Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 7 kwietnia 2009, 11:47

autor: Psycho Mantis

Ojciec chrzestny II - recenzja gry

Ojciec chrzestny II od samego początku nie zachwyca. Twórcy prawie nic nie nauczyli się przez te trzy lata. Gra jest przeciętna i nie licząc kilku usprawnień, nie wnosi wiele nowego.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Fabularnie udany, chociaż zmieniony

Przygoda rozpoczyna się na Kubie, gdzie kilka mafijnych rodzin odbywa miłe, urodzinowe spotkanie, świętując jednocześnie nowe możliwości, jakie powstały na wyspie. Oprócz m.in. Michaela Corleone oraz Alda Trapaniego (głównego bohatera pierwszej odsłony gry) pojawiasz się Ty – Dominic. Jednak sprawy szybko się komplikują i z powodu wybuchu rewolucji wszyscy musicie się ewakuować. Niestety, podczas ucieczki Aldo, który kontrolował interesy rodziny Corleone w Nowym Jorku, ginie. Jego śmierć powoduje zachwianie statusu quo w mieście i właśnie Tobie Michael Corleone powierza odbudowanie swojej rodziny, zdobycie szacunku oraz przejęcie miasta.

(Od lewej) Frank Pentangeli, Michael Corleone, Ty oraz Fredo Corleone.

Od razu na wstępie graczom zafascynowanym filmem bądź książkowym pierwowzorem radzę podejść do gry z dystansem. Niestety, jak zawsze w tego typu produkcjach mamy do czynienia ze zmianami i uproszczeniami. I tak np. nie ujrzymy (nie licząc wstępu) już Dona Vito Corleone, a sama chronologia wydarzeń została nieco zmieniona. Na szczęście część postaci wizualnie przypomina filmowe pierwowzory, dotyczy to także głosów niektórych bohaterów. W końcu pojawia się sporo znanych scen, np. „zdrada” Franka Pentangeliego, przesłuchania senackiej komisji czy wyrzeczenie się przez Michaela swojego brata, Fredo. Jednak do wielu tych scen dochodzi w mniej lub bardziej odmienny sposób. Nie oznacza to wcale, że Ojciec chrzestny II fabularnie wypada słabo. To akurat jedna z mocniejszych stron gry, zwłaszcza jeśli przymkniemy oko na niektóre zmiany. „Kreacja” Michaela Corleone jako spokojnego i opanowanego Dona może urzec wielu graczy, a inne postacie, w tym consigliere Tom Hagen, mogą budzić sympatię.

To zupełnie inny świat, ale nie bez wad

Jako samodzielny mafiozo trafiamy do Nowego Jorku, gdzie z pomocą rodziny Corleone zaczynamy budować swoje wpływy oraz kompletować własną rodzinę. Jednak jeszcze przed prologiem na Kubie mamy szerokie możliwości stworzenia własnego „ja” w grze. Electronic Arts postanowiło jeszcze bardziej rozbudować opcje, które były dostępne w pierwszej części czy nawet w The Sims 2. Pomimo możliwości wyboru jednego z około dwudziestu rodzajów zarostu czy też koloru szelek jest to miły dodatek, o którym później, patrząc na bohatera, już nie pamiętamy.

Cześć, jestem Dominic. Co słychać?

Ojciec chrzestny II rozgrywa się w trzech lokacjach – w Nowym Jorku, na Kubie oraz na Florydzie. Osoby oczekujące od największej metropolii Stanów Zjednoczonych wielkich możliwości zawiodą się – to kilkanaście lokali, szpital, komisariat policji, bank, lotnisko oraz trochę innych budynków. Większą powierzchnię oferuje Kuba, a najwięcej możliwości mamy na Florydzie. Pomiędzy lokacjami przemieszczamy się samolotem, jednak – co ciekawe – nigdy nie uszczupla nam to budżetu.

Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders
Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders

Recenzja gry

Czy po trzech częściach serii jest jakiś sens w wydawaniu prequela, który w dodatku jest spin-offem i to izometrycznym? Wbrew pozorom, zdecydowanie tak. Szkoda tylko, że ta część nie wyszła jako pierwsza, bo mogłoby to pomóc całej marce.

Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem
Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem

Recenzja gry

Sniper: Ghost Warrior Contracts to w zasadzie Hitman, który zamiast przebrań, ma tylko karabin snajperski. I generalnie takie połączenie całkiem nieźle działa.

Recenzja gry Terminator: Resistance – Roboty ciosane z drewna mają swoją duszę!
Recenzja gry Terminator: Resistance – Roboty ciosane z drewna mają swoją duszę!

Recenzja gry

Nowy Terminator jest zaskakująco satysfakcjonujący. Nie chodzi jednak o przeciętny film Tima Millera, a świeżutką grę krakowskiego studia Teyon – dewelopera, który w branży gamingowej "zabłysnął" dzięki niechlubnemu Rambo: The Video Game.