oceny tego paździerza tu i na metacritic to jest dla mnie coś niepojętego. poza tzw. lore (co jest główie zasługą p. Andrzeja) i poza grafiką ta gra to jest czarna dziura i przyniosła mi wiele frustracji, na którą nie zasłużyłem. fabuła to typowe i nędzne "zabili go i uciekł", motywacje głównych bahaterów są psychologicznie niewiarygodne, dialogi są marne, "humor" orbituje wokół srania i ruchania jak w filmach Vegi i Smarzowskiego (nie wiem, mnie to nie śmieszy), grafika jest spoko, ale optymalizacja i design świata, który wygląda jakby absolwentowi szkoły specjalnej ktoś kazał skopiować Dark Souls, już nie są. mapa jest skonstruowana tak, żebyś się zgubił, kursor z zasady pokazuje, że masz iść w złym kierunku, combat(18) zakrawa na terroryzm, jest to zło w czystej postaci, polega na wyczerpującym psychicznie i bolesnym fizycznie (ból palca) spamowaniu dwóch przycisków i randomowym odskakiwaniu w bok, w drugi bok albo do tyłu, a w trakcie tych skoków zazwyczaj doznajesz obrażeń, bo hitboxy źle działają. poziom trudności jest, powiedziałbym, sztucznie zawyżony i powoduje frustrację, a wątpliwe zwycięstwa (?) nie dają satysfakcji (pierwsza walka z głównym antagonistą wygląda tak, że biegasz 10 minut wokół niego jak debil, czekając aż zregeneruje ci się zdrowie na tyle, żeby móc zaryzykować kombo dwa ciosy plus odskok, w trakcie odskoku tracisz 9/10 życia, więc znowu musisz biegać). poza tym ciągły backtracking po zbudowanych jak labirynt lokacjach przy pomocy źle działającej mapy to nie jest dobre zajęcie dla szanującego przynajmniej w minimalnym stopniu człowieka. nadal występuje tu ten świetny pomysł obecny w części pierwszej, że nie możesz zeskoczyć z półki skalnej pół metra w dół, musisz szukać schodów, które są 500 kilometrów gdzie indziej. generalnie gameplayowo ta gra to jest ciągły ból.