Byłem ogromnym fanem Gothica 1, 2 , NK . Spodziewałem się po Elexie powrotu do korzeni. Niestety mam mieszane uczucia. Klimat i połączenie magii, technologii, broni białej, łuków, karabinów laserowych został przez Piranię po prostu wykonany źle. Tak jakby wszystkie możliwe pomysły które pojawiły się w innych produkcjach zostały wciśnięte na siłę do tej gry. Nie jestem fanem gier postapokaliptycznych, natomiast grając w takiego chociażby Fallouta, lub Wasteland, które są zupełnie innymi grami, to miałem wrażenie, że są one spójne. Wracając do Elexa... Pierwsze zażenowanie dopadło mnie, kiedy zobaczyłem pierwszą scenkę i lecącego dowódcę Jaxa w swoim statku... ( na widok chłopka w statku po prostu zacząłem się śmiać ) . Nie mówię tutaj o grafice, bo ta wg mnie jest akceptowalna. Jednak miałem wrażenie, jakby zrobili latający pokój, do którego wsadzili gościa :D. Na szczęście później było już tylko lepiej. Przez pierwsze godziny próbowałem poznać świat, odwiedzić wszystkie frakcje. Powiem szczerze, że mimo topornego systemu walki, to jednak wciągnąłem się w ten świat. Zaglądałem w każdy możliwy kąt i na pewno się nie nudziłem. Rozmawiałem z każdym npcem i starałem się wykonywać wszystkie misje poboczne. Spędzałem długie godziny przed komputerem nie mogąc się oderwać. Jednak po około 25h czar prysł. Walka która była na początku bardzo trudna, to po wyfarmieniu naszej postaci robiła się zbyt prosta. Cały system był po prostu skopany. Beznadziejne targetowanie w walce bronią białą, wszyscy przeciwnicy rzucający się na naszego bohatera. Nasz towarzysz który czesto przyglądał się jak jesteśmy okładani. Broń dystansowa która od połowy gry staje się za bardzo op. Walka 1v1 jeżeli mamy tarcze, to jest zawsze wygrana. Sporo absurdów i bugów ( najbardziej podobał mi się ten, kiedy troll rzuca w nas skałą, robię odskok a moja postać, jakby mając swoją grawitację przyciąga tą skałę za sobą :D wtf?! ). Odnośnie fabuły to hmm, wg mnie też była średnia. Misję poboczne stały na wysokim poziomie, jednak główny wątek wg mnie był robiony przez zupełnie inne osoby. Przyzwyczajony do produkcji Piranii zaczynałem od zrobienia wszystkich misji pobocznych we wszystkich frakcjach, żeby mieć jak najwięcej doświadczenia. Skończyło się to tym, że misje główne stały się mega proste, a w późniejszej fazie rozrgrywki zbugowane. Zawsze w grach tego typu jarało mnie przyłączenie do frakcji i awanse. Tutaj było to po prostu zbędne i nieistotne. Trzeba było spełnić określone warunki i tyle. NPCów i tak to nie obchodziło. Reagowali na nas tak samo. Dodatkowo zawsze cieszyło mnie prowadzenie gry od zera do bohatera. Tutaj zostało to przesadzone. O ile w Gothicu czułem potęge postaci lejąc ścierwojada z piąchy, tak tutaj czułem nude... Podsumowując, miałem ogromne nadzieje, jednak wyszło średnio. Moja ocena to takie naciągane 7/10 i to tylko że nie ma w tym roku żadnej alternatywy.