Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Ori and the Will of the Wisps Recenzja gry

Recenzja gry 10 marca 2020, 13:56

autor: Przemysław Zamęcki

Gra we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonuje.

Recenzja gry Ori and the Will of the Wisps – mały duszek, wielka gra

Ori and the Blind Forest było grą wybitną. Jego twórcy zapewne zdawali sobie z tego sprawę i wiedzieli, że aby sequel dorównywał pierwowzorowi, konieczne jest dokonanie kilku zmian. Czy to się udało?

Recenzja powstała na bazie wersji XONE. Dotyczy również wersji PC

PLUSY:
  1. przepiękna grafika;
  2. znakomita narracja;
  3. rozwinięcie mechaniki gry i zadania poboczne;
  4. precyzja sterowania jak w poprzedniej części;
  5. cudowna muzyka;
  6. trochę łatwiejsza od pierwszej odsłony cyklu.
MINUSY:
  1. trochę łatwiejsza od pierwszej odsłony cyklu;
  2. przed patchem: bugi i glitche, włącznie z niedziałającą funkcją zapisu stanu gry.

Po ściągnięciu gry na dysk twardy konsoli dwie pierwsze próby jej uruchomienia kończyły się katastrofą. Na ekranie pojawiała się sylwetka biegnącego bohatera, mająca umilić oczekiwanie na załadowanie się menu. Po kilkunastu sekundach animacja jednak zamierała, a po kolejnej sekundzie mój Xbox One X ulegał samozniszczeniu. No dobra, wyłączał się. Zupełnie.

Za trzecim razem Ori and the Will of the Wisps jednak zadziałało. Nie mogę nie wspomnieć o tym, że inne gry pomiędzy tymi próbami startowały bez żadnego kłopotu. I chociaż problem zniknął, po kilku kolejnych godzinach zabawy rozpoczął się festiwal mniejszych i większych bugów i glitchy, który nastawił mnie wyjątkowo bojowo w stosunku do najnowszego dzieła Moon Studios. Dzieła absolutnie fantastycznego, godnego następcy Ori and the Blind Forest. Przyznaję to, bo mimo wszystkich przeciwności losu i błędów (w większości wyeliminowanych w specjalnym patchu wypuszczonym w dniu premiery gry), kiedy weźmie się pod uwagę świetnie pomyślany gameplay, narrację opowieści i towarzyszącą zabawie muzykę, okazuje się, że mamy do czynienia z grą nietuzinkową. Może już nie tak świeżą jak część pierwsza, ale mimo to znalazło się w niej miejsce na kilka innowacji.

Jak sowa Ku uczyła się latać

Po zakończeniu pierwszej przygody Ori zyskał nowych przyjaciół. Jedną z nich jest mała sówka Ku, która dorasta w towarzystwie naszego duszka lasu. W końcu przychodzi czas na naukę latania. Pojawia się jednak problem, bo jedno ze skrzydełek Ku ma za mało piór i ptak nie potrafi wzbić się w powietrze.

Już od samego początku gry emocje zaczynają w nas buzować dzięki narracyjnej pantomimie oglądanej na ekranie. Na przemian widzimy radość i smutek bohaterów. Od czasu do czasu pojawiają się króciutkie interaktywne wstawki, a całości dopełnia fantastyczna muzyka Garetha Cokera.

Dzięki pomysłowości Oriego jego podopieczna nagle zaczyna szybować na wietrze, unosząc duszka na swoim grzbiecie. Szczęście kończy się, kiedy rozpętuje się potężna burza, a nasi bohaterowie spadają rozdzieleni nad lasem Niwen, nową krainą i mrocznym, pełnym zepsucia miejscem. Pierwszym zadaniem Oriego jest zatem odnalezienie swojej przyjaciółki.

Krajobraz po pięciu latach

Pięć lat temu, kiedy miała miejsce premiera pierwszej części przygód Oriego, konkurencja w gatunku dwuwymiarowych metroidvanii nie była tak duża jak dziś. I choć dzieło Moon Studios zachwycało nie dlatego, że było jedyne, ale dlatego, że okazało się wyśmienicie opracowanym, pełnym emocji kawałkiem kodu, w 2020 roku jego sequel musi już stawać w szranki z takimi tytułami jak chociażby Axiom Verge czy Hollow Knight. Grami równie wybitnymi, które zdobyły w międzyczasie niemałą popularność.

W Ori and the Will of the Wisps deweloperzy nie wymyślają koła na nowo. Sięgają raczej po stare, sprawdzone pomysły, rozbudowując grę o dodatkowe elementy. W pierwszych kwadransach zabawy czuć jeszcze ducha poprzedniej części – Ori skacze, atakuje wrogów i porusza się w dwuwymiarowym środowisku tak samo jak kiedyś, jednak powoli odkrywamy pierwsze zmiany, jakich dokonano w mechanice rozgrywki.

Recenzja gry Super Mario 3D All-Stars – oldskulowe wąsy na Switchu!
Recenzja gry Super Mario 3D All-Stars – oldskulowe wąsy na Switchu!

Recenzja gry

Wydanie Super Mario 64, Super Mario Sunshine i Super Mario Galaxy na Nintendo Switch to świetny sposób, aby przybliżyć kultowe i epokowe platformówki wielu Polakom. Niektóre z tych gier powstały wówczas, gdy rodzice nie mieli was jeszcze w planach.

Recenzja Luigi’s Mansion 3 – gry, która was nie interesuje, ale z którą świetnie byście się bawili
Recenzja Luigi’s Mansion 3 – gry, która was nie interesuje, ale z którą świetnie byście się bawili

Recenzja gry

Przyjaciele ze świata Mario i Luigiego trzykrotnie odwiedzali nawiedzoną posiadłość i wciąż nie nauczyli się, że to nie najlepszy pomysł na urlop. I dobrze! Bo Luigi's Mansion 3 to dobra kontynuacja na platformie Nintendo Switch.

Recenzja gry The Legend of Zelda: Link's Awakening – nowoczesny oldschool z szacunkiem dla oryginału
Recenzja gry The Legend of Zelda: Link's Awakening – nowoczesny oldschool z szacunkiem dla oryginału

Recenzja gry

Gier z serii The Legend of Zelda nigdy za wiele. Tym razem Nintendo po raz kolejny sięga w przeszłość, by przywrócić blask jednej z najlepszych mobilnych przygód Linka, powstałej w 1993 roku na Game Boya Link’s Awakening.