Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

NBA 2K22 Opinie

Opinie 23 września 2021, 17:07

Galerie handlowe ich nienawidzą. W NBA 2K22 możesz kupić ciuchy, które nie istnieją

Seria NBA 2K zapisała się w pamięci graczy nie tylko ze względu na swój atrakcyjny gameplay z koszykówką w roli głównej. Od lat bowiem uskutecznia inwazyjny model mikrotransakcji. NBA 2K22 nie jest w tym przypadku wyjątkiem, co udowadniają... ubrania.

Mikrotransakcje to temat dzielący graczy i wywołujący w sieci wiele burzliwych dyskusji. Czy się nam to podoba, czy nie – mikropłatności towarzyszą nam już od dłuższego czasu i nie zanosi się na to, żeby szybko odeszły do lamusa. Sporą popularnością cieszy się pogląd zakładający, że dopóki płatne elementy są wyłącznie ozdobą i nie wpływają w żaden sposób na progres czy łatwość zabawy, dopóty są akceptowalne (pamiętacie zbroję dla konia z Obliviona?). A co, jeśli powiem Wam, że jest gra, w której możecie wydać na wirtualne ubrania więcej niż na swoje własne ciuchy? Zobaczcie, jak działa świat mody w NBA 2K22.

NBA 2K22 to nie tylko rozgrywanie meczów, ale także zakupy w galerii handlowej.

Seria NBA 2K okryła się niechlubną chwałą jako jedna z najbardziej agresywnie nastawionych na monetyzację produkcji ostatnich lat. Dotyczy to przede wszystkim trybu kariery zawodnika (MyCareer), w której do zyskania wysokich umiejętności (w rozsądnym czasie, bez grindu) mikrotransakcje są właściwie niezbędne. Dzisiaj przyjrzymy się jednak elementom kosmetycznym, które pozornie nie mają wpływu na grę. Dlaczego pozornie? Ano dlatego, że po czasie odkryjemy, iż do wykonywania zadań dotyczących naszej kariery w świecie modnych ciuchów, musimy zainwestować w drogie ubrania.

Twórcy oddali do naszej dyspozycji przeróżne sklepy, w których możemy zaopatrzyć się w markową odzież i obuwie. W NBA 2K22 robimy zakupy w wirtualnych stoiskach Adidasa, Pumy, Jordana i wielu innych. Można także odwiedzać miejsca, w których dostępne są produkty różnych marek. Prawdopodobnie najciekawszym punktem na mapie jest sklep o nazwie SWAG’S.

Część wirtualnego miasta The City przypomina ogromną galerię handlową, w której setki osób jednocześnie kupuje drogie ubrania, a następnie przechadza się w nich po ulicy. Tutaj działa aspekt psychologiczny – jeśli widzimy innych graczy w fantazyjnych strojach, zaczynamy czuć się nieswojo w „podstawowych” ciuchach. Presję wywieraną przez świat mody w grze da się dostrzec m.in. na konferencjach prasowych, gdzie dziennikarzom zdarza się pytać nas, czemu nie przebraliśmy się w nic nowego. Poza tym w NBA 2K22 co jakiś czas pojawiają się tematyczne eventy, podczas których dostępne są limitowane edycje różnych ubrań. Kosztują więcej niż zazwyczaj i można je kupić tylko w trakcie trwania danego wydarzenia, np. Halloween czy świąt Bożego Narodzenia.

W SWAG’S znajdziecie najbardziej wymyślne kreacje.

Ponadto wykonywanie określonych questów w NBA 2K22 gwarantuje szybszy rozwój naszej wirtualnej gwiazdy, a część z nich związana jest właśnie z ubiorem. Koszt zakupu nawet tańszej koszulki czy spodenek potrafi być naprawdę wysoki. Ceny podstawowych elementów stroju zaczynają się od 3500 VC, a za tank top firmy Jordan zapłacimy 12 000 VC, zaś skórzana kurtka ze złotymi wstawkami to wydatek rzędu 25 000 VC. Dla porównania: 5000 VC nabędziemy za 8,25 zł.

Oznacza to, że za jeden element odzieży trzeba zapłacić około 41 złotych. No ale przecież w samej kurtce nie będzie człowiek chodził po ulicy. Koszt pełnego zestawu, w którym wyróżnimy się na tle innych graczy, to około 79 złotych. W jego skład wchodzą wspomniana kurtka za 25 000 VC, koszulka za 5000 VC, spodnie za 9000 VC i buty za 9000 VC – razem 48 000 VC. Wystarczy, że w ciągu najbliższego roku zdecydujecie się na kilka takich zestawów i w cyfrowych sklepach spokojnie zostawicie setki złotych.

Sklepy w grze wyglądają, jak prawdziwe.

Gracz w pewnym momencie staje przed ważną decyzją – czy inwestować w ulepszanie swoich statystyk (ofensywnych, defensywnych i rozgrywania), czy też może kupić nowe wirtualne ciuszki. Lepsze „outfity” gwarantują możliwość udziału w bardziej zaawansowanych wyzwaniach i odblokowują solidniejszych sponsorów, którzy płacą nam więcej pieniędzy. W teorii brzmi to rozsądnie i pozwala wybrać jedną z dwóch ścieżek: sportowca lub modnisia, z których każda skończyć może się na basketballowym szczycie. W praktyce wygląda to tak, że gdy wydamy całą zarobioną w grze kasę na ubrania, bardzo trudno będzie nam doskonalić swoje umiejętności.

Kurtka za 41 zł czy zbroja dla konia za 8 zł? Co byście wybrali?

Na ulicach wirtualnego miasta widziałem setki osób przechadzających się w ciuchach wartych dziesiątki tysięcy VC. Dla wielu z nich The City jest miejscem, w którym mogą się pokazać, zabłysnąć i wyróżnić. Ja nie jestem fanem przeznaczania całej wypłaty na mikropłatności, ale rozumiem, że ktoś może akurat w ten sposób zaspokajać swoje potrzeby i przy okazji wspierać deweloperów. Poza tym zwyczajnie głupio jest osiągnąć wysoki poziom w grze, z którą spędza się co roku grubo ponad 100 godzin, i nigdy nie zmienić butów czy koszulki. Muszę przyznać, że w pewnym momencie także ja poświęciłem kilka tysięcy VC i zamiast ulepszyć swoje umiejętności wykonywania wsadów, kupiłem sobie piękne kolorowe buty firmy Jordan. Czy były warte swojej ceny? Pewnie nie. Czy jestem zadowolony, oglądając je w każdym meczu? Pewnie, że tak!

O AUTORZE

Gram w praktycznie wszystkie tytuły sportowe – od FIF-y przez golfa aż po koszykówkę. Seria NBA 2K towarzyszy mi od odsłony 2K13 (wcześniej preferowałem basket EA) i z każdym rokiem coraz bardziej wciąga. Lubię udawać, że znam się na NBA, chociaż oglądam może 10 meczów w sezonie.

Mikołaj Łaszkiewicz

NBA 2K22

NBA 2K22

Dlaczego wydajemy pieniądze na mikropłatności i lootboxy?
Dlaczego wydajemy pieniądze na mikropłatności i lootboxy?

Nienawidzimy lootboksów, DLC i mikropłatności w grach, a tymczasem firmy, które proponują je w swoich produkcjach, notują rekordowe wyniki finansowe. Dlaczego ciągle to robimy? Dlaczego wciąż dajemy się wodzić za nos „pazernym wydawcom”?

Mroczne widmo mikrotransakcji – u progu narodzin gier jako usługi
Mroczne widmo mikrotransakcji – u progu narodzin gier jako usługi

Mikrotransakcje coraz śmielej wkradają się w świat wysokobudżetowej interaktywnej rozrywki, przynosząc twórcom krociowe zyski. Zastanówmy się, czy gracze mogą z nimi wygrać (nie mogą) i jaka jest ich przyszłość (ponura).