A ja myślę, że Redzi zapowiedzą nową grę w uniwersum. Akcje skoczą do góry i to wystarczy. Nawet jakby się miała ona pojawić za 4-5 lat.
O tym, co mogło stać za artystyczną porażką reżyserek całej trylogii, sióstr Wachowskich, opowiedział współpracujący z nimi operator Bill Pope.
W momencie kręcenia trylogii Matrix były one braćmi Wachowskimi. Czy czasem nie powinno właśnie w taki sposób się odnosić co do reżyserów tych filmów? Nie mówię o stanie obecnym, tylko tym co było kiedyś.
Silnik Source 2 pozwoli na wiele zmian, pozornie niewidocznych, które znacząco usprawnią grę. I całkiem możliwe, że serwery 128 tick czekają właśnie na nowy silnik, bo jest on stabilniejszy i pozwala na odpalenie gry na słabszych sprzętach.
Niewątpliwie jest to najlepszy polski reżyser młodego pokolenia. Pytanie, jak wypadnie scenarzystka, bo dużą zaletą Bożego Ciała i Sali Samobójców: Hejter była osoba scenarzysty, Mateusza Pacewicza. Duet Komasa & Pacewicz niewątpliwie robił robotę. Oby zmiana osoby odpowiedzialnej za scenariusz nie sprawiła, że Komasa straci swój impet.
Na tej samej zasadzie, gdyby ludzie przestali kupować nowe FIFY to EA wydawałoby te gry raz na kilka lat, a następnie aktualizacjami poprawiali i aktualizowali każdą kolejną przez te kilka lat.
- Protesty w Hong Kongu: cisza
- Protesty we Francji: cisza
- Protesty w USA: hurr durr, odwołujemy WSZYSTKO
Ja absolutnie rozumiem, gdyby jakaś firma faktycznie dbała o wolność słowa, walkę z rasizmem i tego typu kwestiami. Ale jeśli taki Disney milczy, gdy Chiny cenzurują ich czarnoskórego aktora na plakacie, a teraz stają w obronie czarnoskórych, to coś tu nie gra, prawda? I ten sam problem jest w branży gier.
Gdyby jakaś firma równie mocno opowiadała się przeciwko działaniom np. Chin w czasie protestów w Hong Kongu, to teraz miałaby też święte prawo opowiedzieć się w taki sam sposób przeciwko rasizmowi w USA. W innym wypadku nie bez racji są komentarze zwracające uwagę na hipokryzję.
Obejrzałem ten materiał wczoraj. Ciężko sobie uświadomić, że minęło niespełna 20 lat od początku tej pięknej przygody (mowa o filmach, nie uniwersum jako takim).
Szczerze polecam oglądnąć. Niby 50 minut i trzeba w miarę rozumieć angielski, ale jeśli ktoś ma czas i zna język, to dla fanów Władcy Pierścieni to świetny materiał. Humor, nostalgia, możliwość ujrzenia po raz kolejny Drużynę Pierścienia razem. Coś wspaniałego.
I tak. Billy Boyd (Pippin) śpiewa piosenkę z Powrotu Króla.
Żeby była jasność, jako fan esportu naprawdę doceniam, że ci emeryci mają swoją pasję i hobby. Tylko czy to naprawdę zasługuje na film? W samym CSie jest tyle historii wartych przedstawienia w formie dokumentu. Począwszy od historii polskiej Złotej Piątki, przez legendarne NiP (aktualnie reprezentujące Dignitas), na duńskim Astralis skończywszy. Ta branża ma mnóstwo historii, które ujęte mogą być w niesamowity sposób. Udowodnił to po części film Włodka Markowicza o esporcie sprzed kilku lat. Tylko, że tam problem traktowany był dość ogólnie.
Widać na nim chaos typowy dla tego typu starć.
Średniowiecze, na motywach którego oparty jest M&B, a o którym nawet wspominacie w tekście, jest na tyle długą epoką, że mówienie o jakimś typie, jest daleko idącym uproszczeniem.
Walki w XIV czy XV w. (chociażby bitwa pod Grunwaldem) bywały już bardzo uporządkowane pod względem dowodzenia i chaosu bywało tam coraz mniej.
Zresztą w ogóle uważałbym z mówieniem o chaosie w kontekście średniowiecza po powiedzmy XII w., bo taktyka coraz bardziej zyskiwała na znaczeniu.
Kler? Naprawdę?
Ten film jest przecież tragiczny. Nic tam nie ma ciekawego. Nakręcony średnio, postacie są bardzo przekolorowane i przez to kiepsko zagrane (nawet pomimo genialnej obsady). Historia leci bez jakiegoś większego sensu. Jedynie końcówka może zaciekawić, reszta jest tylko zlepkiem memów, haseł i psioczenia na kler. Jakkolwiek daleko mi do bronienia, ale ten film jest po prostu tendencyjny.
Dzisiaj w katowickim Spodku rusza tegoroczna edycja imprezy Intel Extreme Masters.
IEM zaczął się w poniedziałek. Dzisiaj zaczyna się po prostu faza pucharowa.
Pozostaje więc śledzenie streamów (w serwisie Twitch możecie śledzić rozgrywki w CS:GO oraz w StarCrafta II).
Nie tylko na Twitch, ale i na Youtubie czy nawet w telewizji (Polsat Games)
Do Katowic zjechało już bowiem wiele osób, które nie mogą liczyć na zwrot kosztów pobytu w hotelach.
Koszty hoteli to jedno. Koszty biletów lotniczych to drugie i często ta druga kwestia znacznie bardziej uszczupla portfel.
Ten news jest napisany tak jakby dopiero od teraz była opcja zmiany celownika z domyślnego... A to tylko przeniesienie tego elementu z pozycji konsoli (ewentualnie map warsztatowych) do menu głównego.
A może to tak działa też w naszym świecie? Zakładam, że nikt tego jeszcze nie sprawdził, więc kto wie?
Nie przesadzaj, Duck. Mowa o współpracownikach, a nie etatowych pracownikach. Zakładam, że wszyscy doskonale wiedzą, że chodzi o pracę dodatkową i raczej nikt nie będzie planował aplikować do TVFilmy na tych warunkach by traktować to jako swoją jedyną pracę. Jeśli nawet stworzysz taki film w 3 dni, to nie robisz tego cały dzień tylko kilka godzin dziennie. Zarobki więc nie są złe i nie ma co się chyba rozczulać nad warunkami.
Po przejściu CSa na F2P postanowiłem sobie założyć nowe konto i dojść do Prime'a bez kupowania go, czyli tam chyba do 21 lvl czy coś. I co? I w sumie nic, gra mi się tak samo jak teraz z prime. Wydaje mi się, że to wszystko kwestia trust factora, który działa w sumie bardzo dobrze.
Odpowiedzi na to są trzy:
1) Albo masz spieprzony trust factor (wina wielu czynników)
2) Grasz bez prime'a
I najbardziej prawdopodobna wersja:
3) Nie potrafisz pogodzić się z tym, że ktoś gra lepiej od Ciebie i rzucasz każdego do worka "cziter" - nawet jeśli miał tylko szczęście i/lub umiejętności.
Oddanie tym czterem gościom, którzy wciąż grają, ekwipunku raczej nie było zbyt czasochłonne.
1) Skazani na Shawshank
2) Władca Pierścieni: Powrót Króla
3) Forrest Gump
4) Lista Schindlera
5) Wyspa Tajemnic
6) Przełęcz Ocalonych
7) Helikopter w Ogniu
8) Ostatni Samuraj
9) Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły
10) Shrek
Moje top 10.
Joker nie zrówna się z wynikiem Powrotu Króla. Akademia nie da tak "niebezpiecznemu" filmowi tyle statuetek.

Niestety, nie mam czasu zapoznać się z tym serialem (przynajmniej na razie), ale polecam wszystkim sięgnąć po książkę. Miałem niewątpliwą przyjemność ją przeczytać i jest warta polecenia wszystkim.
Ricky Gervais nikogo nie wyśmiał. On tylko sypał faktami. A, że ta cała śmietanka zebrana przed nim myśli, że to tylko głupawy roast, to już inna sprawa. Nie powiedział tam praktycznie nic, co by nie było zgodne z rzeczywistością.
"Kostiumograf Tim Aslan został zastąpiony przez Lucindę Wright"
Hmm... A czy to czasem Bagiński i Hissrich nie bronili okropnych zbroi Nilfgaardu?
Platformy streamingowe od lat walczyły z piractwem. I gdy sytuacja była lepsza, wbija sobie Disney+, który ogranicza zasięgi wyczekiwanych seriali i wszyscy, którzy chcą oglądać albo muszą obejść się ze smakiem albo zrobić to metodami nielegalnymi. Brawo, Disney.
Skopiuję swoją wiadomość spod filmu jakbyniepaczeć:
"Powiem tak. Serial jest średni - i nie jest to jakaś obraza. Po prostu, serial ani nie jest dobry, ani zły. Wypunktuję więc pewne rzeczy:
- Henry Cavill jako Geralt jest świetny. Po prostu mnie złapał. Niestety do pewnego momentu. Jest genialnym wiedźminem dopóki się nie odzywa i nie gra emocjami. Wydaje mi się, że Henry miał problem z tym jak ma brzmieć Geralt i jak ma okazywać emocje. W momencie jak nie mówi nic i jego mina jest nieskażona żadną manierą, jest świetny. Jak się odzywa jest trochę gorszy (ale wciąż okej). A jak zaczyna się np. denerwować, to jest już kompletnie sztuczny moim zdaniem.
- Wątek Yennefer mi się nie podoba. Przynajmniej na początku. Z jednej strony dostajemy kobietę, której NIC w Aretuzie nie wychodzi. Kompletnie NIC. A mimo to, z jakiegoś powodu każdy uznaje ją za niesamowitą. Później się to poprawia, choć też irytuje mnie główna motywacja Yen - chęć posiadania dziecka. Po prostu zrobili to trochę głupio, bo sama zdecydowała się na przemianę, więc sama zdecydowała o niepłodności. W książkach było to lepiej ukształtowane, bo czarodziejki co do zasady były sterylizowane. W serialu przedstawiono to jako wybór Yen.
- Wątek Ciri się trochę dłużył.
- Sceny walki były świetne. Choreografia niesamowita, na długich ujęciach. Henry i reszta odwalili tutaj kawał dobrej roboty.
- Nie można tego jednak powiedzieć o scenach batalistycznych. Bitwa pod Cintrą była idiotyczna. Nie dość, że pokazana słabo, to jeszcze twórcy uczyli się chyba taktyki od scenarzystów Gry o Tron. Nilfgaard, potężne cesarstwo, które podbija kraj za krajem - a tu z jakiegoś powodu robią szarżę piechoty na kawalerię. Bez wsparcia niczego, czy to łuczników czy koni. I jakimś cudem Cintra to jeszcze przegrywa, mając do dyspozycji samą konnicę. Bitwa o Wzgórze Sodden też była kiepska. Starano się chyba zakryć brak budżetu lub wizji samej bitwy. O ile sceneria Ogrodzieńca i okolic była fajna, tak założenia tej bitwy kiepskie. Czarodziei (oczywiście poza przepotężną Yen) ukazano tutaj trochę jak skończonych kretynów.
- Kadry były okej. Szczególnie plenery. We wnętrzu gorzej, gdyż bywało tam strasznie pusto (raziło to w oczy głównie w Cintrze). Świetnie też wyglądały dalekie ujęcia na zamki - Cintra, Aretuza czy wioska Rinde
- Uważam, że serial jest mocno chaotyczny. Wrzuca dużo wątków, miesza chronologię - nie wiem czy takie wyjście trafi do kogoś, kto nie zna książek czy chociaż gier.
- Jaskier bardzo mi się podobał. Choć zabrakło mi tutaj większej integracji ze strony Geralta. W książkach nie szczędził on kąśliwych komentarzy i te dialogi pomiędzy Jaskrem a Geraltem były majstersztykiem. Tutaj mieliśmy bardziej wątek Shreka i Osła. Ale tak czy siak, ogólnie na plus.
- Kostiumy były bardzo dobre. Szczególnie tyczy się to pancerzy Cintry. Aleeeeeee.... Ktoś kto przyklepał pancerze Nilfgaardu powinien zawisnąć za kciuki. Serio. Są okropne. Paskudne.
- Rozumiem, że to jest adaptacja, ale niektóre wątki książkowe po prostu zrypano. Serial dobrze radził sobie tam, gdzie coś dodawał, ale źle gdy coś ścinał. Najbardziej żałuje fatalnej adaptacji opowiadania Granica Możliwości (tego ze smokiem). Postać Eycka kompletnie spieprzona, Rębacze zeszli do poziomu tępych najemników z każdego serialu fantasy. Krasnoludy ucierpiały najmniej, ale też tu czegoś brakowało. Borch był ukazany fajnie jako Borch, ale Villentretenmerth był już kiepski. Nie tylko ze względu na w gruncie rzeczy słabe CGI a tak po prostu. Szkoda mi też, że z driad zrobiono Amazonki z kuszami (!), usunięto ciekawą postać Wójta z Blaviken itd. Dodatkowo mocno przycięto wątek Foltesta i Strzygi. Strzyga wciąż była, ale Foltest, który był tak genialną postacią opowiadania o Strzydze, został ukazany w zasadzie jako nikt.
- Odnośnie CGI: było różnie. Niektóre rzeczy zrobiono fajnie, ale inne kiepsko. Najgorzej wypadł Villentretenmerth. Nie jest to aż tak fatalne, jak smok z polskiego serialu, ale i tak jest kiepsko.
- Muszę to poruszyć. Wiem, że według niektórych wszystko co przed "ale" nie ma znaczenia, lecz muszę coś napisać. Nie jestem w żadnym wypadku rasistą, ale irytowały mnie czarnoskóre postacie. Nie zostały one dodane dla fabuły - zostały dodane, bo to Netflix. I sorry, jakkolwiek by mnie nie przekonywano - wiem, że to fantasy i wiem, że to nie średniowieczna Europa. Ale nie da się odejść od stwierdzenia, że Sapkowski bazował na średniowiecznej Europie. Irytował mnie ten czarny elf (btw wtf? Chyba najgorsza postać tego serialu), czarna Fringilla, czarni mieszkańcy, czarny strażnik w Cintrze itd. itd. Po prostu mi to nie pasowało i tyle. Możecie mnie nazywać rasistą, nie dbam o to - ten element po prostu irytował.
- Muzyki praktycznie w tym serialu nie było. Powtarzały się w kółko te same dźwięki. Poza świetną balladą Jaskra, nie ma tam nic ciekawego w kontekście soundtracku.
- Zabrakło mi intra. Wiem, że niby są te wstawki z różnymi symbolami, ale to nie to. Liczyłem na jakieś porządne intro z ciekawym motywem przewodnim.
- Niektóre postacie poza główną obsadą należy uhonorować. Świetnie zagrana została postać Myszowora, Duny'ego, Calanthe, czy Tissaia de Vries. Paradoksalnie, jakąś moją sympatię zyskał też Maciej Musiał, ale też jego postać pojawiała się na tyle rzadko, że nie było to specjalnie trudne.
- Triss to jest nieporozumienie. Aktorka kompletnie nie pasuje do tej postaci, irytuje na ekranie i jej gra aktorska jest słaba.
- Brokilon był ukazany bardzo kiepsko. Pomijając już to o czym mówiłem (że czarna, że kusze) - ta sceneria Brokilonu była słaba.
- Serial pomija pewne istotne wątki książek, które odnoszą się do pewnej analizy i głębi. Skupili się na motywie przeznaczenia i chęci posiadania dzieci przez Yen. A takie rzeczy jak rasizm, dyskryminacja, nędza, głód pozostawały baaardzo daleko.
- Fajnie zostali ukazani Czarodzieje i ich mieszanie się w politykę krajów.
I to tyle z tego co mi przyszło do głowy. Serial jest najzwyczajniej w świecie prosty i niewyróżniający się. Typowy średniak póki co. Oceniam go na 5/10. Nie mówię, że żałuję, iż go oglądałem, bo tak nie było. Oglądałem i będę czekać na kolejny sezon, ale np. często łapałem się na tym, że przechodziłem w przeglądarce na inną kartę i tylko słuchałem co mówią bohaterowie - niezbyt to dobrze świadczy o tym, jak serial angażuje."
Nie podoba mi się pierwszy utwór, a wiele się soundtracków w życiu nasłuchałem. Jest zbyt energiczny, za mało stonowany. Nie pasuje do klimatu quasi dark fantasy, a przynajmniej nie jako motyw główny, który będzie się powtarzać.
Motyw główny Gry o Tron pokazał, że można zrobić mocny i w miarę dynamiczny utwór, jednocześnie zachowując klimat. Ale tak naprawdę nie tylko, bo wiele motywów głównych miało świetne stonowanie. Na zachodzie kompletnie nieznany, ale motyw główny Gothica 3 robił to świetnie, lawirując między brzmieniem wolnym i spokojnym, a twardym i ostrym. Choć ze znacznie mniejszą dynamiką. Punktem wyjścia dla tworzenia motywu głównego powinien być moim zdaniem main theme z Ostatniego Samuraja Hansa Zimmera. Oczywiście, tam jest klimat wschodni, ale chodzi mi o utrzymanie tempa i odpowiedniego klimatu.
Netflix pokazał próbkę dubbingu i tam słychać jedynego prawdziwego Wiedźmina (choć jedynym prawdziwym głosem Wiedźmina jest oczywiście głos Rozenka).
https://twitter.com/i/status/1202876217822711808
Zdaję sobie z tego sprawę. Ale uważam, że Gwint nie powinien być oddawany w ręce graczy bez wersji na Androida i IOSa. Niezależnie od tego jakby miał się on różnić od tego co widzieliśmy od Wiedźmina (np. te dwa rzędy).
Wrócę do Gwinta dopiero jak będzie na Androida. Jestem zdania, że Redzi popełnili ogromny błąd (i być może śmiertelny dla samej gry), że od początku Gwint nie był tworzony pod smartphony + PC. Gdyby gra od samego startu była na Anroidzie, IOS i PC, to zbudowałaby sobie znacznie większą społeczność. Gdy Gwint wyjdzie na Androida, to i tak odbędzie się to z hype'm minimalnym w porównaniu do tego co działo się przy początkach gry i w becie.
Oglądam ten zwiastun i cały czas nie mogę wyjść z pewnego podziwu... dla osoby/osób odpowiedzialnej/odpowiedzialnych za kostiumy.
Jak można stworzyć tak świetne kreacje i pancerze, a jednocześnie tak zbroje Nilfgardzkie?
Recenzje użytkowników potwierdzają, to o czym się już spekulowało. Ta gra jest po prostu nudna. Sam nie grałem, ale widać, że coś jest nie tak.
I udowadnia to też inny aspekt Death Stranding. Recenzenci "bali się" dać niską ocenę, choć sami widzieli wiele mankamentów gry. Wiedzieli, że niska ocena dla gry Hideo Kojimy narazi ich na głosy, że nie są w stanie zrozumieć poważnej produkcji. Gdyby ta gra została zrobiona przez debiutujące studio, zostałaby zjechana od góry do dołu.
Wygląda okej. I całej tej dramy związanej z Diablo Immortal moglibyśmy uniknąć, gdyby w 2018 roku ogłoszono Diablo 4 albo poczekano do 2019 roku z ogłoszeniem tej mobilki.
Przecież to jest wydawanie kolejny raz tej samej gry z naprawdę niewielkimi zmianami, które mogłyby być równie dobrze aktualizacją. Casus FIFY. Tyle jest to lepsze od EA, że gracze OV1 nie zostają totalnie w czterech literach, ale Blizzard nie ma jeszcze w przypadku Overwatcha bandy posłusznych owieczek, jak to jest w przypadku fanów FIFY.
Szczerze powiedziawszy, mam wrażenie, że większość serwisów oceniłaby dużo bardziej negatywnie, ale nie robią tego bo to Kojima i ma z miejsca 8 punktów na 10 za samo nazwisko
Mylisz się. Reżim jest najmocniej wspierany przez ingerencję Chin w rynek kultury, a gry są dobrem kulturowym. Niedługo obudzisz się w świecie, gdzie wszelkie filmy, książki, gry itd. będą cenzurowane od razu, by nie narazić się na utratę chińskiego rynku.
Gospodarka jest zupełnie innym problemem, który nie ma nic wspólnego z sytuacją Blizzarda.
A wielkie medialne korporacje pewnie dalej wycierają łzy, że nikt w imię Jokera nie morduje :(
To, że bardzo kiepska nowa trylogia (I-III) Lucasa jest lepsza od tandetnej nowej nowej trylogii (VII, VIII), wcale nie świadczy, że Lucas zrobiłby to lepiej. Po prostu, Disney jest od niego gorszy i tyle, co wielkim sukcesem wcale nie jest.
A to utrata Borderlandsa to jakaś wielka strata? Jak ktoś będzie chciał zagrać to zagra po premierze. Obecnie trwają przecież tylko betatesty na EGS. A liczba tytułów jakie ma Gaben i spółka pozwala na spokojnie przetrwać oczekiwanie na premierę, nawet dla największych fanów cyklu.
Pytanie, po co tworzyć kolejny mod w tym samym uniwersum (i nawet w tym samym okresie "historycznym") skoro jest świetne The Last Days (of the Third Age)?
Jakieś źródło tych procentów, czy po prostu sypiesz danymi z dupy?
Sprawa wygląda tak. Cheaterzy wcale nie zdarzają się jakoś bardzo często, bo danie gry na model F2P dało szanse systemowi VACNet na szybsze zbieranie informacji i analizowanie graczy. W momencie, w którym gracz ma status Prime sytuacja od razu się zmienia, bo tam są zwykle osoby, którym zależy na koncie. Do tego dochodzi czynnik zaufania, który znacząco zmienia to na jakich graczy trafiamy. Jeśli reportujesz wszystkich jak leci, sypiesz jadem i korzystasz z griefiengu, to nie dziw się, że masz słaby czynnik i w konsekwencji częściej trafiasz na oszukujących graczy.
Wiele osób mówiło, że bez Prime'a na nowym koncie nie da się grać. Sprawdziłem to i założyłem nowe konto, bez niczego. Wygranych mam ok. 50 meczy, czyli pewnie z 70 zostało rozegranych. I statystyki prezentują się tak: na gości ze 100% WH trafiłem może 2-3 razy. Jeden koleś miał jakieś wspomaganie celowania i jeden kręcił się na wszystkie strony i zabijał każdego swoim spinbotem. To tyle, nic strasznego.
Gadanie o tym, że CS jest pełny cheaterów jest już bardziej memem niż rozsądkiem. A wszystko przez to, że gracze nie są w stanie pogodzić się z tym, że ktoś może być lepszym od nich.
Skończyłem grać w Gwinta, gdy Redzi co 5 minut zmieniali założenia rozgrywki. Pytanie do osób, które grają: czy warto wracać? Czy da się cokolwiek ugrać, nie wydając pieniędzy na beczki i karty?
Oglądałem większość filmów z tej listy. W mojej topce będzie chyba to wyglądać tak:
1) Jack Strong
2) Ogniem i Mieczem
3) Miasto 44'
Już miałem nadzieję, że ta lodówka będzie kosztować więcej niż prawdziwa lodówka, eh :/
Jezus we własnej osobie. Ale minął jedyną i niepowtarzalną okazję, by zrobić wejście na scenę i powiedzieć "hello there" :(
Nominacja dla Głupiego i Głupszego za najlepszy scenariusz i reżyserię to chyba pomylona kartka ze Złotych Malin.
Jaram się niczym mózg Eleven w czasie zamykania bramy. Mam nadzieję, że bracia Duffer utrzymają poziom, który trwa od 1 sezonu

Redakcja Gry-Online, kiedy nie ma żadnego kompletnie nieistotnego szczegółu dot. Cyberpunka żeby zrobić o nim newsa, ale gracze robią petycję o kompletnie nieistotne osiągnięcie z Keanu Reevsem i można o tym zrobić newsa:
Na każdej podstronie tego artykułu powinien być Cyberpunk. Zawiedliśmy się na Was, redakcjo.
Niedługo będziecie pisać o tym co jedli na śniadanie pracownicy CD Project i co z nich po tym wyszło...
Nie zrozumcie mnie źle, ja rozumiem, że to się klika i chcecie zarobić. Sam też śledzę doniesienia o Cyberpunku i Redach, bo mnie to też jara. Ale zastanówcie się, czy takie sranie na lewo i prawo newsami o Cyberpunku sprawia Wam frajdę? Jeśli na GOLu działa coś w rodzaju etyki dziennikarskiej, to ona raczej powinna domagać się od Was udostępniania treści, które naprawdę mają dla czytelników znaczenie.
Tom Holland jakoś kompletnie mi nie pasuje do Nathana, ale może jednak wyjdzie coś z tego
Jestem pewny, że swego czasu ludzie mówili o grafice 3d jako czymś niepotrzebnym, zbędnym bajerku, który tylko obciąża podzespoły...
Jakby zrobili tego porta na jakiejś ładnej i dobrej technicznie grze, to by to miało sens.
Ale bardzo ładne logo to coś ma.
@DominikRahl:
Tak, uważam, że powinni wydać grę później wraz z narzędziami moderskimi.
A jakość tytułu na premierę może iść w parze z udostępnionym RedKitem.
Z jednej strony to rozumiem, ale z drugiej wielka szkoda. Przykład Skyrima pokazuje, że nawet stosunkowo kiepska gra może być długowieczna dzięki aktywnej społeczności. Wiedźmin 3 mocno ucierpiał na tym, że nie ma do niego narzędzi moderskich. Jasne, mody i tak powstają / powstawały, ale gdyby RedKit został udostępniony to ta gra mogłaby zrzucić Skyrima z piedestału modowej długowieczności.
No i sytuacja powtarza się w przypadku Cyberpunku. Trochę nie podoba mi się takie podejście. Redzi nie podali jeszcze daty premiery, przecież mogą wziąć w ustalaniu jej w rachubę to, że muszę dopracować RedKit i wydać go razem z premierą. No chyba, że chodzi o to, że dalej boją się, iż RedKit zdradzi co nie co szczegółów odnośnie tego jak działa RedEngine.
Kto by się spodziewał? Po co mam kupować wersję beta na EpicStore skoro za jakiś czas dostanę pełny tytuł na steamie?
Wszyscy fani czekają na ten moment z niecierpliwością, ponieważ wciąż trudno przewidzieć, jak potoczą się niektóre kluczowe wątki.
No chyba nie do końca. Sezon 7 był głupi, ale człowiek był w stanie jeszcze jakkolwiek wiązać się emocjonalnie z tym serialem.
Potem nadeszły 2 pierwsze odcinki 8 sezonu. Wydawało się to na ciszę przed burzą. Były spokojne, stonowane, zamykały wątki z 8 lat serialu. I wtedy pojawił się odcinek 3, 4 i 5. Te odcinki pogrzebały serial całkowicie.
W 3 odcinku była szansa jeszcze na to by ten serial miał przyszłość. Pewne głupoty fabularne (Dothrakowie, strategia bitwy, nieśmiertelność bohaterów i wiele innych) mogłyby jeszcze być przemilczane, ale na końcu Mary "Arya Stark" Sue pojawia się z d*py i jednym ruchem niszczy serial. Niszczy pieśń lodu i ognia. Jak to ktoś słusznie zauważył: rozwiązanie twórców to coś takiego jakby w 5 części Harrego Pottera Hermiona (!) zabiła Voldemorta, a reszta historii dotyczyła walki Pottera ze złym Slytherinem w pucharze Quiditcha.
4 odcinek był po prostu absurdalny. Pogrzebano logikę i wiele wątków. Twórcy udowodnili w nim, że albo są idiotami albo nie rozumieją Gry o Tron albo już im się śpieszy do zepsucia (tylko czy jest co psuć?) Gwiezdnych Wojen.
5 odcinek miał praktycznie 99% akcji, a mimo to pojawiają się tam takie głupoty logiczne, że aż człowieka boli czoło od facepalmu.
Podsumowując, fani nie czekają z niecierpliwością. Fani obejrzą, ale nie wiążą już z tym serialem żadnych emocji. Wystarczyły 3 ostatnie odcinki by fani znienawidzili ten serial.
Nie do końca o to mi chodziło.
Gra normalnie toczy się w domu, trzeba dbać o zapasy, nie wpuszczać nikogo do środka lub wpuszczać i ryzykować. Coś jak This War of Mine. Niby wiem, że kamery też działały na wzrok ale trzeba mieć jakiś dostęp do świata zewnętrznego. Poprzez kamery (to dlaczego one już nie działają tak jak w filmie mogłoby być jakoś fabularnie wyjaśnione) można zobaczyć co się dzieje na zewnątrz, gdzie są jakieś surowce. Można przejść z budynków do budynków i tam zasłonić okna i szukać rzeczy. Żeby ułatwić graczowi, z domu ktoś może mu przez krótkofalówkę dawać sygnały (skręć w lewo, tam coś masz itd.). Survival w postapo.
Na grę na pewno zasługuje uniwersum Stranger Things i The Dark. Poza tym chętnie bym zobaczył grę powiązaną z filmem Nie otwieraj oczu. Postapo w takim uniwersum mogłoby być czymś ciekawym.
Mówienie o wiecznym wsparciu miało jednak sens. Koniec końców trzeba dodać jakąś zawartość do tej gry i jednocześnie ją naprawić. Pytanie czy wieczność im wystarczy.
Pewnie zderzyli się z rzeczywistością i widzą, że wiele z tego trybu multi nie będzie.
> Wyślij pracownika Ubisoftu by rzucił peta na drewniane rusztowanie
> Notre Dame się pali
> pikachumeme.
> smuteczeq.jpg
> Udostępnij za darmo Assasin's Creed Unity
> Ludzie pobierajo
> Ludzie grajo
> Na steamie pierdyliard pozytywnych recenzji
> profit?
Dokładnie tak! Prezydent nie ma prawa się pokazać z padem w ręku i koszulką Red is Bad, którą lubi. Prezydent musi spać w garniturze i pod krawatem i nie ma prawa do jakiejkolwiek zabawy. Każdy uśmiech prezydenta musi być notowany i rozliczany w podatku. No bo prezydent nie może być uznawany przez DonNavarre za niepoważnego.
I słusznie. Ostatnio Ekstraklasa również zainaugurowała swoją oficjalną ligę w FIFIE. I choć esport moim zdaniem mocno cierpi na tym, że fani FIFY to społeczność, która co roku łyka tę samą grę, to nie da się ukryć, że i tak FIFA mocno stoi (ale stałaby lepiej gdyby EA musiało bazować na jednej grze - nie ich wina jednak, że ludzie kupują).
Świat musi w końcu dojrzeć wystarczająco by uznać branżę esportową za przyszłość i faktyczny sport, który niedługo pewnie wykluczy z udziału bardziej niszowe sporty na świecie (nie ukrywajmy, że giganci sportowi jak pozostaną tak pozostaną).
Coś dziwny ten tytuł... Powinno być, "Premiera Borderlands 3 na PC opóźniona". GOL, poprawcie to.
@elosidzej
Ooo jest i on, najgorsza marka jaka istnieje, nigdy bym nie kupił tego oszusta :)
Co rozumiesz przez "oszusta"?
Sądząc po tym jak bardzo Amerykanie lubią łechtać sobie ego ich zwycięstwami, a o porażkach to wolą najlepiej milczeć i nie mieć z nimi nic wspólnego, to ten Wietnam to będzie alternatywna historia, w której to Amerykanie wygrywają.
Martin nie jest głupi. Czeka sobie spokojnie na zakończenie serialu i będzie sondować opinie. To co się spodoba ludziom trafi do książek, a to co nie spodoba, zostanie zmienione.
@biku112
Martin podał twórcom serialu jakie będzie zakończenie Gry o Tron, w przypadku gdyby nie dożył 8 sezonu. Według tego co póki co wiemy to zakończenie ma być takie jak sobie zażyczył tego Martin, a sama ścieżka do niego ma się już jednak różnić od tego co pisarz przedstawi w kolejnych książkach.
Chociaż z marketingowego punktu widzenia to Martin pewnie poczeka na to jak się przyjmie zakończenie Gry o Tron i dostosuje swoją historię pod reakcję fanów.
Winterfell to nie tylko zamek, ale i miasto. Jest całkiem spore. I nie chodzi mi o to żeby to było komfortowe. Nawet jeśli mieliby się tam ściskać jak dzieciaki na apelu to i tak jest to bardziej rozsądne niż próba pokonania NK w polu.
Jakim pieprzonym cudem oni zamierzają pokonać Nocnego Króla w otwartym polu? Wszyscy powinni schronić się wewnątrz murów Winterfell i robić wszystko żeby tylko utrzymać tam pozycje. Wyjeżdżanie z końmi i ustawianie się w szyku poza murami jest bezsensowne.
> Danka, Jon i cała koalicja przegrywa walkę z Nocnym Królem na Północy
> Cersei magicznym sposobem udaje się go pokonać w dalszym marszu na Południe
> Tyrion, który zdołał się uratować z bitwy pod Winterfell zabija Cersei.
> Tyrion zasiada na Żelaznym Tronie.
A to zatrudnienie kogoś do stworzenia mobilki stało się nielegalne czy coś? Przecież to oczywiste, że rynek gier karcianych stoi grami mobilnymi i na tym powinni się skupić, a nie na ciągłej zmianie, która nikomu się nie podoba.
Zbyt dużo zmian. Redzi zeżarli na Gwincie własny ogon. Po becie powinni byli zostawić wszystko i skupić się na wersjach mobilnych, dopiero potem próbować bawić się w kolejne zmiany.
Iść na IEM po to tylko żeby obczaić stoiska to tak jakby iść do burdelu tylko po to żeby się napić w barze. W obu przypadkach robisz nie to na czym skupia się instytucja.
Targi są dla dzieci i dla dzieci zawsze będą. No chyba, że rajcują Cie podskakujący Youtuberzy i przekrzykujący się influencerzy. A jeśli szukasz czegoś dla dorosłych to skieruj się tam gdzie powinieneś, w stronę esportu.
Pierwszy raz bowiem ma on rangę Major Championship
Niby dlaczego pierwszy?
Okej, jeśli uprzemy się, że w 2014 roku mieliśmy EMS One a nie IEM to w 2015 roku było już ESL One co w zasadzie nie zmienia faktu, że i tak to był IEM. Mało kto już nazywa te majory ich oficjalną nazwą. To są potocznie po prostu IEM 2014, IEM 2015 i IEM 2019, wszystkie ze statusem majora.
@arturdzie
A co mieli Twoim zdaniem zrobić dowódcy? Zatrzymać powstanie? Okej. I co dalej?
Studio chwali się, że stabilność gry i serwerów polepszyła się od czasu premiery o ponad 300%
> Wypuść g*wniane serwery na premierę.
> Naprawiaj je przez 100 dni.
> Chwal się, że nastąpiła poprawa o 300%.
Moja ekscytacja dotycząca Simsów się pomnożyła pięciokrotnie. Wynosi teraz równe "0", bo 0x5 = 0.
Sorry, ale mam gdzieś kolejny bezsensowny dodatek, którego cena będzie kompletnie niedostosowana do zawartości.
Bethesda poinformowała, że blokada zostanie zdjęta dopiero po wydaniu aktualizacji, która usunie usterkę.
Powinni zablokować wszystkie konta do czasu aktualizacji, która usunie wszystkie błędy gry.
I bardzo dobrze. Ta seria filmów już dawno powinna być zastopowana. Pierwsza część była niesamowita pod każdym względem, a w dwóch kolejnych już widać było powolne odcinanie kuponów. Bądź co bądź, cała trylogia jakoś się broni. Potem nadchodzi czwarta część, która nie jest aż taka zła, ale to już nie jest to samo. Najnowsza część to już totalna porażka.
Seria powinna skończyć się na trylogii i być zapamiętana jako majstersztyk kinematografii. Im dalej w las tym coraz gorzej, a znaczenie Piratów z Karaibów podupada z każdym kolejnym filmem. A teraz, gdy nie będzie Deppa, to można mówić spokojnie o tym, że Piratów z Karaibów już po prostu nie ma. To tak jakby tworzyć Johnego Englisha bez Rowana Atkinsona - po prostu się nie da.
Rendery, renderami, ale zdaje mi się, że takie smartfony w wersji prototypowej były już gdzieś pokazywane.
Ta gra była niesamowita i do dziś wpływa na mój strategiczny gust. Podpisuję się zdecydowanie pod autorem tekstu.
Tym bardziej boli, że panowie z TVGRY nazywają (a przynajmniej nazywali) Original War "średniakiem". A to z powodu... A no właśnie, bez powodu. To, że gra nie osiągnęła sukcesu na Zachodzie i nie przebiła się medialnie było wystarczającym argumentem dla bodajże Arasza i HEDa, by nazwać grę "średniakiem".
To nie jest do końca prawda. Cziterowa rzeźnia jest na meczach bez prime'a i ze słabym trust factorem. Co by dużo nie mówić o tych systemach to mają one spore znaczenie w tej grze. Ja np. mam wysokiego trust factora, trafiam na spokojnych graczy, którzy potrafią grać drużynowo i nie natrafiam na cziterów. Praktycznie w ogóle. Mój brat natomiast ma zupełnie odwrotnie. Spieprzył sobie sam trust factora i jest tego świadomy. Prawda jest jednak taka, że cziterzy będą coraz lepiej wykrywani, bo VACnet to sztuczna inteligencja, która sama się uczy. Wiele się mówi o tym, że to właśnie dlatego CS przeszedł na F2P - żeby doszkolić system, dać większe pole do popisu.
Respawn Entertainment zasłużył w końcu na jakiś wyraźny sukces marketingowy. Pod względem jakości obie gry Titanfall są świetne, trochę przegrały pod względem marketingowym. I tutaj pojawia się kolejna świetna produkcja, Apex Legends, która ma szansę zaistnieć w szerszym czasie i przyciągnąć znacznie więcej graczy. Duża tutaj zasługa tego, że gra jest darmowa, ale zbiera bardzo dobre recenzje i gracze mocno sobie ją chwalą.
Żeby wydawać demo z błędami to już naprawdę trzeba mieć graczy za idiotów, którzy i tak kupią grę mimo wszystko. Mam nadzieję, że tak się nie stanie.
W argumentowaniu i w ocenie. Gdyby Rojo z przeszłości zobaczył jak oceniać będzie gry w przyszłości to by popełnił samobójstwo. Jeden i drugi są w stanie ekscytować się byle gównem i nie zwracać uwagi na oczywiste wady.
Jestem ciekawy co powiedzą wtedy obrońcy Bethesdy i Fallouta 76, skoro wszyscy doskonale wiemy, że przejście na model free-to-play jest równoznaczne z tym, że gra nie spełniła oczekiwań i okazała się porażką.
W oczekiwaniu aż twórcy gier (względnie wydawcy) zrozumieją, że Denuvo nie ma wpływu na większą sprzedaż...
Wystarcza na Twoje, ale nie rynku globalnego. A firma taka jak Nokia nie utrzyma się na jakimkolwiek rynku bazując na klientach Twojego pokroju. Oczywiście bez urazy, chodzi o fakty.
@Niebieskiej żaby kły
Wyjście Noki z własnym systemem operacyjnym byłoby bombą atomową w kolano. Czy tego chcemy czy nie, na rynku mobilnym mamy i jeszcze długo będziemy mieli duopol. Tylko Android i iOS się liczą. Przykład Windowsa 10 Mobile pokazuje, że na tym rynku nie można się póki co przebić. Skoro nie dokonał tego gigant z Redmond to tym bardzie Nokia nie opracuje żadnego systemu, który zmieni sytuację na rynku i przełamie wspomniany duopol. I tutaj wcale nie chodzi o poziom tych systemów, bo ktoś mógłby stworzyć niesamowity i genialny system operacyjny - nic to nie zmieni póki rządzą Android i iOS.
Nokia jest w dołku. Powinna po prostu zająć się robieniem dobrych smartphone'ów, które pozwolą im na normalne funkcjonowanie na rynku ogólnoświatowym. No i systemem musi być Android, inaczej na każdym smartphone'ie będą tracić. Żadne MeGoo, żaden symbian, żaden nowy OS - tylko Android. Inaczej czeka nas po prostu dołek z jakiego Nokia się nie wydźwignie nigdy.
Nokia musi po prostu tworzyć dobre jakościowo telefony z dobrymi parametrami. Przykład Huaweia pokazuje, że na jakości można się mocno odbić od dna. Przypominam, że przed bumem na P8 od Huaweia firma była w dość sporym dołku z racji słabych jakościowo wcześniejszych telefonów.
O ile takie coś może przejść na obecnej generacji, to jest bardzo wątpliwe żeby gracze darowali twórcom gier brak 60 FPSów na konsolach nowej generacji. Szanujmy się - wraz ze wzrostem mocy konsol, automatycznie powinny się polepszać warunki grania. I to wcale nie wyklucza zabawy rozdzielczością i poziomem grafiki.
Oglądałem i jedno i drugie.
Sex Education mnie zadziwił. Z jednej strony jest to bardzo przyziemna i głupia produkcja dla młodzieży, to mimo wszystko człowiek się w nią w jakiś tam sposób angażuje i ma chęć obejrzenia kolejnego odcinka. Rozkręca się wolno, ale pod koniec sezonu odcinki są już bardzo ciekawe. O wartości edukacyjnej tego serialu można by podyskutować, ale darujmy sobie to.
A co do Nie otwieraj oczu to tu byłem troszkę (ale tylko troszkę) zawiedziony. O ile założenia były świetne, tak ten film trochę przegrywa na etapie rozłożenia akcji. Nie trzyma to wcale w napięciu. Jak dla mnie, zbyt dużo było tu retrospekcji, a zbyt mało akcji w tej już postapokaliptycznej wersji. I tu wcale nie chodzi o to, że retrospekcja była zła - ba, to był najlepszy motyw tego filmu. Chodzi o to, że przeplatanie tego w taki sposób całkowicie rujnowało jak dla mnie wczucie się.
spoiler start
Ten film dużo lepiej poradziłby sobie jako serial moim zdaniem, gdzie akcję obserwujemy od początku (choroby) aż do ściśle wyznaczonego końca, czyli trafienia do obozu w szkole dla niewidomych. Bez żadnego przeciągania na siłę, po prostu tę samą historię z tym samym zakończeniem rozłożyć na serial
spoiler stop
Nie zapomnijcie narzekać potem na mikropłatności i antyspołecznościowy marketing w innych grach...
EA musi być naprawdę zadowolone, że ma ślepą społeczność.
Oczywiście, że pomyślałem. Dalej nie rozumiem.
Gdyby twórcom FIFY zależało na graczach to FIFA wychodziłaby co kilka lat i byłaby non-stop aktualizowana, tak by nie dzielić społeczności na wiele gier, z których i tak każda jest taka sama. No ale EA ma to gdzieś, bo ma oddaną społeczność, która po prostu oddaje im kasę za nic ;)
EA musi być bardzo zadowolone. Od kilku lat sprzedaje praktycznie tę samą grę, a mimo to FIFA wciąż się świetnie sprzedaje. Ja się tak zastanawiam: czy Wy naprawdę nie rozumiecie, że żerują na Was jak politycy na budżecie państwa?
Chciałbym tylko zauważyć:
2+0+1+9 = 2 + 0 + 10
Usuwamy zera, bo bierzemy pod uwagę tylko cyfry
2+1 = 3
HL3 confirmed.
Bądźmy rozsądni... Tych lootboxów nie będzie po prostu na premierę, potem się pojawią.
A nawet jeśli nie taki jest plan, to znajdzie się jakiś inny sposób na mikropłatności, bez użycia skrzynek.
Paradoksalnie, poprzedni teaser pokazywał więcej. Nie mówię o tym kilkusekundowym ujęciu w Winterfell, a o tej animacji przedstawiającej atak zimy i ewentualną obronę na mapie w Smoczej Skale.
Jedyna ciekawostka jaka tu jest to to, że posąg Jona Snowa jest posągiem starszego człowieka, podczas gdy Arya i Sansa są przedstawione tak jak są normalnie. Czyżby Jon Snow miał jako jedyny z tej trójki dożyć starości?
Sean Astin ostatnio świetnie poradził sobie w Stranger Things (sezon 2), więc warto czekać na jego kolejne spotkanie z serialami.
Piraci z Karaibów bez Johnego Deppa nie są Piratami z Karaibów. Amen.
4 lipca nie jest datą przypadkową. Wtedy w USA jest święto niepodległości, a wieczorem w całym kraju nawalają fajerwerkami. Widzimy to zresztą na zaprezentowanym plakacie. Wiadomo też, że akcja serialu ma się rozgrywać nie tylko w jesień, ale i w lato, więc można śmiało założyć, że pierwszym dniem akcji trzeciego sezonu będzie 4 lipca. Starcourt Mall musi być oczywiście głównym bohaterem - kto wie, może otworzy się tam kolejna szczelina do drugiej strony.
Warto też zwrócić uwagę na postacie na plakacie, a raczej ich zachowanie. Dustin, Max i Lucas są zainteresowani głównie 4-lipcowymi fajerwerkami. Mike jest skupiony przede wszystkim na Eleven, co też mocno obrazuje jego relację z dziewczyną. Osoby, które mają najwięcej wspólnego z Upside down, czyli Will i Eleven, ze strachem spoglądają na to co czai się za gromadką dzieciaków.
> Jon, który zachowuje się jak idiota
> Łańcuchy, których nijak nie dało się zapiąć na Viserysie, który zatonął w wodzie.
> Nocny Król, który zamiast rzucać w największego smoka, który jest jednocześnie najprostszym celem (razem z Deanerys na jego grzbiecie) postanowił puścić włócznię na latającego daleko Viserysa.
> Wieczne teleportacje
> Gendry, który potrafi przebiec drogę jaką cały ten Suicide Squad przebył wcześniej w kilka dni
> Siedzenie na wielkim mrozie bez żadnych nakryć głowy.
> Tyrion, który kompletnie stracił swój strategiczny geniusz.
> Littlefinger, który ginie jakby to nie był on - jak kompletny idiota, który dał się złapać na najprostszą intrygę, która jednocześnie była głupio przedstawiona.
> Wujek Benjen, który nie mógł wziąć Jona na konia bo... no właśnie nie wiadomo
> Idea misji za mur, podczas gdy wystarczy poczekać aż zwłoki przemienią się w nieumarłego i można to zrobić nawet wewnątrz Muru (co pokazał 1 sezon)
> Nieskończona armia Lannisterów
> Varys kompletnie zgłupiał. Spotkało go to co Tyriona i Littlefingera - z geniuszy intrygi zrobiono z nich taktycznych idiotów.
> Kałuża głębokości rowu mariańskiego podczas bitwy Jaimiego z Deanerys i Dothrakami
> Yara, która przepłynęła pół kontynentu za Theonem, a potem sobie darowała tak totalnie z dupy.
Mam wymieniać dalej? Scenarzyści GOT kompletnie gubią się bez książek Martina. Jasne, wciąż ogląda się ten serial świetnie, ale człowiek musi wyłączyć mózg żeby się dobrze bawić.
A Stranger Things na swoją popularność zasłużyło.
Mogę polecić kilka:
- Narcos
- House of Cards
- Stranger Things
- The Crown
- 13 powodów (sezon 1)
- Dark
- Black Mirror
- Orange is the new black
- Lucifer
Zdecydowanie czekam na ukochane przeze mnie Stranger Things. Ponadto na Grę o Tron i nowy sezon Wojen Klonów.
ST to klasa sama w sobie. Gra o Tron w ostatnich sezonach była głupia, ale mimo wszystko człowiek chce zobaczyć co tam się wydarzy i jak to się skończy. A w Wojnach Klonów liczę na więcej wątków dotyczących Anakina i Ashoki. Serial ten pokazywał, że padawan przyszłego Vadera miał duży wpływ na Anakina i być może przełożyło się to na jego przejście na ciemną stronę. Siłą rzeczy, filmy pomijają tę kwestię dlatego czekam na jakieś rozwiązanie sprawy Ashoki. Pomijając to co zobaczyliśmy w Rebels.
Wiesz, Gothic to rzecz kultowa w naszej części Europy i nie jeden fan dałby sobie uciąć obie nogi (ręce muszą zostać żeby grać) za możliwość zagrania w pełnoprawną kontynuację pochodzącą ze stajni Piranha Bytes. Oczywiście wyolbrzymiam.
I też nie ryzykowałbym z nazywaniem tego kłamstwem jako takim. W czerwcu/lipcu pojawiało się sporo plotek, głównie wychodzących z niemieckiej części internetu, na temat kontynuacji Gothica. Być może coś jest na rzeczy.
DO MODERATORÓW PS: Nad tabelką jest zły rok podany.
Od czasu kiedy korzystam z SecureAPlus to tak naprawdę nie mam żadnych problemów z wirusami.
Ja bym powiedział, że PUBG odzyskuje graczy na bazie lekkiego kryzysu Fortnite'a. Co oczywiście mnie cieszy, bo dużo bardziej podchodzi mi właśnie PUBG. Oczywiście aktualizacje też swoje robią.
Bethesa wzoruje się chyba na polskim rządzie z programem 500+
> zapłać tysiąc w podatkach
> dostań 500 na drugie dziecko
> zapłać ponad 100 zł za Fallout 76
> dostań ochłapy
1,4 mln sprzedanych Falloutów 76 to za dużo o jakieś 1,3 mln. Te 100 tysięcy to powinni być recenzenci, a reszta powinna mijać to gówno szerokim łukiem i ten szeroki łuk pomnożyć o kolejny szeroki łuk i dopiero wtedy spokojnie grać w inne gry i kupować inne gry, lepsze gry.
To już by była sadystyczna przemoc psychiczna wobec dzieci.
Źle mówisz, Diabloox27. NEO i TaZ rozważali grę w LOLa i mocno w niego trenowali, ale to nie była era przejścia do CS:GO tylko wcześniej, gdy CSa 1.6 dopadła mocna stagnacja. Wiązało się to z tym, że CS stał w miejscu, a LOL się rozwijał. To byli ludzie mający dziewczyny, chcący żyć normalnie - nie ma się im co dziwić, byli najlepsi na scenie, a i tak zarabiali mało. Potem jednak pojawiło się światełko w tunelu, a Valve zachęciło graczy przejściem na CS:GO i zaczęło samo inwestować w esport.
Istnieje teoria (spiskowa czy nie spiskowa, nieważne), że twórcy telefonów tacy jak Samsung czy Apple już od dawna są w stanie produkować telefony o kosmicznych parametrach i możliwościach, ale nie robią tego, by co roku imponować kolejnymi "nowościami". Jak widać, Xiaomi ma ten układ gdzieś.
Skazywanie ludzi za oszukiwanie w INTERNECIE jest tak absurdalne, że ciężko nawet to skomentować.
Skazywanie ludzi za oszukiwanie przez TELEFON jest tak absurdalne, że ciężko nawet to skomentować.
Wiecie skąd ta różnica? Pasja i zaangażowanie. Ci goście robią grę jaką powinno być Diablo 3 - 4, bo sami czuli zażenowanie tym co Blizzard nam dało. Ci goście robią taką grę w jaką sami chcą grać i się nią bawić.
Nie twierdzę, że inni deweloperzy nie mają ludzi z pasją, ale to właśnie w przypadku Path of Exile widać pasję na pierwszy rzut oka.
Zgadzam się jednak, że próg wejścia jest dość wysoki. Sam się odbiłem od gry dwa razy, raz dochodząc faktycznie trochę dalej, ale nie znaczy to, że nie szanuję PoE, bo wiem doskonale, że to jest najlepszy hack&slash na rynku.
Prawdopodobnie chodzi właśnie o Bliźniaki. To tam zderza się ogień z lodem i to pewnie tam dojdzie do decydującej bitwy z Nocnym Królem.
Lol?
Wiesz, że esport to nie tylko Virtusi? Zresztą, ktokolwiek kto się interesuje esportem w CS:GO wie, że Virtusi nigdy nie dominowali, zawsze operowali na porywach i spadkach formy. Co prawda znajdowali się wyżej niż teraz, ale zasada jest ta sama.
Esport w CS:GO przeżywa w dalszym ciągu złote chwile.
Masz rację. Dlatego właśnie często te "milion" analiz pokrywa się z tym co widzimy w serialu ;)
Czy ten ogień faktycznie możemy utożsamiać z Jonem i Deanerys? Jest to oczywiste skojarzenie, ale dominującą postacią tego ognia jest lew, symbol Lannisterów.
Wiemy, że pierwsza bitwa z Nocnym Królem rozegra się na Północy. Nie wiemy jaki będzie miała przebieg, ale sądząc po teaserze to Ludzie przegrają.
Moim zdaniem, teaser sugeruje, że to Cersei pokona Nocnego Króla. Możemy być pewni, że ktoś go musi pokonać, bo Martin przyznał, że zakończenie ma być słodko-gorzkie.
Oczywiście to tylko moje rozkminy, żadnych wycieków scenariuszów nie czytałem, także wszystko to po prostu domysły.
Powiem tak, gram (a raczej grałem, bo ostatnio czasu na granie mam za mało) w CS:GO i wspinałem się powoli od Golda aż do tych najwyższych rang. Grałem zawsze sam, z randomami i często bez Prime'a. I co? Jakoś nie spotkałem tych milionów cziterów, o których wszyscy mówią... Jasne, jestem pewien, że pewna część osób, przeciwko którym grałem używało wspomagaczy. Ale gra i tak od razu wydawała się przyjemniejsza, bo nie podchodziłem do tego nieszczęsnego matchmakinga z kijem w dupie. Bawiłem się grą i powoli leciałem w górę. Jestem pewien, że narzekanie na cziterów w CS:GO jest zbyt powszechne, niewspółmierne do tego co widzimy w grze. I nawet wiem dlaczego tak jest, bo mam przykład mojego brata, który średnio co 5 minut mówi, że ktoś czituje, bo go zabił. No błagam... I obawiam się, że duża część narzekających na czity też tak robi. Jeśli sami nie będzie zakładać, że ktoś może grać lepiej to automatycznie będziecie widzieć wszędzie oszustwa. To jak z premierami filmowymi - jeśli naczytacie się przed pójściem do kina o błędach filmu to tym bardziej zwrócicie na nie uwagę podczas seansu, to jest zwykłe nastawianie się negatywnie na doświadczenia. Podchodźcie do tej gry bardziej na luzie i od razu gra jest przyjemniejsza, polecam.
Poprzednia gra mobilna Stranger Things była świetna, mam nadzieję, że i ta utrzyma poziom, choć widać, że konwencja jest trochę inna.
No właśnie Zenimax na giełdzie nie jest. To trochę MOŻE zmieniać ich podejście, bo nie muszą bać się o inwestorów.
A sama marka Fallouta jest już na tyle zbudowana, że mogą sobie ją niszczyć, tak mi się przynajmniej wydaje. Ona żyje własnym życiem, Fallout nie jest jednoznacznie kojarzony z Bethesdą, a po prostu ciekawym uniwersum.
Zaczynam się zastanawiać na ile to był wypadek przy pracy, a na ile przemyślana zagrywka ze strony Bethesdy. Mowa o całej grze, nie tylko o kolekcjonerce. Mam jakieś takie nieodparte wrażenie, że oni zrobili tego gniota celowo - chcieli przesondować rynek i zobaczyć na ile sobie mogą pozwolić i ile im gracze wybaczą. Na ile gracze zaakceptują w 2018 roku wciąż ten sam silnik, który pamięta dziadka Morrowinda i typową dla Bethesda Softworks miałkość fabuły, masę błędów i kiepskie kwestie techniczne... Podobnie jak można się było zastanawiać czy to PayToWin w Battlefroncie II nie było próbą nakreślenia granicy mikropłatności, po której gracze powiedzą już dość.
Przecież ta bańka musi kiedyś *** ;_:
Ten Patryk, proszę ja Ciebie, nagrał "recenzję" Fallouta 76, w której ten produkt zachwalał, a przynajmniej starał się odwrócić jak tylko się da uwagę od parszywych błędów Bethesdy. Uznałbym to za wyraz głupoty, gdyby nie fakt, że w opisie została podana informacja (oczywiście w najniższej linijce opisu, której nikt nie czyta praktycznie), że film powstał przy udziale wydawcy i ma charakter reklamowy. W tej sytuacji to nie była głupota, a zwykła pazerność i wystąpienie przeciwko widzom. Rojo się sprzedał Bethesdzie, która liczyła na kupienie zapatrzonych w niego dzieciaków. I patrząc po komentarzach, udało się.
Za unboxing już mu nie zapłacili i od razu widać było u niego niezadowolenie, prawdopodobnie szczere.
@Lord .
A Wy dalej nie rozumiecie jednego, prostego zdania "popyt generuje podaż"? Wiecie jaki jest magiczny sposób żeby na GOLu nie było raz w tygodniu newsa o Cyberpunku, kolejnej aferze z Falloutem 76 w tle i innymi tego typu informacjami? Ja go znam. Uwaga, bo to ważne - jakby ludzie w takie informacje nie klikali to by GOL tych informacji nie dawał tak dużo. Ot i cała historia. Zawsze mnie śmieszą osoby, które kiedyś pisały zdania typu "dzień bez Wiedźmina 3 na GOLu dniem straconym" - sami wchodzicie w newsy, sami klikacie, sami piszecie komentarze i potem zerkacie do wątku co jeszcze bardziej nabija kliki. A kliki to money, money, money. Naprawdę, myślenie nie boli. Jak nie chcecie czegoś czytać to... uwaga... nie czytajcie. Wy się nie denerwujecie, a i nikt na tym Waszym zdenerwowaniu nie zarabia. Chyba wszyscy zadowoleni, tak?
Pomysł był świetny. Stworzenie dystopicznego obrazu Polski, w której Solidarność nie wygrała, a Wałęsa nie był Bolkiem.... W każdym bądź razie, zawiodło wykonanie. Serial nie tłumaczy podstawowych wątków, które powinniśmy jako widzowie znać. Jak zamachy terrorystyczne wpłynęły na opozycję niepodległościową? Jak Polska odłączyła się od ZSRR? Jak to się stało, że w ciągu 20 lat staliśmy się gospodarczą potęgą? Ten serial poległ na poziomie scenariusza. Pisany był w oryginale po angielsku i tłumaczony tak, że dialogi zostały kompletnie spieprzone w naszym języku. Postacie są miałkie, a główny scenarzysta nie zna kompletnie realiów komunistycznych - nam oczywistych, a jemu umykających z racji tego, że jest Amerykaninem. Postać Musiała aka Kajetana jest pozbawiona większego sensu. Nawet Więckiewicz nie uratował swojej postaci. Mamy do czynienia z produkcją co najwyżej średnią. A szkoda, bo pomysł był naprawdę genialny. Niestety, drugiej szansy nie będzie.
Cieszmy się, że powstało Ślepnąć od Świateł od HBO, bo to jest zupełnie druga strona barykady.
Panowie, zanim napiszecie, że esportowcy to ludzie, którzy swoją otyłością i niezdrowym trybem życia tworzą oddzielną grawitację, to rozeznajcie się w wątku. Otyli esportowcy nie stanowią w żaden sposób większości. Mało tego, duża część organizacji esportowych dyktuje zawodnikom w kontrakcie konieczność utrzymywania zdrowego trybu życia, dużo organizacji specjalnie załatwia trenerów personalnych, a niektóre nawet i kucharzy. To już nie te lata, esport stał się pełnoprawnym sportem i nikt mu tego nie odbierze. Jeśli przyjrzeć się graczom na scenie to przynajmniej u połowy dostrzeżemy, że uprawiają jakiś sport. W samym polskim CSie mamy tego mnóstwo. NEO, legenda polskiego esportu, jeździ codziennie na rowerze, a swego czasu był reprezentantem Polski w jakiejś dyscyplinie sztuk walki; PashaBiceps - kulturysta; cała drużyna csowa AGO Esports ma regularne treningi na siłowni (i zgadzam się, że część z nich ma nadwagę, ale wyglądają już dzięki swoim i organizacji staraniom znacznie lepiej niż gdy dołączyli do drużyny). Przestańcie żyć w XX wieku, esport to przyszłość. Czy to Wam się podoba czy nie. Czy wyprze tradycyjny sport? Nie. Czy może być stałym elementem olimpiad? Oczywiście, że tak. Igrzyska mają tak wiele dziwnych dyscyplin, że te czy inne gry naprawdę nie zrobią większej różnicy. Obejrzyjcie sobie nagrania z PGL Major w Krakowie, IEMu w Katowicach czy innych wydarzeń esportowych - to naprawdę jest świetna zabawa i to nie tylko dla nerdów. Zresztą, większość widowni to normalni ludzie, których spotykacie na ulicy. A zdarza się, że i emocje w rozgrywkach są większe (oczywiście subiektywnie). Jestem fanem piłki nożnej, ale to na meczu Cloud9 vs FaZe Clan w CS GO w czasie ELEAGUE Major emocjonowałem się bardziej niż na meczach polskiej reprezentacji w czasie Mistrzostw (przynajmniej tych po pierwszej przegranej). Cieszę się, że jestem fanem esportu i cieszę się, że pojawi się na jakiejś namiastce Igrzysk. Oby tak dalej.
Bo tutaj jest taki problem, że ci ludzie ewidentnie są ponoszeni ambicją. Chcą zrobić wszystko i cały czas im wpadają do głowy nowe pomysły. W ten sposób właśnie nie kończą tego co muszą kończyć, a robią wszystko na pół gwizdka i zaczynają robić kolejną rzecz.
Jestem ciekawy czy Todd Howard zdaje sobie sprawę z tego, że ta gra to gówno i Bethesda co raz bardziej zbliża się do poziomu tej gry, czy może jednak żyje on w swoim własnym świecie...
Spokojna Wasza rozczochrana... Obsadzenie czarnoskórym aktorem postaci białoskórej jest już wystarczającym argumentem dla Akademii Filmowej w sprawie przyznania Oscara.
Nie wiem jak bardzo ograniczonym trzeba być żeby kupić tę grę. Pomijam recenzentów, dzięki którym wiemy, że ta gra to totalne gówno, ale jak ktoś z własnej nieprzymuszonej woli kupuje Fallouta 76 to w pewnym sensie sam stawia na sobie stygmat bycia niezbyt rozgarniętym graczem. Czekam na te wszystkie komentarze, że grę trzeba kupić żeby móc ją oceniać i te, że ja nie mam błędów i bawię się dobrze ;)
A na GOLu dalej nie ma żadnej recenzji... Bethesda dobrze rozwiązała sprawę - wiedzieli, że wydają gówno na kółkach i nie wysłali kopii recenzenckich.
Jeśli to coś dostanie w recenzji więcej niż 5.0 to to będzie kpina albo zwykły strach o to żeby broń Boże nie wkurzyć Bethesdy i być spokojnym o dobre relacje w przyszłości. Patrząc na to jak gra się prezentuje można śmiało wystawić ocenę na poziomie między 2.0 a 3,5. Stan techniczny jest fatalny, brakuje podstawowych opcji, a te które są są w większości w jakimś aspekcie zepsute. Grafika i animacje zostały żywcem wyciągnięte z 2010 roku, a optymalizacja leży i kwiczy. Plusy jakie ma ta gra to powstały chyba tylko mimochodem, przez przypadek. Konstrukcja świata jest okej, jakiś tam szczątkowy klimat Fallouta też się znajdzie. Niestety, z drugiej strony (pomijając kwestie techniczne): fabuły w zasadzie nie ma, choć Bethesda przekonywała, że ją odnajdziemy. Zadania są zwykłymi zapychaczami. Wiele systemów jest nieprzemyślanych, a gra nie motywuje do dłuższej rozgrywki w żaden sposób.
Tak by można było pisać długo, ale to jest produkt za który można zapłacić maksymalnie 10$, w żaden sposób nie jest to poziom współczesnej branży gier, w żaden sposób nie jest to gra AAA. Jeśli Fallout 76 dostanie na GOL ocenę wyższą niż 4-5 to najpierw parsknę śmiechem, a potem zapłaczę nad umierającą rzetelnością gamingowych dziennikarzy.
W końcu jakieś rzetelne raporty! Wcale niezamówione przez sam podmiot zainteresowany...
Tak swoją drogą, może zamiast wydawać pierdyliard dolarów na rozwijanie zabezpieczeń (co oczywiście przekłada się na konieczność zwiększenia ceny zabezpieczeń, co przekłada się na mniej budżetu na grę, co przekłada się na gorszy produkt dla graczy), ktoś pomyśli o tym żeby stworzyć po prostu dobrą grę, której ludzie nie będą chcieli piracić? Powiedzmy sobie szczerze, piraci ogarną prędzej czy później każde zabezpieczenie, pójście z nimi na wojnę jest stratą pieniędzy znacznie większą niż strata związana z ewentualnymi pobranymi kopiami gry z internetu. Przykład Wiedźmina 3 pokazuje, że dobra gra broni się lepiej niż kolejne wydanie zabezpieczeń, które i tak prędzej czy później pęknie. Pomijam fakt, że piraci to po prostu cierpliwe osoby - kto będzie chciał spiracić to sobie poczeka kilka miesięcy czy nawet rok na cracka i i tak nie kupi tej gry.
Gospodarka chińska nie jest komunistyczna. Państwo jest komunistyczne, gospodarka kapitalistyczna.
Już widzę jak na polu bitwy nie padnie żadna soczysta k*rwa, tylko jakieś wydmuszki w stylu "psia kość" albo "skurczysyn".
Porównanie Dmitrija Głuchowskiego z Andrzejem Sapkowskim obrazuje idealnie konflikt pokoleń. Sapkowski nie uwierzył w sukces gier - trudno mu się też zresztą dziwić, gdyż znamy historię pierwszych prób przeniesienia Wiedźmina do gier. Młodszy o 31 lat Głuchowski doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że gry to przyszłość i branża, która sukcesywnie będzie zyskiwać. I tutaj pojawia się problem, bo Głuchowski zarobił niemało za to, że "otworzył" swoje uniwersum na gry i innych autorów książek, a Sapkowski nie zarobił praktycznie nic bezpośrednio z gier (te rzekome 35 tys. za prawa to nawet nie jest kropla w morzu). ASAP może być jednak winny tylko sobie, bo to nie nasza ani nie CDPR sprawa, że jest małowzroczny. To, że Sapkowski ma ból pośladków jest chyba całkowicie jasne.Z drugiej strony, nie można mieć też pretensji, że stara się wykorzystać prawo by zyskać pieniądze - umówmy się, większość z nas by tak zrobiła (nawet za cenę honoru i zostania pośmiewiskiem na skalę już światową).
Na miejscu Sapkowskiego już kilka lat temu przyznałbym, że się pomyliłem i próbował ugadać się jakoś z CDPR i ogólnie otworzyć swoje uniwersum. Śmiem twierdzić, że Andrzej zna podejście Głuchowskiego do gier i innych autorów, ale jest zbyt dumny by wzorować się na 'smarkaczu'. Byłoby to całkowicie w jego stylu. Niestety, Sapkowski zostanie zapamiętany jako świetny pisarz, ale fatalny biznesmen i okropny buc, który ma pychę jeszcze większą niż brak skromności.
Akurat sprawa z Gwintem nie jest tak banalna jak to ująłeś. Prawda jest taka, że samodzielny Gwint okazał się w dłuższej perspektywie lekką porażką Redów. Ciągłe zmiany i brak jednostajnej drogi ku lepszemu sprawił, że gracze odsunęli się od gry i się nią znudzili. Przejście Wojny Krwi na samodzielne wydanie to nie kwestia "rozrostu", jak to ujmuje dziennikarska propaganda, a chęć sprzedania kampanii w taki sposób by produkcje chcieli kupić też ci gracze, którzy Gwintem się znudzili z powodu błędów Redów.
Za cenę nowego IPhone'a kupisz 3 smartphone'y o podobnych lub lepszych parametrach. Kupowanie IPhone'a w dzisiejszych czasach to największa głupota jaka istnieje, bo jedynym plusem tych telefonów jest IOS, który jest tylko kwestią gustu, bo niektórzy wolą Androida. Zaraz pewnie wyskoczysz z tekstem, że to tylko Polaczki tak myślą, bo ich nie stać na "porządny sprzęt" - zaskoczę Cię, IPhone jest wyśmiewany na całym świecie za cenę jaką Apple każe płacić za produkt zupełnie do tej ceny niedostosowany. Twórcy IPhone'a żerują na ludziach, którzy są w stanie kupić telefon tylko dla chęci wywyższenia się w tłumie (w praktyce robiąc z siebie buców). To coś jak z mikropłatnościami w grach - są drogie, są głupie i pozbawione sensu, ale ludzie to kupują, bo chcą się wywyższyć i poczuć lepiej.
Już czekam na te przytyki w stronę Polaków i katolików. No i liczę na jakieś nawiązania do obecnych czasów, upadku demokracji i takie tam.
Słabych dialogów? Czy ja dobrze przeczytałem?
Niektóre studia rezygnują z losowo generowanych przestrzeni żeby móc bardziej wpływać na to co tworzą.
Gospodarka chińska nie jest totalitarna. To, że panuje tam komunizm nie przekłada się znacząco na gospodarkę, bo Chiny nie popełniły tego błędu co inni komuniści i zostawili znaczną część gospodarki samą sobie, co im wyszło zdecydowanie na plus.
Miałem Huaweia i nie czuję się jako osoba wspierająca komunizm - po prostu kupiłem dobry telefon. Czy tego chcemy czy nie, Chiny posiadają już teraz prawdopodobnie największe znaczenie gospodarcze na świecie, wyprzedzając USA i Rosję. Nie uda nam się uciec od chińskiej gospodarki, a korzystanie z niej nie ma nic wspólnego ze zwiększaniem dominacji totalitaryzmu.
Bardzo dobra decyzja. Dla mnie (i dla R* jak widać też!) priorytetem jest singleplayer - stąd premierowo moduł online ma obsuwę, identycznie było przy GTA V, gdzie GTA Online wystartowało dopiero po dwóch tygodniach od premiery, z problemami zresztą ;-)
Tak, tak...
Pomyśl troszkę. Dla Rockstara priorytetem jest online, a single to dodatek do niego. To właśnie z GTA Online czerpią przede wszystkim kasę i to samo chcą zrobić w RDR. Multi nie wychodzi później dlatego, że dbają o singla, a dlatego żeby słabe multi nie obniżyło ocen gry na premierę.
ujawnione niedawno uproszczenia w systemie dialogowym.
To nie są uproszczenia. To jest IMMERSJA!!!?!?!?!?!?!?!?!!?!!
Dałeś trzy zdjęcia, które same w sobie łamią Twoją idiotyczną tezę.
1 zdjęcie: Trzy osoby na tym zdjęciu od jakiegoś roku regularnie chodzą na siłownię, bo organizacja AGO Esports (wywodząca się z piłki nożnej po części) dba o zdrowie swoich zawodników. Jasne, są otyli - ale dbają o siebie i swoje zdrowie. Snatchie obecnie nie gra w AGO, a Virtus.Pro raczej nie każe mu chodzić na siłownie, ale wypowiadał się o tym w dobrym tonie, więc może dalej na siłownię chodzi.
2 zdjęcie: To zdjęcie to już totalna padaka z Twojej strony, koleś. Jest tam Filip Kubski, NEO, który pokonuje codziennie mnóstwo kilometrów na rowerze (to jego pasja). Swego czasu był też reprezentantem Polski w jakiejś dyscyplinie wschodnich sztuk walki, w których był mistrzem Polski. Ponadto jest tam też Jarosław "Pasha" Jarząbkowski - kulturysta. Przy takim to i Lewandowski bałby się zdjąć koszulkę. Najgrubszy na tym zdjęciu, Snax, również chodził na siłownie, poza tym gra bardzo dobrze w piłkę nożną.
Trzeciego zdjęcia nie ocenię, bo nie znam drużyny. Jeśli twierdzisz, że esportowiec to osoba otyła, pryszczata i z łupieżem to jesteś kretynem. Mogę Ci podać samych graczy z CSa, którzy pewnie wyglądają z 3x lepiej od Ciebie:
- Jarosław "Pasha" Jarząbkowski
- Nikola "Device" Reedtz
- Nick "Nitro" Cannela
- Markus "Kjaerbye" Kjaerbye
- Dennis "dennis" Edman
- Richard "shox" Papillon
Mam wymieniać dalej? Tego jest w pizdu i więcej.
Daruj sobie więc kretyńskie tezy o tym jak wyglądają esportowcy jeśli nic nie wiesz na ten temat.
Pozdrawiam.
Szybkie tłumaczenie z korporacyjnego na nasze:
"Nie chce nam się robić bogatego systemu dialogów, bo to by oznaczało, że musimy przyłożyć się do pracy nad scenariuszem i powiązaniem mechaniki z fabułą. Cieszcie się, płódźcie i rozmnażajcie, a przy okazji kupcie ze dwie lub trzy skrzynki".
Mogę odpowiedzieć za belgijskich graczy, bo wiem co odpowiedzą: pocałujcie mnie w rzyć.
Musi się gdzieś pojawić. Redzi nie są głupi i nawoływania graczy o easter-egga w postaci Ciri jakoś zostaną spełnione. Ale raczej spodziewałbym się po prostu jakiegoś wspomnienia o niej, a nie pojawienia się jej fizycznie.
To wcale nie jest aż takie głupie.
Kiedyś gdzieś były prowadzone badania na społeczności graczy CS:GO. Uprzedzając pytania, nie pamiętam gdzie i nie jestem w stanie podać linku. W każdym razie, wychodziło z nich, że ponad połowa zainteresowanych CS:GO to osoby, które większość czasu spędzają na oglądaniu esportowych rozgrywek, a nie graniu jako takim. Im większy był wiek ankietowanych, tym więcej czasu poświęcanego na CS:GO przeznaczano na oglądanie turniejów i meczy niż na granie. Zbliża się FACEIT Major, a oglądanie meczów na GOTV jest wygodniejsze niż na transmisjach. Niektórzy ludzie nie kupowali CS:GO bo wiedzieli, że nie będzie im się chciało grać, ale oglądali mecze esportowe. W ten sposób są w stanie oglądać te mecze w lepszej jakości, prosto z gry. Ma to wszystko jakiś sens. Obecnie nie mam dostępu do komputera, ale jest ktoś w stanie powiedzieć jak to wygląda w sprawie gry w mapy z warsztatu? Jeśli przez grę z botami rozumie się też mapy z warsztatu to tak naprawdę gracze dostają więcej niż może się wydawać na pierwszy rzut oka.
World of Tanks jest jedną z moich ulubionych. Nie dość, że można się przy niej dobrze zrelaksować, to posiada też walor edukacyjno-historyczny, który bardzo sobie cenię
Nie dość, że można się przy niej dobrze zrelaksować, to posiada też walor edukacyjno-historyczny, który bardzo sobie cenię
walor edukacyjno-historyczny
XDDDD
50k osób ogląda na żywo randomowe literki...
Dalej mam totalnie gdzieś te wszystkie dziennikarskie zachwyty póki nie mam gameplaya, ale przyznam, że Redzi potrafią bawić się z fanami.
Mimo to gamescom 2018 okazał się całkiem owocny dla fanów studia.
Owocny? Niby dlaczego?
Udostępniono świeże screeny oraz konkrety odnośnie sposobu projektowania zadań w Cyberounku 2077. Dowiedzieliśmy się również, że grę można już przejść od początku do końca.
Aaaaa.... dlatego. Podsumowując: dostaliśmy coraz więcej dziennikarskiej papki zamiast gameplaya; dostaliśmy marnej jakości screeny i coś co Wy nazywacie konkretami dotyczącymi projektu zadań, a co tak naprawdę też trzeba traktować póki co jak bajkę. Gratuluję twórcy artykułu, że nazywa to owocnym gamescomem dla fanów Cyberpunka, ja bym użył innych słów (kpina, porażka i inne takie).
Jakby tak działały mikropłatności to EA, Ubisoft i inne żerujące korporacje byłyby najważniejszymi spółkami na światowym rynku.
Zbrodnia w Jedwabnem wciąż jest niewiadomą. Po części dlatego, że strona żydowska już raz zablokowała próbę rzetelnego zbadania tej sprawy.
Nie twierdzę, że Polacy byli święci i coś czuję, że Jedwabne to pewnie sprawka Polaków, ale dowodów jednoznacznych brak.
Z doświadczeń z Warbanda wynika wprost, że moderzy robią lepsze dodatki niż twórcy. Tutaj oczywiście dochodzi kwestia, że twórcy Warbanda podkupują pracę moderów, ale ogólnie to i tak moderzy zawsze będą tworzyć lepsze i ciekawsze mody.
Mam gdzieś zamknięte pokazy. Dziennikarze boją się powiedzieć cokolwiek niepochlebnego by dostawać cały czas zaproszenia na targi i inne pokazy od danego studia. Dopóki nie uświadczymy gameplaya, dopóty ten tytuł jest kompletną niewiadomą, bo dziennikarskie zachwyty nie można traktować jako obiektywne relacje.
Jeśli liczyliście, że prezentacja kampanii oznacza rychłe zakończenie prac – nic z tego. Twórcy ponownie nie pokusili się o choćby wzmiankę na temat terminu premiery.
Dzięki Bogu, że TaleWorlds nie bawi się w praktyki wydawania gier na datę premiery. Oni chcą wydać grę gotową. Jak dla mnie to mogą nie podawać daty w ogóle i tylko ogłosić kiedy skończą pracę.
O KUŹWA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Twórcy gry wprowadzają nowe animacje!!! WWOWOWOWOWOWOWOWOWO!?!?!?!?!?!?!?!?
A tak całkiem serio. Chcecie mi powiedzieć, że twórcy gry chwalą się dodaniem animacji, które mało doświadczony animator stworzyłby w kilkanaście godzin? A poza tym twórcy Fify dysponują technologią motion-capture co skraca proces do kilku godzin.
Praca dyrektora kreatywnego w EA musi być ciekawa. Każesz ludziom tylko skopiować najnowsze trendy, dodać mikropłatności i wszystko zalepić mechanikami z poprzednich gier by broń Boże się nie namęczyć.
Tak, tylko, że Gwiezdne Wojny aktorsko było kiczowatą produkcją klasy B. Jedynym aktorem, który ciągnął swoją postać w miarę sensownie był Harrison Ford.
Już się nie mogę doczekać tej immersji gdy wyjdę po kilkunastu latach z bunkra i gra każe mi uznać, że nie znam nikogo z kim byłem w tym bunkrze i co więcej mam ochotę zabić te osoby bez żadnej większej przyczyny. No bo to całkowicie logiczne, że przetrwałem kilkanaście lat w bunkrze z osobami, które chcą mnie zabić, a ja chcę zabić ich.
Rzut okiem na newsy -> "Star Citizen - data premiery [...]" i człowiek powoli zastanawia się czy to już 2050któryś rok
Mirki, a jak oceniacie Pocket City, czyli ten nowy city-builder, o którym ostatnio pisano na GOL?
Filmy Netflixa działają w ten sposób? Nie przypominam sobie żebym płacił Netflixowi za jakieś kosmetyczne dodatki i możliwość przyśpieszenia fabuły (odwołuję się tu do wiecznego grindowania w grach usługach).
Jeśli poziom pierwszego i drugiego sezonu ma być utrzymany to mogę czekać nawet do 2020 roku.
Ale lato 2019 jest jak dla mnie bardzo okej, bo akurat będzie to czas gdy skończy się Gra o Tron to nie będzie totalnej posuchy.
Vader jest przereklamowany. Gdyby spotkał się z Mary Sue (niekiedy nazywa się ją Rey) to by wysiadł na każdym polu. Ta laska wygrałaby z nim w walce, pokonałaby go w mocy, byłaby w stanie nawet wpłynąć na rozum Anakina, bo dobrze użyta moc działa na słabsze rozumy, a nikt nie jest lepszy od Mary Sue aka Rey.
Obecność Marka Hamilla może sugerować, że J.J Abrams ma głęboko w poważaniu TLJ. Może traktuje on nową trylogię jako jego własne dziecko i nagle w jakiś magiczny sposób ożywi Luke'a. W końcu "NIE DA SIĘ" stworzyć filmu bez skopiowania 1:1 poprzednich części, więc Luke musi umrzeć w części trzeciej.
Ta trylogia na chwilę obecną jest najgorszą trylogią SW, nawet seria prequeli była o niebo lepsza. Nie sądzę, że IX jakkolwiek to zmieni. A znając Abramsa to i tak dostaniemy gówno, które będzie kopią Powrotu Jedi. Przecież wszyscy tęskniliśmy za jeszcze potężniejszą bazą Starkiller, która oczywiście ma też swój oczywisty słaby punkt, prawda?
Bo to jest mieszanina wszystkiego. To jest sandbox. Dostajesz jakieś szczątki fabuły, ale przede wszystkim WOLNĄ RĘKĘ. Ta gra jest sandboxem pełną gębą i to jest jej idealne podsumowanie.
Not sure if troll or just stupid ;_;
Nie zrozum mnie źle, nie jestem fanbojem Redów, ale sugerowanie, że przejście Cyberpunka zajmie 2h maksymalnie jest równie idiotyczne jak jaranie się Cyberpunkiem bez żadnego gameplayu.
Wiesz co... Ja nawet uważam, że w obecnej formie gra odpowiada trochę tej cenie. Może trochę jest zawyżona, ale jest okej mimo wszystko. Tylko ja po prostu nie czuję potrzeby grać na ten moment. Twórcy zapowiadają regularne aktualizacje, czyli pewnie dodawanie nowych rzeczy takich jak statki, pojazdy, elementy bazy, surowce, kolejne elementy do proceduralnie generowanego świata. Za te dwa lata ta gra może być rozbudowana dwa razy więcej niż jest teraz. A wtedy cena będzie plasować się na poziomie jakichś 70 złotych, więc tym bardziej będzie powód żeby kupić i grać.
Jeszcze dwa lata aktualizacji i dodawania nowego contentu i mogę kupić. Gra przy okazji stanieje.
EA dawno powinno już stracić licencję na gry z uniwersum SW, bo to wstyd, że ich twory są częścią kanonu. Pomijam fakt, że tych wątków do kanonu praktycznie nie ma, bo dostajemy tylko infantylne strzelanki bez żadnej fabuły (bo ten singiel z BF2 ciężko nazwać fabułą i wstyd w ogóle, że to jest część kanonu).
FIFA to dla mnie bardzo dziwny fenomen. Każdy normalny twórca opracowałby grę i silnik, a potem tylko na bieżąco (a nie co rok) aktualizował składy, mechaniki, animacje i inne bez wydawania nowej gry. A EA to EA i chce dostać kasę za wszystko, nawet za marnej jakości przekopiowanie wszystkiego 1 do 1. Co bardziej zaskakuje, ludzie to kupują. Moje pytanie brzmi: po jaką cholerę? To tak jakby w Battlefieldzie sprzedawać jedną 5h kampanię na rok, a w rok następny wydać kolejną (za normalną cenę) kampanię nazywając ją nową grą.
Czasem sobie włączę jakieś gry piłkarskie na konsoli. Ale nie czuję potrzeby kupowania tego co roku jak mam to samo tylko z innymi składami.
Jeszcze kilka aktualizacji i gra będzie warta kupienia. W sumie już jest, ale twórcy nie zasłużyli na większy zastrzyk gotówki, poczekam aż stanieje jeszcze bardziej.
Tylko ktoś kto nie grał w Path of Exile może powiedzieć, że Diablo 2 jest lepsze od PoE.
Jasne, legendarna dwójka to wciąż świetna gra i majstersztyk w gatunku hack&slash, ale PoE jest po prostu lepsze.
Historia Ahsoki jest dokończona, ale nie wiemy aż tak bardzo co działo się z nią po odejściu z Zakonu. Sądząc po zwiastunie, coś tam się dowiemy.
I to byłoby świetne. Wiemy, dzięki Rebels, że klony też miały wyrzuty sumienia i nie wszyscy zdecydowali się spełnić rozkaz (np. Rex). Będziemy w stanie zobaczyć co czuł Cody, gdy dostał rozkaz zabicia Obi-Wana i czemu wyraził na to zgodę, a nie odszedł podobnie jak Rex.
No i jest też szansa zobaczyć co działo się z Asoką po odejściu z zakonu.
*_* *_*
To najcudowniejsza wiadomość dzisiejszego dnia. Zmienili trochę styl graficzny, ale wciąż jest świetny - bałem się, po zobaczeniu nagłówka, że dostaniemy coś w stylu Rebeliantów.
Wojny Klonów w pewnych momentach bywały lepsze niż oryginalne trylogie filmowe, dlatego jaram się niesłychanie. Zwłaszcza po tym blamażu jaki sprawiła nowa trylogia.