Podróże w kosmos i rycerze Jedi.
3 569 wyświetleń
(16:45)
6 sierpnia 2016
Mass Effect to jedna z największych wirtualnych opowieści science-fiction. Większość takich historii zazwyczaj zawiesza istniejące prawa fizyki na rzecz historii. Mass Effect jednak stara się tłumaczyć metody oraz prawa, które stoją za technologią występującą w grze. Czy ma ona w ogóle sens? (6571)
GRYOnline
Gracze
Steam
Jakiś czas temu Frozi odwiedził siedzibę Blizzarda, gdzie miał okazję zagrać w Lord of Hatred - nowy dodatek do Diablo 4. W tym materiale postanowił podzielić się swoimi doświadczeniami.
tvgry
9 marca 2026
Thomas Mahler ze swoim No Rest For The Wicked chce narzucać kierunek ewolucji gatunku hack’n’slashy. Może jednak się nie wyrobić, bo pod szyldem Moonbeast ojcowie izometrycznego action RPG wracają do gry z Darkhaven. I istnieje szansa, że pozamiatają.
tvgry
5 marca 2026
Zapis rozmowy redaktorów serwisu GRYOnline, którzy analizują archiwalne wydanie czasopisma New Secret Service z listopada 2000 roku. Łosiu i T_bone wspominają początki branży gier w Polsce, porównując ówczesne standardy recenzji, kontrowersyjne reklamy oraz specyficzny język tamtej epoki. W tekście pojawiają się wspomnienia o kultowych tytułach, takich jak Baldur’s Gate 2 czy Diablo 2, a także techniczne anegdoty o podkręcaniu starych procesorów. Uczestnicy dyskusji zauważają, że wiele dzisiejszych problemów branżowych, jak narzekanie na brak innowacji, było obecnych już ćwierć wieku temu. Całość stanowi nostalgiczną podróż do przeszłości, ukazującą ewolucję mediów gamingowych oraz zmianę mentalności graczy na przestrzeni lat. Rozmowa podkreśla również historyczne znaczenie magazynu, który kształtował polską kulturę cyfrową u progu nowego tysiąclecia.
tvgry
5 marca 2026
Czy Control Resonant może wnieść świeżość do formuły otwartych światów? Materiał powstał na bazie tekstu Huberta Sosnowskiego pod tytułem "Psychodeliczny Manhattan zamiast kolejnej mapy Ubisoftu - dlaczego wierzę w Control 2", który znajdziecie w naszym dziale Opinii.
tvgry
3 marca 2026
Nasza odpowiedź na reportaż TVP o złych grach co zniszczą Cię. W tym materiale poruszamy temat negatywnych skutków oglądania telewizji, szczególnie jak wpływa na nasze zdrowie psychiczne. Zastanawiamy się, czy telewizja prowadzi do depresja i jakie ma to konsekwencje dla zdrowia mentalnego, zwłaszcza wśród seniorów. Omawiamy, jak telewizja może wywoływać stres i jakie są objawy depresji związane z nadmiernym konsumowaniem negatywnych informacji.
tvgry
26 lutego 2026
Wobec wielomiesięcznych kryzysów na rynku podzespołów gamingowych coraz bardziej kusząca wydaje się alternatywna ścieżka oparta na abonamentach oraz graniu w chmurze. Czy to zwiastun niepokojącego trendu, który z czasem zmieni oblicze gier?
tvgry
27 lutego 2026
Od premiery Uncharted 4 minęło 10 lat. Jak po dekadzie trzyma się produkcja studia Naughty Dog?
tvgry
24 lutego 2026
Materiał omawia kontrowersyjną strategię promocyjną Thomasa Mahlera, szefa Moon Studios, który promując grę No Rest for the Wicked, ostro krytykuje rynkowych gigantów takich jak Diablo 4 i Path of Exile 2, nazywając ich fundamenty archaicznymi. Mahler forsuje wizję nowoczesnego action RPG opartego na precyzyjnej, souls-like’owej walce, fizyczności animacji i odrzuceniu tradycyjnego sterowania „point and click”, co ma rzekomo wyznaczać nowe standardy w gatunku. Autor nagrania punktuje jednak butę i egocentryzm twórcy, który stawia się w roli branżowego autorytetu przed ostatecznym sukcesem swojej produkcji, zauważając jednocześnie, że Mahler nie rozumie specyficznej, relaksującej natury klasycznych hack’n’slashy opartych na statystykach i łupach. W rezultacie materiał sugeruje, że choć sama gra zapowiada się na świetną fuzję gatunków, to agresywny PR Malera może jej zaszkodzić, alienując graczy przywiązanych do sprawdzonych rozwiązań konkurencji.
tvgry
16 lutego 2026
Materiał wideo analizuje przyczyny, dla których gracze często odczuwają niechęć do samouczków, wskazując, że źle zaprojektowane wprowadzenia potrafią skutecznie zniechęcić do dalszej rozgrywki poprzez wybicie z immersji lub nadmierną inwazyjność. Autor podkreśla, że największym wyzwaniem dla twórców jest połączenie nauki mechanik z budowaniem narracji, co zilustrowano kontrastem między krytykowanym, przeładowanym informacjami samouczkiem z Wiedźmina 2 a chwalonym wprowadzeniem w Wiedźminie 3, gdzie trening wpleciono w naturalny kontekst fabularny. Kluczowe dla sukcesu jest znalezienie „złotego środka” – tutorial musi być zrozumiały dla nowicjuszy, ale nie może traktować doświadczonych graczy w sposób protekcjonalny, co wymaga ścisłej współpracy scenarzystów i projektantów już na wczesnym etapie prac. Ostatecznie materiał konkluduje, że choć nie istnieje samouczek idealny dla każdego, to pierwszy kontakt z grą jest decydujący dla zaangażowania odbiorcy, więc nie powinien być on traktowany przez deweloperów jako element drugorzędny.
tvgry
22 lutego 2026
Analiza skupia się na nietypowej filozofii projektowania gier przez Bennetta Fody’ego, który celowo tworzy produkcje o frustrującym i topornym sterowaniu. Autor materiału wyjaśnia, że te irytujące mechanizmy nie są błędem, lecz świadomym eksperymentem psychologicznym opartym na naukowej wiedzy twórcy o uzależnieniach i wolnej woli. Gry takie jak Getting Over It stanowią bunt przeciwko współczesnym, ułatwionym tytułom, oferując graczom autentyczne poczucie ryzyka oraz surową lekcję pokory. Narracja Fody’ego towarzysząca porażkom nadaje cierpieniu głębszy kontekst, zamieniając złość w formę terapeutycznego doświadczenia. Dzięki brakowi systemów zapisu, każde zwycięstwo w tych „śmieciowych” z pozoru produkcjach smakuje znacznie lepiej niż w wysokobudżetowych hitach. Ostatecznie źródło ukazuje Fody’ego jako wizjonera, który poprzez cyfrowy ból uczy odbiorców odporności psychicznej i wytrwałości.
tvgry
14 lutego 2026
Bioware stworzyło niesamowicie szczegółowy, dopracowany i rozbudowany świat. Uwielbiam tą serię i nie mam wątpliwości, że jako trylogia nie ma ona sobie równych (nad nią stawiam tylko trzeciego Wiedźmina). Świetny materiał Arasz!
georgiev kompletnie zle to rozumiesz.
Wedlug teorii Einsteina, czas nie jest jednostka stala i plynie roznie z zaleznosci od obserwatora oraz od relatywnego ruchu obserwatora. Ogolnie rzecz ujmujac, czas dla obiektu w ruchu bedzie plynal wolniej niz dla stacjonarnego obserwatora.
Jesli wezmiemy 2 osoby, jedna posadzimy na lawce w parku na ziemi a druga wyslemy rakieta w podroz z predkoscia bliska swiatlu to dla obu tych osob czas jaki uplynie bedzie inny. Jesli kosmonauta wroci po 2 latach na ziemiezobaczy ze jego kompan na parkowej laweczce postarzal sie o 30 lat.
Oczywiscie tego poki co dowiesc nie mozemy, wiec wezmy bardziej zyciowy przypadek, stacja kosmiczna orbitujaca wokol ziemii. Czas dla kosmonauty na stacji plynie wolniej, sa to sekundy czy tez nawet ulamki sekund ale jest wolniej i zostalo to zmierzone. Oczywiscie ktos powie, ze moze to byc obarczone bledem oraz niestabilnoscia ukladu, wiec kolejny przyklad; obecna nauka pozwala nam rozpedzac czasteczki do predkosci okoloswietlnych. Zostalo udowodnione ze czas dla rozpedzonych czasteczek plynie wolniej (wiecej na ten temat powinno byc na stronach instytutu MAx-Plancka i CERNu) i poki co teoria relatywistyczna Eisnteina sie tutaj sprawdza.
jak ktos chce wiecej na ten temat poczytac to niestety musi zaglebic sie w pozycje ksiazkowe bazujace na teoriach Einsteina.
Mówiąc o prędkościach zapominasz o jednym - to tylko miara czasu potrzebnego na przebycie danego odcinka. Jeśli do najbliższej gwiazdy są 3 lata świetlne, to podróż z prędkością światła będzie trwała 3 lata. Tyle. Na Ziemi też miną 3 lata. Jeśli przekroczyć prędkość światła dwukrotnie to taka podróż będzie trwała 1.5 roku. Dla nas na planecie jak i takiego podróżnika minie dokładnie tyle samo czasu. Inną sprawą są tunele czasoprzestrzenne, a w zasadzie portale, które miały by nam pozwolić na zagięcie czasoprzestrzeni - jak to było wytłumaczone w Interstellarze to tak jakby narysować punkt A i B i zamiast rysować linii między nimi zagiąć kartkę i przebić oba punkty. Wtedy dopiero dla podróżnika mogłoby minąć kilka minut, a dla nas kilka(naście/set) lat. A w ME tak się nie dzieje - przekaźniki nadają prędkość, a nie zakrzywiają czasoprzestrzeń.
Większym mankamentem jest komunikacja międzygwiezdna, która powinna być znacznie opóźniona względem przebytych odległości.
Mylisz się. Dylatacja czasu ma ogromne znaczenie nawet teraz dla nas. Gdyby satelity nie uwzględniały różnicy szybkości upływającego czasu w różnych ośrodkach(czyli dla niej i dla nas) GPS by nie działał. Wystarczy że rok leciał byś z prędkością bliską prędkości światła a nie miał byś po co wracać na ziemie. Wszyscy bliscy dawno by nie żyli a na ziemi panowało by kolejne pokolenie.
Pozdrawiam
Przecież dokładnie na tym polega sci-fi, że opiera się na obecnej wiedzy, ale też wplata w nią wiedzę fikcyjną. Bez sensu jest się czepiać sci-fi, że coś jest tam niezgodne z naszym obecnym poziomem wiedzy. Truizmem jest przecież to, że to co ileśtam lat temu nie mieściło się ludziom w głowie i uważano to za niemożliwe, potem okazywało się jednak możliwe np. że atom jest jednak podzielny.
Chodzi po prostu o to, że nie jest jak w SW, gdzie podstaw jakiejkolwiek wiedzy brak, i tyko jakieś midichloriany, które są raczej magią niż nauką. Najgorzej jak dla kogoś wyznacznikiem bycia sci-fi jest tylko tyle, że jest kosmos, latają statki i są lasery...
Jest tylko pewien problem: Mass Effect NIE jest sci-fi, a space operą (tak samo jak SW, Halo czy Starcraft).
Już nie pamiętam w której części, ale jest na cytadeli taka zabawna scenka, gdzie sierżant musztruje dwóch żołdaków pięknym monologiem o sir Isaacu Newtonie, najbardziej zabójczym sukinsynu w kosmosie.
W drugiej :-) Faktycznie genialny jest ten monolog, zwłaszcza fragment żeby dokładnie celowali, bo jam spudłują pocisk będzie leciał tak długo, aż w coś nie trafi ;-) Teraz dokładnie nie pamiętam jak to szło, ale dobór słów jest kapitalny :-)
Wow jesteście w formie jednak (Nie przypuszczałem:))Troche zapewne ktoś w redakcji przeczytał Hawkinga i Michio Kaku. A tak poza tym świetny materiał, który przy interesowaniu się tym tematem, nie jest taki trudny w odbiorze (ale sam mam pewne braki)
"Przyrodę i przyrody prawa krył nocy cień,
Rozkazał Bóg: "Niech będzie Newton!" I stał się dzień."
Nie można podróżować szybciej niż światło, za duży nacisk na to w materiale, bo i nie trzeba, osiągając prędkość światła możemy "skoczyć" gdzie chcemy w 0 czasu.
Tak, z perspektywy światła wszystko jest jednym punktem, w który dociera natychmiast.
I nie pytajcie mnie "co i jak", według obecnej naszej wiedzy i wzorom takie rzeczy właśnie wynikają.
ERRATA, siła odśrodkowa nie powoduje, że obiekt zyskuje grawitację, to tylko "emulacja", bo prostu przyciska nas do obiektu siła odśrodkowa, grawitacja przyciąga, odśrodkowa wypycha.
Pomijając fakt, że według obowiązującej jeszcze fizyki nie da się rozpędzić materialnej rzeczy do prędkości światła...
Nawet gdyby się dało osiągnąć rakietą prędkość c ( lub przynajmniej 0,99999999999999999c) to o ile taka podróż dla pasażerów trwałaby faktycznie dość krótko to czas we wszechświecie płynąłby normalnie. Podróż do gwiazdy oddalonej o kilkaset lat świetlnych dla załogi trwałaby dość krótko ale na Ziemi czy gdziekolwiek indziej minęłoby kilkaset lat. Celowość takich podróży staje pod dużym znakiem zapytania. To raczej misje w jedną stronę. Do zaakceptowania jeśli chodzi powiedzmy o kolonizacje innych innych światów ale nie jeśli chcemy sobie po prostu polatać i wrócić do domu.
Bazując ponownie na obecnej wiedzy (choć uważam, że jednak wszystkiego nie wiemy i coś tu nie gra z tymi wzorami) to problem pojawia się tylko przy prędkości bliskiej c, jeżeli jakimś cudem osiągniemy c, a dla c dotarcie gdziekolwiek zajmuje 0 czasu, wiec jak czasu w ogóle nie mija nic, to TEORETYCZNIE, wcale na ziemi nie minie nie wiadomo ile czasu, nie minie w ogóle nawet sekunda.
Bo przy c sprawa staje się trochę bezsensowna, bo według wzorów minie nieskończenie wiele czasu obserwatora, a więc obojętnie gdzie wyruszysz z tą prędkością, wszystko przestane istnieć...
Oczywiście wszystko pomijając fakt, że obecnie wiedza jet taka, że nie da się nawet zbliżyć do c, a co dopiero zrównać.
Skad pomysl, ze podroz z predkoscia swiatla zajmie 0 czasu? Czas takiej podrozy nie plynie tylko dla (teoretycznego) obiektu, ktory z taka predkoscia by podrozowal, w calej reszcie wszechswiata plynie dokladnie tak samo, jak zawsze - wiec podroz na odleglosc 100 lat swietlnych zajmie z punktu widzenia obserwatora dajmy na to z Ziemi - 100 lat. Jedynie dla kosmonauty bedzie to niezauwazalne, dokladnie jak Raistand napisal.
Bazując ponownie na obecnej wiedzy (choć uważam, że jednak wszystkiego nie wiemy i coś tu nie gra z tymi wzorami) to problem pojawia się tylko przy prędkości bliskiej c, jeżeli jakimś cudem osiągniemy c, a dla c dotarcie gdziekolwiek zajmuje 0 czasu, wiec jak czasu w ogóle nie mija nic, to TEORETYCZNIE, wcale na ziemi nie minie nie wiadomo ile czasu, nie minie w ogóle nawet sekunda.
Ale co nie gra z wzorami? :) Wzory na dylatację czasu są i zdaje się, że nawet działają.
Neil DeGrasse Tyson może czuć się zagrożony:-)
Spoko materiał.
co do prędkości światła to gadałeś bzdury.
Według fizyki newtonowskiej aby rozpędzić obiekt o masie M do prędkości światła potrzeba X energii, jeśli użyjemy więcej energii niż X powiedzmy X+ (gdzie X+ = X+Y), to obiekt i tak osiągnie tylko prędkość światła, ale jego masa będzie wynosić M+Y.
Czyli teoretycznie:
1 gramowy pocisk wystrzelony z prędkością nad świetlną w momencie uderzenia będzie miał masę (powiedzmy) 1 tony, ale jego prędkość nie przekroczy prędkości światła.
Zanim napiszesz że ktoś gada bzdury warto samemu zweryfikować swoje "teorie" , zobacz sobie wzór na mase relatywistyczną.
Świetny materiał Arasz.
Seria Mass effect jest wspaniała ,ale pod względem nauki to w większości czyste s-f.
O podróżach w kosmosie to już wiedziałem od dawna.Są po prostu nierealne z punktu patrzenia ludzkości.Nasze króciutkie życie wygląda mikroskopijnie przy tych wszystkich latach świetlnych.
Ale tak jak powiedziałeś.Może za tysiąc lat będzie to realne...
Dziękuję za materiał. Moja ulubiona seria na miejscu pierwszym i póki co to się nie zmienia. Kiedyś jeszcze przed odpaleniem Mass Effect nienawidziłem kosmicznych strzelanek ale to się zmieniło kiedy pierwszy raz odpaliłem dwójeczkę (tak zacząłem serię od dwójki). Później już tylko przeszedłem jedynkę następnie dwójkę po raz drugi i czekałem z niecierpliwością na trójkę. Ot cała historia. Massowe pozdro dla fanów!
1) Nie "hiperprędkościową" tylko raczej hipersoniczną (poruszającą się z wielokrotną prędkością dźwięku) vide : space24.pl/381183,dalej-szybciej-i-z-wieksza-precyzja-razenia-bron-hipersoniczna-nieodlegla-przyszlosc
lub działka elektro-magnetyczego z angielska railgun (test tego pokazujecie) vide: defence24.pl/32148,testy-ladowego-dziala-elektromagnetycznego-zasieg-400-km-video
2) Siła odśrodkowa odpycha od środka a nie przyciąga co oznacza że sztuczna grawitacja polega teraz na obrocie np walca dzięki czemu możesz chodzić po jego wewnętrznej stronie głową w stronę środka bo siła od środkowa wypycha Cię na ścianę walca.
Mnie bardziej śmieszy to że większość obcych w mass effect są humanoidami lub mają cechy ziemskich zwierząt.Na samej ziemi jest gigantyczna różnorodność życia a wszyscy wywodzimy się z tego samego środowiska(fauna i flora). Według mnie życie na innych planetach by potrafiło nas totalnie zaskoczyć, mogło by nawet nie być oparte na węglu jak nasze.
Pod względem socjologicznym praktycznie większość sf kuleje i nie inaczej jest w ME. Prawie każda rasa jest mniej lub bardziej podobna do człowieka i w sumie prezentuje jakieś wybiórcze jego cechy, przez co łatwo jest przewidzieć zachowanie takich osobników. Naiwna jest też rola ludzkości w tym wszystkim i relatywnie krótki czas adaptacji do nowych warunków. Wszystko po to aby ułatwić odbiór i zrobić barwniejszą opowieść, ale nie zmienia to faktu że scenariusze te są bardzo naiwne i niemożliwe w rzeczywistości, dlatego nigdy nie byłem fanem SW, bo tam wszystko jest podciągnięte do granic absurdu, a ME się chociaż stara. Zgadza się, że niektóre rzeczy się ignoruje by cieszyć się historią, a ta w tym wypadku dostarcza, chociaż do wybitnego produktu miejscami trochę brakuje.
Super materiał! Mówiąc o dylatacji czasu przypomniało mi się jak problem podróży na dalekie odległości został rozwiązany w filmie Interstellar. Tam ludzie jakby "zasypiali" w takich kapsułach na odpowiednią ilość czasu. Osobiście nie chciałbym się w to zagłębiać, aby nie urazić swoją wesołą kreatywnością osób, które zajmują się takimi zagadnieniami całkiem poważnie. ;)
Pozdrawiam!
"podróż która dla sheparda trwa kilka minut, dla zew obserwatora będzie trwała wiele lat" niby dlaczego?
Będzie tak w przypadku tylko prędkości podświetlnej gdy np lot ma trwać 40 lat, dla sheparda może minąć 5 min. Jednak podróż po to jest nadświetlna by gdzieś dotrzeć w parę minut, dla sheparda wciaż minie wielokrotnie mniej ale to nie znaczy że całość musi być długa. No chyba że gdzieś było powiedziane że shepard w nadświetlnej podróżował wiele lat - wtedy dla otoczenia mogły minąć tysiące - oczywiście pomijając teorie z cofaniem w czasie- bo wtedy byłby na czas ;)
hm.. jeśli już zakładać żę sygnał nie idzie podprzestrzennie tylko normalna droga i np ktoś odbiera wezwanie o pomoc po 3 latach, a podróżując nadświetlą dogrywa tak żeby cofnąć się o 3 lata względem nadawcy to jest na czas :D
To nie "A Future For The Krogan", a "The End of an Era", z DLC Citadel :)
https://www.youtube.com/watch?v=07D1baJlCPg
Inna ciekawostka - przekaźnikiem masy, który umożliwił ludzkości eksplorację Drogi Mlecznej miał być Charon, wg lore gry nie będący księżycem, ale właśnie nieznanym ludziom przekaźnikiem masy. Wynikało to z faktu, że z racji odległości od Ziemii i tego, że to ciało niebieskie jest małe, przez co bezpośrednie obserwacje nie były możliwe, praktycznie nic o nim nie wiedzieliśmy. W lipcu ubiegłego roku wspomniana sonda New Horizons wykonała jako pierwsza bezpośrednie obserwacje Charona, który niestety okazał się być zwykłym kawałkiem skały i lodu:)
Przekaźnik Charona był pokryty grubą warstwą lodu więc jest nadzieja :P
Bardzo fajny filmik, przygotowanie merytoryczne na propsie. Tak trzymać!
Świat w serii Mass Effect zawsze był dla mnie jednym z jej najlepszych elementów. Podziwiam ludzi z Bioware, że potrafili wprowadzic jeden fantastyczny element - piezo, i obudować wokół niego całą powszechnie występującą w sci-fi technologię. To nadaje światu niesamowitej wiarygodnosci i dzięki temu ME wygrywa u mnie z Gwiezdnymi Wojnami (midichloriany lulz).
A skoro tak naukowo się zrobiło to zarzucę ciekawostką :D
Tak naprawdę, to podróże z prędkością większą niż prędkość światła to nie jedynie obiekt rozważań mało prawdopodobnych teorii, tylko nie takie wcale rzadkie zjawisko, obserwowane również w Polsce.
W Świerku, niedaleko Warszawy znajduje się reaktor jądrowy, w którym jak w każdym reaktorze zachodzą reakcje jądrowe, których produktami są cząstki elementarne o tak dużej energii, że poruszają się w w wodzie chłodzącej reaktor szybciej niż światło. Jest to możliwe, ponieważ światło w wodzie wędruje ok. 1,5 raza wolniej niż w próżni.
Przy tym zjawisku widoczna jest niebieska poświata - tzw. promieniowanie Czerenkowa, odpowiednik fali uderzeniowej występującej przy przekroczeniu prędkości dźwięku, swoją drogą wspomniane w serii ME jako zabójczy skutek awaryjnego wyjścia z "tuneli" otwieranych przez przekaźniki masy :)
Bardzo fajny materiał na chyba rzadko omawiany temat :)
vicsmash - jesteśmy w stanie określić co się działo w jednej bilionowej sekundy od wielkiego wybuchy więc trochę cię poniosła fantazja, że nie potrafimy określić praw fizyki w generalnie stabilnym i przewidywalnym miejscu jakim jest przestrzeń międzygalaktyczna. Niemniej sporo jeszcze przed nami to fakt.
Przyjmijmy, że Cytadela to sfera, a jej część mieszkalna znajduje się po wewnętrznej stronie tej sfery. W tym wypadku siła odśrodkowa zapewnia "przyciąganie" do "środka"(części mieszkalnej) cytadeli. Podobne rozwiązania są obecne w hipotetycznych megastrukturach takich jak: Pierścień Dysona i jego rozwinięcie Sfera Dysona, a także nawiązując do gier: Pierścień Halo z serii "Halo"
Jeżeli nawiązujesz do różnicy pomiędzy siłą 'odśrodkową' a 'dośrodkową' to musisz wiedzieć, że jedyna różnice jaka jest polega na tym czy obserwator zachodzącego zjawiska (oddziaływania tej siły) znajduje się (lub nie) w układzie inercjalnym.
mozg rozjebany hehe
Mozna by sie zgodzic z opinia w wypadku gdyby fizyka podrozy z predkoscia swiatla nie byla oparta na "teorii" a wiec czyms czego nie jestesmy w stanie empirycznie udowodnic. Tak samo jak nasze pojecie o prawach fizyki na ktorych opiera sie kosmos jestesmy w stanie zalozyc ze opiera sie na zasadach ktore obserwujemy na ziemii i jej najblizszym sasiedztwie ktore jest pod wplywem grawitacji slonca. Nikt nie jest w stanie okreslic czy te zasady rowniez dotycza przestrzeni miedzy ukladami planetarnymi lub miedzy galaktykami poniewaz nie jestesmy w stanie tego zbadac. Jestesmy jak mrowka w centrum pustyni tworzymy teorie o calym uniwersum znajac jedynie maly skrawek.