Gra nie tylko dla fanów filmów Dżejmsa Cebuliona. Z pozoru typowa gra Ubi, ale po kilku godzinach widać, że tu się postarali. Być może dlatego, że to Avatar i nie mogli Dżejmsowi nasmrodzić, a być może Ubi się rozwija. Tak czy siak, po ostatnich zawodach jak np. Starfield czy Cities Skylines 2, miło dla odmiany dostać w końcu coś, co nie jest na premierę bublem i niespełnioną obiecanką. Wyszedłem już lasu na obszar wyżyn i jak na razie bawię się absolutnie wspaniale. Piękna grafika, piękne widoki, a w nocy w lesie, gdy się wszystko świeci, nawet trawa pod stopami gdy chodzimy, to już w ogóle. Latanie Ikranem bardzo satysfakcjonujące. Gra wygląda lepiej niż na materiałach promocyjnych i gameplayach od youtuberów jakie krążyły przed premierą. Fabuła nie jest jakoś szczególnie wybitna, jak to w Ubisofcie, ale tu z oceną się jeszcze wstrzymam do jej zakończenia, bo jeszcze może się okazać, że i tu Ubi mnie zaskoczy.
Na chwilę obecną, szczerze polecam.
Wszyscy wiemy, wiesz pewnie też i ty, a jednak liczysz na to, że to nie będzie gra podobna do innych gier Ubisoftu? Dobrze cię rozumiem? No to uprzedzę cię jeszcze przed premierą, BARDZO będziesz zawiedziony, bo to jest gra Ubisoftu i... niespodzianka... będzie taka jak inne gry Ubisoftu. Jak ktoś nie przepada za takimi klimatami, to niech nie kupuje i nie robi sobie złudnych nadziei, bo nakręcicie się na coś, czego absolutnie nie dostaniecie.
"Tylko nie można się spodziewać kolejnego MassEffecta."
Naprawdę spodziewaliście się kolejnego Mass Effecta? Przecież od dawna wiadomo, jakie studio robi tę grę, od dawna wiadomo, jakie tytuły wyszły z tego studia. W tym tkwi tutaj problem. Wielu ludzi stworzyło sobie wyssane z palca wyobrażenie o tym, jaka ta gra powinna być i kompletnie zignorowali fakty. Teraz wszyscy wielce rozczarowani. Sami sobie jesteście winni. Grywam w gry Bethesdy od lat. Grałem w Morrowinda, Obliviona, Skyrima, Fallouty (nawet w 4), dokładnie wiedziałem czego się spodziewać i dostałem dokładnie to, czego oczekiwałem. Kolejny tytuł, w który mogę wskoczyć w dowolnym momencie i odkrywać nowe uniwersum w taki sposób, w jaki mi się podoba. Żadne inne gry żadnego innego studia nie dają takiego poczucia wolności jak tytuły od Bethesdy, a kiedy doda się do tego mody, to można grać praktycznie bez końca, czego np. Skyrim jest idealnym przykładem. Starfield na chwilę obecną kontynuuje trend. Osobiście nie mam ani bugów, gra działa dobrze na najwyższych ustawieniach. Absolutnie polecam każdemu, kto był i jest fanem gier Bethesdy.
Gra ma praktycznie jedną wadę. Ogromną i ciągle rosnącą liczbę DLC. Jeśli ktoś chce dokonać zakupu dziś, bez żadnych promocji, to musi porządnie portfel przetrząsnąć, a im dłużej odwleka się zakup, tym gorzej, bo dodatków ciągle przybywa. Ta wada zmienia jednak się w zaletę gdy już grę posiadamy. Koszt pojedynczego dodatku nie jest duży a gra z każdym kolejnym DLC staje się coraz lepsza. Poza tym, cud miód i maliny. Nie czytajcie głupot powyżej. Gra jest w pełni spolszczona i nie potrzebuje żadnego dubbingu (chyba, że ktoś potrzebuje polskich powarkiwań zwierząt), nie wywala do pulpitu i nie ma praktycznie żadnych technicznych problemów. W grach turowych można doświadczyć syndromu jeszcze jednej tury, tutaj można doświadczyć syndromu jeszcze jednego wybiegu, a wszystko to w bardzo dobrej oprawie graficznej i z mnóstwem mechanik, dzięki którym można zbudować dokładnie takie zoo, jakie chcemy.
Nikt tu już pewnie nie zajrzy... ale dodam od siebie, że powyższy komentarz jest trafiony w 100%. Absolutnie zdecydowana większość krzykaczy to ludzie, którzy odbili się od nieudanego startu i finalnie nigdy w tę cudowną grę nie zagrali. Wystarczy wejść pod pierwszy lepszy utwór z gry na youtubie, by przeczytać dziesiątki, jak i nawet niekiedy setki pozytywnych komentarzy zalewających filmik, gdzie najbardziej wychwalanym elementem jest fabuła i gdzie wszyscy mają centralnie wywalone na błędy, które narobiły szumu tuż po premierze i teraz w zasadzie nie ma już po nich śladu. Owszem, czasem coś tam wyskoczy, mi może ze dwa razy samochód zrespawnował się obok znikąd i zdarzyło się, że wywaliło mi grę jak wychodziłem z menu ekwipunku. Tyle. to naprawdę niewiele w stosunku do innych gier. Oczywiście na początku było gorzej, ale na chwilę obecną jest to jedna z najlepszych gier w jakie można zagrać. Świetna muzyka, absolutnie BARDZO dobra fabuła, świetny gameplay. Żadne gta nie dawało mi tyle frajdy ze zwykłego jeżdżenia samochodem po mieście, czy chodzenia po ulicy, a fabuła gry zrobiła na mnie takie wrażenie wcześniej tylko dwa razy. Pierwsza była trylogia Mass Effect, potem Life is Strange, a teraz do kolekcji genialnych i emocjonalnych historii doszedł Cyberpunk. Po zakończeniu gry przez długi czas nie mogłem przestać o tej grze myśleć, jak po dobrej książce, gdzie nie wiemy co dalej ze swoim życiem zrobić. Chcę więcej.
Po pierwsze to nie warszawskim, tylko oxenfurckim. A po drugie to jak wy w ogóle śmiecie? Takie herezje tu pisać? Ze zgnilcem się na rozumy pozamienialiście? Jak wszyscy hejtują, to wszyscy, bez żadnego wyłamywania się!
Czarne postacie! Skandal! Geralt bez brody który nie wygląda tak jak w grze! Skandal! Brzydki strój! Skandal! Triss nie jest jeszcze ruda! Skandal! Maciej Musiał! Skandal! Skandal na skandalu skandal pogania! Jak się jeszcze okaże, że płotka będzie zebrą, to anuluję subskrypcję Netflixa!
"Widzę, że niedługo nas oczipują".
Czekaj czekaj, a to już się aby nie stało? Ile osób ma konto na facebooku? Ile osób używa smartfonów, smart tv, smart watchy? Ile osób wyszukuje informacji w googlach? Myślisz, że przy takim źródle informacji o ludziach komukolwiek chciałoby się inwestować w jakieś nic nie warte chipy, które niby co miałyby robić? Ty też jesteś "oczipowany", tylko jak widać sobie z tego nawet nie zdajesz sprawy. Poza tym, oszustwo to oszustwo. Jaka to różnica, czy ktoś czerpie korzyści majątkowe z oszustw podatkowych, czy z tworzenia cheatów do gier? Jak ktoś jest głupi i świadomie robi takie rzeczy, to powinien ponieść konsekwencje. Olanie takiej sprawy to zielona światło dla innych idiotów.
mdradekk
Czekaj. Niech cię zrozumiem dobrze. Twoim zdaniem ludzie powinni odkładać pieniądze przez kilkanaście / kilkadziesiąt lat na mieszkanie, żyjąc w tym czasie pod mostem, bo branie kredytu na mieszkanie jest złe i głupie? Rozumiem, że kupowanie mikrofali za 300 zł na raty może dla kogoś być głupie, choć ja uważam osobiście, że jak ktoś wie, że spłaci, to nie ma w tym nic złego, ale kupowanie mieszkania za powiedzmy 300,000 zł płacąc z góry jest dla większości ludzi absolutnie nie do wykonania. Troszeczkę się zapędziliście w swojej generalizacji. Nie obraźcie się, ale dla mnie najgłupszymi ludźmi są ci, którzy naiwnie wierzą, że wszyscy dookoła nich są głupsi.
Mrwrobelos - Aż 150h godzin? Gratulacje, mi wszystko zajęło 20 godzin. Biegłem przez mapę jak szalony, pomijałem dialogi, a w czasie przerywników filmowych robiłem pompki, by nie trwonić cennego czasu na grę. Bo to przecież o to chodzi, nie? By przejść grę możliwie jak najszybciej.
Świetnym przykładem tego, jak wygląda produkcja gry, gdy brana jest pod uwagę opinia graczy jest seria Mass Effect. Zakończenie trzeciej części wywołało burzę, mówiąc łagodnie. Ludzie darli się, awanturowali, mówili co było nie tak i jak powinno wszystko wyglądać, więc BioWare zrobiło dla świętego spokoju rozszerzone zakończenie zawierające mniej więcej to, czego chcieli gracze, sprawiając tym samym, że zakończenie było jeszcze bardziej dziurawe i nielogiczne. Potem pojawiły się ankiety (były one chyba nawet na tym portalu) z pytaniami odnośnie przyszłości serii ME. Większość osób biorących udział w tych ankietach, zdecydowała, jak będzie wyglądać Mass Effect Andromeda. Jak wyglądała ME Andromeda? Grał ktoś? Ja niestety grałem.
To tylko jeden przykład tego, jaką wartość mają opinie krzykaczy z internetu, którzy zawsze wszystko wiedzą najlepiej, nie wiedząc przy tym zbyt wiele. Jeśli CD Projekt RED robiąc swoje gry zacznie brać na poważnie opinie graczy i odwalać takie rzeczy, jak np. wspomniane BioWare (które dziś równie dobrze może być synonimem uległości i poprawności politycznej), to stracę do nich szacunek. Są dobrzy dlatego, że wiedzą co chcą stworzyć, wiedzą jak to zrobić i mają wywalone na wszystkich dopóty, dopóki nie ukończą swojego dzieła.
A może wy wpadniecie na to, że w takiej sytuacji wiele gier by się po prostu u nas nie pojawiło?
Bo Elder Scrolls Online to jest gra, która cię nie ogranicza. Nie zmusza cię do współpracy z innymi graczami. Jeśli chcesz grać w pojedynkę, to nie ma żadnych przeszkód, ale jeśli bardziej interesuje cię rozgrywka z udziałem innych, to taka możliwość też jest. Ja na ten przykład jestem w kilku gildiach handlowych gdzie jest duży nacisk na handel z innymi graczami i w jednej małej gildii, gdzie wspólnie chodzimy do podziemi, robimy trudniejsze misje i inne wydarzenia. W tej grze jest nawet cała lokacja nastawiona głównie na rozgrywkę w kilka osób. Są więc podstawowe aspekty gier mmo, jak i możliwość gry w pojedynkę. Widocznie nie trafiłeś do tej pory do żadnej ciekawej gildii, która by ci pokazała potencjał gry zespołowej, bo bądźmy szczerzy, 100 godzin to za mało, by odkryć wszystko, co ta gra ma do zaoferowania. Ja mam na liczniku prawie 500 godzin i wciąż mam wrażenie, że jeszcze wielu rzeczy o ESO nie wiem. Ciągle uczę się i odkrywam coś nowego.
Jedynym istotnym minusem ME3 jest zakończenie. Cała reszta jest bardziej niż w porządku, a ze wszystkimi dodatkami gra jest miodna. Stawianie ME3 tuż obok Andromedy to profanacja i herezja!
Rewelacyjna gra. Jest świetny klimat, dobra muzyka, mnogość opcji, ciekawe frakcje, ładna, działająca na wyobraźnię grafika. Ośmielę się nawet stwierdzić, że gra jest konkretnym i solidnym konkurentem dla Stellaris. Nie jest (póki co) lepsza, ale zasysa i odrywa od rzeczywistości równie mocno. Aż dziw, że nie ma jeszcze innych opinii ani żadnej recenzji. ES2 jest absolutnie godnym uwagi tytułem.
Powiem tak, pograłem chwilę, nie miałem jeszcze czasu by się bardziej w tytuł zagłębić, ale niestety pierwsze wrażenie nie było pozytywne. Wszystko jakieś takie ubogie, ośmielę się nawet stwierdzić, że mdłe. Stworzyłem sobie swoje imperium, pograłem chwilę i prawie nic nie zrobiło na mnie pozytywnego wrażenia. Podoba mi możliwość zamieszkiwania gazowych planet i to chyba wszystko z plusów jak na razie. Niestety to stanowczo zbyt mało, abym mógł poczuć, że gra była warta swojej ceny. Od Stellaris (przynajmniej na początku) dzieli ten tytuł lata świetlne. Nawet proste i nieskomplikowane Master of Orion błyszczy przy tej grze. Brakuje tu klimatu. Grafika nie jest zła, ale jest... hmm... biedna? Nie pobudza wyobraźni. Po spędzeniu w grze mniej więcej godziny już miałem ochotę ją wyłączyć. Może w późniejszych etapach rozgrywki jest lepiej, ciekawiej, może powinienem dać grze drugą szansę, ale jakoś na razie wolę zostać przy Stellaris i mieć nadzieję, że Endless Space 2 nie zawiedzie.
MrCloudancer - O ile dobrze pamiętam, zakończenie ME3 jak było, tak nadal jest zepsute. Dodanie kilku obrazków, dialogów, uczynienie zakończenia bardziej nielogicznym i zamiecenie tematu pod dywan udając, że wszystko jest ok to nie jest naprawa.
6.0 ocena redakcji, 8.4 ocena graczy. Redaktorom gra się nie podobała i zaniżyli ocenę. Osobiście również się obawiałem, że wyjdzie z tego bubel, ale nie jest źle. Gra wciąga, wygląda całkiem przyzwoicie, generalnie jest dobrze, aczkolwiek wiele rzeczy można poprawić i mam nadzieję, że twórcy gry spróbują coś więcej z tego tytułu wyciągnąć.
Oczywiście, że wygląd miast się różni, bo akcja TESO ma miejsce na długo przed wydarzeniami z TES IV i V, o czym już ktoś gdzieś wyżej wspominał. Na przestrzeni setek lat wydarzyło się w świecie TES sporo i naprawdę dziwnym by było, gdyby miasta wyglądały dokładnie tak samo. Warto także mieć na względzie to, że TESO to jest gra MMO, dostosowana do wielu graczy, gdzie zwykłe gry z serii TES to są gry single player, dostosowane do jednego gracza. Wyobraź sobie 20-30 graczy w świątyni Mary w Skyrim i szybko zrozumiesz, czemu lokacje różnią się aż tak bardzo.
"Niektórzy się martwią, że w nowej galaktyce obcy mówią piękną, nienaganną angielszczyzną i wszyscy doskonale się rozumieją."
W ME istnieje przecież technologia, dzięki której przedstawiciele różnych gatunków mogą się rozumieć, słyszeć i komunikować ze sobą. Hanarzy dla przykładu porozumiewali się za pomocą bioluminescencji, a mimo to mogliśmy z nimi rozmawiać. Czemu więc kogokolwiek martwi to, że obcy w nowej galaktyce będą nas rozumieć? Mogą posiadać własne translatory, lub korzystać z tych należących do ludzi.
"BTW. "człowiekiem z innej galaktyki" - czyli ma się rozumieć, że w Andromedzie mieli już "swoich" człowieków?"
Nie. Słowo człowiek odnosi się tutaj do jednostki, nie do rasy. Jest to wygodne uproszczenie stosowane w historiach z gatunku sci-fi czy fantasy od bardzo dawna, o ile nie od zawsze.
Przecież romanse i seks to kwintesencja tej serii:
https://www.youtube.com/watch?v=63l7rwLf-ZE
A tak poważnie, to te kwestie w serii ME zawsze były opcjonalne i można było je łatwo ominąć, więc nie rozumiem czemu was tak bardzo to boli.
Szczerze, to ciężko jest na twoje pytanie odpowiedzieć. BioWare strasznie pogmatwało sprawę z zakończeniem. Wydaje mi się, że oni sami go do końca nie ogarniają. No ale nie szkodzi spróbować.
spoiler start
Ten cykl jest inny, ponieważ są w nim ludzie. Często w grze pojawiały się dyskusje i rozmowy o tym, że ludzie są inni niż reszta gatunków. Są bardziej zróżnicowani i to pod każdym względem. No i jest Komandor Shepard, człowiek, który jako jeden z nielicznych i jeden z pierwszych uwierzył w Żniwiarzy, uganiał się za jednym z nich po całej galaktyce, aż w końcu z armią innych ludzi go pokonał. Potem umarł, ale został ożywiony, dzięki czemu stał się też w jakimś stopniu syntetyczny. Żniwiarze (głownie Zwiastun) byli nim mocno zainteresowani. W ME2 atakowali tylko ludzi i chcieli z nich zrobić ludzkiego Żniwiarza co świadczy o tym, że w ich mniemaniu ludzie byli w jakiś sposób wyjątkowi. W ME3 też skupiali się głównie na ludziach i to od nich rozpoczęli inwazję (batarianie byli tylko przystankiem w drodze na Ziemię). Być może już w ME2 Żniwiarze poprzez zbieraczy zbierali materiał (ludzi) żeby zrealizować swój plan syntezy, jednak po tym jak Shepard im w tym przeszkodził, poszli w innym kierunku i pozwolili ludziom zbudować Tygiel (Cerberus zdobył na marsie plany tygla, a że Cerberus był już zindoktrynowany to i Żniwiarze musieli o tym wiedzieć, że ludzie owe plany posiadają). W finale przenieśli Cytadelę na orbitę Ziemi i czekali aż zebrana przez Sheparda flota dostarczy im Tygiel. Ostatnia rzecz jaka została, to uruchomienie Tygla. Do tego potrzeba czegoś lub kogoś, kto jednocześnie go "zasili". Zwiastun w Londynie trzepnął w Sheparda laserem tuż przed wejściem w promień prowadzący na Cytadelę po to, by go zindoktrynować i przekonać do uruchomienia Tygla w taki sposób, w jaki chcą tego Żniwiarze (i to jest powód, dla którego synteza ma kolor zielony i jest tak zachwalana). Żniwiarze chcieli przekonać Sheparda, że tylko synteza jest najlepszym zakończeniem odwiecznego konfliktu. Moim zdaniem i podkreślę, że jest to tylko moje zdanie, synteza jest koszmarna i wielu graczy dało się "zindoktrynować". Niszczy życie organiczne i syntetyczne zamieniając każdą formę życia w galaktyce na hybrydę, co jest na rękę Żniwiarzom, bo takie hybrydy to doskonalsza i bardziej trwała forma zombiaków z których wcześniej korzystali. Indoktrynacja niszczyła po jakimś czasie umysł, synteza by tego nie robiła, a umożliwiałaby Żniwiarzom dalsze kontrolowanie innych istot. A poza tym, za bardzo mi się to kojarzy z niemiecką germanizacją. Kontrola to z kolei wybór dla naiwniaków i osób napalonych na władzę (jak Człowiek Iluzja). Shepard w tym wariancie sam staje się jakby Żniwiarzem, więc jedynym "dobrym" zakończeniem jest zniszczenie i to jest problem z zakończeniami w ME. Brakuje wariantu w którym można skopać Żniwiarzom blaszane zadki i ocalić galaktykę bez niszczenia gethów i innej sztucznej inteligencji, albo dojść do jakiegoś porozumienia z syntetykami, co na przestrzeni całej trylogii idealistyczny Shepard próbował robić, a w zakończeniu już tego zrobić nie mógł.
spoiler stop
Hello Games jak widać wzięło sobie krytykę ich "dzieła" do serca. Podoba mi się ich obecna postawa. Mają świadomość tego, że odwalili skromnie mówiąc fuszerkę i próbują to jakoś naprawić. Zawsze szanuję tych, którzy potrafią przyznać się do porażki i wyciągają z niej jakieś wnioski. Nie widzę powodu, by uparcie wieszać na nich psy. Niech naprawiają swoją grę i pozostaje tylko mieć nadzieję, że No Man's Sky będzie w końcu grywalne. Sukcesu tym tytułem już nie osiągną, ale mogą go chociaż trochę poprawić i zatrzeć nieznacznie pierwsze złe wrażenie. Zawsze to lepsze, niż jakby mieli nie robić nic.
A mi tam się podoba i nie zgadzam się do końca z powyższymi zarzutami. Może to nie jest dokładnie to samo co Skyrim i poprzednie odsłony serii, ale to w końcu MMO, które rządzi się nieco innymi prawami. Gra ma w sobie klimat, tylko jak się biega i skacze w te i wewte jak najszybciej od znacznika do znacznika (co robi stanowcza większość graczy), to może ciężko to zauważyć i poczuć. Jest dobra muzyka z motywami z poprzednich gier z tej serii, jest sporo książek i rzeczy do poczytania, co zawsze w tej serii bardzo ceniłem, jest obecny duch przygody i eksploracji i przede wszystkim, jest co zwiedzać. Po darmowym weekendzie kupiłem wersję Gold i stanowczo nie żałuję. Jeśli chodzi o wady, to można powiedzieć, że grafika nie jest najmocniejszą stroną, ale jest ładna, a niektóre widoki są nawet bardzo ładne, co mi osobiście wystarcza. Kreator postaci trochę kuleje. Stworzenie miłej dla oka facjaty jest nieco skomplikowane, ale to chyba cecha wszystkich gier z tej serii. Brakuje jakiegoś globalnego rynku do handlowania przedmiotami z innymi, o czym już ktoś tu coś chyba wspominał. I to w sumie tyle. Cała reszta mi się jak do tej pory podoba (a im dalej tym lepiej) i mogę śmiało każdemu polecić.
Są różne znajdźki, misje i wątki poboczne (wbrew pozorom względnie ciekawe), są minigry, jak szachy przykładowo, albo poker, jest ich całkiem sporo i są moim zdaniem dobre. Kryjówki są robione na jedno kopyto i poza tą główną (bunkier) wszystkie wyglądają tak samo i nie ma w nich zbyt wielu rzeczy do robienia (zmiana ubrania, odsłuchiwanie nagrań itp.). Poza tym, można po prostu chodzić po mieście, hackować przechodniów, okradać ich, podsłuchiwać, pomagać im czasami, zrobić zakupy w sklepie, przejechać się metrem, posłuchać jak ktoś na ulicy gra na wiadrach, pozwiedzać i poczytać opisy ciekawszych miejsc i budynków, albo bawić się sygnalizacją świetlną i patrzeć jak samochody się rozbijają. Jest wiele tego typu aktywności, a to, czy można dzięki nim przyluzować, pozostawiam twojej ocenie.
Zgadzam się w prawie całej rozciągłości z panem Gerrem. Mi osobiście nawet postacie niezbyt się podobały. Wszystko w tej grze było mdłe i nijakie. Podchodziłem do Inkwizycji dwa razy i nie udało mi się gry nawet ukończyć. Zbyt nudna. Na myśl o eksploracji nowego terenu, zbierania miliarda znajdziek i robienia koszmarnych misji pobocznych od razu odechciewało mi się dalej grać, a wątek główny był na tyle słaby, że szkoda było sobie dla niego nerwy szarpać. Żal ściskał tyłek tym bardziej, że kampania promocyjna zapowiadała grę zupełnie innego formatu. Dlatego w stosunku do nowego Mass Effecta podchodzę z dużym dystansem. Zapowiada się (póki co) dobra gra, ale czuję za plecami dyszącą mi w kark Inkwizycję. Bez obejrzenia kilku gameplayów i przeczytania kilku recenzji gry nie kupię. Po zepsuciu zakończenia ME3 i serii DA Bioware nie ma u mnie kredytu zaufania.
Grafika to raczej rzecz gustu. Mi się podoba. Nie mam problemów z rozdzielczością i wszystko jest u mnie wyraźne i (moim zdaniem) czytelne. Mgła wojny to też w sumie rzecz gustu. Podoba mi się ten pomysł. Widzimy wyraźnie te miejsca, gdzie mamy miasta/budowle i gdzie są nasze jednostki, a reszta jest w formie mapy. W piątce, kiedy wszystko było widoczne, przy odkrytym całym obszarze pojawiało się bardzo brzydkie doczytywanie tekstur. Tutaj tego nie doświadczyłem. Muzyka to także kwestia gustu. Nie jest to absolutnie najlepszy soundtrack jaki kiedykolwiek w życiu słyszałem, ale nie jest też moim zdaniem nudny i nużący. Jak na razie ani razu nie czułem potrzeby by muzykę wyłączyć. W kwestii zasad i ustawień rozgrywki się zgodzę. Nie jest ich zbyt dużo i ubolewam nad brakiem mapy odwzorowującej prawdziwe kontynenty. Ponadto największa mapa jest moim zdaniem za mała, ale da się to przeboleć. Interface mi w niczym nie przeszkadza. Nie jest w mojej ocenie ani brzydki, ani niepraktyczny. Po prostu zwykły. Z optymalizacją nie mam problemów. Gra działa bez zarzutu. Odnoszę wrażenie, aczkolwiek jest to tylko moja subiektywna opinia, że niektórzy krytykują tę grę dla zasady, od tak, bo coś krytykować trzeba.
Wszyscy się mylicie. Prawda jest o wiele gorsza. Członkowie redakcji to tak naprawdę Reptilianie. Mącą nam w głowach jak wąż biblijny. Chcą pożreć nasze dusze i nie cofną się przed niczym, aby tego dokonać! Nie dajcie się omamić ludzie! Każdy artykuł oceniający pozytywnie jakąś grę to tysiące zjedzonych dusz naiwnych śmiertelników, którzy uwierzyli w ich brednie! Nie wierzcie w to, bo i wy zostaniecie zjedzeni! Przekażcie to dalej, niech prawda wyjdzie na jaw! Czuję na karku ciężki oddech chłopaków z redakcji, mnie już dopadli, nie mam zabfoihh894yuir4uihriuh43t...
Ocena tej gry to jest jakieś ordynarne nieporozumienie. Pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne, a im dalej, tym lepiej. Póki co, nie znalazłem nic, do czego mógłbym się doczepić. Gra jest rewelacyjna!
A mi z kolei GTA V cięło się niemiłosiernie na minimalnych ustawieniach, nie było szansy na jeżdżenie samochodem, bo po kilkunastu sekundach jazdy gra stawała dębem, ale mnie to zbytnio nie dziwiło, mam tylko 3GB ramu, zaś The Crew działa mi płynnie bez najmniejszych problemów, także twoja konspiracyjna teoria jakoby to było napędzanie rynku lekko kuleje. Z prowadzeniem osobiście problemów nie mam. Swobodna jazda sprawia mi ogromną przyjemność więc to jest trochę kwestia gustu. Elementy z Test Drive jak ciuszki i domki są moim zdaniem w tej grze bardziej niż zbędne. Fabuła, choć prosta, dodaje grze nieco klimatu i charakteru.
Podobnie jak koledze wyżej, mi również gra działa bez zarzutu i dziwi mnie lekko, że aż tylu osobom coś nie działa.
Jak to ludziom trudno jest dogodzić :D
Grafika za realistyczna, gra za bardzo naśladuje rzeczywistość... Serio? Jak dla mnie to są absolutnie zalety.
Mi się to wszystko jakoś niezbyt podoba. Może kiedy gra już się ukaże i dane mi ją będzie sprawdzić to zmienię zdanie, ale póki co nie jestem zbyt optymistycznie nastawiony. Model jazdy nie wygląda za dobrze. Wydaje mi się być za bardzo arcadowy i przypomina mi odrobinę Watch_Dogs. Mechanizmy rozgrywki są oklepane, typowe i nudne. Wiele rzeczy mi się nie podoba, jak np. to, że kucamy za rogiem, a tuż przy rogu stoi przeciwnik i nie dostrzega nas kątem oka? A potem go atakujemy a drugi koleś grzecznie czeka z przygotowaną bronią aż skończymy walczyć. Banalne, nudne, oklepane, nierealistyczne. Gra nastawiona na robienie sieczki, pościgi, efektowne walki i eksplozje. Może się mylę i finalnie wszystko będzie wyglądać lepiej, ale teraz mam wrażenie, że gra jest skierowana głównie do młodych graczy, dla których w grze liczy się tylko i wyłącznie rozpierducha.
Gra jest zła, kiepska i słaba. Już po pierwszych kilkunastu minutach mój ciągnik utknął w glebie tak, że nie dało się wyjechać. Musiałem zmienić model jazdy z realistycznego na uproszczony by w ogóle ruszyć. Udźwiękowienie gry to jakaś żenada. Niektóre dźwięki są zbyt głośne, inne zbyt ciche, a ich jakość woła o pomstę do nieba. Podobnie jak innych, też mnie uderzyło to, że ciągnij skacze i buja się na równym asfalcie. Są błędy graficzne których być nie powinno. Na plus mogę ocenić jedynie animację wsiadania i wysiadania z pojazdów oraz jedną mapę (ta pierwsza chyba, przypominająca typową polską wieś). Cała reszta to jakaś błazenada, za którą mi osobiście wstyd by było brać od ludzi pieniądze.
Zarek00 - Grałem i w Master of Orion i w Stellaris i obie gry bardzo przypadły mi do gustu.
Zaś co do recenzji, to mam wrażenie, że jej autor próbuje trochę szukać dziury w całym. Gra jest dobra, wciąga, ciekawi, jest miła dla oka i uszu, można przy niej przepierdzieć w krześle wiele godzin. Nie jest to tytuł najlepszy w swoim gatunku, ale osobiście złego słowa o tej grze powiedzieć nie mogę.
Rozegrałem jak na razie niecałe 200 tur i póki co jestem zachwycony. Gra jest przyjemna, miła, schludna i ładna. Jest syndrom jeszcze jednej tury jak w cywilizacji co mnie bardzo cieszy. Nie odkryłem jeszcze wszystkiego co ta gra oferuje, nie toczyłem żadnych bitew ani wojen, więc o tym aspekcie gry powiedzieć nic nie mogę, ale mam przeczucie, że spędzę przy tym tytule wiele godzin. Wszystko jak na razie mi się w tej grze podoba.
Ja tam żadnych problemów nie doświadczyłem. Choć komputer mam leciwy, gra działała płynnie na wysokich ustawieniach. Żadnych bugów, żadnych błędów, żadnego powtarzania etapów (chyba, że sobie z jakimś nie poradziłem). Gra się nie wysypywała. Żadnych problemów i trudności ze sterowaniem. Gra jest grywalna. Powiem nawet, że jest bardzo grywalna. Świetna historia, cudowny klimat, przepiękna muzyka i chociaż silnik lekko drewniany, gra wygląda bardzo ładnie. Przeszedłem wszystkie pięć epizodów jednym tchem. Cudowna, magiczna wręcz historia ze świetnym zakończeniem. Szczerze polecam.
Też nie rozumiem tej nagonki na pierwszego Watch Dogs'a. Było kilka minusów (jak np. fizyka jazdy), ale poza tym gra była moim zdaniem bardzo dobra. Piękna grafika, która do dzisiaj mi się podoba. Bardzo przyjemne dla oka i żywe miasto, po którym często lubiłem spacerować postacią. Nawet najprostsze misje poboczne sprawiały mi frajdę. Główny bohater może i był ponurakiem (choć mi to jakoś nie przeszkadzało), ale inne postacie to nadrabiały (jak np. główny bohater dodatku). Liczę, iż nowy Watch Dogs utrzyma co najmniej ten sam poziom. Z obecnych zapowiedzi niepokoi mnie jedynie ten bardziej zręcznościowy model jazdy. Podobnie jak autor filmu uważam, że on już w pierwszym WD był zbyt zręcznościowy.
Ja z kolei uważam, że SR zaczęło się po drugiej części. Mam nadzieję, że seria nigdy nie wróci do... tego czegoś, czym była przed SR3. To by zabiło tę grę.
kubas246 - no pewnie że nie ustępuje. Kawał świetnej gry. Przepiękne miasto, dobra grafika (trafiająca w MÓJ gust), fabuła też mi się podobała. Gra ma swój klimat, skończyłem ją dwa razy i ostatnio nachodzi mnie, by przejść ją jeszcze raz i zrobię to z przyjemnością, pomimo wszystkich wad (takich jak słaba fizyka jazdy). GTA 4 podoba mi się z podobnych powodów. Podobnie jak WD, gra ma swój urok, ale też i swoje wady (głównie techniczne). Nie widzę powodu by twierdzić, że GTA jest lepsze lub gorsze. Ta sama przyjemność z gry.
Ta gra to cudo. Krótka, ale za to cholernie klimatyczna. Przez cały czas czułem dokładnie to samo, co główny bohater. Kiedy zaczęło robić się dziwnie, czułem prawie do samego końca lekki napięcie (w końcu to thriller), pod koniec... cóż, czułem to samo co bohater. Świetna muzyka, genialne dialogi, przyjemne dla oka widoki. Gra minimalnie przypominała mi "Life is Strange", pozwalała wczuć się w sytuację w jakiej znalazł się główny bohater. Nie wiem do czego by się można doczepić. Nie nudziłem się ani przez sekundę, nic się nie dłużyło, gra nie przynudzała. To było bardzo mile spędzone kilka godzin i jestem absolutnie pewny, że jeszcze do tej gry wrócę.
Naprawdę? Serio? Grafika dla dzieci? Latanie kreską? Wy sami chyba dzieciaki jeszcze jesteście. Gra miodna. Cudna. Czasami trzeba uruchomić zakurzone szare komórki. Wciągnąłem się. Ciekaw jestem co się za tymi wszystkimi zagadkami kryje i zamierzam przejść tę grę całą, od deski do deski.
AIDIDPl - Fizyka jazdy owszem, fatalna (ale da się przyzwyczaić), no ale reszta? AI przechodniów? Fizyka? Fabuła? Małe miasto? Nie przesadzasz aby trochę? Bo moim zdaniem przesadzasz i to bardzo. WD to była bardzo dobra gra. Ludzie jechali po niej tylko dlatego, że pogorszyli grafikę. Świetna fabuła, dobry klimat, ogromne, piękne i żywe miasto, grafika jak na moje wymagania idealna (znacznie lepsza niż w GTA), wiele razy zatrzymywałem się by patrzeć na przechodniów, jak się zachowują, co z kolei w GTA nigdy nie przykuwało mojej uwagi. Moim zdaniem niech nowy WD trzyma się jak najdalej od GTA, bo dopiero wtedy to wyjdzie z tego kolosalna szmira i chała.
Grałem w Fallouta przez wiele godzin. Chciałem dać tej grze szansę bo początek nie pozostawił we mnie żadnych odczuć. Był mocno przeciętny. Niestety im dalej w las, tym mniej grzybów. Wszystko było nudne i mdłe. Jedna jedyna rzecz jaka mi się podobała to klimat w tym największym mieście, przypominał mi mocno klimaty zniszczonych miast w drugiej wojnie światowej. I to tyle. Nic mnie nie zainteresowało na dłużej. Fabuła nieciekawa. Postacie i dialogi to jakaś kpina. Klimatu było trochę, ale to stanowczo za mało. Słaba optymalizacja. Nudy okrutne, koszmarne misje poboczne, brak tego ducha eksploracji który był np. w Skyrimie. Odechciało mi się grać w tę grę. Kisiła się przez jakiś na twardym dysku bo myślałem, że może kiedyś, może później, ale w końcu usunąłem ją z dysku bo było mi potrzebne miejsce i jakoś póki co nie żałuję. I tak na koniec, wyzywanie ludzi od debili tylko dlatego, że komuś nie podoba się gra która podoba się tobie nie świadczy dobrze o twoim intelekcie i kulturze.
Nie potrzebujesz dodatków by zrozumieć grę, ale dużo tracisz nie mając ich. W pierwszej części warto zaopatrzyć się w "Bring down the sky". Wzbogaca lekko fabułę i są później odniesienia do dodatku. Drugi dodatek jest bardzo opcjonalny (głównie sama strzelanina), ale moim zdaniem również przyjemny. Osobiście nie wyobrażam sobie przechodzenia ME2 bez dodatku "Lair of the Shadow Broker" oraz "Kasumi - Stolen Memory", bez reszty też nie w sumie, ale te dwa są zdecydowanie najbardziej godne uwagi (moim zdaniem). W trzeciej części wycięto pewien wątek gry i zrobiono z niego DLC ("From Ashes"), dodatek "Leviathan" wyjaśnia pewne niejasności w zakończeniu więc też warto go mieć, a dodatek "Citadel" jest miłym akcentem na koniec, którego bardzo brakowało w podstawce i który łagodzi pewne niemiłe wrażenia. Jeśli chodzi o język, to w pierwszej i drugiej części masz dubbing polski, ale niestety w każdej z tych części dubbing jest inny (i koszmarny). Do tego w trzeciej części nie masz dubbingu w ogóle (ale są polskie napisy, bez obaw). Pomieszanie z poplątaniem i jeszcze warto dodać, że niektóre dodatki w ogóle nie zostały w Polsce wydane i co za tym idzie nie są oficjalnie spolszczone (ale fani gry już to naprawili). Najlepiej grać po angielsku i się nie mordować, bo jak chcesz mieć wszystko ładnie i jednolicie (te same głosy postaci od początku do końca) to się trzeba trochę pobawić, instalować nieoficjalne spolszczenia i modyfikować pliki gry w ME2.
Śmiało mogę powiedzieć, że jestem wielkim fanem całej trylogii, w którą zagrywałem się nieskończoną liczbę razy, ale na nowego Mass Effecta nie czekam. Zakończenie trójki nie podobało mi się do tego stopnia, że musiałem wymyślać własne (z rozmachu poleciałem nawet dalej), potem BioWare zawiodło mnie Inkwizycją, która to okazała się totalną papką błota. Boję się, że tak samo spartolą nowego Mass Effecta. Nie umiem wierzyć w żadne obietnice ani zapewnienia od nich, bo dobrze pamiętam co było przed ME3. Ci ludzie nie mają nawet odwagi przyznać się, że coś sknocili, zamiast tego wolą chować się za naciąganymi statystykami. Nie mam żadnych oczekiwań w stosunku do Andromedy. Nie spodziewam się cudów.
Decyzje jakie podejmujemy mają swoje konsekwencje. Grając w grę drugi raz i podejmując nieco inne działania widać to wyraźnie. Niektórzy spodziewają się chyba zbyt wiele. Tak samo jeśli chodzi o zakończenia. Decyzje przez nas podejmowane mają na nie... niewielki wpływ, ale kto powiedział, że będzie inaczej? Przez całą grę widać, że to co robimy odbija się na wielu rzeczach i kwestiach i w zależności od naszych działań gra może mieć zupełnie inny klimat. Jak ktoś się spodziewa miliona różnych wariantów i zakończeń to na pewno będzie zawiedziony.
Myślałem, że AC Black Flag to był ostatni dobry assassyn, miło widzieć, że jednak nie. Gra jest rewelacyjna. Świetny klimat. Bardzo subtelne podobieństwo do AC II (menu, muzyka itp). Znacznie lepsza optymalizacja w stosunku do AC Unity, które nie chciało mi normalnie działać (cholerne skoki kamery). Uwielbiam Londyn. Zwiedzanie miasta i skakanie po dachach czy nawet zwykłe spacerowanie chodnikami to czysta przyjemność. Nie skończyłem jeszcze gry, więc nie będę oceniał fabuły, ale jak na razie jest dobrze. Główni bohaterowie bez zarzutu. Podoba mi się możliwość przełączania postaci. Jeżdżenie powozami to również zaleta, tak samo jak linka z hakiem, która wydawała mi się wcześniej czymś, co do tej serii nie będzie pasować (taki trochę batman wyszedł).
Nie pokładałem w tej grze żadnych nadziei, nie czekałem na nią, oglądając materiały promocyjne wątpiłem w to, że gra mnie w ogóle zainteresuje. Ciesze się, że wyszło inaczej :)
Zdecydowanie genialna gra. Klimat, muzyka, fabuła, dosłownie wszystko mi się podoba. Zakończenie jest fatalne, na co już wielu zwróciło uwagę, ale spójrzmy prawdzie w oczy, od pierwszego epizodu, po scenie w łazience z motylem można było się domyślać, że pewne działania będą miały swoje konsekwencje. Osobiście uważam, że mogło skończyć się gorzej. Po skończeniu wszystkich epizodów od razu miałem ochotę zacząć wszystko od nowa (tym razem ze spolszczeniem). Podobne "ciśnienie" miałem wcześniej tylko przy Mass Effekcie.
Przy pierwszym podejściu miałem dokładnie takie same odczucia jak większość. Byłem zawiedziony, ale dałem grze kolejną szansę i gra zaczęła mnie wciągać. Nie jest taka zła jak się wydaje po pierwszych kilku/kilkunastu minutach grania. Nie jestem jakimś fanem serii i starym wyjadaczem w grach strategicznych i może dlatego nie mam aż tak wygórowanych wymagań jak inni. Gra mi się po prostu podoba. Ładna grafika, ładna muzyka, fajny klimat, uwielbiam gatunek sci-fi. Budowa miasta jest przyjemna, chociaż daje się odczuć lekką monotonię. Wszystkie budynki są bardzo do siebie podobne, co zresztą widać na screenach. Po paru godzinach pojawiają się różne trudności, a to brakuje surowców, a to pracowników, a to tego i owego. Tych trudności nie ma na samym początku, stąd może się wydawać, że gra jest banalna. Nie wiem jak to się ma do poprzednich części, może ekonomia jest okrojona, może nie, na razie mnie zadowala w stopniu dostatecznym. Są różne poboczne misje i zapychacze, dzięki czemu (jak na razie) zawsze możemy znaleźć sobie coś do roboty. Walka pojawia się sporadycznie, jesteśmy przenoszeni do innej lokacji i toczymy morskie bitwy (takie tylko miałem póki co). Na łatwym poziomie nie jest to wielkim wyzwaniem, ale jak odblokujemy wyższy poziom trudności to robi się trochę ciekawiej.
Podsumowując, gra robi fatalne pierwsze wrażenie, ale po dłuższym zapoznaniu się z tytułem staje się coraz bardziej ciekawa i mam nadzieję, że nadal tak będzie.
Świetny dodatek. To jest to, czego ta gra potrzebowała. Przy podstawce byłem zawiedziony, nie mogłem wysiedzieć, nudziłem się od razu, wszystko było jakieś takie mętne, a tu jak siadłem, tak mi kilka godzin zleciało w oka mgnieniu. Poprawili wszystko to, co poprawy wymagało. Nie wiem, czy można się do czegoś przyczepić.
Wy to naprawdę jesteście dziwni. Jakby zrobili kolejnego normalnego Far Cry'a to aż byście się opluli z wrażenia, że znowu to samo, że odgrzewane, że kotlet, że buraczki itd. Na co wy narzekacie? Przecież to jest genialny pomysł na grę! Kupuję w ciemno :)
Batman001 - Ja mam 3GB ramu i kiedyś nie dało się grać. Wystarczyła minuta jazdy samochodem i gra zaczynała się ciąć do tego stopnia, że prawie nic nie dało się robić. Po przejściu na windows 10 wydajność w grach poprawiła się zadziwiająco bardzo. Przeszedłem całe GTA bez problemów, ściny zdarzały się tylko kiedy latałem nisko po całej mapie najszybszym odrzutowcem. To samo było z innymi grami. Na windowsie 10 przeszedłem całego (nowego) Wiedźmina.
Zakończenie powinno być utrzymane w podobnym klimacie co w Mafii II, urwane w odpowiednim momencie by każdy sam w swojej wyobraźni mógł zdecydować, jak naprawdę skończyła się ta historia. Wybór pomiędzy pozytywnym lub dramatycznym zakończeniem zawsze pozostawi jakąś część graczy niezadowoloną.
Czekam na nową Mafię z niecierpliwością i mam nadzieję, że nie będzie zawodu :)
Nowy trailer ME Andromedy od początku śmierdział mi Inkwizycją. Czuć jakoś tę samą, podobną woń zgniłego pasztetu i kaszany. Ta pustynna planeta bardzo przypomina mi podobny pustynny region w DAI a to już kojarzy mi się tylko z bieganiem w nieskończoność i szukaniem nikomu niepotrzebnych śmieci. Zgroza. Gdyby zrobili to jak w ME1 urozmaicając nieco te planety, nawet tylko wizualnie, to byłoby bosko, ale jeśli odwalą takie... coś jak w DAI to nie tknę tej gry kijem przez szmatę.
U mnie na Core2Quad Q9400, 3 GB ramu i GTX 750ti gra działa zaskakująco dobrze. Ustawienia graficznie od razu ustawiłem na minimum i nie sprawdzałem jeszcze jak komputer sobie radzi na wyższych, ale póki co gra działa bardzo płynnie, bez żadnych, nawet najmniejszych przycięć. Nie dotarłem jeszcze do większych i bardziej zaludnionych regionów, dlatego z ostateczną oceną optymalizacji się wstrzymam, ale jak na razie jest bajka. Warto było tak długo czekać. Gra nawet na najniższych ustawieniach graficznych wygląda bardzo dobrze (nie mam dużych wymagań). Fabuła, klimat oraz muzyka także na bardzo wysokim poziomie, a im dalej w las, tym gra podoba mi się coraz bardziej.
Lejzo - "Dlaczego ma tak niskie noty? Może dlatego, że każdy ma już dość Assassynów?"
Niska ocena to sprawa redakcji, której jak widać gra nie przypadła do gustu. Gracze ocenili grę na 8,9 co jest o wiele bardziej adekwatne do tego, jak gra się prezentuje. Osobiście dość Assassynów miałbym wówczas, gdyby wyszedł z tego gniot formatu AC Unity. Pierwsze wrażenia z gry bardzo dobre. Jestem mile zaskoczony.
Mi tam stare zakończenie nie podobało się do momentu, w którym zobaczyłem rozszerzone. Co z tego, że dodali kilka ładnych obrazków, skoro zakończenie stało się bardziej nielogiczne i bzdurne. Absurd goni w nim absurd. Pierwotnie zakończenie może nie powalało, ale przynajmniej dało się je jakoś wyjaśnić, wytłumaczyć, było nad czym pomyśleć. Wystarczyło minimum wyobraźni i można było wszystko jakoś w głowie poukładać i zaakceptować, czego w przypadku rozszerzonego zakończenia zrobić się nie da. Generalnie, finał ME3 to taka trochę achillesowa pięta. Jeśli przymknąć na nie oko, to w połączeniu z dwiema poprzednimi odsłonami tej serii mamy grę, która pomimo swej prostoty powala klimatem i fabułą na kolana. Wszystkie trzy części wraz ze wszystkimi dodatkami przechodziłem już wiele razy i ciągle chce się do tej serii wracać.
Bardzo dobra gra. Naczytałem się wielu negatywnych opinii, ale mimo to zaryzykowałem i nie żałuję. Graficznie spełnia moje wymagania z nawiązką. Spacerowanie po mieście przy ładnej pogodzie to czysta przyjemność. Ładne animacje, ładne widoki, wszystko jest żywe i momentami wygląda bardzo realistycznie. Fabuła w moim guście i nie mam co do niej żadnych zastrzeżeń. Fizyka jazdy faktycznie lekko kuleje. Jest zbyt zręcznościowa, ale jest to coś, do czego jakoś można się przyzwyczaić i przymknąć na to oko. Technicznie gra nie sprawia większych problemów. Jest dobrze zoptymalizowana. Mam przeciętny komputer, niektóre parametry takie jak pamięć ram nie spełniają nawet minimalnych wymagań, a gra pomimo to hula na ustawieniach od średnich do ultra. Przechodziłem grę razem z dodatkiem już dwa razy i jestem pewien, że jeszcze kiedyś do niej wrócę.
ScovyT - Problem w tym, że trzeba je robić. Dostaje się za nie punkty władzy które są niezbędne by móc ruszyć dalej z głównym wątkiem. Poza tym, problemem nie jest to, że są jakieś misje poboczne. Problemem jest to, że są one nudne jak flaki z olejem. Wszystkie te misje wymyślano chyba na kolanie, na szybko, byle tylko czymś zapchać duże lokacje.
FanBoyFrytek - W Skyrim niektóre poboczne misje były lepsze niż cały wątek główny. Miały klimat i fabułę. Gra miała swoje wady, ale jakby nie patrzeć, bije o głowę DAI.
Gra jest nudna okrutnie. Od dłuższego czasu nie mogę się zebrać by ją skończyć. Podchodziłem do niej dwa razy i za każdym razem to samo. DAI miało łączyć w sobie wszystko co najlepsze z poprzednich odsłon tej serii, ale łączy w sobie wszystko to, co najgorsze. Wolę sto razy przechodzić drugą część niż Inkwizycję. Większość rzeczy jakie mamy w grze do roboty to typowe zapchaj dziury. Misje poboczne są tragiczne i jedynie na siłę wydłużają rozgrywkę, co po pewnym czasie staje się bardzo irytujące. Jak pomyślę o eksploracji nowego regionu, o miliardzie nudnych misji i o lataniu wte i wewte to mam ochotę po prostu wyłączyć grę i zająć się czymś ciekawszym. Rzemieślnictwo wiąże się z koniecznością zebrania miliarda różnych surowców, co jest potwornie nudne, a fakt, że mamy tylko kilka broni lub pancerzy i wszystko wygląda tak samo sprawia, że nie daje to żadnej satysfakcji. Wszelkie nowości i urozmaicenia jak np. wierzchowiec są zbędne. Po co mi koń, skoro i tak co sekundę muszę z niego zejść by walczyć lub z kimś porozmawiać, lub zebrać dziesięciotysięczny kawałek jakiejś skały? W danym regionie jest zbyt dużo rzeczy do zrobienia, a wielkość owego regionu i masa zbędnych bzdur sprawia, że po pewnym czasie ma się ochotę ten region opuścić i nigdy do niego nie wracać. Osobiście w tej serii od początku najbardziej ceniłem klimat, fabułę oraz towarzyszy. DAI przez wymienione powyżej wady nie pozwala się w pełni tymi aspektami gry cieszyć. Jest to najgorsza część z całej serii w której na pochwałą zasługują jedynie ładne krajobrazy i świetna muzyka, ale to stanowczo za mało.
T20 - Gdzie widzisz chamstwo w tym, że TWÓRCY danego towaru najpierw sprzedają jakiś produkt, a później go sobie uzupełniają dodatkami? Nie musisz kupować dodatków. Nie musisz znać zawartej w nich historii. Nie jest ona niezbędna do rozumienia podstawowej wersji gry i stanowi płatne ROZSZERZENIE danego produktu. Czy producent luksusowej, pozłacanej gałki do skrzyni biegów jest chamem i wyzyskiwaczem bo sprzedaje coś, co wedle wiecznie narzekającego na wszystko hrabiostwa powinno znajdować się już w zakupionym samochodzie? Litości ludzie. DLC to popularny dziś trend i producenci gier mają prawo planować sobie dodatki nawet jeszcze przed zaplanowaniem samej gry, jeśli tylko będą mieć taki kaprys. To nie jest chamstwo, to jest biznes. Gry tworzone są dla zysków. Pokończycie kiedyś podstawówki i gimnazja to zrozumiecie jak działa świat i że ludzie tworzący gry to są osoby, które za coś żyć muszą, niektórzy z nich pewnie mają rodziny na utrzymaniu, a gry nie tworzy się w 5 minut na kolanie w wolnej chwili. Ci ludzie poświęcają czas i to naprawdę jest logiczne, że chcą na tym zarobić. Wasze lamentowanie tego nie zmieni.
Rvn10 - Na całe szczęście Ubisoft dalej będzie gry wydawać bez względu na to, co jaśniepan taki jak ty będziesz o tym "myśleć". I niech wydają ich jak najwięcej, bo pomimo kilku mniejszych czy większych potknięć (nieszczęsny Assassin's Creed Unity) wydali kilka naprawdę dobrych gier.
swoonzi
No właśnie widzę. Dałeś taką ocenę, bo taką sobie chciałeś dać, zero konkretnych argumentów. Zwykły nielogiczny bełkot od tak, bo czemu nie?
Mnie pytać nie musisz czemu dałem grze 9. Jeśli potrafisz czytać ze zrozumieniem (chociaż tu starczy, jeśli w ogóle umiesz czytać) to zauważysz w moim poście podanych kilka powodów, dla których uważam, że ta gra jest dobra.
Ubisoft to firma. Robią to, co im się opłaca. Czy gdybyś ty był właścicielem tej firmy rezygnowałbyś z takich dochodów? Każdy dorosły człowiek który rozumie jak działa świat jest świadom tego, że każdy próbuje jakoś zarobić. Mieć do kogoś o to pretensje i żądać wręcz, aby rezygnował z zysków po to, by zaspokoić gust garstki osób to dziecinada. Nie rozumiem czemu tacy jak ty mają z tym problem i nawet nie chcę rozumieć.
Mogę sobie być wypierdkiem. Jeśli Ubisoft chce doić ze mnie kasę tak dobrymi produkcjami jak Black Flag, to niech robią to jak najczęściej.
swoonzi
Gra jest dobra, ale za to, że nie jest taka sama jak dwie pierwsze części dajesz marne 5? Potem czepiasz się, że nowe odsłony nie wprowadzają nic nowego i jeszcze obniżasz ocenę? To jaka ta gra ma być? Co powinna mieć?
Black Flag jest naprawdę dobrą grą. Świetna muzyka, jest klimat, wszystko takie, jakie być powinno. Czego tu się czepiać? Jakby gra wyglądała tak samo jak dwie pierwsze części, czepiałbyś się, że ciągle to samo, co zresztą i tak robisz pomimo tego, że przecież akcja gry dzieje się w innym miejscu, jest inny bohater, inna muzyka, inny klimat, kilka nowości w mechanice, co oczywiście marudom nie wystarczy, bo... bo właśnie co? Zupełnie nie rozumiem twojej oceny.
Jak nie wiesz co napisać, to najlepiej nie pisz nic, a jak chce ci się rzygać od "asasinów", to po prostu nie graj, nie kupuj gier, nie interesuj się nimi i daruj sobie takie dziecinne sugestie. Nie jesteś pępkiem świata i Ubisoft nie przestanie produkować kolejnych odsłon gry tylko dlatego, że ty masz taki kaprys. Ja cieszę się na myśl o każdej kolejnej części i jestem przekonany, że nie jestem jedyny.
"Gdzie sa opinie uśrednione typu 5-6/10? Nie ma:)" - Nie ma, bo ta gra jest po prostu dobra. Naprawdę trudno jest się do czegoś przyczepić. Można na siłę znaleźć jakieś małe wady, ale to będzie szukanie dziury w całym. Po co na siłę zaniżać ocenę? Wystawienie tej grze oceny 2.0 to albo marny "troll", albo jakieś nieporozumienie i to ty Kiss wyglądasz tutaj na kogoś, komu zapłacono za wygłaszanie takich pierdół.
Przy pierwszym podejściu do gry w 2012 roku byłem zachwycony fabułą, formą rozgrywki, grafiką. Teraz przechodzę grę drugi raz i nic a nic nie traci ona na swojej wartości, nadal dostarcza świetnej rozrywki.
Gra jest świetna. Nie rozumiem tak wielu negatywnych ocen. Wciągnęła mnie już od samego początku i nie nudziła ani przez chwilę. Przeczytałem trochę opinii przed zagraniem i przez całą grę czekałem kiedy znudzą mi się te krytykowane w prawie każdym poście monotonne i powtarzające się lokacje, ale nie doczekałem się. Główne miasto było dla mnie na tyle atrakcyjne, że nie czułem tak silnej potrzeby zmiany lokacji na inną. Zupełnie inaczej było w DAO, gdzie pod koniec wątku w Orzammarze miałem tak serdecznie dość tych głębokich ścieżek i tego miasta, że nie mogłem się doczekać aby już ten wątek zakończyć jak najszybciej. To samo było z Lasem Brecilian, niby misja ciekawa, ale to łażenie po lesie wte i wewte dobijało. Bardzo podobnie było w Mass Effect, gra niby świetna, jedna z lepszych w jakie miałem przyjemność grać, ale takie misje jak Noveria albo Feros były zbyt długie, ciągnęły się jak flaki z olejem i męczyły okrutnie. W DA2 tego zmęczenia nie czułem pomimo tego, że cały czas jesteśmy w jednym mieście i jego okolicach.
Towarzysze. Ten aspekt gry bije na głowę DAO, gdzie naprawdę ciekawych towarzyszy było może dwoje. Tutaj każdy towarzysz jest dopracowany i ciekawy. Ktoś tu wymieniał kiedyś jako wadę fakt, że towarzyszom nie można zmieniać ekwipunku. Moim zdaniem to zaleta. Jakby to wyglądało, gdybyśmy zamienili Varric'owi jego kuszę na jakiś zapierdziany mieczyk? Każda postać ma swoją historię, swój charakter i swoje miejsce w świecie.
Gra od początku do końca miała świetny klimat i ciekawą fabułę. Wszelkie wymieniane tutaj pierdyliard razy wady mechanicznej rozgrywki nie przeszkadzały mi ani odrobinę. Naprawdę bardzo przyjemnie mi się grało i na pewno zagram w tę grę jeszcze kiedyś.