Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Ori and the Will of the Wisps Recenzja gry

Recenzja gry 10 marca 2020, 13:56

autor: Przemysław Zamęcki

Grał we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonował. Spoczywaj w pokoju przyjacielu - 1978-2021

Recenzja gry Ori and the Will of the Wisps – mały duszek, wielka gra

Ori and the Blind Forest było grą wybitną. Jego twórcy zapewne zdawali sobie z tego sprawę i wiedzieli, że aby sequel dorównywał pierwowzorowi, konieczne jest dokonanie kilku zmian. Czy to się udało?

Recenzja powstała na bazie wersji XONE. Dotyczy również wersji PC

PLUSY:
  1. przepiękna grafika;
  2. znakomita narracja;
  3. rozwinięcie mechaniki gry i zadania poboczne;
  4. precyzja sterowania jak w poprzedniej części;
  5. cudowna muzyka;
  6. trochę łatwiejsza od pierwszej odsłony cyklu.
MINUSY:
  1. trochę łatwiejsza od pierwszej odsłony cyklu;
  2. przed patchem: bugi i glitche, włącznie z niedziałającą funkcją zapisu stanu gry.

Po ściągnięciu gry na dysk twardy konsoli dwie pierwsze próby jej uruchomienia kończyły się katastrofą. Na ekranie pojawiała się sylwetka biegnącego bohatera, mająca umilić oczekiwanie na załadowanie się menu. Po kilkunastu sekundach animacja jednak zamierała, a po kolejnej sekundzie mój Xbox One X ulegał samozniszczeniu. No dobra, wyłączał się. Zupełnie.

Za trzecim razem Ori and the Will of the Wisps jednak zadziałało. Nie mogę nie wspomnieć o tym, że inne gry pomiędzy tymi próbami startowały bez żadnego kłopotu. I chociaż problem zniknął, po kilku kolejnych godzinach zabawy rozpoczął się festiwal mniejszych i większych bugów i glitchy, który nastawił mnie wyjątkowo bojowo w stosunku do najnowszego dzieła Moon Studios. Dzieła absolutnie fantastycznego, godnego następcy Ori and the Blind Forest. Przyznaję to, bo mimo wszystkich przeciwności losu i błędów (w większości wyeliminowanych w specjalnym patchu wypuszczonym w dniu premiery gry), kiedy weźmie się pod uwagę świetnie pomyślany gameplay, narrację opowieści i towarzyszącą zabawie muzykę, okazuje się, że mamy do czynienia z grą nietuzinkową. Może już nie tak świeżą jak część pierwsza, ale mimo to znalazło się w niej miejsce na kilka innowacji.

Jak sowa Ku uczyła się latać

Po zakończeniu pierwszej przygody Ori zyskał nowych przyjaciół. Jedną z nich jest mała sówka Ku, która dorasta w towarzystwie naszego duszka lasu. W końcu przychodzi czas na naukę latania. Pojawia się jednak problem, bo jedno ze skrzydełek Ku ma za mało piór i ptak nie potrafi wzbić się w powietrze.

Już od samego początku gry emocje zaczynają w nas buzować dzięki narracyjnej pantomimie oglądanej na ekranie. Na przemian widzimy radość i smutek bohaterów. Od czasu do czasu pojawiają się króciutkie interaktywne wstawki, a całości dopełnia fantastyczna muzyka Garetha Cokera.

Dzięki pomysłowości Oriego jego podopieczna nagle zaczyna szybować na wietrze, unosząc duszka na swoim grzbiecie. Szczęście kończy się, kiedy rozpętuje się potężna burza, a nasi bohaterowie spadają rozdzieleni nad lasem Niwen, nową krainą i mrocznym, pełnym zepsucia miejscem. Pierwszym zadaniem Oriego jest zatem odnalezienie swojej przyjaciółki.

Krajobraz po pięciu latach

Pięć lat temu, kiedy miała miejsce premiera pierwszej części przygód Oriego, konkurencja w gatunku dwuwymiarowych metroidvanii nie była tak duża jak dziś. I choć dzieło Moon Studios zachwycało nie dlatego, że było jedyne, ale dlatego, że okazało się wyśmienicie opracowanym, pełnym emocji kawałkiem kodu, w 2020 roku jego sequel musi już stawać w szranki z takimi tytułami jak chociażby Axiom Verge czy Hollow Knight. Grami równie wybitnymi, które zdobyły w międzyczasie niemałą popularność.

W Ori and the Will of the Wisps deweloperzy nie wymyślają koła na nowo. Sięgają raczej po stare, sprawdzone pomysły, rozbudowując grę o dodatkowe elementy. W pierwszych kwadransach zabawy czuć jeszcze ducha poprzedniej części – Ori skacze, atakuje wrogów i porusza się w dwuwymiarowym środowisku tak samo jak kiedyś, jednak powoli odkrywamy pierwsze zmiany, jakich dokonano w mechanice rozgrywki.

Recenzja gry WarioWare: Get It Together! - każda sekunda na wagę złota
Recenzja gry WarioWare: Get It Together! - każda sekunda na wagę złota

Recenzja gry

WarioWare: Get It Together! jest dość ciekawym rozwinięciem klasycznej formuły. Pod nowymi mechanikami kryje się stara zasada – zrób to w kilka sekund lub zgiń! Na graczy z największym refleksem czeka nagroda w postaci wyśmienitej rozrywki.

Recenzja gry It Takes Two - nowy król kooperacji... ze słabą fabułą
Recenzja gry It Takes Two - nowy król kooperacji... ze słabą fabułą

Recenzja gry

Josef Fares idzie za ciosem i raz jeszcze podsuwa nam grę, której nie można przejść w pojedynkę. Zabawa znów jest przednia… ale mam wątpliwości, czy It Takes Two, reprezentujące niepoważny gatunek platformówek 3D, stanowi krok naprzód po A Way Out.

Recenzja Super Mario 3D World + Bowser's Fury - Nintendo zna się na recyklingu
Recenzja Super Mario 3D World + Bowser's Fury - Nintendo zna się na recyklingu

Recenzja gry

Nintendo Switch wita kolejną grę z niezbyt imponującej biblioteki Wii U. Tym razem jednak poza daniem głównym, czyli odświeżoną wersją Super Mario 3D World, otrzymujemy również smakowity deser w postaci samodzielnej produkcji zatytułowanej Bowser’s Fury.