Najdłuższa gra, którą ukończyłem. Jedne z najlepszych flashbacków z życia wirtualnego, gdzie gram pod kołdrą i popijam yerbę całą noc i jeszcze poranek, chillując przy soundtracku i bezcelowo odkrywając dobroci Hyrule. Ciężko przykuć moją uwagę na tak długo, jak zrobiła to "Zelda". Wyrobiłem jakieś 120 godzin i nie żałuję ani czasu, ani pieniędzy. Gra nie do podrobienia - jak widać na przykładzie Immortal Fenyx Rising. Nie tym razem, Ubisoft !