Tureb

Tureb ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

23.12.2020 18:58
odpowiedz
Tureb
39

Igrzyska Olimpijskie odwołane w tym roku, to i Konkurs Świąteczny GRY-Online też.

22.12.2020 20:33
odpowiedz
Tureb
39

W corocznych konkursach świątecznych niby nie było losowania, tylko liczyła się wykonana praca plastyczna. Zwykle później prezentowali zwycięskie prace (do oglądnięcia w podanych wyżej linkach) i raczej wygrywały rzeczywiście najlepsze.

22.12.2020 18:33
odpowiedz
Tureb
39

A kto to jest Andzin.

Ikazuchi, co się stało, że w tym roku nie ma konkursu? Koronawirus?

15.03.2020 15:16
odpowiedz
Tureb
39

Zagrałem z nadzieją na coś w klimacie "The Witness". Trochę podobieństw można się dopatrzeć, choć do "The Witness" dużo brakuje. Poza tym dużo mniej rozbudowane. Nie wciągnąłem się aż tak bardzo, ale te 5 godz. na przejście gry poświęciłem bez problemów. Szczególnie końcówka mi się spodobała - tutaj ponownie bardzo mocne podobieństwo do "The Witness".

Ogólnie mogę polecić, jeśli ktoś ma ochotę na jakąś krótką i nieskomplikowaną grę logiczną na wieczór, jednak radziłbym poczekać na jakieś promocje. Siedem dych to jednak zbyt dużo według mnie.

post wyedytowany przez Tureb 2020-03-15 15:16:57
25.12.2019 22:19
odpowiedz
1 odpowiedź
Tureb
39

limak246 wrzuć zdjęcie swojej pracy, bo jestem ciekaw, jakie inne brały udział w konkursie.

post wyedytowany przez Tureb 2019-12-25 22:20:28
22.12.2019 16:48
odpowiedz
Tureb
39

Ikazuchi Jak to jest z tymi zdjęciami zwycięskich prac? Dlaczego już nie są dodawane na podsumowaniu jak kiedyś? Brak czasu, czy jakieś nowe przepisy?

20.12.2019 18:34
odpowiedz
Tureb
39
Image

W tym roku naturalnym skojarzeniem do Mikołaja było dla mnie Death Stranding.

17.12.2019 21:22
odpowiedz
Tureb
39

Dracorian
To jak te znaczki były przyklejone, że robili problem? Z mojego doświadczenia wynika, że Poczta Polska dość liberalnie podchodzi do ich umiejscowienia.

17.12.2019 17:57
odpowiedz
Tureb
39

Napisałeś to o 14:46. O tej porze próbowałbym jeszcze znaleźć jakiegoś kuriera, który gwarantuje dostarczenie w 24 godziny. Teraz dochodzi 18, może jeszcze coś funkcjonuje? Zależy też od miejsca, w którym mieszkasz.

11.12.2019 15:00
18.01.2019 17:58
odpowiedz
Tureb
39

Z jakiej gry jest ta postać? Pojawiła się w ostatnich latach w filmach "Ralph Demolka" i "Piksele" (oba filmy nawiązują go retro gier) i zastanawiałem się, co to za gra.

15.01.2019 17:32
odpowiedz
Tureb
39

Merenven, ciągle mam nadzieję, bo w konkursach z ubiegłych lat oglądanie innych prac było zawsze równie ciekawe, co ich tworzenie. Raz to nawet zamieścili zbiorcze zdjęcie (a właściwie dwa zdjęcia) wszystkich nadesłanych prac. Niestety w zeszłym roku opuścili zwyczaj umieszczania zdjęcia zwycięskich prac, więc obawiam się, że teraz może być podobnie.

15.01.2019 14:00
odpowiedz
Tureb
39

Też nie dostałem i się zastanawiałem. Czyli jeszcze nie wysyłali.

Margotka, bądź pierwsza i wrzuć zdjęcie swojego szydełkowca. Może inni podłapią i też wstawią zdjęcia swoich prac.

14.01.2019 14:06
1
odpowiedz
Tureb
39

Super wiadomość. Dzięki za docenienie.

Jest szansa, że w tym roku pojawią się zdjęcia chociaż zwycięskich prac?

Ewentualnie wrzucajcie sami swoje prace. Ja na razie nie mam dostępu do swoich zdjęć. Będę mógł wrzucić za jakiś czas, gdy dostanę się do innego komputera.

06.01.2019 15:16
odpowiedz
Tureb
39

A gdyby było magiczne "R" w kółku, to już nie dałoby się zrobić takiego samego?

31.12.2018 17:18
odpowiedz
Tureb
39

Nie myliłem się. Według trackingu przesyłka dotarła dzisiaj.

28.12.2018 15:20
odpowiedz
Tureb
39

Podane wymiary to - tak jak jest napisane w regulaminie - maksymalny rozmiar opakowania.

Swoją drogą w tym roku mocno zwiększyli limity. Ostatnimi czasy dawali 20x20x20 cm. Wówczas, prócz zrobienia pracy konkursowej, trzeba było dodatkowo rozwiązać problem logistyczny związany z odpowiednim jej zapakowaniem, żeby pudełko nie przekraczało wymiarów. W tym roku praktycznie w ogóle nie musiałem się nad tym zastanawiać. Rok i dwa lata temu trzeba było trochę pokombinować.

post wyedytowany przez Tureb 2018-12-28 15:21:44
28.12.2018 15:13
odpowiedz
Tureb
39

Wysłałem dzisiaj Pocztą Polską i jestem przekonany, że się mylisz, a paczka dojdzie przed terminem.

28.06.2018 20:42
odpowiedz
Tureb
39

Jak skorzystać z rabatu 2% podczas kupowania w sklepie? Wybrałem grę, posiadam premium, ale nie nalicza mi rabatu podczas ustawiania opcji zakupów. Widzę jedynie miejsce do wpisania kodu rabatowego, ale to coś innego.

26.01.2018 15:59
odpowiedz
Tureb
39

Przesyłka dzisiaj dotarła. Dziękuję za konkurs. Nadal jestem ciekawy innych prac. Jeśli ktoś ma gdzieś jakieś zdjęcia, to niech zamieści. Oglądanie innych prac, to była zawsze najlepsza część konkursu. Być może lepsza od samej zabawy przy tworzeniu pracy.

07.01.2018 13:09
odpowiedz
Tureb
39

Do trzech razy sztuka - dorośnij.

05.01.2018 13:15
odpowiedz
Tureb
39

Tak jak napisałem, dorośnij.

04.01.2018 19:24
odpowiedz
Tureb
39

GRUM, dorośnij.

04.01.2018 17:33
odpowiedz
Tureb
39
Image

Zdobyłem zdjęcia swojego Mimikyu.

04.01.2018 15:38
odpowiedz
Tureb
39

Właśnie sam jestem ciekaw innych prac. Może zdjęcia zostaną dodane, gdy Elessar90 będzie dostępny, bo on się udzielał w temacie. Jakby co, to sam dodam swoje zdjęcie w weekend albo dopiero na początku przyszłego tygodnia, gdy będę miał dostęp. Niech inni też dodadzą niezależnie od tego, czy wygrali.

Gratulacje dla zwycięzców, a w szczególności dla Spider_Kruk i Rukijka, którzy wygrali drugi rok z rzędu.

30.12.2017 21:00
odpowiedz
Tureb
39

Nie sposób się nie zgodzić, że jest to nagięcie zasad. Tylko co jest lepsze dla samego konkursu - formalizm, czy prawdziwa rywalizacja?

30.12.2017 10:54
odpowiedz
Tureb
39

Nadal traktujesz to zbyt poważnie. A co do gry fair play (bo chyba do tego się odnosisz), to własnie dopuszczenie wszystkich uczestników byłoby postawą prawdziwie godną tej zasady.

post wyedytowany przez Tureb 2017-12-30 10:55:05
29.12.2017 11:10
odpowiedz
Tureb
39

Wolałbym przegrać, gdy jest wysoki poziom, niż wygrać, gdy nie ma zbytniej konkurencji. Nagrody nie są jakimś majątkiem zmieniającym życie, więc nie ma powodu kłócić się o takie rzeczy. W konkursie liczy się przede wszystkim zabawa. Zapewne każdy spieszył się z wykonaniem pracy, żeby wysłać jak najszybciej. Termin został tak przedłużony, że nowe osoby i tak już nie zdążyłyby dosłać. Moim zdaniem przedłużenie terminu może jedynie podnieść atrakcyjność wydarzenia.

28.12.2017 13:29
odpowiedz
Tureb
39

Ciężko mi powiedzieć, co zrobić, żeby to załatwić szybko. Opłata została naliczona za dostarczenie paczki do adresata, a nie do odbioru na poczcie. Paczki odbierane na poczcie są tańsze. Niby można złożyć reklamację, ale to potrwa pewnie miesiąc albo dłużej.

28.12.2017 12:36
odpowiedz
Tureb
39

-=Esiu=-, moim zdaniem najlepiej żebyś zadzwonił do tej konkretnej placówki pocztowej, wyjaśnił powód zostawienia awizo i zażądał dostarczenia. Jaki typ przesyłki? Jeśli list polecony, to listonosze podobno czasem automatycznie wystawiają awizo, bo im się nie chce nosić dużych rozmiarów. Paczki pocztowe roznosi inna osoba, zajmująca się tylko nimi, więc wtedy zwykle nie ma problemu.

post wyedytowany przez Tureb 2017-12-28 12:38:45
28.12.2017 07:07
odpowiedz
Tureb
39

Największym problemem był chyba dzień 27 grudnia. Rozdzielnie pocztowe wystartowały na poważnie dopiero w południe, więc jeśli przed świętami coś w nich utknęło, to w pierwszy dzień po świętach nie zdąży dotrzeć. W każdy inny dzień, nawet weekendowy, rozdzielnie działają całą dobę.

19.12.2017 11:37
odpowiedz
1 odpowiedź
Tureb
39

Dwa lata temu zamieściliście zdjęcie wszystkich nadesłanych prac. W zeszłym roku brakowało takiego zestawienia. Jest szansa, że w tym razem się ono pojawi?

19.12.2017 11:30
odpowiedz
Tureb
39

TheReggae, masz przecież jasny regulamin, więc się go trzymaj. W zeszłym roku jednym z wyzwań logistycznych było dla mnie zmieszczenie pracy do pudełka o regulaminowych wymiarach. Była trochę wyższa niż 20 cm, więc musiałem kombinować z pakowaniem jej pod kątem. Wówczas jest o kilka centymetrów więcej do dyspozycja.

13.07.2017 04:09
odpowiedz
Tureb
39

Jest prosty sposób na niedostrzegalną wodną barierę. Zastanawiam się, dlaczego twórcy z niej nie korzystają. Trzeba sprawić, żeby w odpowiedniej odległości od ląd gracz nie przemieszczał się. Graczowi będzie się wydawać, że płynie, ale w rzeczywistości stoi w miejscu. W ten sposób nigdy nie wypłynie za daleko, a jeśli będzie uparty, to cały dzień może próbować dopłynąć na skraj mapy, nie wiedząc nawet, że już dawno się tam znalazł.

01.05.2017 23:19
odpowiedz
Tureb
39

Pamela L. Travers, autorka książki "Mary Poppins", do końca życia nie była zadowolona z adaptacji jej książki. W związku z tym nie pozwoliła przełożyć na ekrany kin żadnego innego ze swoich dzieł. W 2013 roku nakręcono nawet o tym film pt. "Ratując pana Banksa", gdzie w rolę Walta Disneya wcielił się Tom Hanks.

02.04.2017 02:13
odpowiedz
Tureb
39
Image

Krzesło, które wywarło największy wpływ na moje growe życie, spotkałem w jednej z pierwszych lokacji w "Half-Life: Opposing Force". Dzięki niemu dużo szybciej można było zdobyć pierwszą broń palną. Lokacja z omawianym krzesłem na załączonym zdjęciu. W niej trzeba było poprosić strażnika, żeby otworzył drzwi. Drzwi zamykały się zaraz po przejściu przez nie. Wystarczyło przesunąć krzesło tak, aby blokowało drzwi, wyjść z pomieszczenia i wziąć klucz francuski leżący za rogiem, a następnie wrócić przez zablokowane drzwi i kluczem zabić strażnika, odbierając mu przy okazji pistolet.

Jako młody i niedoświadczony gracz, byłem strasznie zadowolony z odkrycia tego tricku. Dzięki temu to miejsce w grze najbardziej zapadło mi w pamięć.

27.12.2016 14:50
odpowiedz
Tureb
39

A nie, jednak to nie mogłem być ja, bo potrzebny punkt miałem zaznaczony . W sumie trochę ulga, mimo braku wygranej.

27.12.2016 14:18
odpowiedz
1 odpowiedź
Tureb
39
Image

Podejrzewam, że to o mnie chodziło z nie odznaczeniem zgodny. Zwróciłem uwagę jedynie na tamtą jedną zgodę. Szkoda.

Znaleźliście wszystkie cztery sekrety z obelisku?

17.12.2016 19:24
16.12.2016 11:15
odpowiedz
Tureb
39

W 2:07 w tle Hed coś próbował powiedzieć.

20.11.2016 09:51
odpowiedz
Tureb
39

Można byłoby zrobić jeszcze zestawienie adaptacji "Harrego Pottera" na konsole Nintendo.

25.10.2016 21:24
1
odpowiedz
Tureb
39

Dobrze się słuchało dzięki swobodzie, z jaką redaktor formułuje swoje wypowiedzi. Jednak trochę za dużo lania wody. To zapewne trochę pomaga w wygłaszaniu monologów.

08.05.2016 23:38
1
odpowiedz
Tureb
39

Kiedyś adaptacje komiksowe zmagały się z tymi samymi problemami, co filmy na podstawie gier. Przyjdzie jeszcze czas na te drugie. W końcu branża gier jest dużo młodsza od komiksowej. Obecnie wszystkie żyjące pokolenia miały szansę wychować się na komiksach (DC -1934, Marvel - 1939). Sporo czasu na ugruntowanie ich w świadomości ludzi. Początki gier komputerowych to tak naprawdę lata 70-80, kiedy to zaczęły powstawać produkcje z jakąś treścią.

08.05.2016 23:24
odpowiedz
Tureb
39

"Prince of Persia: The Sands of Time" było całkiem przyjemnym filmem. Dobrze oddawało klimat gry i nie czułem się zawiedziony po seansie. Reżyser Mike Newell pracował wcześneij przy filmie "Harry Potter i Czara Ignia", która była jedną z lepszych części serii. Wadą było jedynie to, że musieli trochę "wygładzić" Księcia Persji, bo kierowali go do młodszej widowni. Ocenili, że w tym przedziale wiekowym najwięcej zarobią, bo być może starsza widownia nie jest jeszcze gotowa na takie kino.

14.12.2015 11:53
odpowiedz
Tureb
39

Demon żółciowy z "Dungeon Keeper 2". W jedynce też występował, ale w dwójce naturalnie był lepiej dopracowany. Gdy w grze spojrzymy na niego w zbliżeniu, możemy dostrzec ślady po odciętych nogach. Przesuwa swoje tłuste cielsko przy pomocy rąk. Jego rogi, z bijakami przymocowanymi łańcuchami, stanowią dwa kiścienie. Prócz tego, jego bronią są również wypuszczane gazy.

12.09.2015 21:33
odpowiedz
Tureb
39

Ten gościu, który postanowił dojść na koniec mapy (KurtJMac), nadal idzie?

EDIT:
Chyba ciągle idzie. Jeśli się nie mylę, chodzi o serię "Minecraft Far Lands or Bust" na youtube.

14.08.2015 08:52
odpowiedz
Tureb
39

Po ostatniej większej aktualizacji usunięty został denerwujący błąd, przez który na wyższych poziomach misje czasem nie były zaliczane i nie dostawaliśmy za nie monet oraz zniszczonych świń.

Mam pytanie.
Z aktualizacją wprowadzili te dodatkowe niby misje. Wybiera się transformera, nagrody które nas interesują, czeka kilka godzin i potem, w zależności od ilości zdobytych punktów, można odebrać jedną lub kilka z sześciu nagród. Najpierw pokazane jest jakie są, potem zakrywają zielonymi prezentami, kręcą się i trzeba wybrać. Jeśli chce się więcej niż odblokowana ilość, to trzeba płacić kryształami.

I teraz moje pytanie: Jak zrobić, żeby więcej tych punktów można było zdobyć i tym samym mieć możliwość zdobycia większej ilości nagród? Wysyłam ciągle te same roboty, a prawie zawsze mogę dostać tylko jedną nagrodę. Kilka razy udało mi się zdobyć dwie.

13.06.2015 21:56
odpowiedz
Tureb
39

Mi również z Gonciarzem się kojarzyło. To akurat na plus. Film bardzo dobrze się oglądało.
Ogólnie nie oglądam tvgry tak często jak kiedyś podczas początków jego powstania, gdy śledziłem każdy materiał. Wówczas byłem w liceum i czasu miałem więcej. Jednak nadal regularnie zaglądam i wybieram interesujące mnie materiały. Cieszę się, że udało się znaleźć godnych następców, którzy trzymają poziom.

22.08.2014 02:15
odpowiedz
Tureb
39

W grze słychać dźwięk zapisywanych notatek. Muszę w to zagrać.

27.10.2012 19:09
odpowiedz
Tureb
39

McGyver, tutaj raczej nie znajdziesz innych graczy. Jeśli szukasz, to lepiej na forum w całości poświęconemu Anno (chyba jedyne aktywne w Polsce), czyli http://anno.xon.pl/forum/

04.08.2012 01:40
odpowiedz
Tureb
39

Wczoraj byłem w kinie na nowym "Mrocznym Rycerzu". Dell z wyglądu ciągle mi przypominał Selina Kyle z tej części filmu.

16.07.2012 05:50
odpowiedz
Tureb
39

Istnieje do tej gry jakiś mod, dzięki któremu można przyspieszyć/skrócić czas rozgrywki w poszczególnych misjach?

28.06.2012 12:48
odpowiedz
Tureb
39

Szkoda że nie dodali sztonu postaci z dementorem. Ciekawe dlaczego, skoro można grać nawet Voldemortem.

Poza tym, grając Nevillem (nie wiem, czy to błąd, czy celowy zabieg) zauważyłem, że mimo posiadania odpowiedniego zaklęcia nie może on pokonać bogina (zamienionego w Snape'a).

23.06.2012 20:52
odpowiedz
Tureb
39

Obraz filmiku był trochę spóźniony w stosunku do komentarza.

24.03.2012 00:22
odpowiedz
Tureb
39

Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale według mnie DLC nie można wymówić jako "de-el-si", bo to jest pomieszanie polskiej wymowy z angielską. Powinno być albo "de-el-ce", albo "di-el-si".

07.02.2011 13:10
odpowiedz
Tureb
39

Zrobił ktoś osiągnięcie "You Have to Focus", które polega na tym, żeby zabić 15 wrogów w trybie skupienia? Wiele razy używałem trybu skupienia, czyli po naciśnięciu prawego klawisza myszy (użycie zoomu) wciskałem Shift i zabijałem jakiegoś gościa, a mimo to nadal mam przy tym osiągnięciu 0/15? Co trzeba zrobić, żeby zaliczyło to osiągnięcie?

01.02.2011 14:24
odpowiedz
Tureb
39
Image

Wszyscy się tu chwalą swoimi najlepszymi grami na DSa, więc ja też pokażę. Wcześniej dawałem już zdjęcie gry w porcie, więc teraz już to pominę.

Anno 1701: Dawn of Discovery
Anno: Create a New World

28.01.2011 00:17
odpowiedz
Tureb
39
Image

Cieszę się, że na tvgry.pl jest coraz więcej materiałów związanych z DS. Myślę, że to w jakimś stopniu spopularyzuje tę konsolę. Mam nadzieję, że polskie sklepy, prędzej czy później, będą miały do zaoferowania większy asortyment gier.

06.01.2011 07:38
odpowiedz
Tureb
39

Pojawiła się jedna dziwna aukcja związana z tvgry.pl Akcja - Ścinamy włosy Del'a":
http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=447431

17.11.2010 22:45
odpowiedz
Tureb
39

Można, w miarę komfortowo, w to grać bez dobrej znajomości angielskiego? Ewentualnie, czy da się zmienić język na niemiecki (o polski nie ma sensu pytać)?

28.10.2010 07:56
odpowiedz
Tureb
39

Muszę powiedzieć, że trochę się zawiodłem wormsami na DSa. Być może miałem zbyt duże oczekiwania. Nieintuicyjna fizyka (chyba za bardzo się przyzwyczaiłem do pecetowej). Poza tym stylus w tej grze jest prawie nieprzydatny, wręcz wygodniej jest bez niego.

07.04.2010 23:32
odpowiedz
Tureb
39

Jestem zdecydowanie za powrotem Pani Natalii. Kobiecy głos, razem z tą melodią, idealnie współgrały, działały kojąco i rozluźniająco. Nie chciałbym urazić Deela, który świetnie się spisuje w innych filmikach, ale tu mi mniej pasuje.

26.03.2010 20:57
odpowiedz
Tureb
39

Von Zay, gdybyś puścił jakiś dłuższy fragment tej piosenki, to może pomógłby Tunatic, albo jakiś inny program do identyfikacji muzyki. Z tymi kilkoma sekundami nie da rady. Jedynie ktoś musiałby znać tę piosenkarkę.

25.03.2010 08:38
odpowiedz
Tureb
39

Denerwuje mnie w ostatnim czasie nadużywanie, przez wielu ludzi, słowa "demotywacja". Przykro mi, że na tym serwisie też się przed tym nie uchroniliście. Zdemotywowany, demotywacja, demotywator - nie chodzi mi o to, iż żadnego z tych słów nie ma w języku polskim, ale po prostu jest to irytujące. Używane są one coraz częściej z oczywistego powodu - duża, w ostatnim czasie, popularność strony demotywatory.pl nabiła do głów co trzeba. Posługiwanie się przez prowadzących takimi słowami i tak nie zniechęciłoby mnie do oglądanie tvgry.pl, ale wolałbym ich nie słuchać. Szczególnie, że po oglądnięciu waszych filmików, jeszcze więcej ludzi będzie tak mówić.

Mam nadzieję, że ktoś przynajmniej to przeczytał.

13.02.2010 10:31
odpowiedz
Tureb
39
Image

Niestety nie starczyło mi już na napis "BIOSHOCK".

26.01.2010 20:17
odpowiedz
Tureb
39

Powtórzę najpierw to co wszyscy piszą o dubbingu Macieja Maleńczuka: świetna robota, a głos pasuje do postaci.

Z tym nazwiskiem piosenkarza na okładce jest podobnie jak to było z Robertem Gawlińskim w przypadku Gothic III. Też nie spotykamy go w grze za często, a na okładce go umieścili. Był szefem klanu ognia, jeśli dobrze pamiętam.

13.01.2010 07:26
odpowiedz
Tureb
39

Gdy wykonywałem zadanie z dziećmi w Anno 1404, to już wtedy wydawało mi się nieracjonalne. Nominacja zasłużona, spodziewam się także zwycięstwa. Przynajmniej według mnie, jest to największą głupotą z wymienionych.

11.01.2010 21:28
odpowiedz
Tureb
39

Rozdział 1 – Przebudzenie

Był suchy i upalny dzień. W tym świece ostatnio często zdarzały się takie gorące dni. Może to z powodu efektu cieplarnianego, o którym coraz głośniej słychać w mediach. Może to wpływ asteroidy 99942 Apophis, zbliżającej się do Ziemi, która według planu ma uderzyć w nią 2036 roku. Bez względu na to jaki był powód, lato zawsze jest najmniej atrakcyjnym czasem dla pracowników.

Spot lubił swoją pracę. Pomimo dużej ilości zajęć, dostarczała mu wiele przyjemności. Zwykle całe dnie spędzał w robocie. Lubił, gdy było co robić. Dlatego najmniej odpowiadał mu przełom czerwca i lipca – okres zaliczania semestrów w szkołach i na studiach. Teraz był koniec sierpnia, a nadal przychodziło mało zleceń. Ostatnio czasy stawały się szczególnie mało obfitujące w wydarzenia. Firma podejrzewała, że to za sprawą konkurencji. Matacze rozesłali po internecie serię filmików, w których to grupa zamaskowanych facetów w czerni napada na domy i bierze w niewolę klientów firmy.

Dziwić może każdego, że w tak upalny dzień, do koła jednego z bardzo nielicznych jezior na tym świecie, nie można było znaleźć prawie żadnej żywej istoty. Nie było to spowodowane obłokiem siarki, tworzącym mgłę nad jeziorem, ani nawet tym, że wszystkie śmieci i inne zanieczyszczenia z promienia kilku mil były tu gromadzone. Takie zanieczyszczenia były naturalne na tym świecie, więc mieszkańcy nie zwracali na to uwagi.

Dobry obserwator mógł dostrzec lekko zmutowanego rekina, leniwie pływającego w ściekach, którego jedynym widocznym elementem była wystająca ponad taflę wody nadgryziona płetwa grzbietowa. Ciecz miała zerową przezroczystość. Lecz rekin nie był jedynym, którego można było dziś tu spotkać. Na plaży (w rzeczywistości była to hałda usypana ze śmieci, porośniętych uschłą już pleśnią) wygrzewał się Spot. Po dłużej trwającym wypoczynku postanowił przespacerować się po swoim świecie.

Na pewnym etapie marszu poczuł ogromną potrzebę zrobienia czegoś co bardzo lubił (nie, nie chodzi o puszczenie bąka), a mianowicie zachciało mu się lać. Na jego szczęście obok stało suche drzewo, dosyć rzadka rzecz jak na pustynny krajobraz tego świata. Długo się nie zastanawiał i bez potrzeby rozpinania rozporka (na tym świecie nie noszono ubrań) zaczął opróżniać bolący pęcherz.

– Auu! – krzykną nagle, gdy poczuł chrupnięcie i ból od ugryzienia. – Co jest?

W następnej chwili zobaczył oddalające się futrzane zwierzę. Nie mógł określić co to dokładnie było i ile tego było. Stwierdził jednak, że nasikał na gniazdo tego czegoś. Chciał szybko zapomnieć o traumatycznym zdarzeniu, więc poszedł do biblioteki. Może znajdzie jakieś zlecenie z firmy.

Biblioteka na tym świecie spełniała wiele funkcji (najmniej tej, którą znamy z Ziemi). Można powiedzieć, że było to wielkie centrum handlowe, gdzie urzędowały między innymi takie instytucje jak bar striptizu, agencja towarzyska dla nawet najdziwniejszych przybyszów, cmentarz, stoisko z watą cukrową, itp.

Z rzeczy, które można zobaczyć w bibliotece, Spot największą sympatią darzył ekrany przyszłości Tam też się udał. Nie były to urządzenia przepowiadające przyszłość, lecz komputery zaprogramowane tak aby monitorować i rejestrować z całego świata najciekawsze wydarzenia. Z powodu nieprzyzwoitości cwanych komputerów i braku możliwości kasowania danych, Spot bez ograniczeń mógł oglądać nieświadome, nagie dziewczyny np. podczas golenia.

Gdy Spot był zajęty „poznawaniem świata”, do jego uszu dotarło głośne „puup!”. W następnej chwili usłyszał upadające ciała i krzyki tych, którzy potrafili utrzymać się na nogach.

– Takiego smrodu jeszcze nie przeżyłem!

– To nalot srakoszczyn.

– Mszczą się za to, że nie mamy własnej toalety i korzystamy z ich.

To prawda, na tym świecie był jeden problem – bark toalet. Nawet jednej spróchniałej latryny. Z tego powodu każdy, kto zechciał rzeźbić w brązie, musiał udać się do sąsiedniego świata, którego kształt przypominał przeogromną muszlę klozetową z ciągle zasikanymi: deską klozetową i dywanikiem. Srakoszczyny – mieszkańcy świata QPO-KLEX – zawsze obwiniali o to mieszkańców tego świata.

– To nie obcy. Trochę popuściłem – Spot dopiero teraz zorientował się, że musi się załatwić.

W następnej chwili dwóch gości w czerni wykopało Spota z sali ekranów przyszłości.

– To był twój ostatni taki numer. Więcej tu nie wejdziesz.

– Chamy! Więcej nie wrócę do tego chlewu.

Spot pokazał brud spod paznokcia środkowego palca u ręki i odszedł. Już mocno mu się chciało...

Jednym ze sposobów, aby dostać się do innego swiata, był transport internetowy. To dobry sposób, bo nawet w tak zacofanym miejscu jak Ziemia istniała sieć i była szeroko rozpowszechniona. Jednak, aby skorzystać z takiego transportu, trzeba czekać na zlecenie. W tej chwili nie było żadnego. Potrzeba narastała…

Musiał skorzystać z innego urządzenia. Podszedł więc do faksu znajdującego się w jakimś biurze, uświadomił sobie, że nie pamięta numeru na QPO-KLEX (aby skorzystać z faksu, trzeba było znać numer świata).

– Przepraszam – powiedział do przygniłego pomidora (a przynajmniej tak mu się wydawało) siedzącego za biurkiem, którego właśnie zauważył. Zazwyczaj nie używał takich słów i zawsze ciężko wychodziły one mu z ust, ale tym razem był w potrzebie. Liczył się czas. – Czy zna pan numer na QPO-KLEX?

Gość nie odezwał się. Widocznie czytał gazetę, która leżała na biurku.

– Ahem – zacharczał Spot. Czół, że zaraz może stać się nieszczęście.

– A, tak? Słucham. Pan o coś pytał? – ockną się w końcu pomidor. Ostatnie zdanie dodał widząc siną twarz Spota, uznał jednak to za normalne i dodał – właśnie czytałem artykuł o krwawej rzezi na Ziemi. Oni masowo wybijają pomidory. Trzeba coś z tym zrobić.

– Tak – potwierdził Spot nie słuchając. – Numer na QPO-KLEX – dodał wskazując faks.

– Aha. Hmm... – zastanowił się – już mam ten numer, to 123.

Spot natychmiast wpisał podany numer i dopiero teraz zorientował się, że jego gatunek nie może korzystać z faksów. Ale nagle trafiła się okazja – E-MAIL! – Pomidor właśnie zabierał się za odebranie swojej wiadomości. Można było dostrzec, że nadawcą jest mieszkaniec QUPO-KLEX – oni nigdy się nie podpisywali. Spot wiedział, że długo nie wytrzyma. Natychmiast skoczył przed siebie, przypadkowo rozgniatając czerwone warzywo, którego szczątki rozbryzgały się na artykule w gazecie – „Rzeź niewinnych pomidorów”.

Dotarł do portu USB. Jego stopy oderwały się od ziemi, a całe ciało zaczęło przechodzić przez wąski otwór. W następnej chwili był już na miejscu.

Nikt nie lubił tej planety, a szczególnie Spot. Tym razem przybywał w to miejsce wyłącznie z potrzeby. Istoty tu żyjące pobierały strasznie duże opłaty za korzystanie z WC. Babcią klozetową był oczywiście mieszkaniec QUPO-KLEX (cholerni tradycjonaliści). Nie opisze ich wyglądu bo sam się brzydzę o tym myśleć.

Mimo wszystko trzeba było tu przychodzić. Rekordziści robili to raz na tydzień (dłuższe próby wstrzymania prowadziły do tragedii).

Pot znalazł się w chłodnym, wilgotnym pomieszczeniu. Ściany porastał grzyb. Na betonowej podłodze zalegały kałuże jakiejś niezidentyfikowanej mazi, która pochodziła niewątpliwie ze zardzewiałego kraniku (mieszkańcy tej planety mieli hopla na punkcie higieny). Przebywając tu, jedno było wiadome: jak najszybciej załatwić co trzeba, żeby nie dostać syfu albo jeszcze czegoś gorszego.

Przy drzwiach siedziała gościówa pobierająca opłatę.

– Pięć złotych monet i dwie srebrne – wycharczała maszkara na widok klienta.

– Jak to? Zawsze było po trzy – wykrzyczał z oburzeniem Spot, wyciągając taką kwotę (swoją drogą zastanówcie się, gdzie może schować pieniądze, osoba nie mająca ubrania). – Nie mam więcej.

– Ostatnio podnieśli podatki – odparła z nieukrywaną rozkoszą babcia klozetowa. – Nie ma pieniędzy, nie ma srania.

– Ale ja musze!

– Nie ma...

Było już za późno. Kasjerka nie zdążyła dokończyć zdania. Nastąpiła wielka eksplozja.

Po wszystkim Spot dobrze wiedział co należy zrobić, jeśli chciał żyć.

– Trzeba spadać.

– Stój! – słyszał za sobą głosy.

Nie zwracał jednak na nic uwagi. Szybko napisał mala zwrotnego i w następnej chwili był w domu.

Wiedział, że srakoszczyny nie darują mu darmowego skorzystania z toalety. Postanowił więc, do czasu aż wszystko się uspokoi, przyjąć jakieś zlecenie. Musiał tylko trafić na okazję.

Wyszedł na chwilę z biura, aby znaleźć jakieś prezenty dla starego kumpla i jego rodziny. Zawsze ich odwiedzał podczas pobytu na Ziemi.

Gdy opróżnił już pierwszy lepszy śmietnik, ze słowami:

– Na ziemi nie ma takich rzeczy, nie zorientują się.

Wrócił do biura.

W miejscu, gdzie siedział pomidor, z którym wcześniej rozmawiał, była teraz czerwona mokra plama.

– Nic panu się nie stało?

Nie usłyszał odpowiedzi.

Nagle poczuł ogromne ciśnienie próbujące go rozsadzić. Spojrzał w niebo i spostrzegł wielkiego asteroida w kształcie rolki papieru toaletowego, zmierzającego w jego stronę. Spot domyślił się, że doprowadził do zagłady swojego pięknego świata.

Ważniejsze jednak było to, że trzeba się ewakuować, aby przeżyć.

Poszczęściło mu się. Przyszło zlecenie! Pomyślał, że jego przyjaciel będzie musiał dać mu bezpieczne schronienie na dłuższy czas.

Włożył ręce w szczelinę i zaczął się eksportować ze świadomością, że już tu nie wróci.

Rozdział 2 – Znowu w pracy

Już w czasie krótkiej i szybkiej podróży międzyplanetarnej, Spot zorientował się, że coś jest nie tak. Nie pomylił się. Wychodząc ze szczeliny nie zdziwiło go to, że wypadł głową w dół, uderzając w marmurową posadzkę (takie przypadki zdarzały się dosyć często, zwłaszcza podczas pospiesznego importu).

Zwykle zlecenia były realizowane na małą skalę w niewielkich pomieszczeniach. Prywatne zamówienia. Tym razem było inaczej. Tak jakby zlecenie globalne. Miał dostęp do całego uniwersum. Postanowił traktować to jak każde inne zadanie, które wykonywał wiele razy wcześniej. Najpierw wtopić się w otoczenie. Rozeznać się w sytuacji. Stał przed recepcją jakiegoś drogiego hotelu i widział przed sobą gromadę ludzi gapiących się na niego z opuszczonymi szczękami. W telewizorze powieszonym na ścianie pokazywali właśnie relację na żywo z Buool w Hiszpanii (”Rzeczywiście straszna rzeź” – pomyślał). Wstał i przemówił.

– Co jest? – Speszył się, mimo wszystko nie lubił być w centrum uwagi. – Trafiłem tu przez przypadek. Pewnie wybuch spowodował błąd w przekazie. – Następnie dodał, przypominając sobie, że homo sapiens jest mało inteligentną rasą: – to się zdarza.

Recepcjonistka podniosła słuchawkę telefonu i zaczęła gorączkowo, na oślep wykręcać numer, nadal patrzyła na Spota. Z powodu wynikłej awarii stanął przed trudniejszym zadaniem niż zwykle. Na razie postanowił udać się do przyjaciela. Zostawiając zgromadzonych, wyszedł z hotelu, w poszukiwaniu jakiegoś transportu, który zawiezie go do Gienka.

Nie pamiętał adresu. Nigdy nie miał głowy do takich rzeczy. Zwłaszcza, że był w domu Gienka zaledwie kilka razy i zawsze tylko na alkoholowych imprezach. Kiedy się zastanowił, doszedł do wniosku, że w ogóle nie wie jak wygląda willa przyjaciela. A przecież nie będzie pytał przechodniów gdzie stoi duży budynek (jedyny element jaki pamiętał), ostatecznie wiele bloków dokoła było dużych, może to jeden z nich.

Postanowienie Spota w tej sytuacji było oczywiste: wybrać jakiś autobus na chybił trafił i jechać aż zobaczy coś, co się kojarzy z CKM*. W końcu można powiedzieć, że to był jego prawdziwy dom na Ziemi.

Pechowo, pierwszy autobus, który zatrzymał się na przestanku był mocno zatłoczony (nie mówiąc już o jego złym stanie technicznym). Mimo to Spot trzymał się swojego postanowienia i wsiadł do przeładowanego pojazdu. Wszyscy natychmiast spojrzeli na niego – niektórzy z zaszokowaniem, inni z odrazą – nie przejął się jednak tym zbytnio. Często widział różne dziwolągi na swojej planecie i przypatrywał im się z odmiennymi wyrazami twarzy (tylko, że teraz miał postać człowieka... Co jest kurna?).

Zdziwiło go również to, że tak dużo osób stoi skoro jest jedno miejsce wolne. Z przodu siedział jakiś chłopak w skórzanej kurtce i irokezem na głowie – najwyraźniej student – palił papierosa mimo protestów innych pasażerów. Z tyłu spał biznesmen w potarganej białej koszuli. Pot nigdy nie ukrywał swych homoseksualnych skłonności, więc nie przeszkadzało mu takie towarzystwo. Powoli zaczął się przeciskać do wolnego miejsca. Już miał usiąść...

– Radzę tego nie robić. – Ostrzegł pasażer, który razem ze Spotem wsiadał na przystanku do autobusu. – Codziennie jeżdżę tą trasą. Krzesło jest uszkodzone i jeśli na nie usiądziesz to spadniesz. – Widząc nie przekonaną minę adresata tych słów dodał: – Cholerni emeryci! Zawsze wykręcają śruby na złom.

– Dziękuje – odparł Spot. Wiedział, że chłopak robi z niego balona, żeby zająć miejsce, z natury jednak był pokojowo nastawiony do życia, więc odszedł z powrotem na przód autobusu.

Kontem oka zobaczył jak jego rozmówca natychmiast skulony w pośpiechu siada na wolne miejsce i otwarcie śmiejąc się z tego co właśnie osiągną w dość łatwy sposób, zaczął wyciągać z plecaka swoje notatki.

W następnej chwili stało się jasne, dlaczego wszyscy unikali tego jednego miejsca. Biznesmen z tyłu przebudził się na chwilę tylko po to, żeby zwymiotować, następnie znowu zasną. Dwa kolejne siedzenia zostały pokryte grubą warstwą wymiocin które śmierdziały etanolem, sokami żołądkowymi i (chyba) hamburgerem z restauracji fast-food, co można było stwierdzić po nie przetrawionych kawałkach mięsa i bułki.

W odwecie za poprzednie poniżenie, Spot zaczął się nabijać z poszkodowanych.

– Kto się śmieje, ten się śmieje ostatni! – krzyknął.

Na najbliższym przystaniu wysiadła większość pasażerów. Upalny dzień plus parujące rzygowiny, po chwili stają się zabójczą bronią dla zwykłych śmiertelników. Istniała też szansa na kolejne pawiowanie, więc nie warto było ryzykować i narażać się na pobyt w szpitalu lub co gorsza dłuższą i przymusową kąpiel.

Wreszcie w autobusie został tylko sprawca przerzedzenia (okazało się, że jest bez spodni), kierowca, nie mający innego wyjścia, Spot i jakiś starszy facet, który najwidoczniej nie był świadomy co się dzieje dokoła. Spot dostrzegł w starcu cień nadziei. Choć wiedział, iż to bardzo malutki cień, podszedł.

– Dzień dobry! – Przywitał się, nie wiedząc czy musi krzyczeć, aby go usłyszano. W tej samej chwili domyślił się dlaczego staruch nie wyszedł z resztą – śmierdział tak samo jak otoczenie. – Czy nie wie pan gdzie jest Czubków Klinika w Milanówku?

Przed odpowiedzią, pomarszczony piernik puścił bąka. Trudno było uwierzyć, że te spróchniałe imitacje kości, jakie odbijały się na szarej skórze, wytrzymały tak mocne uderzenie.

– Nie – powiedział z dziwnie niestarczym głosem. – A co, potrzebuje pan pomocy specjalistów.

– Nie. Szukam starego znajomego. – Spota zawsze denerwowały ludzkie istoty, ale dzisiejszy dzień to już przesada. Co ich ugryzło? – Może znasz dr Gienka?

– Nigdy nie słyszałem.

Gdy starzec znowu pierdną, pot pożegnał się i wrócił na przód autobusu z obawą, że kolejnej dawki, bez wątpienia szkodliwych oparów, nie wytrzyma.

– Do widzenia. Zaraz jest mój przystanek – skłamał.

Z każdą chwilą jazda robiła się coraz nudniejsza. Pot nie wiedział nawet, czy to wszystko ma jakiś sens. Postanowił zająć się czymś, zwłaszcza, że nie chciał myśleć o zapachu i zaduchu jaki panował w pojeździe. Wyciągnął więc markera i zaczął wypisywać na siedzeniach przekleństwa i nieprzyzwoite teksty.

W pewnej chwili zainteresowała go naklejona biała kartka z czerwoną obwódką, znajdująca się nad drzwiami. Czerwone litery tworzyły słowa:

1. W razie potrzeby pociągnąć dźwignię.
2. Nieuzasadnione użycie będzie karane.

***

– Uwierzcie mi, to jakieś nieporozumienie.

Pół godziny później Spot tłumaczył się na posterunku policji jakiemuś otyłemu i łysiejącemu funkcjonariuszowi.

– Zniszczył pan mienie publiczne, wyważając, bez podania przyczyny, drzwi. – Policjant zaczął wymieniać popełnione przewinienia. – Powodując przez to wypadek kilkunastu samochodów.

– Już mówiłem. Tam było napisane polecenie, żebym to zrobił. Nie moja wina, że część tekstu była zamazana. I co z tego, że to ja zamalowałem?

– Jechał pan autobusem komunikacji miejskiej bez biletu.

– Myślałem, że skoro mam jechać w złych warunkach, to jestem zwolniony z tego obowiązku.

– Bez zgody personelu, wtargną pan na teren hotelu...

– Ile razy mam tłumaczyć, że to się stało niezależnie ode mnie? Po prostu wybuch...

– ... bez ubioru.

W tej chwili Spot zamarł. Jak mógł popełnić taki błąd? Zapomniał, że na Ziemi nie powinien tak szybko się ujawniać. Powinien przyjąć stadium ukrycia, póki całkowicie nie zaaklimatyzuje się w otoczeniu. „Zwłaszcza jeśli to jest tak wspaniałe ciało, które łatwo może przykuć uwagę” pomyślał o sobie pochlebnie w duchu.

Mimo to Spot postanowił przystąpić do kolejnego kontrataku. A nuż tym razem okaże się skuteczny.

– Dopiero co przybyłem z miejsca, w którym chodzi się w negliżu – chciał utrzymać poważny ton, ale nie do końca mu wychodziło. Ta sytuacja zaczęła go trochę bawić – nie zdążyłem się ubrać.

– No jasne! A ja jestem z Policjantowa i nie ściągnąłem jeszcze munduru.

Po tym żałośnie kiepskim dowcipie, Spot zorientował się, co jest grane. Matka stojącego przed nim faceta, nie kochała go w dzieciństwie. Kontynuował jednak, współczując swojemu rozmówcy.

– Ja nie jestem kryminalistą. Należę do innej kultury.

– Człowieku, ty chyba się źle czujesz. – Powiedział, najwyraźniej już znudzony policjant.

Te słowa podsunęły Spotowi pewną myśl. Jeśli będzie udawał chorego na głowę, to go zawiozą w miejsce, do którego zamierzał dotrzeć. Było nim oczywiście CKM.

Przystąpił do działania. Wyciągną obie ręce przed siebie niczym zombie i na przemian przerzucał ciężar swojego ciała z jednej nogi na drugą. Chrapliwie przemówił (najwyraźniej dobrze się przy tym bawił):

– Bu, Buu! – Widząc, że nie przestraszył nikogo swoimi wygłupami, dodał: – Jestem strasznym astronautą po spotkaniu z kosmitami, który wrócił na tę cuchnącą planetę, aby was wszystkich pożreć. Tfu! – Spluną na podłogę. – Zmiażdżę was moimi zielonymi mackami.

Po tym przedstawieniu na twarzy policjanta pojawiło się zwątpienie. Zwrócił się o pomoc do swojego, tak samo głupio wyglądającego, kolegi.

– Ernest, ten facet to chyba świr. – Powiedział jakby Spota nie było obok. – Mówi, że ma zielone macki, a przecież widzę zwykłe ręce.

– Masz rację. Nie powinniśmy trzymać tu takich. Mogą stanowić niebezpieczeństwo dla otoczenia.

Pot ucieszył się, że ma do czynienia z dwoma durniami, których IQ nie przewyższa ilości palców u ręki. „Takimi łatwo manipulować” pomyślał, więc natychmiast przystąpił do kolejnego ataku.

– Jeśli mogę coś zasugerować, to czy takich ludzi jak ja nie powinno się zamykać w specjalnych ośrodkach? – Nie chciał ryzykować. Mówił wprost. Przecież nie znał dokładnego poziomu głupoty swoich towarzyszy.

– Ty nie masz nic do gadania. – Odparł Ernest – Ernie, może odwieźmy go do CKM. Tam niech się tym przejmują. Nawet raportu nie trzeba będzie pisać.

– Zgoda.

Po dziesięciu minutach, z uśmiechem na ustach, w wygodnym kaftanie bezpieczeństwa, Spot jechał radiowozem do Czubków Kliniki na Manhattanie.

Wreszcie dojechali do starej, trochę zapuszczonej bramy wjazdowej CKM. Trudno było poznać materiał z jakiego została wykonana, bo cała porastała bluszczem.

Gdy jeden z policjantów poszedł „na zwiady” (po tym, jak z kolegą doszli do wniosku, że nie można wyrzucić świra poza samochód i szybko zwiać), z bramy wyszedł jakiś facet.

W pierwszej chwili Spot go nie poznał – dosyć młody, wysoki mężczyzna w bluzie z kapturem, spodnie miał tak nisko opuszczone, że wyglądało jakby w nie narobił, dredy zaniedbane, ich właściciel najwidoczniej myślał, że woda ma niszczycielskie właściwości – to był Gary syn Gienka. Po siedmiu latach mocno się zmienił, wtedy stażysta (oczywiście to tylko oficjalna wersja, cały czas się obijał i wykorzystywał w najohydniejsze sposoby niczego nieświadome upośledzone pacjentki, jego ojciec, który wówczas stanowił tu władzę, robił to samo), teraz lekarz i dyrektor placówki.

– O co chodzi? – Gary zapytał z przesadnie niewinną miną. Widać było, że ma nieczyste sumienie. – Przecież sąd uniewinnił nas z zarzutu zmuszania pacjentów do pracy w kopalni.

– Daj spokój. Niby po co w szpitalu psychiatrycznym dziesięć kilometrów piwnic. Wszyscy wiedzą, że za jedzenie każecie szukać ropy naftowej. Klinika od dawna ma problemy finansowe. – odparł policjant. – Ale dzisiaj jestem w innej sprawie. Mam dla was nowego pacjenta.

– Tak? To ciekawe.

– Jeśli ominie mnie raport, to zapomnę że kradniesz swoim podopiecznym rentę.

– Plugawe pomówienia! Ale załatwię ci to.

– Wiedziałem, że się dogadamy. – Powiedział policjant i poszedł do samochodu po Spota.

Gary natychmiast poznał swojego starego znajomego.

– Witam uciekinierze! – Mrugną do Spota. – Ten człowiek uciekł z naszego szpitala jakiś miesiąc temu. – Skłamał policjantowi.

– Uważajcie na niego. Wydaje mi się, że jest niebezpieczny. – Powiedział dumnie policjant (najwyraźniej go to podniecało).

– Tak. Pogryzł połowę naszego personelu zanim uciekł. Dlatego były takie zmiany w składzie lekarzy i pielęgniarek.

– Tak? A ja myślałem, że posypały się zwolnienia za polowanie na pacjentów i urządzanie orgii.

– Nie, nie. Co za bezczelne plotki. – Natychmiast zaprzeczył Gary. – Myślę, że możesz mi przekazać tego pacjenta i sprawa załatwiona.

– OK.

Po tym wszystkim policjant szybko oddalił się do samochodu. Nie chciał ryzykować, że ktoś się rozmyśli i odda mu z powrotem czubka pod opiekę.

– Witaj Spot! Jak dobrze cię znowu widzieć. – Gdy radiowóz odjechał, Gary przywitał się z przyjacielem. – Nic się nie zmieniłeś.

Fakt, że Spot się nie postarzał przez siedem lat, nie jest niczym dziwnym. Jego gatunek już tak miał. Matka natura postarała się i umieściła w jego genach funkcję automatycznej aktualizacji. Duża ilość podróży po internecie dodatkowo działała na korzyść Spota.

– Co cię do nas sprowadza?

– A co, już nie można odwiedzić starych znajomych? – Spot starał się żeby jego słowa zabrzmiały obojętnie.

– Fajnie, że jesteś. – Odparł Gary, chcąc zmienić temat. – Słuchaj, właśnie jadę do ojca na obiad. Wybierzesz się ze mną? Wszyscy się ucieszą.

– Pewnie. Szczerze mówiąc dziś jeszcze nic nie jadłem.

– Świetnie, to jedziemy.

– Tak, tylko możesz mi ściągnąć ten kaftan bezpieczeństwa?

– Ach, no tak! – Gary’emu zrobiło się głupio, że o tym nie pomyślał, więc szybko pomógł Spotowi ściągnąć strój (pod spodem miał więzienne szaty) – W domu dostaniesz jakieś rzeczy taty. Tam jest mój samochód. – Wskazał palcem pojazd pokryty rdzą, którego markę trudno było rozszyfrować.

***

– Czołem Iks! – Na miejscu, Spot z radością przywitał psa, którego znał już od dawna (zawsze wolał zwierzęta od homo sapiens). – Jak się masz?

Iks szczekną i zsikał się z radości na powitanie. Zawsze lubił swojego przyjaciela z innego świata. Tym razem nie miał jednak siły na kopulowanie z jego nogą, bo, jak na psa, był już strasznie stary.

W drzwiach swojej bogatej willi dumnie stał Gienek – od dawna emeryt. Ustawił się dzięki pomocy jaką przyniósł mu Spot podczas ostatniego pobytu na Ziemi. Podczas wykonywania jednego ze zleceń, Spot miał okazję manipulowania środkami finansowymi pewnego banku. Wszystko przelewał na rachunek Gienka. Ten nie podzielił się ani groszem. Spot miał o to żal.

Kiedyś dr Gienek dostał w akcie zemsty bana (na korzystanie ze sklepu internetowego sprzedającego Stoperan), wywołanego przez firmę Spota. Nie dość, że doktorek nie zdążył do klopa (brudząc wszystko w koło), to jeszcze tak długo siedział na kiblu, że dopiero po miesiącu wyszedł z głębokiej katatonii, w którą zapadł (wyobraźmy sobie, co się dzieje z ludzkim ciałem po dziesięciu godzinach wydalania).

– Witam w moich skromnych progach. – Zawołał Gienek z słabo udawaną skromnością. – Kiedy tu przyjechałeś?

– Dzisiaj drogi przyjacielu. – Oboje zawsze zachowywali pozory.

– Wspaniale. Zaraz przyjdzie reszta. Gary! Spot! Wejdźcie proszę.

Mówiąc „reszta”, Gienek miał głównie na myśli swoje dzieci. Starał się zmniejszyć do minimum używanie ich imion i przyznawanie się do ojcostwa. Oprócz Gary’ego, który po ojcu został psychiatrą, prawdopodobnie doktorek wstydził się swoich potomków. No może jeszcze z wyjątkiem Futryny, bo zarabiała dużo pieniędzy (w rzeczywistości kradła fundusze przeznaczone na walkę z AIDS) i zawsze była skora do pożyczek.

Przed przyjściem kogokolwiek Gienek podszedł do Spota aby porozmawiać.

– Słuchaj Spot, dobrze się złożyło, że przybyłeś. Mam do ciebie ważną sprawę. Naprawdę mi na tym zależy.

– No słucham. O co biega?

– Nie masz może znowu jakiejś okazji na zarobek. Planowałem kupić wahadłowiec, a nie chciałbym zbytnio nadszarpywać domowego budżetu. Oczywiście dzielimy się pół na pół. – dodał szybko widząc zniechęconą minę Spota – obiecuję.

– Nie ma sprawy. Masz to załatwione.

– Dzięki, to naprawdę dla mnie ważne. – Odpowiedział bez entuzjazmu i miał już odejść.

– Zaczekaj! – Powiedział Spot, wiercąc się trochę. – Mam dla ciebie prezent.

Wyją śmieciowy upominek dla Gienka.

– Dziękuję. Nie trzeba było. – Skłamał doktor. – A do czego to służy?

Spot zorientował się, że nie wymyślił przeznaczenia rzeczy, którą trzymał w ręku. W rzeczywistości było to opakowanie po zjedzonej konserwie (jednak jak na Ziemie całkiem efektowne, nie przypominało tutejszych puszek, wyglądało bardziej jak telefon komórkowy z otwieraną klapką). Aby nie podać jakiegoś absurdalnego przeznaczenia, wykorzystał stary trik, którego zawsze używał w takich sytuacjach: jego twarz przybrała wyraz znudzonej żyrafy. Gienek wtedy myślał za każdym razem, że Spot zawiesił pracę i nie ma możliwości porozumienia się z nim.

– Może w najbliższym czasie sobie przypomnisz. Albo ja znajdę zastosowanie.

Spot zaśmiał się w myślach na widok zużytej mechanicznej prezerwatywy, wiszącej nad kominkiem, którą dał przyjacielowi poprzednim razem.

– Widzę, że masz nadal tę wyciskarkę do owoców, którą ci ostatnio dałem.

– Tak. – Odparł z entuzjazmem Gienek. – Nawet odkryłem dla niej nowe zastosowanie. Świetnie nadaje się jako środek antykoncepcyjny.

Spot znowu wrócił do numeru z żyrafą.

– Przed chwilą dzwoniła Rysia i mówiła, że lada moment tu będzie. Tylko musi odebrać syna ze szkoły. – Powiedział Gary podchodząc do rozmawiających.

– Akurat go znajdzie. Przecież wiesz jak rzadko tam chodzi. Jedynym powodem, dla którego dzisiejsze dzieci idą do szkoły, to wszczynanie burd dla rozrywki i uczęszczanie do darmowego sex-shopu jaki tam jest. – szczerze wyznał oburzenie Gienek.

– To takie nowe postanowienie ministra edukacji – dodał Gary widząc zainteresowanie Spota. – Twierdzi, że dzieci trzeba uświadamiać od najmłodszych lat.

– Moim zdaniem to straszna głupota – wyraził Gienek.

– A ja to popieram. Tato, jesteś strasznym konserwatystą. Wiesz jakie było moje zdziwienie, kiedy w dwudziestym piątym roku życia odkryłem, że kobiety różnią się od facetów? Moja żona Down przez miesiąc była na mnie obrażona za to, że zamówiłem dla niej najlepszego chirurga plastycznego w Stanach.

– Ja z Karol nigdy nie...

Nagle przerwał, rozproszony przez nadchodzący faks. Podszedł i wziął do ręki kartkę papieru, która właśnie pojawiła się w szczelinie urządzenia.

– Spot, to do ciebie.

Ten od razu domyślił się czego może dotyczyć wiadomość. Już od dawna dostawał listy z pogróżkami, których nadawcy domagali się zwrotu pożyczonych pieniędzy.

Szybko podszedł do Gienka, wyrwał mu kartkę, zgniótł w kulkę, rzucił na ziemie i ze wściekłością zaczął skakać po niczemu niewinnym papierze (goniec zawsze obrywa).

Gdy zobaczył miny obecnych, szybko się wytłumaczył.

– Mówiłem, że oddam im pieniądze jak będę miał.

W tej chwili przyszedł kolejny faks.

– To znowu do ciebie. – Tym razem Gary wziął wiadomość. – Zobacz. Nie chodzi o twoje długi.

Podał Spotowi kartkę na której znajdowała się następująca treść, zapisana wielkimi czarnymi literami:

DROGI SPOCIE
NIE CHCEMY OD CIEBIE ZWROTU ŻADNEJ POŻYCZKI. PROSIMY O PRZECZYTANIE NASTĘPNEJ WIADOMOŚCI.

I znowu w faksie pojawiła się wiadomość zaadresowana do Spota. Gary przeczytał jej treść, bo Spotowi ta umiejętność sprawiała trudność.

SZANOWNY PANIE SPOT
UPRZEJMIE INFORMUJEMY, ŻE JEST PAN ŚCIGANY PRZEZ MIĘDZYŚWIATOWY URZĄD DO SPRAW KONTAKTÓW MIĘDZY UŻYTKOWNIKAMI, ZA ZŁAMANIE KILKU Z PUNKTÓW REGULAMINU.
1. NIE UISZCZENIE OPŁATY ZA SKOŻYSTANIE Z TOALETY, PRAWNIE NALEŻĄCEJ DO OBYWATELÓW QUPO-KLEX.
2. NARUSZENIE PORZĄDKU PANUJĄCEGO W POCZEKALNI.
3. NIE UMYCIE RĄK PO ZAŁATWIENIU SPRAW FIZJOLOGICZNYCH.
JAKO ISTOTA NIE STOSUJĄCA SIĘ DO REGULAMINU POMAGAJĄCEMU UTRZYMAĆ POWSZECHNY PORZĄDEK, JEST PAN UMIESZCZONY NA LIŚCIE „POSZUKIWANYCH DO ZLIKWIDOWANIA”. ZOSTAŁ JUŻ WYSŁANY ZA PANEM UŻĘDNIK, KTÓRY WYKONA WYROK.
Z WYRAZAMI SZACUNKU.
PRZEDSTAWICIEL MIĘDZYŚWIATOWEGO URZĘDU
DO SPRAW KONTAKTÓW MIĘDZY UŻYTKOWNIKAMI
#######

Przez chwilę w pokoju zapanowało milczenie. Pierwszy odezwał się Gienek.

– W co ty się wpakowałeś.

– To nic groźnego. Ta długa nazwa organizacji jest wymysłem srakoszczyn. W rzeczywistości żadnej sprawy nie doprowadzili do końca. Już nieraz im podpadłem. Mają nadzieje, że sam się do nich zgłoszę. – powiedział szczerze Spot. – Nie bójcie się o mnie.

– Ja się nie boje o ciebie, tylko o siebie, bo jesteś w moim otoczeniu.

– Naprawdę nie ma czego.

– To dobrze przyjacielu. – Gienek poklepał Spota po ramieniu.

W tej chwili przyszedł kolejny faks.

– Niech to licho! Jeśli to kolejna groźba, to wylecisz z tego domu na... twarz, fagasie* !

– To z CKM. – Powiedział Gary, który wziął wiadomość do ręki i zaczął głośno czytać. – Doktorze Gary! Dziś, zaraz po pańskim wyjściu z kliniki, grupa pacjentów dokonała na dziedzińcu egzekucji przez powieszenie na doktorze Klaunie Serze... A ostrzegałem go, żeby nie grzebał w talerzach pacjentów podczas gdy jedzą. Oni tego nie lubią jak psy. – Skomentował Gary, na chwilę przerywając czytanie, po czym kontynuował. – Wie pan jakie mamy braki w personelu. Przez tą nieplanowaną śmierć, wielu pacjentów zostało bez lekarza prowadzącego, co ciągnie za sobą mniejsze wpływy finansowe z łapówek otrzymywanych z rąk rodzin chorych. Proszę o natychmiastowe poinformowanie mnie, co należy zrobić w tej sytuacji. Z uszanowaniem. Ally McBeal. – Skończył czytać. Na twarzy miał dziwne rysy (być może po prostu trzymał bąka, którego nie chciał wypuścić). – Nie wiem co mam teraz zrobić. Niedługo stracimy wszystkich lekarzy.

– Nie martw się, na pewno kogoś znajdziesz. – Pocieszył go ojciec. – Gdy ja byłem dyrektorem CKM, to w takich sytuacjach brałem pierwszego lepszego frajera bez wykształcenia do czasu, aż znalazłem kogoś lepszego.

– Tato, a może ty byś chciał...

– Nie, nie, nie! Ja już z tym skończyłem i nie zacznę znów. Jak to się mówi: dwa razy nie wchodzi się do jednego szamba.

Gary ze zrezygnowaniem załamał ręce. Nie wiedział co ma począć.

– Mam! Wiem co zrobię. – Wykrzykną nagle. – Spot może ty byś mógł zostać lekarzem. Przynajmniej na jakiś czas. Podczas ostatniego pobytu tutaj osiągnąłeś znaczne sukcesy w tej dziedzinie. Pamiętasz tego pacjenta, który gryzł wszystko dokoła? To ty wpadłeś na pomysł żeby dać mu kamień. Gdy już wybił sobie wszystkie zęby, jego mania znikła jak ręką odjął. To było genialne.

– No nie wiem.

– Zgódź się, proszę. Pomogłeś w krótkim czasie większej ilości pacjentom, niż ja w całej karierze.

To była prawda tylko częściowo. Spot pomagał świrom pozbyć się swoich obsesji, ale w rzeczywistości kodował w ich głupich mózgach, to aby po opuszczeniu szpitala skontaktowali się z jego znajomym piratem, który miał wdrożyć nowe jednostki do fachu. Mało tego. Tacy ludzie zarażali swoim postępowaniem innych, całkiem niewinnych. Spotowi sprawiało to wielką przyjemność i rozrywkę. Miało to też pozytywne skutki dla jego firmy.

Spotowi przyszło do głowy, że i tak nie będzie miał ciekawszego zajęcia na Ziemi, a myśl władzy nad kimś sprawiała mu przyjemność, więc się zgodził.

– To super. – Ucieszył się Gary – Zaraz zadzwonię do kliniki z dobrymi wieściami. – W podskokach wybiegł z pokoju.

Rozdział 3 – Czas działać

Rysia z synem przyszła, gdy na dworze zrobiło się już szaro. Na jej nieszczęście akurat wtedy podjechała śmieciarka, aby opróżnić to co opróżniają śmieciarki. Zbieg okoliczności sprawił, że trzy rzeczy – duży pojazd, kałuża i Rysia – stworzyły własny wątek w tym opowiadaniu. Nieszczęsna kobieta została całkowicie pokryta warstwą cuchnącego błota. W następnej chwili, Gienek (nieco opornie) wpuścił ją do domu.

– Przeklęci kierowcy! Kto im rozdaje prawa jazdy? – Nie witając się z nikim, Rysia zaczęła otrzepywać spodnie z brudu.

Twarz miała umazaną w błocie, ale i tak łatwo można było dostrzec jej ładne rysy. Mimo, że upłynęło kilka lat, a na skórze przybyło sporo zmarszczek, Spot stwierdził po minie, że Rysia nadal jest dziewicą (syn – Garnek był adoptowany). Jej zapach wprawiał każdego w swego rodzaju trans. Mydło, którego używała, miało zapach trochę przypominający miód zmieszany z śledziem w oleju.

W końcu skończyła się otrzepywać i podniosła głowę, aby zobaczyć, co się dzieje dokoła.

– Spot? – Trochę ją zatkało. – Spot, to ty! Jak dobrze cię widzieć – i rzuciła się, aby uściskać starego przyjaciela, pomimo protestów atakowanego (nadal była brudna).

– Ja też się cieszę. – Powiedział Spot, gdy wreszcie się uwolnił.

– Zaraz musisz mi powiedzieć, co tam u mojego kochanego męża.

Mężem Grislle był Robalt Portfel – dawny pacjent CKM. Z racji tego, że był programistą, okazał się przydatny dla Spota, więc ten zabrał go ze sobą. Kobalt miał wiele fobii i kompleksów, które w znacznym stopniu utrudniały mu życie. Nauczył się jednak z tym żyć. Na przykład strasznie wstydził się pokazywać swoje ciało (uważał, że jest grube itd.), więc zawsze kiedy musiał iść na plażę podstawiał zamiast siebie swego sobowtóra – Pola, który robił to dla pieniędzy. W przypadku gdy musiał zajmować się dziećmi (bał się ich), wynajmował innego „klona” o imieniu Smary.

Takie zamiany doprowadziły Robalta do kłopotów z policją. Jeden z sobowtórów (zgadnijcie który) okazał się pedofilem. Portfel w żaden sposób nie umiał udowodnić swojej niewinności i został skazany na potrójne dożywocie w obozie pracy dla zboczeńców (osadzeni tam musieli kąpać, przebierać i zmieniać pieluchy starcom).

Spot nie odważył się powiedzieć Ryśce, że jej mąż odsiadywał wyrok na planecie, w którą uderzył wielki asteroid w kształcie rolki papieru toaletowego, co w efekcie spowodowało zagładę wszelkiego życia (zwłaszcza, że to on był winien owej zagłady). Musiał szybko coś wymyślić. Na Ryśce nigdy nie działał numer ze znudzoną żyrafą, więc było trudniej.

– Nie wiem co się z nim dzieje. Wiesz, że on ma własne ścieżki. – Wybrał najbezpieczniejsze rozwiązanie, likwidujące ryzyko pytań o szczegóły.

– Ale kiedy go ostatnio widziałeś?

Przed odpowiedzią na to pytanie uratował Spota dzieciak, który domagał się jedzenia.

– Ach! – Achnęła Ryśka. – Nie przedstawiłam ci jeszcze mojego syna Garnka. Widziałeś go jak miał zaledwie roczek.

– Bardzo mi miło – grzecznie przywitał się Spot.

Chłopiec nie odpowiedział.

W tym momencie zabrzmiało walenie do drzwi. Przyszli pozostali zaproszeni na obiad, więc wszyscy zaczęli się tłoczyć w małym korytarzu. Oczywiście każdy z nowo przybyłych (gdy zauważył) chciał się przywitać ze Spotem.

Pierwszy był Frank – jedyny facet jakiego znał Spot, który zrobił sobie operację powiększania pośladków. Poza tym pracował w znanej agencji towarzyskiej jako alfons. Miał nieco kobiece rysy twarzy, więc czasem dorabiał na scenie jako transwestyta. Wiele osób uważało (w tym Gary), że naprawdę nim był.

Frank nigdy nie był zbyt rozmowny. Jedyne co powiedział do Spota, to niewyraźne "Cześć", poczym zaczerwienił się i wyszedł do sąsiedniego pokoju, w którym miał się odbyć obiad.

Następna do Spota podeszła Abblababbla.

Swoje poglądy na temat problemu zanieczyszczania środowiska wyrażała na różne sposoby. Nosiła na sobie bluzkę na ramiączkach, zrobioną przez odcięcie dna papierowej torebki reklamującej jakąś piekarnię. Spódnicę zrobiła z czarno-białej gazety, butów nie nosiła. Jej mąż mimo wszystko nie wstydził się z nią pokazywać (może dlatego, że był ślepy i głuchoniemy).

Abblababbla bardzo lubiła Spota za to, że popierał jej sposób życia (oprócz jej męża, mało było takich osób). Serdecznie go uściskała i pocałowała na przywitanie.

Pojawiła się także Down, żona Gary’ego. Ona jednak nie podeszła, ponieważ zawsze była zła na Spota, za to że jej mąż bardziej interesuje się „tym odmieńcem”, niż nią samą.

Po przywitaniu wszystkich, Spot oddalił się do innego pomieszczenia, zostawiając rozgadaną rodzinkę. Już jest gotowy. Może doprowadzić swoje zlecenie do końca. Pomyślał, że mimo wielu przeszkód, nie było to zbyt trudne.

– Gdzie jest Futryna? – Gienek zauważył brak jednej z osób.

– Gdy ostatnio z nią gadałem, mówiła, że musi się ukryć przed policją i na jakiś czas zniknie. – Odpowiedział Frank.

– Aha! No tak. Ma ryzykowny zawód.

– Szczególnie wtedy, gdy kradnie pieniądze. – Wtrącił Gary, ale przerwał śmiech kiedy spostrzegł gniewne spojrzenie ojca.

– Jest już późno. Chodźmy coś zjeść – Gienek chciał zmienić temat. – Na obiad jest kurczak pieczony, ziemniaczki, marchewka z groszkiem i kompot ze świerzych owoców.

Wszyscy posłuchali pana domu i ociężale ruszyli w stronę jadalni. Jedynym wyjątkiem była Abblababbla, która wyszła z domu, zostawiając męża pod opieką niechętnej do pomocy Down. Abblababbla robiła to przed każdym posiłkiem. Nie lubiła marnować jedzenia, więc zawsze przechadzała się po osiedlu i przeszukiwała śmietniki w poszukiwaniu wyrzuconych resztek.

Rozgadana rodzina siedząca przy stole, nie mogła zwrócić uwagi na dziwne zjawisko dziejące się na zewnątrz.

W szybkim tempie robiło się coraz ciemniej. Abblababbla, która jeszcze nie wróciła, zauważyła, że samochody, ulice, drzewa, domy i wszystko do koła zaczyna zanikać, a następnie pogrążać się w nieprzeniknionej czerni. Znikła i ona.

– Chciałbym wznieść toast za mojego przyjaciela Spota – powiedział Gienek, stojąc przy stole z kieliszkiem kompotu w ręku.

Otoczenie zadrgało, jednak bez wstrząsu. Wszystko zgasło…

*CKM – Czubków Klinika w Milanówku
*Fagas – szybko dojrzewająca rasa owiec długowełnistych. Gienek, mówiąc do Spota „fagasie”, miał zapewne na myśli: „ty szybko dojrzewająca raso owiec długowełnistych” (miało to pewnie związek z bujnym owłosieniem Spota w najrozmaitszych miejscach ciała z wyjątkiem głowy).

23.12.2009 17:27
odpowiedz
Tureb
39

Dobra promocja gry jak zwykle zrobiła wielu graczom wodę z mózgu - "Redaktorzy tvgry.pl mówią, że fajna, to fajna i nie można się z tym sprzeczać". Ludzie mają różne gusta i jednym się to podoba, a innym nie, dlatego nie rozumiem, dlaczego osoby, którym się nie podoba (lub podoba) mieliby być nazwani głupimi z tego powodu. Wyrażać opinię mogą obie strony, po to jest miejsce na komentarze.

23.12.2009 17:10
odpowiedz
Tureb
39

Nie wiem czym wy się tak podniecacie...

06.12.2009 16:57
odpowiedz
Tureb
39

Druga zwycięska praca - super wykonanie i podpis. Obrazek z kurą typowałem do wygranej jeszcze przed ogłoszeniem wyników, gdy przeglądałem dodane zdjęcia. Może mało było przy tym do roboty, ale świetny pomysł. Pierwszej pewnie trzeba zrozumieć kontekst, żeby docenić.

Według mnie, nagrody przyznane słusznie. Wybór zawsze w jakimś stopniu będzie subiektywny.

06.12.2009 04:10
odpowiedz
Tureb
39
Image

Ognista kula Dela Serduszko przeciw technice przywołania Lorda Naruto.

05.12.2009 19:35
odpowiedz
Tureb
39

Ta ostatnia komedia romantyczna została dodana do filmiku już chyba po nagraniu i złożeniu całości. Tam jest "to by było na tyle", a potem ucina i jeszcze jeden film.

13.10.2009 17:05
odpowiedz
Tureb
39

Ciekawi mnie, jak pewnie wiele innych osób, czy może się przydarzyć coś złego temu Petowi.

[16] Aredon, jesteś przeciwny zmniejszeniu skali niewolnictwa? Świat nie upadnie jeśli mniej ludzi będzie miało prawdziwe zwierzęta.

13.09.2009 03:35
odpowiedz
Tureb
39
Image

Moglibyście dać w trzeciej części coś o polskim filmie MAGICZNE DRZEWO. Jest skierowany dla dzieci, ale chciałbym się przekonać, czy ma szansę byś tak dobrym filmem, jak podobne tematycznie, inne polskie filmy: "Tajemnica Sagali", albo "Dwa światy". Kiedyś Polska na spółę z innymi krajami tworzyła naprawdę fajne filmy fantasy.

21.08.2009 05:27
odpowiedz
Tureb
39

Miałem tę grę kiedyś na kasecie magnetofonowej do commodore. Była to jedna z lepszych gier. Ostatnio bardzo chciałem do niej wrócić i zagrać ponownie, ale nie pamiętałem tytułu, ani nic co mogłoby mnie naprowadzić na nią. Przez przypadek znalazłem ją tu. Oglądnąłem filmik z tej gry na youtube i wystarczy mi. Dawniej można było grać w to godzinami.

24.07.2009 03:47
odpowiedz
Tureb
39

=D=2 ------- Głupi komentarz.

21.07.2009 23:04
odpowiedz
Tureb
39

Dlaczego na GOLu nie ma nic o Elastomanii, która jest wspominana w filmiku?

21.07.2009 03:47
odpowiedz
Tureb
39

W tę grę można zagrać online w wersję tak jakby demonstracyjną na stronie: http://www.zagraj.com.pl/zagraj,632,Jewel-Quest.html

20.07.2009 20:58
odpowiedz
Tureb
39

Ogólnie to Gramy! mi się podobało. W jednym tylko momencie recenzent zabrzmiał szczególnie sztucznie - wtedy jak mówił o strzelaniu do światła: "W tej grze niestety nie możemy strzelać w źródła światła. To znaczy strzelać możemy, ale niestety nic się z nimi nie stanie." Miało to pewnie zabrzmieć naturalnie, no ale trudno. Reszta całkiem OK.

...a czekolada była szwajcarska.

14.07.2009 22:03
odpowiedz
Tureb
39

Spis treści.
1. Opóźnienie wydania.
2. Jakość spolszczenia.
3. Zabezpieczenia, a problem piractwa.

Witam!
W końcu ukazało się wiele spóźnionych polskich premier gier. Szczególnie chodzi mi o produkcje Ubisoftu, z których kila w ostatnim czasie mnie zainteresowało. „Call of Juarez: Więzy Krwi” i „Anno 1404” były zapowiedziane na ten sam dzień – 3 lipca. Na drugą z wymienionych musiałem czekać aż dwa tygodnie, żeby w końcu ją kupić. Całe szczęście w tym czasie mogłem cieszyć się wspaniałym CoJ Techlandu. Mam nadzieję, że w listopadzie nie będzie problemów z opóźnianiem wydania w Polsce Assassin’s Creed II. Po tym wszystkim zawiodłem się trochę na Ubisofcie. Myślałem, że skoro od jakiegoś czasu jest w Polsce jego oddział, to sprawi, że produkcje tej firmy będą się pokazywać u nas niedługo po światowych premierach.

Trzymając się spolszczenia Anno, na które tak długo trzeba było czekać, napiszę jeszcze o jego jakości. Można pomyśleć, że skoro było z nim takie opóźnienie, to twórcy chcieli poświęcić trochę więcej czasu na jego dopracowanie. Do oficjalnej wiadomości było podane, że ukaże się pełne spolszczenie (dialogi i napisy). Mamy jedynie napisy. Są one zrobione na tyle źle, że nie pozwalają one w pełni zrozumieć fabuły graczom, którzy nie znają języka angielskiego. W czasie rozgrywki słyszymy wiele wypowiedzi różnych postaci, a z przetłumaczonych napisów możemy uzyskać jedynie krótki opis tego co było powiedziane i zadania jakie z tego wynikają. Gra przez to traci klimat i nie pozwala graczowi wczuć się w pełni w fabułę, ponieważ nie w pełni ją zrozumie. Według mnie jeśli nie zrobili pełnego spolszczenia, to już lepiej było nie robić żadnego, bo wygląda to tak, jakby zrobili spolszczenie i nie sprawdzili jak to wszystko razem wygląda. Nie mieli czasu? Olali tę pozycję? Miejmy nadzieję, że zdecydują się wypuścić jakąś łatkę dodającą pełne spolszczenie.

Chciałem jeszcze napisać o zabezpieczeniach jakie są w Anno 1404. Chodzi mi mianowicie o fakt, iż przy użyciu jednego klucza można tę grę instalować jedynie na 3 komputerach, a potem należy odczekać jakiś czas, albo zadzwonić do producenta, żeby odnowić. Poza tym, podczas instalacji trzeba być połączonym do internetu. Mi to akurat nie przeszkadza, bo używam tej gry tylko u siebie. Ale jednak jest to pewne ograniczenie. Niby osoby, które kupują oryginał w sklepie, powinny mieć lepszą wersję niż piraci (przynajmniej producenci powinni do tego dążyć, aby zmniejszyć problem nielegalnych gier), a w przypadku Anno jest inaczej. Podczas gdy uczciwy gracz po trzecim zainstalowaniu gry musi się męczyć ze zdobyciem klucza, pirat gra bez żadnego problemu z crackiem, który zawsze prędzej, czy później wychodzi. Zamiast utrudniać graczom życie skomplikowaniem zabezpieczeń, które i tak po kilku tygodniach są łamane, producenci powinni pomyśleć nad innymi sposobami zachęcenia do kupna.

To tyle moich uwag.
Pozdrawiam.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl