PS. Co mnie jeszcze zirytowało? To misja i dialogi dotyczące Żydów, przedstawiające ich jako ofiary (brak złych opcji dialogowych w wyborach), no i Murzyn jako wędrowiec...
Czy gra jest warta 300 zł?
Według mnie absolutnie nie. Mam nadzieję, że naprawią błędy i wprowadzą pewne usprawnienia, aby druga część okazała się lepszą grą.
Chciałbym ujrzeć wilkołaki w drugiej części i powiązane z tym drzewko rozwoju postaci.
Moja finalna ocena to 7,5/10 na zachętę.
Różnorodność misji pobocznych — niezbyt powala. Nie jest źle, ale mogło być lepiej i ciekawiej.
Rodzina, z którą nie czuć przywiązania — oprócz Lunki.
Bossowie nie są szczególnie ciekawi — Bakir przewyższa resztę o klasę, jak nie dwie.
Wątki romantyczne — pod koniec gry zostały potraktowane w taki sposób, jakby nasze wcześniejsze decyzje nie miały żadnego znaczenia.
Pytajniki na mapie, których nie da się skonfigurować w opcjach — powinna być opcja, w której wyświetlane są tylko te, które sami odkryliśmy.
Wydajność — pod tym względem jest fatalnie, występuje micro-stuttering.
Wady
System walki — na najwyższym poziomie bez znaczników to istne piekło. Ataki z góry i dołu wymagają lekkiego nerfa poprzez spowolnienie animacji, aby mieć szansę na reakcję. Zablokowanie ataków wilków i ogarów bez znacznika ataku jest w zasadzie niewykonywalne. Z kolei ze znacznikiem ataku byłoby zbyt łatwo i monotonnie.
Mała różnorodność przeciwników i aktywności z nimi związanych — obozy bandytów czy żołnierzy i tak w kółko Macieju.
Ubogi system ulepszania ekwipunku — brak możliwości konfiguracji i zmiany statystyk.
Brak interesujących aktywności — walki na pięści, areny, minigry itp.
Problemy z poruszaniem się i kamerą — postać blokuje się na wszystkich elementach otoczenia w trakcie gry, a kamera również źle pracuje.
Decyzje, jakie podejmujemy, kompletnie nie wpływają na głównego bohatera. Nie ma znaczenia, jakich decyzji dokonasz — wciąż jest miękiszonem.
Wrócę jeszcze do ekwipunku. Twórcy chwalili się, że jest możliwość ulepszania ulubionego wyposażenia do danego poziomu. Na koniec okazało się, że można ulepszać, ale tylko armor. Nie ma możliwości zmieniania statystyk, dodawania ich czy podnoszenia ich do wyższych wartości, co jest dość dużą wadą według mnie.
Gra, poza znacznikami rozsianymi po całej mapie i misjami pobocznymi, świeci pustkami i z czasem staje się monotonna. Zdecydowanie brakuje pobocznych aktywności (walki na pięści, gry planszowe czy turnieje).
Byłbym w stanie przejść grę kolejny raz, ale tylko dlatego, aby poznać inne zakończenie gry.
Wyglądało to następująco: idź, zabij żołnierzy, zlikwiduj dostawy krwi czy napadnij na konwój. Brakuje mi w tym wszystkim większej różnorodności, aby mimo wszystko różniły się czynności, jakie wykonujemy, żeby dostać się do danego bossa.
Wybory, jakich dokonujemy poprzez dialogi czy określone czynności, powinny mieć większe znaczenie.
Co do fabuły, w której głównie ratujemy rodzinę, z którą przez całą grę tak naprawdę nie czułem większego przywiązania, oprócz Lunki, to również mam pewne zastrzeżenia.
Wątki romantyczne, które dla mnie są dość istotnym elementem, zaraz po wyborach w RPG-ach, zostały wykastrowane pod koniec gry. Na początku flirtowałem z Ancą i dużo czasu jej poświęciłem (mimo to w moim przypadku nic z tego nie wyszło). Lepiej wyglądało to już z Lactrą — mocny charakter, przewyższający o klasę głównego bohatera, co jest dość dziwne. Mimo że doprowadziłem do romansu między Coenem a Lactrą, ten wątek został kompletnie pominięty pod koniec gry (duży minus).
Co mi się w walce nie podobało, to blokowanie postaci na wszelkich elementach otoczenia, przez co nie raz umierałem. To samo zresztą tyczy się kamery, która potrafiła w taki sposób się ustawiać, że zasłaniała ci ataki przeciwnika, z którym się mierzysz, pokazując dalszy model przeciwnika (szczególnie podczas walki z dużą ilością przeciwników).
Jeśli chodzi o misje poboczne, to ukończyłem w dużym stopniu wszystkie najważniejsze, a mimo to pozostało mi 5–6 dni, aby uratować rodzinę. Myślę, że byłbym w stanie zaoszczędzić więcej czasu przy kolejnym przejściu gry.
Zabiłem wszystkich bossów. Najlepiej napisanym bossem był Bakir, reszta, jak Ambrus czy Xanthe, nie mieli do niego podjazdu. Samo dojście do nich nie było jakieś wymagające ani szczególnie wciągające fabularnie.
Grę ukończyłem na najwyższym poziomie bez znaczników ruchu przeciwnika ( znacznika użyłem raz w misji która prowadzi do Bakira bez znacznika w zasadzie było to niewykonywalne ).
Początek to był istny koszmar bo nie dość że nowy system walki z którym wcześniej się nie mierzyłem, mam na myśli ataki i blokowanie połączone z AWDS plus myszka to przeciwnicy potrafili być bardzo irytujący zwłaszcza wilki, niedźwiedzie i inne stwory które wyprowadzały bardzo szybko ataki z różnych kierunków które było ciężko przewidzieć bo są randomowe ( jak na przykład dwa razy atak z góry czy z dołu i nie żyjesz ).
Na początkowym etapie czułem się jakbym grał w jakąś grę souls like.
Tragiczny interface, kiepski model strzelania no i najgorsze chyba najgorszy system zapisywania jaki pamiętam.
Grę ratuje tak naprawdę tylko historia i cutscenki.
Byłem w stanie przejść tylko kampanię Leona i Heleny.
Straszna męczarnia.
Gra dzieciństwa, uwielbiam.
Największymi wadami tej gry po latach które wychwyciłem to skąpa dyplomacja, mało różnorodnych misji pobocznych i wątek główny, ale to dotyczy nawet nowego m&b bannerlord'a 2.
Z tę "pi3przoną" łamigłówkę pod koniec gry obniżam o jeden w dół, gdyby nie poradnik na yt pewnie utknął bym tam na amen...masakra jakaś...
Brak języka polskiego również na minus.
Mimo to bawiłem się nieźle, najlepsza gra z serii star wars.
Chciałem ją przejść ale nie dałem rady po ukończeniu jednej odnogi... mapy się powtarzają, auta również, długie i monotonne trasy no i ta cholerna policja mega annoying ( ledwo cię dotkną i już wpadasz poślizg ).
Wiedziałem że serię z przechodzenia need for speed'a powinien zacząć od underground 1, szkoda czasu na tę grę.
Specjalnie się zalogawałem aby pochwalić wypowiedź Pana Swen Vincke, obecnie to chyba jedyny z twórców gier który ma jaja i odnosi się do tego, czego gracze naprawdę chcą doświadczyć w grach.
Za wykorzystanie chrześcijaństwa do swoich chorych pomysłów obniżam ocenę dość mocno szkoda że nie zrobią tego samego na przykład z takim islamem ?? ?? oczywiście najlepiej na iść na łatwiznę po prostu brak jaj i odwagi.
A co do gry nie ma podjazdu do poprzednich części.
Typowe "woke" postacie jak i efekty graficzne dla dzieci z podstawówki wszystko to dla boomera fana nfs
Ajaja oczywiście wątek mniejszość musi się znajdować w końcu to USA ????już widzę te negatywne opinie po premierze.Baba lesbijka bez piersi i z penisem ??