Bardzo częsty błąd. Tu w treści, jeszcze nie wygląda tak źle: Niewielka ekipa na pewno nie mierzyła sił na zamiary. Ale śródtytuł to już jakiś potworek: Myth II, czyli jak (prze)liczyć siły na zamiary
Oddajmy głos profesorowi Bralczykowi:
„Mierz siły na zamiary” to tyle, co dostosowuj siły do zamiarów, a więc: stawiaj sobie ambitne cele, a potem na pewno znajdziesz siłę na ich osiągnięcie! Sformułowaną w Pieśni filaretów alternatywą jest przecież „zamiar według sił”, co właśnie jest dopasowywaniem (tam potepianym) zamiarów, celów, do posiadanych sił i środków. A zatem może nie tyle z motyką na słońce, ale z ufnością we własne siły do szczytnych, ambitnych planów!
Czy ktoś z Was używa klawiatury i myszki w grach na X? Nie chodzi mi wyłącznie o gry, które to obsługują, bo jest ich garsteczka, ale o rozwiązania w stylu konwerterów, np. Hama Speedshot. Ja już chyba jestem za stary, żeby ogarnąć FPSy na padzie, a chętnie bym zagrał w niektóre, choćby w Cyberpunka.
To on się melduje, a nie właściciel mieszkania. Jeśli ma podpisaną umowę na wynajęcie choćby kąta w schowku na szczotki, to może się w tym kącie zameldować bez zgody właściciela mieszkania.
I tak, w Polsce teoretycznie jest obowiązek meldunkowy. Ale jeśli nie dopełnisz tego obowiązku, to nie ma za to żadnej kary. Takie martwe prawo. Wynajmowałem mieszkania odkąd tylko skończyłem 18 lat i nigdy meldunku nie zmieniałem. Oficjalnie zmieniłem meldunek dopiero po zakupie własnych czterech kątów. Ale kiedyś nie można było tego robić online więc teraz nie wiem jak bym zrobił. Zdecyduj czy jest Ci to potrzebne.
Tylko dlaczego razem z ee..pracownią Estymator stroisz Strajk Kobiet w polityczne piórka?
[...] Skąd te nagłe robienie ze Strajku Kobiet siły politycznej?
LOL, przecież to "góra" SK sama się w te piórka wystroiła, np. stawiając niepoważne ultimatum rządowi i otaczając się śmierdzącymi polityką dziadersami.
Dobra, modyfikuję mój plan. Punkt pierwszy: zmień podejście. Jak będziesz biadolił, że przekichane, że się nie da, nie ma czasu, to każdy misterny plan w pizdu.
Czym się zajmujesz? Pracujesz? Twoja partnerka pracuje?
1. Kołujesz ile możesz - jak sprzedaż to, z czego piszesz posty (jeśli na tym nie pracujesz) + inne w miarę cenne rzeczy, poprosisz najbliższych o choćby minimalną pomoc, to jesteś pewnie w stanie zebrać chociaż ze dwa tysie.
2. Wpłacasz to na konto podane przez firmę windykacyjną.
3. Piszesz im pismo, że chcesz się dogadać i spłacić dług, że właśnie wpłaciłeś niemal połowę i określasz horyzont czasowy, w jakim jesteś w stanie spłacić resztę.
4. Robisz to, co pisałem kilka postów wyżej - zapieprzasz w ilu tylko miejscach możesz, ścinasz wszelkie koszty do minimum, a Twoim śladem idzie Twoja kobieta:)
Taki ruch ma tę zaletę, że wykazujesz dobrą wolę i podejmujesz konkretne działanie, co ma znaczenie np. w sytuacji, gdyby sprawa trafiła do sądu. Powodzenia!
Jeżeli masz wątpliwości odnośnie do konkretnej rodziny, zawsze możesz porozmawiać z wolontariuszem, który za nią odpowiada lub (lepiej) wolontariuszem i liderem Paczki w regionie. Opowiedz o swoich obawach, może rozwieją Twoje wątpliwości, może zaproponują Ci jakieś rozwiązanie tej sytuacji? Wiesz, Paczka to program, z którego korzyści czerpać mają nie tylko potrzebujący, ale też darczyńcy. To, co Ty z tego wyniesiesz też jest istotne. I nie powinny być to złe emocje:)
Przede wszystkim się uspokój. Pięć tysięcy to naprawdę nie majątek, choć wiem, że nie na każdym etapie życia i nie dla wszystkich. Też byłem kiedyś w miejscu, w którym oznaczałoby to dla mnie duże kłopoty. Zacznij od rozmowy z firmą windykacyjną, wykaż dobrą wolę, powiedz, że chcesz spłacić dług i porozmawiaj o swoich możliwościach. Oni też będą woleli poczekać dwa, trzy miesiące zamiast się sądzić. Poszukaj dodatkowego źródła dochodu, zredukuj koszty do minimum, sprzedaj co tylko możesz i WSZYSTKO to przeznacz na spłatę długu.
Odnosząc się do tego, czy w programie zdarzają się ludzie, którzy średnio pomocy potrzebują. Wiele zależy od wolontariusza - jak się zachowa na etapie zbierania wywiadów. Nie wiem jak teraz, ale kiedyś rodziny były zgłaszane przez różne instytucje - od MOPSU po parafie - a nie zgłaszały się same. Potem wolontariusz jedzie na wywiad, pyta o dochody, o inne rzeczy, ocenia ludzi, dom/mieszkanie etc. Na kilkanaście rodzin, u których byłem, tylko dwóch nie włączyłem do programu. Jedna mówiła wprost, że w zasadzie nie ma jakichś specjalnych potrzeb - starcza i na chleb, na ciuchy, podstawowy sprzęt domowy, nie przelewa się, ale i nie ma biedy. W zasadzie sami nie wiedzieli, dlaczego ktoś ich podpowiedział, a oni nas zaprosili i wyglądało na to, że są w tym szczerzy, a nie np. wstydzą się przyznać do biedy. Druga rodzina to były osoby, które praca parzyła w rączki. Też ich nie włączyłem, bo idea Paczki jest taka, żeby pomagać tym, którzy coś by chcieli zrobić ze swoim życiem. Oczywiście można oszukać wolontariusza i takie przypadki pewnie się zdarzają.
Na jakiś czas Paczkę skutecznie obrzydziły mi rozgrywki w kierownictwie Wiosny. Od tej pory nie wpłacam im kasy, nie daję 1 proc., ale rodzinom pomagam i dorzucam się do paczek, które robią znajomi. I tak to powinno działać, żeby zminimalizować ryzyko marnotrawienia kasy - mądrze wybrać rodzinę i jeśli się zrzucać, to z ludźmi, którym się ufa. A gdy minie to koronawirusowe g***, to polecam samemu spróbować wolontariatu w Paczce lub pojechania z paczką do rodziny, którą się wybrało. Łez wzruszenia w oczach ludzi, ich radości z prostych rzeczy (kurtki, okularów dla dziecka, węgla, jedzenia) nie zapomnę chyba do końca życia.
A taki był amerykański, intuicyjny... a nie mogę znaleźć sposobu na przechwytywanie ekranu wraz z dźwiękiem z przeglądarki. Chodzi o to, że muszę sobie nagrać pewien stream wideo. Potrzebuję obrazu i dźwięku, ale nie chcę, żeby dźwięk był łapany przez mikrofon Maca, bo będę nagrywał w biurze, nie chcę dźwięków z tła na nagraniu, a poza tym chciałbym mieć wyciszony dźwięk w głośnikach, żeby stream nikomu nie przeszkadzał. Debata, którą potrzebuję nagrać będzie trwała jakieś 2 godziny, dobrze by było, żeby plik nie ważył kilkunastu giga. Jakieś pomysły? Shift + cmd + 5 się nie sprawdzi, niestety.
Musisz założyć konto Battle Net i aktywować klucz: eu.battle.net/shop/pl/checkout/key-claim?_ga=2.33737895.746341365.1605380568-1436648860.1605380568
Nie powiem, łezka się w oku zakręciła, kiedy koniec CDA zdawał się być przesądzony. I to pomimo tego, że od lat nie kupowałem już regularnie, że jakość pisma była pod koniec bauerowego żywota już nie taka... Kiedy pojawiła się iskierka nadziei na "drugie życie" obiecałem sobie, że im pomogę - czyli będę kupował. I chociaż nie czytam już od deski do deski jak kiedyś - tak mniej więcej 20-30 proc. czytam, a resztę tylko przeglądam - to zamówiłem prenumeratę. Samo trzymanie kciuków to trochę za mało :)
Cieszy mnie ta wiadomość. Podoba mi się podejście MS do graczy i ich polityka w ostatnich latach. Gdyby nie to, że chcę wrócić do grania pecetowego i w najbliższym czasie planuję zakup PC, wybrałbym Xboksa.
Zaiste, trudno zrobić to bardziej wyczerpująco niż tu:
www.xbox.com/pl-PL/xbox-game-pass?xr=shellnav
Skoro nie masz podpiętej do konta żadnej metody płatności, to nie masz też powodów do obaw. Olać.
Ja w tym roku w moim otoczeniu nie znam przypadku by ktoś odszedł za sprawą tej grypy
To jest po prostu czysty miód!
Czytam te wszystkie komentarze w koronawirusowych wątkach i chciałbym zadać kilka pytań tym wszystkim nauczycielom, którzy za szczenięcia wkładali mi do głowy opowieści o tym, jak to Polacy w czasie próby i w największych kryzysach zawsze potrafią się jednoczyć. ~20k nowych przypadków dziennie, ~400 ludzi do piachu każdego dnia, a tu debaty o szkodliwości maseczek i o tym, kto by wygrał komu wyrwał szpadelek, gdyby mu mamusia pozwoliła pobawić się w pisakownicy

Jestem w połowie najnowszego Twardocha i na tym etapie jestem skłonny kłócić się z autorem, który oznajmił niedawno, że to jego najlepsza książka. No nie, zdecydowanie nie. Wiele rzeczy w twórczości Twardocha uwielbiam, ale już odszczekałem w najbliższej rodzinie, że jeśli nie wiedzą co mi kupić na różne okazje, to niech kupują Twardocha (i tu była lista pozycji, które już mam). „Pokora” to książka bez wątpienia dobra, ale po „Morfinie” i „Królu” (pierwszych pozycjach tego autora, po jakie sięgnąłem) moje oczekiwania odnośnie do Twardocha poszybowały bardzo wysoko. „Królestwo” było chłodniejszym prysznicem, ale już np. „Drach” był prysznicem niemal lodowatym. Na półce stoją jeszcze nietknięte „Wieczny Grunwald” oraz zbiór opowiadań i nie mam jakoś chęci, by po nie sięgnąć, kiedy odłożę „Pokorę”. Co ciekawe – kompletnie nie wciągnęła mnie fabuła. Jest mi totalnie obojętne czy Alois skończy z kulką w skroni, czy zdobędzie Agnes i co się stanie z całą resztą. Czytam z przyjemnością, ale zupełnie nie dla opowiedzianej historii, która jest w tej książce tylko narzędziem, środkiem, pretekstem i to wyczuwam aż nadto.
Ja na przykład nie ograłem. Jak sobie pomyślę, że byłem o włos od wydania na nią w dniu premiery chyba trzech stów, to aż mam ochotę tamtemu sobie pogratulować. Ale później kupiłem FIFA21 więc gratulacji nie będzie.
Co się zatem, pije - skoro kefir nie, choć podzielam zdanie hopkinsa, że pasuje tu idealnie - do takiego dania?
Mam to samo! Nie mówiąc o zakupach stacjonarnych w ich sklepach (kiedy jeszcze można było), w których puszczali tegoż barda. Koszmar. Wyrazy współczucia dla pracowników salonów MM!
używanego sprzętu, to boje się, że kupię bubel
Jeśli Ci się nie spieszy i możesz sobie pozwolić na spokojną analizę i poczekanie na odpowiedni sprzęt, to nie skreślałbym takiej opcji. Też miałem obawy odnośnie do używanego sprzętu foto, ale jakiś czas temu kupiłem używane lustro z obiektywem. Szukałem body z małym przebiegiem (który przy zakupie możesz sprawdzić specjalnym programem; choć nie wiem czy dotyczy każdego rodzaju aparatu i modelu), bez uszkodzeń, rys itp. Byłem mega zadowolony, bo wyrwałem sprzęt, który wyglądał jak wyciągnięty z pudła, miał przejechane tylko kilka tysięcy klatek i działał jak nówka. Po jakimś czasie sprzedałem, bo jednak zbyt rzadko używałem, ale sprzedałem... z zyskiem. Także nie namawiam, bo to Twoje pieniądze, ale może nie taki diabeł straszny? Myślę, że w pandemii, gdy ludzie siedzą w domach, mogą chcieć pozbywać się naprawdę dobrego sprzętu, bo "tylko się kurzy". Zawsze możesz szukać sprzętu na gwarancji.
Mam series 2, zakupiony krótko po premierze, czyli ładnych parę lat używam. Na początku traktowałem jako zabawkę i jakoś tam wykorzystywałem, dziś korzystam tylko z kilku funkcjonalności. Po pierwsze - wykorzystuję go jako zwykły czasomierz. Po drugie - jako kartę płatniczą, co jest super teraz, kiedy wykorzystywanie face ID w maseczce na twarzy jest niemożliwe. Po trzecie - jako odblokowywacz Maca. Po czwarte - wszystko inne, z czego bez żalu mógłbym zrezygnować (choć dzięki AW mogę cały czas mieć wyciszony telefon, co akurat sobie cenię).
Ale Apple Watch ma inną zaletę, bo jest dość uniwersalny. I tani, jeśli porównać go do porządniejszych zegarków. Znam ludzi z dużymi bańkami na kontach, którzy zakładają Watcha na spotkania biznesowe, bankieciki itp.
Oczywiście, że noszę. Nawet jeśli ochrona, jaką daje, jest minimalna. Noszę maseczkę z jednego prostego powodu - dla komfortu innych. Rozumiem ludzi, którzy bardzo, a nawet panicznie boją się o swoje zdrowie. Jeśli mój brak maseczki miałby być dyskomfortem dla sąsiadki mijanej na klatce, sprzedawcy w sklepie, wiozącego mnie taksówkarza czy osoby mijanej na chodniku, to wolę mój dyskomfort, który nie jest znowu taki ogromny. Wolę, żeby ludzie mający inne poważne choroby mogli wyjść do parku na spacer, niż żeby siedzieli zamknięci w domach, bo na ulicach pełno dumnych, niedających stłamsić swojej wolności, którzy "mokrej pieluchy na ryju nosić nie będą".
Myślę, że przeceniamy tu kogoś zakładając, że kolejne posunięcia wynikają z popartej pogłębionymi analizami troski o gospodarkę, długofalowego planowania i ważenia priorytetów. Mam wrażenie, że osiągnęliśmy punkt krytyczny i skończyła się wydolność państwa na większości obszarów związanych z walką z epidemią - od możliwości robienia covidowych testów, poprzez miejsca w szpitalach aż po możliwość kontrolowania ludzi pozamykanych na kwarantannie (policja ma teraz co robić).
Jedna z osób z bliskiej rodziny pracuje w szpitalu. Nie na oddziale covidowym, ale na oddziale, na którym niejednokrotnie były przypadki zakażenia wśród personelu. Do tej pory wszyscy byli wymazywani raz w tygodniu (w czasie przed ostatnim pikiem raz na dwa tygodnie, przez jakiś czas chyba nawet raz w miesiącu). A teraz - sorry resory, wymazów nie będzie. Jeśli masz objawy, to do lekarza pierwszego kontaktu i standardowa procedura...
Jesteśmy w d***, ale jak się obejrzymy, to jeszcze widać światło. Za dwa, trzy tygodnie będziemy dużo głębiej :(
"Trudno natomiast wykluczyć, że Nie czas umierać nie pojawi się w najbliższych miesiącach na Netfliksie, HBO GO czy Amazon Prime Video – jest to bowiem gwarant jakiejkolwiek minimalizacji strat."
Co poeta miał na myśli?
W necie chodzi taki mem. Na górze pan w generalskim mundurze (rym niezamierzony), podpisany: "Nie będzie Teleranka". Na dole pan w czarnym garniturze i podpis: "Nie będzie Cyberpunka". Nie daję, bo nie jestem jątrzycielem:) Jak mawia mój chrześniak: Nastał czas fatalnych decyzji i wybornych memów...
Przybijając do brzegu, to jestem w tej (oby większości), którą ani parzą, ani ziębią kolejne przesunięcia terminu, bo jestem już duży i nie płaczę, gdy dłuży mi się do rozpakowania prezentu. Jestem też w (zapewne) mniejszości, którą nawet trochę te opóźnienia cieszą, bo wciąż przekładam moment zakupu kompa, a na kompie właśnie Cyberpunka planuję ograć. Więc to mi się ładnie zbiegnie w czasie, coś czuję.