Jeden z nich podchodzi do mnie na każdej przerwie i pyta "co jest?", jako ,że na przerwie nigdy nic się nie dzieje tak rzadko kiedy mam mu co powiedzieć
Dobre.
Przecież złapać ich to nie problem, znasz początek rejestracji, w środku 5 chłopa, a Warszawa cała okamerowana.
Z drugiej strony, jeśli nic się nie stało, to może rzeczywiście nie warto tracić czasu - ani tym bardziej się narażać, bo tacy ludzie lubią się mścić. I to chyba przez to Twoja dziewczyna woli, byś nic nie robił.
Machete mi się podobał (mimo, że Tarantino fanem faktycznie nie jestem - to tak a propos, że wcale nie trzeba być fanem, by jakiś produkt mógł się spodobać.
Tarantino nie miał nic wspólnego z Machete.
Mnożysz przykłady na to, że brak Ci ogólnej wiedzy o kinematografii. ;-)
Ale w porządku, ile ludzi tyle zdań. Przyczepiłem się tylko do tego, że oceniłeś film, chyba nie do końca sobie zdając sprawę czemu on powstał i nie orientując się w trakcie seansu. To nie Abrams w stylu Losta, tylko Abrams w hołdzie Spielbergowi.
Gość jest lekkim karłem i wrzucał takie filmiki, gdzie niby śpiewa z playbacku, na YT. Ludzie się z niego śmiali, bo wygląda jak wygląda, więc 50 Cent się u niego pojawił, w ramach wsparcia zapewne. No i dla rapera to też reklama, jaki to on jest dobroduszny.
Przecież Super 8 to hołd dla kina science-fiction z lat '80. Autor wpisu konsekwentnie się pogrąża, od wtopy z Cloverfieldem po przyznanie się, że E.T. go nie kręci, bo jest starszy od niego. No to co jest z Tobą, jakiego filmu się spodziewałeś? Jeżeli nie masz pojęcia co to klimat s-f z wcześniejszego Spielberga, to nie wypowiadaj się na temat filmu, który został zrobiony tylko po to, by w oczywisty sposób do niego nawiązywać. Super 8 to chyba najlepszy film science-fiction w tym wieku. Widocznie albo jesteś za młody, by zrozumieć, albo nie lubisz s-f.
To tak jakbyś powiedział, że drugi Kill Bill jest przegadany, bo Tarantino Cię nie kręci.
PS. Oczywiście zaś zaraz się rzucą ci mniej myślący i zaczną mówić, że każdy może mieć prawo do własnej opinii. Jasne, że tak, ale umówmy się - fan Paulo Coelho nie idzie na Machete do kina, prawda?
Po prostu ojciec jest ze starego pokolenia, które pamięta starą walutę i ma inne wyobrażenia o wartości rzeczy. Gry dla niego są zapewne głupią zabawką i pierdołą dla małolatów, więc tak do Ciebie mówi, bo ma Cię za dorosłego człowieka i nie może zrozumieć jak to jest, że wydajesz tak wielkie pieniądze "na głupoty".
I szczerze wątpię, że masz tak dobrze płatną pracę, skoro nie rozumiesz tak podstawowych rzeczy.
Oczywiście nie mówię, że masz nie wydawać tej kasy na gry, ale nie rozumiem Twojego zdziwienia na reakcję ojca.
Wie ktoś jak zmienić kamerę?
edit: w demku, of course :-)
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2004-05-27 14:57:41]
Mam tą gierkę już od dawna, znudziła mi się po godzince, szczerze powiedziawszy bieda...