No właśnie, chodzi o to, że nie wiesz. Może w wersji azjatyckiej, która jest już od roku pojawiają się rzeczy które zaburzają rozgrywkę i zmieniają ją w P2W, ale na tą chwilę takich zbytnio nie widać.
Ten mount w praktyce nie wiele daje. Tak, ma autopathing. Którego raczej nikt nie używa, bo masz kamienie teleportacyjne co chwile, więc szybciej jest się przeteleportować gdzie potrzebujesz... Podejżewam, że autopathing używa się jak chcesz poszpanować i pojezdzić nim wsród ludzi aby się pokazać (zdecydowane P2W!). Ma umiejętność AOE (a raczej będzie miał z tego co wiem). Tworzy duże AoE na ziemi i ludzie z twojego party mogą w tym AoE tańczyć z tobą! OP skill. I potrafi odnajdywać skrzynie, które są smieciami w grze i bez tego mounta można łatwo wszystkie skrzynie znaleźć, jeżeli się chce, choć nie wiem po co. W tych skrzyniach nic ciekawego nie ma. 2 USD bym nie zapłacił za automatyczne znalezienie wszystkich skrzyń w grze natychmiast.
Zdecydownie P2W mount. Szczególnie, że mounty są tylko do poruszania się, nie do używania w walce. Ba, mount to nic. Można kupić łódź za 50k USD! Kolorowa, ma światełka. To dopiero P2W. A to, że w sumie nic w praktyce nie robi oprócz chwalenia się, że się taką łódź ma, to co z tego. P2W jak nic. Szczególnie, że osoba ta może wysyłać zaproszenia na łódź, żeby pokazać innym, że wydała 50k USD. Nic chyba bardziej P2W już nie zobaczymy.
Chciałbym aby takie P2W było wszędzie.
Jedyna praktycznia przewaga to kupno Battle Passa. Czyli 10/20 USD. Przedewszystkim pille z niego które odnawają energie, choć są to takie śladowe ilość, że osoba która kupi Passa ma miesięcznie z 0,05% (policzyłem!) więcej energii niż osoba nie kupująca. W praktyce nie znacząca różnica. No i potki masz +1/+2 (w zależności 10/20 USD). Tylko, że to możesz spokojnie za darmo też odblokowywać i zwiększać ich ilość. Tutaj masz trochę skrót.
No, ale taka jest właśnie różnica między "czytałem" a "grałem i sprawdziłem".
Graj na najniższym poziomie trudności i możesz zignorować elementy soulslikowe (uniki i parowanie). Warto.
O ile fabularnie odblokowuje się Bunny (+ startowa postać). To jest kilka postaci, które mają ułatwione farmienie.
Normalnie aby zdobyć postać to trzeba stworzyć 3 części tej postaci + zdobyć szkic postaci. Każda z tych części natomiast wymaga 3 różnych surowców + szkic konkretnej części.
Te kilka ułatwione postacie nie wymagają surowców oraz szkiców część. Potrzebujesz wyfarmić wszystkie 3 części (już gotowe) + szkic postaci. Z tego co pamiętam to odpowiednie misje mają 20% szans na dropnięcie tych części i szkic. Te misje są na poziomie normal więc, banał do zrobienia. Pewnie w 1h można wyfarmić taką postać, chyba że ma się strasznego pecha.
W zasadzie, jak ktoś fabularnie wyfarmił Bunny, to te inne postacie farmi się dokładnie tak samo (inne misje), tylko, że bez fabularnej misji w tle.
Postacie z ułatwionym farmieniem: Bunny, Freyna, Sharen i Blair.
Nie możesz złomować tylko wtedy gdy jesteś bezpośrednio w walce. W sensie strzelają do Ciebie. Zabij wszystkich w koło i poczekaj kilka sekund i możesz w trakcie misji złomować i zmieniać ekwipunek też.
Jedyne co w nowym patchu zablokowali możliwość zmiany modułów podczas operacji i walki z bossami, bo ludzie żonglowali nimi jak szaleni (w czasie walki z bossem zmieniali ustawienia 100 razy, bo jeden build dobrze leczył, a inny zadawał obrażenia).
Co do strojów za 70 dolców. Wiesz, że je też można za darmo zdobyć? Tak samo jak wszystko inne. Mam 2 z 6 możliwych jako F2P i kolejne dwie powinienem mieć za niedługo.
Oprócz idiotycznego rozwiązania z farbami (są jednorazowe), to ta gra ma praktycznie identyczny model monetyzacji jak Warframe. Tam też za miejsce w ekwipunku płacisz i możesz za prawdziwą gotówkę unikać grindu.
Jedyne rzeczy, których za darmo nie możesz zdobyć to kosmetyczne (skórki, farby, jakieś odznaki itp)
Ha, dokładnie za to samo za co krytykowany jest TFD (money to skip grind), Warframe jest chwalony jako jeden z najlepszych systemów F2P :)
Mam 780h w Warframe (co nie jest dużo jak na tą grę) i wiele mechanik jest w TFD prawie identyczna, w tym system monetyzacji. Z tego co widzę to w TFD też możesz wszystko wyfarmić w tym Ultimate wersje bohaterów.
Akurat ja nie uważam aby "pay to skip grind" było czymś złym, nawet za 1000$. W końcu nikt nie wymusza korzystania z niego.
Ba, bohater, który przez wielu jest uznawany obecnie za najlepszego (Bunny) dostaje się za darmo po pierwszej mapie (jakieś 2h gry?). Oczywiście progres w tej grze to levelowanie wszystkiego, więc innych bohaterów też potrzebujesz.
W zasadzie, największa różnica jaką widzę, to brak akrobatyki (parkour) jaki jest w Warframe. Tutaj jest troszkę mniejsza dynamika, ale i tak dużo się dzieje.
Kolejne poziomy trudności odblokowuje się jak zrobisz na poprzednim poziomie trudności całą operację, czyli paczkę misji, z których każda daje coraz więcej medali. Tak jest odblokowywany każdy poziom trudności w grze. Po prostu wejdz na jakąś planetę, wybierz najwyższy dla Ciebie dostępny poziom trudności. I jak wybierasz misje na mapie to musisz zrobić wszystkie misje które są obok niej. Najłatwiej jak sam wybierzesz misje, zamiast dołącząć, bo dołączając musisz zrobić wszystkie misje z jego operacji, więc jak po dwóch gościu wyjdzie, to musisz zaczynać od nowa, bo nie masz już dostępu do jego operacji.
To jeszcze artykuł, że wielu graczy późno odkrywa, że może ręcznie wyłączyć podtrzymywane zaklęcia (jak np. chmura sztyletów, aby nie gineli Ci kompani po walce) :) Bo wiele osób późno to odkrywa :)
Wydawało mi się, że był patrz z wieloma nerfami i to później cofali? Albo zapowiedzieli, że cofną? Nie śledzę na bieżąco.
W moim komentarzu chodziło mi o to, że wydarzenia nie dzieją się w próżni. To nie tak, że tylko są dwie gry i są łatane, ale wiele innych wydarzeń wokół tych gier zmienia odbiór takiej prostej informacji jak "gra jest patchowana".
Podejrzewam, że to kwestia podejścia. Twórcy BG3 uznają błędy i starają się je poprawić, kiedy twórcy D4 wypuszczają patche psujące zabawę graczy i później pod wpływem nacisku ze strony fanów naprawiają to co poprzedni patch popsuł.
Z mgły zrodzony jako gra od CDPR? Oj tak, grałbym. Zresztą, polecam tą serie, bardzo fajna lektura.
Orzeczenie, które przytoczyłeś dotyczy trochę innej sytuacji. Tam nastąpiła sprzedaż praw majątkowych do utworu (czyli analogicznie, jak by CDP kupił od Sapkowskiego prawa do książek i wydał je jako swoje i zgarnął gigantyczną kwotę za nie - wtedy pozew był by podobny). Dokładnie osoba pozywająca była współautorem książki i otrzymała za to, zgodnie z umową 900 zł (w umowie też było zrzeczenie się z praw autorskich), a książka sprzedała się bardzo dobrze (wniosek z tego, że był dodruk - nie miał wglądu w finanse wydawcy). A tutaj mamy sprzedaż licencji, a nie praw majątkowych (żeby nie było, art. 44 też odnosi się do licencji, chodziło tylko pokazać o różnice w sytuacjach).
Sąd apelacyjny też argumentował to również pozycją siły wydawcy, gdzie autor został postawiony przed sytuacją "podpisuje Pan tak jak jest przygotowana umowa albo rezygnujemy, jest setki na Pana miejsce". Sąd uznał, że to było działanie z pozycji siły i w obronie interesów autora przychylił się do jego pozwu, a dokładnie do uchylenia zapisów o zrzeczeniu się praw autorskich w umowie. W przypadku Sapkowskiego, jak każdy wie, to on nie chciał procentu od zysków, a zamiast tego chciał gotówkę na co CDP się zgodziło. Nie można tu twierdzić, że CDP wynegocjował zapłatę gotówką z pozycji siły.
Nie opierałbym argumentów w tej sprawie na wspomnianym orzeczeniu.
Art 44 jest bodajże od 2015 r. i zgaduje, że w jego przy jego powstawaniu chodziło bardziej o sytuacje jak np. ktoś napisał książkę, podpisał z wydawcą umowę na 35 tys. a książka stała się hitem i zarobiła miliony (o czym nie miał pojęcia jak zawierał umowę). Ale został tak zapisany, że wygląda na to, że można to podczepić nawet wtedy kiedy została sprzedana jedynie licencja na daną markę, a sam produkt, który wygenerował duże zyski używając danej marki, nie miał nic wspólnego z autorem marki, bo w żaden sposób nie przyczynił się do powstania jej. Głupota.
Ale to nie dotyczy sukcesu, który osiągnął kupujący prawo autorskie. Nie może domagać się więcej pieniędzy za to, że CDP zrobiło z kupionej marki maszynkę do pieniędzy. Mógłby z art. 44 dochodzić w takich sytuacjach, jak by tydzień po sprzedaży nagle dostał informację, że jego książka zostanie wydana w każdym języku. Czyli coś, z czym nie miał nic wspólnego kupujący praw, a mimo to wartość marki wzrosła ogromnie i wtedy może dochodzić, że sprzedał za tanio.
Nie można dochodzić odszkodowania, od tego, że CDP grube miliony wpakowało w marketing...
Kupie skład drewna za tysiąc złotych, zbuduje z niego dom i sprzedam za 10 mln i gość od drewna poda mnie do sądu, że sprzedał to drewno za tanio bo teraz jest warte 10 mln?
Jak już CDP jest świadomy jak działa czarny PR na giełdzie. Po informacji o roszczeniach Sapkowskiego akcje CDP spadły i obecnie straty szacuje się na około 300 mln (a w najgorszym momencie było około 600 mln).
I teraz zapytaj siebie, czy lepiej dać np. 20 mln Sapkowskiemu, drogą ugodową czy walczyć sądownie, co oznacza praktycznie pewny kolejny spadek akcji.
Na prawdę, chęć ugody zazwyczaj nie ma wiele wspólnego z szansami na zwycięstwo czy winą kogoś. Tutaj patrzy się klasycznie na bilans zysków/ strat danego ruchu. Tak samo jak np. celebryta posądzony o molestowanie, nawet jak jest niewinny to najczęściej lepiej zapłacić przez ugodę, niż stracić wizerunkowo na batalie sądowe. A już w ogóle to dotyczy firm na giełdzie, gdzie oprócz wizerunku traci się często więcej pieniędzy niż można wygrać nawet przy najlepszym możliwym wyroku.
Idealny, wyrachowany ruch Sapkowskiego: pozew mediowy (czyli nie muszę mieć żadnych podstaw, wystarczy puścić informację w media), który kładzie nacisk na CDP w momencie w którym rozpoczęli marketing Cyberpunku. Do sądu sprawa zapewne nigdy nie dojdzie, bo żadna ze stron tego nie będzie chciała. A Sapkowski swój kawałek tortu dostanie.
CDP teraz ma jeden cel: jak najszybciej załagodzić sytuacji aby uspokoić akcjonariuszy.
@HYPEX:
Oczywiście, że w dniu zawarcia umowy... Jak Ty sobie wyobrażasz to? To zakrawa na idiotyzm, aby firma, która własnymi kosztami wypromowała markę, musiała płacić twórcy, który sprzedał firmie prawa autorskie, za to, że tak dobrze im poszło.
Jeżeli osoba sprzedają prawa autorskie i chce czerpać korzyści z tego, że firma której sprzedaje będzie zarabiać po wypromowaniu marki bardziej to chce aby w umowie był procent jaki będzie czerpać z zysków. A w tym przypadku tego nie ma, ze względu na samego sprzedającego.
Teraz już tylko czekać, aż grający na giełdzie zaczną podawać do sądu firmy, że po tym jak oni sprzedali akcje, to one poszły do góry i nie mogli o tym wiedzieć, więc należy im się rekompensata.
Sapkowski przed sądem będzie musiał udowodnić, że licencja, w momencie jej sprzedawania, była warta o wiele więcej, tylko o tym nie wiedział (np. nie wiedział, że na dniach podpisze umowę na przetłumaczenie książek na wszystkie możliwe języki, dzięki czemu marka stanie się o wiele bardziej znana, a z tym wzrośnie jej wartość. - w każdym razie, nie może to być nic co wynika z działań CDPR po kupnie marki). Dlatego sprawa nie dojdzie do sądu. Sapkowski dostanie kilka milionów i będzie zadowolony. A CDPR nie będzie chciał czarnego PRu (dlatego żądania autora książek od razu trafiły do mediów - jako nacisk) jak już zaczęli marketing Cyberpunka (dlatego Sapkowski teraz chce te pieniądze, a nie rok temu, a drugi powód, iż w najbliższym czasie nie zapowiada się na duży skok wartości marki The Witcher, a szkoda czekać do następnej dużej gry w tym świecie). Wyrachowany ruch.
@Konr@d: Heh, Płotka oczywiście była inspiracją z RDR. W końcu wszyscy wiedzą, że Geralt jeździł na hulajnodze w książkach, ale tak się CDR spodobał koń z RDR, że postanowili stworzyć Płotkę na wzór.
W ogóle twoje argumenty o inspiracjach są straszne. Idąc tym śladem, to Rockstar przy RDR inspirował się pierwszym Tomb Raiderem bo w RDR jest pistolet...
@Marvin
Patrzysz na całą redakcję RPS jako na jedną osobę. Osoba, która popełniła recenzję, jak jest napisane w jego opisie, to gra głównie w DOT'ę. Inne jego recenzje strategii to Northguard oraz Duelyst. Trochę mało, mimo iż Duelyst jest turowy, to ciężko powiedzieć aby był podobny do PD. Ma też 3 poradniki: dwa do PUGB i jeden do Destiny 2 - dalej nic podobnego do PD. Ogólnie ma 11 recenzji, a 229 newsów, widać, że recenzje to nie jego główny obszar. Z drugiej strony masz np. Strategy Gamer, który zajmuje się tylko strategiami. Osoba, która nie grała powinna zaufać tej pierwszej osobie, bo pracuje w RPS? W końcu Ci drudzy, właśnie nie oceniają, żadnych gier typu Far Cry czy CoD. I nie mówię, że SG jest lepsze niż RPS czy coś w tym stylu. Chodziło tylko o przykład.
Hmm... osoba, która ma problemy z mechaniką skradankowej strategii turowej nie powinna wystawić właśnie niską ocenę, a nie zawyżać? :)
Oczywiście, jak utożsamiasz się z gustem recenzenta, to faktycznie, gra Ci na pewno nie będzie pasować. Każda recenzja jest subiektywna, w związku z tym, to, że Tobie nie będzie pasować, nie znaczy, że innym też.
Zresztą, moje wypowiedzi są czysto teoretyczne. Kupiłem, gram i bawię się świetnie z Phantom Doctrine, więc bez różnicy czy jakiś recenzent wystawi ocenę 1 czy 10 :) I tak, czytałem tą recenzję przed zakupem. I kilka innych. Nie znalazłem jeszcze recenzenta co dokładnie odzwierciedla mój gust. I nie zamierzam ufać bezgranicznie ani konkretnemu recenzentowi ani redakcji.
A największy zarzut recenzenta RPS odnośnie "pary sprzątaczy", to w zasadzie nie działa jak gramy na poziomie trudności Hard i jest utrudnione na Średnim. Na Łatwym faktycznie, można tym rozwalać misję, w których przeprowadziliśmy zwiad (bez tego nie da się przebrać agentów za sprzątaczy).
Jeden recenzent ocenia bardzo źle, reszta dobrze daną grę. Co jest bardziej prawdopodobne, wszyscy, oprócz jednego, kłamią, czy jednemu recenzentowi akurat nie siadł tytuł (w końcu każdy ma swój gust)?
Twórcy rozdawali tyle recenzenckich egzemplarzy, że na youtubie roi się od filmików z gry od kilku dni.
Jeżeli lubisz turówki i skradanie to brać. Mi się ogromnie podoba, choć nie mam jeszcze wielu godzin. Gra bardzo premiuje skradanie, więc jak jesteś fanem rzezi to może Cię odrzucić. Po graniu nie wiadomo ilu set godzin w X-com, Phantom Doctrine też jest świetny. Jak ktoś ma jakieś konkretne pytania zadawajcie, postaram się odpowiedzieć.
Ile ja już czekam na porządnego, nowego JA. Zobaczymy czy spełni oczekiwania, choć na tą chwilę jawi mi się jako za bardzo komiksowy. A dzisiaj premiera polskiego Phantom Doctrine, który zbiera niezłe recenzję (oceny pomiędzy 60-100/100).
Fakt. Zamień w moim poście wszelkie "inteligencje" na "intelekt". Fixed. Pomyliłem się w nazwie atrybutu. Reszta jest tak jak napisałem.
W ogóle nie mam pojęcia czemu sugerujesz się mechanikami z innych gier przy Pillars'ach.
Moc zwiększa obrażenia. OD WSZYSTKIEGO. Zatem mag z wysoką mocą bije też mocniej w zwarciu. Mocniej jednak nie znaczy dobrze. Słaba celność, mała szansa kritów, niska penetracja, słaba obrona. Wysoki poziom mocy nie sprawi, że mag stanie się wojownikiem, nawet jak mu się zwiększą obrażenia w walce.
Jest dokładnie jak w jedynce. W Pillarsach nie ma siły, jest moc . Moc zwiększa obrażenia, leczenie. To nie D&D, gdzie Inteligencja odpowiadała za obrażenia od czarów. Tutaj Inteligencja odpowiada za obszar działania i długość działania - czarów, umiejętności i tak dalej.
Chcesz zadawać większe obrażenia mieczem = moc
Chcesz zadawać większe obrażenia czarami = moc
Chcesz zwiększyć obszar działania czaru = inteligencja
Chcesz zwiększyć obszar działania umiejętności (np. jakieś obszarowe cięcie mieczem wojownika) = inteligencja (nawet umiejętność pasywna barbarzyńcy, że bijąc zadaje też obrażenia innym przeciwnikom którzy są obok dostaje bonus do zasięgu z inteligencji)
Dłuższe działanie umiejętności (np. self buff wojownika) albo dłuższe działanie czaru = inteligencja
I tak dalej.
Tak więc Moc nie jest dla walczących w zwarciu. Moc jest dla postaci chcących zadawać obrażenia albo leczyć. Bez różnicy czy to wojownik z młotem, mag rzucający kule ognia czy łucznik.
Natomiast inteligencja pozwala Ci o polepszyć wszelkiego rodzaju umiejętności i czary - choć pewnie najwięcej z niej korzystają postacie wsparcia z buff'ami i debuff'ami, szczególnie obszarowe, bo zwiększy się nam obszar i długość ich trwania.
Dajesz opcja "gra prywatna", odpalasz misje i grasz sam, z botami. Czegos wiecej sie nie spodziewaj, bo to nie tego typu gra.
Tak na prawdę, co za różnica czy gra jest F2P czy P2P? Te dwie gry są z tego samego gatunku. Walczą o tych samych graczy, o ten sam kawałek tortu. Porównywanie jest jak najbardziej na miejscu. A to, że jedna gra jest bardziej popularna,po części ze względu na to, że jest F2P, a druga nie. To znaczy, że twórcy tej drugiej popełnili błąd przy wyborze modelu sprzedaży. Sam zaznaczasz, że próbowałeś Fortnite i wróciłeś do PUBG, i takich osób, które wybierają między tymi dwoma pozycjami, jest więcej, więc czemu ich nie porównywać? Porównywać nie ma sensu gier, które celują w inny target. Za niedługo ludzie będą krzyczeć, że nie warto porównywać gier, w których bohaterowie mają inne imiona.
@Eskel_: Takie zagrywki? Znaczy mikrotransakcje, które można zignorować, bo nie są potrzebne w grze? Takie mikrotransakcje to mogą wkładać do każdej gry. Nie boli mnie, że jest przycisk w menu "SKLEP", jeżeli gra nie zmusza mnie do tego abym go nacisnął. A to, że ktoś chce sobie ułatwić grę singleplayer i płaci? Jego wola. Trzeba piętnować miktrotransakcje wykonane w taki sposób aby bez nich granie było utrudnione/mało komfortowe. Jednak nie możemy wpadać w szał na widok samego napisu "mikrotransakcje".
@Selen: Mówisz o tym większym obrazku, gdzie hejtuje się wszystkie gry, w których można znaleźć opcje płatności kartą za coś, tylko dlatego, że są inne gry, które wykorzystują to w godny pożałowania sposób i zasługują z tego powodu na hejt? Masz rację, ale nawet nie chce patrzeć na ten większy obrazek. Wolę podchodzić indywidualnie do każdego przypadku i decydować czy zasłużył czy nie na hejt, a nie wrzucać wszystko do jednego worka. To tak jak by ktoś nienawidził skinheadów, więc miałby problem z wszystkimi łysymi (choćby tymi po chemii czy tymi, którzy po prostu lubią taką "fryzurę"). Na prawdę tak przeszkadza Wam w komfortowym graniu, że jest taka opcja, skoro nie wypływa ona na zabawę?
A recenzent powinien być rzeczowy i wypisać faktyczne plusy i minusy gry, a nie rzeczy, które mają złą opinie (przez inne produkcje). Zdarzają się elementy, które w jednej produkcji są wykonane świetnie, w innej beznadziejnie. Czemu mamy coś szeregować do plusów/minusów, pod względem tego, że w inne produkcji to było inaczej wykonane?
Wpisywać w minusach coś co jest, ale można zignorować i nie przeszkadza w ogóle w grze, oznacza wspieranie tego? Jaki to ma sens? To w minusach trzeba wpisać jeszcze możliwość odinstalowania gry, bo wtedy się nie uruchamia! GOL jak nic wspiera możliwość aby gra się nie uruchamiała! Skandal!!!
Mikrotransakcje same w sobie nie są złe. Zły może być ich sposób wprowadzenia i nacisk na używanie ich aby grać komfortowo. Co, jak widać w powyższej recenzji, tutaj nie ma miejsca. Przynajmniej wg recenzenta. Jakoś mnie nie boli, że ktoś, w grze singleplayer, zapłaci, aby mieć przewagę nad komputerowemu przeciwnikowi. To jakaś paranoja mieć pretensje o taką możliwość, kiedy bez tego można grać spokojnie i to bez grindowania.
Nie bądźmy zaślepionymi fanatykami...
Jakoś powątpiewam aby gra sprawiła abym oderwał się od Hex TCG i powrócił do MtG. Za długo czekali ze stworzeniem porządnej i przystępnej gry komputerowej i teraz ciężko będzie im dogonić Hex TCG.
Hex TCG: równie rozbudowana, przystępniejsza, tańsza, tanie cotygodniowe turnieje w których można wygrać 500$.
@Tuminure:
Jeżeli tylko masz jasno ustalone zasady i z kimś rywalizujesz, to czemu nie :)
Obiektywności? W przypadku recenzji nigdy jej nie ma. Recenzje są subiektywne. Mogą być trochę bliższe obiektywności, jeżeli recenzję tworzy kilka osób, ale nawet te i tak są subiektywne, więc twoje obawy o obiektywność są jak najbardziej uzasadnione. Choć wydaje mi się, że po prostu masz mylne oczekiwania co do recenzentów.
Plastikowe twarze i drewniane animacje? Jasne, zdarzają się. Tylko one nie wpływają, dla mnie, na grywalność. A ta dla mnie jest wysoka, bo bawię się świetnie. W zasadzie, przy ocenianiu gier, dla mnie to jest jedyna cecha warta uwagi - grywalność, czyli czy się bawię dobrze czy nie. Co mi po pięknej fotorealistycznej grafice, jak mnie gra nie bawi? Tak samo może być przy świetnej fabule, walce, mechanice gry i tak dalej. Najważniejsze, aby bawiła i wciągała. I to dla mnie Andromeda robi.
Jeżeli komuś kilka popsutych animacji psuje całą grę, no to faktycznie, odradzam grę.
Jak rozumiem, nie kupiłeś Andromedy, więc porównajmy:
Ty wystawiasz ocenę, mając co najwyżej Triala za sobą (albo na podstawie filmiku z YT...).
Recenzent przegrał w grę wiele godzin i wystawia ocenę.
Zgadnij czyja ocena wydaje się rzetelniejsza?
Dodam, że ja też przegrałem już sporo godzin w Andromedę i moja opinia jest bliska tej od recenzenta.
No, ale w końcu filmiki na YT, to musi być to...
A od kiedy to hejtowany produkt musi się nie podobać też recenzentowi?
Ja się w Andromedzie bawię wyśmienicie. Bardzo mi się podoba, ale, że gra hejtowana, to mam ją oceniać na 1?
Raczej tyle na temat oceniania gier poprzez używanie liczb. Bezsensowny system, który nic nie mówi o grze.
Gracze potrafią hejtować niskimi ocenami nawet dobre gry z różnych powodów. Nie należy się tym sugerować. Nigdy!
Już nie mówiąc, że właśnie wrzuciłeś spoiler, to:
spoiler start
Jeżeli mnie pamięć nie myli, ostatnią grą, gdzie na początku ginie ktoś z rodziny, to był DA2? Wcześniej DA:O jeżeli wybrałeś człowieka szlachcica na postać albo elfa miejskiego. A jeszcze wcześniej to Baldur''s Gate 1 (poniekąd)? I to chyba tyle? Coś zapomniałem?
spoiler stop
[Post edytowany przez moderatora]
A czytasz komentarze pod recenzjami zagranicznych serwisów? Bo ja co chwilę tam widzę tekstu typu "Recenzje pisał XXX więc muszę odjąć 2 punkty w ocenie" i mniej cenzuralne teksty.
Patrzenie na oceny jest bez sensu. Jeżeli już to czytasz kilka różnych recenzji i zwracasz uwagę co piszą o rzeczach dla Ciebie istotnych. A to i tak nie znaczy, że Ty odbierzesz te same rzeczy jak w tych recenzjach.
Na prawdę, czyjeś zdanie o grze jest dla Ciebie ważniejsze niż twoje własne?
Ale wiesz, że oceny są subiektywne? Komuś może Andromeda się podobać bardziej niż Wiedźmin 3, to czemu ma jej wtedy nie oceniać wyżej?
O ile ktoś nie znajdzie konkretnego recenzenta, która ma taki sam gust jak on, to kierowanie się recenzjami jest idiotyczne.
Powiem, że w pewnym sensie mi się to podoba. Czy na prawdę, każda kobieta w grze musi być super laską? Zwróciłem na to uwagę w Wiedźminie, albo kobieta była super laską, albo wręcz karykaturą/starszą kobietą.
Statki do Andromedy zostały wysłane 600 lat temu (tyle trwała podróż do Andromedy) niż sama gra się zaczyna. Załoga była przez ten czas zahibernowana. Kto miał opracować nową technologię i jak? Chyba logiczne jest, że mają tą samą broń po przylocie, co przed wyruszeniem w podróż? Czy broń miała sama ewoluować pod wpływem czasu?
Jestem przekonany, że ME:A nie będzie jak Wiedźmin, bo też tą grą nie jest. Jeżeli oczekujesz Wiedźmina w kosmosie, to pewnie się zawiedziesz. Mimo wszystko w ME zawsze był mocny nacisk na akcję + fabuła.
Jeżeli chcesz następnego W3 to się zawiedziesz, ale jak chcesz kolejny Mass Effect, to myślę że będzie dobrze. Nie oczekujmy od gier czegoś czego nigdy nie miały spełnić.
Oglądałem tylko ten filmik o eksploracji i mi się bardzo podobało to co zobaczyłem. W końcu jesteśmy kolonizatorami, więc nie ma potrzeby fabularnej opowieści czemu mamy kolonizować, skoro po to właśnie zostaliśmy powołani na tą funkcję. Nie każde zadanie musi być poprzedzone tonami tekstu, najważniejsze aby tam gdzie jest tekst, aby był on najwyższej jakości.
W grze można zginąć. Nie będę spoilerował, bo dowiesz się na samym początku gry jakie sytuacje mogą Cię zabić :)
Czyli wszystkie gry, gdzie gramy kimś kto nie pamięta swojego życia to zrzynka z Tormenta? Np. Gothic?
Każda gra gdzie ratujemy świat to zrzynki? Każda gra w której jesteśmy na wojnie, to również zrzynku.
Gambri opisał motyw przewodni. To, że jest podobny do starego Tormenta, nie znaczy, że cała fabuła, setting, mechaniki i ogólnie gra, jest zrzynką. Wyciągasz daleko idące wnioski z jednego zdania, które, według mnie, nie jest wcale negatywem.
Podejrzewam, że główny wątek to trochę więcej niż to co zacytowałeś. Tak samo jak to nie było wszystko w starym Tormencie. Szczególnie, że to co napisałeś, brzmi na opis jakichś pierwszych 10 minut fabuły gry.
Gdybym po takim opisie fabuły nie grał w gry, do których mógłbym znaleźć starszą grę o podobnym zarysie, to od ponad 10 lat w nic już bym nie grał.
No i czy Gambri wystawił by ocenę 9/10 gdyby gra była totalną kalką dawnego Tormenta? Nie widzę w minusach nic odnośnie oklepanej fabuły czy braku oryginalności. Natomiast w plusach widzę: "intrygujący, oryginalny świat" czy "spójna konstrukcja fabuły, która nie pozwala porzucić głównego wątku"
Hmmm... jaką ty recenzję czytałeś? Bo akurat oryginalność settingu i mechanik(oprócz walki) to w każdej recenzji co czytałem jest chwalona. Główne podobieństwo, które jest ukazywane, to to, że fabuła jest bardzo filozoficzna, jak w Planescape'ie. To tak jak by powiedzieć, że For Honor, to zrzynka Baldura, bo tam też są miecze i się walczy albo Total War bo masz walki frakcji...
No cóż, przekonamy się. Dzisiaj powinienem zagrać to się będę mógł wypowiedzieć z własnego doświadczenia a nie recenzji. :)
@KrzysiekPL:
Na prawdę, uważasz, że średnia 84 na metacritic'u to mało? Wiesz, że to średnia wielu recenzji, które piszą różne osoby o różnym guście? Jak dla mnie 84 to świetny wynik dla tak specyficznej gry, gdzie nie mamy fotorealistycznej grafiki oraz w grze rządzi tekst, który trzeba czytać.
Główne minusy w recenzjach:
Nie ma wszystkiego co obiecano - słabo, ale nie powinno wpływać na faktyczną ocenę gry.
Walka - a w Planescape'ie to walka była świetna? To był chyba najgorszy element starego Tormenta (a mimo to, jest on w moim TOP3 gier ever).
Nierówna oprawa graficzna - pf, mało istotne (jak dla mnie) w tej grze.
Sam Planescape ma średnia "tylko" 91.
Przyznaje, zdarza mi się kupować pre-ordery i to dość często, ale do tej pory zawsze byłem zadowolony. Może dlatego, że znam swój gust i wiem co lubię a może mało mnie obchodzą oceny gier przez innych. Mam jedną kryterię: czy się dobrze bawię. I jestem przekonany, że przy ME:A też się będę świetnie bawił, więc pre-order zamówiony.
Wiesz, że kolejne lvle sprzętu odblokowują się wraz z poziomem postaci? Na postać od 1 do 20 lvl możesz mieć tylko śmieciowy sprzęt, który daje tak małe bonusy, że nie opłaca się go zbierać. Kolejne lvle sprzętu odblokowują się kolejno na 1 poziomie reputacji postaci (21 lvl), 2 poziomie reputacji (41 lvl) i najwyższy sprzęt na 3 poziomie reputacji (61 lvl). NIE DA SIĘ zdobyć lepszego sprzętu nie grając dużo daną postacią. Nawet jak byś zainwestował nie wiadomo ile kasy i tak musisz mieć przegrane dużo godzin daną postacią. A jeżeli nie inwestujesz w słabszy sprzęt, to w momencie jak wbijesz ten 3 poziom reputacji, powinno i tak Cię stać na zaopatrzenie się w najlepszy sprzęt. Kasę inwestujesz jak chcesz kupić ładnie wyglądający wygląd głównie. Inaczej nie ma sensu.
VoTV|eMKej:
Ok, jestem naiwny. Bo żadnej praktycznej różnicy nie widzę pomiędzy płaceniem 200 zł za grę i darmowymi DLCkami, a płaceniem za grę taniej, a za DLCki kwotę, która sprawi, że suma też wyjdzie 200 zł. Natomiast "drogie dlcki" sugerują, że po kupieniu gry za 200 zł przyszłe DLC trzeba będzie dokupić. Co jest po prostu błędne.
Ba, możemy pójść dalej z twoim porównaniem.
Wychodzi na to, że For Honor + season pass dla DLC = 200 zł (da się kupić nawet taniej).
Ile gier z wykupionym season passem wychodzi taniej? Nie wiele.
Wychodzi na to, że cena For Honor jest niska, ale za to nie można jej kupić bez season passa dla DLCków. :)
Tak, wiem, że For Honor też ma season passa do osobnego kupienia, tylko, że tam nie ma nic ciekawego. Tydzień wcześniej postacie z DLC niż inni? Są od razu odblokowani (nie trzeba mieć postaci odblokowanych aby nimi grać, odblokowanie umożliwia nam edycje wyglądu i sprzętu tylko - a i tak będzie można je odblokować za kasę zdobywaną w grze)? Dodatkowy wygląd pancerzy? 30 dniowy VIP w grze (można kupić za walutę w grze - 15k stali).
Faktycznie drogie DLCki. Skoro zapowiedzieli, że będą darmowe, to kto by się porwał na nie?
O jakie premium Ci chodzi? O te, które można kupić za 2tys stali (waluta zdobywania w grze - zrobienie tutoriala daje 3,5tys), które daje bonus do expa każdemu z kim grasz, nie tylko tobie? Bo innego premium nie ma... Jeżeli uważasz że on daje taka przewagę, to widać, że grałeś tylko godzinkę
"Więc jeśli on sam nie popełni błędu to nie mam szans" - system walki w tej grze powoduje, że takie rzeczy są niemożliwe. Podejrzewam, że walczyłeś z Orochi (najszybszy samuraj, razem z Nobushi, która walczy naginatą), który użył umiejętności Storm Rush do doskoczenia a następnie dwa szybkie ataki w głowę (znane combo).Doskok ten ma też na końcu atak w Ciebie, więc można go zablokować, sparować i uniknąć bardzo łatwo, bo z której strony zaatakuje widzimy już na początku animacji doskoku. Jeżeli nie uda nam się nic z nim zrobić, to fakt, on ma możliwość zadania jednego ciosu zanim odzyskasz balans, a pasywna umiejętność Orochi powoduje, że jak zada szybki atak w górę i on trafi w przeciwnika, to może zadać drugi, który jest gwarantowanym uderzeniem. Nie ma comb przed którymi nie da się obronić. Tak może Ci się wydawać oczywiście, ale to tylko wrażenie ze względu, że nie opanowałeś systemu walki jeszcze.
"byłem ja poziom 2 i koleś z 1, a przeciwnicy to 14 i 8"
W przypadku trybu 1vs1 oraz 2vs2 - poziom graczy oznacza tylko tyle, że grali więcej niż ty tą postacią. W tych trybach statystyki ze sprzętu są wyłączone i tak samo umiejętności postaci, jedynie wygląd mogą mieć inny. To, że ktoś grał więcej i tym natłukł expa postaci, nie znaczy, że jest lepszy. Ba, ten poziom tyczy się tylko tej postaci, co znaczy, że ten koleś z postacią na 1 poziomie, w każdej innej postaci może mieć 18 poziom i jego ogólne umiejętności mogę być znacznie wyższe niż tego przeciwnika z 14 poziomem (bo to jedyna postać jaką grał, reszta ma poziom 1). Zresztą, poziom 14 poziom nie oznacza zbyt dużo, a już szczególnie przez to, że przed open betą był reset kont, więc ten gościu z 1 poziomem, to może być gościu który przegrał 150 godzin tą postacią w zamkniętej becie. 14 poziom na 200, które można zdobyć każdą postacią, też nie jest zbyt imponujące. Krąży opinia, że aby bardzo dobrze poznać postać, to trzeba nią grać tak do 2 poziomu reputacji, czyli 40 poziomów (co 20 poziomów, one się resetują a my dostajemy +1 do reputacji danej postaci - 10 reputacji to max obecnie).
Gra wymaga praktyki i ćwiczeń aby czerpać przyjemność z walki, więc na pewno nie jest ona dla każdego.
Gram w Hexa od bety. O ile kampania i arena mnie nie wciągnęła, bo preferuje grę z innymi graczami, to limited to czyste mtg, które uwielbiam, więc sealdy i drafty pykam bardzo często. Dodatkowo w grze wystarczy raz zapłacić kasę, aby mieć na początkowe paczki aby móc grać drafty i od tej pory, mając jakiekolwiek umiejętności w tej grze, można nie inwestować więcej kasy. Od czasu jak zaiwestowałem 40 zł raz, uzbierałem wystarczająco kasy w grze aby składać sobie jakie decka chce. Po prostu grajcie drafty, a po drafcie sprzedawajcie wartościowe karty. W większości powinno wychodzić większy zarobek, niż wstęp na draft :)
A co ma czat z tym wspólnego? Wiesz, że od zawsze jest opcja "mute"? LoL jest grą drużynową i jesteśmy uzależnieni od innych graczy, którzy jak trolują psują nam rozgrywkę. Jeżeli ktoś ma problem z tym, że ktoś coś głupiego pisze na czacie w grze, to raczej ma problem z samym sobą, że czymś takim się przejmuje. A jeżeli karcianka nie będzie drużynowa, to nie widzę w ogóle problemu z czatem, nawet jak by taki tam był.
Matysiak G: Oczywiście, że mówi dużo. Wielkość rynku jest bardzo ważnym czynnikiem dla firm, kiedy zastanawiają się nad inwestowaniem w danym kraju (np. wersje językowe gier - czy napisy czy dubbing). Jak inaczej chciałbyś tworzyć zestawienia statystyczne? Bo to ile ty zainwestowałeś jest z punktu widzenia zestawienia nie istotne. Uwierz mi, nikomu nie potrzebna jest lista wszystkich obywateli danego kraju z informacją ile on osobiście zainwestował pieniędzy, a z twojej wypowiedzi sugeruję, że dopiero taka lista "by coś mówiła"...
Alacer: Tak, to zestawienie bardziej pokazuje "ugrowienie" danego kraju, choć przeliczyłeś tylko top20 z pierwotnego rankingu, więc małe państwa z dużym rynkiem mogę wskoczyć do twojej wersji. Jak np. Austria (26 miejsce z pierwotnego rankingu), gdzie po przeliczeniu przez populację wychodzi 34,49 $ na osobę, więc wskoczyła by na 10 miejsce. A np. takie Indie jestem przekonany, że w top40 miałyby problem się załapać. A Islandia z 95(!) miejsca z pierwotnego rankingu wskoczyła by lekko do top20 z 40,95 $ na osobę, bo mają tylko 337 tys. populacji :)
Cziczaki: Ta tabelka przedstawia rynki danych krajów. Nic dziwnego, że pokonały nas Meksyk, Turcja czy Indie, bo odpowiednio posiadają populacji 125 mln, 76mln i 1200 mln do naszych 38 mln... Więc najmniejsza z nich Turcja ma dwa razy większą populację niż my, podczas gdy ich rynek wyniósł tylko 460mln, gdy nasz 400 mln.
Jeżeli chcesz sprawdzić, które społeczeństwo jest bardziej "ugrowione", to powinnieneś przeliczyć wielkość rynku przez wielkość populacji. A wtedy się okaże, że Meksyk, Turcja i Indie są daleko za nami.
Zobacz, że taka Szwajcaria jest za nami, ale jak porównasz populacje z rynkiem, to są od nas o wiele lepsi.
"Odnosiłem się do tego męczenia się przez jego kolegę grającego na padzie. Każdy gra na czym lubi i nigdy tego nie zaprzeczałem."
Napisałem to czego byłem świadkiem. Kolega (konsolowiec od ps2, nigdy nie miał PC'ta do gier) widząc jak gram, powiedział, że zazdrości mi sterowania, bo u niego na ps4 to mordęga niektóre skrzynki otworzyć albo pogadać z niektórymi NPC'ami.
JhonyQ: teraz to przechodzisz samego siebie. Napisałem, ŻE DLA MNIE SIĘ LEPIEJ GRA NA KLAW + MYSZ. A ty mnie posądzasz o kłamstwo, bo TY wiesz lepiej co JA uważam i odczuwam?
Ah, skoro redzi w pokazach używali pada, to faktycznie, musi znaczyć, że on MI też bardziej pasuje.
Skoro moje odczucia to bzdura, to jak nazwiesz to, że TY piszesz o MOICH odczuciach i je korygujesz... Na prawdę, nie pamiętam, kiedy ktoś ostatnio takie bzdury pisał o_O
Wonder_Boy: Próbowałem grać na padzie w W3, ale mnie dobijał, więc wróciłem do klawiatury + myszki i gra się o wiele lepiej...
A jak widzę jak mój kumpel się męczy na padzie, aby otworzyć skrzynke i zamiast tego 80 razy zapala i gasi świece to śmiać mi się chce.
Parafrazując jakiś wcześniejszy post: Wolę mieć wybór czy grać na 30 czy 60 klatkach, niż móc tylko na 30 :P
Przyznam, że trochę nie rozumiem argumentu o tym, że PC, który odpowiada "sile" konsoli, po 2-3 latach trzeba wymieniać, a ta konsola 6 lat będzie wszystko odpalać. Czy podzespoły konsol rozwijają się z czasem? Jak wyjdzie gra (multi-platformowa), która dla tego kompa będzie za mocna, to tak samo będzie w przypadku tej konsoli (obniżenie efektów graficznych będzie wymagane na obydwóch). A jak gra będzie miała jakąś na prawdę rewolucyjną grafikę, to na taką konsolę nie zostanie wydana (na nowszą konsolę albo tylko na PCty).
Artykuł akurat tak na temat :)
"... If you're in the market for a gaming machine (console or PC) and also need a computer (for work, school, etc.), building a worthy gaming PC will likely end up cheaper than buying a console to game on and a cheap computer to use for work..."
JhonyQ: Posiadam i konsole i pc i na obydwóch gram. Dlatego wojna między obydwoma mało mnie interesuje, ale na prawdę na miejscu konsol bym się wstydził, że ktoś taki mnie broni, kto nie potrafi/ nie chce zrozumieć logicznego argumentu.
Mamy dwie osoby (A i B). Idą na swoje, nie mają nic. Obydwoje to zapaleni gracze, ale też przeglądaja internet, potrzebują do szkoły/ pracy używać edytorów tekstowych/ arkuszy kalkulacyjnych. Ot normalne osoby. A zamawia dobrego kompa, odpowiedź sobie na pytanie "Co zamówi B, biorąc za pewnik, że zamówi konsole". Odpowiedzi: a) konsole, b) konsole + pc/laptopa
A co w tym dziwnego, jak widocznie konsolowcy z kosmosu dostają PCty/laptopy do pracy? :)
O ile kłótnie pc vs konsole uważam za głupote. O tyle JhonyQ mnie mocno rozbawił, swoją siłą ignorowania argumentu i udawaniu, że go nie rozumie (na prawdę, nie wierzę aby ktoś mógł nie rozumieć po tylu próbach wytłumaczenia o co chodzi). :)
jaalboja: chwila. Uważasz, że powinno być tak: We wsi na tablicy ogłoszeń jest "kto zabije strzygę z pobliskiego lasu dostanie 300 orenów". Geralt nie był w tej wsi, ale spotkał strzyge i ją zabił, więc idzie do pobliskiej wsi i wtedy znajduje ogłoszenie, więc idzie do zleceniodawcy, ale on mówi mu: "Nie zapłacę Ci, bo zabiłeś strzyge zanim przeczytałeś ogłoszenie z tablicy i się ze mną nie targowałeś o wyższą zapłatę! Ha, frajer!".
Mam wrażenie, że znasz jakieś błędne pojęcie słowa "realistyczne". Bo to, że Geralt nie przeczytał pobliskiej tablicy ogłoszeń, nie znaczy, że nie ma tam zlecenia. No chyba, że uważasz, że skoro ty czegoś nie przeczytałeś to znaczy, że takie coś nie istnieje? Bo ja Ciebie nie widziałem, więc pewnie nie istniejesz...
kain_pl: ostatni wiesiek jaki powstał? Jakieś nowe informacje się na ten temat pojawiły? Bo z tego co pamiętam to jest ostatni wiesiek W KTÓRYM GRA SIĘ GERALTEM. Co nie przeszkadza zrobić nowego Wiedźmina, którego akcja np. dzieje się przed pogromem wiedźminów, kiedy było ich o wiele więcej i było więcej potworów. Ja dalej czekam na zapowiedz gry, gdzie stworzymy własnego wiedźmina (już sobie wyobrażam system "perków", gdzie mamy do wyboru pozytywne i negatywne mutacje). :)
[11] Sashimoo: Musze przyznać że mnie rozbawiłeś :) Petardy regenerują się same, dokładnie tak jak eliksiry. Wystarczy mieć mocny alkohol w ekwipunku i pomedytować przynajmniej godzinkę. Nie ma potrzeby wyrzucać i tworzyć nowe cały czas xD
Longwinter: tylko w tym ostatnim punkcie, nie ma informacji, że to polski wymysł. Odnosi się to do Baldur's Gate ogólnie, a nie konkretnie polskiej wersji, że tak jak w klasyku usłyszymy tą samą kwestię. Jest tylko dodatkowa informacja, że w polskiej wersji tą kwestię wypowiadał Piotr Fronczewski, więc nie mam pojęcia czego się tutaj czepiasz. Wydaje mi się, że to lekka nadinterpretacja z twojej strony. Czy jak by napisali, że w angielskiej wersji wypowiadał ją XXX to znaczy, że autor sugeruje, że tylko w tej wersji był ten tekst a w innych nie? Przeczytałeś to co chciałeś przeczytać :)
4 mecze = 4 punkty. Nieźle :) Obstawiłem wszystkie mecze odrazu według tego jak lubie daną klasę :)
Możecie wymieniać czego gra nie ma, co ma. Nie zmieni to tego, że jest straszliwie grywalna dla mnie i dla wielu innych osób. Zanim dostałem dostęp do bety czytałem dużo opini na temat gry i zdecydowanie wiekszość jest pochlebna. I taka jest też moja opinia. Próbowałem i testowałem wiele produkcji MMO i po prostu większość z nich odrzucała mnie, z różnych przyczyn, tak SWTOR wciągnął mnie bez reszty.
A jako, że jest to mimo wszystko produkcja MMO, ma duży potencjał rozwoju. Już teraz BioWare oficjalnie zapowiedziało np. statki gildiowe, rozwój walk w kosmosie i sporo innych rzeczy.
Jest lepszy transport - od 14 lvl masz Sprint, od 25 lvl możesz mieć mounta.
Jami84 - w przeciwieństwie do ME2, przy wyborze dialogów nie zawsze ta dobra odpowiedz jest na górze, więc klikając cały czas "1" może się okazać, że odpowiedziales to co nie chciales odpowiedziec.
"Kaiden lub Ashley. Artykuł sugeruje, że z ostatniej dwójki pojawi się tylko jedna osoba i zapewne zależeć to będzie od naszych wcześniejszych decyzji."
Niech zgadne, to decyzją pewnie będzie ten moment z jedynki, kiedy wybieraliśmy którego z nich ratujemy, a któremu pozwalamy umrzeć? Jak dla mnie, żadna to niespodzianka, że będzie tylko jedna z tych osób :)
To jest slasher? Chyba ktoś nie wie co to slasher :) Czym ten system walki różni się od tego w jedynce, czy nawet Baldur's Gate? Tylko tym że co najwyżej wygląda jak slasher, bo jest bardziej dynamiczny.
Baldur, DA:O - jedno klikniecie i postać sama naparza w wybranego przeciwnika, skróty na klawiaturze uruchamiaja umiejętności.
DA2 - jedno klikniecie i postać sama naparza w wybranego przeciwnika, skróty na klawiaturze uruchamiaja umiejętności.
Różnice: w działaniu - żadne, w wyglądzie - w DA2 nie ma irytujących sekundowych przerw między uderzeniami, co sprawia, że wygląda wszystko dynamiczniej.
Wniosek: Większość gier które uważałem za RPG, okazało się w takim razie slasherami. Widocznie tylko gry w których walka jest w turach nie są slasherami. Choć, zapewne i tutaj się myle, bo one pewnie okażą się strzelankami...
[152]Azerath
Trochę przesadziłeś z tym porównaniem :) Ja oczekuje od gry, żeby stawiała przedemną jakieś wyzwanie, a nie zapewniała tylko rozrywke. Po co mi gra, która sama się przejdzie, żeby mi ułatwić sprawe i zapewnić tylko rozrywkę? Od tego jest film. Lubie poczucie satysfakcji po przejściu trudnej gry, z która męczyłem się miesiąc. Klnąć na muzyke, którą słuchasz mimo iż Ci się nie podoba, a klnąć na grę, która jest bardzo trudna, ale Ci się bardzo podoba uznaje za dwie rzeczy, których głupotą jest porównywać :) I żeby nie było, sam posiadam PS3.
Ci którzy uważają, że FPSy nie są emocjonujące na konsoli, widocznie nie grali w żadnego porządnego FPSa na nich. Gierki są równie emocjonujące na konsoli, jak i na PCie.
Ja nie znosze tylko dwóch gatunków gier na konsoli: RPGów i wszelkiej maści strategii. Dla mnie PC w tych dwóch gatunkach rządzi :)
Posiadam PC i PS3, gram na jednym i drugim, ale śmieszą mnie wypowiedzi typu "komp trzeba zmieniać co 2 lata" :) Kompa kupiłem w grudniu 2006 roki za 3,5k zł, ani razu nie był upgradowany jeszcze, a nie spotkałem jeszcze gierki, która by miała problem z wysokimi ustawieniami graficznymi, np. Crysis. 3500 zł za 4 lata(póki co) spokojnego grania we wszystko co się chce? Raczej nie tak źle :) I nie jestem fanboyem PCtów, posiadam konsolke, gram w nią. Gry kupuje i na jedną i na drugą platforme. Po prostu niektórzy trochę przesadzają z tymi "mądrymi" porównaniami :) Każdy gra na tym na czym mu bardziej pasuje i nie ma platformy lepszej czy gorszej.
Pinokio21: Z twoich wypowiedzi mozna wywnioskowac, ze wedlug Ciebie najlepszy RPG to Simsy, bo tam tworzenie bohatera jest niezle rozwiniete.
Role Playing Games, a nie Player Creating Games. RPG nie oznacza, że ty stworzysz swoją postać, tylko że ty ją odgrywasz. Co z tego, że nie możesz zagrać elfem? Jako człowiek to ty decydujesz czy zajmujesz się magią, mieczem czy sztyletem. Ty decydujesz po której stronie konfliktu się opowiesz. I tak dalej.
"Chyba sobie kpisz. Gralem w 10 roznych systemow i nigdy nie gralem "predefiniowana postacia"."
Nie ma co, skoro ty nigdy tak nie grałeś, to napewno nikt tak nie grał! Jakże by mógł!
W takim razie polecam Ci nowego RPG, ba, MMORPG, APB. Co z tego, że to strzelanka? Dla Ciebie to RPG bo są duże możliwości kreacji bohatera. Pod tym względem bije inne RPG, więc to najlepszy RPG jaki kiedykolwiek wyszedł, prawda?
Ja uwielbiam kreować swojego bohatera, ale to nie jest najważniejsza rzecz w grach RPG. DA2 nie będzie można wybrać rasy, będzie tylko człowiek. Jeżeli to ma pozwolić, że fabuła będzie jeszcze lepsza i ciekawsza, to ja jestem za.
A co do tych screenów, to narazie się nie ma czym martwić. Przynajmniej nie dali przygotowanych pięknie obrazków udając, że to screeny, mimo iż z samą grą nie wiele miały by one wspólnego, bo tak większość producentów robi. Podejrzewam, że wypuszczenie tych dwóch screenów miało na celu udowodnić tym którzy wątpią w podaną datę premiery, że gra już jest na zaawansowanym etapie produkcji, skoro można było zrobić z niej screeny. Bo przygotować ładne obrazki można i bez rozpoczęcia pracy nad grą. Wystarczy dobry grafik.
ZnawcaRPG:
Piszesz jak by te dwa screeny były z gotowej wersji DA2. Grafika w Dragon Age 2 zmieni się jeszcze setki razy. Twoje dywagacje są wręcz śmieszne. Jak słuchasz płyty jakiegoś kompozytora, to po pierwszej nucie pierwszego utworku, oceniasz że cała płyta ma marny podkład muzyczny? Idiotyzm, "znawco". :)
Mnie tam grafika mało ochodzi, jak gra będzie genialna fabularnie, to dla mnie może być i na silniki Infinity(Baldur'y, Planescape i Icewind'y) :) Fabuła i grywalność. Tylko to się liczy. Jestem nawet gotów poświecić tworzenie swojego bohatera, jeżeli to pozwoli BioWare stworzyć arcydzieło fabularne :)
Irek22 - tak nawiasem mówiąc, to już bardziej NWN 1 graficznie mi się bardziej podobał niż Gothic 1, ba, nawet niż Gothic 2. Podejżewam, że to jednak kwestia gustu. Po prostu Gothic'i nigdy do mnie nie trafiały. Ani graficznie, ani fabularnie. W ogóle były dla mnie niestrawne :)
"W Singularity wcielamy się w amerykańskiego marine, wysłanego na rosyjską wyspę Katorga 12 w celu zbadania tajemniczego promieniowania. Niestety, zaraz po dotarciu na miejsce nasz śmigłowiec zostaje uszkodzony przez potężne wyładowanie elektryczne i rozbija się na opuszczonym wybrzeżu. Bezbronni, zdani tylko na siebie rozpoczynamy walkę o przetrwanie, poznając przy okazji przerażającą tajemnicę, jaką skrywa rosyjska baza naukowa. Jak się szybko okazuje, całe zamieszanie na Katordze 12 spowodowało odkrycie nowego pierwiastka, nazwanego E99. Dzięki jego specyficznym właściwościom radzieccy naukowcy byli w stanie skonstruować różnego rodzaju urządzenia umożliwiające manipulacje czasem. Jak łatwo się domyślić, w pewnym momencie coś poszło nie tak i mieszkańcy wyspy zaczęli zmieniać się w potworne monstra, zabijające zdrowych towarzyszy. "
Czemu mi się to bardziej kojarzy z Gorky 17 niż z Bioshock'iem? Ta część recenzji mogła by być żywcem przepisana do Gorky 17, z wyłączeniem tego że tam śmigłowiec się nie rozbił, miasteczko nie nazywało się Katorga 12, a oprócz amerykańskiego żołnieża był jeszcze polak i francuz.. I nie było nowego pierwiastka, tylko sam eksperyment :) Reszta się zgadza.
Nie, zmieniasz klase tylko u odpowiedniego NPC. Zresztą nie wyobrażam sobie jak by to wyglądało jak by się zmieniało kiedy chce, jako że każdą klasą osobno nabija się doświadczenie i większość graczy drugą klase trzyma dużo lvli niżej niż główną.
To minus że gra dostępna jest też po polsku? Ja uważam to za ogromny plus. Sam gram po angielsku, ale to że jest możliwość wyboru jest dla mnie bezsprzeczną zaletą.
Liquidsugar "dodatkowy minus to to ze gra jest po polsku, zamiast wdrazac sie w zycie europy cofamy sie w rozwoju, jezyk ang w grach pozwala szlifowac swoje umiejetnosci dzieki czemu gra nie staje sie tylko strata czasu ale niesie ze soba przynajmniej minimum pozytku."
Jasne, to róbmy gry bez obrazu! Jak będzie trzeba polegać tylko na słuchu będziemy rozwijać ten zmysł!
Wytnijmy z gier fabułę! Każdy gracz sobie sam ją wymyśli, to dopiero będzie rozwój wyobraźni i kreatywnego myślenia!
Idiotyczny argument. I nie przeczę temu że grając po angielsku szlifujesz ten język, ale możliwość wyboru wersji językowej, w tym rodzimej, dawać jako minusa, tak argumentując? Ktoś kto w ogóle nie zna języka angielskiego zobaczy grę i ją momentalnie wyrzuci, wytłumacz mi proszę, w jaki sposób to nauczy go angielskiego? Na siłę nic nikogo nie nauczysz.
Tak, 3 dni to praktycznie wieczność. Fachowość bije od Ciebie z siła tajfunu. Wypowiadać się na temat graczy jakiegoś MMO po 3 dniach i zwiedzeniu pierwszej, maksymalnie dwóch pierwszy krain. Tych krain w których pojawiają się nowi gracze, w tym Ci bez kultury i z niewielką inteligencją, rzucający bluzgi na prawo i lewo. Tacy zazwyczaj odpadają po kilku dniach. Np. trzech. :) Książkę rozumiem odrzucasz po przeczytaniu spisu treści, z żalem, że nie ma interesujących bohaterów? Szczerze, bije pokłony patrząc na twe argumenty ;]
Rozumiem, że gra może się nie podobać, rozumiem, że dla kogoś może być gniotem, ale pisać takie bzdury po poznaniu 2% gry zawsze mnie bawiły :) To tak jak bym zasiadł do Baldura 2, pograł 5 min i stwierdził, że gra jest marna, bo tam same lochy i tylko ucieczka z nich, niewiele fabuły i mało NPC :)
TobiAlex: Oj, czy ja przeczę temu że to są kalki kalek? :) Chciałem tylko uświadomić innym, że WoW, tak naprawdę niewiele nowego odkrył. Po prostu miał niezłą kampanie reklamową i jego premiera przypadła na okres boomu internetowego :) Tak naprawdę on sam niewiele nowości wprowadził. Tak w uniwersum, jak i w MMO :) Zresztą, ciężko stwierdzić która gra jaki rzecz wprowadziła jako pierwsza. Jednak przypominam, że WoW nie był pierwszym MMO, choć wiele osób za takiego go bierze. :) Po prostu jako pierwszy zdobył tak duża popularność, ale jak wspomniałem to nie znaczy, że te wszystkie mechanizmy w MMO są pomysłem Blizzarda :)
<Bahamut> Uniwersum warcrafta? Chodzi Ci o to uniwersum które powstało kopiując z systemu Warhammera? :)
Na 100% można grać. Sprawdzone osobiście. Ja gram od wczoraj :) Wszystko działa. Gra, DLC, Cerberus. Tylko z wersją cyfrową jest problem. Pudełkowa jest całkowicie sprawna(nie licząc braku angielskiego dubbingu, ale to można łatwo zrobić).
Od kiedy to producent gry wypuszcza trainery? To użytkownicy mieszają w plikach gry aby zmienić niektóre parametry.
Fajnie się gra, przynajmniej do czasu jak ze zdziwieniem zobaczysz, że to już koniec. Bez żadnego pośpiechu gre ukończyłem w 8 godzinek. Ehhh... zawiodłem się pod tym względem.
mons: a czy to zle ze ktos ma 0 postow? Uwierz, nie wszyscy maja czas siedziec i pisac. I dlaczego takie osoby maja byc pietnowane? Ja szczerze zycze powodzenia tym co maja milon postow, jak i tym ktorzy maja ich zero i jak dla mnie kazdy z nich powinnien miec takie samo szanse na zwyciestwo.
Bo to jest strasznie kwadratowe, a raczej prostokatne o_O Nawet glowy sa prawie pozbawione zaokraglen, poprostu klocek :/ Moze niektorym sie to podoba, jednak dla mnie to jest straszne.