Typ ewidentnie próbuje być "mądrzejszy" od słownika, a nie odróżnia myślnika od łącznika xD Mnie strasznie bolą długie kreski w zdaniach i wolę, jak jest półpauza ze spacjami. Niemniej - Wasz styl pisania i interpunkcja są więcej niż prawidłowe :)
Przecież w książce było wspomniane, że nie będzie musiała przechodzić żadnych prób. Starsza Krew, Hen Ichaer... Wpieprzała wiedźmińskie grzybki, teleportowała się między wymiarami, rzucała czary, a boli was, że potrafi wypić jakiś tam eliksir? Może dodatkowo wytłumaczą jakoś oczy jej ewoluowaniem w czasie, albo inną transformacją? Może odwiedziła wymiar, gdzie próba traw dalej istnieje? Jest tyle możliwości, ale lepiej narzekać z czapy...
Na czym wy gracie w to w ogóle? Nigdy nie miałem takich bugów, nawet przy premierze xD
Dowód na to, że można wątek gejowski jakoś sensownie i w miarę ze smakiem wpleść w fabułę - tak, aby nie psuć serialu i wywalać motywu gejowskiego na pierwszy plan.
Kolega to kobiety chyba widuje tylko na obrazkach w necie? Warto czasem wyjść z piwnicy xD
Taki zakochany w potterowym świecie, a nawet nie wie, że Igrzyska Śmierci, to inne uniwersum xD
INSYGNIA!
Odcisnęło i to znaczny, polecam seriale :) No i sporo się ujawni również w Eternalsach.
Wejście RDR 2 na PC ktoś pamięta? Rozpisz się trochę o tym i powiedz, jak gra działała...
O pomoc poproszą Jaffara z Risen 2, a jak sobie poradzi? No cóż... "Stoch wylądował. Daleko. No k**wa!"
https://www.youtube.com/watch?v=D5_UuBbRmFY
Pchnąłbym go w kierunku Yennefer i już tłumaczę czemu:
W książkach Geralt za każdym razem wracał do Yennefer, nieważne czy po ciężkiej kłótni, czy po długiej rozłące na szlaku. Ostatecznie to Yen była jego przystanią, jego portem docelowym. Niektórzy powiedzą, że ona go tak naprawdę nie kochała, że to tylko życzenie Djinna trzymało ich razem, ale nie mogę się z tym zgodzić - świetnie pokazali to Redzi, w swojej trzeciej odsłonie przygód wiedźmina. Po "cofnięciu" życzenia przez Djinna, Geralt miał prawo wyboru: zostać z Yen lub poszukać szczęścia gdzie indziej. I tu, gdy wybrałem drugą opcję, zobaczyłem prawdziwie załamaną i zdradzoną twarz Yennefer. Była wręcz zdruzgotana. Niebywałe, jak dobrze Redzi pokazali uczucia Yen w tej scenie. Po tym za każdym razem wybierałem opcję pierwszą :)
Ale jest jeszcze drugie dno! Yennefer w kilku scenach zwraca się do Ciri per "córeczko". A Triss (jeśli dobrze pamiętam) per "siostrzyczko". Logicznym zatem jest, aby Geralt związał się z "mamusią" a nie "siostrzyczką" ;)
Dokładnie, również kilka razy przerobiłem sagę Wiedźmina (zarówno książki jak i gry) i serial baaaardzo mi się podoba. Muzyka klimatyczna, walki dynamiczne, fabuła spójna. Poprawność polityczna nie razi mnie jakoś tak mocno jak niektórych...
Malkontenci niech obejrzą jeszcze raz i porównają z polskim serialem :D
Moje postanowienie noworoczne...?
Odejść trochę od komputera i zacząć cieszyć się prawdziwym życiem. Może zabrzmi to strasznie, ale gdy grałem ostatnio online, podszedł do mnie mój prawie dwuletni synek z pluszowym dinozaurem w ręku i pokazywał usilnie, żebym się z nim pobawił, a ja odpowiedziałem tylko "Później synek, tata teraz nie może". Gdy później dotarło do mnie, co zrobiłem, zrozumiałem, że trzeba coś zmienić. Rodzina jest ZAWSZE ważniejsza.
Chrzanić to - nie będę czekał do Nowego Roku, postanowienie wprowadzę od dziś!
I Wam na Nowy Rok (zarówno Czytelnikom, jak i Redakcji) również życzę, aby gry - jakkolwiek wciągające by nie były - nie przesłoniły rzeczy ważniejszych!
Ferie zimowe chciałbym spędzić na planecie Ahch-To (planeta stanowiła kryjówkę Luke'a Skywalkera w najnowszej trylogii Star Wars), gdzie napiłbym się zielonego mleka od Thala-syreny.
Wasze zdrowie Redakcjo :D
https://www.youtube.com/watch?v=UC4A7y7ONoI
Musiałem się dłużej zastanowić nad tym, szukając w zakamarkach pamięci tytułu, który zostawił we mnie żywe wspomnienia z czasów dzieciństwa, a który ma jeszcze do wykrzesania z siebie sporo.
I tak - przy nadchodzących magicznych Świętach Bożego Narodzenia, wpadłem na pomysł, że najbardziej ucieszyłby mnie reboot magicznego świata gry Harry Potter i Kamień Filozoficzny, albo którejkolwiek z tej serii, gdzie można było biegać po Hogwarcie.
Pamiętam, że ogromną frajdę sprawiało mi szukanie ukrytych przejść w zamku, zbieranie kart czarodziejów oraz nauka czarów. Chciałbym zobaczyć jeszcze raz z mojej mugolskiej perspektywy uniwersum Harry'ego Pottera w dużo lepszej szacie graficznej i z rozbudowaną (być może w formie jakiegoś RPG) fabułą. Hogwart otwiera przecież tyle możliwości, można by rozwijać drzewka różnych umiejętności (alchemia, zaklęcia, transmutacja). A przede wszystkim daje nam możliwość zostania czarodziejem - a któż z nas po lekturze książki J.K. Rowling nie marzył o tym, by pewnego dnia przyleciała do niego sowa z listem w dziobie?
Aż się zalogowałem, żeby to skomentować... - arachno rzeczowo opisał, co jest wg niego nie tak z dzisiejszymi grami RPG, a ty matołku się przywaliłeś, jakby bił w ciebie i twoją religię.
Stanowczo popieram - dzisiaj powinno się tworzyć gry RPG, które nie wymagają czytania 1000 stron tekstu, bo takowe tytuły trafiają do mniejszej części publiki i na dłuższą metę męczą gracza. Osobiście w takie gry gram tylko dla przejścia, drugi raz po tytuł nie sięgnę, bo po prostu nie warto. Co innego taki Wiesiek - chociaż znam zakończenie, to wrócę chętnie raz, dziesięć razy, bo gra się w to po prostu przyjemnie. Tak samo Gothic II czy Skyrim. Dowody na to, że RPG nie muszą męczyć - mogą bawić historią oraz równocześnie cieszyć oko (3D) i dawać frajdę z każdego kroku (zabicie pierwszego smoka/orka).
Rynek pokazuje to samo. Jak się nie zgadzasz, to zajrzyj w liczbę sprzedanych egzemplarzy ;)