Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 1 lutego 2008, 12:09

autor: HopkinZ

Heroes of Might & Magic V: Dzikie Hordy - recenzja gry

Nowa rasa, więcej jednostek, artefaktów i umiejętności – wszystko to urozmaica rozgrywkę i korzystnie wpływa na grywalność. Zarówno hardcorowi gracze jak i nowicjusze powinni być zadowoleni.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Z Dzikimi Hordami to była dziwna historia. Za dystrybucję w Polsce odpowiedzialne jest studio CD Projekt, które z reguły stanowi gwarancję profesjonalizmu. W tym wypadku premiera była wielokrotnie przekładana. Nic więc dziwnego, że miłośnicy serii Heroes każdego dnia klęli pod nosem. Dopiero z końcem stycznia gra trafia w nasze ręce. Pomimo wszystkich złości, warto było czekać!

Herosi Mocy i Magii

Drugi, samodzielny dodatek ponownie przenosi nas do świata Ashan. Linia fabularna kontynuuje wątek poprzednich części gry. Wciąż uczestniczymy w konflikcie, zapoczątkowanym przez demony z Biarą na czele. Po krótkim prologu kampania zmusza nas, byśmy grali Nekromantą. Później bawimy się Barbarzyńcą, aby ostatni rozdział historii przejść Czarownikiem. Poplecznicy Nekropolii to wciąż straszne smutasy, myślące wyłącznie o władzy i wiecznym życiu. Natomiast barbarzyński bohater Gotai jest takim przerośniętym krasnoludem. Najbardziej spodobał mi się ostatni heros – Zahir, czarodziej, który wiecznie narzeka i sypie kąśliwymi komentarzami.

Kampania pozwala nam rozegrać piętnaście połączonych ze sobą misji. Oprócz tego mamy jeszcze pięć map singlowych i dziesięć dla multiplayera. W kwestii rozgrywki absolutnie nic się nie zmieniło. Dla nowicjuszy niepokojącą kwestią może okazać się poziom trudności gry. Opcja Quick Combat powinna powędrować do kosza, ponieważ każda jednostka okaże się na wagę złota. Na szczęście studio Nival pomyślało o zróżnicowanych poziomach trudności: łatwym, normalnym, ciężkim i heroicznym.

Ależ ma ten pejczyk...

Cyklopi znowu w formie

Największą atrakcją w grze są Orkowie. To barbarzyńska rasa, która łączy w sobie ogromną siłę i odporność na magię. W ofercie Barbarzyńcy znajdziemy między innymi Gobliny, Centaury, Rębacze, a na deser mamy latającą bestię Pao Kai. Wisienką na torcie są Cyklopi. Jedyne, co można im zarzucić, to nijaki wygląd. Co prawda Gobliny przypominają trochę te kultowe, zielone potworki z HoM&M2, ale reszta nie zachwyca. Widać podobieństwa do modelów innych postaci. Brakuje mi tu różnorodności, co zresztą było bolączką Krasnoludów w Kuźni Przeznaczenia. Ale, jak to mówi przewrotny żart, nie tekstura zdobi grę.

Recenzja gry Desperados 3 – strzał w dziewiątkę!
Recenzja gry Desperados 3 – strzał w dziewiątkę!

Recenzja gry

Dzięki ekipie Mimimi Games do łask wrócił gatunek gier kojarzonych przede wszystkim z niezapomnianą serią Commandos. W drugim podejściu do tematu, niemieckie studio zabrało się za przywrócenie do życia marki Desperados.

Recenzja Gears Tactics - gra taktyczna dla tych, którzy boją się gier taktycznych
Recenzja Gears Tactics - gra taktyczna dla tych, którzy boją się gier taktycznych

Recenzja gry

Seria Gears of War doczekała się kolejnej odsłony, ale tym razem nie naciskamy na spust, a mówimy innym, kiedy i do kogo mają strzelać. Czy transformacja strzelanki w strategię miała sens?

XCOM: Chimera Squad – nowy XCOM jest tani, ale nie jest biedny
XCOM: Chimera Squad – nowy XCOM jest tani, ale nie jest biedny

Recenzja gry

Zapowiedź XCOM: Chimera Squad uderzyła w graczy niczym latający spodek w wieżę radiową. Nim zdążyliśmy się dobrze otrząsnąć i wygrzebać z gruzów, gra wylądowała na Steamie.