A co powiecie na nową zajawkę Netflixowego Widźmina z gościem od Supermana w roli głównej? Ja po jej obejrzeniu (za wiele do oglądanie nie ma :P) mocno się obawiam , że nie będzie on jednak najlepszy :P.
No faktycznie tyle się tu dzieje, że nie jestem w stanie się w tym połapać, inna sprawa, że nawet mi się nie chce próbować :P, bo to jakieś totalne poplątanie z pomieszaniem wątków i postaci. Dla mnie najmocniejszą stroną Głębi są bohaterowie Wstążki plus jeszcze kilka postaci, Kirke, Natrium itd. Tymczasem tutaj mamy niekończącą się epopeję o przygodach bytów maszynowych, które zyskały ludzkie uczucia i są teraz ludźmi? czy czym tam, o ich perypetiach miłosnych plus wielostronicowe wątki poświęcone jakimś drugoplanowym postaciom, które praktycznie w ogóle mnie nie interesują.
spoiler start
Galaktyka upada, a tu kurde przez pół książki serwuje mi się serial o miłości byłej maszyny do generała-dziecka, który umarł, ale potem ożył i jest nie wiadomo czym :P, do tego ten cały Blady Król i jego inwazja jakieś to takie nijakie.
spoiler stop
. Tak czy siak, nie na taki finał mojej ulubionej serii czekałem.
Co do Lyncha zgoda, sam pomysł mi się podobał i faktycznie bohaterowie jak i sama tematyka Republiki Złodziei są tu zdecydowanie dojrzalsi, być może nawet ta część była lepsza od drugiej, ale według mnie brakowało tego czegoś za co tak bardzo podobały mi się Kłamstwa, nie wiem dokładnie czego, może energii, jakiegoś elementu zaskoczenia, świeżości itp.
W sumie to mógłbym zrobić analogię do Lyncha, pierwsza część Niecnych super, druga już nie taka dobra no i Republika Złodziei wyraźnie słabsza, totalny brak świeżości itp., zresztą kto czytał to wie. Chłopaki (Podlewski, Lynch) naprawdę świetnie zaczynają, ale z kończeniem już tak różowo nie jest :P, chociaż może za wcześnie postawiłem krzyżyk na Bezkresie, nie doczytawszy do końca.
Dobrnąłem mniej więcej do 1/3 Bezkresu Podlewskiego i normalnie nie dam rady chyba dalej. Wieje taką nudą, że aż ciężko mi uwierzyć, że to kontynuacja chyba najlepszej space opery z jaką miałem do czynienia. Jakbym zaczynał od tej części i nie znał wcześniejszych to rzuciłbym to w kąt i nigdy do tego nie wracał :P, chociaż cały czas się łudzę, że może się rozkręci i jakoś brnę dalej chociaż to rozpisywanie się kilometrami o jakichś totalnie nieistotnych wątkach mi tego nie ułatwia.
Czytał ktoś Robokalipsę Wilsona? Naprawdę bardzo dobra książka. Spodziewałem się jakiegoś nudziarstwa o zbuntowanych robotach, a tymczasem to fajnie skonstruowana i wciągająca historia. Co prawda na moją ocenę na pewno wpłynął fakt, że audiobook był naprawdę świetnie zrobiony ale wydaje mi się, że gdybym miał wersję papierową równie dobrze bym się bawił.
Ja jeszcze mam i czytałem Ostrze Darwina, taka sensacyjka, ale naprawdę świetnie się czyta :). A Terrorowi chyba dam jeszcze szanse, bo jak się brałem za niego 1szy raz to chyba nie miałem weny na tego typu klimaty plus trochę zniechęcał mnie fakt, że w s umie wiadomo od początku jak to się skończy, poza tym trochę mi tu brakowało tego humoru który był na przykład w Illionie/Olimpie.
Dla mnie jednym z najlepszych jeśli nie najlepszym pisarzem fantastyki jest Dan Simmons. To co ten facet ma głowie, wizje jakie kreśli plus styl wprawia mnie w zachwyt, z wyjątkiem może Terroru, którego jakoś nie mogłem zmóc do końca :P. Za mną Unicestwienie i Ujarzmienie Vandermeera i jedno trzeba faktycznie przyznać, facet ma mocno specyficzny styl. Te książki to właściwie jeden ciąg nieustannych przemyśleń i analiz głównych bohaterów, akcja prawie się nie posuwa na przód, jest to wszystko dość jednostajne, przerywane jakąś akcją czy dialogiem raz na pięć stron. Mimo to historia mnie wciągnęła i jakoś wcale specjalnie się nie nudziłem i generalnie podobało mi się. Tym co się boją za to zabrać mogę powiedzieć, że warto tym książkom dać szansę :P Chętnie bym sięgnął po 3 cześć ale niestety nie ma audiobooka.
Musze przyznać, że jestem pod dużym wrażeniem 1go odcinka Altered Carbon, jak dla mnie genialnie oddaje klimat "Modyfikowanego Węgla" Morgana. Zapowiada się na najlepszy serial jaki do tej pory widziałem włączając Grę o Tron i ten aktor grający Takashi Kovasca naprawdę daje radę, mam nadzieję że następne odcinki będą równie dobre.
No coż Clarke'a też jakoś do tej pory omijałem bo zawsze mi się wydawał totalnym betonem, ale Odyseję oczywiście oglądałem :P
No zacząłem własnie i nie jest lekko :P Tempo w jakim toczy się tu akcja to jakiś dramat no i właśnie pojawił się magnetofon :P.
Ja mam teraz do wyboru Unicestwienie Vandermeera i Fundację Asimova i z różnych względów odczuwam pewne obawy przed zabraniem się za nie :P. Fundacja to chyba ostatni klasyk jakiego jeszcze nie zaliczyłem.
To sobie wyobraź odsłuch "Problemu Trzech Ciał" o ile czytałeś :P
styl zwięzły? - jak w wojsku melduję panie generale, że zadanie zostało wykonane.. bez "zbędnych"? ozdobników :P
Pisząc "military" nie mam na myśli ilości bitew czy nawalanki tylko raczej styl w jakim książka jest pisana czyli powiedzmy delikatnie trochę suchy czy "zwięzły" :P, bez specjalnych fajerwerków ,no i taki wydaje mi się jest u Cholewy w Punkcie Cięcia - zbyt zwięzły dla mnie:P. a ilości walk jakie mi odpowiadają to takie jak np u Podlewskiego. A co do audiobooków to faktycznie niektórzy "czytacze" potrafią zmasakrować książkę ale większość jest ok, są też genialni lektorzy chociaż tych jest niewielu, miałem kilka przypadków kiedy dotrwałem do końca książki tylko dlatego że była czytana przez daną osobę :)
Za mną właśnie Głębia-Napór i powiem szczerze, że niczego mi nie urwało ale też nie było jakoś bardzo źle. Momentami trochę nudnawo ale ogólnie podoba mi się kierunek w jakim zmierzają wszystkie wątki i na pewno przeczytam a raczej odsłucham 4 tom bo na czytanie nie mam czasu :P. Za mną też jakieś 50 stron Punktu Cięcia Cholewy i chyba nie dam rady dalej - zbyt military to SF jak dla mnie :P.
Mnie Powrót już tak nie wciągnął jak Skokowiec. Chociaż dużo się w tam dzieje, to momentami jest sporo chaosu i kilka wątków jest mniej ciekawych, a ciągną się dość długo :P, ale i tak wrażenia jak najbardziej pozytywne.A teraz właśnie zacząłem Napór i na razie jest bardzo dobrze, mam nadzieję że poziom się utrzyma :). Ale za to wymiękłem w połowie Problemu Trzech Ciał Cixin Liu. Przeczuwałem, że jak będzie coś od Chińczyka to może być abstrakcyjnie :P, ale abstrakcja w tej książce osiągnęła taki poziom, że nie jestem wstanie tego ogarnąć . Bohaterowie jacyś tacy nijacy, do tego te nazwiska Ding, Ping, Shi, Chi czy jakoś tak, ciężko to spamiętać. Kilometry naukowych czy pseudonaukowych wywodów i teorii, były momenty że mózg mi się wyłączał na długie fragmenty i nawet nie wiem o czym czytałem :P. Pogubiłem się w tym wszystkim totalnie do tego styl nie powala. Jak dla mnie jest to dzieło raczej niestrawne pomimo ciekawego pomysłu i fabuły.
Ja dopiero ostatnio wróciłem do fantastyki po kilkuletniej rozłące spowodowanej brakiem pozycji które mogłyby mnie jakoś zaciekawić (już nie mówię zachwycić :P). I jak tak patrzę na półki w księgarniach to dalej królują Martin, Wiedźmak jakieś Metra i inne odgrzewane kotlety . Także bardzo chętnie usłyszałbym i podyskutował o jakichś świetnych nowych książkach :P. Z nowych rzeczy przeczytałem trochę rozczarowujący Hel3, świetny Skokowiec, Chór Zapomnianych Głosów i przymierzam się Do Problemu Trzech Ciał. Także rodacy prezentują się nieźle, a z zagranicznych jakoś nic mi się nie rzuciło w oczy godnego uwagi, ale w sumie nie jestem za bardzo w temacie ostatnio :).
Dla mnie Hyperion był dość ciężki w klimacie(aczkolwiek razem z Upadkiem Hyperiona - genialny :P). Na korzyść Ilionu/ Olimpu przeważyły u mnie te nieliczne elementy humorystyczne, których w Hyperionie zero, chociażby w postaci robota-poety :).
Ilion/ Olimp podobały mi się nawet chyba bardziej niż Hyperion, a przynajmniej kiedyś tak było.
A zagląda tu w ogóle ktoś kto nie lubi Simmonsa? :P
Jak teraz zaczynam grać w medżiki to specjalnie wybieram eksperymentalne składy żeby sobie utrudnić :P i granie w w siódemce paladynem, złodziejem, łucznikiem i magiem naprawdę było dość mozolne momentami, ciężkie questy(zwłaszcza 2 poziomu) klasowe, słaby dps, mag padał na samym początku, generalnie było niełatwo i dość monotonnie w tym składzie :P
Jak ostatnio pykałem w MM7 w dość eksperymentalnym składzie to najcieńszy okazał się paladyn, złodziej nawet dawał radę, zamiast łucznika wziąłbym łowcę, a w MM6 klasa która nie miała teoretycznie prawa być dobra i wziąłem ją tylko dlatego że nigdy dotąd nią nie grałem (grę przeszedłem jakieś 20 razy :P) i która finalnie okazała się najlepsza ze składu jaki wtedy miałem to był druid :P.
Dzienniki Gwiazdowe wymiatają. Czytając tę podróż, w której Ijon się multiplikuje, popłakałem się ze śmiechu :).
Skończyłem właśnie Głębię - Skokowiec i muszę powiedzieć że książka bardzo mi się podobała. Wieki nie czytałem space opery która by mnie zachwyciła, chociaż chyba nigdy takiej nie czytałem do tej pory :P, a Skokowiec mnie naprawdę wciągnął. Jedynymi mankamentami są jak dla mnie mało przekonująca wizja rozwoju technicznego czy w ogóle rozwoju gatunku ludzkiego technologia, język, przedmioty) itp a właściwie mieszkańców całej galaktyki. Akcja dzieje się tysiące lat w przyszłości a dla mnie to raczej wygląda na jakieś 100 - 150 lat, a przynajmniej w niektórych aspektach. I maniera która mnie wnerwia u niektórych to nazewnictwo różnych rzeczy które miały by występować w przyszłości ale nie za bardzo wiadomo jak je nazwać, więc mamy neoszyby :P albo neopety - serio? tysiące lat od teraz będziemy palić neopety? :P. To tak jakby jakiś pisarz z epoki Mieszka I nazywał rakiety ziemia-powietrze neodzidami a samochody neokoniami :P. Ale te małe wady nie przeszkadzały mi się świetnie bawić i mam nadzieję że następna część będzie trzymać poziom.
No, fakt im dalej w Hel3 tym większe rozczarowanie, a zakończenie to już jak dla mnie porażka, ale czyta się to w większości przyjemnie, stylowi Grzędowicza ciężko coś zarzucić. a z Mroza polecam cykl o Chyłce :), no i Chór zapomnianych głosów, oczywiście, można się mocno zdziwić, że z pod pióra tego "typu" pisarza wyszło coś tak według mnie pozytywnego w klimacie s-f.
Nie wiem czy temat się już pojawił wcześniej bo dawno nie zaglądałem na forum, ale czytał ktoś " Chór Zapomnianych Głosów" Mroza? Tak wiem gościu kojarzony głownie z kryminałami :p ale zabrałem się za tą książkę z braku ciekawszych alternatyw na dany moment i muszę powiedzieć że nie żałuję. Według mnie to jedna z lepszych S-f jakie ostatnio udało mi się przeczytać, bardzo fajne oldschoolowe s-f chyba nawet lepsze niż Hel3 Grzędowicza, które też niedawno wpadło mi w ręce. Fabuła mocno nieprzewidywalna i dość oryginalna, ogólnie całość bardzo przyzwoicie napisana i jak dla mnie na pewno wyróżnia się wśród naszych rodzimych twórców. Jak dla mnie w ogóle jedna z lepszych książek Mroza, chyba totalnie olana przez znafców :P