Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

The Evil Within Recenzja gry

Recenzja gry 17 października 2014, 14:00

Recenzja gry The Evil Within - prawie jak Resident Evil

Shinji Mikami, twórca klasycznej serii Resident Evil wraca z nową marką. The Evil Within pełnymi garściami czerpie z czwartej części „rezydentnego zła”, jednak robi to tak, jakby czas stanął w miejscu i nie zmienił się sposób projektowania gier.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  1. eksploracja przynosząca faktyczne profity;
  2. zajmujący klimat towarzyszący skradaniu się w spokojniejszych momentach gry;
  3. zróżnicowanie lokacji;
  4. dobrze zaprojektowane, przydatne w odmiennych sytuacjach bronie;
  5. dobra mechanika walki, modyfikowania zdolności postaci i ulepszania broni.
MINUSY:
  1. rwane tempo rozgrywki;
  2. słaby design rozgrywki, zmuszający do ciągłych powtórzeń;
  3. walki z bossami;
  4. główny bohater pozbawiony charyzmy.

Zapewne niewielu osobom mówi coś nazwa firmy Tango Gameworks. To niechybnie jeden z tych deweloperów gdzieś z siedzibą na końcu świata, któremu do tej pory nie udało się wypłynąć na szersze wody elektronicznej rozrywki. Sytuacja jednak zmieni się diametralnie, jeżeli obok tego szyldu postawimy nazwisko Shinji Mikamiego, faktycznego ojca survival horroru, bez którego nie poznalibyśmy korporacji Umbrella i kilku charyzmatycznych postaci, towarzyszących nam od czasów pierwszej konsoli PlayStation.

Po dłuższym czasie Mikami zmęczony kierunkiem, w którym udała się seria Resident Evil (co odbywało się już bez jego udziału), postanowił wrócić i pokazać, jak powinno robić się dobre survival horrory. Co prawda od czasu jego opus magnum w postaci Resident Evil 4 sporo wody w ściekach upłynęło i gracze zdążyli przeżyć kilka przerażających przygód dostarczonych im przez innych deweloperów, to jednak trzeba przyznać, że legenda Mikamiego dawała pewne gwarancje, że jeżeli właśnie on zajmie stanowisko reżysera nowej marki w świecie horrorów, to wysokiej jakości produktu końcowego możemy być raczej pewni. Kluczowe jest tutaj słowo „raczej”, wszak zawsze dobrze jest nie mieć wielkich oczekiwań, aby srodze się nie rozczarować. W przypadku The Evil Within ta strategia zdała egzamin i mimo że jako klient otrzymałem towar przyzwoitej jakości, to sukces całego przedsięwzięcia uważam za połowiczny.

W grze wcielamy się w detektywa Sebastiana Castellanosa. W tym miejscu deweloper strzela sobie w kolano po raz pierwszy, nadając głównemu bohaterowi imię i nazwisko, które wyleciało mi z głowy po pół minuty. Być może wpływ na to ma również fakt, że protagonista jest wyjątkowo mało charyzmatyczny, a na ironię czy zdrowy cynizm nie stać go zupełnie. Tylko nieco lepiej prezentują się jego partnerzy: Joseph i Kidman, którzy jednak zaraz na początku zabawy znikają gdzieś, by później pojawić się dosłownie na chwilę i ponownie przepaść na jakiś czas. Istnieje podejrzenie, że to z powodu przygotowania dla nich oddzielnego DLC. Jeżeli przyjąć takie założenie, to znaczy, że deweloper strzela sobie w kolano po raz drugi, dostarczając za niemałe pieniądze niepełną grę. Że takie są realia rynku? Może więc z zakupem warto wstrzymać się do edycji roku?

Zgodnie z zasadą udanego straszaka, akcja rozpoczyna się trzęsieniem ziemi.

Otóż niekoniecznie. Mimo wszystko fabuła od początku do końca wydaje się raczej sensownie sklejać. Powiem więcej. Jak na survival horror w klimatach gore opowieść jest nawet całkiem znośna i niekoniecznie głupia. Nie chciałbym jednak zdradzać nawet jej zaczątków, bo może to sprawić, iż kilka pierwszych rozdziałów straci słodki urok zawdzięczany nieświadomości gracza. To swoiste pochwalenie przeze mnie scenariusza nie do końca oznacza, że nie jest on przewidywalny, bo jest, a ewentualnych zwrotów akcji można domyślić się sporo wcześniej. Ja jednak bawiłem się całkiem nieźle.

Niektórym lokacjom udaje się wywrzeć iście filmowe wrażenie.

Recenzja gry Marvel’s Spider-Man na PC - pająk master race
Recenzja gry Marvel’s Spider-Man na PC - pająk master race

Recenzja gry

Po Spider-Manie „daleko od domu” i „bez drogi do domu”, człowiek-pająk znalazł w końcu swoją drogę na Steama i Epica. I śmiga na sieci tak gładko, że Sony robi się chyba coraz lepsze w pecetowych portach swoich ekskluzywnych tytułów.

Recenzja gry Sniper Elite 5 - coraz mniej snajpera, coraz więcej Hitmana
Recenzja gry Sniper Elite 5 - coraz mniej snajpera, coraz więcej Hitmana

Recenzja gry

Karl Fairburne powraca jako snajper, spec od robienia zdjęć rentgenowskich oraz odpowiednik Agenta 47 lub Sama Fishera w czasach inwazji na Normandię. Sniper Elite 5 zmienia się bowiem coraz bardziej w pełnoprawną skradankę.

Recenzja gry Trek to Yomi - chcę więcej takich gier!
Recenzja gry Trek to Yomi - chcę więcej takich gier!

Recenzja gry

Flying Wild Hog stworzyło produkcję, nijak pasującą do wcześniejszych strzelankowych dokonań tego studia i... naprawdę dało radę. Trek to Yomi to mała, ale świetna gra, która garściami czerpie z dorobku kina samurajskiego.