Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 13 listopada 2007, 15:23

autor: Krzysztof Gonciarz

Lair - recenzja gry

Kolejny rzekomy hit na PS3 okazuje się uderzać kulą w płot. To już przestaje być śmieszne.

Recenzja powstała na bazie wersji PS3.

No dobra, to już przestaje być śmieszne. Szydercy mieli z czego żartować, a fanboy’om utarto nosa – ale starczy tego. Najwyższy już czas, by Playstation 3 doczekało się jakiejś gry z najwyższej półki. Miesiące lecą, a każdy kolejny kandydat na hit uderza kulą w płot. Lair jest tego przykładem tyleż dosadnym, co intrygującym. Na statycznych screenach wygląda przecież cudownie. W ruchu – trochę gorzej, ale wciąż na plus. Koszmar zaczyna się dopiero w momencie chwycenia pada. Coś złego wisi w powietrzu, kiedy głośny i z pozoru gorący tytuł prezentuje poziom mogący stanąć w szranki z niezobowiązującymi, budżetowymi strzelankami City Interactive.

Gra toczy się w sympatycznym, dobrze przemyślanym świecie fantasy. Quasi-średniowieczna ludzkość dzieli go z całą menażerią przerośniętych zwierząt i bestii, wśród których prym wiodą oczywiście smoki – używane w charakterze wierzchowców, a przy tym traktowane z należytym szacunkiem i czcią. Głównym bohaterem jest niejaki Rohn, będący właśnie jednym z elitarnych smoczych jeźdźców. Jego żyjąca w dostatku ojczyzna – Asylia – zostaje znienacka zaatakowana przez agresywny lud Mokai. Graczowi przyjdzie prowadzić Rohna przez cykl 15 misji, które prześledzą historię owego konfliktu. Wykracza ona na szczęście poza absolutną sztampę, serwując odrobinę sztampy niesztampowej – czyli intryg politycznych, kryzysów lojalności i efemerycznej obecności Układu.

Historię opowiadają estetyczne cut-scenki.

Mamy tu na rzeczy arcade’owy symulator smoka. Dowcip polega na tym, że poziom złożoności rozgrywki odpowiadał-BY statystycznemu ustrojstwu z kiosku za 20zł, gdyby nie jeden szczegół: sposób sterowania. Tak, damy i dżentelmeni, oto mamy grę, która autentycznie zmusza nas do wywijania Sixaxisem w powietrzu – nie ma tu żadnej frajerskiej opcji przełączenia się na analoga (ja zawsze przełączałem, jakby co). Problem jest takiej natury, że jedyna cecha nadająca grze śladowego polotu jest zarazem jej gwoździem do trumny. I to gwoździem na tyle solidnym, że nie pozostawiającym specjalnej nadziei na ratunek. No, ta gra jest naprawdę zła.

Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders
Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders

Recenzja gry

Czy po trzech częściach serii jest jakiś sens w wydawaniu prequela, który w dodatku jest spin-offem i to izometrycznym? Wbrew pozorom, zdecydowanie tak. Szkoda tylko, że ta część nie wyszła jako pierwsza, bo mogłoby to pomóc całej marce.

Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem
Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem

Recenzja gry

Sniper: Ghost Warrior Contracts to w zasadzie Hitman, który zamiast przebrań, ma tylko karabin snajperski. I generalnie takie połączenie całkiem nieźle działa.

Recenzja gry Terminator: Resistance – Roboty ciosane z drewna mają swoją duszę!
Recenzja gry Terminator: Resistance – Roboty ciosane z drewna mają swoją duszę!

Recenzja gry

Nowy Terminator jest zaskakująco satysfakcjonujący. Nie chodzi jednak o przeciętny film Tima Millera, a świeżutką grę krakowskiego studia Teyon – dewelopera, który w branży gamingowej "zabłysnął" dzięki niechlubnemu Rambo: The Video Game.