No nudziłem się mocno. Dialogi i ogólnie fabuła jest na przeciętnie dobrym poziomie, ale gameplayowo ilość dłużyzn jest dla mnie niedopuszczalna. Ekspozycja też jest dla mnie zdecydowanie zbyt duża i gra daje nam pod nos każdą informację, abyśmy się musieli się za dużo domyślać. Scenariusz na max.5 godzin został rozciągnięty do 10.
To dorzucę także od siebie kilka tanich perełek:
The Count Lucanor - 5,99
Gylt - 23,90
Blue Wednesday - 13,59
The House of Da Vinci - 8,99
Slay The Princess - 34,50
Z wielkim sercem dla Slay The Princess oraz Blue Wednesday
To ja dorzucę od siebie informacyjnie ze swojej listy życzeń, które obecnie można nabyć taniej niż na jakichkolwiek keyshopach:
The Count Lucanor - 5,99
Gylt - 23,90
Scorn - 13,90
Blue Wednesday - 13,59
The House of Da Vinci - 8,99
Slay The Princess - 34,50
Dobrze wiedzieć, że nie boją się prezentować gry mediom. Czuć, że są pewni swojego dzieła, a opinie są pozytywnie zgodne. Czekam coraz mocniej
Kolejna przeciętna platformówka bardzo dobrze oddająca ducha serii. Myślę, że jedynie dla fanów animacji, podobnie jak Rehydrated.
Szkoda tego kryzysu, bo liczyłem , że uda mi się mieć w końcu mały komputer (kawalerka), a cena dla mnie mocno zaporowa. W ciągu ostatniego roku kupiłem używanego Series X (1700 PLN) oraz Steam Decka (1400) i patrząc na obecny rynek to jestem mocno zadowolony z tej decyzji, bo z tym zestawem zagrać mogę praktycznie we wszystko.
Czekam mocno, wraz z Resonance od Asobo to najbardziej przeze mnie wyczekiwana gra tego roku. Przypominam również, że Alan Wake 2 mimo genialnej jakości nie za bardzo się sprzedał i studio ma lekkie problemy finansowe, więc jeśli jesteście fanami tego, co robi Remedy i widzicie w tej grze potencjał, to zachęcam do zakupu, który może przyczynić się do "uratowania" studia 🦫
Hej, pewnego czasu napisałem tak w ramach sprawdzianu samego siebie artykuł, ale nie udostępniłem go nigdzie. Teraz sobie myślę, że ma szansę wywołać jakąś dyskusję i nie widziałem nigdzie podobnych tez, a jestem ciekaw, czy jestem odosobniony w postrzeganiu w taki sposób wyborów w grach. Podsyłam link do artykułu i liczę , że potencjalna lektura zbytnio nie zmęczy. Mam nadzieję, że link zadziała, bo przez limit znaków nie mogłem go tu zwyczajnie wkleić.
https://docs.google.com/document/d/1_uiPIu7gtv7afcILrgTFSM2K9KNB-j9dYPGQTLqe4jU/edit?usp=drivesdk
Gra na Steamdecku na fatalną optymalizację i potrafi mieć sporo randomowych spadków, a przy tym gameplayem zwyczajnie mnie znużyła, więc mimo długości nie byłem w stanie przemęczyć się do końca.
Zerknąłem na wymienione przez Ciebie tytuły i wciąż uważam, że teza, iz polska literatura jest pułapką dla potencjalnych egranizacji jest po prostu krzywdząca, bo te tytuły wyglądają jak gry z kosza i ich jakość,a raczej jej brak, nie ma nic wspólnego z jakością materiału źródłowego.
Filary Ziemi zachwyciły mnie oprawą audiowizualną – ręcznie malowane tła, genialna muzyka i perfekcyjny dubbing tworzą niesamowity klimat. Historia wciąga od pierwszej minuty i trzyma w napięciu do finału. Ogromny plus za gameplay: twórcy nie zrobili z gry absurdalnego point-and-clicka z głupimi zagadkami. Sterowanie i wybory są tu zaledwie płynnym dodatkiem do kapitalnie opowiedzianej opowieści.
Kolejna solidna gra po Call of the Sea. Zagadki zostały zdecydowanie bardziej rozbudowane, fabuła tym razem była po prostu dobra, ponieważ nie miała takiego ładunku emocjonalnego, jak w pierwszej części, co może wynikać z tego, że tu mamy po prostu odkrywanie starożytnej intrygi/historii, a tam poza tym był również osobisty dramat.
No już po Requiem było widać, że niesamowity gracz wyrósł na rynku i ja tutaj daje szansę w ciemno, bo widać, że twórcy wiedzą o co chodzi zarówno w doświadczeniu growym, jak i filmowym.
Szkoda, że nie wyszła z polską lokalizacją, bo byłoby myślę o niej zdecydowanie głośniej na naszym podwórku. Fabularnie to gra Remedy, więc trzyma przez cały czas wysoki poziom, gameplay jest przyjemny, ale nic poza tym. Widać, że w Control osiągnęli w temacie dynamicznej wymiany ognia szczyt możliwości, a ta gra była krokiem ku temu. Cieszę się, że gra nie została niepotrzebnie rozciągnięta, bo dzięki temu nie ma dłużyzn, więc całe doświadczenie oceniam relatywnie wysoko.
Mimo z pozoru ciekawego pomysłu gra mnie szybko znudziło. Być może jest wyłącznie do bardzo młodego odbiorcy.
Gra była dokładnie tym czego oczekiwałem, super spójność świata, wciągająca fabuła i satysfakcjonujące zagadki sprawiły, że całość była przyjemnym doświadczeniem.
Oryginału nie znam, więc traktuję grę od początku jako po prostu nową przygodę. 8/10
Fabuła i sposób jej podania bardzo do mnie przemówił i jestem ciekaw dalszej historii, sam gameplay mógłby być trochę bardziej zróżnicowany myślę, choć gąbki na pociski to chyba trochę definicja gatunku, ale pod koniec zaczęło mnie męczyć i zjechałem z poziomem trudności, aby walki nie zajmowały tyle czasu. Misje poboczne to zupełne nieporozumienie i nie powinno ich po prostu być, gra by na tum zyskała, bo treściowo nie wnosi to nic, a jednocześnie jest po prostu nudne.
Gra wygląda fenomenalnie i ma prawdopodobnie najładniejszy pixelart na rynku, ale po 10 godzinach skończyłem znużony na 7. chapterze. Materiału optymalnie jest tu na około 6 godzin. Z czasem klimat i oprawa coraz bardziej przegrywają z problemami gry. Segmenty parkourowe są mało responsywne, a twórcy nie mogą się zdecydować, czy Warren/Reach ma być Nathanem Drake’em z Uncharted, czy Joelem z The Last of Us. Do tego dochodzi chaotyczny natłok przeciwników. Historia, choć przeze mnie nieskończona, sprawia wrażenie po prostu przeciętnego science fiction.
Mam wrażenie, że przez większość gry się nudziłem. Rozgrywka ciągnęła się w nieskończoność z powodu bardzo powolnego tempa. Spodziewałem się znacznie więcej dialogów, z których większość jest dobrze napisana, choć nie wydaje mi się, by któraś z postaci miała wystarczająco dużo czasu ekranowego, bym mógł ją polubić lub nie polubić. Do samego końca pozostawałem obojętny na ich losy. Dodatkowo bardzo irytowała mnie liczba decyzji typu „wybierz jedną poprawną opcję spośród trzech podanych, albo gra się kończy”. Chciałbym powiedzieć, że to zmarnowany potencjał, ale poza interesującym uniwersum – które nie jest dziełem studia – nie widzę żadnej wartości dodanej wynikającej z samego medium gry.
Cóż mogę powiedzieć? To piękna gra. Wspaniała ścieżka dźwiękowa, prosta, ale świetnie wykorzystana grafika oraz bardzo przyjemna rozgrywka, która nie pozwala się nudzić. Wszystko to składa się na kompletne wrażenia. Jeszcze raz wielkie brawa za muzykę.
Fabuła i dopracowany świat, charyzmatyczne postacie oraz świetnie napisane dialogi sprawiły, że gra była całkiem przyjemną rozrywką. Mam jednak jedną uwagę dotyczącą muzyki: większość utworów brzmiała podobnie i żaden z nich nie zapadł mi w pamięć.
Warto również wspomnieć o pierwszej części Alana Wake'a, która ma prequelowy serial Bright Falls oraz nowelke załączoną do wydania pudełkowego Alan Wake Files. Poza tym był nawet blog, który też był częścią uniwersum. Jak dla mnie diamentowy przykład, a sam pomysł na artykuł super.