Ja osobiście pchnę go w kierunku Yennefer, ale zdaje mi się nawet gdybym pchnął go w kierunku Triss, to i tak koniec końców wyląduje w ramionach Yen. Z przeznaczeniem nie da się wygrać. Sam Geralt złączył swoje losy z losami czarodziejki z Vengerbergu. Z całą sympatią do Merigold, nie ma ona szans u wiedźmina, niestety. To taka trochę nieszczęśliwa miłość w jej przypadku i obawiam się, że Geralt nie potraktowałby jej inaczej niż każdą inną miłosną przygodę, po której i tak ląduje w rękach swojego przeznaczenia.
Skoro wigilia to i mamy do czynienia z niecodzienną atmosferą, bo obchodzimy urodziny zbawiciela. Z tego względu spójnie z tematem proponuję zbawienny sznaps z Kingdom Come Deliverance. Czy to potrawa? Myślę, że można ją jako potrawę uznać, ponieważ samo stworzenie sznapsa nie różni się zbytnio od gotowania.
Dla mnie odpowiedź jest oczywista. Zważywszy na to, że nie potrafię robić wypieków ni chu chu, wybór może być tylko jeden - Gaunter o'Dim. Chyba jedyna postać z gier, która na pieczeniu pierników zna się doskonale, a co najważniejsze zna ich sekretny składnik i potrafi używać go do woli. Przy naszej współpracy to on będzie wiódł prym a ja nie będę przeszkadzał. Tak jak mówię choćbym chciał nie potrafię. Mam tylko nadzieję, że za taką pomoc nie zażyczy sobie niczego w zamian :l .
Podarowałbym This War of Mine. Raz, że solidna produkcja, a dwa, skłania do refleksji oraz pomaga budować rodzinną atmosferę, bo ludzie zaczynają doceniać to co mają i cieszyć się swoim życiem.
Odpowiadam ze stoickim spokojem :
Moim zdaniem to nie ma tak, że za cesarskimi albo za gromowładnymi. Gdybym miał powiedzieć, co cenię w życiu najbardziej, powiedziałbym, że ludzi. Ekhm… Ludzi, którzy podali mi pomocną dłoń, kiedy sobie nie radziłem, kiedy byłem sam. I co ciekawe, to właśnie przypadkowe spotkania wpływają na nasze życie. Chodzi o to, że kiedy wyznaje się pewne wartości, nawet pozornie uniwersalne, bywa, że nie znajduje się zrozumienia, które by tak rzec, które pomaga się nam rozwijać. Ja miałem szczęście, by tak rzec, ponieważ je znalazłem. I dziękuję życiu. Dziękuję mu, życie to śpiew, życie to taniec, życie to miłość. Wielu ludzi pyta mnie o to samo, ale jak ty to robisz? Skąd czerpiesz tę radość? A ja odpowiadam, że to proste, to umiłowanie życia, to właśnie ono sprawia, że dzisiaj na przykład pomogę gromowładnemu, a jutro… kto wie, dlaczego by nie, oddam się pracy społecznej i będę ot, choćby nieść pomoc cesarskim.
Epicki pościg za pociągiem w GTA San Adreas, który zakończył się niepowodzeniem. A na koniec słowa Big Smoka "All you had to do was complete new years resolution".
Definitywnie kwadracik kojarzący się z prezentami, które lądują pod choinką.

Ja osobiście wybrałbym Płotkę. Nawet nie chodzi o to, że specjalnie szybko się porusza, choć co prawda jest w stanie w mgnieniu oka pokonać dzielące dwa kontynenty morze. Bardziej chodzi o jej wspaniałe zdolności do lądowania na dachach, co znacznie ułatwi dobranie się do kominów :).
Mikołaj w czerwonej zbroi i rózgą w łapie jako dowódca.
Krasnoludki oczywiście z toporami :D.
Elfy - jak to elfy najlepsi łucznicy.
Renifery z jeźdźcami uzbrojonymi w kopie z cukrowych lasek.
Renifery zaprzęgnięte w sanie jako ekwiwalent rydwanów.
Elfy w kamuflażu z choinki uzbrojone w miecze.
Myślę, że mogą próbować siły w Total Warze.
Najchłodniej było mi w epilogu Wiedźmina 1. Świat zniszczony przez śnieg i mróz. Kilkudziesięciometrowa warstwa śniegu, do tego wieczna zmarzlina i wiedźmińska skórzana kurtka , brrr.
Skoki narciarskie oczywiście. Po wycieczce do Zakopanego może się tym zainteresować, a skrzydła Ikara sprawią, że będzie bezkonkurencyjny.
Ja bym się wybrał z bohaterem Getting over it with Bennett Foddy. Chciałbym zobaczyć jak się tym garnku gramoli na Rysy :D.