Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 13 marca 2006, 09:54

autor: Maciej "Shinobix" Kurowiak

Project Zero III: The Tormented - recenzja gry

Niszowy, bardzo japoński survival horror. Nie ma tu wielkiego postępu w porównaniu z poprzednimi częściami, ale interesująca fabuła, wyjaśnienie wielu zagadek i spektakularny finał powinny przyciągnąć miłośników serii na stosunkowo długi okres czasu.

Recenzja powstała na bazie wersji PS2.

Strach wielkie ma oczy, nosi zwykle zwiewne szaty, czasem ubiera prześcieradło, a kiedy indziej hałasuje łańcuchami. Duchy w naszej kulturze istniały niemal od zawsze i istnieć będą, a co ciekawe, stopień stechnicyzowania naszego gatunku nie ma na to żadnego wpływu. Niech świadczy o tym chociażby fakt, że apogeum ich popularności przypada na wiek XIX i początek XX, czyli na czasy forsownej industrializacji i przemian kulturowych. Podobno modzie na spirytyzm nie oparł się nawet Abraham Lincoln, a twórca Sherlocka Holmesa – sir Arthur Conan Doyle należał do jednych z najaktywniejszych członków tego ruchu. Popularne było wszystko, co wydawało się niezwykłe, a z czasem pojawili się też ludzie fotografujący duchy.

W erze programów graficznych, przy pomocy których można nieżywego modela wygenerować w ciągu dziesięciu minut, trudno już na to kogokolwiek nabrać. Wówczas jednak ludzie traktowali temat bardzo serio, a jeden z najsławniejszych fotografów duchów, William Mumler, został nawet postawiony przed sądem za blagierstwo. Zainteresowanie niewytłumaczalnym oczywiście nie słabnie, a wręcz przeciwnie – badania dowodzą, że aż 60 procent z nas wierzy w zjawiska paranormalne. Na świecie ten wskaźnik jest jeszcze wyższy i sięga 85 procent! Sentyment do fotografii duchów także nie zanika, czego przykładem może być, straszący ostatnio na kinowych ekranach, tajlandzki horror Shutter (w Polsce wyświetlany pt. Widmo). Świat gier wideo także od czasu do czasu nawiedza produkcja z duchami związana, a do najsławniejszych należy z całą pewnością seria Project Zero, znana także jako Fatal Frame.

Proszę pani, zapomniała pani torebki...

Cykl rozrósł się już do rozmiarów trylogii, stanowiącej pewną zamkniętą, spójną całość, a wśród miłośników gatunku survival horror uchodzi za produkcję niszową, skierowaną raczej do koneserów niż do przypadkowych graczy. Project Zero, niezależnie od numeru, zawsze był grą bardzo japońską za co od jednych zbierał razy, a od drugich pochwały. Rzeczywiście, istnieje pewna kulturowa obcość, której nie doświadcza się grając np. w którąkolwiek z części Silent Hill, nie wspominając już o Resident Evil. Powolna, wręcz pełzająca akcja i schematyczne postaci bohaterów, w żadnym razie nie przesłoniły podstawowej i unikalnej cechy cyklu czyli walki przy pomocy aparatu fotograficznego. Nie jest to jednak Polaroid czy cyfrówka, ale starutki aparat – prymitywne urządzenie posiadające niezwykłe właściwości spirytystyczne.

W Project Zero naszymi wrogami nie są też zombie, manekiny czy oślizłe macki, ale duchy ludzi – na dodatek, wcale nie mają one ochoty pozować do zdjęć. Dzięki swojej niszowości, seria zyskała wśród graczy rzeszę zwolenników, co zaowocowało częścią trzecią, która niedawno trafiła na sklepowe półki. W planach jest też ciągle produkcja filmu opartego na przygodach bohaterów cyklu. Istotny jest fakt, że seria stanowi pewną zamkniętą całość i każda z części nawiązuje do poprzedniej i to wcale nie w luźny sposób. Miku, bohaterka Project Zero, występuje też w trójce, a losy Mayu z Crimson Butterfly, także znajdują tu swoją kontynuację. Oczywiście do dobrej zabawy ukończenie obydwu tych gier nie jest konieczne, ale z całą pewności pozwoli lepiej zagłębić się w historię nawiedzonych domów i w bardzo zakręcone losy głównych bohaterów.

Recenzja gry Syberia: The World Before - dobra przygodówka, średnia Syberia
Recenzja gry Syberia: The World Before - dobra przygodówka, średnia Syberia

Recenzja gry

Syberia: The World Before została wydana już po śmierci Benoîta Sokala. Mamy więc do czynienia z zamknięciem pewnego rozdziału i pożegnaniem ze wspaniałym światem. Czy gra stanowi odpowiedni hołd dla autora? Zapraszam do zapoznania się z recenzją.

Recenzja gry The Medium - polski Silent Hill... z Polską w tle!
Recenzja gry The Medium - polski Silent Hill... z Polską w tle!

Recenzja gry

The Medium intrygowało od pierwszych zapowiedzi i w finalnej wersji nie zawodzi! To horror, który straszy nie tylko demonami, ale i mrocznymi kartami polskiej historii.

Wilkołak występuje w Puszczy - Recenzja gry Werewolf: The Apocalypse - Heart of the Forest
Wilkołak występuje w Puszczy - Recenzja gry Werewolf: The Apocalypse - Heart of the Forest

Recenzja gry

Powrót do świata żywych wilkołaków ze Świata Mroku okazuje się ambitniejszy niż mogliśmy przypuszczać – Werewolf: The Apocalypse - Heart of the Forest to bowiem ciekawa gra tekstowa, która spróbuje udowodnić, że czytelnictwo w Polsce nie jest w odwodzie.