Jeez powaliło was? Skąd taka niska ocena, najlepsza gra jaka mnie wciągnęła, niestety gry nie polegają tylko na tym żeby ładnie wyglądały, bo są w chuj nudne. Następnym razem dla nie wtajemniczonych, sprawdzić ocenę na Steam
ohydny to może być ryj z pryszczami, a gra ma ma być grywalna i wciągać na długie godziny
No cóż, grałem w jedynkę więc porównam trochę, najbardziej przeszkadza mi tak mało zróżnicowani przeciwnicy, w grze mamy tylko cztery rodzaje przeciwników, w kolejnych etapach chyba ilość przekłada się na trudność. W Desperados 1 co kolejny poziom, przeciwnicy zmieniali się diametralnie, ze zwykłego pastucha przez meksykańskiego bandytę w sombrero kończąc na czarnych rewolwerowcach nożownikach i wielu innych. Przeciwnicy różnili się refleksem, ilością życia, odzywkami, agresywnością, zasięgiem strzału i naprawdę ta różnorodność wpływała na klimat w połączeniu z mapami w różnych zakątkach Stanów. W Desperados 3 no niestety poziom trudności chyba tak naprawdę podnosi ilość długich płaszczy, których i tak jest o wiele mniej od zwykłych bandytów. Jest taka misja gdzie uciekamy z miasta szeryfa, stróże prawa czyli nasi nowi przeciwnicy wyglądają tak samo jak typowi bandyci, zmieniają się im tylko teksty, i jest to bardzo słabe :/
Ograniczenie strzelania z broni czyli czas czekania na kolejny strzał to kolejna mechanika której nie trawię, tym bardziej, że mamy ograniczoną amunicję. No i muzyka, w Desperados 1 była bardziej mroczna i pasująca do klimatu.
Może za mało grałeś "żołnierze z oddziału zdejmują wszystkich przeciwników", albo klimat ci nie pasuje, bo już nie wiem.
Mnie gra ujęła za sprawą klimatu wojny, muzyki i adrenaliny jaką mi dostarczała. W ogóle stworzenie takiej gry gdzie masz dużą swobodę ruchu po mapie oraz poruszanie się wszelkimi pojazdami jak na tamte czasy to wielki wyczyn, plus rozbudowany edytor misji dla kogoś kreatywnego to gratka. Dzięki tej grze daje się poczuć co to jest prawdziwa wojna, giną twoi kumple z oddziału, uświadomiłem sobie, że żołnierz to tylko mięso armatnie a nie historia o super bohaterze, który ratuje swój kraj i niszczy każdego przeciwnika.
GodricPL chyba nie wiesz co piszesz, ja też przeszedłem samouczek żeby się zaznajomić z grą co jest łatwizną. Drugi raz jak zagrałem na trudnym to przecież nie będę znowu samouczka przechodził, bez przesady. Wyświetla ci się taka opcja umiarkowany, która włącza poziom bez samouczka. Spróbuj to przejść za pierwszym razem, zobaczysz kto ma racje
Średnia gra, elementy fantasy mogą popsuć klimat dzikiego zachodu, no i system walki turowej mógł być lepszy
Jako fan gier turowych takich jak np. Gorky 17, JA2, PG2, Fallouty, to według mnie system wali jest mało dopracowany. Zagrajcie sobie pierwszą misję bez korzystania z samouczka na normalnym lub trudnym :D to bardziej jakaś łamigłówka niż gra taktyczna, wszystko musiało być idealnie zgrane, przeszedłem chyba za 10 razem. Wygląda to tak, że mamy 1 postać na 8 przeciwników i możemy oddać jeden strzał na turę, możemy kogoś zabić ALE tylko jeżeli wróg nie jest za osłoną. Szkoda, że nie możemy z rewolweru strzelić do trzech przeciwników naraz, tylko zawsze w jednego. W tym czasie reszta naszych przeciwników może wyjść z ukrycia i podejść na tyle blisko żeby stanąć nam za plecami aby oddać strzał, niema tu przerwania tury przeciwnika. Dla utrudnienia w naszej turze jak my podejdziemy za blisko wroga to oczywiście on do nas strzela. Walki robią się nudne, głównie przez naszych przeciwników którzy poza wyglądem różnią się głównie punktami życia, za to wielki minus, co ciekawe późniejsze walki są prostsze bo mamy więcej postaci, lepsze statystyki. Jest duża ilość broni ale dużej różnicy nie ma, można grać ta początkową. Występuje głupie punkty fartu które decydują kiedy zostaniemy trafieni, choćbyśmy byli zabunkrowani z każdej ze stron a nie mamy punktów fartu to każdy może nas trafić nawet z dużej odległości. Poza tym fart wydajemy na korzystanie z umiejętności, ja głównie korzystałem z uników a resztę dla beki bo stwierdziłem, że nie są potrzebne.
Fajny jest moty podróżowania po świecie wykonywania zagadek podejmowania decyzji. Fabuła wciąga od początku ale potem jest gorzej, po prostu lubię zwykły western bez elementów fantasy. Najbardziej zirytowała mnie końcowa walka w ostatnim scenariuszu, myślałem, że będzie jakieś większe wyzwanie. Od tamtej pory już nie mam chęci zgrania w ta grę a zostały mi 3 scenariusze.
Podsumowując. Spodziewałem się większego nacisku na element walki turowej z klimatem Desperados.
największe minusy to:
- przeciwnicy którzy są bo są, nic więcej
- kiczowate umiejętności jak np. krzyk i kanibalizm, ja się pytam co to ma być??
- końcowa walka to jakaś porażka
Mnie zawsze irytowało w tej grze takie podejście do czołgów nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Np. taki Tygrys Królewski z armatą 105mm albo Pantera z długa 75mm która nigdy nie istniała, beznadzieja totalna. Naprawdę denerwuje ale z czasem można się przyzwyczaić. Na szczęście powstaje nowa gra o czołgach gdzie twórcy postawili na historyczne maszyny i za to im chwała.