Wpisz kod, by wygrać.
5 488 wyświetleń
(7:03)
29 grudnia 2014
Nieśmiertelność? Latanie? Kody były częścią gier już dawno temu i zawsze otwierały furtki do pomocnych, ciekawych, a czasem dziwnych funkcji. Niektóre z cheatów zyskały miano kultowych, tak jak te z z Dooma czy Contry, chociaż dziś nie grają już tak ważnej roli. Przekonajmy się, skąd się właściwie wzięły tajne kody i dlaczego ich popularność znacznie zmalała przez ostatnie lata. (5062)
Jakiś czas temu Frozi odwiedził siedzibę Blizzarda, gdzie miał okazję zagrać w Lord of Hatred - nowy dodatek do Diablo 4. W tym materiale postanowił podzielić się swoimi doświadczeniami.
tvgry
9 marca 2026
Thomas Mahler ze swoim No Rest For The Wicked chce narzucać kierunek ewolucji gatunku hack’n’slashy. Może jednak się nie wyrobić, bo pod szyldem Moonbeast ojcowie izometrycznego action RPG wracają do gry z Darkhaven. I istnieje szansa, że pozamiatają.
tvgry
5 marca 2026
Zapis rozmowy redaktorów serwisu GRYOnline, którzy analizują archiwalne wydanie czasopisma New Secret Service z listopada 2000 roku. Łosiu i T_bone wspominają początki branży gier w Polsce, porównując ówczesne standardy recenzji, kontrowersyjne reklamy oraz specyficzny język tamtej epoki. W tekście pojawiają się wspomnienia o kultowych tytułach, takich jak Baldur’s Gate 2 czy Diablo 2, a także techniczne anegdoty o podkręcaniu starych procesorów. Uczestnicy dyskusji zauważają, że wiele dzisiejszych problemów branżowych, jak narzekanie na brak innowacji, było obecnych już ćwierć wieku temu. Całość stanowi nostalgiczną podróż do przeszłości, ukazującą ewolucję mediów gamingowych oraz zmianę mentalności graczy na przestrzeni lat. Rozmowa podkreśla również historyczne znaczenie magazynu, który kształtował polską kulturę cyfrową u progu nowego tysiąclecia.
tvgry
5 marca 2026
Czy Control Resonant może wnieść świeżość do formuły otwartych światów? Materiał powstał na bazie tekstu Huberta Sosnowskiego pod tytułem "Psychodeliczny Manhattan zamiast kolejnej mapy Ubisoftu - dlaczego wierzę w Control 2", który znajdziecie w naszym dziale Opinii.
tvgry
3 marca 2026
Nasza odpowiedź na reportaż TVP o złych grach co zniszczą Cię. W tym materiale poruszamy temat negatywnych skutków oglądania telewizji, szczególnie jak wpływa na nasze zdrowie psychiczne. Zastanawiamy się, czy telewizja prowadzi do depresja i jakie ma to konsekwencje dla zdrowia mentalnego, zwłaszcza wśród seniorów. Omawiamy, jak telewizja może wywoływać stres i jakie są objawy depresji związane z nadmiernym konsumowaniem negatywnych informacji.
tvgry
26 lutego 2026
Wobec wielomiesięcznych kryzysów na rynku podzespołów gamingowych coraz bardziej kusząca wydaje się alternatywna ścieżka oparta na abonamentach oraz graniu w chmurze. Czy to zwiastun niepokojącego trendu, który z czasem zmieni oblicze gier?
tvgry
27 lutego 2026
Od premiery Uncharted 4 minęło 10 lat. Jak po dekadzie trzyma się produkcja studia Naughty Dog?
tvgry
24 lutego 2026
Materiał wideo analizuje przyczyny, dla których gracze często odczuwają niechęć do samouczków, wskazując, że źle zaprojektowane wprowadzenia potrafią skutecznie zniechęcić do dalszej rozgrywki poprzez wybicie z immersji lub nadmierną inwazyjność. Autor podkreśla, że największym wyzwaniem dla twórców jest połączenie nauki mechanik z budowaniem narracji, co zilustrowano kontrastem między krytykowanym, przeładowanym informacjami samouczkiem z Wiedźmina 2 a chwalonym wprowadzeniem w Wiedźminie 3, gdzie trening wpleciono w naturalny kontekst fabularny. Kluczowe dla sukcesu jest znalezienie „złotego środka” – tutorial musi być zrozumiały dla nowicjuszy, ale nie może traktować doświadczonych graczy w sposób protekcjonalny, co wymaga ścisłej współpracy scenarzystów i projektantów już na wczesnym etapie prac. Ostatecznie materiał konkluduje, że choć nie istnieje samouczek idealny dla każdego, to pierwszy kontakt z grą jest decydujący dla zaangażowania odbiorcy, więc nie powinien być on traktowany przez deweloperów jako element drugorzędny.
tvgry
22 lutego 2026
Materiał omawia kontrowersyjną strategię promocyjną Thomasa Mahlera, szefa Moon Studios, który promując grę No Rest for the Wicked, ostro krytykuje rynkowych gigantów takich jak Diablo 4 i Path of Exile 2, nazywając ich fundamenty archaicznymi. Mahler forsuje wizję nowoczesnego action RPG opartego na precyzyjnej, souls-like’owej walce, fizyczności animacji i odrzuceniu tradycyjnego sterowania „point and click”, co ma rzekomo wyznaczać nowe standardy w gatunku. Autor nagrania punktuje jednak butę i egocentryzm twórcy, który stawia się w roli branżowego autorytetu przed ostatecznym sukcesem swojej produkcji, zauważając jednocześnie, że Mahler nie rozumie specyficznej, relaksującej natury klasycznych hack’n’slashy opartych na statystykach i łupach. W rezultacie materiał sugeruje, że choć sama gra zapowiada się na świetną fuzję gatunków, to agresywny PR Malera może jej zaszkodzić, alienując graczy przywiązanych do sprawdzonych rozwiązań konkurencji.
tvgry
16 lutego 2026
Analiza skupia się na nietypowej filozofii projektowania gier przez Bennetta Fody’ego, który celowo tworzy produkcje o frustrującym i topornym sterowaniu. Autor materiału wyjaśnia, że te irytujące mechanizmy nie są błędem, lecz świadomym eksperymentem psychologicznym opartym na naukowej wiedzy twórcy o uzależnieniach i wolnej woli. Gry takie jak Getting Over It stanowią bunt przeciwko współczesnym, ułatwionym tytułom, oferując graczom autentyczne poczucie ryzyka oraz surową lekcję pokory. Narracja Fody’ego towarzysząca porażkom nadaje cierpieniu głębszy kontekst, zamieniając złość w formę terapeutycznego doświadczenia. Dzięki brakowi systemów zapisu, każde zwycięstwo w tych „śmieciowych” z pozoru produkcjach smakuje znacznie lepiej niż w wysokobudżetowych hitach. Ostatecznie źródło ukazuje Fody’ego jako wizjonera, który poprzez cyfrowy ból uczy odbiorców odporności psychicznej i wytrwałości.
tvgry
14 lutego 2026
Pamietam jak do Fallout 1 i 2 uzywalo sie Magic Trainer Creator (kto pamięta temu piwo!) do podbijania statystyk, to byla zabawa wyszukiwanie odpowiednich wartosci, zmiana, przeliczanie i błąd zamiast 10 szczescia mam 10 hp hehe. Tak mi sie wydaje, ze kody zaczynaly iść do lamusa z dobą internetu (gry latwiejsze i latwiejszy dostep do solucji, poradnikow).
W moim przypadku nagminnie na kodach gralem na C-64, ale z powodu bardzo prostego. Gry wtedy byly tak trudne, ze inaczej sie nie dalo. Przy pirackich "intrach" zawsze bylo F5 zycia F6 ammo i cos tam jeszcze.
Rest In Peace; God, Noclip, Give all.
Oby tak dalej Arasz bo robisz najlepsze i najciekawsze materiały, które przyjemnie się ogląda.
Ja się lubię bawić kodami po przejściu gry (endgame, NewGame+/2gie przejście) - gram głównie w RPGi - i jak każdy maniak-RPG jestem perfekcjonistą - jeśli gra jest dobra przechodzę ją odkrywając wszelkie sekrety (czytam dokładnie wszelkie dialogi i zaglądam w każdy kąt) - w niektórych grach jednak nawet po 2 czy 3 przejściach danego tytułu nie da się odkryć wszystkiego (przetestować wszystkie skille, odkryć wszystkie bronie) - stąd kody. Czasami lubię też pobawić się plikami z gry, aby zmienić niektóre właściwości - np. w TESie nie lubię być ograniczony obciążeniem - stąd zwiększanie maxymalnego udźwigu się przydaje - gra od razu staje się lepsza xP
Nie pamiętam tytułu gry na Atari, ale wystarczyło polizać port drugiego gracza i miałeś nieskończoną ilość żyć hehe DZIAŁAŁO
nwcfafnir nigdy nie zapomnę do H4 ;]
Gunsgunsguns
Aezakmi
Ilikedressingup
Bangbangbang
Pozdro dla kumatych
Kiedyś gry były długie i trudne, stąd właśnie była potrzeba ułatwienia sobie rozgrywki.
W obecnych czasach jest na odwrót, tak więc używanie kodów powinno być traktowane przez graczy jako grzech, tymbardziej w tytułach czysto multiplayerowych.
Sam przyznam, że wiele gier przeszedłem na kodach. Po czasie gry zaczęły mi się zwyczajnie nudzić, nie czułem frajdy z maxowania gier na 100%, skoro wiedziałem, że nie zrobiłem tego 'sam'.
Stare dobre czasy.
Materiał dobry, oby więcej takich!
cswthomas93pl - Przeszedłem całego GTA 1 bez jakichkolwiek kodów. Fakt bywało to frustrujące, ale się dało. :)
Za młodu przejście jakiejkolwiek części Grand Theft Auto bez kodów graniczyło z cudem. Teraz nie wyobrażam sobie grać z kodami. Jeeeju, ile to gier się katowało na kodach :)
W gta san andreas (po przejściu gry) jak jeszcze chciałem się pobawić w tym świecie wpisywano się kody żeby móc postrzelać bez policji na karku. Albo w Gothicu, żeby rozebrać wszystkie postaci z ubrań, zbrój itd. Kodów nie używałem tak dawno, że nawet nie wiem , czy w dzisiejszych produkcjach coś takiego istnieje. Ostatni raz użyłem kodu w Oblivionie (jakoś niedawno) bo zapomniałem zabrać z ciała przeciwnika przedmiot do zadania, a ciało po pewnym czasie zniknęło. (Musiałem sobie ten przedmiot "Pojawić" w ekwipunku)
Tomusław: obejżyj do końca...
Dobry temat ale troche plytko potraktowany.
Kody głownie używałem w GTA. W Vice City Moja rozgrywka wyglądała tak, że wpisywalem kod na zdrowie i albo zdążyłem wpisywać i przeżyłem albo umierałem. Finalnie trudnosc gry polegała na tym jak szybko pisze na klawiaturze. Dopiero w San Andreas pod wpływem kolegi przeszedlem gre bez kodow i poczulem prawdziwą przyjemnosc z grania. Ogólnie kody niszczą rozgrywke.
PS. Czekam na wspomniane inne materiały.
Ogromna prośba do autora: zapoznaj się proszę z tym o czym robisz reportaż. Trainery zawsze pracują na zmianach w pamięci RAM - i nie mają nic wspólnego z modyfikacją plików gry. Nic. Nieśmiertelność jest np osiągana prostą operacją zamiany x razy na sekundę wartości zdrowia na maksymalną. Patche i zmiana wersji gry wpływa na zmianę adresu pamięci pod którym dana wartość jest zapisana.
Pomysł na materiał ciekawy, jednak dotknęła go przypadłość większości mediów - ważne żeby mówić i pisać, nie ważne czy to prawda.
Jak Arasz wspomniał teraz gry są zbyt proste by używać kodów, jednak jest wielu którzy z nich korzystają to są Gimbo gracze którzy musieli by mieć na ekranie duży napis "TERAZ WCISKAJ klawisz A!!" by przejść całą grę i nie musieli używać kodów.
Materiał fajny, potrzebny, ale...
Jeden duży minus. Nomenklatura? Kto posługuje się takim językiem? Nie przeczę, że należy wypowiadać się "ładną polszczyzną", ale nie przesadzajmy. Proponowałbym mówienie taką samą, ewentualnie nieco lepszą, polszczyzną niż na codzień. Gwarantuje, że takie sztuczne wzbogacanie jej nie czyni materiału bardziej profesjonalnym/atrakcyjniejszym. Wręcz odwrotnie.
W Prince of Persia z 2008 roku ginie się dokładnie tak samo, jak w każdej innej grze, jedyna różnica to animacja ratowania przez Elikę i gęściej ustawione checkpointy.
Ja bywałem zły, gdy okazywało się, że do danej gry nie było kodów. W Medal of Honor kody sprawiały frajdę, ponieważ miało się pod ręką każdy rodzaj dostępnej broni. Kodów nie było do pierwszej części "Far Cry" i muszę przyznać, że szybko się wyrżnąłem. Już po kilku misjach musiałem zacząć naprawdę planować swoje ruchy.
Z perspektywy czasu kody na pecetach oceniam bardzo dobrze. Opcja "god" pozwalała na spenetrowanie tych miejsc w lokacjach, do których nie mieliśmy zazwyczaj dostępu. Również opcja "fly" i jej podobne pozwalały na wchodzenie za płot, czyli tam, gdzie kiedyś nie stawiano wirtualnych ścian. W MOH:AA robiłem to już z nudów permanentnie. Chodziłem tak daleko po mapie, że postać spadała z komputera.
GTA przeszedłem dopiero za którymś razem bez kodów XD Samego San Andreas`a nie dało się przejść używając kodów ponieważ jedna z misji kończyła się zawsze porażką , a więc kiedy kiedy ktoś zaczynał grać na moim savie był wielce oburzony że ma grać bez kodów, w sumie się nie dziwię, jak można nie cieszyć się z latania kosiarką ?
Ile się tych kodów zapamiętało (najwięcej do GTA SA :D). Pamiętam nawet kod seryjny do kurki wodnej 2 (oczywiście pirat :P) w którą grałem 6-7 lat temu:
spoiler start
MLCX-D47W-X35R-VB6H :D
spoiler stop
Kto nigdy nie grał w GTA na kodach? Kody to dobra sprawa żeby się pobawić i wyszaleć na przykład przy drugiem podejściu do gry.
kody kodami, dziś to się nazywa DLC, np. time saver pack do Assassins Creed, dragon age inkwizycja smocza zbroja. te i inne rzeczy tym podobne w dlc to nic innego jak kody za które musisz płacić.
R‹ud›Y [17]
W bioshocku giniesz i respawnujesz się kawałek dalej. Ale giniesz
Ale właśnie nie giniesz, bo w grze się nie ginie i na ma różnicy czy wrócisz natychmiast czy nieco wcześniej, tak de facto to w PoPie było to dobre, po co wymyślać jakieś suchary czy respawny gdzie indziej, czujesz się przez to lepiej, bo mi to wisi, to samo było w pray, generalnie to przyszło z uproszczonych gier konsolowych, gdzie zamiast save gdzie chcesz masz checkpointa.
Kiedyś i owszem korzystałem min w Warcrafcie 3 w ostatnich misjach :p Ale dzisiaj ? Era casualizacji jest tak ogromna, że każda gra przechodzi się sama lub przy minimalnym wysiłku umysłowym. Materiał bardzo dobry Arash :)
Według mnie kody psują całą satysfakcje z przejścia gry najlepiej ukończyć grę samemu i mieć z tego frajde niż przy użyciu kodów.
@[7]
Dla mnie jest różnica. W PoPie wiesz że nie zginiesz. Po prostu respawnujesz się w prawie identycznym momencie, więcej ryzykujesz grając. Z resztą ten PoP wg mnie był jednym z najgorszych i to wcale nie przez ten problem, ale ile ludzi tyle opinii
W bioshocku giniesz i respawnujesz się kawałek dalej. Ale giniesz
To jakoś siedzi w głowie, świadomość tego że bohater jest nieśmiertelny mnie mocno denerwowała
Pozostaje jeszcze wspomnieć o edycji komórek pamięci - np. przy pomocy CheatEngine, do tej pory urozmaicam sobie tym narzędziem rozgrywkę, dodatkowo jeśli gra jest bardzo otwarta na modyfikacje też można sobie trochę pomóc np. zwiększając dmg broni w pliku.cfg
Aż mi się przypominają stare, dobre czasy, kiedy grając w GTA Vice City wpisywałem kod na czołg i sobie nim jeździłem.
Jeśli nie masz potwierdzonej jakiejś tezy, to nie nazywa się to teorią, tylko hipotezą.
Ah, ci poloniści. :P
Material przypomnial mi o edycji save'ow na Amidze. Edytor hexow co by w koncu przejsc Reunion czy zobaczyc jak szybko da sie skonczyc cywilizacje z nieograniczona iloscia pieniedzy. A teraz rzeczywiscie takie oszukiwanie jest bez sensu, bo po co sobie skracac rozrywke z 20 godzin o polowe?
Niekiedy kody są wręcz wskazane w niektórych produkcjach: w GTA San Andreas bez używania kodu na odrzutowiec gra jest strasznie nużąca, bo trzeba pokonywać ogromne odległości samochodem - większość czasu gry zajmowało podróżowanie z miejsca A do B, a czasami miejsce w którym skończyliśmy misję do miejsca w którym mamy następną było oddalone po pół godziny jazdy samochodem, do tego ciągle trzeba było po misji jeździć uzupełnić życie i kamizelkę, aż człowiekowi niedobrze się robiło; radą na to jest używanie kodu na odrzutowiec, który pozwala na bardzo szybkie podróżowanie i skraca czas gry o połowę!!! Wiem, bo przeszedłem SA z tym kodem i bez niego i licznik po przejściu bez kodów wskazywał 60-parę godzin, a używając kodu na odrzutowiec 30-parę godzin, używając kodu na życie i kamizelkę przed misją oraz wspomożenie się czołgiem przy przejmowaniu dzielnic w Los Santos przeszedłem grę w 20-parę godzin). Niestety w SA , chociaż jakby model jazdy samochodem być dobry, a tak nuda. Przechodząc bez tego kodu miałem ochotę osunąć grę z dysku, jak bym przechodził ją pierwszy raz i nie miał tego kodu to bym podziękowałem tej grze, tak jak podziękowałem Far Cry 2 za tą samą wadę.
Czasami jednak używanie niektórych kodów psuje grę - np. kod na bronie oraz kodu na życie w czasie misji w GTA, ale bez tego za dzieciaka nigdy bym nie przeszedł GTA 3 i Vice city, teraz to dla mnie nie problem, ale kiedyś gra była prawdziwym wyzwaniem i bez kodów miałbym duży problem by ją przejść.
R‹ud›Y [5]
a niektóre gry mają nawet wbudowaną nieśmiertelność(PoP)
A może wszystkie? Wszyscy się uwzięli tego PoPa jak te orangutany, a w każdej innej grze jest to samo, giniesz, wracasz gdzieś tam, a bardzo uznany i zachwalany bioshock ma dokładnie to samo, zginiesz, zaraz obok się pojawiasz, nikt nie narzeka, tylko po prostu ktoś jakieś bzdury puścił w neta i wszyscy to powtarzają, co za różnica, że wracasz za chwilę czy cię cofa...
Obecnie już nie grywam na cheatach :) ale pamiętam raz brackiemu wpisałem w GTA 3 kodzika że przechodnie chcą zabić przez niego kierowaną postać.
Wkurzył się mocno a ja mu odpowiadam, a czego się spodziewałeś :P miasto bierze sprawiedliwość w swoje ręce na takiego przestępce jak ty.
Trochę to pokazuje w którą stronę poszła branża AAA
Kiedyś niektórzy nawet na easy musieli odpalać god mode, bo gra była za trudna. Dzisiaj w większości* produkcji ciężko jest zginąć na hardzie, a niektóre gry mają nawet wbudowaną nieśmiertelność(PoP)
Na szczęście indyki trzymają poziom i tam się nikt nie bawi w sztuczne ułatwianie. Easy w FTLu nadal jest cholernie ciężkie, a co dopiero się dzieje na hardzie. Takie gierki jak sholvel knight, megaman 9/10, battlekid** pokazują że da się zrobić trudną ale uczciwą grę
*Dark soulsy to jedne z nielicznych rodzynków
** Polecam wygoglować, 2 gry które ukazały się na NES-a całkiem niedawno
Ach i te obowiązkowe rubryki na dwie strony z "kodami" na końcu każdego czasopisma o grach :P
Dobry materiał, choć mało gierek pokazałeś.. Jakoś od razu po tytule wiedziałem, kto będzie autorem.
Faktycznie "tradycja" zanika, bo gry są faktycznie łatwiejsze, prowadzą za rączkę, pokazują cele, po wciśnięciu przycisku widzimy trasę na mapie i nawet wskazówki dojazdu (wtf, kiedyś trzeba było budynki zapamiętywać, jak dojechać)
Z drugiej strony niektórych gier w dawnych czasach nie dało się przejść bez kodów, trainerów, lub byłoby to na tyle trudne, że zniechęciłoby graczy do grania - bo wiadomo, że hardkor przechodzący grę setny raz, rozwali ją bez problemu.
Trzy życia na całą grę, bez checkpointów, zapisów itp to była norma. Po stracie - jedziesz od nowa. Nieraz oznaczało to nawet kilkanaście minut na załadowanie ponowne gry z kasety :)
Często same cracki były trainerami, kiedy na początku grania odpalał się jakiś chiptune z asciworkiem i opcjami do wyboru :)
Na atari tata modyfikował gry, bez pojęcia o programowaniu - po prostu w assemblerze było parę charakterystycznych ciągów, które zmniejszały licznik, a sam trik wyczytał zapewne w którymś z czasopism - Bajtku czy czymś. Po wielu próbach udawało się trafić w licznik żyć :D to było coś.
W sumie okres trainerów / kodów wg mnie skończył się gdzieś w okolicach 2002-3 roku.
Co ty pierdolisz Sasori666? "Cheat" znaczy po prostu oszukiwać w języku angielskim i nie ma w tym nic potocznego. Jeszcze jakbyś przytoczył "hax" albo chociażby zwykle "hack" to może i bym się zgodzil. Po za tym, dobry z Ciebie typek jak dopiero po min zajarzyłeś o czym jest materiał, który ma nazwę "Skąd się wzięły cheaty w grach wideo?" i gdzie w 15 sek materiału Arasz powiedział, "cześć, opowiem wam dziś o oszukiwaniu w grach single-player'owych"
Dopiero po minucie się zorientowałem że chodzi ci o czity. Nigdzie nie widziałem by ktoś tak często tłumaczył słowo "cheat". słówko cheat weszło to potocznego jerzyka graczy, więc tłumaczenie go jest trochę dziwne jak nigdzie się tak nie mówi.