Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Far Cry Primal Recenzja gry

Recenzja gry 22 lutego 2016, 14:44

autor: Przemysław Zamęcki

Gra we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonuje.

Recenzja gry Far Cry: Primal - oryginalny czas i miejsce akcji, wyświechtane rozwiązania

Z współczesnego pola walki trafiamy do świata, w którym podstawowym narzędziem argumentacji swoich poglądów jest maczuga, a zamiast wsiadać do czterokołowego pojazdu dosiadamy czworonoga. Oto Far Cry Primal, opowieść dziejąca się 12 tysięcy lat temu.

Recenzja powstała na bazie wersji PS4. Dotyczy również wersji PC, XONE

PLUSY:
  • oryginalna tematyka;
  • ogromna i zróżnicowana klimatycznie mapa;
  • zapadające w pamięć postacie, niemające jednak wielkiego wkładu w taką sobie fabułę;
  • odmienne zachowanie i umiejętności różnych gatunków zwierząt.
  • język łindźa.
MINUSY:
  • uniwersalne mechaniki nie pozwalają serii ruszyć naprzód, niemal na każdym kroku widać kalkę doskonale znanych rozwiązań;
  • zbieractwo doprowadzone do granic absurdu;
  • przez długi czas brak konkretniejszej intrygi;
  • okazyjne bugi związane z blokowaniem się zwierzęcych towarzyszy.

Jestem przekonany, że najlepsze gry o kowbojach robią Amerykanie. Jeśli jednak kiedyś miałby powstać duży tytuł, dzięki któremu będziemy mieć okazję zgłębić kulturę Indian, jestem pewien, że jej urok najlepiej oddaliby Francuzi. Jest bowiem w tym narodzie coś wyjątkowego, co pozwala mu tworzyć opowieści przesiąknięte duchem zrozumienia dla odmiennych kultur i zachowań. To jakiś nieuchwytny, ostateczny szlif, nadający produktowi właściwy posmak. Przez lata tego ducha dało się wyczuć w wyjątkowych grach wydawanych przez Infogrames, w cudownym Another World Erica Chachiego, prześwietnym Raymanie czy kultowym do dziś Flashbacku Delphine Software. Spostrzeżenie to odnosi się również do montrealskiego oddziału firmy, który jest odpowiedzialny za przygotowanie kolejnej gry z serii Far Cry. Primal posiada właśnie ową wspomnianą przeze mnie cechę, ale jednocześnie u weteranów elektronicznej rozrywki, którzy zaliczyli poprzednie odcinki cyklu, może wywołać lekką niestrawność. A nawet coś więcej...

Recenzja gry Far Cry: Primal - oryginalny czas i miejsce akcji, wyświechtane rozwiązania - ilustracja #2
Kanibale zostawili niedokończony posiłek.

Dziesięć tysięcy lat przed naszą erą...

Far Cry Primal zabiera nas w podróż do krainy o nazwie Oros, gdzie przed dwunastoma tysiącami lat żyło kilka wrogo nastawionych do siebie plemion. Tymi dobrymi, którzy staną do walki ramię w ramię z głównym bohaterem, są Łindźa. Bohaterski ludek, błąkający się po całej krainie, którego przedstawicieli należy zebrać do kupy i przysposobić do radzenia sobie z wszelkimi kłopotami, jak chociażby z plemieniem kanibali Udam – byczych wojowników niegrzeszących inteligencją. Poza Udam w Oros istnieją także inne nacje, ale to właśnie na tych mrocznych z pozoru istotach skupia się pierwsza część rozgrywki. Trafiamy do epoki kamienia łupanego, gdzie szczytem techniki jest łuk, zamiast koktajlu Mołotowa rzucamy we wroga gniazdami pszczół, a za środek transportu w najlepszym wypadku służą różne czworonogi. Prymitywna broń pozwala przetrwać w niegościnnym świecie, w którym schronienie stanowią jaskinie i budowane w ich pobliżu wioski, składające się z chat wykonanych z trzciny i skór zwierzęcych. Wokół wałęsają się ciągnące za stadami roślinożerców drapieżniki, takie jak wilki, jaguary i tygrysy szablozębne. Czy tak właśnie wyglądała Ziemia w okresie mezolitu? W dużym uogólnieniu zapewne tak, ale od czego jest licentia poetica, z której deweloperzy postanowili skorzystać, nie narzucając sobie zbyt mocnych ograniczeń. Stąd w Oros pojawiają się sowy bombowce i kawalerzyści ruszający do walki na grzbietach tygrysów. No, przynajmniej jeden, czyli główny bohater opowieści.

Recenzja gry Far Cry: Primal - oryginalny czas i miejsce akcji, wyświechtane rozwiązania - ilustracja #3
Po wypiciu eliksiru szamana wykonujemy misje jako mamut.

Macho epoki kamienia łupanego

W grze wcielamy się w myśliwego Takkara, który po nieudanym polowaniu na mamuty traci kontakt ze swoją grupą. W szybkim tempie zostajemy wodzem nowego plemienia. Początkowo nielicznego, ale wraz z postępami czynionymi w grze rozrastającego się coraz bardziej. Przez jakiś czas podobała mi się kruchość mojej postaci, ponieważ potężny wojownik jest niczym względem otaczających go sił natury. Wyposażony w prymitywną maczugę nie miałem większych szans w nocnym starciu z wilkiem. Drapieżniki wychodzą na żer głównie po zmroku, dlatego warto szybko odblokować miejsca pozwalające się bezpiecznie przespać. Przemierzanie Oros w dzień jest łatwiejsze, choć wtedy łatwiej też natknąć się na wrogo do nas nastawionych ludzi.

Recenzja gry Far Cry: Primal na PC - (nie)prehistoryczny port
Recenzja gry Far Cry: Primal na PC - (nie)prehistoryczny port

Recenzja gry

Pecetowy Far Cry Primal mimo początkowych obaw o jakość portu okazał się całkiem przyzwoicie przygotowanym programem, który dzięki kilkustopniowemu wyborowi jakości oprawy wizualnej ma szanse na uruchomienie nawet na słabszych maszynach.

Recenzja gry Outriders - gdyby Diablo miało spluwy i słabe dialogi
Recenzja gry Outriders - gdyby Diablo miało spluwy i słabe dialogi

Recenzja gry

Outriders, pierwsza duża polska gra po Cyberpunku 2077, dowozi. Nie jest to strzelanka dla każdego, ale jeśli lubicie hack and slashe, to sprawdźcie nowe dzieło studia People Can Fly.

Hitman 3 wymiata! Recenzja najlepszej gry z Agentem 47
Hitman 3 wymiata! Recenzja najlepszej gry z Agentem 47

Recenzja gry

Prawie pięć lat po udostępnieniu graczom pierwszego fragmentu rebootu Hitmana, rewolucjonizującego serię i pokazującego potencjalny nowy kierunek dla całego gatunku skradanek, trylogia „World of Assassination” zostaje zamknięta w świetnym stylu.