32 godziny gry za mną. Mogę wybaczyć grafikę (nie, nie wierzę w zamysł "impresjonistycznego nieba", wszystkie tekstury wyglądają jakby ktoś je wstawił z zamiarem dopracowania, ale moment ten nigdy nie nadszedł). Mogę wybaczyć pewną powtarzalność, bo to sandbox, ale wracanie dwa razy do tej samej lokacji w odbijaniu dzielnicy, do miejsca, które się uprzednio wyczyściło... słabe. W misji "Ira nie prosi", gdy trzeba zdobyć 3 pojazdy dla Burke'a: Trzy razy zabierałam je z dokładnie tego samego miejsca.
Momentami ta gra jest ledwo grywalna. A do tego frustrująca, gdy przez niedopracowanie trzeba uciekać do menu i klikać "wczytaj punkt kontrolny". Czarę mojej goryczy przelała "misja" z Santangelo, która pożarła moją mamonę kilkukrotnie, a przeciwnicy nagle dostali nadprzyrodzonej agresywności i celności.
Muzyka na pewno na plus. Postacie drugoplanowe: Cassandra, Vito, na plus. Biedni scenarzyści się napocili i podratowali grę. Zawód, cóż więcej pisać. 30 klatek też jestem w stanie wybaczyć. Ale ta gra sprawia wrażenie jednego wielkiego "placeholdera". Moja ocena 4.0/10.
Dobry materiał i dodatkowo bardzo mi bliski. Zazwyczaj siadam do takiego, powiedzmy, multiplayera w CoDzie kilka ładnych tygodni po premierze. Kiedy patrzę na innych graczy wydaje mi się, że jestem jedynym noobem na serwerze i gdziekolwiek się nie dołączę zawsze będę zakałą drużyny. Odczuwam realny stres związany z możliwością popsucia zabawy innym w sieci i nawet pewne poczucie winy, że kosztem złego wyniku drużyny istnieje cień szansy, że czegoś się w końcu nauczę. Miejmy nadzieję, że to uleczalne.
Battlefield 1 ! Bo wieści o settingu I wojny światowej obudziły we mnie głęboko skrywane pragnienie użycia broni chemicznej. Mój wewnętrzny sadysta wprost nie może się również doczekać miotania ogniem w okopy. Pielęgnujmy nasze wewnętrzne monstra!
Tuż po ukończeniu:
Czas całkowity: 22 godziny gry, z czego 20 godzin w świetnym stylu, napięciu, emocjach (świetne zadania "z lupek" i dobra adrenalina z KASIą w obrotach :) ).
Pewne "drewno" w animacji postaci, ale tłumaczę to sobie augmentacjami, coś jak botoks - twarz tężeje.
Poza tym - końcówka jak dla mnie mocno wyhamowała, poczułam nawet znużenie w pewnym momencie, lekką irytację, bo całą rozgrywkę bez niepotrzebnego ogłuszania starałam się zaliczyć, a tu BACH dodatkowy cel: ogłusz 11stu przeciwników (a takie cele korcą). Graficznie na maksymalnych detalach pewnie bardzo solidnie, moja konfiguracja wystarczyła na, powiedzmy, lekko ponad średnie ustawienia, a wyglądało to nieźle na ekranie. Bez rewolucji, ale kompleks Utulek mnie zachwycił pieczałowitością.
Soundtrack świetny. Fabuła niezła (choć sprawia wrażenie pociętej. Także przepraszam Eidos, ale powiem wprost: to się czuje, że cięliście). Radość z gry, radość ze znalezienia szybu: wciąż daje rade. Gra zasługuje na 8/10. Dorzucam połówkę za cyberpunk i głos Adama.
Dawno tak dobrze się nie bawiłam przed telewizorem i z padem w dłoni. Jedna z najlepszych gier ekskluzywnych na PS4. Styl graficzny i mechanika walki mnie całkowicie pochłonęły, a w głowie cały czas sobie układałam jakąś swoją wersję fabuły chłonąc przy tym opis każdego przedmiotu. Ode mnie 10tka, subiektywna, bo gra ma swoje problemy, jak chociażby spadki klatek.
Na mały minus również to, że żeby poznać całą zawartość gry musiałam spojrzeć do solucji. Niektórych rzeczy sama bym w życiu nie odkryła, rzeczy w stylu "wróć tam i tam w tym i w tym momencie".
+ Ogromny za walkę z Logariusem! miałam po niej drętwotę w stawach palców :D
Co tu dużo mówić... Zresztą niewiele tej ultra-jakości można przekazać w słowach. W to trzeba zagrać. Epicka przygoda. Epickie zwieńczenie fenomenalnej serii. Epilog tylko przypieczętował ocenę. 10/10!
Jako ultra fan Naruto bawiłam się świetnie, chociaż tryb fabularny zdecydowanie bardziej podobał mi się w trójce. Przerywniki wstawione prosto z anime trochę mnie kuły po oku, bo i jakość odcinków dramatycznie spadła w ostatnim czasie. Nie-fan nic z tego nie zrozumie. Nakręciłam się jak katarynka i... trochę mnie gra rozczarowała, trochę więcej oczekiwałam.
Ostatnia walka epicko zrobiona.
Mniej w tej części właśnie takich intymnych starć dwójki shinobi, większość to totalna rozwałka na potężną skalę. Może przez to troszkę się dla mnie fabuła rozmyła.
Dla fana i tak pozycja obowiązkowa :)
Jeśli chodzi o trylogię na PS3 to jest to zdecydowanie najlepsza część. Najwięcej szalonych akcji, w końcu dobra walka końcowa, fabuła jakoś mocniej mnie wciągnęła. Zdecydowanie nie zgadzam się, że to tylko "odcinanie kuponów". Ode mnie 9/10
Zdecydowanie lepsza od jedynki. Grając czuję się jak główny bohater niezłego filmu przygodowego :) Jedyne, co mnie osobiście troszkę nie pasuje to ilość sekwencji strzelanin. Ale, to kwestia gustu, a same strzelaniny zrobione są widowiskowo dobrze. Ode mnie 8/10, pewnie gdybym grała w dniu premiery byłaby solidna dycha zachwytu.
Moje pierwsze spotkanie z Nathanem. Świeżo zakupiłam czwartą część, ale postanowiłam przejść jedynkę, by trochę liznąć klimatu, postaci i stylu. Nie zawiodłam się. Gdybym odpaliła tę grę 9 lat temu pewnie dostałaby notę koło 9 lub 10. Wciąż są momenty, które wciskają w fotel. Jako że tak się poukładało, że zagrałam w 2016, to moja ocena : 7/10. Dlaczego?
1) Jak dla mnie troszkę za dużo sekwencji strzelania
2) Nie przypadł mi do gustu pomysł z "pewnym dziwnym typem wrogów" (żeby nie zaspojlerować), ale plus za MP40! Łezka się w oku kręci :) Te sekwencje to czysta nawalanka, trochę dla mnie przesadzone.
3) Praca kamery. Czasem zawadzała.
4) Miałam wrażenie, że pół batalionu wroga składa się z samych Nathanów Drake'ów. Żeby dostać się do niektórych miejsc trzeba oczywiście się wspinać. I wspinać. I wspinać. I na szczycie takiej wieży dla przykładu - bach! Wróg. No pozazdrościć kondycji. Trochę to zabawne.
Ode mnie 7.0/10. Jeżeli tak wygląda część z 2007 roku to aż ciarki mnie przechodzą na myśl o dalszych przygodach. Cóż - czas odpalić dwójeczkę!
27 godzin i ukończono. Rasowy sandbox, masa roboty, niekoniecznie produktywnej :), "wyzerowałam" terytorium Jeeta i jego twierdzę, kolejnych już nie czułam potrzeby, ile można tych hodowli robali naprodukować w świecie, w którym istnieje szybka podróż? :) Fabuła... jest. Ale miłym zaskoczeniem okazał się dla mnie świat. Jakiś taki świeży mi się wydał, wciągnął mnie, zainteresował, krajobrazy piękne. Rozsądna ocena to 7/10, ale ja tam lubię sandboxy i zbieractwo. No i fajnie się lało po mordkach. Więc 7.5 ode mnie.
Niektóre rozwiązania i twisty otoczenia wręcz miażdżą, a cała gra ma niesamowity klimacik. 8/10. Studio ma niesamowity potencjał. I ten album z twórcami pod koniec... Fajny pomysł.
Grało się przednio, mam wrażenie, że wygodniej jednak na padzie niż klawiatura+myszka.
Miło, kiedy 20 letnia seria wciąż ma takie dobre odsłony. Ode mnie 8/10, mogłoby być więcej grobowców, a mniej zapychających "wyzwań".
"W nocy będzie ciemno jak w nosie po tabace" :)
Masz za to wielkie łapiszcze w górę!
Bardzo złożony i ciężki, a jednocześnie ważny temat sobie wybrałeś Jordan. Brawa ode mnie za odwagę do poruszenia takiego tematu na tvgry. Fajnie, że jest w redakcji ktoś, kto patrzy na gry też ze strony szeroko pojętego kulturoznawstwa. Wysłuchałam Cię z zaciekawieniem, zawsze mnie zastanawiało, czy część mężczyzn nie ma po cichu ochoty się jednak zbuntować przeciwko takiej wizji "super-ekstra-maczo". Osobiście, patrzę na to odrobinę przez palce i akceptuję takie uproszczenie modelu faceta w grach (szczególnie jeśli chodzi o produkcje typu Call of Duty czy Gears of War), bo nie wymagam od gier, by były aż tak... "wyważone"(?) - przemyślane tak, by nikogo nie obrazić, oderwane od wszelkich stereotypów. Ale może to mój błąd.
Przyjemna zabawa na dość krótkie (ukończenie zajęło mi 8 godzin), ale intensywne posiedzenie :) Na poziomie "soldier" można bez większych problemów i fali zgonów się zrelaksować. Historia przewidywalna, grafika cieszy oko, sekwencje walki powtarzalne, ale miodnie się "finiszowało" kolejnych wrogów.
Solidna gra akcji, bez większych fajerwerków (oprócz grafiki). Ot, miły wolny dzień z padem :)
Miasto jak zawsze świetnie oddane, linka na plus, jazda i rozbijanie się powozami na śmieszny plusik za "realizm". Fabuła średnia, ale niektóre misje zrobione z polotem. Klimatu dodaje utrzymanie wszystkiego w angielskim humorze. Bugów zdecydowanie mniej niż w Unity i sama gra ciekawsza niż Unity. I świetne zadania u Dickensa i Darwina :)
Solidny Asasyn, całkiem niezła gra po brzegi wypełniona zadaniami. W sumie jak się nimi żonglowało: uwolnij dzieciaki-uprowadź towar z powozem-porwij draba i nie zabij-szukaj pozytywek-odbij posterunek-walnij parę skrzynek-poszukaj butelek po piwie etc to przynajmniej mi, udało się uniknąć znużenia rozgrywką.
Ode mnie 8/10 - gra zasługuje na 7.0, wystawiam ósemkę, bo... no ten Asasyn to taka tradycja coroczna, a ta część mnie miło zaskoczyła.
Dość krótka linia fabularna i jak dla mnie, niewykorzystany potencjał w pokazaniu "tej drugiej strony", Templariusze "asasynowaci", trochę zbyt słabo skontrastowani. Poza tym: solidny Asasyn, mimo oczywistej kalki z Black Flag grało mi się świetnie (polowania, zwiedzanie lokacji, ulepszanie statku, zdobywanie fortów) może dlatego, że sięgnęłam po Rogue dwa lata po przejściu IV i powrót do starej formuły był "świeży". Ode mnie 7.5/10.
Nie wiem... Piękny, radiowy głos. Ale... jakoś strasznie ten komentarz wydaje się... udziwniony? Przekombinowany? Może troszkę... zwyczajniej?
Albo pozostaje się przyzwyczaić.
Jak dla mnie tak samo dobra jak część trzecia. Jedynka wciąż przede mną. Genialna seria.
Jedyna do tej pory gra, którą przeszłam kilkanaście razy. Pierwszy raz w 2003 roku, ostatni raz rok temu. I teraz znowu naciera na mnie chęć ponownego zagrania. Gra tak dla mnie fenomenalna, że nawet nie odczuwam graficznego "zestarzenia się": rozczarowania tym, co się myślało o tej grafice w 2003 roku, a jaka się ona wydaje teraz. Mój sentyment do tej gry jest po prostu bezwarunkowy.
Trudno ocenić to jako 'grę' bo bliżej temu do filmu. Fabuła mocno przeciętna, nużąca i przewidywalna. Patrzy się na to przyjemnie, oprawa graficzna to jedyny warty uwagi aspekt tej produkcji. Irytujące jest powtarzanie skrajnie oskryptowanych sekwencji w razie porażki. Przykład: w rozdziale "skradankowym" w ogrodzie strażnika zabić możemy będąc dokładnie za jego plecami, w linii prostej, głupotą jest to, że gdy tylko skręci znowu musimy poczekać aż trójkąt "się zlezie". Irytujące. Nawet nie wymagające, po prostu irytujące, bo przecież i tak to tylko parę kliknięć w trójkąt by znowu przejść do długich sekwencji "filowych". Mechanika strzelania na plus. I grafika na mega plus. Oczy puchną od dobrobytu. Moja ocena: 4.5/10
Bardzo solidna gra, kawałek niezłej zabawy. Zaliczona w 10 godzin na L4, bez maksowania - jakoś nie czułam takiej potrzeby. Pod koniec już trochę mnie nużyło bieganie tam i z powrotem po Asylum, parę razy w trakcie walki pojawił się problem z namierzaniem przeciwnika... i z narzekania to tyle. Fanem uniwersum Batmana nie jestem, ale nawet ja zauważyłam niesamowitą pracę, jako włożyło Rocksteady by dopieścić klimat gry. Groteskowo-mrocznie. Ode mnie solidne 7.5/10.
Każdy weekend od 22 maja spędzony przy Wiedźminie. Skończony dopiero dziś. Godzin nie liczę, bo zabawa była przednia i nieraz po "siadam tylko na chwilę z rana" robiło się jakoś ciemno w pokoju :) Świat mnie pochłonął, piękny ten świat, niesamowicie autentyczny i taki przaśny, swojski. Brawo CD Projekt Red i dzięki za świetną trylogię. Dla Dzikiego Gonu ode mnie 9.5/10. (A, bo czasem jak schodzę z konia to wpadam do nieistniejącej wody, a to koń mi jedzie pod górę z głową w tejże górze, a zadem pionowo.)
Nie wiecie może kiedy się można spodziewać wersji pudełkowej? Jeśli w ogóle należy się jej spodziewać :) Choć skoro dwie poprzednie części wyszły w pudełku, to trzecia pewnikym też się pojawi.
Czy to jakiś błąd, czy UV usunął swoją ocenę ? :)
Edit: Ok, przecież recenzował wersję na PS4. Sorka.
Wiedźmin to Wiedźmin, zagrać należy! :) Każdy z nas już sobie o nim opinie wyrobi.
Szacunek dla REDów za ambicje i aspiracje. Życzę im tylko, by nie dopadł ich po premierze "Dziki Zgon" finansowy, ale skoro ponoć się rozeszło samych pre-orderów milion...
Co do oceny - to było do przewidzenia, że Polacy i polskie serwisy grę ocenią najsurowiej. 8,5 to bardzo solidna ocena, pewnie okrojona z euforycznych emocji, które na bank towarzyszyły recenzentowi przy ogrywaniu. Zapewne ocena jest bardzo "trzeźwa". Z drugiej strony... jeżeli ocena poleciała o 1.5 w dół za problemy techniczne wersji dla recenzentów... AC Unity mimo tragedii w kwestii technicznej otrzymał ocenę 9.0.
Patche wszelkie usterki i bugi ładnie pewnie połatają. Czyli za miesiąc gra zasługiwałaby już na 10/10?
To w sumie ciekawa kwestia... Jak problemy techniczne wersji dla recenzentów (które to problemy na bank zostaną błyskawicznie połatane) mogą wpływać na ocenę końcową? Nie jestem kompletnie specem od "problemów i ich łatania", ale czy obniżanie oceny o 1,5 z powodów, które i tak niedługo z gry znikną jest słuszne?
Ciekawią mnie Wasze opinie na ten temat.
Czy skrajnie zbugowany początkowo AC Unity nie powinien dostać w recenzji 7/10?, 5/10?
Pewnie straszny gniot z tego Wiedźmina, skoro Assassin's Creed Unity dostało od redakcji ocenę 9.0/10, a "Dziki Zgon" zaledwie 8.5... Strach odpalać... Strach się sugerować.
Oby projekt nie przepadł w czeluściach. Od Vampire Masquerade jak dla mnie pełna posucha, świeżej krwi temat potrzebuje. Oczekuję solidnej produkcji i basta.
@WitcherPL - w tym miejscu w grze jest "bug ojciec" - kurki są zamienione - ciepła jest zimną wodą, a zimna ciepłą. Odkręć zimną i poczekaj :)
Wcześniej nie zdarzyło mi się grać w Soulsy. Bloodborne to moja pierwsza przygoda z taką mechaniką gry i dość szalonym poziomem trudności. Na początku ginęło mi się praktycznie na każdym kroku, po godzinie już system uników był w miarę opykany, więc coś więcej się dało obejrzeć, w sensie lokacji. Owszem, chciało się rzucić padem kilkanaście razy, gdy po kolejnym zgonie wraca się do samego początku, ale radość chociażby z głupiego odblokowania przydatnego skrótu, czy nauczenia się zachowania wrogów jest przeogromna. Mimo iż totalny ze mnie "soulsowy" laik, to nie zrażam się, w końcu poziom trudności to też zaleta tej gry, jeden z czynników, który mnie pchnął do zakupu. Zadzieram kiecę i lecę. Ilości zgonów już nie liczę, ale ach! Ta gra każdym kolejnym starciem mi przypomina, że warto. Może nie jest to "relaksująca" rozrywka, ale takiej się nie spodziewałam. A ocenę zostawię, gdy już dobrnę pewnego dnia do końca. Na chwilę obecną tylko praca kamery mnie irytuje, ale z drugiej strony - przy takiej dynamice starć, gdzie miota mną jak szatan, to ciężko byłoby chyba o idealną pracę kamery.
Okładka 2, bo jest zdecydowanie bardziej niepokojąca. Ta czaszka się rzuca w oczy... i właściwie tyle. To mogłaby być równie dobrze okładka jakiegoś hack'n'slasha. Smarujcie dwójeczkę jako okładkę.
Gra trzyma w "niepokoju" - ma na to wpływ oprawa graficzna oraz genialne udźwiękowienie. Gdy gaśnie zapałka, niepokojące dźwięki narastają tak, że w całkowitej panice odpalam kolejną, gorzej, gdy kolejnej brak w łapie, a charakterystyczny "obślizgły" dźwięk zjaw pojawia się gdzieś koło nas w całkowitych ciemnościach. Gra straszy atmosferą i klimatem.
W recenzji pojawiły się zarzuty co do pracy kamery - faktycznie, lubi sobie poskakać, ale po paru takich szalonych przeskokach moje palce automatycznie zaczęły reagować na te fanaberie, więc to nie skoki kamery były najczęstszą przyczyną moich zgonów w grze. A zgonów było kilka...
System zapisu jest... hmmm... wyzwaniem :) ale ileż tych foteli można było napakować w tym domostwie? Gdyby taki się trafiał na każdym kroku to chyba by się tak czujnie nie stawiało kroków w każdym kolejnym pomieszczeniu.
Gra przypadła mi do gustu, historia - może nie jest jakaś wymyślna i zaskakująca, ale chciało mi się brnąć dalej, chciało mi się czytać znalezione listy, gazety i pamiętniki.
Dobra, solidna gra z "duszą". No i ta grafika!
Piękna interaktywna opowieść. Można by się rozpisywać o dojrzałej i niebanalnej tematyce, ale tu raczej każda ocena i opinia będzie skrajnie subiektywna. Skrajnie, bo to takich spraw każdy chyba podchodzi inaczej. 10 godzin ciekawego doświadczenia.
PS. Gdyby nie to, że spalony burger zaprzepaścił mi tzw "złote" zakończenie, to byłaby dyszka. To trochę mi nie pasowało do konstrukcji historii, by taka błahostka miała zadecydować o czymś tak ważnym dla całości historii.
@mubio1888 - "Grają jacyś polacy?? Gram już dość długo 42 poziom mam a jeszcze żadnych polaków nie spotkałem w grze, przeważnie sami niemcy, amerykańce i dwie dziewczyny xD" - mój pecet płacze, gdy czyta :)
@up - Cholera, przecież w tym konkursie nie rozdajecie 'Vader werszyn'. Wena taka podupadła na duchu :) Pozdrawiam i już gratuluję zwycięscy :)
Moja ulubiona ścieżka dźwiękowa pochodzi z gry "Journey" na PS3/PS4. Ścieżka oddaje charakter, nomen omen, ścieżek, które przemierzamy w trakcie podróży. Odpręża, stanowi doskonałe tło i jednocześnie nie jest tylko tłem i nie znika po pewnym czasie w oddali - nie przestaje się na nią zwracać uwagi: kiedy trzeba chwyta za serducho, a kiedy indziej przyspiesza nerwowo jego bicie. Szczególnie w pamięć zapadła mi muzyka skomponowana do etapu "zimowego". Brawa dla niejakiego Pana Austina Wintory (wolę nie odmieniać nazwiska) - kompozytora.
Bo Darth Vader nie wygrał wyborów na "Bratniej Ukrainie", to może mi się poszczęści ze słuchawkami z jego zapierającym dech w piersiach wizerunkiem. No i żeby nie kleić po raz dwudziesty kabla od starych słuchawek. I żeby 'przylansić' czymś ultra gamingowo-odjechanym. :)
Osobiście najchętniej przypakowałabym garba w fotelu z Dragon Age: Inkwizycją. Jak głoszą legendy: "Nobody expects the spanish inquisition!"... Więc również się "nie spodziewam".
Czekając na wymagania sprzętowe tej gry doczekamy się premiery. Ale nie sądzę, by optymalizacja była na poziomie AC Unity. Na pewno będzie bardziej 'zdroworozsądkowo'.
A z optymalizacją jest chyba ok, w wymaganiach minimalnych ma gtx460 i 6gb Ram. Osobiście u mnie pojawiły się spadki klatek - wydaje mi się, że trochę 'nierówna' jest ta gra pod tym względem. (moja karta to gtx780). Ale niech się jeszcze inni wypowiedzą.
@up - określenie "dwuletni" niewiele nam powie. Podaj chociaż ilość RAM i model karty.
Cholera, to może te moje problemy z grą wynikają ze sterowników do nvidii, skoro piszecie, że gracie i nie wywala do pulpitu. Ze sterownikami od nvidii... wiadomo - po ostatniej aktualizacji nie działał mi Alien:Isolation. :D
Cholernie grywalna rzecz. Miłe zaskoczenie, świetnie się przy tej grze bawię. Ma swoje niedociągnięcia, ale nie psują mi one zabawy. No i komentarze Kateriny :) +50 do klimatu.
Ok, na dziś się poddaję - pad poszedł w użycie, więc problem z zacięciem sie gry w samouczku zażegnany - na moment, bo w walce z pierwszym strażnikiem wywaliło mnie do pulpitu. Nie oceniam gry na razie, bo nie mam czego oceniać - bardziej skupiam się na tym, czy gra się lada chwila nie zamknie niż na rozgrywce. Kiepsko i marnie na razie - jak można było wypuścić coś tak zbugowanego?
Staram się jak mogę, żeby zagrać, ale już w samouczku gra się ścięła (przy robieniu uniku wciskam spację i nic). Naprawdę chcę dać szansę, ale jak na razie gra nie chce ze mną współpracować. Szkoda.
@Butryk89 --> spada, a PCGamer to w ogóle dał 58/100. Niemniej, nie ma co się nastawiać negatywnie! Połatają miejmy nadzieję na tyle, że będzie się grało stabilnie, bo ponoć gra lubi wywalić do pulpitu. Tylko 'czo ten steam'? gra dostępna niby, a niedostępna :)
Ee? już tyle osób grało i oceniło grę na PC? 181? Cholera, a mi steam pokazuje, że gra "będzie dostępna wkrótce". Czuję spisek :)
Jeszcze wujek Steam nie chce puścić. Oby do północy się wyrobili. Chyba że premiera znowu powróci na dzień 31.10. :D
24 godziny gry bez DLC. 10/10 ode mnie. Od fana gęstego klimatu w grach i od fana Ósmego pasażera Nostromo.
Właśnie przyszło pudełeczko :) Zabawne: w wymaganiach na odwrocie, zarówno rekomendowanych i minimalnych, nie ma Windowsa 8 :) Idę go przytulić, bo się biedaczysko zalewa łzami pewnie. Liczę na kolejne 1000 godzin zabawy jak w przypadku Civa 5.
Ocena taka sama jak w przypadku Obcego. O gustach, wiadomo, się nie dyskutuje, te dwie gry też ciężko w sumie porównywać do siebie, ale Obcy powinien mieć jednak wyżej, skoro 'The Evil Within' dostało 6.5 (ale to moja skrajnie subiektywna ocena). W każdym razie - grą roku pozostaje dla mnie Obcy: Izolacja, ale 'The Evil Within' mnie nie rozczarował - do pełnej miodności brakuje, ale noc można zarwać.
Btw, czuć tę "japońskość" w tej grze - choćby ta muzyka klasyczna w tle. Kojarzy się z anime - tam w co drugim słychać Chopina albo coś w tym guście.
Ja tam mam peceta i też rozkładam się na kanapie, jak mam ochotę - podłączam pada i po sprawie. I pogarbić się też lubię, więc jak mam ochotę, to garbię się nad klawiaturą :) Obie wersje zabawy są spoko. Konsole rządzą i pecety rządzą.
Nie tylko w sklepie gry-online przesunęli na 29.09, na muve też - z 26.09 na 29.09.
Fajna oferta dla tych, którzy Metra na swojej półce jeszcze nie mieli. Cena rozsądna. Gra miała u mnie problem z ze sterownikiem Nvidii i wywalało mnie do pulpitu, ale po cofnięciu sterownika hula i cieszy oko. :)