Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Kingdom Come: Deliverance Publicystyka

Publicystyka 24 kwietnia 2020, 14:35

autor: DM

Strzelam i jeżdżę – wirtualnie i w realu. Później o tym piszę – krytycznie lub z zachwytem.

Kingdom Come: Deliverance 2 - jak będzie wyglądał sequel czeskiego RPG

Powstanie drugiej części Kingdom Come: Deliverance wydaje się niemal pewne, co sugerują również sami twórcy. Czego więc możemy oczekiwać po sequelu historycznego RPG-a? A co najbardziej chcielibyśmy w nim zobaczyć?

Kingdom Come: Deliverance to jedna z najbardziej wyjątkowych gier kończącej się generacji. Zrobiona z ogromnym rozmachem, ale wydana niezależnie, co pozwoliło twórcom nie tylko w pełni zaprezentować swoją wizję i pasję, ale i przemycić parę kontrowersyjnych mechanik, jak chociażby brak opcji „save” w dowolnym momencie. Sandboksowe RPG z mieczami pozbawione było też magii i stworzeń ze świata fantastyki.

Zamiast tego otrzymaliśmy wiarygodną opowieść mocno osadzoną w realiach historycznych czeskiego średniowiecza. Niezwykle swojskie klimaty i widoki dla nas, Polaków, natomiast totalnie egzotyczne chociażby dla sporej grupy graczy ze Stanów Zjednoczonych. Biorąc pod uwagę te okoliczności, liczba ponad 2 mln sprzedanych egzemplarzy stanowi niemały sukces. Autorzy Mafii oraz Operation Flashpoint jeszcze raz udowodnili, że jeśli tylko mają wolną rękę, potrafią stworzyć arcydzieło.

Kolejnym oczywistym krokiem wydaje się więc sequel, zwłaszcza że koniec historii w Kingdom Come: Deliverance pozostawił nas ze sporym niedosytem. A to, że druga część KCD powstaje, można raczej brać za pewnik. Nie tylko dlatego, że poprzednie dzieła Czechów zawsze dostawały kontynuacje, ale i dzięki informacjom wprost od twórców, którzy dają do zrozumienia, że w istocie pracują nad następną grą z cyklu. Czekając na oficjalną zapowiedź i konkretne informacje, pogdybajmy trochę, jakie powinno być Kingdom Come: Deliverance 2. Co jest prawdopodobne, a czego byśmy sobie najbardziej życzyli?

UWAGA – SPOILERY

Z oczywistych względów w tekście przypominamy fragmenty fabuły gry Kingdom Come: Deliverance wraz z jej zakończeniem. Zastanawiając się nad tym, jaka może być ewentualna kontynuacja, trudno było tego uniknąć.

Kontynuacja czy nowa opowieść?

W styczniu 2019 roku społeczność fanów KCD rozgrzał tweet Daniela Vavry – szefa studia Warhorse – ze zdjęciem, na którym wprawne oko mogło wypatrzeć roboczą notatkę na tablicy: „KCD2 – 1506”. „Druga część potwierdzona!” – zawrzało w interencie. Ale 1506? Czy to rok, w którym może toczyć się akcja kolejnej gry? To nieco ponad sto lat później od wydarzeń z pierwszej odsłony cyklu. Biorąc pod uwagę średnią długość życia w średniowieczu, jedynym śladem po głównym bohaterze, Henryku, mogłyby być jego praprawnuki.

A przecież Henryk wciąż ma jeszcze nierozwiązane sprawy do załatwienia. Historia nie doczekała się kropki nad i ani w pełnej wersji, ani w żadnym rozszerzeniu DLC i wielu fanów wciąż chciałoby zobaczyć koniec opowieści o mieczu kowala. Za bezpośrednią kontynuacją przemawia z kolei inny tweet, pokazujący ekipę Warhorse Studios pod zamkiem Trosky, opatrzony podpisem „zwiadowcy w poszukiwaniu nowych lokacji”. To właśnie do tej twierdzy udają się Henryk i Jan Ptaszek w ostatniej scenie gry.

Na turnieje musieliśmy trochę poczekać po premierze. Dobrze by było w “dwójce” od razu dostać takie smaczki.

Z drugiej strony samo zakończenie questu głównego bohatera w sąsiednich rejonach wydaje się trochę mało „epickie”, jak na kilkadziesiąt godzin nowej rozgrywki w pełnoprawnej kontynuacji. Można tutaj wpaść w pułapkę zbytniego przedłużania jednego motywu i zmarnowanego potencjału. Twórcy mogą jednak upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu, robiąc z questu Henryka coś w rodzaju długiego prologu, a potem przeskoczyć z akcją już do innego okresu i przedstawić nowych bohaterów.

A MI SIĘ MARZY…

Bramka numer 3. Nie wyobrażam sobie Kingdom Come: Deliverance bez Henryka, jednego z najfajniejszych bohaterów z gier, tak jak nie wyobrażam sobie The Last of Us bez Ellie czy The Walking Dead bez Clementine. Może on pojawić się tylko na trochę, może nie być główną postacią, ale muszę go zobaczyć w grze i muszę poznać koniec jego misji, żeby nie być rozczarowanym sequelem KCD.

Miejsce akcji – czy Czechy nadal cieszą?

W komentarzach fanów KCD przewijają się sugestie, by druga część gry miała miejsce w Anglii, Szkocji czy innych krajach słynących z rycerskiego rzemiosła. Z jednej strony to mało prawdopodobna opcja, biorąc pod uwagę, ile klimatycznych lokacji twórcy mają tuż pod nosem i o ile łatwiej jest im zgłębiać historyczne źródła na miejscu, nie wspominając o lokalnym patriotyzmie. Za miejscówkami w dawnej Bohemii świadczy również wspomniana wizyta na zamku Trosky, oddalonym o około 100 kilometrów od miasteczka Rataje nad Sazawą, w której to okolicy toczyła się akcja gry.

Warto jednak pamiętać, że studio Warhorse zostało kupione przez THQ Nordic, co może (choć nie musi) mieć jakiś wpływ na to, by pewne elementy w kolejnej grze Czechów były nieco bardziej znajome graczom z krajów anglosaskich. To właśnie oni stanowią przecież znaczną grupę klientów. Biorąc pod uwagę przeżycia samego Daniela Vavry, to, jak zderzenie jego wizji z pomysłami „z góry” zakończyło się podczas prac nad drugą częścią Mafii, pozostaje mieć nadzieję, że bogatszy o tamte doświadczenia twórca wiedział, na co się pisze, i tym razem nie będzie takich problemów.

Wydawca gry, filmu czy książki zawsze dąży do zainteresowania nimi maksymalnie dużej grupy odbiorców. A im temat jest lepiej znany ludziom, tym łatwiej do nich dotrzeć. Dlatego ciągle oglądamy w grach lądowanie w Normandii, a tak rzadko bitwę pod Rosieniami. Historia ogólnie uznawana jest za trudniejszą w odbiorze niż fantastyka (w końcu uczy się tego w szkołach, a to nudne), a historia czeskiego średniowiecza to wręcz synonim mało nośnego tematu.

Pragnienie Pragi

Niezależnie od tego, w jakim kraju osadzone zostanie KCD2, istotną kwestię stanowią konkretne lokacje, bo samo zaserwowanie odrobinę ładniejszych łąk i lasów na pewno nie wystarczy. Kingdom Come: Deliverance 2 przede wszystkim potrzebuje swojego Novigradu – dużego miasta tętniącego życiem, z tłumem na targu i ludźmi zajętymi swoimi sprawami. Widać to było już w pierwszej grze, ale zdecydowanie na zbyt małą skalę. Czy będzie nam dane zajrzeć do średniowiecznej Pragi? Albo jakiegoś mniejszego, ale znaczącego miasta? Zobaczymy. Miejmy nadzieję, że większa moc obliczeniowa nowych konsol i budżet zasilony wpływami ze sprzedaży „jedynki” pozwolą autorom stworzyć coś naprawdę spektakularnego.

Sequel zdecydowanie zasługuje na większe i bardziej zatłoczone miasto.

Lato, lato wszędzie – oby nie

Pozostanie w Czechach i w historycznych lokacjach jest całkowicie do przyjęcia, ale studio raczej nie powinno robić nam powtórki z letnich krajobrazów. Można by nawet wykorzystać poprzednie miejsca, jednak w scenerii złotej jesieni lub śnieżnej zimy. Ciekawym pomysłem byłaby zmiana po pewnym czasie pór roku. Zima mogłaby dodać kolejne mechaniki związane z realizmem, jak chłód i konieczność noszenia właściwej odzieży. Jesień z kolei to ponowna okazja do zaprezentowania pięknych krajobrazów – nawet jeśli kiedyś już te miejsca odwiedzaliśmy.

W KCD2 mogłyby pojawić się inne pory roku niż tylko zielone lato.

A MI SIĘ MARZY…

Jesień i zima – bez dwóch zdań. Mogę dostać nawet ten sam obszar Ratajów i okolicznych wiosek, bo uważam mapę z KCD za jedną z najpiękniejszych w grach i nie zliczę, ile screenshotów natrzaskałem, po prostu snując się po lasach i łąkach wygenerowanych na silniku CryEngine. Nie chcę jednak oglądać tego samego, tyle że z ray tracingiem czy w 8K. Chciałbym zobaczyć, jak to jest brnąć przez zaspy śniegu niczym Arthur Morgan, tyle że z mieczem u pasa, przejść się nad Sazawę czy inną rzekę, ale w jesiennej scenerii.

Kingdom Come: Deliverance

Kingdom Come: Deliverance

Twórcy Kingdom Come o głaskaniu piesków, modach i sikaniu pod wiatr
Twórcy Kingdom Come o głaskaniu piesków, modach i sikaniu pod wiatr

W ponad rok od premiery Kingdom Come: Deliverance deweloperzy ze studia Warhorse triumfują: pokonali przeciwności losu, odnieśli komercyjny sukces, znaleźli sobie wydawcę i z optymizmem mogą patrzeć w przyszłość.

Realizm ponad wszystko! Kingdom Come i Mafia to czeska szkoła gier
Realizm ponad wszystko! Kingdom Come i Mafia to czeska szkoła gier

Grając w Kingodme Come można doznać sporego deja vu. Przecież w tę grę graliśmy już lata temu - tylko nie rozgrywała się w średniowieczu! Czy nowy RPG studia Warhorse zapisze się w historii gier, tak jak jego wielcy poprzednicy?