Lubię tą serię, od Bad Company 2 po "Czwórkę", w głównej mierze za połączenie udanego gameplayu z interesującym storytellingiem, który nie obnaża od ręki dziur fabularnych. Chętnie zagram w Szóstkę, trailer nie porywa, ale nie jest zły. Tylko wykorzystanie piosenki Boba Dylana w zwiastunie takiej gry świadczy jednak o kompletnym niezrozumieniu jej treści.
Z mojej historii zakupów na Steam wynika, że 19.05.2023 kupiłem edycję legendarną za 36,43 zł, więc to na pewno było taniej niż teraz, niezależnie od tego czy była kiedykolwiek za 24,59 zł
Ogrywam tytuł od świąt i nie miałem jeszcze ani jednego buga. Fabuła wciągnęła mnie mniej więcej po dziesięciuu godzinach gry, więc średnio na tle Wiedzmina 3, natomiast zarzut o pustym świecie uważam za nietrafiony ale to chyba kwestia przyzyczajeń do napychania gier nudnymi znajdźkami i pisanymi misjami bez polotu w stylu Dragon Age 3 czy Mass Effect Andromeda (a przecież to tytuły AAA). Sądzę, że CP2077 ma jeszcze długą drogę przed sobą na konsolach ale ja grając na PC otrzymałem solidny produkt, który długo się rozkręca ale potem wciąga bez reszty.
Usprawniłbym tylko menu główne i system ekwipunku/craftingu który jest nieprzystępny i nie zachęca do kombnowania, podobnie jak drzewko umiejętności.
Ze wszystkim się zgadzam poza ostatnim. Jeżeli rasa panów, to ci panowie: mięso armatnie czy nie, muszą spełniać te czy inne kryteria.
Jest oczywistym, że w u początku XX wieku nie było w Trzeciej Rzeszy wielu mniejszości narodowych, nie licząc Żydów, którzy byli ofiarami reżimu, ale nie wydaje mi się, żeby Naziści dali radę utrzymać morale i spójność w armii, mając tam taką różnorodność, która przeczyłaby idei która co niektórych faktycznie pchała na front z pieśnią na ustach.
Więc jeśli imperator Palpatine chciał mieć jedną rasę panów, to nie mógł kalkulować armii kluczem różnorodności bo albo ta armia by mu się zbuntowała, albo z różnic rasowych wytłukła sama w wyniku wewnętrznych konfliktów. Oczywiście Star Wars to bajka i pewnie nikt się nie silił tam na takie wynurzenia i po prostu fajnie im pasowało odniesienie wizualne do wojsk hitlerowskich ale rzeczywistość, którą znamy pokazuje, że nawet historyczne zatargi między nacjami potrafią długo się utrzymać i w sytuacji tworzenia na siłę jedności wśród zwaśnionych plemion nie ma szans na sukces.
Moim pierwszym, najważniejszym wyborem jest Wiedźmin 3: Dziki Gon. Głównym powodem nie jest nawet grafika, udźwiękowienie czy muzyka, o których można by opowiadać godzinami, ale sam fakt niesamowitego intertekstualnego dzieła, jakim jest najnowsza część opowieści wiedźmińskich. Wiedźmin jest chyba pierwszą grą, która przyciąga tak bardzo uwagę ludzi nie związanych z tym medium, doprowadzając w rzeczywistości do zmiany poglądu wielu ludzi na elektroniczną rozrywkę. Jest to tytuł, który poprzez swoje wielokrotne nawiązania do kina, muzyki, kultury, literatury całego świata, w pięknym wydaniu ociepla wizerunek gier komputerowych wśród ludzi, którym kojarzył się on dotąd z bezmyślnym waleniem w pada. Przybliża on to nowe medium do pozostałych, czyni z nim to, co francuska nowa fala uczyniła z kinem, zmieniając zwyczajną rozrywkę w gatunek sztuki, docenianą przez przedstawicieli muz pozostałych. I nie chodzi tu o smalenie cholewek po nagrodę, ani o przypodobanie się CDPR, jadnak nie można ominąć tego wkładu, który najnowszy Wiedźmin włożył w rozwój gier komputerowych również na tle społecznym, niemniej gdyby nie wspaniała grafika, rewelacyjne udźwiękowienie, kreacja aktorska Rozenka i wielu innych, idealnie dobrana muzyka i zwyczajnie - miodny gameplay, pozostałe zabiegi nie zostałyby dostrzeżone. Można więc śmiało nazwać Dziki Gon grą przełomową na wielu polach.