Technologie Tanie i polecane Porady PC Windows Konsole Telefony Technika

Technologie

Technologie 19 października 2021, 14:45

autor: DM

Strzelam i jeżdżę – wirtualnie i w realu. Później o tym piszę – krytycznie lub z zachwytem.

10 największych wpadek i porażek firmy Apple - zgniłe jabłka w sadzie

Apple od lat okupuje topowe miejsca na liście najcenniejszych marek świata. Rekordowe przychody i rewolucyjne produkty przykrywają jednak sporo porażek, jakich Apple dorobiło się na przestrzeni lat. Prezentujemy więc największe wpadki i najgorsze pomysły.

Firma Apple znana jest z tego, że wywołuje głównie te skrajne emocje – albo uwielbienie, albo coś zupełnie przeciwnego. Niezależnie od swoich sympatii czy antypatii, trudno zaprzeczyć, że udało jej się stworzyć kilka naprawdę innowacyjnych produktów – od komputera prostego w użyciu dla każdego, przez rewolucję w słuchaniu muzyki, po wzór wszystkich dzisiejszych smartfonów oraz nie mający konkurencji tablet. Wiele firm ciągle stara się naśladować produkty i pomysły marketingowe Apple, nawet jeśli początkowo podchodzą do nich krytycznie.

Apple to jednak tylko jeden z wielu producentów elektroniki i nie ma immunitetu od wpadek. Dość powiedzieć, że bez Steve’a Jobsa firma stanęła w 1997 na krawędzi bankructwa, między innymi przez inwestycje w wiele nietrafionych produktów oraz katastrofalne w skutkach decyzje, jak choćby licencjonowanie systemu macOS na komputery-klony innych producentów. Dopiero powrót Jobsa, gruntowna zmiana asortymentu i wielki sukces iPoda skierowały Apple na właściwy tor. Sprawdźmy więc, jak wyglądało 10 największych wpadek firmy Apple.

Jeśli zastanawiacie się, jak teraz radzi sobie Apple, to zerknijcie do naszej relacji z niedawnej prezentacji nowych produktów firmy z Cupertino.

Historia Apple to wbrew pozorom wiele wpadek i kompletnie nieudanych konstrukcji. - 10 największych wpadek i porażek firmy Apple - zgniłe jabłka w sadzie - dokument - 2021-10-19
Historia Apple to wbrew pozorom wiele wpadek i kompletnie nieudanych konstrukcji.

Bandai Pippin – konsola do gier od Apple

W czasach pierwszego PlayStation, Nintendo 64 i Segi Saturn, Apple również chciało mieć własną konsolę do gier i stworzyła ją we współpracy z japońską firmą Bandai. Miała funkcjonować jako niedrogi komputer multimedialny, głównie do grania, oraz jako stacja do łączenia z serwerem sieciowym. Niestety, jak większość produktów Apple, Pippin nie był w żadnym wypadku tani. W 1996 roku kosztował 600 dolarów, gdzie dla porównania za N64 trzeba było dać 200, a za PlayStation 300 dolarów.

Konsola polegała wyłącznie na nośnikach CD. Nie miała własnego systemu operacyjnego ani nośnika pamięci, z wyjątkiem 128kB na save’y. Biblioteka gier opierała się na tytułach dla komputerów Mac oraz tworzonych przez Bandai, co nie stanowiło w porównaniu do konkurencji atrakcyjnej oferty, a poza tym podzespoły były za słabe, by większość tytułów działało na niej z przyzwoitą płynnością. Przykładowo, jeden z pierwszych FPS-ów w historii – gra Marathon od studia Bungie - osiągała na Pippinie od 10 do 15 klatek na sekundę. Można było wprawdzie zmniejszyć rozdzielczość oraz ilość detali, ale wtedy „pikseloza” uniemożliwiała odróżnianie jakichkolwiek szczegółów na ekranie i gra stawała się i tak niegrywalna. Kłopotliwe było również sterowanie padem, który posiadał… trackball.

Pippin miał konkurować z PlayStation i N64. - 10 największych wpadek i porażek firmy Apple - zgniłe jabłka w sadzie - dokument - 2021-10-19
Pippin miał konkurować z PlayStation i N64.

Pippin miał parę pozytywnych cech. Jedną z największych zalet w latach 90. był brak blokady regionalnej napędu CD. Gry kupowane w Japonii bez problemu działały w USA i Europie, a konsola współpracowała z telewizorami w systemach PAL i NTSC, co wtedy nie było takie oczywiste. Jednym z oferowanych dodatkowo akcesoriów był rewolucyjny wtedy bezprzewodowy pad. Nic z tego jednak nie ratowało konsoli Apple. Sprzedano zaledwie 42 tysiące egzemplarzy i po roku zaniechano dalszej produkcji.

QUICK TAKE – PIERWSZA CYFRÓWKA

Oprócz konsoli do gier, Apple próbowało swoich sił również w dziedzinie fotografii. Quick Take z 1994 roku był pierwszym aparatem cyfrowym oferowanym na rynku amerykańskim dla zwykłego użytkownika. Pomimo wielu wad pionierskiej konstrukcji, nie był do końca wpadką – uznano go za jeden z najbardziej wpływowych gadżetów, a klienci byli całkiem zadowoleni.

Quick Take kosztował prawie 800 dolarów, nie miał wyświetlacza z podglądem i mógł zapisać tylko 8 zdjęć o rozdzielczości 640x480. Wygoda ściągnięcia obrazów do komputera tuż po ich zrobieniu, dla wielu była wtedy jak magia i aparat robił wrażenie. Pierwsze wersje współpracowały wyłącznie z komputerami Apple. Dopiero później stworzono odrębny model dla sprzętu z Windowsem. Przygoda Apple z fotografią zakończyła się w 1997 roku, gdy na rynku zaczęło pojawiać się coraz więcej aparatów z logiem firm kojarzonych wyłącznie z tą branżą, a więc Canon czy Fuji.

TWOIM ZDANIEM

Korzystasz z produktów Apple?

Nie i nie zamierzam.
55,6%
Tak, z jednego.
20,3%
Tak, komputer i telefon, wyznaję Apple!
14,3%
Nie, ale może kiedyś się skuszę.
9,8%
Zobacz inne ankiety