@tosiekkeisot Wybacz też nie chcę nikogo urazić, ale czy Skyrim w ogóle miał fabułę? 0.0 Jak na razie Wiedźmin 3 zapowiada się dla mnie świetnie, ponieważ głównie chodzi mi o kontynuację historii z poprzednich gier i książek (powrót Ciri mrrr) a może na jakichś średnich pójdzie mam nadzieję. Pozdrawiam!
O, na pewno chętnie poczytałbym o takich postaciach jak Lara Croft i Rayman. Kontynuuj serię, świetnie się to czyta ;)
Najbardziej czekam na Armikrog, ale niestety nie znalazł się w zestawieniu :(
Wybrałem: 1. Syberia III 2. Wiedźmin 3 Dziki Gon 3. Batman Arkham Knight
O nieeee! Nie ma Castlevanii Lords of Shadow 2 :( To jest moja gra roku. Na pierwsze miejsce leci Sherlock Holmes: Zbrodnia i Kara, na drugie: Dragon Age Inkwizycja ( byłoby na pierwszym ale zakończenie mnie mocno rozczarowało) a na trzecim miejscu Child of Light, za piękny styl graficzny, soundtrack i to COŚ co mnie po prostu oczarowało... ( dodałbym jeszcze South Park Kijek Prawdy) :D
Gdy ta szczera rozmowa dobiegła końca, nastała krępująca cisza przerywana jedynie niepokojącym śpiewem lelków. Wokół szalały płomienie, a my staliśmy, patrząc z góry na klęczącego Blackwalla, każdy z nas w lepszym lub gorszym stanie.
Morrigan miała rozciętą wargę i poszarpane szaty, Byk poniósł znacznie większe straty – lewy róg został ukruszony, a z jego ramienia obficie sączyła się jucha. Ze strachem obejrzałem siebie. Mogą sobie państwo tylko wyobrażać moje zdziwienie - przepiękna skórzana kurtka została przepalona; zza koszuli wystawały me, sławne na całe Thedas, włosy klatki piersiowej. Na szczęście Biance nic się nie stało - sprawna i jak zwykle gotowa do działania. Inkwizytorka w dalszym ciągu spokojnie spoczywała na noszach. Zazdrościłem tej małej szpiczastouchej.
Blackwall podniósł głowę, każdego z nas po kolei zlustrował wzrokiem. Gdy tylko jego pełne błagania spojrzenie padło na mnie, szybko odwróciłem się w stronę wiedźmy i popatrzyłem na nią wyczekująco. Każdy z nas dobrze wiedział o co chodziło biedakowi – Strażnik nie miał szans wyjść z tych bagien żywy, a ktoś spośród naszego grona musiał dopełnić jego przeznaczenia. Ciszę przerwała Morrigan:
- Który z Was się tym zajmie, hm? Bardzo mi przykro, ja nie mogę tego zrobić ponieważ… - AH CO SIĘ DZIEJE?!
Niestety nie dane nam było poznać powodów nagłego tchórzostwa czarodziejki, gdyż stało się coś nad wyraz niespodziewanego. W gardło Blackwalla wbił się długi, przeźroczysty szpikulec – sopel. Strażnik zaczął charczeć, usłyszeliśmy obrzydliwy bulgot dobywający się z jego ust a następnie ciało mężczyzny zwiotczało.
Szybkim, zwinnym ruchem dobyłem Bianki, naciągnąłem bełt i odwróciłem się w stronę z której nadleciały śmiertelne, lodowe pociski. Ku mojemu zdziwieniu dostrzegłem stojącą na wyprostowanych nogach Inkwizytorkę z wyciągniętymi w naszą stronę dłońmi.
- Nic już nie można było dla niego zrobić. Widziałam go w moich snach. W JEJ snach – wyszeptała dziewczyna.
- Opuść dłonie smarkulo! – krzyknąłem, celując doń z mojej wiernej kuszy.
Posłuchała mnie. Padła na kolana, a z jej wielkich, błękitnych oczu pociekły łzy. Podszedłem do niej, słyszałem ciche kroki Byka za mną – ubezpieczał mnie. Natomiast Morrigan stała w miejscu z rozdziawioną szczęką i szeroko otwartymi oczyma. Po chwili otrząsnęła się z szoku, jakim była nagła śmierć Strażnika i orzekła swym cichym ,lecz donośnym głosem który dodatkowo doprawiony był zaciekawieniem.
- To doprawdy interesujące. Wygląda na to, że Flemeth (zakładam że jako Zaklinacze wiecie kim, a raczej czym, jest ta istota) jest na tyle osłabiona, że nie może utrzymywać klątwy. Jednak mamy jeszcze szansę! Musimy tylko wypocząć i zebrać siły. Chyba wiem, w którą stronę powinniśmy się udać. Co zrobimy ze zwłokami?
- Powinniśmy je spalić. – rzekł Byk – rozpalę ognisko, odpoczniemy i zmówimy modły za duszę Blackwalla.
Nadzieja wróciła do naszych serc. Poczułem nagły przypływ determinacji. Wziąłem pod rękę inkwizytorkę i powiedziałem:
- Chodź, dziecko. Czas położyć temu kres.
- Niebawem uderzą – odezwała się Morrigan, wypowiadając na głos to, co i tak wszyscy przecież wiedzieliśmy. Słowa czarownicy uświadomiły kompanii powagę sytuacji; teraz już wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, iż misja poszukiwawcza zmieniła się w walkę o przetrwanie.
Dobrze, znacie już mniej więcej nasze położenie oraz genezę tej bezsensownej wyprawy, moi drodzy, przejdźmy więc do konkretów.
Tę brzemienną w skutkach noc spędziliśmy w dość płytkiej, lecz suchej pieczarze. Inkwizytorka oraz Blackwall nie dawali najmniejszych oznak życia. Byk rozbił obóz, ja postarałem się o ogień, a czarodziejka stanęła u wylotu jaskini i przerzedzała groźną mgłę. Wszystkie te czynności odbyły się w całkowitej ciszy.
Każdy po kolei rozłożył swoją matę do spania. Na warcie jak zwykle stanęła Morrigan. Coś mi się nie podobało w zachowaniu czarodziejki. Minę miała wyniosłą i dumną, lecz za tą maską mogłem dostrzec narastającą niepewność i strach. Postanowiłem, że nie spuszczę tej kobiety z oczu. Zaciągnąłem swój koc w róg pieczary, skąd mogłem spokojnie obserwować poczynania wiedźmy. Położyłem się, powiedziałem Biance „dobranoc” i zmrużyłem oczy, lecz pomimo wyczerpania nie zasnąłem, czuwałem.
Gdy tylko wnętrze jaskini wypełniło się miarowymi, spokojnymi oddechami śpiących, czarodziejka powoli wstała, otoczyła wyjście jaskini barierą chroniącą przed mgłą i wyszła na zewnątrz. Szybko podjąłem decyzję. Wyślizgnąłem się spod koca, narzuciłem płaszcz, chwyciłem Biankę i wybiegłem w gęstą, nieprzeniknioną ciemność. Gdybym tylko wiedział jakie będą skutki tej nocnej wyprawy…
Niestety, moja decyzja nie była zbyt przemyślana. Kiedy tylko znalazłem się poza jaskinią, natychmiastowo straciłem orientację, krótko mówiąc: zgubiłem się. Dodatkowo, gęsta mgła otoczyła mnie i Biankę. Zacząłem kaszleć, płuca płonęły mi żywcem, a z nosa pociekła mi krew. Śmierć była blisko; uświadomiłem sobie, że odnalezienie Morrigan jest moją jedyną szansą.
Usłyszałem cichy, niewyraźny głos kobiety dochodzący gdzieś z bliska. Nabrałem powietrza i ruszyłem w tamtym kierunku. Bagna usiane były wiszącymi w powietrzu błędnymi ognikami, co pozwalało mi dostrzec niewyraźną, skrytą wśród wysokich traw ścieżkę. Po pewnym czasie wyszedłem na otwartą, oświetloną przez księżyc polanę otoczoną magicznym bąblem. Prędko wbiegłem do tej cudacznej sfery i poczułem, że czyste powietrze napełnia moje ciało zbawczym tlenem. Po chwili, gdy mój umysł oprzytomniał, uświadomiłem sobie, że w obrębie pola ochronnego stoją jeszcze dwie osoby. Szybko skryłem się za drzewem i wytężyłem słuch; już po chwili znałem tożsamość obu postaci.
- Morrigan, już myślałam, że cię dziś nie zobaczę – odezwał się stary, oschły kobiecy głos.
- Wybacz mi spóźnienie, matko – w odpowiedzi rzekła Morrigan.
Tamtego lata przyjmowaliśmy obelgi i błogosławieństwa z tą samą obojętnością. Maszerowaliśmy na północ, a wokół nas kraina obracała się w popiół.
Szczerze? Nie mam pojęcia dlaczego zdecydowałam się eskortować tych wieśniaków do Amarantu. Mogłabym już kierować się w stronę Orlais, teraz to jest priorytet.
Ale nie, mała Morrigan musiała akurat teraz poczuć się odpowiedzialna za innych. Ci ludzie mieli szczęście, że przechodziłam przez Denerim kiedy rozpoczął się pucz Kręgów.… myślę, że bez moich barier ochronnych już dawno spoczywali by pochowani głęboko w ruinach miasta.
No, i jeszcze na dodatek musiała się przyplątać ta ruda gówniara, Leliana. Dziecko nam spoważniało, choć dalej dostrzegam w jej oczach niepewność i strach. Jedzie teraz w jednym z powozów, zabawia małe dzieci. Jej starania są bezcelowe i jałowe, nie ma w tych ludziach nadziei, stracili wszystko.
Karawana gwałtownie się zatrzymała. Zsiadłam z konia, żeby zobaczyć co się stało. To, co ujrzałam będzie prześladować mnie w moich snach do końca życia.
Na wysokie stojące wśród gęstych liści pale ponabijani byli ludzie, choć u niektórych udało mi się dostrzec elfie uszy. Odór był okropny, widok zmasakrowanych ciał jeszcze gorszy. Co tu się stało?
Z powozu wysiadła Leliana z naciągniętym łukiem w ręku. Zza okolicznych krzaków wyłonił się spokojnie blady, ciemnowłosy mężczyzna dzierżąc w ręce długi kostur i śmiejąc się pod nosem. Rozejrzałam się i spostrzegłam, że jesteśmy otoczeni przez co najmniej tuzin uzbrojonych wojowników. Po chwili okropnej ciszy ujrzałam kątem oka, że jeden z wrogów pada ze strzałą głęboko wbitą w czaszkę. Wtedy rozpętało się piekło. Podpaliłam zaklęciem dwóch przeciwników, lecz na resztę było za późno. Nieznajomy wystrzelił z laski strumień błyskawic, który dosłownie usmażył kilkunastu wieśniaków. Z paniką odwróciłam się w stronę mordercy, niestety w tym samym momencie poczułam tępy ból w głowie i padłam na ziemię. Ostatnią rzeczą jaką zobaczyłam, było nieruchome ciało Leliany. Potem, wszystko zasłoniła ciemność….
Witam! Mam pewien niezrozumiały dla mnie problem. Otóż, gdy chcę włączyć Child of Light wyskakuje mi komunikat: "Your CPU is outdated : all the SSE feature are not available. The engine do not support this processor". Ale wątpię żeby mój procesor nie obsługiwał SSE, tym bardziej że Rayman legends działający na tym samym silniku co CoL działał mi normalnie. Mój CPU: AMD Athlon 64 X2 4800+. Nawet nowe gierki śmigają mi na tym sprzęcie, a CoL nie ma przecież tak dużych wymagań. Byłbym wdzięczny za pomoc, ponieważ napaliłem się bardzo na tę piękną grę. Dziękuję z góry ;)
A jest Remember Me! I w oprawie artystycznej tak jak i w najbardziej niedocenionych!
Grą roku dla mnie jest zdecydowanie Remember Me! Bardzo solidna i zwyczajna gra, taka której baardzo mi brakowało :D W końcu jakaś fajna liniowa gra!
Wie ktoś czy ta gra wyjdzie w wersji pudełkowej w Polsce tzn czy spotkam ją np. w Empiku?