Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 8 czerwca 2006, 12:16

autor: Mal

Heroes of Might & Magic V - recenzja gry

Ładna to gra. Mało kto patrzy już dziś na człon „Might & Magic” przez pryzmat inicjalnie związanej z nim serii cRPG. Liczą się już tylko Heroesi, i to nie bez powodu.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Nie da się ukryć, że Heroesi to duża rzecz, jeden z najpopularniejszych tytułów wśród gier strategicznych i grywają w to niemal wszyscy. Tym większa była presja wywierana na producenta, który przejął robotę po upadku firmy 3DO i trzeba przyznać, że zrobił wszystko, by zachować charakter legendarnej serii. Ponieważ większość graczy uważa, że pierwsze trzy części były lepiej skonstruowane od czwartej, postanowiono powrócić do dawnych wzorców i piąta edycja silnie nawiązuje mechaniką do wersji pierwotnej. Typy miast i system magii są zdecydowanie bardziej podobne do najlepszej, według wielu graczy, części trzeciej. Ale wszystko musi być omówione po kolei.

Najlepiej zacząć od fabuły. Odwrotnie niż w melodramatach, opowieść zaczyna się od ślubu. Jednak ceremonia zostaje przerwana nagłym napadem, jak nie przymierzając w filmie Kill Bill. Pan młody jest w strasznych tarapatach! Początkowo wszystko wskazuje na to, że w każdej kampanii główny bohater będzie miał własne kłopoty i ewentualnie w ostatniej pięcioro zjednoczonych herosów stawi czoło komuś szóstemu, jak to miało miejsce w czwartej edycji i dodatkach do niej. A tymczasem – nic z tego. Losy wszystkich postaci są ze sobą splecione i tak naprawdę wszystkie kampanie stanowią elementy jednej, bardzo złożonej intrygi. Im dłużej się gra, tym łatwiej się o tym przekonać. Przygotowano liczne, zaskakujące zwroty akcji i aż nasuwa się myśl, że scenariusz pisał ktoś, kto wcześniej pracował dla wytwórni filmowych specjalizujących się w taśmowej produkcji oper mydlanych.

Fabułę ilustrują niezłe filmy. Warto oglądać!

Niemniej to, co razi w telewizji, w grze daje całkiem fajny efekt; tutaj wszelka pompatyczność i dramatyzm są na miejscu dodając smaczku rozgrywce. Wątek fabularny jest bardzo rozwinięty i gdyby bohaterom dano możliwość wyboru opcji dialogowych można by się zastanawiać, czy to jeszcze strategia, czy już RPG. Odwrotnie niż w większości gier, tu niewiele misji kończy się triumfem i prostą radochą z pobicia wroga. Gdyby nie okno informujące o pomyślnym zakończeniu misji, człowiek rozważałby, czy aby zrobił wszystko, by wygrać, ponieważ niejednokrotnie bohaterowie popełniają życiowe błędy, wpadają w pułapki i zaplątują się w pozornie beznadziejne sytuacje.

Połączone ze sobą losy licznych osób dramatu tworzą razem pasjonującą opowieść. Wszystkie ważne wydarzenia, zarówno w trakcie rozgrywki jak i pomiędzy misjami ilustrują filmy, całkiem ładne i tak ciekawe, że gracz mimochodem zapomina o gromadzeniu surowców i daje się wciągnąć w wir wydarzeń. To miły pomysł, bo dzięki niemu dokładnie wiadomo, o co się walczy i trudno porzucić zabawę; zwycięża ciekawość, jak potoczą się losy postaci. A już najfajniejszym pomysłem jest nowość: bohaterowie ukończonych kampanii pojawiają się od czasu do czasu w następnych i znowu można sobie nimi trochę pograć.

W każdej misji na osobnym panelu ukazują się zadania do wykonania. Często przybywa ich w trakcie rozgrywki. Misja kończy się powodzeniem, gdy przy zadaniach pojawią się znaczki „zaliczenia”. Tak jest ciekawiej, szczególnie że mało który scenariusz ogranicza się fabularnie do polecenia zabicia wszystkich przeciwników.

Nintendo potrafi robić strategie - recenzja Pikmin 3 Deluxe
Nintendo potrafi robić strategie - recenzja Pikmin 3 Deluxe

Recenzja gry

Umiejętne połączenie absurdalnej tematyki w stylu Nintendo, eksploracji i mechanik opierających się na zarzadzaniu surowcami. Pikmin 3 Deluxe nie zmienia oblicza serii, ale kilka zmian w stosunku do wersji na Wii U zachęca do ponownego spotkania.

Recenzja gry Iron Harvest – RTS, który niczym cię nie zaskoczy
Recenzja gry Iron Harvest – RTS, który niczym cię nie zaskoczy

Recenzja gry

Jak często się zdarza, żeby seria grafik stała się popkulturową marką? Iron Harvest, oparte na pracach Jakuba Różalskiego jest jedynym takim przypadkiem, jaki znam, a czy jest dobrą grą? Niezłą, ale…

Recenzja Crusader Kings 3 – ta gra nie ma konkurencji
Recenzja Crusader Kings 3 – ta gra nie ma konkurencji

Recenzja gry

Najbardziej kompleksowy symulator średniowiecznego władcy powraca po ponad ośmiu latach. To absolutnie potężny ogrom możliwości z dwiema poważnymi wadami.