Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 2 listopada 2010, 11:37

autor: Hed

Cities XL 2011 - recenzja gry

SimCity to od wielu lat niekwestionowany król gatunku gier o budowaniu miast. Czy nowe Cities XL 2011 ma szansę zrzucić go z tronu?

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Seria SimCity rozpoczęła i niemal w pełni zgłębiła gatunek gier o budowaniu miast, po czym znikła z pola widzenia (znajdując sobie miejsce chociażby na konsolach przenośnych). Pojawiła się wyraźna luka dla dobrej i rozbudowanej produkcji tego typu i swoją szansę wyczuło studio Monte Cristo. Przygoda z Cities XL zakończyła się spektakularną klapą, a deweloper splajtował. Nowo powstała marka została przejęta przez firmę Focus Home, która postanowiła ją rozwinąć. W ten sposób doszło do wydania Cities XL 2011, czyli w teorii bardziej dopracowanej i poszerzonej edycji. Na papierze brzmi to świetnie, bo szczerze mówiąc – pierwowzór miał sporo niedociągnięć. Niestety większość z nich powraca jak bumerang.

Cities XL 2011 to w dalszym ciągu rozbudowany symulator miasta, w którym zadaniem gracza jest zaplanowanie układu dzielnic mieszkalnych i stref biznesowych oraz zadbanie o ich prawidłowy rozwój. Wprowadzeniem do skomplikowanych zasad rozgrywki jest kilkuczęściowy samouczek oparty na komicznie żałosnej opowiastce o niekompetentnym burmistrzu i jego pracowitym asystencie. Sposób podania informacji, czyli plansze z tekstem, paskudne portrety obu panów oraz kiepsko napisane dialogi, budzi litość i odpowiada za pierwsze złe wrażenie. Mimo siermiężności narracyjnej części misji treningowych – są one przydatne i warto przez nie przebrnąć. Głównie ze względu na to, że aby grać w Cities XL, musimy poznać wiele zakamarków niewygodnego interfejsu, który – zamiast podawać czytelne informacje – skutecznie je ukrywa.

Na pierwszy rzut oka – ładnie. Na drugi – każdybudynek wygląda tak samo.

W grze do naszej dyspozycji oddano calutką planetę, na której możemy tworzyć dziesiątki miast w wyznaczonych przez deweloperów lokacjach i konfiguracjach. Zaskoczeniem dla niektórych graczy może być to, że twórcy nie pokusili się o opracowanie żadnej kampanii czy nawet kilku scenariuszy. Mówiąc inaczej, Cities XL 2011 to „piaskownica” pełną gębą i rozrywkę trzeba w grze znaleźć na własną rękę. Metropolie tworzymy w kilku typach środowisk, które różnią się od siebie nie tylko wyglądem, ale i dostępem do surowców. W zależności od tego rośnie lub maleje poziom trudności danej rozgrywki. Jeśli znudzi nas jedno miasto, możemy wrócić do poziomu globalnego i położyć fundamenty pod kolejne. Sytuacja w pozostałych placówkach zostaje wtedy zamrożona – nie rozwijają się one pod naszą nieobecność.

Jak na sandbox przystało, miasto kreujemy od podstaw i mamy wpływ na wiele elementów. Za pomocą kilku narzędzi wyznaczamy strefy dla budynków mieszkalnych, handlowych, rozrywkowych, edukacyjnych, sanitarnych, usługowych, gospodarczych, produkcyjnych, medycznych czy czysto dekoracyjnych. Mnogość elementów mogłaby przyprawić o zawrót głowy, ale na szczęście w grze jest opcja profilująca dostęp do budynków w zależności od poziomu zaludnienia mieściny (miłośnicy pierwowzoru mogą wyłączyć ją w menu). W ten sposób produkcja pokazuje, co powinniśmy zbudować w pierwszej kolejności, ułatwiając wykonanie trudnego zadania. Kwestie estetyczne i planistyczne pozostawiono w naszych rękach – można śmiało wprowadzać w życie wszelkie pomysły na najładniejsze lub najbrzydsze miasto w historii ludzkości.

Recenzja gry Age of Empires 4 - powrót króla RTS-ów
Recenzja gry Age of Empires 4 - powrót króla RTS-ów

Recenzja gry

Po godzinach spędzonych w Age of Empires 4 na burzeniu zamków, kierowaniu kawalerią i wznoszeniu fortyfikacji mogę powiedzieć jedno – fani kultowej „dwójki” poczują się tu jak w domu.

Recenzja gry War Mongrels - Polacy potrafią robić gry o wojnie
Recenzja gry War Mongrels - Polacy potrafią robić gry o wojnie

Recenzja gry

„Wojna. Wojna nigdy się nie zmienia”. Sposób jej ukazywania w grach wideo już jednak tak. War Mongrels od rodzimego studia Destructive Creations oferuje najbardziej bezkompromisową wizję II wojny światowej, jaką widziała elektroniczna rozrywka.

Recenzja King’s Bounty 2 - gry, która próbuje wejść do pierwszej ligi gier RPG
Recenzja King’s Bounty 2 - gry, która próbuje wejść do pierwszej ligi gier RPG

Recenzja gry

Dobrze znane graczom King’s Bounty stało się zupełnie inną, bardziej erpegową produkcją. Czy to wyszło jej na dobre? Nie jestem pewien.