RoC8

RoC8 ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

07.11.2014 13:20
odpowiedz
RoC8
4

Myślałem że zaznaczenie zgody na przetwarzanie danych osobowych. Rozumiem że nie ma możliwości doslania mojej pracy?

06.11.2014 20:11
odpowiedz
RoC8
4

A czy moja praca tym razem przeszła weryfikację? :)

04.11.2014 19:47
odpowiedz
RoC8
4

- Niesamowite... – wyszeptał Maren chwiejąc się lekko. Gada na jego oczach znów straciła przytomność.
- Niesamowite, to zbyt łagodne określenie. Na zapchlonego bryłkowca, ta wyprawa, niech ją otchłań pochłonie, to jedna wielka katastrofa.- Oghren zmarszczył brwi i znów powoli skierował swą prawicę w stronę rękojeści topora.
-Stój! -Bella powstrzymała krasnoluda gestem dłoni. - Ten stwór to coś potężnego. Nie pokonamy go w ten sposób.
- To prawda. Nie pokonacie. - Z za stwora mierzącego przeszło 10 łokci wyłoniła się smukła postać o ludzkiej sylwetce.
- A Ty kim znów u diabła jesteś? Pokaż swe oblicze. - Napięcie towarzyszące słowom Oghrena było gęste jak lawa, której koryta podążały za drużyną przez całą wyprawę.
-Jestem Architektem. Witajcie intruzi. - Postać ukazała się drużynie. Głowa, choć kształtem przypominała ludzką, zwieńczona była powykrzywianą koroną. Oczy stwora zostały zakryte złotą maską połyskującą w blasku lawy. Długa tunika ozdobiona kościanym napierśnikiem okalała szare ciało, a ręce Architekta były nienaturalnie długie z równie nienaturalnie długimi palcami, zakończonymi długimi i ostrymi paznokciami.
-Architekt... czy my już się czasem nie spotkaliśmy?
- To prawda. Natknąłem się na was, strażników w przeszłości, tamte wydarzenia były dość, niefortunne. - Architekt zaskakująco dobrze posługiwał się ludzką mową zważając na fakt, że był to jednak pomiot.
-Pamiętam, jak chciałeś nami manipulować. Nie zjawiłeś się tu jednak by powspominać stare czasy, prawda?. Czego od nas chcesz? - Oghren splunął w stronę lawy. Ślina zmieniła się w ulotną parę.
- Prawda. Macie coś niezwykle cennego dla moich badań. Ta kobieta nosi w sobie klucz, do wyzwolenia pomiotów od zewu dawnych bogów. Pragnę odzyskać to co sam stworzyłem, dzięki poświęceniu tej krasnoludzkiej kobiety.
- O jakim poświęceniu pleciesz? Namieszałeś jej w głowie! Gada twierdzi, że to bydle za Tobą, jest ojcem dziecka. - Bella dała upust drzemiącej w niej złości mieszającej się z niedowierzaniem.
-Istotnie, jest tym, za kogo uważa go ta kobieta. Jak już mówiłem, ja stworzyłem to dziecko. Powstało z Uldenrotha najstarszego z pomiotów i z waszej krasnoludzkiej kobiety. Postępowałem wedle jej woli. – Na wspomnienie swojego imienia, stwór stojący za Architektem zawarczał z przekąsem.
- Bredzisz. Gdyby to monstrum rzeczywiście było pomiotem, poczułbym to. – wtrącił krasnolud.
- Uldenroth jest wyzwolonym pomiotem. Dzięki mojej pracy. Mej obecności również nie wyczułeś.
-Jak śmiesz! Zginiesz z mojej ręki, obiecuję Ci to. - Maren poczuł, że nie wytrzyma słów pomiota ani sekundy dłużej.
- Milcz Maren. - Oghren uciszył czarodzieja. - Czy Alara również była twoim dziełem? A może wspaniałomyślnie pomagała, z własnej woli?
- Elfka była narzędziem. Miała przyprowadzić dziecko do mnie, a was się pozbyć. W obliczu jej niepowodzenia jestem zmuszony interweniować. Niefortunne.
-Co masz na myśli? – Oghren uniósł prawą brew.
- Chcę wam złożyć ofertę. Zależy mi jedynie na potomku. Puszczę was wolno i wskażę drogę na powierzchnię, jednak zrobię to tylko jeśli zwrócicie mi mój twór.
-A, w przeciwnym razie? - Oghren trzymał swój ogromny topór już obiema rękami.
- W przeciwnym razie każę Uldenrothowi was usunąć. - każde słowo Architekta, zostało wypowiedziane z chłodną obojętnością. Przypominał przy tym wyciszonych, z Wieży Magów.
- Jedno trzeba przyznać... walisz prosto z mostu. – Oghren obrócił się lekko w stronę leżącej na ziemi Gady. Wyglądało na to, że Krasnoludka przebudziła się na dobre. Najwyższy czas, pomyślał.

28.10.2014 11:48
odpowiedz
RoC8
4

Chciałem zapytać czy moja praca zmieściła się w kryterium oceny?

27.10.2014 23:37
odpowiedz
RoC8
4

W tym samym czasie, rudowłosa skrytobójczyni obserwowała uważnie całą piątkę, z bezpiecznej odległości. A więc, to tak załatwia się sprawy z niewygodnymi dla korony osobami. Anora miała nosa, - pomyślała i powróciła do szpiegowania.

- Czas nas nagli. Jeśli chcemy, by Gada dotarła na miejsce żywa, musimy natychmiast ruszać. – Oghren czuł, że musi coś zrobić. Powietrze znów zaniosło się smrodem pomiotów.
- Jak, mości strażnik sobie to wyobraża? Weźmiesz ranną przez ramię i przebiegniesz dziesiątki mil w poszukiwaniu innej ścieżki? – Bella wyraźnie zapominała o panowaniu nad własnym akcentem, gdy wpadała w złość.
- Zapominasz o magicznych talentach naszego drogiego Marena. Wyczarowanie magicznych noszy nie stanowi chyba dla Ciebie żadnego problemu, prawda chłopcze? – Oghren odnalazł wzrokiem czarodzieja i skierował się ku niemu.
- Istotnie, to żadne wyzwanie. – Maren spojrzał znacząco na niższego o dwie głowy krasnoluda.
- Wobec tego, sprawę rannego mamy załatwioną. Pozostaje jeszcze kwestia drogi, którą zamierzamy się udać. – Alara nie pierwszy już raz, w trakcie tej wyprawy, popisała się trzeźwością umysłu.
- Znam ten Thaig, jak własną kieszeń. Przed laty, zakatrupiliśmy tu, z innym szarym strażnikiem nie jednego pomiota. – Oghren dumnie wypiął pierś i zaprezentował szelmowski uśmiech.
W praktyce jednak okazało się, że krasnolud przy każdym rozwidleniu polegał na magicznych sondach Marena, które prowadziły drużynę ścieżkami wolnymi od pomiotu. Oghren starał się tuszować, swój brak orientacji w terenie wspomnieniami wątpliwego pochodzenia.

Skrytobójczyni była zmuszona obmyślić nową strategię. Miała nadzieję, że odnalezienie Gady pobudzi do działania podwójnego agenta, myliła się. Odnaleziona krasnoludka była ranna i nieprzytomna. Idealna sytuacja – pomyślała dziewczyna. Ten kto był zdrajcą, z pewnością wiedział doskonale co robi, prowadząc ekspedycję w sam środek ogniska pomiotów. - Czekała na odpowiedni moment.

- Dziwne, prawda? – Oghren zrównał się krokiem z Alarą. – Zastanawia mnie to, że minęło już sporo czasu, a Gada, rzekomo ugodzona zatrutym ostrzem, nie zwija się w gorączce ani w bólach. Nie raz, widywałem już osoby dotknięte jadem pomiotów i zapewniam Cię, straszny to widok.
-W takim razie mamy szczęście, że Gada jest taką twardą sztuką. – W głosie elfki zadźwięczały chłód i obojętność.
- Alara, ktoś tu wyraźnie chce coś zataić przed nami. -Krasnolud nie dawał za wygraną. - Nie widzisz tego? Po co, Harrowmont kieruje prośbę o pomoc do Anory? Po co Anora prosi o pomoc szarą straż? W jakim celu Gada postanowiła nagle, o zmierzchu opuścić pałac i wraz z piątką towarzyszy powrócić do Kal’Hirol? Co Wy, tu robicie, z Bellą? Odpowiedz.
- Dobrze Oghren, czas odpowiedzieć na pewne pytania.– Elfka potarła skroń. - Jesteśmy tu, z Bellą, aby dopilnować, by Gada przeżyła tą przeprawę. Mamy ją transportować do… Denerim.
-Na trzewiki Andrasty! W co Anora gra? W co gra Harrowmont? – Złość i niedowierzanie targnęły krasnoludem. – W jakim celu… - Strzała świsnęła między nimi i z łoskotem roztrzaskała się o ścianę. Oghren dobył topór, a run wyryty na klindze natychmiast zajaśniał niebieskim płomieniem.
- Myślałam, że strażnicy wyczuwają pomioty, z odległości mili! – Bella układała właśnie strzałę na cięciwie swego dębowego łuku.
- A ja myślałem, że drużyna wysyłana na głębokie ścieżki, to nie banda amatorów! – Oghren był czerwony ze złości i wysiłku. Pierwszy pomiot leżał już w kałuży krwi.
- Biegiem! – Maren wrzasnął i ruszył ścieżką prowadzącą w dół rozpadliny. Pod skalnym mostem wrzała gorąca lawa, a zapach siarki wypełnił im nozdrza.
Oghren stanął jak wryty, a krew zmroziła mu się w żyłach. – Nie! – krzyknął, a echo poniosło się w głąb ścieżek. – Ta droga, prowadzi do Okopu Umarłych! Już pamiętam! Maren, gdzie Ty nas wiedziesz?!
- Nie mamy wyjścia, to jedyna droga. - Młody czarodziej zagrodził drogę towarzyszom – Nie możemy zawrócić.
- Odsuń się, bo rozbiję twoją czaszkę o ten kamień. Dosyć już kłamstw i tajemnic. Ta droga zaprowadzi nas jedynie w otchłań. - Strzała nabrała prędkości i wbiła się kolejnemu genlokowi w czaszkę. Powietrze zasyczało, a Maren zepchnął dwa kolejne pomioty w odmęty lawy.
- Skończycie to później, czas nagli. Oghren, znasz inną drogę? – Alara bezbłędnie wyczuła moment, po czym wbiła sztylet w biegnącego stwora.
- Tędy. Biegiem! – Cała trójka puściła się pędem za krasnoludem, który kierując się w wąski korytarz osłaniał Gadę. Magiczna powłoka, którą otoczona, była krępa kobieta odbiła kolejną strzałę.

Tymczasem, rudowłosa dziewczyna zasztyletowała kolejnego pomiota, po czym zerknęła w dół urwiska. Maren najwyraźniej stracił panowanie nad sytuacją.
– Więc to czarodziej okazuje się być agentem Harrowmonta,- Dziewczyna szepnęła do siebie.
Na nieszczęście maga, w wyprawie wziął udział właśnie Oghren. Anora, jednak wiedziała co robi prosząc go o eskortę – skrytobójczyni uśmiechnęła się lekko do siebie i ruszyła śladem drużyny.

-Dalej, dalej, już niedaleko. Tam na pewno było wyjście. – Oghren nerwowo spoglądał przez ramię, ale nie dostrzegł pomiotów. Dziwne, ale zdawało się, że darowały sobie pościg.
-Stać! – Maren krzyknął gniewnie. Towarzysze skierowali zdziwione spojrzenia w stronę maga. Wszyscy stali i patrzyli pytająco na Marena, jedynie w oczach Oghrena widać było gniew.
– Wiedziałem, że obecność szarej straży w drużynie ekspedycyjnej będzie problemem, - podjął chłopak po chwil- jednak nie spodziewałem się, że, zniweczysz wszystkie moje wysiłki, krasnoludzie.
-Co Ty pleciesz Maren? – Bella spojrzała podejrzliwiej na czarodzieja.
- To, nie ważne, na szczęście Harrowmont miał plan B. – Maren uśmiechnął się z przekąsem i spojrzał w kierunku zaciemnionej części groty.
Dopiero teraz widać było wyraźnie, że ktoś stoi w objęciach mroku . Tajemnicza postać zbliżyła się nieznacznie, pozostając w ukryciu.
-A więc, czarodzieju, zadanie znowu Cię przerosło. – Maren zesztywniał gdy usłyszał, kąśliwy damski głos. - Lord Harrowmont, byłby zasmucony twoim kolejnym niepowodzeniem. – Kobieta nie starała się ukrywać swojego orleziańskiego akcentu.
- Kim wy u licha jesteście!? Co się tu do diabła dzieje? – Oghren wycedził prze zęby. Nie wytrzymał napięcia i chwycił za rękojeść topora.
Skrytobójczyni, nie zwracając uwagi na wojowniczego krasnoluda, postąpiła kolejny krok do przodu. Rude włosy zafalowały gdy dziewczyna odrzuciła głowę w tył, odsłaniając swoją twarz.
-Leliana?! Co Ty tutaj robisz? Anora słowem nie wspomniała, że będziesz pomagała nam w eskortowaniu Gady do Denerim. – Bella, chyba po raz pierwszy straciła kontrolę nad tym co mówi.
-Leliana, witaj. – Maren skłonił się lekko w udawanej uprzejmości. - Miałaś mnie wesprzeć z ukrycia. Ty zaś wspaniałomyślnie postanawiasz odkryć wszystkie karty przed… ekspedycją. Czyż Harrowmont w rozmowie z Tobą, nie zaznaczył wyraźnie, naszych priorytetów? – Mag wyzywająco spojrzał w oczy dziewczyny.
-To już koniec twojej misji, Maren. Mam co do Ciebie wyraźne instrukcje… - Leliana błyskawicznie chwyciła ukrytą w rękawie małą kuszę i zwolniła cięciwę. Czarodziej zwalił się na ziemię, z bełtem wbitym w serce. Tumany kurzu wzniosły się w powietrze.
W sam środek pomyślał Oghren. Nie był zaskoczony.

19.10.2014 06:48
odpowiedz
RoC8
4

Na Głębokich Ścieżkach śmierć kryła się nie wśród cieni, ale w oślepiającym blasku lawy. Rozżarzona i gęsta magma, zabulgotała groźnie, gdy Tor potknąwszy się strącił kilka kamieni w dół. Krasnolud otarł pot z czoła i podążył wartkim krokiem za resztą.
-Tu coś jest, mówię wam, – krasnolud złapał prawą ręką za rękojeść swego potężnego topora, z wygrawerowanym runem patrona na klindze – i cały czas nas obserwuje.
-Nie paniku… - Avelle nie zdążyła skończyć, gdy nagle zatrzęsła się ziemia i przed nimi, z objęć lawy zaczął wyrastać monstrualny stwór.
Bohaterowie cofnęli się dwa kroki w tył, gdy bestia zaczęła rosnąć na ich oczach. Czarne połyskujące w świetle lawy ślipia były skierowane wprost na Kerna, ślipia ciężkie i puste zarazem. Swąd siarki unoszący się w powietrzu zdawał się gęstnieć, był ciężki i lepki. Avelle miała wrażeniem że przegryza jej ciało, do kości. Magiczne zaklęcie czarodziejki, filtrujące powietrze, słabło z każdą sekundą , a stwór z odmętu osiągnął już, wielkość niemal 20 stóp. Jego łeb był rogaty, paszcza najeżona milionem ostrych jak brzytwa zębów, a ciało, surowe i ostre.
-Kern, co robić!? – krasnolud przyjął postawę pozwalającą mu wyprowadzić pierwszy cios – Nie chcę psuć nastroju, ale toż to diabelstwo patrzy wprost na Ciebie! - Kern zastygł w oczekiwaniu, oczy przybrały znajomy szmaragdowy kolor, Tor miał wrażenie, że płoną.
- Avelle, przygotuj zaklęcie, Tor, zewrzyj się, zajmiemy jego uwagę, a wtedy Avelle uderzy w sam środek jego rozżarzonego serca. – Kern, nawet nie drgnął, był skoncentrowany i pewny.
- A więc, sławny przez całe Thedas, niepokonany, Kern zawitał do mnie,- Kern rozszerzył źrenice gdy bestia porozumiała się z nim telepatycznie –Twój czas dobiegł końca strażniku, przybywam po twoją, duszę! – Głębokie Ścieżki, wypełnił głuchy śmiech stwora….

06.08.2014 14:52
odpowiedz
RoC8
4

Więc moim skromnym zdaniem
w laptopach siła tkwi!
Wygodne są te bestie
i radość dają mi.
Czy deszczyk siąpi z nieba,
czy w ognisku tańczy płomyk,
lub śnieg przyprószy dachy,
to nie jest smutno mi !
Ale mówmy o Asusie
królu wśród laptopów,
on Cię nie zawiedzie,
nawet w czas urlopu!
I choć w kwestii grafiki nie mam najlepszego oka
to myślę, że dla gier jest on niczym najlepszy judoka.
A jeśli chodzi o dźwięk, najlepszej jakości
to myślę, że nowy Dead Space znowu zmroziłby moje kości.
I choć ciężko jest mi wybrać
co w bestii tej najlepsze jest
to skromnie sobie myślę,
że wszystko muszę mieć!

Dziękuję i pozdrawiam redakcję :)

13.07.2014 06:47
😊
odpowiedz
RoC8
4

- Ufff jak gorąco - sapnąłem. Termometr wskazywał 32 stopnie Celsjusza - Chyba faktycznie mój laptop miał prawo się przegrzać - zmartwiłem się.
Telefon z serwisu dobił mnie podwójnie, a poczucie straty spotęgowała cena naprawy, rzucona niczym liść na wiatr przez mojego "wybawiciela". Gdy pan serwisant "wybawiciel" odłożył słuchawkę puściły mi nerwy i zacząłem krążyć po pokoju.
- Mam!! - chwyciłem bez namysłu smartfona i szybko odnalazłem "Piłkarską Ruletkę" GOL-a, lecz miejsce na którym się znajdowałem w tymże typerze, tylko pogłębiło moje kiepskie samopoczucie.
- Nie mam na to... - urwałem w połowie, gdyż moją uwagę przykuł ASUS G750 widniejący w newsach gry-online.pl.
- Jest jeszcze nadzieja! - oczy błysnęły mi tak jakbym właśnie trafił 6 w totka.
-hmmm... drugi etap... modelki... odgadnij... Mam! - nie zastanawiając się długo odnalazłem w googlach testy tejże maszynki - Jest i moje cudo! - zachwyciłem się.
- Bingo - o to przede mną ukazała się wzmianka o rzeczonym chłodzeniu.
- Jakby to... co by tu... ehh... nie wiem od czego zacząć - pomyślałem z roztargnieniem. Moje oczy widziały już tylko nowiutki sprzęt na biurku, a mózg podsyłał coraz ciekawsze sposoby, wykorzystania tego cudeńka.
- Dobra, skup się. A więc... - wpadłem w trans. - Rzeczony laptop wykorzystany jest... zaraz, zaraz, wróć. Rzeczony laptop wyposażony jest w podwójny układ chłodzenia. Jeko współczynnik TDP ma poziom 47 W natomiast procesor posiada dedykowany układ chłodzenia. - Coś już mam, pomyślałem. - Karta graficzna emanuje 100 W ciepła, lecz na efektywność nie można narzekać. Nawet w ekstremalnych warunkach temperatury są zbijane zawodowo. - mam tylko nadzieję, że panowie z Gadżetomanii nie obrażą się za to , że wspomogłem się ich artykułem.
- A w konkursie to chyba dozwolone? - zadałem sobie pytanie, na które znałem przecież odpowiedź.
- Dobra... Po obudowie nie da się wyczuć żadnych oznak nagrzania laptopa, a temperatura podzespołów nie przekracza 90 stopni. - jeśli oczywiście można zawierzyć testerom, zapewniłem się w duchu - Asus G750 osiąga wówczas nawet 49dB, jednak podczas "typowego" użytkowania, laptop jest ledwie słyszalny - zaśmiałem się pod nosem, kiedy przypomniałem sobie swojego starego rzęcha, który generował do 90 dB, w najlepszym razie. - Podsumowując chłodzenie jest skonstruowane bardzo rzetelnie, i dopasowane do wymogów sprzętu natomiast jeśli chodzi o głośność to nie oczekujmy cudów, jeśli jest zbyt gorąco to nawet pies zaszczeka z frustracją.
Czas wrzucić ten opis na stronkę i czekać na wyniki.
- hola hola.. - zaświeciła się czerwona lampka w mojej głowie - przecież muszę jeszcze wybrać modelkę. Wybór nie należy do łatwych - zastanawiając się upiłem łyk zimnej pepsi z lodem.
-A więc mój wybór pada na... modelkę Magdę - której musi być naprawdę zimno. A może fotograf robił zdjęcia w chłodni? Dla spotęgowania efektu, oczywiście.

Dziękuję za chwilę uwagi :)
Adam Kapczyński

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl