Dzięki za opinie. Mam już swój zestaw:
https://www.morele.net/inventory/info/b07dc958/?utm_source=smda_conv&utm_medium=Convertiser&utm_campaign=IN_Convertiser
Zastanawiam się jeszcze nad monitorem. Chciałbym taki z 144Hz. Nie bardzo wiem, na jakie inne parametry zwracać uwagę. Przed kompem spędzam 5h dziennie, więc może warto patrzeć na certyfikaty, normy i standaryzacje jakościowe. Pod tym względem góruje ASUS:
https://www.morele.net/monitor-asus-vg248qe-573766/?utm_source=smda_conv&utm_medium=Convertiser&utm_campaign=IN_Convertiser
Na co wy zwracacie uwagę przy wyborze monitora do gier i pracy?
Hej, tak się zastanawiam nad zestawami fanboy-a. Czy wg was jest obiektywny , tzn wpisy jego nie są sponsorowane?
DEXiu --> Ten dokument przecież nie był sfałszowany. Był nieważny i w dodatku było to zaznaczone na jego pierwszej stronie. Oznaczenie najbardziej banalne z możliwych.
Jak widzisz nie potrzeba skomplikowanego systemu komputerowego. Wystarczy spojrzeć i krótko pomyśleć. Ustawodawca zafundował nam w tym miejscu jedno z najprostszych (jak się wydaje) rozwiązań. Nie chce mi się wierzyć, że w akurat moim przypadku ten kontroler nie zwrócił uwagi na nieważny dokument. W swoich bloczkach "mandatowych" mają bowiem rubrykę - data ważności dokumentu. Myślę, że porostu chciał ułatwić sobie pracę i wypisał tę opłatę na tzw. "pałę".
Poza tym spójrz na to z drugiej strony: chciałbyś, żeby faktycznie to był kraj biurokracji, norm, schematów i standardów egzekwowanych aż do bólu i granic absurdu? .....
....... fajnie by było czasem coś załatwić "na gębę", "na uśmiech", "w ramach przysługi" itp.? Żeby czasem dało się przymknąć oko w ramach nieutrudniania sobie nawzajem życia? Zastanów się nad tym.
Taki tok myślenia jest jeszcze w miarę ok, jeżeli przyjmiemy, że żyjemy wśród uczciwych obywateli, mających czyste intencje. Pomyśl jednak ilu spotkałeś, lub słyszałeś o takich: cwaniaków, krętaczy, sępów czekających na ludzkie potknięcie. W tym miejscu nie może być pola dla działania takich osób. Przepisy prawa powinny chronić przed takimi próbami oszustw (jak to które mnie spotkało). Wprawdzie po części na własne życzenie. Nie mniej jednak ART 43 "o unieważnieniu dowodu" powinien być dla urzędnika jasny - dowód nie ważny, więc nie wypisuje "opłaty" tylko np. dzwonię po Policję. Jeszcze tego kanara to staram się zrozumieć. Ma stresującą prace, pewnie codziennie go lekceważą lub bluzgają w autobusach. Osoba rozpatrująca reklamacje, pracująca w biurze ZDT, powinna mieć jednak więcej oleju w głowie. Tam natomiast ludzie starają się "nie wychylać". Wolą więc palić głupa, że nie rozumieją określenia "unieważniony dokument", żeby tylko nie anulować opłaty. Bo przecież, z takiej rezygnacji z ew. dodatkowych pieniędzy w kasie trzeba by się wytłumaczyć zwierzchnikowi, napisać jakieś uzasadnienie swojej decyzji itp. Lepiej jest więc udawać bezmyślnego urzędnika za okienkiem i mieć święty spokój w pracy.
Dziś z rana byłem w Urzędzie Miasta. Złożyłem wniosek o nowy dowód i zgłosiłem brak starego, który już się przeterminował. Przy okazji zapytałem urzędnika jak ma się sprawa ze starym dowodem jeżeli wpadnie w niepowołane ręce, a nie został złamany w narożniku. Otrzymałem taką odpowiedz:
Ustawa o ewidencji ludności i dowodach osobistych
Art. 43.
(41) 1. Dowód osobisty podlega unieważnieniu:
1) z dniem zawiadomienia o jego utracie, zniszczeniu lub z dniem przekazania przez osobę trzecią znalezionego dowodu osobistego;
2) z dniem utraty obywatelstwa polskiego przez jego posiadacza;
3) z dniem zgonu jego posiadacza;
4) z dniem odbioru dowodu osobistego wydanego w miejsce poprzedniego, z wyłączeniem przypadków, o których mowa w pkt 1 i 6;
5) po upływie 3 miesięcy od zaistnienia okoliczności, o których mowa w art. 40 ust. 1 pkt 1, w przypadku niezłożenia przez posiadacza dowodu osobistego wniosku o jego wymianę;
6) z dniem upływu ważności dowodu osobistego.
Co znaczy "podlega unieważnieniu"? To jest sedno tego tematu.
No właśnie. Żyjemy w kraju gdzie panuje anarchia (jak już ktoś powiedział). Dla jednej osoby jest to sformowanie jednoznaczne, ktoś inny będzie szukał luki w rozumowaniu żeby tylko wyjść na swoim.
Czy można otrzymać na unieważniony dokument kredyt w banku? Odebrać czyjąś korespondencję na poczcie? Zapisać się na studia? Wyjechać za granicę? Odpowiedz powinna być dla wszystkich łatwa. Jednak tak nie jest. I tu jest problem.
Ten dokument przecież nie był sfałszowany. Był nieważny i w dodatku było to zaznaczone na jego pierwszej stronie. Oznaczenie najbardziej banalne z możliwych.
Popełniłem błąd, biję się w pierś. Czy jednak równie dużego błędu nie popełnia osoba honorująca unieważniony dokument? Mam wrażenie, że wielu przywykło do tego iż mieszkamy w zbiurokratyzowanym, myślącym schematycznie miejscu na ziemi. Gdzie urzędnik (lub nawet kanar) musi mieć racje, a zwykłemu człowiekowi każą się tłumaczyć (najlepiej za obojga).
Czy jednak fakt, że dowód tożsamości utracił ważność nie oznacza aby, że nie będzie mógł byc użyty do identyfikacji, czy też do zawierania transakcji np. w banku?
Dodam jeszcze.... że dowód osobisty posiada foto.
Podczas rozmowy u nich w firmie, wymiany argumentów, wytykania mi jaki to ja nieodpowiedzialny itp... Zapytałem, a co z wizerunkiem na zdjęciu dokumentu? Na to koleżanka; "najwidoczniej kontroler nie miał zastrzeżeń"... padłem
Z drugiej strony dokument był wystawiony po 18 urodzinach, foto pewnie z tego okresu. Generalnie dla kanara ten "łepek" na zdjęciu którym kiedyś byłem, to mogł być każdy. Myślę, że poprostu ułatwił sobie pracę... do tego jeszcze fakt że nie przeszkadzało mu że dokument stracił ważność.
Wystawić opłatę w autobusie z danych wyciągniętych "ze śmietnika" to jeszcze możliwe..... ale wziąć kredyt w banku..... tam raczej dokument sprawdzają
Jeszcze nie wyrobiłem nowego dowodu. Mam ważny paszport, no i prawo jazdy. Uznałem że to mi wystarczy.
Zostałem wezwany do zapłaty przez Zarządu Dróg i Transportu za przejazd autobusem bez biletu (240zl). Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że nie poruszam się środkami komunikacji miejskiej mniej więcej od 2 lat ... i tu zaczyna się zagadka...
Zadzwoniłem pod wskazany na wezwaniu numer żeby sprawę wyjaśnić. Okazało się, że telefonicznie nie da rady. Następnego dnia pojawiłem się u nich osobiście. Z tego co mi powiedzieli:
- zostałem spisany z dowodu osobistego. Dokument ten stracił ważność rok temu i został wyrzucony (teraz wiem, że to był błąd)...dalej...
- osoba kontrolowana uciekła podczas spisywania (wg. notatki kontrolera)
- na mandacie brakuje podpisu kontrolowanego
To właściwie jedyne rzeczy, które udało mi się podczas wizyty ustalić. Dalsza rozmowa nie przyniosła już żadnych sensownych wniosków. Do pomocy Pani z okienka przyszła jeszcze druga koleżanka. Właściwie chyba tylko po to żeby kontrować wszystko co powiem, min:
"że nawet nieważny dokument tożsamości może służyć do wystawienie opłaty w autobusie", itp.)
Na koniec poprosiłem jeszcze formularz odwołania od ich wezwania i wyszedłem.
Jak można najskuteczniej załatwić taki przypadek. Ni mi się śni płacić za kogoś. Po dzisiejszej rozmowie odniosłem wrażenie, że próbując załatwić sprawę na tym samym szczeblu (u Pani z okienka "odwołania") nic nie wskóram. Najprawdopodobniej przyjmują oni strategię ściągnięcia możliwie największej kasy i uznawanie reklamacji nie leży w ich gestii.