Przemcio666

Przemcio666 ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

14.03.2023 10:07
1
Przemcio666
9

xandon (nie wiem czy dobrze oznaczyłem, nie bardzo się tu wypowiadam XD)
Ja również dziękuję za sensowną odpowiedź.

Rozumiem Twój punkt widzenia, u mnie znów wygląda to tak, że otwarty świat psuje to co lubię najbardziej, czyli unikalny, wysokiej jakości content + w większości przypadków niepotrzebnie rozmywa grę o bezsensowne łażenie z punktu A do B, które poza nielicznymi wyjątkami jak RDR2, nie wnosi absolutnie nic do rozgrywki, ani klimatu, ani niczego. Więc w przypadku, kiedy chcesz zrobić samo main story, bo poboczny content i sam świat jest w zdecydowanej większości niskiej jakości, to dodajesz sobie luźno z 10h gry na bezsensowną bieganinę po może ładnym, ale pustym, bezdusznym, nienatchnionym świecie bez jakiegokolwiek wkładu artystycznego.

No i tu dochodzimy do tego, że w liniowej grze musisz przebrnąć przez etapy, które Ci się nie podobają. Dokładnie tak samo jak w grze z otwartym światem, fabuła jest przecież liniowa. ER faktycznie pozwala na skipy niektórych lokacji, ale to wyjątki, które można policzyć na palcach jednej ręki, a nie coś, co jest standardem w tego typu grach, poza tymi kilkoma tytułami - zawsze musisz przejść wszystkie te same misje, przebrnąć przez te same lokacje i pokonać tych samych przeciwników, różni się to od liniowej gry tym, że w tej liniowej masz main story upakowane, a tak jak napisałem wyżej - open world dodatkowo zmusza Cię do nic nie wnoszącej bieganiny. To jest główna wada konstrukcji otwartych światów - masz otwarty świat, ale nie masz tak naprawdę żadnej swobody w działaniu, i tak jest w prawie każdym otwartym świecie. Słaby i powtarzalny poboczny content można ominąć, konstrukcji gry jednak nie obejdziesz, przez co cierpi całe doświadczenie.

Jakby każdy otwarty świat był tak dobry jak Elden albo BotW, to sam kochałbym otwarte światy, ale nie mam za co ich kochać - poboczny content zazwyczaj jest nijaki i zupełnie nieinteresujący, ładne pagórki i polanki widziałem milion razy, a główny quest cierpi na rozlazłość, albo jeszcze gorzej - twórcy wywalają większość budżetu na pagórki i polanki, więc main quest jest zrównany poziomem do aktywności pobocznych i wychodzi taki Hogwart''s Legacy, albo cokolwiek innego Ubipodobnego.

Jeśli świat jest taki jak np. w Cyberpunku, czyli masz kozackie miasto, gdzie każdy zaułek jest stworzony od ręki i po prostu fajnie się przemierza ulice samochodem, dodatkowo aktywności poboczne niczym nie odstają poziomem od głównej linii fabularnej (voice acting, animacje, writing), albo Eldena, którego chce się zwiedzać, bo możesz zupełnie przypadkiem trafić na ogromną, interesującą lokację, albo RDR2, przy którym immersja wywala z kapci, przez co jazda na koniu, czy pójście się umyć jest przygodą samo w sobie, to super, takie otwarty światy bierę, niestety to są nieliczne wyjątki wśród całej masy open worldów tworzonych na siłę, bo przeciętny gracz nie kupi gry na 10 - 20h za pełną cenę, tylko musi pograć co najmniej 40h.

Co do Dark Souls 2 to nie ma spiny - ja też uwielbiam DS2. No tylko ja uwielbiam wszystkie Soulsy tak samo, każde za coś innego XD DS2 kocham za ten dziwaczny surowy klimat (!!), świetne lokacje i wprowadzenie kilku fajnych mechanik, które wróciły dopiero w ER (power stance np.). Nadal jakbym miał oceniać kolejno, to DS2 i Elden Ring są na końcu, ale nie lubię oceniać kolejno, bo każda jedna z tych gier dała mi coś, czego nie dała mi inna i wszystkie uwielbiam tak samo.

post wyedytowany przez Przemcio666 2023-03-14 10:09:59
13.03.2023 09:31
Przemcio666
9

Wiesz, tu nie chodzi nawet o to, że lubisz otwarte światy, jak najbardziej spoko, ale że już nie widzisz minusów, to wygląda już raczej jak jakieś uprzedzenie do liniowych gier.

Podałeś dwa faktycznie dobre open worldy, czyli Zelda BotW i Elden Ring, które mają na siebie pomysł i odkrywanie ich sprawia radość, jednak zdecydowana większość nie ma prawie żadnych z tych cech, które wymieniłeś. Więc jak wygląda przeciętny open world vs Twoja lista zalet:

"otwartość/wolność i swoboda"

No to wiadomo XD

"radość eksploracji i ciekawość świata"

Przez pierwsze parę godzin, dopóki nie okazuje się, że tak naprawdę nie ma tam prawie żadnego unikalnego contentu i mapa wygląda, jakby ktoś kazał AI zrobić "ładna mapka z fajnymi widoczkami", zero wkładu artystycznego, byle dużo i dobrze wyglądało w photo mode. Fajne za pierwszym razem, za drugim, nawet za trzecim, potem zaczynasz zauważać jakie to wszystko bezduszne i rzemieślnicze.

"efektywność przechodzenia w porównaniu do ciągnących się jak guma do żucia korytarzówek"

Nie bardzo rozumiem co to ta "efektywność przechodzenia", w sensie, że zazwyczaj możesz wyłączyć totalnie mózg i latać od znacznika do znacznika jak zombie, więc czas szybciej mija, niż jak musisz pomyśleć? Serio nie rozumiem.

"możliwość wyznaczania własnych ścieżek i wykrojenia własnego doświadczenia/co gracz to doświadczenie"

Wyłącznie w przypadku dobrych open worldów jak Elden, albo w niektórych RPG'ach, cała reszta Ubisoft-like'ów różni się tylko tym ile godzin chciało się komuś wykonywać identyczne zadania. Zazwyczaj przechodząc wątek główny poznajesz 90% realnego contentu gry.

"brak powtarzalności"

Naprawdę?

"możliwość innego przechodzenia gry w kolejnych przejściach NG/NG+"

"Wyłącznie w przypadku dobrych open worldów jak Elden"

"możliwość szybkiego przebiegania gry skróconymi ścieżkami w kolejnych NG/NG+"

No, liniową grę też możesz speedrunować, ale gdzie zalety?

"możliwość szybkiego dojścia do zakończenia gry jak się zaczyna nudzić, bez konieczności porzucania"

Aha, czyli liniową grę musisz porzucić, ale już open worlda nie, bo możesz przejść do końca, no patrz, liniową grę też możesz dokończyć XD Co więcej! Dokończysz ją szybciej, bo w pakiecie nie dostaniesz dodatkowych kilku godzin na bieganie od punktu A do B, albo grindowania levela, bo brakuje do wykonania misji (Hogwart''s Legacy i zakończenie np.?)

"świat jest często tak duży lub tak mały jak chcemy, to my o tym decydujemy"

No i właśnie kiedy chcesz, by był mały i bogaty w unikalny content, to zazwyczaj zostaje Ci tylko main story, które jest skutecznie rozmywane przez obiektywnie duży otwarty świat, czyli to o czym pisałem wyżej.

Powiem tak - szanuję Twoją opinię, nie mam absolutnie nic do tego, że lubisz bardziej otwarte światy i nie mam zamiaru Cię przekonywać, że coś innego jest lepsze, bo to Twoje zdanie, ale mam wrażenie, że mało tych gier ograłeś i akurat trafiłeś na te dobre, przynajmniej tak sądzę po profilu (choć zgaduję, że masz tam tylko to co faktycznie polubiłeś). No i tutaj zależy co masz na myśli mówiąc "liniowe", bo np. Dark Souls 2 dałeś 10/10 (pa jaki kontrowersyjny jesteś, dość, że dałeś 10 najgorszym Soulsom, to jeszcze lubisz otwarte światy XD), a to nie jest open world, tylko półotwarty świat, który w swojej konstrukcji jest raczej liniowy. Mam wrażenie, że mylisz liniowość z korytarzowością, czyt. gry z ery PS3, gdzie najbardziej otwarta lokacja miała dwa korytarze do tego samego pomieszczenia, tego również nie lubię i aż ściska z klaustrofobii, ale takie immersive simy np., gdzie może nie masz 10000 km gór i łączek, ale za to bardzo szczegółowy level design, mnóstwo sekretów, możliwości dojścia do jednego pokoju na 10 sposobów i tona environmental storytellingu to kocham, albo coś na wzór np. nowych Residentów, czyli taka trochę Metroidvania.

post wyedytowany przez Przemcio666 2023-03-13 09:35:33
06.09.2022 12:59
Przemcio666
9

Rufjan
Praca zdalna ma i plusy, i minusy, dokładnie tak samo jak praca na miejscu. Np. w moim przypadku skupienie w biurze jest o połowę niższe niż jak pracuję z domu, więc co by mi było po super komunikacji, jak jakość mojej pracy byłaby o połowę gorsza? Zresztą, większość devów woli dzisiaj pracować z domu i nie chce wracać do biura - to mówi samo za siebie. Jeśli ktoś jest leserem, to będzie leserem zarówno w biurze jak i w domu, a jeśli nie ma problemu z komunikacją, to wszystko da się załatwić tak samo jak w pracy stacjonarnej. Problemem było przejście na remote, bo ludzie i firmy nie byli do tego przygotowani, dziś to coś normalnego, przynajmniej w IT/game devie.

25.05.2021 21:20
1
Przemcio666
9

Vamike
Jeśli przechodzisz jedną grę na 20 - 30, to musisz totalnie nie ogarniać swojego gustu i pewnie piracisz wszystko co leci (ew. odpalasz wszystko co się nawinie na jakimś Gejm Passie), no, ale jak już po 10 minutach wyrabiasz sobie zdanie na temat całości gry, gdzie zazwyczaj tyle trwa intro, to powodzenia XD Nie uważam, że do recenzji trzeba zrobić grę na 100% z każdym jednym zadaniem typu "przynieś mi 3 marchewki", tak jak obrońcy Cyberpunka zwykli się czepiać, bo pewnie zmienisz zdanie, jeśli nabijesz dodatkowe 160h na robieniu takich samych fetch questów, to 10 minut, godzina, czy dwie jest znowu przesadą w drugą stronę, jeśli ledwo liznąłeś grę i już uważasz, że wiesz o niej wszystko, to... no masz jakiś problem ze sobą, bo chyba troszeczkę przeceniasz swoją niewielką wiedzę o grach XD Niewielką, bo każdy, kto choć trochę ogarnia swój gust, nie rozpoczyna 30 gier i kończy z tego jedną, bo prostu jeśli masz jakieś pojęcie o tym w co grasz, to z góry powinieneś wiedzieć co przypadnie Ci do gustu, a co nie, oczywiście, zdarzają się wtopy, ale raczej nie 25 z rzędu XD

post wyedytowany przez Przemcio666 2021-05-25 21:25:37
14.05.2021 14:03
😂
Przemcio666
9

Ło esu, ten komentarz jest tak głupi, że aż się zalogowałem, żeby to skomentować XD Praca programisty gier nie jest potrzebna? To w takim razie - co jest nam potrzebne? Do życia potrzebne jest nam zeżreć, wysrać się i kopulować w celu przedłużenia gatunku, więc po co nam w ogóle jakikolwiek rozwój? Żyjmy nadal jak zwierzęta, przecież rozrywka, kultura, rozwój, cokolwiek - nie ma absolutnie żadnego sensu. Idąc Twoim tokiem myślenia, wystarczy, że będziemy mieszkać w lepiankach z gówna i polować z dzidami na antylopy. Kiedy nie byłoby rozrywki, nie byłoby nam potrzebne również cokolwiek innego, bo serio, chciałoby się komuś pracować, gdyby praca była tylko po to, by pracować... zresztą, przy czym? Logistyka, podróże, nauka? Przecież to wszystko ma ścisły związek z tym, że chcemy mieć coraz lepiej i nie miałoby prawa to istnieć, gdyby nie właśnie rozrywka, chęć odkrywania świata, hobby, zainteresowania - niemalże całe nasze życie właśnie na tym się opiera, więc już pomijając, że na portalu o grach ktoś pisze o tym jakie gry są nikomu niepotrzebne (XD??), to całe to stwierdzenie jest zajebiście nieprzemyślane.

18.02.2020 20:22
Przemcio666
9

RE Revelations 2 ma split screena na PC, dodali w patchu później.

05.11.2014 16:04
odpowiedz
Przemcio666
9

@Dreamy
Jaka przygodówka : D? Outlast to horror typu hide'n'seek, a Fatal Frame to rasowy survival horror, ale widocznie nie widziałeś nigdy jak wygląda prawdziwy survival horror i dla Ciebie to "przygodówka". Także porównując Outlasta do innych hide'n'seeków takich jak Haunting Ground, Clock Tower, Amnesia czy Penumbra (wszystkie te gry mają więcej cech wspólnych z FF'em niżeli z Outlastem) niestety nadal wieje biedotą bez zagadek i uciekaniem przez 90% gry przed słabymi i powolnymi przeciwnikami w mało rozbudowanych lokacjach, których nawet nie chce się zwiedzać.

Nie zrozumiałeś o co chodzi mi z ocenami. Zobacz jakie gry w dzisiejszych czasach dostają wysokie oceny - kiedyś takie oceny dostawały tylko (już dzisiaj) mega kultowe tytuły, a teraz takie kolejne części Call of Duty, które każdy wie jak wyglądają dostają często oceny podchodzące pod 9 - 10. Btw, od serwisów growych każdy Fatal Frame miał wyższe oceny niż Outlast, wiadomo, że jak taki typowy fan Slendera i Outlasta zagra w Fatal Frame'a to da mu 1, bo "za trudne i trzeba myśleć, przecież w Outlaście pruło się przed siebie i voila", więc nie sugerowałbym się metakrytykiem czy tym bardziej średnią na GOL'u.

27.10.2014 19:26
odpowiedz
Przemcio666
9

"Druga część zachowa podstawowe mechanizmy rozgrywki", naprawdę? Nie szłoby dodać przynajmniej jakichś zagadek? Przecież gameplay w Outlaście tak wieje biedą, że szkoda gadać : D

@Dreamy
"Ten Fatal frame tak chwalony przez niektórych oceny ma w sumie gorsze od Outlast. ", ta - gorsze oceny, bo wtedy horrory stały na bardzo wysokim poziomie, dzisiaj taki Outlast dostaje 9 czy 10 za... nic? Ani to fabuły, ani specjalnie klimatyczne, grę przeszedłby dzieciak z przedszkola (chodzi oczywiście o poziom trudności), wszystko oklepane jak tyłek Sashy Grey. Pograj sobie w Fatal Frame, a zobaczysz jak powinien wyglądać prawdziwy, rozbudowany i dobry horror, a jak będzie Ci za mało to Forbidden Siren się kłania (dwójka to arcydzieło), tylko jest tak cholernie trudny (tutaj bardziej mowa o jedynce, choć dwójka to nadal jeden z najcięższych horrorów), że nie polecam dla ludzi o słabych nerwach : D Rule of Rose ma genialną fabułę, fajny klimat i niezły OST, ale sama rozgrywka to niezły kał i generalnie nie polecałbym tej gry - ewentualnie dla samej fabuły, bo ta naprawdę jest jedną z najlepszych jeśli chodzi o cały gatunek horrorów.

Wracając do Outlasta 2 to kolejna pożywka dla Youtuberów drących ryja przy każdej słabej jump scence, i kolejna "najstraszniejsza gra ever", której 90% będą stanowiły nudne już ucieczki od potworów, a pozostałe 10% to najtańsze jump scenki jakie idzie wymyślić. Nothing of interest here, choć może miło się zaskoczę, może przynajmniej oryginalniejszą lokację wymyślą, bo szpital psychiatryczny to serio chyba najbardziej oklepana miejscówka w horrorach : D

06.07.2014 17:19
1
odpowiedz
Przemcio666
9

Jestem pewien, że osoba która pisała opis tej części nigdy nie miała styczności z tą produkcją : D To nie jest żadna "prosta konwersja oryginału", a zupełnie nowa - czwarta część. Tylko dwójka doczekała się swojego remake'u na Wii. Gra zwana jest Fatal Frame IV: Mask of the Lunar Eclipse (nieoficjalna nazwa po wprowadzeniu patcha tłumaczącego tę grę na angielski), fabuła tej części jest kompletnie niezwiązana z poprzedniczkami na PS2. Wpiszcie sobie na Google albo YouTube "Fatal Frame IV recenzja" i obejrzyjcie moją reckę (pierwszy odnośnik, chyba w Polsce nikt oprócz mnie nie zajął się tą odsłoną FF'a), bo to co tutaj jest napisane woła o pomstę do nieba : P

21.05.2014 19:10
odpowiedz
Przemcio666
9

@Darkowski93m
Nawet gdybym grał w DS'a na YouTube to wiedziałbym jak jest u niego z brutalnością, niestety nie oglądam gier na YT, więc wybacz : D Ok, to może inaczej - Dead Space nie przesadzał z absurdalną brutalnością jaką widać w tym DLC, czyli nie było tu takich śmiesznych scenek typu koleś walący sobie konia do zwłok, łeb wychodząca z pochwy nieżywej kobity czy zmasakrowane zwłoki w koszu do gry kosza (fajnie to brzmi). Brutalność była, było jej dużo, ale nie była absurdalna i nieuzasadniona (w Outlaście jest uzasadniona, ale niestety absurdalna : D), sceny z Outlasta śmieszą, a w Dead Space budują klimat. Tak samo jak np. w Silent Hillu 1/3 masz dość krwawe Otherworldy, ale wszystko jest zrobione w granicach dobrego smaku, nie ma tam jakichś pseudo-szokujących gówien wymyślonych przez zjaranego Zbycha, a gore budujące jednocześnie klimat. Już w Amnezji bardziej brzydziło mnie czytanie metod tortur (samo czytanie), niżeli ta denna i przesadzona brutalność z Whistleblowera.

17.05.2014 06:44
odpowiedz
Przemcio666
9

@kain_pl
Jedyne co "świerze" w Outlaście to tryb nocny w kamerze zamiast standardowej latarki, tak to gra nie pokazuje absolutnie niczego nowego, a jest tylko uwstecznieniem w stosunku do choćby takiej Amnezji, bo ani to zagadek nie ma, ani fizyki, ani oryginalnej fabuły (łoo, tajne eksperymenty na ludziach w podziemiach szpitala psychiatrycznego, łoo, takie oryginalne!) ani nic, tylko spieprzanie przed debilnymi i wolniejszymi od Ciebie przeciwnikami : D Tyle razy czytałem, że Outlast to "coś nowego w gatunku" i dalej nie umiem pojąć w czym jest on oryginalniejszy od Penumbry z 2007 roku albo Amnezji z 2010 czy darmowych minigierek typu SCP: Containment Breach (które ma bardziej rozbudowany gameplay od Outlasta : P).

Nie, horror nie musi mieć krwi, a przynajmniej nie w takich ilościach, nie żeby mnie to ruszało, ale Whistleblower (bo w podstawce było w miarę ok - stylistyka gore, ale jeszcze z umiarem) był po prostu śmieszny, gra starała się udawać poważną, a ta przerysowana i nadużywana brutalność zamiast brzydzić - bawiła. Dead Space akurat dobrze używał takiej stylistyki, nie wpychał na siłę 10 poćwiartowanych zwłok na każdy metr kwadratowy pomieszczenia i kolesia walącego sobie konia w gratisie... serio?

ReaLynX zgaduję, że po prostu woli bardziej sugestywne straszenie w stylu Silent Hilla (czy Amnezji) niż oklepane jump scenki i hektolitry krwi wepchane wszędzie gdzie się da. Outlast nie ma nawet w połowie tak ciężkiego klimatu jak Amnezja (nie mówiąc już o Silentach), no chyba, że tak jak recenzent z tego portalu uważa się, że ciężkość klimatu to tylko to ile wylano litrów krwi i urwanych kończyn na podłogę : D Można stworzyć ciężką i psychodeliczną atmosferę praktycznie w ogóle nie używając takich tanich zabiegów, ale po co myśleć nad scenariuszem i powolnym budowaniem klimatu grozy, jak można walnąć ciągłą akcję (przestająca straszyć po 10 minutach), podlać to posoką i wymyślić jakichś "strasznych" antagonistów (przyznaję, że Gluskin był zrobiony całkiem nieźle i nawet oryginalnie, ale cała reszta z podstawki i oryginału razem wziętych to nic specjalnego), ot, prosty horror dla mas, nie ma czym się jarać. Gra się przyjemnie, grafika cieszy oko, ale nic poza "dobrą" grą bym tego nie nazwał, a na pewno nie powiewem świeżości, bo to samo w lepszym wydaniu było już wiele lat temu.

14.05.2014 23:16
odpowiedz
Przemcio666
9

Amnezja grą przygodową przy Outlaście... no zaraz padnę, bo oczywiście każdy horror musi posiadać przesadnie dużą ilość krwi, flaków i ogólnopojętej brutalności : D Nie zapominając o słabych jump scenkach co 5 minut i niemalże ciągłej akcji - inaczej horror jest "nudny i głupi". Grajcie w Amnezje z przeświadczeniem, że nie jest to pierdoła dla dzieci z wyskakującym "BU!" co chwilę i tanimi zagrywkami z Hollywoodu, a horror z krwi i kości, z odpowiednim suspensem, z powolnym budowaniem klimatu i potrzebą głębokiej imersji. Nie wiem jakim cudem ktoś wcześniej wspomniał, że Outlast to najlepszy horror po SH - osoba rozumiejąca klimat SH powinna brzydzić się taką taniochą : D

Dodatek słabszy od oryginału (który nawet dawał czasem radę), jeszcze więcej przerysowanej brutalności, a poziomy trudności (grałem na koszmarnym) niewiele dają, bo przeciwnicy nadal są wolniejsi od nas, a ich AI jest proste do wykiwania i nie trzeba się tu nawet ukrywać, wystarczy przeć przed siebie (pomijam zmniejszoną ilość baterii, bo tylko raz w grze na chwilę nie miałem energii w kamerze, więc wiele mi to nie utrudniło). W dalszym ciągu jump scenki są idiotyczne, nie współgrają z klimatem, przez co zapominałem o nich po kilku sekundach. Szkoda, że w dzisiejszych czasach horrory robione są pod masy zachwycające się śmiesznymi filmowymi horrorami typu [REC] czy Grave Encounters. Czasy horrorów z PS2 - proszę, wróćcie...

03.12.2013 03:32
odpowiedz
Przemcio666
9

Jak dla mnie Outlast nie ma startu do Amnezji (oczywiście jedynki). Mógłbym podać tylko jeden powód - jesteśmy szybsi od potworów/ludzi nas goniących, no i w którym momencie ma mi to podnieść adrenalinę? Jak każdego mogę wykiwać w 5 sekund, gdzie w Amnezji im dłużej biegłem tym głośniej słyszałem drepczącego za mną potwora - TO dodawało adrenaliny. Kilka razy w grze faktycznie miałem "ciepło", na pewno zapamiętam moment, w którym uciekaliśmy i zasuwaliśmy za sobą szafki (swoją drogą - zgapiony z Call of Cthulhu - brakowało tylko zatrzasków na drzwiach : D), albo ogólnie cały fragment z doktorkiem Tragerem. Jednakże Amnezjowe pierwsze spotkanie z Water Lurkerem było o wiele mocniejsze (szczególnie jak mamy przed sobą drzwi, za nami leci niewidzialny potwór, a drzwi okazują się być... zamknięte : D).

Druga sprawa to muzyka, już nawet Penumbra była w tym przypadku o wiele lepsza, posłuchajcie sobie choćby tego utworu - [link] Tak powinny "wyglądać" utwory, która mają wywołać na mnie wrażenie, a w Outlaście są bo są... nawet nie pamiętam jak już leciały (wiem, że u Tragera było lekko lepiej).

Gameplay jest mega ubogi, nawet protoplasta gatunku horrorów "uciekanych" - Clock Tower był już bardziej rozbudowany (mowa tu o trójce, te pierwsze to point'n'clicki : P). Nie mówię już nawet o Haunting Ground na PS2 (2005), które pod tym względem przewyższa do dzisiaj każdy horror w tym rodzaju (strasznie niedoceniona gra, a szkoda). Tu nawet zagadek normalnych nie ma, wszystko sprowadza się do znalezienia czegoś tam na jakimś tam obszarze i pójścia dalej.

Klimat? Cięższy od Amnezji? Eee... wiecie co to jest tzw. suspense? W Outlaście nie było go W OGÓLE, od samego początku jesteśmy bombardowani zmasakrowanymi zwłokami i jump scenkami (czy tam jump scare'ami - jak kto woli) dla dzieci, które jedyne co potrafią wywołać to przerażenie (łał, zagrajcie sobie w jakikolwiek flashowy "horror" i macie dokładnie to samo : D), a niedługo później spotykamy swojego pierwszego przeciwnika. Klimat budowany był odpowiednio dopiero od połowy gry, zrezygnowano z dziecinnych jump scenek średnio co minutę i było fajniej, ale sam początek to kicha kompletna, przypominająca niskobudżetowy horrorek dla dzieci. Pamiętacie jak budowany był klimat w Silent Hillu 2, czy Amnezji? Przez dobre pół godziny (jak nie dłużej) nie gonił nas/nie walczyliśmy z żadnym stworem, co wprowadzało w atmosferę i tworzyło suspense, którego na próżno szukać w Outlaście. Niestety większość osób nieobytych w horrorze woli właśnie taki "typowy amerykański straszak", gdzie wszystko mamy podane na tacy, nie jest wymagana od nas wyobraźnia i stosowane są najbardziej ograne tricki - stąd często młodszym graczom nie przypada do gustu Amnezja, Silent Hill, czy genialny Fatal Frame.

Generalnie Outlast nie jest złą grą, nie jest też mało straszny, bo mogę go uznać za jedną z najmniej strasznych najstraszniejszych gier w jakie grałem (: D), ale to tylko 7/10, nie ma w tej grze nic nadzwyczajnego (zapomniałem jeszcze o fabule - kompletnie mnie nie pociągnęła). Radzę osobom uważającym tę grę za arcydzieło nadrobić prawdziwe arcydzieła - Fatal Frame (całą serię), Silent Hille (te starsze, szczególnie 2 i 3) czy Forbidden Siren (bardzo trudne, tylko dla zapalonych fanów gatunku, sam miałem z tym niemałe problemy : >). Trzeba się tylko przełamać do mechaniki klasycznych survivali (jeśli w takowe nie graliście), a dopiero wtedy ujrzycie prawdziwe piękno horrorów i mistrzostwo w kwestii budowania ciężkiego klimatu i pisania genialnej fabuły (tutaj ukłony głównie w stronę Silent Hilla 2 i 4, no i Rule of Rose, sama gra to kupa pierwszej klasy, ale historia jest przepiękna).

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl