Srebrnobury

Srebrnobury ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

06.02.2017 16:07
😉
odpowiedz
Srebrnobury
16

Waść Gaijin Geralt w Kraju Kwitnącej Wiśni? Ciri tym razem przesadziła.

12.01.2017 20:22
😱
odpowiedz
1 odpowiedź
Srebrnobury
16

Powiedzmy sobie wprost. Pierwsza część Project IGI, to była porażka. Nie to, że nie dało się w to grać, ale jednak był to proceder dość nudny i irytujący. Głównie polegało to na tym, że wyciągało się lornetkę, która miała na środku ekranu zielony krzyżyk, ustawiało się ten krzyżyk na głowie przeciwnika stojącego dwieście metrów dalej, potem zmieniało się lornetkę na kałacha i oddawało pojedynczy strzał. Przeciwnik padał, bo balistyki w tej grze nie było, a pierwszy strzał zawsze wchodził. Niestety tylko pierwszy, bo odrzut broni w tej grze był tak skopany, że w nic się nie dało trafić strzelając serią, przynajmniej na stojąco. Choć przeciwnicy z tym akurat problemu nie mieli, tłukąc nas z dość sporej odległości. Dlatego przy jakiejkolwiek wymianie ognia trzeba się było położyć na ziemi by w cokolwiek trafiać.
Dwójka miała ten sam problem, choć byłą już produkcją znacznie bardziej dopracowaną, to jednak wciąż w większości wypadków poruszaliśmy się czołgając (sic!), bo nawet kucając narażaliśmy się na wykrycie przez wrogów.
Sporym problemem w tych dwóch częściach okazywał się także niemal całkowity brak przedmiotów leczących. W jedynce ostatnia misja to był prawdziwy horror. Przechodziło się ją właściwie na pamięć, a i tak szło bardzo łatwo zginać, bo przeciwnicy zwyczajnie widzieli nas przez ściany...
Gra nie była zła, ale na pewno nieco upośledzona, a przez to mocno frustrująca.

Być może trójka będzie w końcu wyglądała jak należy, ale czy warto inwestować w upadłą markę, zamiast wydać zupełnie nową grę?

27.09.2016 16:17
😁
1
Srebrnobury
16

Teraz, to on jest gimbusem.

27.09.2016 16:15
👎
odpowiedz
Srebrnobury
16
3.0

Znając Ubisoft, For honor będzie wydmuszką, do popykania na kilka godzin i odłożenia na półkę. Nawet, jeżeli tytuł nie doczeka się ogromnej ilości bugów na start, oraz masy DLC z wyciętą z podstawki zawartością, co jest dzisiaj niestety standardem, to nie zapowiada się zbyt obiecująco.
Pierwsze wrażenie może być pozytywne, ale co mamy oprócz tego? Czterech bohaterów do wyboru. No wow! Po prostu szok! Poza tym nie są oni aż tak bardzo zróżnicowani. Dość fajny system walki, jednak nie sprawdza się on w walce z kilkoma przeciwnikami. Gra traci na dynamice, a w ogólnym zgiełku bitwy blokowanie jest bardzo nieintuicyjne. Widać tutaj wzorowanie się na Soulsach, tylko nieco uproszczonych, ale to jednak się tutaj nie przyjmie.
Poza tym ograniczenie w setach ataków dla każdej postaci też wygląda biednie w porównaniu do Dark Sousl, które miało sety pod każdą broń.
Co mamy poza tym? Ano nic. W takiej grze widziałbym stworzenie własnego bohatera od podstaw. Możliwość kustomizacji w setki itemów, projektowanie herbów etc. ale wygląda na to, że gra będzie wydmuszką do grania drużynowego. Tyle, że jest zbyt uboga, by się przyjęła i jeśli Ubisoft myśli, że będzie zbijał kokosy na e-sorcie, to się przejedzie. Widać, że idą po najmniejszej linii oporu.
Może i grafika będzie świetna, może nawet historia taka będzie, ale jeśli gameplay będzie tak powtarzalny i toporny, jak to wygląda teraz, to skończy się jak The Division.

05.09.2016 23:56
👎
1
odpowiedz
Srebrnobury
16
3.0

Kolejna wypluta MOBA w mangowym stylu i fikuśnej stylistyce SF, bo tak jest teraz modnie.

Ta, na pewno namiesza. Raczej padnie szybciej, niż zacznie w ogóle raczkować, o bieganiu nie wspominając. Skończy jak Evolve pewnie.

27.08.2016 16:27
👎
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
Srebrnobury
16
0.0

Czyli trzeba będzie za grę zapłacić, a i tak będzie można w niej wykupić premium. Znakomicie!

25.08.2016 01:44
👎
odpowiedz
4 odpowiedzi
Srebrnobury
16

From Software standardowo wyciska z naiwniaków i fanbojów wszystkie soki. Szkoda kasy na ten odgrzewany kotlet zrobiony z przetrawionych resztek z poprzednich części.

Jeżeli ktoś jeszcze nie ma, to warto wydać pieniążki na pierwszą część Dark Souls, pozostałych nie tykając, bowiem nie są tego warte. Część druga, to właściwie strzał w pysk tak dla fanów serii, jak i dla zwykłych graczy, bo gra była po prostu tragiczna pod wieloma względami. Część trzecia, to odgrzewany kotlet. Kilka ciekawych pomysłów tonie w morzu kiczu i tandety rozbrzmiewającej echem poprzednich części Soulsów, oraz gry Bloodborne.

12.08.2016 19:19
1
Srebrnobury
16

Na krzyżu, to ciebie już dawno powinni rozwiesić.

12.08.2016 18:56
Srebrnobury
16

Wygrałeś pre-order edycji deluxe tego szajsu!

Zgadzam się. Najpewniej to spieprzą, tak jak spieprzyli Skyrima, który miał bardzo duży potencjał, ale bez modów był grą po prostu żałosną i to nawet w tak podstawowych aspektach, jak interface...

12.08.2016 18:51
Srebrnobury
16

Póki co, jest to Closed Beta. Nie raz i nie dwa obiecywali nam gruszki na wierzbie, a potem wychodzi jak zwykle. Może będzie fajnie przez kilka miesięcy, a potem zmienią politykę zrobią update'y, likwidując z 60% free contentu. :)

Dla ciebie 30$ to spoko kwota? Fajnie, że jesteś zarobasem, ale to jest polski portal i mówimy o cenie w Polsce, a 140zł za dostęp do Bety dla takiej gry to bardzo dużo. Bo nie wiesz co kupujesz i co zmienią później. :)

Hardcore PvP? Tracisz wszytko jak cię ktoś ubije? Tym bardziej jest to syf którego nie będzie warto ruszać. Przeżarty hackerami, którzy będą sobie kpić z normalnych graczy.

11.08.2016 11:00
odpowiedz
1 odpowiedź
Srebrnobury
16

Faeria, czyli produkcja stanowiąca ciekawą hybrydę karcianki i turowej strategii bitewnej, jest dostępna do pobrania na Steamie całkowicie za darmo. Raz dodana do konta, gra pozostanie tam już na zawsze. Oferta potrwa do 11 sierpnia, do godziny 01:00 w nocy.

Źle podana informacja z której można wywnioskować, że promocja skończy się tak naprawdę 12 sierpnia.
Powinno to zostać inaczej sformułowane.

30.07.2016 21:11
👎
2
odpowiedz
Srebrnobury
16

To już patologia. PEGI 18, a Electronic Arts idzie po najmniejszej linii oporu, zatrudniając do dubbingu youtuberów - ulubieńców wszystkich patogimbów, by gra lepiej sprzedawała się wśród efektów ubocznych współczesnej popkultury. Czyli całego tego młodego tałatajstwa, które szcza w gacie i robi pod siebie, jak tylko usłyszy głos znanego youtubera.
Teraz wszystkie te ofiary dopalaczy polecą do sklepów i wyrwą gry razem z półkami. Jest o o tyle żałosne zagranie, że ta seria nie potrzebuje tak tanich zagrywek, bo tak czy inaczej się sprzeda.

Rocka i Izaka można by przeżyć, choć Izak ma głos nie bardzo pasujący do wojennej zawieruchy, ale Rojo? Jeden z naczelnych prostaków youtuba, który celowo robi syf, starając się przypodobać chłystkom? Zabrakło tylko Gimpera i Isamu w tym dream teamie.

Czekamy jeszcze na edycję kolekcjonerską z ich autografami za 300 PLN.

Jest naprawdę wielu nieznanych nikomu ludzi, którzy mają fajne głosy i mogliby to zdubbingować równie dobrze, a nawet lepiej. Wystarczyło zrobić jakiś casting. Nawet taniej by wyszło, bo youtuberzy zasysają hajs, jak Zelmer.

28.07.2016 07:07
👎
3
odpowiedz
3 odpowiedzi
Srebrnobury
16
2.0
PC

Ta gra jest totalnym crapem. Prawie siedem tysięcy negatywnych recenzji na Steamie nie wzięło się znikąd. I tak prawie nikt w to nie gra. Trudno znaleźć jakikolwiek mecz, gra wyszukuje je po kilka minut, i w końcu proponuje zaznaczenie wszystkich map żeby to przyśpieszyć. Przy czym nie informuje, że przez zaznaczenie wszystkich map ma również na myśli oznaczenie wszystkich trybów rozgrywki...

Już na samym starcie odechciewa się grać, bo interfejst jest mało czytelny a podpowiedzi nie ma i nie za bardzo wiadomo o co chodzi i dlaczego jest tak a nie inaczej.
Gra jest podzielona na dwie grupy. Pierwsza grupa to ludzie poniżej rangi 13. Jej wbicie jest konieczne do odbokowania możliwościzakupubroni w sklepie. Trwa to jakieś 18h i jest niestety cholerną mordęgą, bo trzeba użerać się w trybie versus z mnóstwem cziterów. Szczególnie, że gra dobiera nam ludzi właśnie z tych rang, więc pełno w niej czitów, którzy na tych nisich rangach czitują jak popadnie.

Dalej nietsety nie jest lepiej, bo kiedy wbijamy 13 rangę, gra losuje nam ludzi z przedziału 13-80... To jest totalna patologia. Wyobraźcie sobie ten rozstrzał. Gracze z duo wyższych rang mają siła rzeczy lepszy sprzęt. Dużo lepszy. Więc żeby takiego zabić, to trzeba wpakować w niego cały magazynek z podstawowej broni, a on nas zdejmuje jednym strzałem.
W trybie co-op jest to samo. Nie zdążymy na mapie zabić żadnego wroga, bo wszystko zdejmują gracze z lepszym sprzętem albo czitami.

We wszystkich grach f2p zawsze jest jakieś p2w, ale w Warface jest p2p. I to od samego początku. Bowiem broń którą mamy psuje się z czasem, a jej naprawa to jakieś astronomiczne sumy. Tutaj nie ma tak po trochu, że najpierw jest lekko, a potem się okazuje, że bez płacenia będzie trudno, albo niemożliwie. W Warface przynajmniej wiadomo to od samego początku. To i dobrze, bo szybciej można z gry zrezygnować.
Przykładowo naprawa jednej z pierwszych broni zużytej w 15% kosztuje 500$. Za mecz dostajemy średnio 150-250$, więc nie trudno sobie wyobrazić, ile to farmienia i że koszty naprawy całego sprzętu są większe niż przychód. No i tutaj bez VIPa i boosterów kupowanych za realną kasę o grze nie ma nawet co marzyć. Chyba, że będziemy ciągle biegać z podstawowym sprzętem, który się nie psuje.

Poza tym gra nie ma optymalizacji i lagi, freezy oraz wszelkie inne dziwne rzeczy są tam normą. Nie wspominając już o limicie pingu który nie istnieje, więc kolesie zabijający nas, kiedy już się schowamy za ścianą to też norma.

System klas w tej grze jest tak idiotyczny, że aż mózg paruje. Otóż w Warface każda klasa ma przyporządkowany typ broni, którym się posługuje i nie można wybrać innej. Co za cholerny debilizm! Najgorzej w tym zestawieniu wypada Medyk, bo ten posluguje się shotgunami, więc jest skuteczny tylko na bliski dystans. A że w większości meczy strzela się ze średniego dystansu, to musi się posługiwać pistoletem... No co za idiotyzm. Dlaczego każda klasa nie może posługiwać się dowolnym rodzajem broni? Bo twórcy tej gry są upośledzeni.
Żeby było śmieszniej, to podstawowe shotguny potrafią nie zabić przeciwnika z przyłożenia na jeden strzał. Z 3 metrów można do nich walić po 4-5 strzałów i też nie zabić... I to przycelowując!
W ogóle podstawowa broń jest strasznie słaba, więc tutaj często można nie zabić przeciwnika trafiając w głowę. Czasami potrzeba na to z 2-3 strzałów.
Co poza tym? Każda klasa ma jakiś gadżet, więc na przykład inżynier może podłożyć minę. Tyle, że w co-opie są one praktycznie bezużyteczne, za to na deatchmatchach czy w innych trybach gry versus są cholernie irytujące. Miny co prawda widać, ale można położyć je w takim miejscu, że zanim się ją zauważy, to już nie żyjemy.
W trybach gdzie trzeba przejąć walizkę od wroga wystarczy, że ten się pozastawia minami z każdej strony, więc nie dość, że musimy się martwić o wroga, to jeszcze o pułapki które w zamieszaniu łatwo przegapić. Głupota.

Mapy są cholernie ciasne! Tylko niektóre nieco rozbudowano, ale poza tym mapy są małe, ochrony na respie nie ma, więc jak ktoś tam wejdzie to może zestrzelić od razu tego, kto się tam odradza.

Z dziwnych rozwiązań można wymienić to, że broń trzymana w rękach naszego wojaka zasłania nam pół ekranu, więc musimy patrzeć pod kątem w podłogę, by ogarniać to co dzieje się dookoła. I to nie jest wina rozdzielczości, tylko tego, że źle wyskalowano broń. Najgorzej jak macie w rękach naprawdę masywną i dużą giwerę, to z prawej strony nie zobaczycie prawie nic.
Z kolei strzały mają zwyczaj nie przebijać cienkiej blachy albo drewnianego płotu. Nawet jak walimy z dragunowa czy jakiegoś RKMu.

Każdy kolejny update wnosi tony nowych bugów i lagów, a Crytek od trzech lat ma w tyłku swoich klientów i nie może naprawić starych. Stworzenie nowych map też ich przerasta, tak samo jak dodanie edytora by mogli to zrobić gracze.

To jest kompletne dno dna.

O wiele taniej wyjdzie wydać raz z 200-300zł na grę bez abonamentu, niż inwestować czas i pieniądze w ten crap.
Już chyba lepiej kupić sobie kilka kont CS:GO, który tez jest beznadziejną grą, ale przynajmniej da się nim zarobić na dropie i skinach, więc koszt zakupu się może zwrócić, o ile komuś chce się co tydzień grać by otrzymać drop. W Warface nie masz nic. Chyba, że jakiś bonus za codzienne logowanie.

28.07.2016 01:20
😁
Srebrnobury
16

Stanął ci? No, zabłysnąłeś, purysto. Taki z ciebie kozak, że zauważyłeś błąd, który pewnie jest zwykłą literówką, bo edycja go nie wyłapała. Powiedz o tym mamie, to kupi ci klocki LEGO.

20.07.2016 05:28
👎
odpowiedz
Srebrnobury
16

Na pierwszym miejscu Warframe? To dalej nie ma sensu czytać, bo to zestawienie zrobił jakiś ulung, który w wymieniony tytuł nie grał na pewno. Ot, wrzucił kilka tytułów tak na chybił trafił.

Warframe od samego początku był symulatorem grindfestu, azkażym kolejnym update'em Digital Extremes wspiera ten proceder w grze na wszystkie możliwe sposoby, każąc graczom potarzać do wyrzygania te same misje w celu zbierania surowców, by wytworzyć sobie kolejną bezużyteczną broń.

Na chwilę obecną jest to chyba najnudniejszy grindfest na rynku MMO.

18.07.2016 01:55
😍
Srebrnobury
16

Nie gram. Zagrałem i wyrażam na temat tej gry moją opinię. W mojej opinii granie w tą grę jest stratą czasu.

A ty jesteś debilem, który tego nie rozumie, tak jak nie odróżnia wylewania żali od wyrażania opinii na jakiś temat.
Nawet ze zrozumieniem czytać nie potrafisz, gimbie. Ot, jesteś kolejnym efektem ubocznym współczesnej popkultury.

post wyedytowany przez Srebrnobury 2016-07-18 01:56:53
16.07.2016 22:30
👎
Srebrnobury
16

To nie jest normalna sprawa, bowiem gra jest jednoosobowa. Mikropłatności to rzecz zrozumiała w grze PvP, gdzie za realne pieniądze możesz uzyskać jakieś bonusy, ale w grze single player? To zupełny idiotyzm. Gra jest celowo skonstruowana w sposób, który wymusza na graczu przyśpieszanie rozgrywki za realne pieniądze.

Nie pieprz mi tu o wykorzystywaniu NukaColi, bo tej w grze jest bardzo mało, a przydaje się ona do przyśpieszania różnych innych rzeczy, jak produkcji w warsztacie, która też trwa wieki. Notabene, będąc zupełnie nieopłacalną, bo po co czekać 3h na wyprodukowanie się JEDNEGO przedmiotu, skoro wystarczy wysłać kila postaci na pustkowia? W ten sposób o wiele szybciej znajdą o wiele więcej przedmiotów.

Niestety na wyprawach też łatwo zginąć, jeżeli trafimy na opuszczone miejsce i bossa. Nawet mając w pełni wyposażoną postać z dobra zbroją, rozwiniętymi statystykami, poziomem i bronią. Boss, który co chwile rzuca w nas granatami zabierającymi połowę HP, a tu nagle za którymś razem zabiera takim całe i dowidzienia. Pozostaje nam wskrzesić postać za kapsle, bo tracić się jej nie opłaca.

Dodatkowo gra wraz z postępem zaczyna się robić nieuczciwa. Pożary czy wysyp karaluchów zawsze pojawia się tam, gdzie nikogo nie ma i nie ma żadnej możliwości wyposażenia pomieszczeń w jakieś systemy obronne. Katastrofa rozprzestrzenia się tak szybko, że nie ma szansy zareagować. Pozostaje czekać aż karaluchy dotrą tam, gdzie są ludzi którzy ich ubiją. Jednak nasi podopieczni są idiotami, i biegają w tą i z powrotem tracąc życie, co chwila zmieniając pozycję, zamiast stać w miejscu i strzelać.

W grze działa dziwny mechanizm liczący nam czas, podczas gdy nie gramy. Więc najsensowniejszą na wszystko opcją jest poustawiać postacie w pokojach które w wymagają mnóstwa czasu na skończenie zdania, wylogowanie się z gry i włączenie jej po tym czasie. Wtedy wszystko będzie już zrobione, a my nic na tym nie stracimy. Pozostając w grze ciągle musimy martwić się kataklizmami i wszystkiego pilnować. Więc co to ma być za gra w którą najlepiej gra się nie grając?

Tak samo jest z rozbudowywaniem krypty. Im jest mniejsza, tym gra się łatwiej. Jednak w którymś momencie człowiek się orientuje, że nie ma za bardzo sensu jej rozbudowywać, bo po co, skoro wystarczy podnieść postaciom statystyki, zwabiać nowe z pustkowi i hurtowo wysyłać je na misje?
Kapsle i przedmioty wpadają jak szalone i to o wiele szybciej niż robiąc zadania. A że nie musimy ich wydawać na kolejne pomieszczenia, to w taki sposób jesteśmy w stanie uzbierać grube tysiące i dopiero wtedy można sobie rozbudować kryptę od razu.
Jednak cały mechanizm zarządzania naszymi podopiecznymi, konieczność mozolnego klikania, żonglerka ekwipunkiem i tak dalej nie jest wcale zabawny. Jest wkurzający. Bo grając w Fallout Shelter gracz walczy z interfacem i głupotą swoich podopiecznych, a nie z wyzwaniami stawianymi przez grę.

Żenada.

15.07.2016 16:58
👎
odpowiedz
6 odpowiedzi
Srebrnobury
16
2.0
PC

Wypróbowałem to na PC. Być może na tablecie zarządza się schronem nieco łatwiej, lecz mechanizm rozgrywki pozostaje niezmieniony, a jest on tragiczny.

Fallout Shelter nieudolnie próbuje imitować strategiczną grę przeglądarkową . Nieudolnie, ponieważ mechanizmy zarządzania schronem i jego mieszkańcami są tak niesłychanie upierdliwe, że nie sposób wytrwać przy tej grze więcej niż dwóch godzin. Dodatkowo czasy oczekiwania na wykonanie zleconych postaciom działań jest tragicznie długi! Dajmy na to trzy godziny należy czekać, aż urodzi się dziecko, kolejne trzy zanim dorośnie. Niektóre questy to aż 14 godzin...
Im większy jest schron i więcej mamy postaci, tym trudniej się w tym wszystkim połapać. Nie ma tutaj żadnych podmenu, żadnych skryptów. Na wszystko trzeba klikać ręcznie. Na każdego mieszkańca z osobna, co jest cholernie irytujące. To samo ze zbieraniem zasobów. Kiedy mieszkańcy skończą powierzone im zadanie, należy ręcznie kliknąć na pokój w celu zebrania wyniku ich pracy, bo inaczej pozostaną bezczynni. Kiedy mieszkańcy powracają z pustkowi, również należy ich ręcznie wprowadzić do schronu... Praktycznie nic tu nie jest zautomatyzowane, a klikanie poszczególnych postaci i konieczność przenoszenia ich metodą drag&drop to niezły sprawdzian dla naszych nerwów.
Pieniędzy (tutaj przedstawionych w postaci kapsli) jest mało, a ich zbieranie to mordęga. Często jesteśmy zmuszeni stanąć z rozwojem wszystkiego i po prostu czekać kilka lub nawet kilkanaście godzin, aż będziemy mogli wykonać questa i zarobimy coś, by móc ruszyć dalej.
No ale przecież można sobie dokupić to i owo za REALNE pieniądze. Tak, o i to jest właśnie sedno tej gry. Gra jest niesłychanie upierdliwa celowo, by zmęczony klikaniem gracz kupił sobie za kilka dolarów trochę dobroci, by ułatwić sobie rozgrywkę.
Jednak wraz z rozwojem schronu wszystko staje się coraz bardziej męczące, więc wkurzony gracz albo z gry zrezygnuje, abo kupi jeszcze więcej przedmiotów.

Sens grania w ten syf pozostaje dla mnie nieznany. To już znacznie więcej do zaoferowania ma Ikariam czy inne tego typu tytuły których na rynku jest bardzo dużo. Gdyby Fallout Shelter został porządnie opracowaną strategią, miałby szansę się wybić na samej marce. A tak pozostaje zrobioną na kolanie popierdółką, mającą na celu wyssać grosze od naiwnych graczy.

Co ciekawe, wymagania dla tej produkcji są wzięte chyba z kosmosu, bo spokojnie by to poszło na dwurdzeniowym procesorze, a nawet na jednordzeniowym. Do tego grę odpalamy przez launcher Bethesdy. Grę, która normalnie chodzi na androidzie. Serio?
To ja się pytam, w co idzie ta moc obliczeniowa czterordzeniowego procesora i po co przez launcher, skoro i tak gra się samemu ze sobą?
Coś mi się wydaje, że cały ten szajs kopie dzięki naszej maszynie jakieś bitcoiny, tak jak robił to na przykład klient ESEA.

post wyedytowany przez Srebrnobury 2016-07-15 17:01:16
15.07.2016 00:54
👎
odpowiedz
Srebrnobury
16

Half-Life to była gra fenomenalna. Left 4 Dead to niedorobiony shooter, zrobiony po najmniejszej linii oporu, mogący przykuć uwagę gracza raptem na kilka minut. Druga część była - pomimo pewnych innowacji - gorsza od poprzedniej. Wnioskuję zatem, że jeżeli powstanie L4D 3, to będzie gra całkowicie niegrywalna. Ewentualnie będzie niemal kopią poprzedniczki, bo nikomu nie będzie chciało się opracowywać nowego silnika i wszystkiego innego.

15.07.2016 00:49
😁
Srebrnobury
16

Od razu wiadomo, że to fake, bo Gejben nie potrafi liczyć do trzech.

11.07.2016 17:55
2
odpowiedz
Srebrnobury
16

Widać, że nie zgłębiliście odpowiednio tematu odnośnie CS:GO i handlu skinami. To jest rozkręcona przez Valve machina, generująca im poteżne zyski. Valve świadomie bierze w tym udział i macza palce we wszystkich stronach "betingowych" (czyli hazardowych, gdzie obstawia się skiny). Żadna taka strona nie mogłaby funkcjonować bez zgody Valve, gdyż wszystkie skiny są własnością tej korporacji i bez zgody Valve nikt nie może nic z nimi zrobić. Gdyby Valve nie wydało zgody takim stronkom i nie miało z tego profitu, to szybko pozwaliby ich do sądu, bo mają do tego prawo i środki.
Macie to w regulaminie Steam. Każdy skin do broni stworzony w Steam Workshop i zaakceptowany przez Valve automatycznie staje się ich własnością. Posiadają oni do niego pełne i niezbywalne prawo i nikt poza tą korporacją nie może się tym skinem posługiwać. Więc niby jak stronki miałaby prowadzić legalny hazard czymś, co do nich nie należy? Oczywiście, że Valve wydał na to pozwolenie.
Skiny to jest biznes opiewający na miliony dolców. Counter Strike: Global Offensive kosztuje jakieś 15$, podczas gdy cena średniej jakości skinów tą kwotę znaczne przekracza. Skiny z wyższej półki potrafią kosztować od 100$ w zwyż za sztukę. To pokazuje skalę problemu i tego, jak ludzie są dymani. Ale też dają się dymać...
Jedna skrzynka to 2.50$, klucz kosztuje tyle samo. Bez klucza nie otworzysz skrzynki, więc nawet jak ją wydropisz, to musisz kupić klucz, bo te nie dropią.
Skiny które dropią w meczach są z zupełnie innych zestawów, i w 99% przypadków są nic nie warte. Otwieranie skrzynek też jest nic nie warte, bo Valve celowo wkłada do nich beznadziejne skiny które wyglądają tak, że bym ich za darmo nie chciał. A wypadają oczywiście najczęściej. Więc za kwotę 5$ w 90% przypadków wypada ci skin warty z 10 centów. Taki to biznes.
Jeżeli ktoś chce sie bardziej zagłębić w temat, to polecam przyjrzeć się temu założonemu na oficjalnym forum Steam:

http://steamcommunity.com/app/730/discussions/0/358416640399405605/?tscn=1467628003

Osobiście dostałem w tym temacie bana, tak jak i kilka innych osób, za pisanie prawdy na temat tego, że Valve to złodzieje i pozwalają oni na okradanie ludzi, mając w tym swój udział. To, że kilka osób dostało tam bana świadczy tylko o tym, że mają racje. Od razu pojawił się moderator Killahinstinct i zaczął łagodzić sytuację twierdząc, że Valve nie ma nic wspólnego z zewnętrznymi stronami betującym, co jest oczywiście bzdurą z powodów wyżej wymienionych. Tym bardziej.
Valve legalnie okrada ludzi.

Gra jest w tej chwili niegrywalna. Przeżarta cziterami na wskroś, a Valve dba jedynie o skiny i o to, by orżnąć jak najwięcej ludzi. Pewnie nikt nie dobierze im się do tyłka, bo to za drogi biznes...

post wyedytowany przez Srebrnobury 2016-07-11 17:56:06
10.07.2016 23:17
😁
odpowiedz
Srebrnobury
16

Jaki ten artykuł jest tendencyjny, o boziu!

Lepiej zerknijcie sobie tutaj, zamiast wypisywać bzdury.

http:// www. gry-online. pl/S013.asp?ID=99109

Gra przeszła na f2p, więc ludzie się rzucili, żeby w ogóle sprawdzić co to jest. Poza tym w tej grupie pełno jest gimbusów i kolekcjonerów, którzy muszą każdą grę mieć na Steamie i w każdą pyknąć dla zasady.

10.07.2016 22:57
Srebrnobury
16

@Dzienciou

Żeby daleko nie szukać: Ghost Recon Phantoms.
Niekiedy takie gry nie są całkowicie porzucane przez deweloperów, ale też ich wkład w późniejszym czasie staje się minimalny, a gra żeruje na mikropłatnościach. Ghost Recon Phantoms zaczynało się naprawdę obiecująco, ale deweloperzy szybko zorientowali się, że gracze mają za dużo, więc zmienili politykę, czyniąc z tytułu gniot p2w, gdzie cena wszystkich dodatków wynosi około siedmiuset euro.

Jeżeli sobie wygoglujesz listy sieciówek, to sam zobaczysz ile tego jest. Pomijając crapowe tytułu, sporo z nich dalej się trzyma, żerując na naiwności ludzi.
A co było z Aion'em? To już stara gra (patrząc z perspektywy czasu), ale jaki był hype, że oto nadchodzi pogrom dla MMO. Że niesamowicie atrakcyjna siekanina, że niezwykły system walki i w ogóle. Gracze kupili grę, a potem zostali z ręką w nocniku, bo przeszła na F2P. Co prawda za to że ją kupili dostali jakieś premie, jednak po przejściu na F2P pojawiła się masa cziterów, a support jakby zmarniał. Że o balansie pomiędzy klasami nie wspomnę.

post wyedytowany przez Srebrnobury 2016-07-10 22:58:23
08.07.2016 02:23
👎
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Srebrnobury
16

Kiedy tylko zobaczyłem pierwszą zapowiedź tego tytułu i dowiedziałem się na czym polega rozgrywka, to pomyślałem sobie: "To się nie przyjmie".
Sam pomysł wydał mi się troszkę toporny i nudny. Choć miał niejaki potencjał, to jednak polowanie w czteroosobowym zespole na jedną, wielką paskudę szybko się nudzi. Jest dobre na chwilę, albo jako odskocznia, ale w dobie tylu gier sieciowych nie potrafi zatrzymać gracza na dłużej.

Wiadomo że teraz robienie płatnych sieciówek jest zaledwie chwytem marketingowym, by wyciągnąć więcej kasy na start od naiwnych. Potem i tak przechodzą na model F2P z mikropłatnościami, który wysysa z graczy znacznie więcej niż jednorazowe kupienie gry, a następnie gra przestaje być wspierana przez deweloperów, którzy zostawiają ją na pastwę cziterów i botów. Taki tytuł dryfuje jeszcze przez jakiś w odmętach sieci, czekając na naiwnych, którzy skuszą się kolorowym banerem z migoczącym F2P na przedzie. A po kilkunastu godzinach rozgrywki zorientują się, że wieje nudą, są bugi, brak optymalizacji, cziterzy i ogólnie syf, a na maile do supportu odpisuje bot.
To się po prostu bardziej opłaca. Sklecić na szybko jako taką sieciówkę, wycisnąć co się da i zostawić ją na pastwę losu, niż się nią należycie zajmować. Teraz jest przesyt. Za dużo tego wszystkiego. Gracze się wykruszają, nudzą, grają w wiele gier po trochu. Trudno ich zatrzymać. Starzy gracze mają już swoje ulubione tytułu w które grają od dawna i nowe traktują tylko jako ciekawostkę.

06.07.2016 14:46
👎
odpowiedz
2 odpowiedzi
Srebrnobury
16
1.0
PC

Będzie to dokładnie taki sam projekt, jak i Drakensang Online.
P2W w najczystszej formie. Takie gierki są nastawione na wyciąganie kasy od graczy za wszystko. Choćby to była nic nie znacząca pierdółka. Bez płacenia da się coś ugrać, ale zawsze jest tego znacznie mniej, a poza tym bez płacenia zajmuje to tyle czasu, że tylko nolife'om by go wystarczyło na to by coś w takiej grze osiągnąć.
W Drakensang Online zdzierano z graczy na wszystkim czym się dało, a koszty wszystkich pierdółek były absurdalne. Tutaj będzie dokładnie tak samo, co widać już po cenie wstępu do bety.
Taka gra nie potrzebuje dodatkowych przychodów jeszcze przed startem, bo to jest typowy odkurzacz do wysysania gotówki z naiwnych. A idioci jeszcze płacą by zacząć grać przed premierą w grę, w której wszystko będzie za kasę.
Albion Online pewnie będzie miał swój urok, ale dla graczy, którzy nie chcą wydawać na grę kilku tysięcy na raty, szybko go straci, bo będzie przeżarty cheaterami i dziećmi neo, którzy nad graczami nie płacącymi będą miały ogromną przewagę.

Jednym słowem: kicha.

18.06.2016 05:28
👎
odpowiedz
Srebrnobury
16

Najwyraźniej deweloperom kończą się pomysły, a do tego mają graczy za idiotów. Cóż, może i słusznie, bo ci przecież często łykają wszystko jak leci na Steamie. Zwłaszcza widząc znaną markę.

Tym razem mamy dostać rasowego slashera, jakim był God of War w wersji Tomb Rider zmiksowanej z The Lust of Us. Czyli notabene, zupełnie inną grę, którą można byłoby z powodzeniem sprzedać jako zupełnie inny tytuł. Wystarczyło tylko zmienić głównego bohatera na jakiegoś nordyckiego czy tam celtyckiego wojaka i mogłaby to być dobra przygodówka (fantasy) z elementami survivalu i ciekawą walką.
Najwyraźniej deweloperzy jednak ryzykować nie chcą, więc wepchnięcie do gry mechaniki i elementów, które są teraz na topie im nie wystarczyło. Musieli nieszczęsnego Kratosa tak niecnie wykorzystać. Szkoda.

18.06.2016 05:24
👎
odpowiedz
1 odpowiedź
Srebrnobury
16
1.0
PS4

Najwyraźniej deweloperom kończą się pomysły, a do tego mają graczy za idiotów. Cóż, może i słusznie, bo ci przecież często łykają wszystko jak leci na Steamie. Zwłaszcza widząc znaną markę.

Tym razem mamy dostać rasowego slashera, jakim był God of War w wersji Tomb Rider zmiksowanej z The Lust of Us. Czyli notabene, zupełnie inną grę, którą można byłoby z powodzeniem sprzedać jako zupełnie inny tytuł. Wystarczyło tylko zmienić głównego bohatera na jakiegoś nordyckiego czy tam celtyckiego wojaka i mogłaby to być dobra przygodówka (fantasy) z elementami survivalu i ciekawą walką.
Najwyraźniej deweloperzy jednak ryzykować nie chcą, więc wepchnięcie do gry mechaniki i elementów, które są teraz na topie im nie wystarczyło. Musieli nieszczęsnego Kratosa tak niecnie wykorzystać. Szkoda.

30.05.2016 03:55
😁
Srebrnobury
16

Utrzymujesz dom i dwa zwierzaki? Czyli że w jakim sensie? Bo raczej przy takiej pensyjce to wątpię, by cię było stać na dom. Chyba ci się pomyliło z kawalerką, albo mieszkaniem wynajmowanym na spółkę... A te zwierzaki to pewnie chomiki. Mało wymagają i krótko żyją, więc nie mamy o czym mówić.

Pieprzysz jak potłuczony, ale w sieci to każdy może. Pozdrów żonę albo mamę, bo założę się, że jakby ci nie opłacali rachunków, to byś nawet mostu nie utrzymał, a co dopiero domu za te 2.000 PLN miesięcznie.

30.05.2016 03:45
👎
odpowiedz
Srebrnobury
16

Pewnie będzie na Steamie za dwadzieścia ojro w Early Acces i nie wyjdzie z bety. A jak wyjdzie, to będą to w promocji gimbom opychać z soundtrackiem i DLC, w którym będzie wycięta z podstawki zawartość.

Jak na razie, to gra wygląda jak kupa. Zestawienie fantasy z high-tec wypada bardzo nieapetycznie. Shadowrun miał swój urok, ale to było coś zupełnie innego. To tutaj się po prostu nie klei. Walka z raptorem używającmiecza, chwilę później wsiądziemy do mecha i ustrzelimy go z lasera? Yhm...
System walki wycięty z Risen i wklejony w to coś, od razu widać. To chyba się Pirania w rozwoju cofa, że nic nowego nie potrafi zrobić, a do gry wkłada system, który był gorszy niż ten z Gotica.
Dziwi mnie tutaj bardzo wygląd HUD. Ktoś chyba chciał zrobić coś na wzór Gothica w połączeniu z Assasinss Creed, tylko żeby wyglądało jak z Game boy Advance. No cóż, udało się.

30.05.2016 03:37
3
odpowiedz
Srebrnobury
16

Są gry dobre, są lepsze i są crapy. Tych ostatnich mamy teraz na Steamie aż za dużo, w dodatku w cenach zaporowych? Ludzie łykają każde G. jak leci, to zalewają tym rynek, skoro mogą zarobić na nic nierobieniu.

30.05.2016 03:33
👎
odpowiedz
Srebrnobury
16

A o The Regiment nikt nie wspomniał.

Rozumiem, że czas nagli i teraz jest moda na wrzucanie filmików z treścią, którą wujek Google pod nosek podstawia, ale skoro już coś robicie, to może wypadałoby chociaż pogrzebać trochę w temacie i zasięgnąć języka, a nie tak oczywistości wymieniać, których nigdzie szukać nie trzeba, byle tylko wyrobić normę.

post wyedytowany przez Srebrnobury 2016-05-30 03:34:23
30.05.2016 03:22
👎
odpowiedz
Srebrnobury
16
1.0

Oczywiście zaporowa cena Early Access,, który pewnie nie przejdzie nawet w betę. Ewentualnie na becie się skoczy, kiedy już deweloper napcha sobie kabzę flotą wyciągniętą od naiwnych, kolekcjonerów każdego crapu i dzieciaków, co łykają wszystko jak leci.

25.05.2016 04:11
👎
2
odpowiedz
Srebrnobury
16
2.0
PC

Failout 4 jest typowym przedstawicielem nowej generacji gier dla pokolenia D. które łyka najgorszy syf za ciężkie pieniądze i jeszcze się oblizuje ze smakiem.
Do tego zbugowanego półproduktu, który obok Fallout'a nawet nie leżał, powinni dołączać obrazkową instrukcję na temat tego, jak usunąć grę z dysku, by nie został po niej nawet ślad, po czym odesłać ją do producenta z wyrazami głębokiego poważania.
Gra jest absolutną porażką. Jej zalety można policzyć na palcach jednej ręki, i to mocno je przy tym naciągając.

Mody mogą podbić ocenę tej gry o dobrych kilka punktów, jednak oceniając grę, oceniam jej oryginalną wersję, a ta jest tragiczna.
Jeżeli jednak ktoś lubi bawić się modami, to może spróbować powalczyć z tym tytułem. Pytanie tylko czy warto, skoro jest tyle innych gier. Moim zdaniem nie. Już lepiej zagrać sobie w poprzednie części.

post wyedytowany przez Srebrnobury 2016-05-25 04:15:11
23.05.2016 17:26
👎
odpowiedz
5 odpowiedzi
Srebrnobury
16
3.0
PC

Fajny pomysł. Tragiczne wykonanie.

Gra jest bardzo niezbalansowana w wielu aspektach i to jest jej główną wadą, która sprawia, że tytuł ten jest wart uwagi jedynie jako ciekawostka.

Broń jest niezbalansowana. Większość z niej ma okropny rozrzut i to nawet jeżeli się nie poruszamy, co jest zupełnie idiotycznym pomysłem w dynamicznej strzelaninie, w której rzadko kiedy stajemy w miejscu, bo oznacza to szybki zgon. Również ilość amunicji jest mocno ograniczona, i to pomimo zwiększenia jej ilości w magazynkach większości pukawek, przez ten rozrzut właśnie sporo z niej się zwyczajnie marnuje.
Strzelby czy karabiny wyborowe to broń, która w tej grze pełni rolę złomu, bo jest totalnie bezużyteczna.

Broń do walki wręcz działa zbyt wolno i przeciwko napierającej hordzie przydaje się słabo. Jak na ilość przeciwników atakujących nas dosłownie zewsząd, broń biała jest zbyt siermiężna.

Specjalne rodzaje zarażonych mogły urozmaicać rozgrywkę, ale w większości wypadków sprawiają, że jest ona po prostu irytująca. Specjalne zombiaki są zbyt szybkie i zajadłe. Uporanie się z nimi stanowi spore wyzwanie, a jeden ich atak możne zakończyć nas żywot bardzo łatwo, bo jeżeli toś z drużyny nam nie pomoże, to sami już niczego nie możemy zrobić. Dodatkowo gra wrzuca specjalne rodzaje zombie w miejsca, w których praktycznie nie ma możliwości uniknięcia ich ataku, ani nawet jakiegokolwiek pola manewru do walki z nimi. Taki Boomer, który wybucha kiedy podejdziemy za blisko, a czający się zaraz za drzwiami w wąskim korytarzu nie daje nam żadnej szansy na zdjęcie go. Nie dość, że wybuch takiego gagatka sprawia, że przez chwilę wszystkie zombiaki w okolicy biegną na właśnie na nas, to jeszcze zamazuje nam obraz tak, że nie widzimy prawie nic. To samo ze Spliterem, który rzyga kwasem na sporą odległość, a ten rozlewa się na ziemi i mija chwila nim odparuje. Charger, który szarżuje na nas nagle w wąskiej uliczce i uderza w samochód, który po prostu wpada na nas i zabija na miejscu.
Dodatkowo to kretyńskie AI w grze potrafi nam zespawnować przeciwnika w pomieszczeniu, które dopiero co wyczyściliśmy. Ot, schodzę do piwnicy i rozwalam wszystkich przeciwników. Dalszą drogę blokuje Witch. Twarda sztuka, której zabicie wymaga sporej siły ognia. Ale przypominam sobie, że w pomieszczeniu na górze widziałem butlę z gazem. Wracam więc po nią, a po ponownym zejściu do piwnicy (wszystko trwa z 15 sekund), kiedy tylko pojawiam się w drzwiach, wyskakuje na mnie Hunter. Cóż za wspaniały pomysł!
W innej lokacji brodzimy po kolana w wodzie, która znacząco spowalnia tempo poruszania się, a dodatkowo jest ciemno jak cholera. Nikłe światło latarki ledwo rozprasza ciemności i wszystko wygląda naprawdę fajnie. Problem w tym, że zarażeni nic nie robią sobie z tego, że woda blokuje moje ruchy. Ich nie blokuje, więc biegną na moją drużynę całą hordą, jakby opili się espresso. Dodatkowo uruchomiłem jakiś alarm, więc zlatują się oni w ilościach hurtowych z każdej strony. Nie dość, że niewiele widzę i ledwo chodzę, to jeszcze jak zombiaki cię obskoczą, to tym bardziej blokują twoje ruchy i trzeba je odepchnąć...

Ogólnie w grze widać mnóstwo fajnych pomysłów i aż chce się rozwalać hordy umarlaków. Problem w tym, że mechanika gry tego elementu niestety nie wspiera, a często wręcz w tym graczowi przeszkadza.

23.05.2016 15:06
😃
Srebrnobury
16

@yadin

Ty chyba jesteś jakąś administracyjną gnidą. Wątpię, by w innym wypadku administracja tolerowała twoje wypowiedzi. Poziom gówna a twoim łbie jest większy, niż w wiejskim szambie po weselu w stodole.
Ogarnij downa zamiast co rusz strzelać sobie w ten kwadratowy łeb z własnej dupy. Nie przymierzając.

post wyedytowany przez Srebrnobury 2016-05-23 15:07:32
23.05.2016 15:00
😊
Srebrnobury
16

Czytając twoje komentarze można się się uśmiać bardziej, niż koń.

W The Last of Us gracz nie miał ani grama swobody. Gra była do bólu liniowa i oskryptowana, a coś takiego jak walka o zasoby w ogóle nie miało w niej miejsca. Sam zresztą określiłeś tę grę jako liniową, a teraz piszesz o swobodzie w niej zawartej.
W wielu komentarzach sam zaprzeczasz swoim wcześniejszym wypowiedziom.

Ty jesteś lekko upośledzony, zdaje się.

12.05.2016 16:26
odpowiedz
Srebrnobury
16

Jeżeli w Civilization VI nie będzie zmian w systemie zarządzania jednostkami i całym tym bajzlem, to nie będzie warto tego kupować. Gry z tej serii były dobre, jednak bardzo upierdliwie z racji fatalnego systemu zarządzania, który w połączeniu z turową rozgrywką zaczynał mocno nużyć po dłuższym czasie. Nie pozwalał również na powrót do gry po dłuższej przerwie, bowiem ciężko było ogarnąć to, co się w niej działo.
Samo zarządzanie miastami można było przeboleć, ale walka była tak niemiłosiernie upierdliwa, że aż się odechciewało prowadzić wojnę.

12.05.2016 16:23
😁
odpowiedz
Srebrnobury
16

Co to? Mod do Unturned czy Desert Bus 2.0?

05.05.2016 16:35
😃
Srebrnobury
16

Pisząc post wyrażam własne zdanie. Oczywiście tacy debile jak ty tego nie rozumieją, ponieważ ich zdaniem nikt nie ma prawa wypowiadać się o czymś inaczej, niż dobrze. A już na pewno nie wolno mu się wypowiadać niepochlebnie o przedmiocie gloryfikowanym przez tą bandę niedorozwiniętych lemingów.

Oczywiście wie że jest mnóstwo idiotów, którzy zamawiają pre-ordery i kupują tą samą grę kilka razy, żeby mieć wszystkie edycje i dodatki, których nie można zdobyć inaczej. Ja się do takich osób nie zaliczam, bo okradać się nie dam na pewno, ale co kto lubi.
Na świecie jest wiele gimbów, którzy na gówno wołają papu i żrą ze smakiem co im dali. A jednak dobrze, że oprócz nich są jeszcze ludzie, którzy narzekają i coś im się nie podoba, bo dzięki nim mamy koło i ogień. No i fajne mody do wielu gier.
Jednakże nikt ci nie zabrania grania ani w Escape from Tarkov, ani w jakikolwiek inny tytuł. Na zdrowie. Niech ci nawet wyjdzie bokiem.

04.05.2016 03:42
😁
odpowiedz
Srebrnobury
16

To dziwne, że tej gry nie ma na Steam za 10$ i za 15$ w wersji Completed Edition z soundtrackiem + choinka zapachowa.

post wyedytowany przez Srebrnobury 2016-05-04 03:43:16
04.05.2016 03:28
odpowiedz
Srebrnobury
16

Wygląda to ciekawie, choć grafika jakoś nie powala, ale pewnie wymagania i tak będą podkręcone. Oby tylko optymalizacja była dobra...

Mam nadzieję, że w grze będzie pełna swoboda co do wykorzystywanego ekwipunku i gracz nie będzie skazany na posługiwanie się określonym rodzajami broni, bo tak wymyślili sobie twórcy. A z wypowiedzi wynika, że jednak mają swoją określoną wizję ("Nie jesteśmy wojownikiem, nie jesteśmy magiem..."), i oby tylko jej bezsensownie nie forsowali. Inna sprawa, że może się to wiązać ze zwykłym pójściem na łatwiznę, bo po co dać graczom swobodę i wszystko programować, skoro można ich zmusić do grania tak jak oni chcą - mniej roboty.
Poza tym świetlne miecze wyglądają strasznie tandetnie. O wiele lepiej sprawdzałby się klimat fallouta i ząbkowane ostrza na baterie etc. Ta postać z filmu wygląda jak Kwazimodo z dwoma świecącymi wibratorami w rękach. Ekhem. I strzelanie laserami, no nie, nie wygląda to fajnie.

30.04.2016 22:57
😁
Srebrnobury
16

To powodzenia z marnowaniem czasu na grę w klikanie na każdy element z osobna, żeby zrobić cokolwiek. Ja w tym czasie sobie w coś popykam dla rozrywki, a ty przeszukuj jedno ciało przez godzinę, żeby dostać kulkę i potem zejść od zakażenia czy tam utraty krwi.

30.04.2016 22:51
😁
odpowiedz
2 odpowiedzi
Srebrnobury
16

"Na oficjalnym forum można wręcz znaleźć nabjianie się z "casuali" których odstrasza realizm i konsekwencje straty życia."

Co świadczy tylko o tym, że gra jest robiona przez idiotów dla idiotów.

Tylko patrzeć, aż twórcom przyjdzie do głowy umieścić w grze konieczność korzystania z toalety, bo inaczej postać obsra się w trakcie misji, co ją spowolni czy będzie miało jakieś inne negatywne konsekwencje. Po wydaleniu oczywiście obowiązkowe podcieranie, najlepiej systemem z Trespassera, ewentualnie Heavy Rain, żeby nie było casualowo, to zamiast prostego kliknięcia treba będzie ręcznie wybrać papier z inventory i jeszcze trafić w rowek. Mycie rączek po wydaleniu również jest koniecznością, bo inaczej grozi nam choróbsko. Ale żeby to mycie nie było takie bezsensownie nierealistyczne, to zróbmy z tego minigrę, żeby trzeba było ręcznie wybrać manierkę z inventory, ręcznie ją odkręcić, ręcznie nalać wody na dłonie i pocierać jedną rączką o drugą przez ileś tam czasu. Realizm pełną gębą!

Pewnie znajdą się amatorzy i takiego grania. Tak samo, jak mnóstwo osób grało w niezmodowango Skyrima, gdzie inventory i system udźwigu projektował szympans z zespołem aspergera dla ludzi ze zbyt dużą ilością wolnego czasu i piątej klepki. Ja osobiście wywalam z gry elementy, które do samej gry nie wnoszą absolutnie nic, poza sztucznym przedłużaniem rozgrywki i irytowaniem gracza, co przekłada się na stratę czasu i nerwów.

28.04.2016 21:31
👎
odpowiedz
5 odpowiedzi
Srebrnobury
16

Po tym co tutaj usłyszałem mogę z całą stanowczością stwierdzić, że gra będzie niegrywalna. Chyba, że deweloperzy ostatecznie zdecydują się na uproszczenie rozgrywki, co na pewno zwiększy grywalność i wyjdzie grze na dobre. Jeżeli nie, to Escape from Tarkov pozostanie grą z ogromnym, acz niestety zmarnowanym potencjałem przez ludzi, którzy nie pojęli podstawowych prawideł, jak choćby tego, że gra powinna symulować rzeczywistość, a nie ją odwzorowywać. Przy czym zawsze należy stawiać grywalność na pierwszym miejscu.
Escape from Tarkov jest na najlepszej drodze do tego, by skończyć jak Trespasser, w którym forma zdecydowanie przerosłą treść.

Leczenie

Osobny pasek zdrowia dla każdej części ciała. To pewnie oznacza jakieś konsekwencje z ponoszenia obrażeń, oraz konieczność żmudnego łatania się po każdej walce ręcznie. Dodatkowo wymagać to będzie odpowiednich zasobów w rodzaju bandaży i medykamentów. Zapewne ten element również będzie nad wyraz skomplikowany, więc bez bandaży nie zatrzymamy krwawienia, a bez środków odkażających nie unikniemy zakażenia.

Przeszukiwanie

Ktoś, kto to projektował wykazał się kompletną głupotą. Oczywistym jest, że samo przeszukiwanie powinno zajmować chwilę czasu, ale nic nie stoi na preszkodzie, by to o wiele bardziej uprościć, uzależniając szybkość przeszukiwania od posiadanej przez postać umiejętności. W takim wypadku wystarczyłoby raz przeszukać ciało, by uzyskać dostęp do całego loot'u. A tak czeka nas żmudne przenoszenie wszystkiego po kolei i przeszukiwanie każdego elementu z osobna. Brak słów...

Ładowanie amunicji

Kolejna aberracja. To już nie łaska zrobić animację otwieranej przez postać skrzynki z której potem wyjmuje amunicję, tylko trzeba zmuszać gracza do ręcznej zabawy w inventory w przenoszenie obiektów na obiekt i przekładanie itemów z jednego miejsca w drugie, oraz ręczne uruchamianie opcji z podmenu? Co to ma być?! FPS czy symulator bagażowego na Okęciu?

Zanikanie umiejętności

Serio? Szkoda, że nie wprowadzili wskaźnika masy mięśniowej czy refleksu i obowiązkowych ćwiczeń, które by niwelowały efekt zanikania. Chociaż kto ie, może tego też się doczekamy, i trzeba będzie od czasu do czasu poświęcić na przykład godzinę na klikanie LMB w siłowni, jak w GTA: San Andreas.

Modyfikacja broni

Póki co, to jedyny element, który może się podobać, choć informacja o konieczności dbania o nią jest niepokojąca. To znaczy zapewne tyle, że trzeba będzie co jakiś czas ręcznie broń wyczyścić czy naprawić za pomocą odpowiednich narzędzi, co wiąże się z kolejnym żmudnym klikaniem, a wcześniej ze znalezieniem odpowiednich przedmiotów.
Oby tylko samo modyfikowanie nie okazało się grą w grze - kolejnym symulatorem dla rusznikarzy i wojskowych...

25.04.2016 18:23
👍
3
odpowiedz
Srebrnobury
16
7.0
PC

Bioshock, to FPS który pozostaje w pamięci na długi czas ze względu na bardzo dobrze opowiedzianą historię, oraz klimat podwodnego miasta Rapture, w którym rozgrywa się akcja. Na uwagę zasługuje również mechanika, która oferuje graczowi mnóstwo frajdy w posługiwaniu się plazmidami i brońmi, których jest całkiem sporo.
Niestety, Bioshock ma również sporo wad. Wad, które zaniżają ocenę ogólną, bowiem zignorować ich nie sposób.

Mechanika jest przekombinowana. Gracz ma do wyboru mnóstwo broni (którą można ulepszać w specjalnych automatach) i różne rodzaje amunicji do każdej z nich, oraz plazmidy. Niektóre z tych rzeczy się wzajemnie uzupełniają, inne zastępują, a część jest bezużyteczna. Jednakże mnogość tego arsenału nie została należycie wykorzystana. Przez większą część gry właściwie nie wiadomo czego konkretnie używać i w jakiej sytuacji, a dodatkowo nie pomaga również żonglowanie amunicją, którą koniecznie trzeba zmieniać zależnie od rodzaju przeciwników z jakimi mamy do czynienia. Tyczy się to również plazmidów, pomiędzy którymi należy się przełączać, ponieważ naraz możemy mieć aktywny tylko jeden i używać go zamiennie z bronią. Na szczęście takich zmian dokonujemy za pomocą aktywnej pauzy.
Tego wszystkiego jest po protu za dużo, przez co gracz co chwilę odrywa się od akcji by zmienić broń, amunicję czy plazmid. Jest to frustrujące tym bardziej, jeżeli w walce z silniejszym przeciwnikiem nagle należy się uporać z innymi, których podrzuciła nam gra. Psuje to immersję kiedy trzeba się co chwilę odrywać od akcji w grze, albo cofać by załadować broń inną amunicją.

Gra sama w sobie jest bardzo interesująca, ale po pewnym czasie zaczyna z niej wyłazić monotonia, kiedy po raz enty zmuszeni jesteśmy ścierać się z tymi samymi przeciwnikami. W Bioshock brakuje oryginalnych bossów z którymi zmuszeni bylibyśmy walczyć na arenach, a miejsc nadających się na takowe w tej grze nie brakuje. Poza ostatnią potyczką w grze nie uświadczymy żadnej podobnej przy czym ostatnie starcie również jest dość krótkie. Niestety autorzy nie przewidzieli podzielenia go na więcej faz, co na pewno byłoby bardziej emocjonujące. Praktycznie wszyscy bossowie są genofagami - zmutowanymi ludźmi.
To jest dla mnie sporym minusem, ponieważ grając cały czas czekałem na to, aż spotkam wyjątkowego przeciwnika pokroju Tatuśka, znacznie groźniejszego i większego niż on, bym mógł zużyć na niego zapas amunicji i wyżyć się w wymagającym starciu. Niestety się tego nie doczekałem.

Niekiedy też odczuwa się brak większej przestrzeni. Tylko w kilku miejscach gracz trafia na jakąś większą, kilkupoziomową lokację. Przez większość czasu jednak przyjdzie nam się przedzierać przez ciasne korytarze.

Dużym minusem jest także zakończenie gry, które - we wszystkich jego trzech wariantach - jest całkowicie liniowe. I to jest w tej grze nad wyraz dziwne, bowiem po wszystkim gracz mógłby spodziewać się tego, że twórcy pozwolą podjąć decyzję, co dalej zrobi z tym całym bałaganem. Ewentualnie mogli pozostawić zakończenie otwarte, nie informując gracza o tym, co zrobiła jego postać i pozostawić tym samym decyzję w domyśle gracza.
Niestety twórcy poszli tutaj po najmniejszej linii oporu i po całych tych zmaganiach, oraz moralnych rozterkach, tak ciekawie zrealizowanych w tej grze, na koniec całej tej historii czujemy się oszukani, bo nie możemy zrobić nic, a w tym tytule powinno tkwić znacznie więcej możliwości.

Poza tym sam klimat grozy czy zaszczucia bardzo szybko się ulatnia. Pomimo tego, że twórcy starają się wzbudzić te uczucia w graczu za pomocą przedstawianych w grze postaci i opowiadanej przez nie historii, to jednak design lokacji nie za bardzo w tym pomaga. Tylko kilka z nich rzeczywiście jest na tyle mrocznych, by można się było w tym zatracić, ale w tym przeszkadza mechanika rozgrywki, o czym wspominałem wyżej.

Mimo wszystko warto w ten tytuł zagrać, ponieważ jest to produkcja nad wyraz udana. Pozostawia ona jednak po sobie niedosyt, bo mogło być o wiele lepiej.

post wyedytowany przez Srebrnobury 2016-04-25 18:27:18
23.04.2016 10:43
👎
odpowiedz
Srebrnobury
16
3.0
PC

Undead Labs miało zacny pomysł, który spieprzyło całkowicie nieudolnym wykonaniem.
Ta gra wygląda jak robiony na cito port z konsoli. Praktycznie wszystko w niej funkcjonuje nie tak jak powinno, albo jest niedorobione.

- Sterowanie to patologia. Zupełnie nieintuicyjne i irytujące, przeszkadza w rozgrywce, znacznie podbijając poziom trudności. Walka wręcz jeszcze ujdzie, ale strzelanie to porażka. Tym bardziej, że zombie wcale nie są powolne, a kursor nie przesuwa się płynnie, tylko ślizga, jakby się używało analoga a nie myszki. Nie ma też kontekstowych akcji. By się skradać, musimy wcisnąć przycisk odpowiedzialny za skradanie w czasie poruszania się. Do dobijania powalonych przeciwników, albo zabicia ich z zaskoczenia służy osobny klawisz...
W ekwipunku nie ma systemu drag&drop, nie ma nawet możliwości wzięcia wszystkiego jednym kliknięciem tylko trzeba brać każdy przedmiot pojedynczo wciskając spację, albo w dużych ilościach wciskając E.

- Optymalizacja tej gry nie wyszła z wersji alfa. Wszystko się przycina, animacje się rwą, a ilość ustawień graficznych jest zerowa. Można tylko zdecydować o jakości grafiki ogółem i nawet blura nie można sobie wyłączyć.

- Praca kamery też pozostawia wiele do życzenia. Zwłaszcza w pomieszczeniach, kiedy trzeba ją non stop obracać, by nam nie wlazło jakieś ścierwo na plecy. Najzabawniej jest, kiedy chcemy wejść do pomieszczenia z wycelowaną bronią. To już lepiej jakoś wywabić zombie na zewnątrz, bo takie próby kończą się fatalnie.

- Miejsca w ekwipunku jest bardzo mało. Broń do walki wręcz niszczy się bardzo szybko, więc trzeba co chwilę szukać nowej. Bo przecież taka maczeta czy dziesięciokilogramowy młot się na pewno zniszczą po rozwaleniu nimi łbów kilkunastu zombiakom, no tak.

Wad jest znacznie więcej, ale wszystkiego wymieniać i tak nie ma sensu. Szkoda tego pomysłu, bo mogłaby być z tego nawet całkiem niezła sieciówka. A tak to się nie nadaje do niczego.

21.04.2016 15:51
👎
odpowiedz
3 odpowiedzi
Srebrnobury
16
2.0
PC

Nie rozumiem, skąd tak wysokie noty dla tego chłamu?
Sam początek gry jest fatalny! Oglądamy kilka wstawek i nagle przejmujemy stery nad pojazdem, by po minucie znowu oglądać wstawki, a po kolejnej gra znowu nagle każe nam sterować pojazdem. To powoduje straszne odczucie odrealnienia i nie pozwala w ogóle wczuć się w akcję. Gracz nie skupia się ani na grze, ani na oglądaniu.

Kiedy w końcu dane nam jest na dłużej zasiąść za sterami samochodu, bardzo szybko okazuje się, że model jazdy jest totalnie spieprzony. Gdzie mu tam do tego z pierwszej czy drugiej części tej gry. Twórcy zrobili wszystko, żeby grało się w to dzieło jak najmniej przyjemne. Zero-jedynkowy gaz nie sprzyja sterowności. Auto po wciśnięciu akceleracji zrywa się z miejsca, od razu paląc gumy i tracąc przyczepność. Zresztą tą przyczepność traci bardzo łatwo nawet przy niewielkim (jak na realia gry) przyśpieszeniu. Zachowanie samochodów przypomina trochę model jazdy zastosowany w serii Need for Speed podczas trybu "drift". Auta w Driver: San Fransisco po prostu ślizgają się po drodze i rzuca nimi na wszystkie strony. Wejście w zakręt czy choćby zwykłe wymijanie samochodów na prostej to najwyższa próba cierpliwości dla gracza. Bardzo łatwo wpaść w poślizg, wtedy trzeba kontrować, a i tak miota nami jak szatan, co kończy się obijaniem o inne auta albo malowniczym piruetem.
A można było wrzucić do gry opcje tak przydatne w pierwszej części, jak mocny skręt kół czy przycisk odpowiedzialny za maksymalne przyśpieszenie. No ale po co?
Promień skrętu aut to jakiś nieśmieszny żart. Już byle Ursusem byłoby chyba łatwiej poruszać się po mieście. Próba skrętu, nawet w dość szerokich alejach San Franisco, kończy się zazwyczaj zwolnieniem prawie do zera. Jeżeli tego nie zrobimy, to albo stracimy przyczepność, albo w coś przywalimy i na tym się nasza jazda skończy.
To wszystko tyczy się aut osobowych, a co dopiero, jak zasiądziemy sobie za sterami autobusu albo ambulansu? Te pojazdy sprawiają wrażenie, jakby miały celowo poblokowane osie. Aż sobie sprawdziłem w opcjach czy aby nie jest to jakiś hard mode albo "realistic" czy inny badziew, ale nie. Cały ten model Arcade, który pozwalał na swobodne manewrowanie pojazdem i efektowne pościgi w pierwszej czy drugiej części, zastąpiono czymś, co w tej grze się zupełnie nie sprawdza. Już lepszy byłby model jazdy z GTA San Adreas.
Oczywiście sterowani przez komputer przeciwnicy nie mają tego problemu i obojętnie czym by nie jechali, to robią to jak sznurku. Rzadko kiedy zdarza im się popełnić jakiś błąd. Czy to opancerzona furgonetka, sportowy wózek, autobus, budka z lodami, nawet cholerna paralotnia - oni zawsze wszystko robią idealnie, prując ile fabryka dała. To akurat było problemem każdej części tej serii, i w pierwszej również powodowało papitacje u gracza, więc nie ma się czym ekscytować.
Co jeszcze można zaobserwować na początku, to to, że jesteśmy prowadzeni na smyczy, a za próbę zerwania się z niej jesteśmy srogo karani. Już w pierwszych misjach, kiedy siadamy a sterami samochodu, nie wolno nam wyjechać poza dostępny obszar. Ten niedostępny jest na mapie oznaczony na szaro, a w grze widać czerwony smugi, oddzielające go od obszaru po którym możemy się poruszać. Jeżeli wyjedziemy poza dozwolony obszar, to misja jest nieudana. Tak po prostu. No czy ktoś mi to w ogóle wyjaśni? W grze o jeżdżeniu po mieście nie wolno nam wybrać sobie trasy do punktu oddalonego o kilometr, bo jak skręcimy w jedną ulicę za daleko, to misja się nie udaje? Co za idiota to w ogóle wymyślił? Musisz jechać tam gdzie ci każą i jak ci każą. To przecież już pierwsza część Drivera dawała graczowi więcej swobody.

Wiele takiej grze można wybaczyć, ale jeżeli podstawowy element leży i kwiczy, wołając przy tym o pomstę do nieba, to niestety wypada mi powiedzieć tylko tyle, że ten tytuł nie nadaje się do jazdy.

14.04.2016 09:00
👎
odpowiedz
Srebrnobury
16
3.0
PC

Gra miała znaczący potencjał, który został zmarnowany przez wiele niekorzystnych czynników i zmian wprowadzanych przez deweloperów. Starsza wersja gry z Early Access wciąż jest grywalna, jednak te nowsze są symulatorem niemożebnej irytacji i bezwartościowego grindu.
W tej grze wszystko jest przeciw graczowi. Dosłownie. Mechanika gry zniechęca do niej, zamiast zachęcić, karząc gracza za robienie w niej postępów, jak i za wszystko inne. Na każdym kroku. I nie da się z tym niczego zrobić. Gra sprawia wrażenie, jakby sami twórcy z sadystycznym uśmieszkiem szeptali, graczowi na ucho: Nie rób niczego, i tak nic ci się nie uda. Chichocąc przy tym ekstatycznie, niczym pacjenci z domu wariatów.

Całe to gadanie o tym, że ta gra bazuje na umiejętnościach gracza jest tanim chwytem marketingowym, niemającym nic wspólnego z prawdą. Na umiejętnościach gracza to bazował Dark Souls, gdzie można było sobie poradzić z każdym wyzwaniem, będąc ostrożnym. Darkest Dungeon bazuje na czystym RNG, które zawsze stoi po stronie komputerowego przeciwnika.

Widzę, że moderator jest fanbojem tego tytułu, bo usunął mi komentarz i musiałem go wklejać jeszcze raz. Co za frajer.

post wyedytowany przez Srebrnobury 2016-04-14 09:01:53
13.04.2016 13:30
👎
odpowiedz
Srebrnobury
16
3.0
PSV

Gra miała znaczący potencjał, który został zmarnowany przez wiele niekorzystnych czynników i zmian wprowadzanych przez deweloperów. Starsza wersja gry z Early Access wciąż jest grywalna, jednak te nowsze są symulatorem bezbrzeżnego wkurwienia i bezwartościowego grindu.
W tej grze wszystko jest przeciw graczowi. Dosłownie. Mechanika gry zniechęca do niej zamiast zachęcić, karząc gracza za robienie w niej postępów jak i za wszystko inne. Na każdym kroku. I nie da się z tym niczego zrobić.
Darkest Dungeon sprawia wrażenie, jakby sami twórcy z sadystycznym uśmieszkiem szeptali, chichocząc przy tym psychotycznie: Nie rób niczego, i tak nic ci się nie uda.

Całe to gadanie o tym, że ta gra bazuje na umiejętnościach gracza jest tanim chwytem marketingowym, nie mającym nic wspólnego z prawdą. Na umiejętnościach gracza to bazował Dark Souls gdzie można było wyjść z każdej sytuacji obronną ręką, jeśli tylko uważało się na to co robi. Darkest Dungeon bazuje na czystym RNG, które zawsze stoi po stronie komputerowego przeciwnika, przez co niezależnie od podjętych przez nas decyzji, zawsze dostaniemy łupnia. Dodatkowo gra nie wybacza błędów, więc tutaj jeden kamyczek powoduje lawinę. Jeśli raz coś się nie uda, to wszystko momentalnie zaczyna się sypać.
Jedynie na pierwszych poziomach gra sprawia wrażanie trudnej, ale jako tako zbalansowanej, bazującej na umiejętnościach gracza. Wrażenie to jednak szybko znika wraz z postępami w grze, a poziom trudności zmienia się dramatycznie, stając się ścianą nie do przebicia. Jest on bowiem całkowicie nieproporcjonalny w stosunku do możliwości naszych postaci. Nawet w pełni rozwiniętych i wyposażonych.

Bóg jeden wie, jaki cel przyświecał Red Hook w ich poczynaniach przy doprowadzaniu ich dzieła do obecnego kształtu. Mam jednak nadzieję, że srogo ich za te postępki ukarze.

post wyedytowany przez Srebrnobury 2016-04-13 13:32:22
26.03.2016 06:35
😉
1
odpowiedz
Srebrnobury
16

Dopóki zarabiają, to w poważaniu mają hejty i swój wizerunek, tak samo jak i VALVE, która łamie wszelkie możliwe prawa konsumenta w wielu krajach, a na wiadomości wysyłane do supportu odpisuje bot. I każdy ma to gdzieś. Jakby kryzys ich ukąsił w zadek, to dopiero by się zaczęła kampania promująca ich nowy wizerunek i tym podobne bzdury, choć nie wiem czy w dzisiejszych czasach nie wyszło by im taniej się zlikwidować i założyć nową firmę, aniżeli tylko zmieniać nazwę.

26.03.2016 06:24
odpowiedz
Srebrnobury
16

Widzę, że z okazji tych wszystkich Souls'ów wypuszczanych co roku, ktoś w końcu postanowił wskrzesić Painkillera w takiej właśnie konwencji, nieco krzyżyując go z Hexenem. Brzmi ciekawie.
Po trailerze można stwierdzić, że klimat wylewa się z ekranu na klawiaturę. Ale... to strzelanie ze spawarki do zombich było strasznie niemrawe. Efekt mizerny. Ciekawiej byłoby już okładać żywe bydło elektrycznym pastuchem, niż tak miziać prądem z darkalienowato wyglądającej spawarki.
Oby więc tej gry nie położył zbyt stateczny gameplay, bo klimat to za mało, co wiemy na przykładzie choćby STALKER'a. Problemem Painkillera z kolei była niekiedy zbyt duża dynamika. Niezdejmowanie palca ze spustu było męczące, a czasami wręcz nużące, bowiem wokół widać było jedynie flaki naszych przeciwników, i nic poza tym. Jednak nie widzi mi się FPS w stylistyce Dark Souls i konwencji Bioshocka (o ile twórcy zechcą dolewać do tego jakichś elementów cRPG). Trudno będzie im z tego ulepić coś, co porwie graczy na dłużej i nie zniechęci zbytnim udziwnieniem czy zbyt ciężkim klimatem. Choć kto wie, skoro Border Lands się udało...

25.09.2015 00:47
odpowiedz
Srebrnobury
16

Zobaczymy, czy From Software potrafi uczyć się na własnych błędach, choć po tym jak powiela je w dwóch kolejnych grach, to śmiem wątpić. Dwie części Dark Souls oraz ich spadkobierca - Bloodborne, miały dokładnie takie same problemy z hitboxami, detekcją trafień i pracą kamery, pomijając inne niedociągnięcia, to utrudniało rozgrywkę i irytowało do granic absurdu. Jeżeli FS o raz kolejny wypuści grę zawierającą te same błędy, to pozostanie im ją wepchnąć co najwyżej w tyłek. Tym bardziej, że zapewne w fazie planowania gry już zaplanowano DLC, bo przecież to nowy sposób żerowania na graczach.
Poza tym mogliby się pokusić o zmianę systemu walki na nieco bardziej dynamiczny. I oby świat Dark Souls III nie okazał się tak kretyńsko skonstruowany, jak ten z części drugiej.

24.09.2015 15:28
odpowiedz
Srebrnobury
16
3.0
PS4

Zmarnowany pomysł. Gra ma spory potencjał, lecz zupełnie niewykorzystany. Jest krótka i liniowa do bólu, a wszystkie sekwencje strzelanin wyglądają praktycznie tak samo. Brak tutaj też starć z bossami. Ta gra to bardziej interaktywny film, który nie daje nawet złudzenia wyboru. Zawiera w sobie też nieco błędów logicznych. Praktycznie gra kończy się w miejscu, w którym powinna się tak naprawdę zacząć.
Koniec gry również całkowicie rozczarowuje. Nie daje graczowi żadnego wyboru, urywa się nagle, sugerując, że twórcy chcieli zarobić albo na DLC, albo na sequelu.
The Order 1886 ma świetną grafikę i oprawę, bardzo dobrze podłożone głosy, lecz co z tego? Całe opakowanie zdaje się na nic, ponieważ gra nie zawiera w sobie dostatecznej dozy grywalności, a do tego jest jednorazowa.

21.09.2015 21:00
odpowiedz
1 odpowiedź
Srebrnobury
16
7.0
PS4

Bloodborne to klon serii Dark Souls. Jednak klon od oryginału o wiele lepszy. Pomijając rzeczy, które są kwestią gustu, należy wspomnieć, że Bloodborne ma znacznie mniejsze problemy z systemem kolizji i hitboxami, niż DS. Sytuacje w których to przeszkadza nadal się zdarzają, ale zdecydowanie rzadziej, przez co nie ma się już tak usilnej ochoty powieszenia nieudolnych twórców za przyrodzenia. Jednakże praca kamery nadal jest tragiczna i w sytuacjach kryzysowych tylko i wyłącznie przeszkadza, zamiast pomagać. Za to należałoby ekipę From Software po prostu wybatożyć, bowiem jeżeli sami nie potrafili pewnych elementów skonstruować należycie, powinni to zlecić komuś innemu. Tymczasem system pracy kamery jest dokładnie tak samo gówniany, jak i w DS. Mimo wszystko gra jest nieco łatwiejsza. Nadal mamy w niej pułapki, lecz rzadko zdarza się, by przeciwnicy czy pułapki zabijały nas na przysłowiowego hita, nie dając drugiej szansy. Niestety formuła zbyt szybkich przeciwników również została skopiowana z DS, lecz w Bloodborne mamy możliwość o wiele łatwiejszego wejścia przeciwnikom w tempo i skontrowania ich ataku. I to jest ogromny plus. Nawet bossowie nie są na to odporni, więc jeżeli nie udaje nam się atakowanie przeciwników ze względu na ich szybkość, wystarczy poczekać na ich atak i skontrować go, by ich ogłuszyć.
Gra jest o wiele łatwiejsza niż Dark Souls, jednak nadal wymaga skupienia i taktycznego podejścia. Walka nadal jest tutaj bardziej pozycyjna, niż zręcznościowa, pomijając niektóre starcia z bossami. Broń nadal ma określony moveset, więc należy się do każdego oręża przyzwyczaić i inaczej ustawiać w trakcie walki. Niemniej, w Bloodborne o wiele prościej można poradzić sobie z kilkoma przeciwnikami naraz, co w Dark Souls II było praktycznie niemożliwe. Niestety nadal zdarza się, że przeciwnik może przyprzeć nas do muru, a wtedy nie dość że kamera wariuje, to jeszcze nie mamy możliwości odepchnięcia go, i to często kończy się zgonem, bo trudno jest go skontrować, nie widząc kiedy atakuje.
Fabuła w Bloodborne została przedstawiona w stylu typowo japońskim, czyli pokręconym, zagmatwanym i dziwnym. Jednak o wiele łatwiej jest to poskładać do kupy, niż w DS. Poza tym klimat jest tutaj kwestią gustu, lecz nie sposób nie pochwalić tego wiktoriańsko-gotyckiego, mrocznego świata, czerpiącego zresztą garściami z prozy H.P. Lovercrafta.
Ciemność, szarość, brud, mgła, przemoc, to wszystko składa się na plugawy, melancholijny i mroczny klimat który robi ogromne wrażenie.
Gra jest jednak bardzo krótka, a zakończenie sugeruje, że twórcy mają zamiar żerować na graczach wypuszczając kolejne DLC. I za to również należałoby ich wybatożyć. Ta współczesna maniera chciwości jest naprawdę bardzo przykra. Na pierwszy rzut oka widać, że grę można było spokojnie wydłużyć nawet o kilkadziesiąt godzin. Dark Souls było o wiele bogatsze niż Bloodborne, jeśli chodzi o zawartość.

Czy warto zagrać? Warto. Nawet nie będąc fanem Dark Souls. Nawet nie wiedząc, co to jest to całe Dark Souls. Bloodborne jest tytułem, w który zagrać warto.

Jednak za wszystkie niedociągnięcia i głupotę twórców, którzy przenieśli błędy z Dark Souls do tego tytułu, dostaje ode mnie tylko siódemkę. Niemniej, jest to siódemka naprawdę mocna.`

Byłoby jednak miło, gdyby From Software przestało wciskać jeden system wali w każdą grę i zaprojektowało coś o wiele bardziej dynamicznego, co jednocześnie dałoby graczom o wiele więcej swobody.

11.09.2015 19:53
odpowiedz
2 odpowiedzi
Srebrnobury
16
3.0
PC

Ktoś miał ciekawy pomysł, ale jego wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Gra jest w fazie beta niemal od trzech lat, a DE goni własny ogon, wciąż przerabiając obecne w grze elementy, i nie dodając prawie niczego nowego, a jeśli już, to są to jakieś bzdurki, które mogą przyciągnąć uwagę gracza raptem na kilka minut lub wcale. Większość podstawowych kwestii wymagających uwagi leży odłogiem i nikt z tym niczego nie robi. W grze po prostu nie ma nic, co by mogło w niej zatrzymać na dłużej. Ilość instancji i misji to kpina, bowiem misji jest bez liku, a niczego one do gry nie wnoszą. Wykonywanie ich nie ma żadnego sensu i połowa tej ilości w zupełności by wystarczyła. Z kolei jeśli chodzi o instancję, to jest tylko Pustka, w której - również w kilku typach misji - można farmić kolejne przedmioty. Poza tym jeden raid. I nic. Nie ma otwartych lokacji, nie ma kilku typów specjalnych misji. Żadnego urozmaicenia. PvP w tej grze jest dodane na siłę i kompletnie nieprzemyślane.
Poza tym DE ignoruje uwagi i pomysły graczy z prawdziwą pasją i nieustającą konsekwencją. Na forum znaleźć można wiele, wysoko punktowanych tematów, które zawierają w sobie mnóstwo interesujących koncepcji na to, jak gra powinna wyglądać. Niestety, DE nie robi tej gry dla graczy, tylko dla siebie i zmienia wszystko nie bacząc na to czy zmiany przypadną graczom do gustu. Być może właśnie dlatego gra szybko się nudzi, a serwery EU świecą pustkami, bo trudno uznać kilkadziesiąt osób za zadowalający wynik. Z kolei w obliczu krytyki, DE działa bardzo szybko i - również z pasją - kasuje niepochlebne opinie na forum, a ich autorów nagradza warnami i banuje.
Odradzam tę grę w takim stanie, w jakim znajduje się teraz. Tym bardziej, że jest jeszcze w fazie beta, a jej twórcom woda sodowa uderzyła do głowy i mają oni w rzyci grywalność tego tytułu, jak i graczy, których trollują zresztą na streamach. Tym bardziej jest to żałosne, że wydawca, który nie wyprowadził swojej gry do pełnej wersji, już teraz pokazuje wszystkim swoją arogancję i zwyczajne chamstwo.
Być może, jeśli kiedyś zmieni się wydawca, zmieni się też ta gra w sposób który będzie przyjazny dla gracza. W tej chwili szkoda czasu na obcowania z tym tytułem. Na dłużej niż kilka dni wciągną się w niego jedynie prawdziwy maniacy, albo dzieciaki.

25.02.2015 21:40
1
odpowiedz
Srebrnobury
16

Gra tak samo żałosna, jak Postal. Tania w produkcji, mająca na celu przyciągnąć gimbazę przemocą, żeby zarobić tanim kosztem. Taka gra sama w sobie złą nie jest, ale skoro pokusili się o przemoc, to mogli już pokazać ją we wszystkich aspektach. Mordować można, ale nie dzieci. Można mordować, ale nie gwałcić... Gra niby kontrowersyjna, ale zachowuje standardy, bo bez nich nie zostałaby dopuszczona do sprzedaży, zatem cała ta przemoc to pic na wodę, kontrolowany przepisami. Główny bohater nienawidzi świata i zabija wszystko co popadnie. Poza tym nie wiemy o nim kompletnie nic i niczego się nie dowiemy. Żeby gra stawiała na jakąś immersję i dylematy dwuznacznie moralne, to byłoby to ciekawe. A ta jest to kolejna (bardzo brzydka i bardzo nudna) wyrzynka, w której się wybija kolejne piksele, żeby dać upust swojej żądzy mordu. W Hooligans też miało grono zagorzałych zwolenników, chociaż gra była żałosna. Tu będzie pewnie tak samo.

Świetny wywiad, nie ma co, tośmy się dowiedzieli tylu ciekawych rzeczy, że szok! Super pomysł! Wymyśleć bohatera który wychodzi z domu i zabija innych. Może pograjcie sobie w GTA zamiast robić beznadziejną gierkę o niczym.
Tą grę można by ewentualnie kupić za dziesięć zeta, jeżeli twórcy umieścili by w niej lokację swojej firmy i postacie przedstawiające samych siebie, żeby ich można było wykosić. :D

23.02.2015 10:24
odpowiedz
Srebrnobury
16
0.0
PC

Gra tak samo żałosna, jak Postal. Tania w produkcji, mająca na celu przyciągnąć gimbazę przemocą, żeby zarobić tanim kosztem.

Taka gra sama w sobie złą nie jest, ale skoro pokusili się o przemoc, to mogli już pokazać ją we wszystkich aspektach. Mordować można, ale nie dzieci. Można mordować, ale nie gwałcić... Gra niby kontrowersyjna, ale zachowuje standardy, bo bez nich nie zostałaby dopuszczona do sprzedaży, zatem cała ta przemoc to pic na wodę, kontrolowany przepisami.

Główny bohater nienawidzi świata i zabija wszystko co popadnie. Poza tym nie wiemy o nim kompletnie nic i niczego się nie dowiemy. Żeby gra stawiała na jakąś immersję i dylematy dwuznacznie moralne, to byłoby to ciekawe. A ta jest to kolejna (bardzo brzydka i bardzo nudna) wyrzynka, w której się wybija kolejne piksele, żeby dać upust swojej żądzy mordu.
W Hooligans też miało grono zagorzałych zwolenników, chociaż gra była żałosna. Tu będzie pewnie tak samo.

30.11.2014 16:12
odpowiedz
Srebrnobury
16

"Od turowego RPG do hack and slasha dla mas - krótka historia Diablo"

To jest jakaś wersja Diablo Tactics?

16.11.2014 00:02
odpowiedz
Srebrnobury
16

Pache naprawiły mnóstwo błędów, ale większość z głównych bolączek (Hitboxy, kamera) pozostaje w mocy. Większość to elementy źle zaprojektowane, których żaden patch nie naprawi.
Ilość patchy i elementy jakie one naprawiają świadczą tylko o nieudolności twórców, którzy tyle baboli przepuścili na testach. A skoro do tej pory nie naprawiają takich nic nie znaczących błahostek, jak ataki wrogów przenikające przez ściany i hitobxy, to oznacza tylko, że mają konsumentów w głębokim poważaniu.
Szkoda czasu na ten syf i śmiać się tylko należy z fanatyków, którzy wszystkie wady i błędy w innej grze wytknęli by bez litości, tutaj uznają za zalety.
Ludziom się chyba poprzewracało. :)

04.11.2014 22:54
odpowiedz
Srebrnobury
16

Nie wiem jakim trzeba być debilem, żeby zaliczyć H&S, jakim jest Dark Souls czy Grim Dawn, do RPG...
Growe mózgi z roku na rok stają się coraz bardziej bezpretensjonalne.

30.10.2014 21:31
odpowiedz
Srebrnobury
16
Wideo

https://www.youtube.com/watch?v=UScsme8didI

Polecam obejrzeć.

Warto jeszcze wspomnieć, że ogień smoków przenika przez ściany, a niektórzy przeciwnicy są źle zaprojektowani i atakują nas bez chwili przerwy, przez co niemożliwe jest zadanie im jakiegokolwiek ciosu, bowiem nasza postać jest upośledzona i atakuje w zwolnionym tempie. :)

24.10.2014 17:09
odpowiedz
Srebrnobury
16

Prawie do tyłu, to ty chodzisz bokiem przez ten kretynizm, który prezentujesz, niedorobiony trollu. :D
I pamiętaj, że "prawie" robi wielką różnicę.
No a że ta gra jest tak niedorobiona, że nawet hitboxy są spaczone, to cóż.

23.10.2014 21:13
odpowiedz
Srebrnobury
16

Czas na filmiku 14:20 mniej więcej. Tutaj polecam obejrzeć, jak postać robi roll w bok, a zaraz potem "teleportuje" się w bok, prosto na miecz. To jest własnie ewidentny i żałosny skrypt, kiedy cios nie powinien nas dosięgnąć, ale dosięga, bo gracz zrobił coś inaczej, niż przewdzieli i zaprogramowali twórcy.
Całe Dark Souls to własnie festiwal takich skryptów i niedoróbek.

Ogarnijcie więc wasze fanbojostwo i niskie poczucie własnej wartości, to może przestaniecie się tak jarać, jak autor filmiku, jadąc po "nieogarach", którzy giną w różnych miejsach, a sam potem ginie jak "noob", bo mu skrypt wlazł niefartem. :D

23.10.2014 19:01
odpowiedz
Srebrnobury
16
Wideo

Tutaj podaję link, na którym widać właśnie, jak wspaniale ta gra jest oskryptowana.
http://www.youtube.com/watch?v=IHDdgw2Xrks&list=PL0L8-uCG9amykfk6yA3Y4MwbtASNULtRI&index=3
Wspaniały system rolowania, gdzie cios i tak nas trafia, bo nie zrobiliśmy uniku w przewidzianym przez tworców momencie. Pomimo tego, że postać gracza jest poza zasięgiem ataku, to ten się udaje. Ogólnie takich właśnie elementów jest w grze znacznie więcej i to jest właśnie esencja trudności tej gry. Beznadziejna konstrukcja mechaniki. Żenada i jeszcze raz żenada.
Po prostu gra dla patoli, którzy nabijają sobie ego elitaryzmem, że udało im się "takom tródnom gre pszejść, a inni nie mogom". ^^

22.10.2014 22:27
odpowiedz
Srebrnobury
16

Też bym chciał taki system. Problem nie w tym, że w DS jest taki system, tylko że został on źle wykonany, a biorąc też pod uwagę inne mankamenty tej gry, nie ma sensu tracić na nią czasu. Chyba, że ktoś jest masochistą i no lifem, który ma go w nadmiarze, i lubi uczyć się gry na pamięć, żeby ją przejść.
Wspomnimy inny tytuł (o ile pamiętam) Ninja Gaiden. On też nie był łatwy, ale tam nie było takich absurdów, jak w DS i system był dopracowany na pewno o niebo lepiej, dzięki czemu gracz miał szansę reagować w czasie na wyzwania.

22.10.2014 18:53
odpowiedz
Srebrnobury
16
0.0

Absolutna kalka DS, oraz zrzynki z wielu znanych produkcji. First Warden to chyba brat Sarumana z LoTR, a same postacie gracza przypominają mocno stylizację Warcraftową. Zwłaszcza kleryk, który jest jako takim paladynem, którzy w Warcrafcie również posługiwali się młotami...
Pytanie brzmi: Po co robić taką samą grę, która nosi jedynie inny tytuł?
Na uwagę zasługuje również zdanie, odnośnie tego, że pokonanie bossa za pierwszym razem będzie możliwe dla hardkorowców. To wskazuje na sztucznie zawyżany poziom trudności. Wyzwania powinny być zaprojektowane w taki sposób, by gracz miał szansę sobie z nimi poradzić za pierwszym razem. Jeżeli gra oferuje wyzwania, których pokonanie opiera się na nauczeniu się ich na pamięć poprzez umieranie, to jest to gra po prostu źle skonstruowana.

22.10.2014 18:29
odpowiedz
Srebrnobury
16

Pokaż mi, jak parujesz Mieczem z Heide dla przykładu. Ten miecz można zdobyć bardzo szybko, ja go mam, i blokować się da, choć to jest pseudo-blokowanie, bo ciosy i tak przez gardę przechodzą, natomiast wykonanie parowania uaktywnia tylko normalny cios lewą ręką.

22.10.2014 15:05
odpowiedz
Srebrnobury
16

Nagraj filmik, jak blokujesz/parujesz bronią w DS mając broń w dwóch rękach.

22.10.2014 13:55
odpowiedz
Srebrnobury
16

Cyber, gdybyś nie był debilem, to może potrafiłbyś czytać ze zrozumieniem, a gdybyś potrafił czytać ze zrozumieniem, może nie musiałbyś pytać o to, co opisałem w swoim poście.

W Dark Souls I i II liczą się umiejętności, owszem. Jednak są to umiejętności walki ze skryptami, beznaidzjenym systemem walki, brakiem logiki i konsekwencji świata przedstawionego, oraz miernych informacjach o rozwoju postaci, co powinno być tutaj podstawą, a pozostaje jedynie w sferze domysłów.

Jak kupuję meble "zrób to sam", to oczekuję instrukcji obsługi i odpowiednich komponentów, a nie tego, że dostanę kilka bali, i zestaw narzędzi, żebym sobie sam te meble wyrzeźbił. I DS jest właśnie taką grą, jak te bale. Zamiast gotowego, dobrego produktu, dostajemy produkt wybrakowany i ubogi.

Oczywiście w tej grze jest bardzo dużo mankamentów, ale ja się czepiłem tylko tych najważniejszych, już dając sobie spokój z pierdołami w rodzaju dialogów czytanych z kartki i topornego systemu rozmowy, gdzie trzeba bezustannie klikać do znudzenia klikać postać i wysłuchiwać jej biadolenia, bez szansy na jakieś linie dialogowe i wybór spraw istotnych. To już lepsze dialogi w Diablo były...
Levelowanie to też porażka, bo zamiast rozdać sobie staty przy ognisku, to trzeba się fatygować do postaci w Majuli, a przed interakcją za każdym razem wysłuchiwać jej biadolenia, choć zawsze jest ono takie samo...

22.10.2014 13:00
odpowiedz
Srebrnobury
16

@ Rewlwerowiec

Jeju, ale ty masz słaby ten trolling, chłopie. Robienie z siebie debila ci nawet wychodzi, ale przesadzasz.
Akurat w grze jest system autonamierzania, no więc broń właśnie trafia sama, jeśli go włączymy.
Nie, nie da się. I nie liczymy SKRYPTÓW, tylko mechanikę dla broni ogółem. To że da się blokować halabardą dajmy na to, bo twórcy taką możliwość przewidzieli, ale mieczem już się nie da... świadczy tylko o tym, jak ta gra jest niedorobiona.
Widać też, że

Nie mam nic do sadomasochitów, ale podniecanie się bublem i uznawanie wad za zalety z tego tytułu uważam za objaw kretynizmu.

Niemniej, ta gra została stworzona z myślą o takich ludziach, co widać na każdym kroku.
Najbardziej w momentach oskryptowanych do bólu, zrobionych na pułapki.
Mamy pomieszczenie do którego należy zeskoczyć i na wprost widzimy w nim dwóch wrogów. Przy ścianie, której nie widzimy z góry, siedzi sobie trzeci. Jeśli zeskoczymy w nieodpowiednim miejscu, to zginiemy, bo ten trzeci od razu nas zatakuje i trafi w plecy, a jak nas trafi, to po zawodach, bo już nie będziemy mogli się ruszyć, aż nie wykona sekwencji do końca. Podczas gdy my będziemy ogłuszeni po otrzymaniu ciosu, zaczniemy otrzymywać dalsze, doskoczą do nas pozostali wrogowie i zakłują jak psa.
Następnym razem jesteśmy mądrzejsi i zeskakujemy tą prawidłową stroną, dzięki czemu wykańczamy wrogów bez większych problemów, których zachowani się zmienia, bo zeskoczyliśmy dobrą stroną, i już nie atakują nas tak zajadle, jak przed momentem.

Inny moment, to wspaniałe pomieszczenie z balistami. Tej pułapki łatwo uniknąć, ale oczywiście jest ona podwójna. Podstawowym odruchem w takiej sytuacji jest unik w tył, bo nigdy się nie wchodzi do nieznanego pomieszczenia na oślep. I to błąd, bowiem trzej przeciwnicy w środku są tak oskryptowani, że jeśli się cofniemy, to wybiegają na nas i atakują wściekle. Bronić nie można się za długo, bo stamina szybko się kończy i szybko wypadamy z równowagi. Kiedy kilku przeciwników atakuje naraz, też nie można ich zaatakować, bo nie da się znaleźć okienka pomiędzy ich atakami, żeby zastosować tempo. Nie da się go za bardzo zastosować, bo wykonując ciosy, nasz bohater robi to, jakby nie chciał. Jakby był upośledzony i właściwie pierwszy raz trzymał w dłoni miecz.
Ale jeśli do pomieszczenia wbiegniemy, to zauważmy, że przeciwnicy zachowują się inaczej. Są leniwi, i można spokojnie zadać im kilka ciosów, zanim w ogóle się zorientują, że umarli.

O parowaniu można zapomnieć, bo robi to tak samo, jak i macha mieczem. To samo z podniesieniem tarczy. Sekundę trzeba poczekać, jakby bohater musiał sobie przez ten czas przypomnieć, jak się to robi. Żenada.

System walki w tej grze powinien być płynny, a jest toporny, co w połączeniu z innymi mankamentami czyni grę cholernie trudną. A tego rodzaju trudność to po prostu żenada, bo nie walczymy z wyzwaniami zawartymi w grze, tylko z mechaniką i błędami które ta zawiera.

Gwodździem do trumny dla wersji PCtowej jest fakt, że postać reaguje na wciskanie klawiszy z opóźnieniem.

Jestem fanbojem gier które nie przechodzą się klepaniem na ślepo jednego przycisku.

Tak? To czeka cię niespodzianka, bo wiele gier polega na wykonywaniu tych samych sekwencji, a DS nie należy do wyjątków. Tutaj również klepiesz kilka przycisków i nic poza tym.
DS wręcz wymusza na graczu bawienie się w małpę, bo przeciwnicy są beznadziejnie oskryptowani, i niektóre z ich ataków są szybsze, niż zastosowanie parowania.

A samouczek to jest podstawa czegokolwiek, bo daje ci wiedzę o świecie i mechanice gry. Niektórzy jednak są masochistami, jak mówiłem, i lubią spędzać kilkanaście godzin na nauce sterowania, zamiast sprawdzić klawiszologię. :)

22.10.2014 12:39
odpowiedz
Srebrnobury
16

Powiedział fanboj.

22.10.2014 09:27
odpowiedz
Srebrnobury
16

Nie da się, właśnie z powodu move-set. To jest jedna z najbardziej debilnych rzeczy w grze, która zamienia element "action" w "puzzle". Albo powinniśmy mieć większą kontrolę nad możliwościami zadawania ciosów, poprzez ich ukierunkowywanie, albo bohater powinien sam wyprowadzać odpowiedni cios w stosunku do położenia wroga. Co za za kretyński pomysł, żeby każda broń miała przypisaną animację ciosu. Korzystając z danego typu broni, gracz powinien mieć możliwość zadawania wszystkich rodzajów ciosów, które są możliwe do wykonania dana bronią. Poza tym (co jest logiczne) taką halabardą czy lancą w bardzo ciasnym pomieszczeniu nie powalczysz, bo broń odbije się od ściany, mając za mało miejsca na manewr. System zastosowany niegdyś w Reveancie pokazuje, że da się nawet w tak ograniczonej produkcji z rzutem izometrycznym zaimplantować kilka całkiem fajnych ruchów. DS to produkcja z 2014 roku, a wygląda, jakby był prototypem nowych systemów walki.
Cal of Duty to inny rodzaj gry, ale trudno zrozumieć twoje zdanie odnośnie prowadzenia za rączkę, bowiem klasyczne celowanie za pomocą myszki na refleks i koordynację trudno chyba za to uznać.

Tarcza nie jest bronią. Bronią nie da się parować, ani blokować. Wiedziałbyś to, gdybyś w ogóle grał w DS, zamiast trollować na podstawie obejrzanych filmików i przeczytanych recenzji.
Również blokowanie czy parowanie to nie jest unik.


invulnerability frames to kpina, bowiem unik nie zawsze działa, choćby był wykonywany w takim samym momencie. I poza tym sama idea uników jako przewrotu jest idiotyczna, o czym już pisałem.

DS to gra trudna, ale jej trudność wynika jedynie z niedoróbek i spieprzonego systemu walki, więc zadowoleni z gry będą jedynie sadomasochiści.

21.10.2014 22:03
odpowiedz
Srebrnobury
16
3.0
PC

Ogromne rozczarowanie. Ta gra, to niewykorzystany potencjał, który zamieniono w kolejną komerchę pasioną na DLC. Gra ma przede wszystkim klimat, ale jej esencję - czyli walkę - spieprzono całkowicie.
Kamera w trakcie walki zaczyna latać na wszystkie strony, przez co nie da się w ogóle manewrować postacią w odpowiedni sposób. Autolock (namierzanie) działa jak chce, i bardzo często namiar przeskakuje samoistnie z jednego przeciwnika na drugiego, nie biorąc pod uwagę odległości i namierzając również przeciwników kilkanaście pięter niżej, przez ściany! System walki, to jakaś kpina. To nie jest żadne action, tylko puzzle gaming. Dwa rodzaje uderzeń, przy czym ich wykonanie zależy tylko i wyłącznie od broni! Mamy dwa takie same miecze, różniące się jedynie nazwą, ale jednym z nich nasz bohater bierze zamach od prawej, a drugim uderza dziwnie od dołu. To sprawia, że nie da się skutecznie prowadzić walki jednym rodzajem broni! W jednej z pierwszych lokacji jeden z przeciwników jest umieszczony na kamiennym cokole, na który nie da się wejść, ale spokojnie powinno się dać go dosięgnąć bronią. Jakież było moje zdziwienie, kiedy naiwnie uwierzyłem, że po namierzeniu go, mój bohater po prostu go trafi, kiedy wyprowadzę atak. No ale nie! Animacja ataku dla broni nie zmieniła się, a system w ogóle nie bierze pod uwagę rozmieszczenia przeciwników, więc mój bohater zamachnął się mieczem od dołu i po prostu trafił w murek poniżej przeciwnika. Nie mając innej broni, po prostu nie byłbym w stanie go trafić, wyprowadzając atak, pomimo tego, że przeciwnik był w zasięgu. Po takich cudach grę wyłączyłem.
Tym bardziej, że większość przeciwników jest poupychana po mapach sprytnie, celowo w taki sposób, by walka była utrudniona. Jeżeli toczymy ją w wąskim korytarzu czy na schodach, to często również nasza broń przy próbie ataku odbija się od ściany, ale tylko nasza,bowiem przeciwnicy tego problemu nie mają, idealnie trafiając w nas.
Nie mamy nawet jakiegokolwiek systemu parowania bronią, przez co bez tarczy możemy jedynie robić uniki, co oczywiście wymaga nieco miejsca. No a że często korytarze są ciasne, a kamera lata jak chce, to łatwiej wykonując unik wpakować się prosto na cios przeciwnika.
W grze podstawowym rodzajem uniku jest przewrót, przez co nasz bohater przypomina małpę, turlającą się na prawo i lewo, zamiast normalnie walczyć, odbijając uderzenia i tak dalej. Nie wiem kto wpadł na taki genialny pomysł uczynienia z przewrotów jednego z głównych elementów walki, ale to jest idiotyczne. To pasuje do gry pokroju Mario lub Crasha, ale nie do mrocznej stylistyki fantasy.
Żeby było zabawniej, to po każdym ciosie nasz bohater i tak na chwilę zamiera, co jeszcze bardziej pogłębia wrażenie jego upośledzenia i ślamazarności.
Gra jest cholernie oskryptowana, przez co w ostateczności walczymy e skryptami i przechodzimy ją na pamięć, bo DS nie wybacza błędów. Można zginąć, ale to automatycznie wskrzesza wszystkich przeciwników, więc często dotarcie na miejsce śmierci staje się niemożliwe. To cios poniżej pasa, bowiem tracimy wtedy wszystkie zdobyte dusze (punkty doświadczenia), a często nie mamy innej możliwości, jak uczyć się na błędach ataków naszych wrogów... by pokonać ich następnym razem.
Pomimo tego, że walka odbywa się w czasie rzeczywistym, to nie ma w niej "action". To wygląda tak, jakby ktoś nieudolnie w ostatnim monecie zdecydował, że jednak zamieni turowy system na walkę w czasie rzeczywistym.
Nasza postać ginie, spadając z większej wysokości, natomiast przeciwników ta zasada w ogóle nie dotyczy! Nie odnoszą oni obrażeń od upadku.
Ta gra jest niemiłosiernie frustrująca, ale jej trudność nie wynika z samego poziomu trudności jako takiego, tylko całkowicie skopanego sytemu walki i pracy kamery, oraz innych mankamentów, które mają na nią wpływ.
I pomimo bardzo dobrego klimatu, który mnie urzekł, uważam granie w DS za stratę czasu, bowiem czas rozgrywki jest sztucznie wydłużony przez te wszystkie bugi, a radość z gry bardzo szybko się ulatnia, ustępując miejsca frustracji i wrażeniu, że zostało się po prostu oszukanym.

16.10.2014 11:29
odpowiedz
Srebrnobury
16
6.0
PC

Tą grę niestety kładą skrypty i to na całej linii. Można sobie popykać, ale od naszych umiejętności czy koordynacji ważniejsze jest to czy idziemy właściwą drogą, oraz czy mamy akurat szczęście. Przechodzenie gry na najwyższym poziomie trudności to tragedia. Przeciwnicy widzą nas przez ściany - wychylamy się i umieramy. Jeśli się schowamy, to wiedzą że żyjemy i ani na chwilę nie przerywają ostrzału; rzucają celnie granatami z kilkunastu metrów, trafiają nas z kałacha waląc serią w pełnym biegu. Nasi sojusznicy to kukły, które same niczego nie potrafią zrobić, poza przewidzianymi przez twórców momentami gry. Gubią się, blokują nas i siebie nawzajem, strzelają na pokaz, bowiem prowadzony przez nich ostrzał jest praktycznie nieskuteczny. A dodatkowo, większość przeciwników celuje dokładnie w nas, nawet, jeżeli jesteśmy jednym członkiem kilkunastoosobowego oddziału, a wokół panuje bitewny chaos. Wszyscy przeciwnicy celują w nas! Dodatkowo w wielu miejscach są tak zwane "kill zone'y" To miejsca, w których przeciwnicy wyłażą hurtowo i zewsząd (oczywiście wszyscy skupiają sięna nas!), a ich zabijanie nie ma większego sensu, bowiem będą wyłazić tak dopóty, dopóki nie zrealizujemy odpowiedniego celu, czyli na przykład nie dotrzemy do odpowiedniego punktu na mapie.

27.09.2014 22:53
odpowiedz
Srebrnobury
16

mierzyliśmy! Przeciwnicy za to nie mają problemu z trafianiem nas ze znacznej odległości, pełną serią, nawet w biegu, niezależnie od rodzaju broni. Nie rzadko też widzą nas przez ściany, nawet, jeżeli się skradamy. To jest jedna, wielka katastrofa. Sporo elementów jest na plus. System modyfikacji sprzętu cieszy, ale przy tak skopanej walce, która irytuje i wymaga od nas bezustannego wciskania klawisza "quick load" jest nie do przyjęcia. Nie spodziewałem się, że zamiast poprawić błędy, które w Cieniu Czarnobyla doprowadzały mnie czasem do zgrzytania zębami, w kolejnej części je pogłębią.
To jest po prostu jedna, wielka strata czasu. Jedyne co można zrobić, to pooglądać sobie screeny, bowiem wspomniany już klimat jest naprawdę warty uwagi. Niestety, element growy już nie.

27.09.2014 22:52
odpowiedz
1 odpowiedź
Srebrnobury
16
3.0
PC

Ta gra ma niesamowity, wychodzący z ekranu o własnych siłach i wgryzający się w mózg gracza, niepowtarzalny klimat! Niestety, jest to jedną z niewielu jej zalet, które giną pod stertą błędów uniemożliwiających swobodną, przynoszącą satysfakcję rozgrywkę. Główny element gry, czyli walka, został CAŁKOWICIE schrzaniony. Już na początku gry jesteśmy zmuszeni walczyć i robimy to bardzo często. Szybko więc wychodzą na jaw wszystkie bugi zawarte w mechanice walki. Broń zadaje zbyt małe obrażenia. Przeciwnicy, i to słabo opancerzeni, potrafią przeżyć strzał (a nawet kilka!) ze strzelby w korpus, z odległości mniejszej niż pół metra! Innym razem giną od jednego strzału z odległości kilkunastu metrów. Potrafią również - nie mając hełmu - przeżyć strzał w głowę z kałasza, co też nie zdarza im się wcale rzadko. Mało tego, zadane im obrażenia w żaden sposób nie modyfikują ich parametrów. Dopóki ich nie zabijemy, ci będą biegać i walić do nas z całą stanowczością, nie kulejąc czy choćy nie strzelając o wiele mniej celnie. Nawet celując z broni dokładnie, ta ma nieprawdopodobny rozrzut, i nawet pierwszy pocisk (przy ogniu pojedynczym) potrafi polecieć w zupełnie inne miejsce niż to, w które mierzyliśmy! Przeciwnicy za to nie mają problemu z trafianiem nas ze znacznej odległości, pełną serią, nawet w biegu, niezależnie od rodzaju broni. Nie rzadko też widzą nas przez ściany, nawet, jeżeli się skradamy. To jest jedna, wielka katastrofa. Sporo elementów jest na plus. System modyfikacji sprzętu cieszy, ale przy tak skopanej walce, która irytuje i wymaga od nas bezustannego wciskania klawisza "quick load" jest nie do przyjęcia. Nie spodziewałem się, że zamiast poprawić błędy, które w Cieniu Czarnobyla doprowadzały mnie czasem do zgrzytania zębami, w kolejnej części je pogłębią.
To jest po prostu jedna, wielka strata czasu. Jedyne co można zrobić, to pooglądać sobie screeny, bowiem wspomniany już klimat jest naprawdę warty uwagi. Niestety, element growy już nie.

03.12.2013 10:55
odpowiedz
Srebrnobury
16

Podobno (wiele takich opinii widziałem) ten mod jest cholernie zbugowany. Postanowiłem więc odpuścić sobie testowanie go. Po co, skoro mam tą pewność, że niczym mnie nie zaskoczy? Podwoi jedynie monotonię i nudę występującą w Skyrimie. Dostaniemy więcej tego samego. Nic nowego, nic zaskakującego. Więc moim zdaniem nie warto nawet próbować, tym bardziej, jak człowiek miałby użerać się z bugami. Poza tym cały czas czytam, że Velicky wykonał i zrobił tego moda sam. A w recenzji czytam: "Dopiero kiedy wyobrazimy sobie ponad setkę osób dubbingujących występujące w nim postacie, zapisujących odnajdywane w ruinach manuskrypty, a wśród nich jedną, wcielającą się w barda w pierwszej napotkanej na nowej ziemi gospodzie i raczącą nas przyzwoitą piosenką – dopiero wtedy zaczniemy pojmować, jaki ogrom pracy wykonał Velicky." Mam więc rozumieć, że Velicky sam wcielił się w tą setkę osób i dubbingował grę? Nie ma to, jak profesjonalna recka. Osobiście po takich wpadkach wnoszę, że to jest lanie wody i Velicky nie robił tego moda sam... a cała sprawa jest sztucznie rozdmuchana. Chociaż nie wiem, co komu z tego przychodzi.

29.01.2013 14:39
odpowiedz
Srebrnobury
16

komplikuje całą sprawę - stanowczo za bardzo!
Biorąc to wszystko pod uwage, nie widzę sensu grania w tą grę, o ile ktoś chce wbijać jak najwyższy level. Opłacalna jest tyko zabawa tak do 120lv i chodzenie na wojnę nacji, bo to może sprawiać frajdę. Jednak tylko z dobrymi itemami, co oczywiście wyamga kasy, ale z questów i zbierania do tego levelu itemó powinno wystarczyć na jakiś słabszy lub przeciętny set. A dalej jest już tylko płacz i zgrzytanie zębów, że nic nie dropi nigdzie... Więc gra tak naprawdę nie jest F2P, Bo co to za F2p, skoro bez kupowania itemów samemu nie można nic wydropić? W tej grze wydropić coś dobrego, to jak wygrana w lotto. Serdecznie odradzam to pobojowisko każdemu.

29.01.2013 14:37
odpowiedz
Srebrnobury
16

3) Spora ilość botó i hacków. Może jak w kazdej grze, ale teraz boty zaczeły atakowac nawet forum... 4) Nieciekawy, toporny i drogi system craftu, który bez hacków, albo ogromnych nakładów finansowych, przynosi jedynie straty... A zbieranie materiałów jest mozolne, a tych najważniejszych - praktycznie niemożliwe do znalezienia. Bardziej opłaca się wszystko sprzedawać, aniżeli bawić sie w craft. 5) Ulepszanie przedmiotów - to samo co z craftem. Jest po prostu nieopłacalne. Szanse na ulepszenie przemiotu powyżej +7 są totalnie absurdalne, i z reguły kończy się to stratą czasu i ogromnych ilości Alz (waluty w grze). Przez to lepiej jest kupować już ulepszone (zazwyczaj przez hackerów) przedmoty, aniżeli zamemu próbować cokolwiek ulepszać. 6) Dungeony w tej grze są dość długie, a te na wyższy level mają absurdalny poziom trdności, przez co bez full party i wypasionego setu w ogóle nie da się ich skończyć, więc nie ma żadnej przyjemności z przechodzenia ich, bo wymagają one poświęcenia bardzo dużo nerwów i sił od gracza. A poza tym w dungeonach mamy idiotyczne questy, które zmuszają nas do bezsensownego klikania w odpowiedniej kolejnosći na to i tamto, co po prostu irytuje i niepotrzebnie komplikuje całą sprawę - stanowczo za bardzo!

29.01.2013 14:36
👎
odpowiedz
Srebrnobury
16

Ta gra, jajkolwiek nie byłaby ciekawa, ma bardzo poważe wady, które niestety zaniżają jej wartość drastycznie. Chociaż po najnowszych update'ach sporo zyskała. A tymi wadami są:
1) Praktycznie zerowy drop. Jakikolwiek dobry - ceny - drp, to setki skońcoznych dungów, albo setki godzin farmienia na mapie, a i to nie gwarantuje wydropienia czegokolwiek, co można by albo sprzedać na tyle wysoko, żeby zdobyć dobre itemy, albo wykorzystać dla siebie. ESTsoft wpadło na bardzo sprytny pomysł i drop dla nisko-levelowych dungów jest znacnzie zwiększony, żzeby graczy nie zniechęcić. Jednakże, im wyższy level i trudniejsze dungi, tym drop robi się coraz gorszy. I po XXX dungu z którego mamy raptem jakieś grosze, za które mozemy sobie co najwyzej kupić potiony grac się odechciewa. . 2) Mozolne nabijanie skill exp'a, które powinno zostać zlikwidowane wraz z ograniczeniem rangi do posiadanego lv, i po wbiucu nastepnej rangi (10lv) gracz powinien automatycznie zyskiwać maksymalną ilośc punktów skilli dla tej rangi. W tej chwili to nabijanie nie ma żadnego uzasdanienia, poza tym, że wymusza na graczu bezsensowne tracenie czasu na staniu na dummy, kiedy mógłby poświęcić ten czas na grę. 3) Spora ilość botó i hacków. Może jak w kazdej grze, ale teraz boty zaczeły atakowac nawet forum... 4) Nieciekawy, toporny i drogi system craftu, który bez hacków, albo ogromnych nakładów finansowych, przynosi jedynie straty... A zbieranie materiałów jest mozolne, a tych najważniejszych - praktycznie niemożliwe do znalezienia. Bardziej opłaca się wszystko sprzedawać, aniżeli bawić sie w craft. 5) Ulepszanie przedmiotów - to samo co z craftem. Jest po prostu nieopłacalne. Szanse na ulepszenie przemiotu powyżej +7 są totalnie absurdalne, i z reguły kończy się to stratą czasu i ogromnych ilości Alz (waluty w grze). Przez to lepiej jest kupować już ulepszone (zazwyczaj przez hackerów) przedmoty, aniżeli zamemu próbować cokolwiek ulepszać. 6) Dungeony w tej grze są dość długie, a te na wyższy level mają absurdalny poziom trdności, przez co bez full party i wypasionego setu w ogóle nie da się ich skończyć, więc nie ma żadnej przyjemności z przechodzenia ich, bo wymagają one poświęcenia bardzo dużo nerwów i sił od gracza. A poza tym w dungeonach mamy idiotyczne questy, które zmuszają nas do bezsensownego klikania w odpowiedniej kolejnosći na to i tamto, co po prostu irytuje i niepotrzebnie komplikuje całą sprawę - stanowczo za bardzo!
Biorąc to wszystko pod uwage, nie widzę sensu grania w tą grę, o ile ktoś chce wbijać jak najwyższy level. Opłacalna jest tyko zabawa tak do 120lv i chodzenie na wojnę nacji, bo to może sprawiać frajdę. Jednak tylko z dobrymi itemami, co oczywiście wyamga kasy, ale z questów i zbierania do tego levelu itemó powinno wystarczyć na jakiś słabszy lub przeciętny set. A dalej jest już tylko płacz i zgrzytanie zębów, że nic nie dropi nigdzie... Więc gra tak naprawdę nie jest F2P, Bo co to za F2p, skoro bez kupowania itemów samemu nie można nic wydropić? W tej grze wydropić coś dobrego, to jak wygrana w lotto. Serdecznie odradzam to pobojowisko każdemu.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl