Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 13 marca 2008, 13:54

autor: Von Zay

Turok - recenzja gry

Badania naukowe pokazują, że dinozaury były współczesne ludziom. Ze wszystkich kultur docierają informacje, że je pamiętamy. Szkoci potwora z Loch Ness, a Polacy smoka wawelskiego.

Recenzja powstała na bazie wersji X360. Dotyczy również wersji PS3

„Badania naukowe pokazują, że dinozaury były współczesne ludziom. Ze wszystkich kultur docierają informacje, że je pamiętamy. Szkoci potwora z Loch Ness, a Polacy smoka wawelskiego” – twierdzi pewna zacna persona. Do licznej rzeszy osób, świadczących o podobnych bliskich spotkaniach z wielkimi gadami, bez wątpienia należy dołączyć graczy, którzy od przeszło dziesięciu lat śledzą poczynania pewnego blisko związanego z tematem Indianina – Turoka. Bo w motywie człowieka walczącego z prehistoryczną bestią ukryta jest pewna magia. A dzięki temu, że ta nieodróżnialna jest od odpowiednio zaawansowanej technologii, wejście naszego czerwonoskórego wojownika w świat najnowszego pokolenia konsol jest doskonałą okazją do sprawdzenia, czy wraz ze wzrostem mocy obliczeniowej idzie w parze wzrost radości z polowania na dinozaury.

Turok w połączeniu z nożem tworzy niezwykle groźną broń masowego rażenia. Naukowcy podejrzewają, że to właśnie on był przyczyną wyginięcia dinozaurów 65 milionów lat temu.

W zapowiedziach Turok zdawał się przejść większą ewolucję niż w ostatniej odsłonie – noszącej podtytuł Evolution. Zerwano powiązania fabularne z poprzednikami. Pojawiły się za to takie motywy jak: grupka futurystycznych komandosów, planeta pełna dinozaurów (krwiożerczych!), ukrywający się nań główny zły z armią wiernych sługusów – zdawało się brakować tam miejsca dla samotnego Indianina z łukiem i nożykiem. Szczęśliwie po kilku, nie kryję, miłych chwilach spędzonych z gotowym produktem śmiało mogę napisać, że autorzy tych rewelacji wrócili z konfrontacji z Turokiem z tarczą z dinozaurzej skóry.

Whisky moja żono

Akcja rozgrywa się w bliżej nieokreślonej przyszłości i rozpoczyna na pokładzie statku kosmicznego transportującego oddział zwany „Whiskey Company” na misję, której celem jest pojmanie Rolanda Kane’a – przestępcy. Podczas odprawy ekipie przedstawiony zostaje nowy kolega – Joseph Turok, który jako były żołnierz Kane’a stanowić ma chodzącą encyklopedię, jeśli chodzi informacje ułatwiające jego ujęcie. Rodzi to naturalne niezadowolenie wśród niektórych chłopaków, budzi podejrzenia i konflikty.

Dinozaura oskubać, wypatroszyć, opalić. Włożyć na 2-4 godziny do dobrze osolonej wody. Potem umyć pod bieżącą wodą wyciskając skrzepy krwi z mięsa.

Turokowi nie dane jest jednak przeżyć kilku chwil pełnych napięcia i grozy pod prysznicem, bowiem zaraz po wejściu na orbitę planety, gdzie ukrywa się główny zły, statek, którym podróżuje Whiskey Company, zostaje zestrzelony i rozbija się na powierzchni. A tam, na pozostałą przy życiu ekipę, czeka już komitet powitalny, w którego skład wchodzą dinozaury i krwiożercza armia sługusów Kane’a.

Recenzja gry Turok - Indianin na PC nie wybija się ponad przeciętność
Recenzja gry Turok - Indianin na PC nie wybija się ponad przeciętność

Recenzja gry

Turok, tak samo jak na konsolach, w świecie pecetów jest typowym średniakiem. Nie można mu zbyt wiele zarzucić, ale też i nie wybija się niczym ponad poziom.

Recenzja Hyrule Warriors: Age of Calamity - zabiłem 75 000 potworów i dobrze mi z tym
Recenzja Hyrule Warriors: Age of Calamity - zabiłem 75 000 potworów i dobrze mi z tym

Recenzja gry

Hyrule Warriors: Age of Calamity to nie jest być może Zelda, na którą czekaliście – to jednak naprawdę dobra gra z gatunku musou, która wyjmie wam kilkadziesiąt godzin z życia.

Recenzja gry Call of Duty: Cold War - zimna wojna i gorące wybory
Recenzja gry Call of Duty: Cold War - zimna wojna i gorące wybory

Recenzja gry

Po wielkim restarcie marki Modern Warfare, odświeżenia doczekała się także seria Black Ops. Przygody Masona, Woodsa i Hudsona powracają w świetnym stylu, bo Cold War to jedna z najlepszych kampanii w historii CoD-a!