Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Filmy i seriale

Filmy i seriale 30 grudnia 2019, 15:30

autor: Adam Zechenter

Redaktor. Historyk. Miłośnik strategii, gier sieciowych i dobrej literatury.

10 rzeczy, które Netflix musi poprawić w 2. sezonie Wiedźmina

Wiedźmin robi furorę na platformie Netflix, a my szukamy dziury w całym, rozbieramy amerykańską produkcję na czynniki pierwsze i zastanawiamy się, co można by zrobić lepiej.

Uwaga, w tekście będzie sporo narzekania – pisanie go to dla mnie terapia po pierwszym sezonie netflixowego Wiedźmina. Nie zmienia to jednak faktu, że staram się na serial patrzeć obiektywnie. I choć rozumiem, czemu jako całość może się on podobać (przeczytajcie świetną recenzję Huberta), widzę w nim parę warsztatowych braków i to na nich chcę się dziś skupić.

Przyjrzyjmy się więc tym – mniejszym, większym i zupełnie duperelnym – wadom serialu, które twórcy mogą jeszcze poprawić w kolejnym sezonie przygód Geralta, Yennefer i Ciri. Jak mieliby to zrobić? Jak to często bywa, chodzi zapewne o pieniądze. Nijaka scenografia czy niezbyt mądre uproszczenia w scenariuszu to najpewniej wynik niewystarczającego budżetu. Dopóki jednak nie poznamy konkretnych liczb, dopóty trudno przesądzać, czy zawinił brak kasy, czy jednak brak umiejętności.

BUDŻET WIEDŹMINA?

Z nieoficjalnych informacji wynika, że budżet netflixowego Witchera wynosił jakieś 70–80 milionów dolarów, co dawałoby blisko 10 milionów na jeden odcinek (jest ich łącznie osiem). Dla porównania pierwszy sezon Gry o tron miał budżet mniejszy (50–60 milionów dolarów), a do tego większą liczbę odcinków (10).

Trudno na razie ocenić prawdziwość przecieków na temat pieniędzy, jakie wyłożono na Wiedźmina. Nie wiemy też, ile z tego poszło na marketing, a ile na samą produkcję. Ciężko mi jednak uwierzyć w owe 80 milionów, bo po prostu tych pieniędzy tam nie widać. Wątpię więc, czy twórcy faktycznie dysponowali tak dużą kwotą. Ale jeśli rzeczywiście tak było – szkoda, że nie potrafili jej lepiej wykorzystać.

UWAGA, SPOILERY!

W tekście są spoilery dotyczące zarówno serialu Netflixa, jak i twórczości Andrzeja Sapkowskiego.

Muzyka, czyli Ciechowski górą

Kiedy piszę te słowa, próbuję sobie przypomnieć muzykę z serialu Netflixa – i idzie mi to opornie. Oczywiście, ballady Jaskra są kapitalne – Grosza daj wiedźminowi tak mocno wpada w ucho, że ciężko się od tej nuty uwolnić. Piosenka ta wypada przy tym świetnie zarówno po angielsku, jak i po polsku (koniecznie posłuchajcie też wersji czeskiej – Dej grosz zaklinaczi, bo jest przeurocza). Nie dziwię się, że wszyscy Polacy, jak jedna rodzina, nucą teraz ten kawałek – to chyba w ogóle jeden z najbardziej klimatycznych momentów całego pierwszego sezonu.

Poza Jaskrem i jego chwytliwym brzdąkaniem soundtrack wydaje mi się jednak dość nijaki – większość z tego, co usłyszałem, zapomniałem już po chwili, bo brzmiało jak z dowolnego innego serialu. W muzyce tła nie ma nic wyjątkowego – ot, zwykła rzemieślnicza robota. Tymczasem muzyka napisana przez Grzegorza Ciechowskiego do niesławnego polskiego serialu z Michałem Żebrowskim w roli Geralta kładzie amerykańskie utwory pod względem oryginalności i klimatu na łopatki. Netflixie, weź się trochę bardziej postaraj, bo tutaj zdecydowanie jest co poprawiać w drugim sezonie.

UWAGA, pisząc o muzyce mam na myśli to, co faktycznie słychać w serialu. Kawałki same w sobie nie są złe, ale przecież nie tylko o to chodzi, żeby dobrze brzmiały na Spotify. Z jakiegoś powodu w czasie seansu soundtrack nie zapadł mi w pamięć. Mam też wrażenie, że nie współgra on dobrze z obrazem.

W obliczu Waszych komentarzy zapytałem na szybko parę osób w redakcji o muzykę z Wiedźmina – wszystkie nie potrafiły o niej nic powiedzieć, więc nie jest to tylko moje zdanie.

JAKIE SĄ SZANSE NA POPRAWĘ?

Umiarkowane, ale pozostaję optymistą.

TWOIM ZDANIEM

Podoba Ci się Geralt w wykonaniu Henry'ego Cavilla?

Tak
91,2%
Nie
8,8%
Zobacz inne ankiety
Vega zrobiłby to lepiej – serial Wiedźmin w 7 dziwnych konwencjach
Vega zrobiłby to lepiej – serial Wiedźmin w 7 dziwnych konwencjach

Każdy z nas zrobiłby to lepiej. Sprawniej nakręciłby Wiedźmina dla Netflixa. W końcu tyle jest tam do poprawy. Sodden, logika, pancerze Nilfgaardu, scenariusz. Możliwe, że wymagałoby to nawet skoku do kompletnie innej konwencji.

Syndrom Wiedźmina, czyli dlaczego Dracula z Netflixa sobie poradzi
Syndrom Wiedźmina, czyli dlaczego Dracula z Netflixa sobie poradzi

Drakulę twórców Sherlocka, czyli stacji BBC, sporo łączy z netflixowym Wiedźminem czy Mandalorianinem. To serial niedoskonały, ale pewnie i tak odniesie sukces. Ma tę specyficzną charyzmę, która przesłania liczne niedoskonałości.

Wiedźmin Netflixa vs Wiedźmin 3 – porównujemy adaptacje Sapkowskiego
Wiedźmin Netflixa vs Wiedźmin 3 – porównujemy adaptacje Sapkowskiego

Po premierze netfliksowego Wiedźmina obudziliśmy się w świecie, w którym mamy dwie adaptacje książek Andrzeja Sapkowskiego, które zdobyły międzynarodowy rozgłos i uznanie. Taka sytuacja aż prosi się o konfrontację jednego dzieła z drugim – serialu z grą.