Słońce na zewnątrz jest w zupełnej opozycji do mojego nastroju. Chciałabym się zwinąć w kulkę i zniknąć.
https://www.youtube.com/watch?v=2DiP0mMeaT8
Jutro zgodnie z planem przemieszczam się na północ. Uprasza się o ściskanie kciuków, żeby faktycznie rolnicy przepuszczali pociągi. Prom nie poczeka...
Widzący, jakby co może być i koszulka, czy mam rozumieć, że w ramach trwonienia zasobów będzie świeżo kupiona w tym właśnie celu? :D
Hej, jak Kanon to i ja, też przytulam! Chłopaki są bardziej eklektyczni i ogólnie zaznajomieni z muzyką różną, ja to tylko 5 wykonawców na krzyż i z reguły jestem tutaj tylko odbiorcą, ale mam nadzieję, że się spodoba
https://www.youtube.com/watch?v=uvUMAOO70mI
Widzący, jak chcesz, to możesz mnie w sobotę rano z kwiatami witać w Gdyni, na pewno Cię wtedy przytulę ;)
Ale tych lotów to mi szkoda, może jednak zbierzmy się jakoś? Ja z planów pewnych mam Jarocin, mogę się w tych okolicach na pewno umawiać, bo będę brać ogólnie urlop. Trochę w tę, trochę w tę.
A powiem Ci, że faktycznie przyjemne. Pewna doza zdziwienia, bo z reguły wrzucacie tu jakieś dziwactwa, które mi tak nie bardzo, a tu proszę, a jednak :)
Czuję się przeziębiona. Nie wiem dlaczego, bo to od dziś, a przewiało mnie w sobotę w stajni, to już dawno było. W sumie za mgnienie oka będzie kolejna sobota, jakoś za szybko to się wszystko przewija.
Poza tym wiatr, deszcz, szarość. Tak standardowo :)
Bry wieczór, w ramach dzisiejszego święta rozkraczył mi się samochód, widocznie moje "chłopomaństwo" bardziej mnie do furmanki (albo traktora) predestynuje. A jutro do stajni na rano, trzeba będzie jeszcze wcześniej wstać niż zwykle...
Skuter, nie ma pośpiechu, kiedyś Ci się uda (a ja wtedy pewnie nie usłyszę lub nie będę mogła odebrać).
Bry wieczór.
1 marca stuknęło mi 18 lat w jednej firmie, można by uznać, że dojrzały związek ;) Niby dobrze, ale nawet nie wiem, czy dzień był słoneczny, siedziałam w biurze. Ale w sumie niedaleko okna, więc chyba jednak nie był.
A w niedzielę jadłam pizzę z kaszanką, była przepyszna, jak to o mnie świadczy?
https://www.youtube.com/watch?v=LaXazWRppwI
Dobry wieczór się z Państwem Smoczem ;)
Co do japońszczyzny, miałam ostatnio okazję słuchać tzw. city pop - jak się nie wsłuchuję w tekst, to jakbym słyszała polską muzykę rozrywkową lat 70-80 ;)
https://www.youtube.com/watch?v=T_lC2O1oIew
Kanon widzę bryka, czy jest szansa na zmianę, czy to już pewne, że nie będziesz? Ja ciągle uwiązana w stajni w soboty, więc jak nie ten weekend, to trudno będzie coś innego. Nie to, że się nie da, tylko nie każdy i nie znienacka. Więc jakby co, rzucajcie terminami. Pamiętając, że w lipcu hasam w Jarocinie.
Ktoś to wysłuchał do końca końca? Po pół godzinie słuchania patrzę - a tu zbliżam się do końca pierwszej minuty... Poddałam się.
Bry wieczór.
Ponieważ w moim życiu za mało jest cierpienia i bólu, wybrałam się byłam na morsowanie. Co prawda już tydzień temu, ale nadal przechodzą mnie dreszcze na myśl, co sama sobie zafundowałam. Stara, a głupia.
Mój mózg był tak uszczęśliwiony uniknięciem śmierci, że nie mogłam potem zasnąć. Za to wczoraj też się nie wyspałam, tym razem dlatego, że po sobocie w stajni tak mnie mięśnie bolały, że wybudzało mnie to przy przewracaniu się z boku na bok.
Ból i cierpienie.
Na osłodę https://www.youtube.com/watch?v=FpT7DByytV4
Nie do końca wiem, czy widzicie, jak odpowiadam pod postami, to jednak na wszelki pożarny będzie zbiorczo tutaj.
Widzący -> Poświęciłam się* i znalazłam Specjalnie Dla Ciebie piosenkę z Wyjc - nie Boland, tylko No-Way, ale może styknie.
https://youtu.be/X3ruKFDmChY?si=aM3n3ACltgXgAwYM
Kawek -> Ta kravka to dawno i nieprawda, jeszcze przed kręgosłupem, a o jego złamaniu już nie pamiętam. Masz duże szanse wygrać, tylko pojaw się u Lecha :)
Kanon -> Liczę, że dostanę działkę...
Ciem -> 62.2 :P
* Uja tam, to moje guilty pleasure, choć faktycznie nie polskie - głównie ze względu na paplających bezustannie sędziów. Moja topka to Norwegia, Niemcy, Australia i Francja :)
Jest niefajnie, najeżyłam się i siedzę cicho w kącie czekając aż mi przejdzie.
Ciem - odebrać telefon jestem w stanie, ale dzwonić? Zapomnij. Wespnij się na wyżyny intelektu i zdobądź mój numer, jest niezerowa szansa na nagrodę w postaci rozmowy. Ale serio, teraz nawet na spotkania w pracy się nie wdzwaniam czasami, za trudne to.
Hania Rani jakoś mnie nie ujęła, nie moja estetyka. A przecież nie tylko łomot lubię.
https://www.youtube.com/watch?v=MpN1j8R5lZ8
Widzący ma za dużo niedziel i za dobrą pamięć - nie ogląda rzeczy, które już widział, ale ma wystarczająco dużo czasu, żeby szukać nowych. Ja jednak wolę krótsze filmy, też mogą być artystyczne i życiowe zarazem ;)
https://www.youtube.com/watch?v=oyjw0ZLyzpE
Ja - jak co tydzień - wczoraj szlochałam nad sobą, że wzięłam tę fuchę w stajni, dziś rano też, a potem nagle zrobił się wieczór, a ja przynajmniej ten jeden dzień mam bardziej ruchliwy. Za to jutro słodkie nieróbstwo aż do wieczora, kiedy to pojadę na seanse saunowe, wygrzeję się, zrelaksuję i jeszcze trochę wygrzeję.
Skuter, jak chcesz to jutro zadzwoń, byle nie przed południem.
Stołeczek fakt, czasem by się przydał, zwłaszcza jak jakaś żyrafa patrzy w niebo przy tranzlowaniu (tam jest "t" na początku!). Ale stołeczka nie ma, trzeba sobie radzić bez, za resztą Waszych skojarzeń nawet nie będę próbowała nadążać.
Złych wieści w moim życiu ciąg dalszy, chyba bez wątroby wrócę od Lecha, jak się trend utrzyma i będę miała całe wiadro robaków do zalania... Oby nie.
Nie mogłeś się jakoś normalnie nazwać? Zdezelowany Skuter albo co?
Amol będzie dla Ciebie, nie czuję potrzeby bekania alpejską łąką. Dla mnie sama herbata.
Ja też chcę więcej niedziel, poproszę o jakiś lifehack na szybkie ich pomnożenie. Póki co przez sobotnie wizyty w stajni jedyną posiadaną niedzielę poświęcam na spanie i reset licznika interakcji społecznych, więc tak jakby jej w ogóle nie było.
Nic nie szkodzi, będzie więcej dla pozostałych. Nie oszukujmy się, ja też nie mam takiego spustu jak reszta, co któryś kieliszek będę opuszczać razem z Tobą ;)
Przetestowałam całkiem sporo modeli, najlepiej sprawdził mi się ten, bo pozwala kotu wybrać, czy pije wyżej, niżej, a może bardziej w ruchu wodę. Łatwo się też myje i uzupełnia wodę.
https://www.zooplus.pl/shop/koty/automatyczne_poidelka_karmniki/poidelko_fontanna/162333
Chyba zaczyna mnie dopadać świadomość tego, co się stało i jest ciężko, ale do marca powinnam się ogarnąć. Sama zaproponowałam datę, pewnie że będę. Tylko kto mnie będzie ratował herbatą?
W pierwszej chwili chciałam się oburzyć o te paznokiety, ale fakt faktem, im czarniej wewnątrz mnie, tym bardziej kolorowo na zewnątrz, więc jak najbardziej się zgadza, w tym szaleństwie barw i faktur była metoda.
Nadal jestem na etapie przyswajania, niby wiem, ale nie dociera, trochę to jeszcze potrwa.
Uprasza się o nierobienie dziwnych ruchów do marca, 23 marca. Dziękuję za uwagę.
Czy można przeklinać? Czasem nawet trzeba. I jakoś mi nic innego do głowy nie przychodzi.
Ale przy okazji ściskam Was Smoki, mocno.
To zupełnie nie mój typ muzyki, ale nic bardziej tu nie będzie pasować. Szfak
https://www.youtube.com/watch?v=erLiSlxSS9c
Ale to w końcu dasz się czy nie dasz się zadeptać?
A nad drogą zawsze można było przelecieć, c'nie?
Hola Rothonu, kopę lat! :)
Nie podoba mi się ten wigilijny alien, ja to prosty człowiek jestem, i dla mnie piosenka ma być śpiewana, nie deklamowana.
Bry (?)
Ja to bym chętniej gdzieś głęboko się zaszyła w jakiejś norze albo jaskini. Byle sucho i ciepło było.
Na ulice strach wychodzić, bo nigdy nie wiesz, co komu do łba strzeli w tej Warszawie, do sklepu strach, bo dzicz zadepcze... Pozwoliłam sobie tylko na odrobinę szaleństwa i poszłam pograć na klasycznych flipperach, choć w drodze do o mało nie wywinęłam orła, ale warto było :)
Park zamykają na dobre, a jeszcze za studenckich czasów się tam szalało :( Ale jeszcze na jeden, ten ostatni Hard Zone się załapię, koniecznie.
https://www.youtube.com/watch?v=j0lSpNtjPM8
Dzięki Smokate za przytulasy, przydatne. Chyba bardziej się przejęłam, niż mi się wydawało, bo od powrotu ciągle śpię lub chce mi się spać.
Ale jako żem zła kobieta, to na początku grudnia wybieram się do Gdańska na weekend, instrukcja dla opiekunki będzie, żeby niejedzeniem się nie przejmować, bo zaraz wracam (ups).
Bry Smoki.
Pojechałam byłam sobie na parę dni w Polskę, ot Imladris w Krakowie, a potem rzut kamieniem obok na Śląsku wymieniłam opony na zimowe. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie mój kot, który z tęsknoty postanowił się zagłodzić na śmierć. Może nie taka mieszanka, może coś zeżarła i się zatruła - wykluczanie przyczyn, diagnostyka i utrzymanie jej w jakimś tam stanie kosztowało mnie circa 2 klocki i tyle nerwów, że od środy ciągle chce mi się spać.
Nie miała baba kłopota, wzięła sobie kota...
I jeszcze śnieg zaczął padać.
https://www.youtube.com/watch?v=IrV90gXmOpA
Ja zamierzałam grać, ale mi się towarzystwo rozpierzchło. No i teraz to już nie wiem.
O kurczę, nawet nie wiem, co mam powiedzieć, bo wszystko właśnie blade i nic nie znaczące w takim kontekście. Tulę i ściskam, trzymajcie się, jakoś.
Zamiast zakleić taśmą, to na SOR jechałeś. Się w dupach poprzewracało na tym Pomorzu :D
To niestety mogłam być ja, tydzień się obcy inkubował i cyk, zwarty i gotowy :(
Ja w międzyczasie ozdrowiałam na tyle, żeby pójść do pracy, choć nie ma tyle, żeby chcieć pracować, nawet ciut gorzej mi dziś niż na ten przykład w sobotę.
Nic nie pamiętam, do niczego się nie przyznaję! A chrypa jest...
Czy to były przeddzidzia, śróddzidzia czy zadzidzia?
I rozmowy, nie tylko o proto-typach.
Tylko z tym zdrowiem to bym nie przesadzała, chrypa jak była tak jest.
Pili, pili aż przestali. Teraz już się przemieszczam do miejsca startowego, ale od razu myślę o kolejnym spotkaniu i byłoby świetnie, gdyby udało się je zorganizować w większym gronie, niektórych z Was nie widziałam wieki.
Ściskam mocno.
Ojacie, czyżby historia się powtarzała i znowu będę jedynym gościem? :D Bilety mam, więc tak czy siak jadę :)
Jako że generalnie z wieloma rzeczami w życiu się nie spieszę, właśnie zaliczam swój pierwszy w życiu konwent fantastyczny, nawet fajnie jest ;)
Koczam Was! Buziaki z Zielonej Góry.
Najfajniejsze zoo, w jakim byłam jest w Czechach, w Dvur Kralove. Całe jest afrykańskie, więc pingwina nie uświadczysz, ale za to część jest w formie safari i można się przeturlać między antylopami i takimi tam. Ale ja mogę być skrzywiona, mnie wystarczy, że tam mają żywe okapi. Znaczy mieli jak ostatni raz tam byłam.... lat temu. Nie mogłam oderwać wzroku.
Tak by było świetnie, mogłabym pociągiem przyjechać. Czy wspominałam już, że się jaram?
Hola Smoki, jak mnie nie ma, jak jestem? Może niekoniecznie tu, ale na poziomie ogólnym jak najbardziej.
Termin Smokowiska też mam zaklepany, przybędę na pewno! I zanudzę Was narzekaniami na to, jak bardzo Męskie Granie zeszło na psy, i dlaczego już więcej nie pojadę, i dlaczego mnie to boli. Uczciwie ostrzegam :D
Hola Smoki, ja się urlopuję, i choć nie z wałkiem, to i tak ledwo dycham. Jak nie konie, to rower, wieczorem padam jak nieżywa, ciągle się zastanawiam, czemu to sobie robię, a potem robię kolejny raz ;)
A za tydzień Męskie Granie w Krakowie, zobaczymy jak będzie. Mam wrażenie, że wypadam powoli z targetu.
Dzień dobry, to w takim razie ja - najchętniej pierwszy z podanych terminów, bo tydzień wcześniej będę na Bachanaliach* i wzięłabym dłuższy urlop, a kota wysłała do hotelu.
* Na starość próbuję nowych rzeczy, to będzie mój pierwszy konwent, nie kłamię. I jestem w trakcie mojej pierwszej sesji RPG. Każdy ma swój sposób na poczucie się nastolatkiem :D
A mógł.
Mam bardzo ciepłolubną koleżankę w Gdańsku, zawsze mnie zadziwia jej upór co do mieszkania tam, bo ona wiecznie marznie.
A ta połowa to weekend z 11 czy z 18? Bo potem to już nie mogę. Pytam, bo jak sobie nie zapiszę w kalendarzu, to zaraz potwierdzę coś innego. A naprawdę chciałabym się z Wami spotkać.
Niezmiernie mi miło, bierzecie mnie pod uwagę, choć bywam tu ostatnio (i nie tylko) rzadziej niż częściej. Jak tylko czas pozwoli, to przyjadę, do jesieni powinnam dać radę odłożyć na wachę ;)
Używam, polecam. Po ponad roku picia gazowanej wody tylko z soda stream spotkanie z butelkowaną wodą było bardzo nieprzyjemne, smak plastiku dominował. Jeśli ktoś bardzo mocno gazuje, to pewnie wyjdzie mu mniejsza wydajność, niż deklarowana przez producenta i na pewno mniej korzystnie cenowo, niż butelki. Ale ja już do butelkowanej nie wrócę, a można zawsze gdzieś w okolicy znaleźć opcję wymiany naboju za ok. 15-20 zł, co nie jest wygórowaną ceną. No i plastikowych śmieci dużo mniej.
Bawcie się dobrze na majówkach, oby nie padało.
Ja po tym, jak w kwietniu zostawiłam kota dwa razy z niespełna tygodniem przerwy między wyjazdami, teraz nigdzie się nie ruszam. Generalnie od powrotu mam wrażenie, że wyrosła mi mrucząca puchata narośl... Koty nie tęsknią, tja, jasne...
https://www.youtube.com/watch?v=PNKwPx2glWs
Jak pisać to pisać, raz a porządnie naspamować :) Staram się sobie ostatnio czas zając, więc nie ma kiedy pisać, potem nadrabiam hurtowo.
Kredyt niestety mam, niestety nie mam jak spłacić wcześniej, ale póki co na masło i coś do masła wystarcza. Zobaczymy, co będzie dalej.
Póki mam, to kasę wydałam na bilety na Męskie Granie, koleżankom udało się upolować, oczywiście jak co roku kupowane w ciemno, bo po co podać wcześniej line up, i oczywiście w strasznych nerwach, bo rozchodzi się to w kilka minut. Zobaczymy, zdecydujemy.
Kolejne parę groszy pójdzie na urlop, tym razem przez tydzień będę jeździć konno, wyobrażacie sobie? Ja nie bardzo, po dwóch jazdach w ten weekend moje nieistniejące mięśnie wołają dramatycznie o pomoc :D
A gdybyście się zastanawiali, jak działa jamniczek, to właśnie tak:
https://www.youtube.com/watch?v=r16GL3N4PdM
Ja właśnie wyżej napisałam, że w czerwcu to dowolnie, ale nie w ten akurat weekend, ten już mam wyjazdowy.
Dama w sensie, że ja? (z nadzieją). Zresztą nawet jak nie ja, to bardzo chętnie Was zobaczę, byle nie w weekend z bożym ciałem, bo będę wyjechana.
Ale jak to, ulubiona robota? W ogóle nie rozumiem tego połączenia słów, totalnie bez sensu.
Kanon, wisisz mi 12 minut życia, które spędziłam na oglądaniu filmu, z którego zrozumiałam tylko słowo "mięso" w okolicach 9. minuty, ale nic a nic, w jakim kontekście zostało użyte.
https://www.youtube.com/watch?v=i4FqGPRQWFM
Dzień dobry wieczór, nie wiem, o czym mówicie, ale to ostatnio jakiś permanentny stan u mnie. To ja tu sobie tylko usiądę cicho w kącie nie łudząc się, że mi przejdzie.
No właśnie mnie suszy. I po świeżo zrobionej wodzie gazowanej teraz wjeżdża świeżo zaparzona kawa ze świeżo zmielonych ziaren. Za dużo razy napisałam świeżo, ale to przeciwwaga do mojej nieświeżości :D
Nie słuchaj Kawka, szkoda imbiru i cynamonu do rozpuszczalnej, zwłaszcza słodzonej. Ale dodane do dobrej świeżo mielonej razem z kilkoma goździkami to już jak najbardziej.
Ale na mnie to chyba jednak woda najlepiej działa, byle gazowana.
Ale jak to - pod Warszawą? Moi dziadkowie tam mieszkali, i choć faktycznie jechało się tam autobusem przez pola, to jednak w pierwszej strefie.
Wyszłam dziś na zewnątrz po raz pierwszy od prawie trzech tygodni. Wróciłam. Sukces.
Pogoda mi nie przeszkadzała, bo akurat nie padało, wiało także nie najmocniej. To właściwie podwójny sukces.
Samochód mam, i okazało się, że odpalił. To już trzeci sukces i na tym skończmy, bo jeszcze mi się zacznie wydawać, że jestem człowiekiem sukcesu, a to może być niebezpieczne. W sensie, jak do mnie dotrze, że jednak nie.
Trzymaj się Kanonu, spektrum możliwych objawów całkiem szerokie, oby Twój zestaw był jak najuboższy.
Tylko pamiętaj, że jak będą dzwonić kontrolnie, to nie wolno kasłać, bo przedłużają izolację. No chyba że to tylko takie moje zezowate szczęście...
Canción sanadora para ti ;)
https://www.youtube.com/watch?v=BhD2R48Omuo
Mnie dopadła ta popularna choroba, podobnież śmiesznie mówię, więc staram się nie mówić. I to jest tra-ge-dia :(
Dzień dobry, chciałam tylko powiedzieć, że Was kocam, i że przez Was (albo dzięki Wam, w sumie sama nie wiem) zaczęłam słuchać muzyki. Nawet na koncerty zaczęłam chodzić :)
https://www.youtube.com/watch?v=YtzeiYxX7cM
Dopiero co pisałam do Was z pociągu, a tu hop siup miesiąc zleciał. Niby nic takiego się u mnie nie dzieje, a czas zapierdziela jak opętany.
Zębowe haiku bardzo trafia do mojego serca, skoro już niedługo będę żarła gruz (bo na nic innego nie będzie mnie stać), to niech chociaż mam czym. Odliczanie do epoki gruzu znacznie przyspieszyło. Ale póki co szczerzę się szczerze do Was, Kocani.
Jak Widzący nie będzie chciał, to ja chętnie przyjmę. Chociaż w sumie dla wszystkich powinno wystarczyć, przynajmniej do degustacji.
Nie wierzę, za pierwszym razem mi login i hasło weszły... Z wrażenia o manierach zapomniałam...
Bry wieczór, Smoki Diplodoki. Dawno mnie tu nie było, ale w pociągu coś robić trzeba to idę sobie poczytać, co tam skrobaliście ostatnio, a dla Was piosenka:
https://youtu.be/gQnG_T7kbtY
Cześć Smoki.
Chciałam coś napisać, ale drugi dzień demolują mi klatkę (oficjalnie pod pozorem wymiany okablowania) i nie słyszę własnych myśli. Wczoraj skończyli po 16-ej, jeszcze tylko 5 godzin, dotrwam.
Tylko spokój nas uratuje, albo i nie.
https://www.youtube.com/watch?v=ZMZeVKlQZ6A
Bry. Na zacho... znaczy w centrum bez zmian.
A pojechałabym na jakiś urlop... kiedyś.
https://www.youtube.com/watch?v=9mzb1j-PdY4
Widzący usypia rano, Deser budzi wieczorem, dzień jak co dzień :D
Zaczęłam leczyć kota chemią, mam unikać dotykania jej, ale jednocześnie dwa razy dziennie mam jej podawać jeszcze steryd. Ciekawe, jak długo to obydwie wytrzymamy...
W podtekście - nie mam chwilowo pojęcia, czy gdziekolwiek się ruszę z domu w tym roku, sytuacja jest nowa i dynamiczna.
Gdyby ktoś potrzebował szerokich horyzontów, naści: https://www.youtube.com/watch?v=v4xZUr0BEfE
Widzący, ale rano to chodzi o chęci do wstania, nie dalszego leżenia, musiałam w trymiga wyłączyć, bo natychmiastowo zaczęłam dążyć do przybicia gwoździa :D
Faktycznie, cudo :)
Zauważyliście, że jedno zdjęcie się powtarza?
Ode mnie piosenka, co mi tam: https://www.youtube.com/watch?v=wZyBmN6hWsk
https://www.youtube.com/watch?v=erLiSlxSS9c
Tak jak w tym kawale z klepanym przystankiem autobusowym, jak bym nie zaczynała pisać, wychodzi mi straszne zrzędzenie i czarnowidztwo, więc nie będę się uzewnętrzniać. Może następnym razem.
Ja nie gotuję, bo nie lubię. Jeść lubię, taki pech.
Co do grania, to się jakoś ostatnio wciągnęłam w GW2, więc co mam chwilę, to pomykam.
O bekaniu na zawołanie to słyszałam, ale pierdzenie to już wyższa szkoła panowania nad ciałem...

Tak jak inni napisali, brak zębów z reguły nie przeszkadza zbytnio kotom. Przestawienie na karmę mokrą natomiast jest jak najbardziej wskazane ze względów ogólnie zdrowotnych, podrzucam dwie przydatne grafiki, jedna z karmami, druga z pomocą do przestawiania z suchego - https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10202822486160271&set=oa.390343584669607&type=3
Deseru, chciałam jakoś błyskotliwie zareagować, ale całokształt obecnej rzeczywistości chyba przytępił moje zmysły w akcie samoobrony i zaniemówiłam.
U mnie w pracy natomiast ogłoszono, że od początku przyszłego tygodnia powoli będziemy wracać do biura w bardziej zorganizowany sposób, niż tylko "dla chętnych", jak przez ostatnie 3 tygodnie. Poczucie zażenowania poziomem pytań i stwierdzeń moich teoretycznie bardzo inteligentnych współpracowników nadal mnie nie opuściło. Było tego sporo, ale moje osobiste podium okupują: pytanie, czy jak się przyjdzie z gorączką z powodu zwykłej grypy, to zostanie się odesłanym do domu (no bo to przecież normalne, żeby przychodzić do biura chorym) oraz stwierdzenie, że ktoś ma w sumie 3 godziny transportu tam i z powrotem, więc czy musi wracać do pracy stacjonarnej (w umowie nie ma nic o home office, miejscem pracy jest biuro i taką umowę każdy podpisał, chyba świadomie?). Tak szczerze, jak tu nie przeklinać? Szef naszego biura wręcz zaniemówił przy czytaniu kilku wiadomości na czacie, a uwierzcie, przez ~5 lat, jak jest u nas, jeszcze takiej sytuacji nie widziałam i nigdy bym nie przypuszczała, że coś takiego zobaczę.
Ode mnie odrobina młodzieńczych problemów, które daaawno za nami ;) https://www.youtube.com/watch?v=GJ2X9SANsME
Dla mnie jest tylko jedna Alison :)
https://www.youtube.com/watch?v=_sQGwDeambg
Roboty tyle, że nie tylko nie było czasu taczek załadować, na jedzenie też nie stykło. Taki lajf, taka karma. Ale jeszcze tylko piątunio i zmiana stanowiska, szczerze liczę, że na lepsze.

Serwus ferajna :)
https://www.youtube.com/watch?v=UprcpdwuwCg
Nie wiem, jak Tygrys, ale ja to na pewno dopiero w trumnie się wyśpię. Co sobie obiecam, że pójdę wcześnie spać, to... sobie obiecam. Mniej więcej tak to idzie.
Wybrałam się ostatnio w nostalgiczną podróż, odpaliłam z kumplem GW2. Nowe słuchawki dały radę - 7 godzin zleciało jak mrugnięcie okiem (i potem patrz wyżej). Podobnież serwery jedynki ciągle działają, ale na razie pokicam sobie asurą po vistach ;)
Byłam też świadkiem sytuacji, gdy w nocy ze znajomymi wylądowaliśmy na Centralnym i dwoje z nich chciało na dalszą drogę Ubera. Co i rusz raz jednemu, raz drugiemu Uber rezygnował z przejazdu i pojawiała się nowa oferta z wyższą ceną. W końcu jednej osobie zadzwoniłam do moich taksiarzy, oszacowali koszt i przyjechali w niecałe 15 min. Kolega potem potwierdził, że dojechał sprawnie i w oszacowanej cenie.
Halo Piotrasq, wszystkiego najlepszego i pamiętaj, wiek to tylko liczba. A pobalować w większym gronie jeszcze zdążysz, nie potrzeba do tego wymówki w postaci urodzin ;)
Piosenka dla Ciebie: https://www.youtube.com/watch?v=ttMKjY1w_X4
Reszta chłopaków - dzięki za polecanki słuchawkowo-mikrofonowe. Oferty 400+ pomijam milczeniem, po przewertowaniu różnych internetowych poradników, ocen i innych mieszaczy w mózgu, podążyłam tropem Widzącego i poszłam w jakąś taniochę, w strzelanki i tak nie gram, żeby musieć słyszeć szmer zza lewego ramienia.
Bry, Smokaci Oglądacze (i nie tylko).
Potrzebuję mikrofonu do kompa, może być w komplecie ze słuchawkami, ale nie musi. Moglibyście coś polecić, albo przynajmniej dać jakieś wskazówki, na co zwracać uwagę przy wyborze? Nie musi to być nic wyszukanego, ale dobrze, żeby nie rozpadało się w rękach i spełniało swoje zadanie.
P.S. Miałam przeczucie, naprawdę przez Was zaczęłam słuchać muzyki, oczywiście nie na taką skalę, jak Wy, ale i tak dużo więcej niż kiedyś :)
https://www.youtube.com/watch?v=i92qTdkCwUQ
Widzący, jak Ty w ogóle takie dziwactwa znajdujesz?! To są takie skrajne rubieże youtube'a, że nie sądzę, aby mnie kiedykolwiek tam cokolwiek zagnało :D
Akurat jak stwierdziłam, że w tym tygodniu poigram z losem i pojadę do biura, to mi je zamknęli na cztery spusty. No nic, kontynuujemy z domu...
Ja na razie zaszalałam tylko z dwiema grami planszowymi, więc poza zwiększonym zużyciem kawy i prądu, to chyba mi ogólnie potaniało życie.
Ja mieszkam na Muranowie i pierwszy raz od paru lat naprawdę żałuję, że pozbyłam się samochodu, pojechałabym gdzieś do lasu. Albo gdziekolwiek.
Jak żyć, nie podpowiem, bo nie wiem, chyba siłą rozpędu.
Aleście mi przywołali wspomnienia :) Kilka lat temu byłam w Lublinie na koncercie przy okazji dni włoskich, byli Drupi, Al Bano i Romina Power. Mocy w głosie nie ubyło, fantastyczna muzyka i atmosfera.
Choć muszę przyznać, że Romina jest tylko tłem dla Ala, jej solowe kawałki były mocno średnie. On natomiast to gwiazda wielkiego formatu.
A w zeszłym roku słyszałam na żywo to --> https://www.youtube.com/watch?v=OyMA84-mowI
I też było rewelacyjnie, wyszalałam się za wszystkie czasy :) Tyle energii i tyle talentu, nogi same chodziły.
Nie ma niedzieli, nie ma słońca, nie ma niczego. W lodówce takoż. Jutro wybieram się do sklepu (chyba, to już kolejny dzień, kiedy to sobie obiecuję), to i ja będę mogła coś ugotować, choć pewnie i tak mi się nie będzie chciało.
https://www.youtube.com/watch?v=6yaoWu_dffM
Deseru, jakieś ważne persony jesteście, bo z tego co ludzie zgłaszają, to testy są tylko dla wybrańców. To trwajcie teraz, szybko zleci ;)
Ja i tak nie mam telewizji, więc mnie nie dotknie, za to fioła dostanę na pewno. A może nawet już mam. Są na to jakieś testy?
Wiedziałam, że na Ciebie można liczyć :D
Ale na razie się nigdzie nie wybieram, chyba że palcem po mapie.
A dowozisz na jaką odległość? :D
Ja już po raz trzeci dziś oddaję plan, wszystko się zmienia jak w kalejdoskopie, to dowiozą, tego nie dowiozą, tu dodatkowe zamówienia - nie mam czasu nawet na sikanie, a co dopiero stać w kuchni.
Przez Was zacznę w końcu słuchać muzyki, niecnoty!
Choć nadal stoję na stanowisku, że nie wszystko, co wrzucacie, na miano muzyki zasługuje. Serio serio.
Słyszałam sporo wersji, ale ta do mnie najbardziej przemawia.
https://www.youtube.com/watch?v=ABFQOLZlfGU
Ja to już nie wiem, co mam myśleć o tych Twoich prezentach - a to śpiewający chłopcy z gimnazjum, a to jakieś dziwadło męskoosobowe, a to kolczyki do dupy. Coś tu jest nie tak, tylko nie wiem, co. :D
Ale dziękuję, wolę myśleć, że intencje były dobre.
Pracuję z domu, ale ciężko to nazwać pracą, to raczej powolne doprowadzanie mnie do stanu permanentnej wściekłości i agresji. Na webexie opóźnienie w dostarczanym obrazie dochodzi do 2 minut, niektóre aplikacje w ogóle nie chcą się odpalić, inne działają tak, że mam ochotę walnąć lapkiem o ścianę, ewentualnie wyrzucić go przez okno.
Picie pewnie by pomogło, ale ani nie mogę, ani nie mam czego...
No i tak trzeba żyć, Widzący.
Ja na razie zostałam bez jedzenia dla sierściuchów, bo mi świeże mięso wszędzie wykupili, a rezerwa puszek dopiero jedzie. A mogłam w sobotę zapobiegawczo zrobić, teraz to płacz nad rozlanym mlekiem.
To może jak Geralt uczynisz Pikusia imieniem przechodnim? Na pewno znajdziesz sierściucha godnego tego miana.
Tygrys, muzyka się obroni, a dobrzy ludzie znajdą sobie miejsce jak nie w Trujce, to gdzieś w milszym miejscu. Trzymamy się aż nazbyt kurczowo ludzi i miejsc, ale czasem trzeba po prostu odpuścić. Wyobraź sobie, jaki to był trudny moment dla Manna, on tam dłużej pracował, niż my żyjemy (no, tak przypuszczam, choć to niepotwierdzone plotki). I bywa, że to jedyne wyjście - prawdziwe wyjście.
https://www.youtube.com/watch?v=jpSWj0qrVoE
Ej, a co to za podkradanie mirmiłowania? :) I jak ja mam teraz Tygrysowi napisać, natychmiastowy zanik weny twórczej mam.
I szczerze nie ogarniam, czemu akurat taka dedykacja, i co na tej dedykacji jest nabazgrane...

Gdy zepsuje się winda, warto mieszkać na ostatnim piętrze. Pod warunkiem, że jest tam łącznik do klatki obok ze sprawną windą, nawet jeśli jest ona najwolniejsza w mieście.
Dziękuję :)
Flyby, ja też długo nie zaglądałam, ale przyszedł impuls i bach, jestem z powrotem. Zobaczymy, na jak długo...
Sraniedziałek it is. Dwa laptopy, żaden działający, tak mnie przywitał dzień w pracy :) Na uratowanie jednego wystarczyło wgrać certyfikaty, które straciły ważność, drugi, ten nowy, poszedł do reinstalki Office'a. Epopeja trwa.
Jprdl, przez Was brwi mam gdzieś w okolicy czubka głowy, niektóre z tych wrzutek to nie muzyka, to jakiś performance po ciężkich dragach... Albo i lekkich, w każdym razie nie na trzeźwo.
To ja wrzucę coś kojącego, dla przeciwwagi.
https://www.youtube.com/watch?v=YI2XuIOW3gM
PS. Widzący, a gdzie ta słoneczna niedziela? Bo ja nie widzę.
Kurczę, kawałka wrzuconego przez Desera nie zmęczyłam, ale ten od Widzącego rewelacja, nawet jakby za krótki :)
Ale za to to japońskie coś wyżej to wprost gwałt na moich oczach i uszach...
Uprasza się o nie krzyczenie. To boli.
Zamiast pijątku miałam w tym tygodniu chlartek.
Wczoraj żegnaliśmy naszego gościa z fabryki, knajpę zamknęli o północy, ale to przecież żadna wskazówka, żeby iść do domu... Po krótkiej przerwie regeneracyjnej u koleżanki dotarłam do siebie o 7-ej rano, żeby było mi łatwiej winda nie działała. Odbębniłam i idę spać.
Widzący, a oni czegoś Tobie nie podrzucili przy tym badaniu? Tasiemca jakiegoś?

O, to żeby się Wam nie nudziło, poleżcie i za mnie, zacna inicjatywa.
Lechu, nie mirmiłuj, było zamówić na wcześniej, to byś miał pomoc.
Na obrazku nowy komputer, nie mój, koleżanki, ale użyteczność właściwie taka sama, jej przynajmniej jest ładny ;)
Ja dostałam nowego kompa. Efekt taki, że planowałam na cudzym, a teraz siedzę u chłopaków z IT i czekam, żeby doprowadzili go do użytku, choćby w podstawowym dla mnie zakresie.
A może by tak też się pochorować?...
Update po 20 minutach: dostałam z powrotem starego złomka, ciekawe na jak długo... :D
Kanonu, gadanie jest przereklamowane, ale żeby nie było - zdrowiej. I jakby co daj znać, czy też mamy w te pędy biec do konowała.
Hej! Hej!
Wstąpił do piekieł, po drodze mu było - to tak bardzo ja ;) Ale wylądowałam, z telemarkiem, przeskakując poniedziałek w pięknym stylu. (a z danymi logowania tutaj nie byłam nawet blisko, ale teraz już znam)
Deser, a kupiłeś maseczkę i płyn odkażający, że się tak na zewnątrz pchasz? Pilnuj się tam, nie rozmawiaj z obcymi, nie wychodź bez potrzeby.
https://www.youtube.com/watch?v=YI2XuIOW3gM
I znowu kupiłam gry, zamiast nowej pary dżins, albo innych potrzebnych rzeczy... Tym razem pakiet humble'a, ma któryś Smok ochotę na Armello albo Hand of Fate? Armello świeże i wiedziałam, że już mam, ale co do HoF to w sumie nie mam pewności, czy mając go w bundle'u, ale nie odebranego, nie kupiłam przypadkiem już później na wyprzedaży... Jak i paru innych gier.
Cześć Smoki!
Skoro już nawet Tofu się odezwał, to i mnie nie wypada milczeć, zatem z okazji zbliżającego się stumilowymi krokami sraniedziałku ślę wyrazy współczucia.
Dorwałam dziś Syberię 3 za 9 złociszy, więc oczywiście nie mogło się to skończyć inaczej, niż zainstalowaniem jedynki dla przypomnienia. Ciekawe, kiedy do tej trójki dotrę? ;)
Kurczę, ja jeszcze gdzieś w domu (rodzinnym) powinnam mieć książki Zrób to sam, kiedyś z siostrą nawet robiłyśmy jakieś zabawki na ich podstawie.
Smoki są wszędzie, jeden wczoraj dymił w Wawie, chyba mocno wkurzony, bo nawet kilka osób poparzył. Pęknięta rura, tja...
Baw się dobrze, Widzący, ja nie pamiętam, kiedy byłam w filharmonii, zazdrość. Ale nie zawiść, żeby nie było :)
Spoko, ze mnie to nie taka delikatna księżniczka.
Ale jeśli szukasz zewnętrznej motywacji to oczywiście, mogę nawet przywieźć coś w rodzaju białej rękawiczki.
Hola Smokate, czytam bardzo od czasu do czasu (odpowiadając na pytanie zadane tydzień temu z okładem), bo w pracy mam zablokowanego GOLa. Dziś z domu, to nadrabiam :)
Wpisuję do kalendarza koniec lutego, z takim wyprzedzeniem, to pewnie się uda dołączyć.
W weekend wybieram się na Darżluba do Gdańska - gdzie kierować petycje o dobrą pogodę? Nie mam dużych wymagań, wystarczy, żeby było sucho... Widzący, jeśli jesteś w mieście, to w piątek wieczorem może jakieś piwko?
Cześć chłopaki, ja też Was kocam. A mnie kocają zarazki, połowa płuc już na wierzchu, reszta jeszcze się trzyma.
Ale dostałam swój egzemplarz Nanty Narking, jest radość :) Jeszcze nie grane (patrz wyżej), ale posiadane, a to radość nad radości!
Ehh, ale Wam fajnie, choć gdybym przyjechała, to cierpiałabym okrutnie, bo zapalenie krtani nie pomaga w mówieniu, a z milczenia to ja nie słynę :D Jakby co, pamiętajcie o mnie następnym razem, bardzo chętnie bym Was zobaczyła po latach.
Za to posłuchałam na żywo "nie ma fal...", więc nie całkiem stracony ten weekend ;)
https://www.youtube.com/watch?v=B9FzVhw8_bY
Deser, ja od tylu lat zbieram się na remont, że i tak Ci zazdroszczę, że się zdecydowałeś :) Chyba mi musi sufit na łeb spaść, żebym w końcu coś z tym zrobiła...
U mnie dziś grzane wino, pojechałam na wakacje w ciepłe kraje i oczywiście wystarczyło przejechać z lotniska do domu, żeby się przeziębić... Cała ja.
Kurczę, szkoda, że nie mogę. Przyślijcie chociaż parę zdjęć, koniecznie kompromitujących.
Kanonu, dotarło :) Ale oczywiście wybraliście jeden z niewielu możliwych terminów, kiedy nie mogę :( Bo tak to bym leciała jak w dym. Ale w listopadzie będę we Wrocku, może się uda jakieś piwko strzelić?
Deser, ja do tej pory jem jajko na miękko tylko z musztardą! Najlepsze ;)
Nie mogłam się zdecydować na piosenkę, ciągle albo depresyjnie, albo nieszczerze wesoło, niech będzie prawdziwie ;)
https://www.youtube.com/watch?v=EUV2GPas4aY
Kanonu, jak się napiłam, to od razu na dwa dni odpadłam, co tam było w tym kuflu?!
Mój adres to na gmailu mój nick, tylko bez nawiasu a z kropką. Wystarczająco zagmatwałam?
Tygrysku, co ta żona sobie o Tobie myśli, może jeszcze Kuboty do plecaka zapakowała? :D Ale ogólnie to zazdroszczę, nawet z obwarowaniami Tatry są fajne, zwłaszcza że najgorszy tabun już się przetoczył i ciut spokojniej będzie.
Cześć Smokate, przypadkiem wpadłam na GOLa i patrzę - Karczma na pierwszej stronie. Ba, moje konto jeszcze aktywne :) No to się przywitam, a czemu by nie...
Miałam przez chwilę zagwozdkę, czemu przestałam tu zaglądać, ale sobie przypomniałam, że w pracy mi zablokowali dostęp, a skąd się najlepiej pisze, jak nie ze służbowego kompa.
Cześć Smokate, wywołana do tablicy powiem, że tak, czytam, tylko z pisaniem gorzej, bo ani śmiechu, ani wkurwu, tylko smutek u mnie od dłuższego czasu, a co tak będę wywlekać publicznie. No i w słuchanie muzyki, to ja tak nie za bardzo...
TPO, czy w tym odcinku co Lechu od Drakuli podesłał to na to spotkanie się umawialiśmy, co tylko ja w końcu pojechałam? Troszkę zaskoczona byłam, nie powiem, ale nadal miło wspominam.
Ja nie wiem, skąd się w ludziach wzięło to dziwne przekonanie, że Lech Kaczyński był najbliższą osobą dla Jarosława Kaczyńskiego i ten się do tej pory nie może podnieść po tym ciosie?
Bo to, że ugrywa na tym kapitał polityczny i jeździ po trupie brata w te i nazad, raczej jest jasne i widoczne, ale czemu niby z rozpaczy? Ja niedawno straciłam naprawdę bliską mi osobę i nikt mnie nie przekona, że czarn... znaczy że Jarosław nosi po bratu żałobę. Nie, on dostał dar od losu, który nie dość, że w końcu usunął z drogi tego lepszego, mądrzejszego, bardziej (w ogóle) szanowanego i z rodziną, to jeszcze pozwolił zaprząc jego postać do karocy zwanej 'teraz k* ja'. Jarkacz nie jest najniższym człowiekiem na świecie, ale jast tak mały, że jak już zabrakło bliźniaka, w którym jak w krzywym lustrze widział wszystkie swoje wady, to teraz na całym świecie będzie się odgrywał za swoje mniej i bardziej wyimaginowane krzywdy.

Nie wiem, czy działa w Twojej wersji programu, ale w zwykłym Excelu można po prostu ustawić niestandardowy format komórki - spójrz na obrazek.
Ja po pierwsze koty mam dwa, więc zostawienie ich nawet na ciut dłuższy czas nie stanowi problemu. Dopóki karmiłam "bobkami", przy wyjeździe na weekend zostawały same, dopiero jeśli było dłużej, prosiłam kogoś o wizytowanie. Odkąd przeszłam na BARF, nie da rady zostawić jedzenia na 2 dni, więc zawsze ktoś przychodzi, z reguły raz dziennie.
Kiedyś skorzystałam też z hotelu przy wyjeździe wakacyjnym, całkiem dobrze sobie poradziły i nawet nie wyglądały na zbyt mną zainteresowane, jak odbierałam. Tyle tylko, że wybrałam hotel, gdzie koty nie są w klatkach, a mają do dyspozycji pokoje (ktoś przerobił willę na koci hotel), w dodatku właścicielka była zauroczona i spędzała z nimi sporo czasu. Tyle, że to też było w "bobkowych" czasach, nie mam pojęcia, czy ktoś by mi przyjął koty z walizką zamrożonego mięsa.
U mnie powód zostawiania kotów w domu jest przede wszystkim ten, że obydwie organicznie nie znoszą podróży, nowe miejsce to nie problem pod warunkiem teleportacji, a ta chwilowo jest jeszcze niedostępna. Electra jechała do mnie z Litwy, bite 11 godzin wyła, całe szczęście, że to nie ja ją wiozłam, bo chyba bym ją wysadziła po drodze...
Lechu, żadnych rad nie zamierzam Ci udzielać, bo właściwie każda jedna będzie o kant dupy potłuc, o ile sam czegoś wewnętrznie nie przełamiesz.
Od siebie mogę dodać tylko temat do przemyśleń, u mnie całkiem skutecznie działa, od lat i od osób ;) Jeżeli pozwolisz, żeby ten kijowy związek położył się cieniem na dalszym życiu, to ona będzie podwójnie wygrana - raz spieprzeniem Ci wstecz dobrych czasów, dwa pogorszeniem perspektyw na przyszłe dobre czasy.
Ja sobie kiedyś powiedziałam, że niezależnie od tego, jak się związek skończył, nie pozwolę się ograbić ani z dobrych wspomnień, ani z fajnej przyszłości z kimś innym. W którymś momencie daje się odseparować fajne wspomnienie od tego, kim okazała się być towarzysząca w tym osoba, w każdym razie mnie się udaje, i o te miłe wspomnienia jestem bogatsza.
Aha, to że kilka osób z jej znajomych się do Ciebie odezwało najlepiej świadczy, że jej historyjki wcale nie są tak prawdopodobne i wiarygodne, jak się jej wydaje.
Ściskam dodając otuchy.
slow ride, niekoniecznie. U mnie to była panika. Smutek i żal przychodzą później, dużo później.
I zdecydowanie wiadomość o tej konkretnej śmierci była najbardziej stresującą chwilą w moim życiu.
Tylko uważaj, nie zostawiaj tego chomika u weta, nigdy nie wiadomo, co się może zdarzyć...
https://www.youtube.com/watch?v=GimW87vwv3s
(MSPANC)
Nie ma kiedy czytać, nie ma kiedy pisać, nie ma czasu taczek załadować. Pozdrawiam pijątkowo, wypijcie za mnie za Kanona zdrowie :)
Kanonu, przyłączam się do chóru - zdrowiej!
siara000, a ja lubię i gram głównie w gry single-player, ale już nie pamiętam kiedy zainstalowałam coś poza steamem. Nawet jak kupiłam Thea w pudełku (bo taniej), to i tak ją podłączyłam do steama, bo wygodniej. Może zresztą trzeba było, nie wiem, i tak bym to zrobiła. Funkcji społecznościowych na steamie właściwie nie używam, ale samej platformy bardzo chętnie.
Gadki o pokoleniach sobie po prostu daruj, a jak nie chcesz, żeby fb coś publikował bez zgody, to po prostu wyłącz takie funkcjonalności i już.
Bry Smokate :)
Urlop, urlop i po urlopie, a człowiek nadal słońca nie nałapał wystarczająco - już czuję, jak mnie depresja łapie, a gdzie jeszcze do jesieni...
Na początek drapak nie jest niezbędny, zabawki masz, tylko sam o tym nie wiesz - u mnie w domu koty bardzo lubią bawić się kapslami czy drucikiem zwiniętym w sprężynkę, rewelacyjnie sprawdzają się też kulki ze zgniecionej folii aluminiowej.
Karma nie na dłoń, tylko do miski - zwierzak jest póki co zestresowany i nie ma co go nękać swoją obecnością. Jak inni napisali trzeba dać mu parę dni i do NICZEGO nie zmuszać, kot musi sam chcieć podejść. Czasem to zabiera dużo wytrwałości, ale przy maluchu powinno pójść szybko, jeśli chcesz go ze sobą oswoić, mów do niego, ale nie wykonuj żadnych gestów bo go jeszcze bardziej przestraszysz.
Kanonu, o to, to! Taki jest właśnie mój schemat poruszania na dziś i jutro, mamy dyspensę na pracę z domu :)
A remontu jak nie było, tak nie ma. Łazienka i przedpokój są ciągle w takim stanie, jak przy kupnie mieszkania, ciekawe za ile lat się uda to ruszyć...
Ja bym jeszcze poleciła Szczeliniec i Błędne Skały w Górach Stołowych. Stamtąd można też wyskoczyć do Czech.
Eee tam, pewnie ma w szafie same takie: http://patine.pl/wieszak-na-ubrania-hanger-project-shirt.html
Herr Pietrus, ja mam w domu sporo takich: http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/20197086/ na koszulki w sam raz, a nie zajmują dużo miejsca.
Bry, Smokate aktualnie* zsieciowane :)
Obrastanie w przedmioty to cecha znakomitej większości ludzi, nawet resztki nomadzkich plemion jak nie mogą nazbierać kurzołapek do postawienia na komodzie, to w zamian obwieszają się dziesiątkami branzolet i wisiorków.
* w momencie czytania
Moja ostatnia przeprowadzka była o zaledwie 2 ulice dalej, ale czasem mała odległość nie ma znaczenia lub wręcz (przez wrażenie bliskości) utrudnia. Jak się przeprowadzałam daleko, wzięłam duży samochód albo przyczepę i zapakowałam się na raz, przy okazji robiąc dokładny przegląd gratów i pozbywając się "przydasi". Tym razem wszystko przewożone było zwykłą osobówką na raty, popakowane byle jak i oczywiście zabrakło mi czasu na dokładny przegląd. W efekcie miałam wrażenie, że wywożę te rzeczy i wywożę, a końca nie widać, ostatnia partia wyjechała kilkanaście minut przed zdaniem kluczy...
Kanonu - powodzenia! I sił, i planu, i w ogóle! :)
Widzący - baw się dobrze na wewsi, z laptokiem czy bez.
Pocieszę Was - tu w Budapeszcie żar leje się z nieba, ale ja i tak siedzę w biurze, które graniczy z fabryką, więc okien jak na lekarstwo. Żaru doświadczam tylko, jak schodzę do kantyny po kolejną kawę, czyli tyle co nic. A wieczorem w końcu do domu, jak znam życie Polska przywita mnie wszystkim, tylko nie ładną pogodą :)
Ponadto roboty się w końcu zebrało mnóstwo, a mnie się nic nie chce i słabo mi się robi na myśl, że nie ma rady, trzeba to samemu przerzucić...
Bry Smokate, zalogowałam się właściwie tylko po to, żeby polubić obrazek powyżej.
Ale skoro już tu jestem, to - dzień dobry, jaki miły dzień! :)
tygrysku, mam słabość do rudych kotów, zwłaszcza pręgowanych, cudny jest!
Ja się póki co wysyłam w kolejną podróż, powoli zaczynam mieć dosyć. Ale na miejscu na pewno będzie fajnie, tylko to latanie... Mogliby w końcu wynaleźć tę teleportację :)
Pozazdrościć tych najazdów! :) Może się kiedyś w końcu uda spotkać w większym gronie?
"Prawdziwy" Furminator ma tę wadę, że niektóre koty go nie akceptują, bo bywa brutalny - tzn. usuwa nie tylko martwe włosy, ale potrafi też wyrywać żywe. Sama porobiłam Szmuli placki na grzbiecie, Electra baaardzo niechętnie podchodzi do czesania i szybko zaczyna się wyrywać. Furminator zgrzebło jest lepiej tolerowany pod względem przyjemności z czesania, w dodatku na pewno nic nie wyrwie, za to - jak wspominał już Yans, nie zbiera włosia i wszystko lata dokoła lub osiada na kocie, co i tak jest lepsze niż to latanie.
Zęby - temat rzeka. Po pierwsze tak jak i u ludzi są koty z lepszym i gorszym materiałem genetycznym. Po drugie - wszelkie reklamy o suchych chrupkach czyszczących zęby można włożyć między bajki, pod naciskiem zębów po prostu pękają na mniejsze kawałki i tyle z czyszczenia. Moja Szmula miała problemy z dziąsłami, ale odkąd przestawiłam je na surowe mięso widzę diametralną poprawę, ewidentnie prawdziwe żucie pomaga. Tak więc nawet przy karmieniu karmą przemysłową polecałabym po prostu raz na jakiś czas rzucić kawałek mięsa do pożucia, przy czym raczej taki żylasty, żeby było nad czym popracować: prędzej łata wołowa lub podudzie, niż pierś kurczaka. Jak nie będzie pomagało - tylko wet.
Bo ja wiem tygrysku czy taki skurwysyński?... To nie jest tak, że ja zabieram komuś pracę i on ląduje na bruku, najczęściej ta osoba zmienia stanowisko w ramach firmy. Ofkoz zwolnienia też są, ale jak ostatnio były większe zwolnienia, w pierwszej kolejności poszły osoby, które same się zgłosiły, że i tak chciały odejść (były pakiety, dla niektórych to był wręcz szczęśliwy traf).
Trudność mogę mieć o tyle, że obcinanie etatów polega na tym, że kiedyś tę samą robotę robiły 3 osoby, teraz będę to robić ja jedna - ale tu mam właśnie pole do popisu, żeby zebrać 3 sposoby pracy, zobaczyć co jest najlesze/najbardziej wydajne, ustandaryzować i uprościć. Właśnie teraz siedzę z kobitą w Budapeszcie i jak patrzę, jak ona robi wszystko niemal na piechotę, to już wiem, że będę to robić 3x szybciej (no i mam czas na napisanie posta). Ale i tak dobrze, że nie drukuje i nie przepisuje ręcznie wszystkiego, jak to robili w Niemczech :)
Widzący, jak to nad czym? Nad kierunkiem ucieczki.
Masz rację, że ludzie sami sobie robią krzywdę. W imię "troski o własną karierę" zapierdzielają jak samochodziki głusi na argumenty, że ani sobie nie pomagają, a jeszcze przeszkadzają innym, którzy mają życie poza. Ale to się powoli zmienia ,a w dodatku nie ogranicza się do korpo. Ja przedtem pracowałam w małej fundacji, w dodatku prowadzonej przez małżeństwo i nigdy bym tam nie wróciła. Dość powiedzieć, że z przepracowania trafiłam do szpitala, i nie było to na własną prośbę, tylko z wymogów szefostwa.
I jeszcze w nawiązaniu do korpoświatka i emigracji - tak jak moja firma X lat temu zdecydowała, że Polska jest dobrym miejscem do robienia interesów, tak teraz może równie dobrze stwierdzić, że czas się przenieść w bardziej stabilne miejsce. I nagle może się okazać, że ani wygodnie, ani bezpiecznie dla mnie nie jest.
Bry, Smokate Wszelkiej Maści :)
Widzący, nie mirmiłuj! :P A serio serio to wiem, jak u mnie wyglądała rekonwalescencja i też mnie wkurwiało to, że niby jest lepiej a i tak boli (a czasem nawet bardziej). Ba, do tej pory potrafi mi kręgosłup dać w kość niestety.
tygrysku, ja korporatoid jestem, i jak tak patrzę na swoją historię w firmie, to głównie zajmuję się przenoszeniem roboty z różnych miejsc w Europie do Polski i standaryzowaniem ile się da, bo z reguły wiąże się to z obcinaniem etatów. Aczkolwiek Polska to nie ostatnie ogniwo, jedna moja była działka poszła jeszcze dalej na wschód, teraz to z Manili robią ;) Trybik w maszynie jestem, tych wyjazdów służbowych to w sumie nie mam dużo, teraz się trochę zrobiło ale to tylko chwilowe na przejęcie, a z Hiszpanii to będę wszystko przez telefon zabierać.
Bry Smokate, kolejny ciężki dzień... jest źle, a będzie tylko gorzej. A może by tak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady?
Póki co w ciągu najbliższych 2 tygodni czeka mnie 6 lotów, całe szczęście na krótkie dystanse, ale i tak będzie ciężko dla takiego kanapowo-telewizyjnego globtrotera jak ja. Ostatnio w ogóle jakaś taka podróżująca się zrobiłam niechcący, koty już nawet nie tracą czasu na fochy jak wracam, tylko od razu się cieszą, że jestem ;P
Wiem, że ostatnio częstograjem twenty one pilots jest zupełnie inna piosenka, ale to mi od kilku dni ciągle chodzi po głowie: https://www.youtube.com/watch?v=mDyxykpYeu8
Przy okazji bardzo ładna wizualizacja wewnętrznego rozdarcia ;)
Bry Smokate, u mnie póki co chmury i chłód, ale może to i lepiej, bo wczoraj był taki zaduch, że ciężko było oddychać.
A już dziś wieczorem Olsztyn, ale nie warmińsko-mazurski, tylko śląski i wypoczynek na łonie przyrody. Oby tylko kleszcze nie dopisały.
Kanonu, a propos tego kefiru z podtekstem - straszne dla mnie jest to, że jakieś marketoidy myślą, że to świetny pomysł, a jeszcze straszniejsze, że czasem mają rację :(
Deseru, takiemu napadaczowi to nawet się nie chce stawiać oporu :)
I tak w świetle żaru i imprezowania :P
https://www.youtube.com/watch?v=AZKeCWbzIVQ
Bry Smokate, jaki miły dzień ;)
Widzący, czapki z głów, jesteś mistrzem! Choć myślę, że niektórzy starsi kalendarzowo ludzie mogą nas zadziwić, jakiś czas temu widziałam w tramwaju panią, z wyglądu grubo po 70-tce, która grzebała w smartfonie, biegała po jakichś stronach i czytała artykuły z netu. Ciekawe, czy my będziemy w stanie młodzież kiedyś czymś zadziwić.
W łykend dałam się porwać sportowym emocjom i pierwszy raz poszłam obejrzeć zawody żużlowe. Blisko było, na Narodowym, to czemu nie?
Niestety w sobotę tego samego zdania była rodzina kloszardów, których aura mocno przebijała się przez rycynowy zapaszek oleju... Jakiego trzeba mieć pecha, żeby na całym stadionie dostać akurat takie sąsiedztwo? W niedzielę na szczęście już się nie pojawili, uff, odetchnęłam pełną piersią.
Sam żużel - fajne to, podoba mi się! Ten hałas, te emocje! Szkoda że w Warszawie nie ma na stałe toru, chodziłabym. Może się uda gdzieś pojeździć, ale na miejscu byłoby łatwiej. No i jak wybrać, komu kibicować?
Dzięki chłopaki, od razu mi lżej na sercu :)
Ze zwiedzania póki co nici, pada i pada, i wedle prognoz ma padać aż do mojego wyjazdu, co jakoś mnie w sumie nie dziwi.
Bry Smokate, ja się chwilowo mogę cieszyć co najwyżej deszczem i paskudną kawą... W ramach nie marnowania firmowych pieniędzy póki co zawracałam do domu z połowy drogi na lotnisko po zapomnianą kartę kredytową, a z lotniska dałam się przewieźć taksówkarzowi za jakieś kosmiczne pieniądze - 16000 forintów, dziś zapłaciłam 6000. Wstawanie o 4-ej zdecydowanie nie służy moim mocom umysłowym.
Ja zawsze mam problem ze zdążeniem z życzeniami, więc może delikatnie zagaję - wszystkiego najlepszego tygrysku, ryczące czterdziestki to jeszcze nie starość, obecnie to raczej czas pożegnania się z chłopięcą beztroską :)
Może jestem ciut dziwna, ale po jaką cholerę dawać kotu zastrzyk po ugryzieniu przez bąka? Jak te biedne kotki sobie radziły zanim ktokolwiek wynalazł strzykawkę?
Szmula nie miała jeszcze roku, gdy przez okno wleciała osa, którą oczywiście należało spacyfikować tak jak resztę latającej hałastry... Łapa urosła tak ze 3-krotnie, z bólu aż ją zatkało i nawet nie miauczała. Patrzyliśmy, czy nie ma dodatkowych objawów, ale ponieważ skończyło się tylko na opuchniętej łapie, daliśmy jej układowi odpornościowemu samemu załatwić sprawę.
Nie dajmy się zwariować.
Ja bym jeszcze dodała od siebie dwie propozycje: Przepiórki w płatkach róży i Czarownice z Eastwick.
Od Czarownic zresztą zaczęła się moja przygoda z Johnem Updike'iem, przypadkiem zobaczyłam w bibliotece znany mi już z filmu tytuł :)
http://www.barfnyswiat.org/
Czasem trudno się dokopać do konkretnej informacji, bo to zwykłe forum, ale całkiem dobrze poukładane i jakby co to ludzie chętni do pomocy.
Jeżeli chodzi o mięsa, to ja bazuję głównie na udźcu indyczym i wołowinie - pręga, łata, szponder. Dodatki to suplementy typu wątróbka (witamina A), zmielone skorupki (wapń), drożdże browarnicze (witaminy z grupy B), krew suszona (żelazo), tran z wątroby dorsza, tauryna, spirulina, witamina E, sól, algi morskie (jod), żółtka jaj i całkiem sporo wody. O czymś mogłam zapomnieć, normalnie jadę wg listy :)
Aha, cena wyżywienia 2 kotów, o sumarycznej wadze ok. 7,5 kg, to rząd 3,5 - 4,5 zł dziennie, zależny głównie od cen mięsa.
Obecna, nie tylko nieprzytomna, ale i zmarznięta... Wczoraj po południu było całkiem ciepło, więc dziś rano w swej nieprzytomności ubierając się pominęłam etap swetra. Oczywiście nie spojrzałam za okno i parasola też nie wzięłam.
Sraniedziałek, znowu.

nutkaaa, Twój kot i Twoje pieniądze. Po prostu uważam, że RC jest słabej jakości za wcale nie taką niską cenę, ale krucjaty nie będę prowadzić :) Sama kiedyś karmiłam moje koty RC i nawet uważałam, że jest dobra, bo przecież od weterynarza kupowana. Zresztą wtedy nawet może nie była zła, znacznie poszła w dół jakością odkąd markę wykupił Mars.
kali93, ja właśnie żywię BARFem, robię mieszankę z reguły raz na 3 tygodnie (takaż na obrazku) i poporcjowaną mrożę, koty wciągają aż miło, po 1,5 roku takiego żywienia jestem przekonana, że już od niego nie odejdę do karm, choć czasem faktycznie nie chce mi się zabrać do krojenia. Zrobionej już mieszanki nie trzeba dotykać ręką, może się jednak zastanów? Wiem, że to nie dla każdego, czasem się śmieję, że gdybym wiedziała, z czym to się wiąże, to nigdy bym nie zaczynała, ale tak serio to bardzo sobie chwalę obecny stan.
Dodatkowym atutem jest kuweta - nie śmierdzi, kupale raz na 2-3 dni i stanowczo mniejsze, bo przyswajalność jedzenia bardzo duża.
kali93 - dużo zależy od kota, ja jak jeszcze karmiłam gotowymi karmami często próbowałam czegoś nowego i mieszałam smaki bez żadnych problemów, inni twierdzą, że kota trzeba stopniowo przestawiać, ale to chyba wtedy, gdy bardzo długo je jeden typ karmy
nutkaaa, RC to straszny syf, kiedyś to była w miarę dobra karma, teraz płacisz tylko za markę, bo składniki są podłe, w dodatku wielu kociarzy twierdzi, że ma jakiś składnik uzależniający i często są duże problemy z przestawieniem na inną karmę. Ponadto sucha karma wspomagająca układ moczowy to kpina, koty w naturze nie jedzą suchego, większość wody przyjmują z jedzeniem (stąd zresztą taki problem z nawodnieniem kota przy karmieniu bobkami i rady zastawiania całego mieszkania miskami). Dużo lepiej by było przestawić kota na mokre, a jeśli to niemożliwe, to przynajmniej zrezygnować z RC, jest trochę lepszych karm do wyboru: Orijen, Power of Nature, Applaws, Taste of the Wild, Catz Finefood...
Kanonu, litości nie masz... Jakby ten sraniedziałek nie był wystarczająco ciężki do przetrwania...
Na razie bym nie tragizowała. Jeżeli w ogóle je, tylko mniej, to może to wynikać ze zmiany pory roku, nawet koty niewychodzące w zimę jedzą więcej, a w lato mniej. I choć nadal rośnie (OIDP ma ok. 5 miesięcy teraz) to może okres największego zapotrzebowania mu się skończył.
Martwić się trzeba tylko wtedy, gdy kot w ogóle przestaje jeść, są na tyle małe kubaturowo, że nawet przy zaledwie kilkudniowej głodówce mogą sobie zrobić krzywdę.
Też nie pamiętam, czy już pytałeś, ale teraz odpowiadam: abisyńskie :) Szmula dzikoumaszczona, Electra niebieska.

Yans, nie uwierzyłabym, gdyby ktoś mi to powiedział, ale doświadczam na co dzień - mam wrażenie, że moje koty zużywają większość składników odżywczych do produkcji pazurów i futra, które na zdjęciach może wygląda na bardzo krótkie, ale nie do końca tak jest, bo sierść okrywowa układa się na ciele bardzo przylegająco, tyle że jest jej dużo, a pod spodem jest jeszcze podszerstek. Produkują i gubią w kółko i na okrągło, ile ja szczotek kupiłam, które albo nie działały, albo koty ich nie lubiły, dopiero to zgrzebło daje mi szansę na opanowanie (jako tako) sytuacji.
Na obrazku - kotki leżą i się sypią jak stare budownictwo...
Dla mnie ten tydzień dość krótki, bo w poniedziałek i wtorek mieliśmy wyjazd integracyjny po naszemu zwany OGSM :) Były tańce, hulanki i ciut biznesu, a także bicie rekordu Guinessa w graniu na boomwhackers, czyli bum bum rurkach:
https://www.facebook.com/BumBumRurki/posts/1002452409808205
Całkiem nieźle to w efekcie brzmiało, fajna zabawa, no i trzeba przyznać, że prowadzący tę próbę bicia rekordu zna się na swojej robocie i potrafił z tego zrobić dobry show.
Co do weekendu to na razie tylko termin mam ustalony, za to dziś idę do osteopaty i znowu dam sobie pokazać, a właściwie poczuć, gdzie jeszcze jestem za bardzo pozaciskana... Ale widzę efekty, więc cierpię w milczeniu ;)
Temat fruwającej sierści jest bliski memu sercu, choć to bliskość z musu, a nie wyboru...
Akurat furminator jest dość "agresywny" i nie każdy kot toleruje wyczesywanie nim (nie mówiąc o lubieniu), z własnego doświadczenia powiem, że dość łatwo zrobić kotu przerzedzone placki, jeśli ciut bardziej skoncentrujemy się na jednym miejscu ;), natomiast ta rękawica to były najgorzej wydane pieniądze na koty (nawet jeśli nieduże). Jak ktoś chętny, rękawicę oddam za darmo w Wawie lub za koszty przesyłki poza Wawą.
Od siebie polecam furminator-zgrzebło: http://www.zooplus.pl/shop/psy/maszynki_pielegnacja_psa/furminator/furminatory_siersc_krotka/400487 , jest znacznie delikatniejsze od standardowego furminatora, a wyczesuje bardzo dobrze. Niestety ma minus wynikający wprost z konstrukcji - całe wyczesane włosie trzeba zdjąć z kota, własnego ubrania czy podłogi, ale biorąc pod uwagę plusy, po prostu to zaakceptowałam.
Moje lubią drapanie pod pachami, ale oczywiście nasada ogona jest zawsze i wszędzie nr 1. Na brzuch muszą mieć akurat ochotę.
Wiesz, ja się za bardzo nie przejmuję, ale znajome bywają drażliwe na punkcie wtrącania kocich opowieści w dyskusje okołodziecięce :)
Ha! Czasem muszę się mocno kontrolować, jak moje dzieciate koleżanki coś opowiadają, a ja na końcu języka mam analogiczną historyjkę, tyle że z sierściuchami w roli głównej.

No to i ja się dopiszę wraz ze Szmulą i Electrą widocznymi na zdjęciu obok.
Póki co zupełnie niewychodzące, ale jak w końcu skończą ocieplanie bloku, to zamierzam osiatkować balkon i będą miały choć trochę świeżego powietrza. Bez siatki się boję, bo na bank któraś by wyskoczyła za gołębiem czy wróblem. Obawy o tyle uzasadnione, że łowne obydwie (nie mam problemów z muchami czy innym latającym tałatajstwem), a kiedyś widziałam, jak Electra rozsmarowała się na szybie, skacząc do wróbla siedzącego na barierce.
Widzący, bo trzeba iść z czasem, postępem i osiągnięciami: należy zaopatrzyć się w stolik do jedzenia w łóżku, przydatny nie tylko do podtrzymywania laptopa :) A tak bardziej serio współczuję, oby udało się jakoś niesforną materię ogarnąć.
Kanonu, mój wpis kilometrowy był o chodzeniu, nie bieganiu. Biegania żywiołowo nie znoszę, a rower póki co mocno niewskazany. Wskazane pływanie, ale tylko na plecach, więc w sumie też odpada. Do koni i kravki też jeszcze nie mogę wrócić, najpierw muszę się nauczyć choć trochę rozluźniać.
Bry Smokate :)
Niedobre wieści Widzący o tej nodze, kuruj się grzecznie, żeby jak najszybciej z gipsu wyjść. Szkoda życia na leżenie z nogami do góry.
Ja przez te kilka dni w Krakowie zrobiłam pewnie ze 25 km i choć to zupełnie nie efektowna liczba, to jednak czuję w nogach każdy z nich. Niestety do osteopaty poszłam dopiero gdy uznałam sytuację za tragiczną, tak mam pozaciskane mięśnie, że nawet z pomocą bardzo trudno idzie je rozluźnić, opór godny lepszej sprawy. W efekcie problemy motoryczne i te 25 km to dla mnie jak dla normalnego człowieka 75 czy 100.
Kanonu, nie jestem pewna tej atrakcyjności albinosów jako obiektów zdjęć, mnie to trochę przypomina niezdrową fascynację, z jaką kiedyś oglądano ludzi z deformacjami w cyrkach. Te zdjęcia, które wrzucił Widzący były ładne i ciekawe, ale nie mam ochoty na więcej.
Widzący, pozdrowienia dla Was obojga, odpoczywajcie na wewsi, którą jakże mile wspominam, tam się faktycznie można wyłączyć, odłączyć i w ogóle. Chętnie się jeszcze kiedyś wproszę ;)
Ja natomiast na weekend planuję oddychanie smogiem w Krakau, chłop zostaje na gospodarstwie, a ja będę turyścić z koleżankami.
Kanonu, nie mam pojęcia, czemu nie jadłeś zbóż, ale u mnie to nie do końca kaprys, po prostu znacznie lepiej się czuję i zniknęło kilka przykrych dolegliwości, które niegdyś uznawałam za coś normalnego.
A zamiast standardowej pizzy - meatza! https://paleofriggendelish.wordpress.com/2012/05/27/meatza/
I przymierzam się jeszcze do spodu z kalafiora, wielu ludzi chwali.
Widzący, ładne te zdjęcia albinosów, od razu przypomina się historia Kabuli, którą poniekąd zaopiekowała się Martyna Wojciechowska. Straszne rzeczy tam się dzieją, w tej Tanzanii.
Lechu - na hasło duet mieszany pierwsi przychodzą mi na myśl Nancy Sinatra i Lee Hazlewood: https://www.youtube.com/watch?v=mQiDs9tKZv4
Kanon chciał być pomocny, co doceniam, ale chyba jednak chodziło o Jem: https://www.youtube.com/watch?v=vPeY7Mq3hC0
Jako osoba z natury pesymistyczna bardzo lubię tę piosenkę, czasem pomaga :)
Po takich zbożach, jak zaprezentowane na obrazku powyżej, to kobiety nie tylko tyłki mają fajne :P Spożywajcie sobie, choć nie na zdrowie.
Życie bez chleba jest rewelacyjne, nawet za cenę trudności aprowizacyjnych w podróży.
tygrysku, zazdroszczę przeokrutnie (choć niezawistnie) dziadka niezależnie od wieku, choć ten faktycznie imponujący. Ja z ostatnim dziadkiem pożegnałam się circa about 15 lat temu, a mój TŻ też nie wniósł dziadków z inwentarzem.
Śledź ze śliwką faktycznie dobry jest, faktycznie nie tylko do wódeczki.
Tofu, miło widzieć :) Daj znać, co u Ciebie. Oglądałam jakiś czas temu program o Japonii i jej problemach z dzietnością i siłą roboczą w powiązaniu z niechęcią do imigrantów, z tego co pamiętam niecałe 2% obcych mieszka w Japonii, należysz do elitarnego grona.
Co do wcześniejszych rozmów o jedzeniu i gotowaniu - zboża to zło :P Chleby, buły i makarony wypadły z mojego jadłospisu już jakiś czas temu, i bardzo mi z tym dobrze. Czasem jeszcze skuszę się na jakieś ciasto, ale też już coraz rzadziej. Na początku trochę brakowało mi makaronu, ale szybko przeszło, jest tyle innych dobrych rzeczy do jedzenia.
Bry, Smokate... nasuwa mi się nieodparcie - poniedziałek już od wtorku poszukuje kota w worku :)
Dobrze Cię widzieć Widzący, życzenia jak zwykle najbardziej akuratne, dziękuję, przyda się.
tygrysku, niestety nie mam pojęcia, jak się pracuje nad artykulacją, gdybym wiedziała, od razu bym coś poleciła. W ogólnym rozrachunku da się Ciebie zrozumieć, po prosu łatwiej by się słuchało, ale jakby co - olej a na resztę spluń ;)
Natomiast jeśli chodzi o dojrzewanie do decyzji, mnie wyszło, że dopiero na emeryturze się wyprowadzę w spokojniejsze miejsce, już kiedyś próbowałam, ale z nędznym skutkiem. Ja wielkomiejskie dziecko jestem i jakkolwiek w dziczy chętnie się urlopuję, to z mieszkaniem gorzej - przynajmniej póki co.
Numer wysłany na steamie w wiadomości zwrotnej.
Jeśli nie przeszkadza Ci kocia sierść, oferuję nocleg w Warszawie jakby co :)
Hola Smokate, przesyłam pozdrowienia od Widzącego, właśnie wczasuje się w sanatorium, odezwie się najprawdopodobniej gdzieś w sobotę wieczorem, jak już dotrze do cywilizacji. Wydawało mu się, że pisał że jedzie, sprawdziłam w wątku i ma rację - wydawało mu się, bo tylko wspomniał, że wyjazd się zbliża :)
Jak już przeleciałam cały wątek, to przy okazji skomentuję, a co :)
tygrysku, podziwiam Twój zapał, ja po 2-letniej próbie wybycia poza Wawę wróciłam z podkulonym ogonkiem i stwierdziłam, że póki pracuję w mieście, to w mieście będę mieszkać (zresztą ja to miejskie dziecko, może na starość przeniosę się w spokojniejsze miejsce, ale to jeszcze trochę czasu zostało do ostatecznej decyzji). Pamiętam Ciebie z któregoś Pikniku GOLa, zmężniałeś od tamtego czasu, no i mocno zarosłeś :)
Te Twoje programiki są fajne, ale że ja się zawsze muszę czepić, to nie omieszkam wspomnieć, że przydałoby się trochę popracować nad artykulacją, częściowo może to być kwestia mikrofonu, ale nie do końca i czasem ciężko zrozumieć, co mówisz.
Zaś jeśli chodzi o starocie, jeśli kiedyś będziesz w okolicy, polecam Muzeum Chleba i Szkoły w Radzionkowie. Co prawda stare komputery nie są wymienione w nazwie, ale właściciel ma całkiem niezłą kolekcję Amig, Spektrusiów i innego tałatajstwa. Eksponaty dotyczące chleba i szkoły też ma niezłe, a sam jest totalnym pasjonatem - to całkowicie prywatna inicjatywa.
Pewnie mnie zaraz zjecie żywcem, ale ja już nigdy nie przygarnę kota. Tyle, co przeżyłam stresów przez niezrównoważoną psychicznie kotkę, to dziękuję, postoję. Kochałam ją, starałam się jej zapewnić jak najlepsze życie, gdy zachorowała wydałam mnóstwo kasy na leczenie, długo płakałam po jej uśpieniu, ale nigdy więcej. Chcę mieć kota, którego towarzystwo będzie dla mnie przyjemnością, nie obciążeniem. Dlatego teraz mam dwa rasowe i nie czuję się z tego powodu gorsza (a taki jest często wydźwięk postów, chociażby ten snob u Matysiaka).
Nie mówię, że nikt nie powinien brać kotów z przytułków, ale powinniście brać pod uwagę, że może się to wiązać z wymogiem bardzo dużych poświęceń z waszej strony i ustawiania nie tylko mieszkania, ale i poniekąd życia pod kota. Akty często uznawane za złośliwość, a tak naprawdę wynikające z tego, że kot nie był dobrze zsocjalizowany, za wcześnie zabrany od matki, albo po prostu po traumie mogą się okazać mentalnie nie do przeskoczenia.
kali93 - RC to syf, Applaws będzie dużo lepszym wyborem. Ewentualnie wspomniany przez Yansa Orijen.
Cześć Smokate, wszystkim życzę zdrowia, ale nie ściskam, bo mogę zarażać. Ktoś mi sprzedał takiego wirusa, że w ciągu ostatnich 10 lat nie zużyłam tylu chusteczek, co w ostatnie 4 dni. Nawet w nocy się budzę po kilka razy, żeby nowy urobek zapakować, masakra... Nawet koty nie bardzo chcą się przytulać, Electra jeszcze trochę przychodzi, ale Szmula ma tylko co jakiś czas zryw z zazdrości, ale jak tylko wskoczy na kolana, to się orientuje, że to nie ja tylko zasmarkany potwór i ucieka.
Dlatego łączę się w bólu z Widzącym i ślę życzenia, coby przebieg był łagodniejszy niż u mnie. Pozostałym, aby ich ominęło w miarę możliwości.
Bry Smokate w poniedziałek jak zawsze.
Deseru, tak jak nie przepadam za muzyką elektroniczną ogólnie, a muzyką bez śpiewu szczególnie, tak jakoś mi te ciasteczka podeszły. Smakowe :)
Na pewno przesłucham całość i może więcej dań mi posmakuje, kto wie?

Yans, bone_man -> Mniejsze i mniej śmierdzące kupy przy surowiźnie są najlepszym dowodem, że to jest preferowany pokarm dla kota. Niekoniecznie smakowo, ale dla jego trawienia i zdrowia. Dlatego choć nie zawsze mi się chce, raz na 3 tygodnie podwijam rękawy, kroję, mielę, odważam, mieszam i porcjuję :) Jak dla mnie warto.
kali 93 -> Nie powinno się mieszać karmy suchej i mokrej, bo to zupełnie inny rodzaj pożywienia, który inaczej się trawi (suchy długo i ciężko, bo jest super nienaturalny, mokry dużo szybciej i łatwiej). Jak gdzieś kiedyś przeczytałam obrazowe porównanie, to tak jakby człowiek jadł na raz słodkie ciasto, kiszonego ogórka i popijał mlekiem. Niektórym nic nie jest, a innych boli brzuch i mają biegunkę, dla nikogo nie jest to dobre. Można jeść każdą z tych rzeczy, ale w dłuższych odstępach czasowych.
Jeśli chcesz karmić suchym, to nawet jeśli nie jest to najlepszy wybór, powinieneś trzymać się tylko tego albo kontrolować ilość suchego i podawać mokre tylko wtedy, gdy suche było jedzone kilka godzin wcześniej.
A na zdjęciu z lata moje piękności w trakcie konsumpcji "Zielonej Pożywki" - taki kolor od dodanej spiruliny. Teraz jak dodaję suszonej krwi, kolor jest bardziej bury, ale nazwę utrzymuję :)
A oto skład ostatniej mieszanki dla moich kotów:
Wołowina rozbratel 310 g
Indyk udo (bez kości) 2242 g
Wołowina gulasz 1433 g
Żółtko jajka 3 szt
Wątroba kurczaka 146 g
Tran z wątroby dorsza Lunderland 8,6 g
Mączka z alg morskich Lunderland 4 g
Spirulina 20 g
Drożdże piwne 12 g
Krew wołowa suszona (w proszku) 60,3 g
Tokovit E 200 (kapsułka) 2,1 tab
Mączka ze skorupek Lunderland 24 g
Sól jodowana 16,6 g
Tauryna 9 g
Woda 900 g
Koszt dzienny na oba - ~3,60 zł. Żadna puszka tego nie da... Niech się Whiskas i jego marketoidy i handloidy sami napchają tym MOMem, spluwam im w buty.
Cześć, rothonu! Kopę lat! I chyba jednak pamiętasz, skoro piszesz jako Ty.
Mołdawskie wino zacne jest, jak dla mnie stosunek jakości do ceny wyborny, u mnie bardzo często gości Kagor (rozcieńczony wodą z bąblami) i czasem Pinot Noir.
A ja nigdzie nie wychodzę, za zimno. Samochód odpalił dopiero za czwartym razem, nie miał ochoty do współpracy i dopiero pod przemocą się ugiął. Jeszcze dwa tygodnie temu śmiałam się z moich kotów, że tak porosły sierścią, jakby na Sybir się wybierały, a tu nagle się okazuje, że wiedziały lepiej.
Wolałabym, żeby się myliły...
Jak to ktoś znany (ale niekoniecznie mądry) powiedział: zmiany są dobre tylko wtedy, gdy są dobre. Tutaj tak dwojako, te nowe emotki hitlerjugend są okropne i nastaje paradoks - jest sporo fajnych zmian (jak nie otwieranie dodatkowych okienek i możliwość odpowiadania na konkretny post), ale nowych funkcjonalności muszę użyć, żeby zobaczyć, a te obrzydlistwa z przedziałkiem atakują czy chcę, czy nie.
Jutro wyjeżdżam na sylwestra i nie wiem, jak będzie ze zsieciowaniem, więc już teraz Wam życzę, żebyśmy się w przyszłym w końcu spotkali w większym gronie, coby móc się przechwalać łuskami i zebranymi skarbami na żywo, przy okazji zionąc ogniem niezadowolenia na życie, wszechświat i całą resztę. Buziaki, Smokate!
Hola, Smokate.
Ze względu na ponadnormatywną ilość pozostałego urlopu dziś kończę pracę na ten rok. Narzekać nie będę, bo ostatnio mam taką zniżkę motywacji i chęci, że weszły wręcz na poziom ujemny.
Wieje strasznie, u mnie na 9-tym piętrze świszcze i dudni okrutnie, aż spać nie można.
MiniWm - to może spróbuj tego Golden Greya, on jest super drobny i bardzo dobrze się zbryla, ja nie czułam potrzeby tak częstej wymiany wszystkiego. A wynoszenie samego urobku codziennie lub co drugi dzień to raczej nie problem.

Zgadzam się z przedmówcami, że dwukot to najlepszy stan kota, nikt się nie zajmie kotem jak drugi kot, a jak kot pokocha ludzia, to i tak zawsze znajdzie dla niego trochę czasu.
Nie do końca natomiast zgadzam się z propozycjami co do żywienia, ja żywię surowym mięsem z suplementami, ale nikogo nie będę nawracać, ważne że mnie i moim zwierzakom to wychodzi na dobre. Taniej niż karma (wczoraj robiłam i koszt mi wyszedł niecałe 4,5 zł dziennie na oba koty razem), i choć mam trochę roboty, to przynajmniej wiem, że im nie szkodzę. No i widzę efekt w kuwecie - dużo sików ale kupa raz na 2-3 dni, nie śmierdzi.
Yans, MiniWm -> tak wszyscy zachwalali Cats Best, że głupia zamówiłam od razu 2 torby i teraz nie mogę się doczekać, aż się skończy... Wydajne owszem (choć przez to tym dłużej się będę męczyć), ale wszędzie się to nosi i nie za dobrze zbryla. Zamierzam wrócić do Golden Grey (http://www.zooplus.pl/shop/koty/zwirek_dla_kota/zwirek_zbrylajacy/golden_grey/32977), tani nie jest, ale też bardzo wydajny a zdecydowanie mniej się nosi, dużo więcej zostaje na wycieraczce przed kuwetą.
Co do innych zabawek, u mnie w domu furorę robią sprężynki ze zwykłego izolowanego drutu - Szmula turla je i rzuca po całym mieszkaniu, Electra jak złapie to zapamiętale rozprostowuje drut. Potrzebna jest zatem regularna obsługa serwisowa, żeby znów zrobić sprężynkę, ale zabawa przednia.
[edit] Yans, odkąd żywię barfem fontanna stoi i się kurzy, mogę opchnąć za parę złotych, taką: http://www.zooplus.pl/shop/koty/automatyczne_poidelka_karmniki/poidelko_fontanna/68395
tygrysku, TŻ = Towarzysz(-ka) Życia, bardzo przydatny skrót :)
Deser, mówiąc o starym Kombi mam na myśli właśnie Łosowskiego, nowe Kombi(iiii tam...) omijam łukiem. Urzekło mnie m.in. to, że generalnie nie lubię utworów stricte instrumentalnych, a tu nawet mi się podoba i się nie męczę. Czy tak się grało, czy nie grało to dla mnie drugorzędne, do mnie po prostu trafia. Nie szukam w muzyce oryginalności, tylko przyjemności, na pewno też nie nerwów.
Co do sąsiadów - wiele lat temu niedaleko mnie mieszkał Kapitan Nemo, a że dziecięciem wtedy byłam to strasznie wielki i mroczny mi się wydawał w tym czarnym płaszczu i czarnym berecie.
* bez wokalu takie utwory są dla mnie w jakiś sposób niepełne, czekam i czekam na ludzki głos, aż się muzyka kończy
Deseru, ja nigdy nie twierdziłam, że mam wyrafinowany gust muzyczny, po prostu słucham tego, co mi się podoba. A Fisz szczerze mówiąc nie zachwyca mnie wcale, wręcz denerwuje, to ja już wolę stare Kombi :P
Albo to: https://www.youtube.com/watch?v=Mo9t5F91hVs
Tak w ogóle bry Smokacze, oby do łykendu!
Bry Smokate, może i środek, ale taki sam on jak i sraniedziałek. Totalne zniechęcenie pracą mam i jakoś nie pociesza mnie, że "już za pół roku" będę mogła zmienić stanowisko. Póki co poziom zaangażowania mam minusowy, do przychodzenia do biura motywuje mnie tylko regularny przelew na konto.
Z jaśniejszych stron - ostatnio szarpnęliśmy się z TŻ-em na produkcję kiełbasy, smaczna wyszła, a że z samego mięsa bez "ulepszaczy", to i syta odpowiednio. Koty już od dawna mięsem karmię, to i siebie czas najwyższy przestawić.
Tenże TŻ zaraził mnie ostatnio starym Kombi, nawet nie wiedziałam, że czołówka 5-10-15 to ich dzieło, a póki co najbardziej za mną chodzi https://www.youtube.com/watch?v=cF1FNnuj8hA
Yans - Jednak? Wszelkie plotki o mym zejściu są mocno przesadzone.
Menżu Nietani, tak to ja! :) Daj znać, co z tą Wojną, chociaż wieloetapowe planowanie już mnie lekko zniechęca, ja z reguły gram na żywioł, a nawet jak myślę, to tylko nad bieżącym (i ewentualnie następnym) krokiem. Szachy i brydż to nie moja bajka.
A jakby Wam kiedyś brakowało osoby, to się mogę wkupić Kolejką, Splendorem lub Cytadelą :D
Cześć Smokate, idea wolny poniedziałków bardzo mi się podoba, gdzie mam złożyć podpis poparcia?
Ja póki co robię bokami, nie mam siły i zapału, a roboty jak nie ubywało, tak nie ubywa. Wolne dopiero po świętach, sporą część poświęcę pewnie na odespanie, niestetety.
A Pistoriusowi się należało, jak się chciał pozbyć dziewczyny, wystarczyło powiedzieć. Strzelał, żeby zabić, więc nawet jak nie chciał konkretnie ją, nadal jest to morderstwo.
Pociągi mamy, ale do tej pory graliśmy tylko w większym gronie, muszę spróbować w takim razie namówić na sesję minimalistyczną.
Resztę propozycji muszę obejrzeć, może coś podejdzie pod gust, dzięki.
Cześć WWWAiSowcy, po przeczytaniu wszystkich opisów walki na miecze i podstępy nie wiem, czy mi pomożecie, ale spróbować warto - szukam gier kooperacyjnych lub z nie za dużym ładunkiem negatywnej interakcji dla 2 osób. Może być na więcej, ale dobrze skalująca się na dwie. Mój TŻ dosyć ostrożnie podchodzi do gier i nie mogę go za bardzo zniechęcać. Podobają mu się Carcassone i Zakazana Wyspa, do Splendoru muszę już mocno namawiać (aczkolwiek tu podejrzewam duży udział jest mojej koleżanki, która wygrywa zawsze, a przynajmniej w 98% rozgrywek, co w pewnym momencie potrafi skutecznie zniechęcić do kolejnej rundy...).
I parę wtrąceń: Kolejka jest moim zdaniem bardzo przyjemna nie tylko nostalgicznie, przy czym jest moim zdaniem nie za dobrze skalowalna, najlepiej gra się w 5 osób (lub 6 z Ogonkiem), przy 4 widać już spadek dynamiki, a w mniej nawet nie próbowałam.
Splendor jest super, bardzo dobrze się skaluje, ale mniej więcej od 3 rozgrywki gramy już bez dżokerów, bo za bardzo ułatwiały. Jedyny właściwie minus to taki, że jest max na 4 osoby.
Ponadto polecam Cytadelę - duża doza interakcji negatywnych, można podkładać świnie, a ponieważ wozicie gry w tę i z powrotem ma dodatkową zaletę, że mieści się właściwie w kieszeni. Wyszła tego samego autora Maskarada, jeszcze nie grałam ale z opisu wynika, że mogłoby się Wam spodobać, bo tam wręcz trzeba kłamać i mataczyć, żeby wykiwać współgraczy.
Widzący, uwierz albo nie, ale J-Bird to też moja pierwsza gra na PC, tylko nie pamiętałam jak się to-to nazywało. U ojca w pracy w to grałam, bo w domu komputera nie było :) I na jednej dyskietce koleżance zaniosłam, z wirusem jako bonus, jak się okazało.
Ehh, wspomnienia :D
Deser, posłuchałam wrzuconego przez Ciebie Algiersa, faktycznie ma moc, mam ochotę na resztę, zobaczymy czy cała płyta się spodoba.
Hola Smokate, co za piękny wtórny poniedziałek, aż się chce ży.. wyć.
Co do soundtracków, zawsze mi się podobały kawałki z Guild Wars, ale tych chyba tutaj specjalnie nie trzeba przedstawiać :)
Poza tym Age of Conan, to też była gra, gdzie można się było włóczyć i podziwiać widoczki przy muzyce, tu kawałek pierwszy z brzegu, znaczy z płyty: https://www.youtube.com/watch?v=-g5KYv2oqXk
No i zupełnie z innej beczki - "Propaganda" z Beyond Good & Evil: https://www.youtube.com/watch?v=fxKBCLPP20s
tygrysek, nie mam pojęcia, ja osobiście oglądam Duffy z niezdrową fascynacją ;)
Kanonu, dziękować za miłe słowa, na razie jeszcze konie są poza moim zasięgiem, niewątpliwie także w wyniku mojego lenistwa - ćwiczenia rehabilitacyjne są tak upiornie nudne, że zawsze (prawie) mam coś ciekawszego do zrobienia... Ale plan jest taki, że kiedyś wrócę na konie, bardzo tęsknię za tym.
Widzący, bardzo dobre utwory na początek dnia, od razu mam więcej siły do walki z materią! :)
Hola Smokate, baaardzo dawno mnie tu nie było, ale jak już wzywacie dancing queen, to nie mogło mnie zabraknąć :P
ode mnie Duffy, kobieta która zadziwia mnie swoim brakiem poczucia rytmu w ruchu, wręcz boli patrzenie, jak się męczy w tańcu (a przez to i jej partnerzy) https://www.youtube.com/watch?v=R6UwmJRkjBs
Może (a nawet na pewno) to kwestia modelu, ale ja po krótkiej przygodzie z odkurzaczem bezworkowym wróciłam do workowego i dla mnie to był dobry wybór.
W bezworkowym szalenie mnie denerwowało jego opróżnianie i czyszczenie, połowa kurzu zebranego do pojemnika z powrotem wracała w powietrze przy jego opróżnianiu.
Jako że mam 2 sierściuchy, ostatecznie zdecydowałam się na Zelmer Flooris i jestem naprawdę zadowolona z wyboru. Wygodny w obsłudze, przemyślane końcówki, nie za głośny, pojemny worek.
Hola Smokate, dawnom tu nie zaglądała, ale ponieważ zalecenie lekarza jest "unikać siedzenia", to ciężko mi siedzieć przed kompem. Z telefonu jakoś tak mało wygodnie mi się przegląda strony, nie wspominając o pisaniu...
Siedzenie (w sensie leżenie lub chodzenie) w domu ma tę zaletę, że sraniedziałki mi nie straszne, ale tak poza tym to słabizna - dopóki mnie to nie spotkało, nie zdawałam sobie sprawy, jak dużo czasu dziennie spędzam siedząc, i jak ciężko to siedzenie wykluczyć w pewnych sytuacjach. Takie np. granie na kompie odpada, co jest strasznym marnotrawstwem mojego prawie-niczym-nie-zapełnionego czasu na zwolnieniu. Trochę poczytuję, ale generalnie kończy się na telewizji i gierkach na telefon, wczoraj nawet pozmywałam z nudy, a nie z konieczności.
"Parujące" Smokate, miałam rację, że trzeba poczekać - Talisman na cdp.pl za 15zł, a dodatki po 2-6zł. Brać nie przebierać, promocja do niedzieli :)
https://cdp.pl/talisman-de-produkty.html
Właśnie, na pewno wezmę podstawkę, coś jeszcze dobierać?
To wszystko przez Was!
Tak żeście nakręcili rozmowę o Steamie, że zamiast grzecznie iść spać usiadłam wczoraj 'na chwilę' do kompa i dziś mam oczy na zapałki.
Widzący, biorąc pod uwagę, w co ostatnio ja gram, jak już gram, to Twoje cyvilizowanie to i tak poprawa wizerunku naszej gromadki. U mnie same popierduły na tapecie, casual pełną gębą.
Tak, tygrysku, dostaniesz kod, rejestrujesz go na Steamie i całość ściągasz tamże.
Co do samego kupowania kluczy na allegro opinie są podzielone, jedni ciągle kupują i są zadowoleni, innym Steam zablokował konto po zarejestrowaniu klucza, który okazał się np. sprzedanym prezentem kupionym pierwotnie skradzioną kartą kredytową.
Grami na koncie Steam nie można handlować, więc niektórzy tworzą konta dla pojedynczych gier i sprzedają je potem razem z kontem. Temat rzeka :)
Hola Smokate,
Jak już przy rybkach jesteśmy, ostatnio będąc w Trójmieście zjadłam bardzo smacznego okonia w knajpie niedaleko muzeum morza (Sopot?). Nie wnikam co w nim było, smaczny był i się nie pochorowałam - a to ostatnio nieczęsto mi się zdarza w miejscach żywienia zbiorowego.
Pierwsze primo - nawet jak danie teoretycznie smaczne, to w większości przypadków cholernie słone, nie dla ogółu ale dla mnie. TŻ-ta już nauczyłam gotować z minimalnym udziałem soli, w restauracjach równają do ogólnego poziomu potrzeb.
Drugie primo - jako że ostatnio znacznie więcej jem rzeczy mało przetworzonych i przygotowanych w domu, nie mam już tej odporności co dawniej i potrafię się po prostu pochorować po obiedzie z baru czy restauracji. To tylko pokazuje, jakiej jest jakości, więc w sumie mało mi żal, tylko na wyjeździe czasem trudno z aprowizacją.
Tygrysku, a co konkretnie w sensie Steama potrzebujesz?
x68 - ale z tego co piszesz, to Ty po prostu NIE korzystasz z SMS i MMS-ów, bo ogarniasz je jakąś apką, ani z internetu, bo masz w domu WiFi. Płacisz 29zł, bo wykorzystujesz tylko rozmowy.
Jeśli ktoś skorzysta ze wszystkiego, to zapłaci max. 29+5+9=43 zł
Ja z Playa niedawno zrezygnowałam, bo wkurzyło mnie to, że jak wyjadę, to w większości miejsc nie ma zasięgu i o ile rozmowy są przez roaming wewnętrzny, to z sieci już nie skorzystam, a na tym mi mocno zależy. Teraz jestem w nju (czyli Orange) i też mam maksymalny limit wydatków i mogę mieć mały rachunek, jak z czegoś nie skorzystam w pełni, natomiast nie mówię, że oferta jest za 29 zł, bo dla wielu to będzie nieprawda (w górę bądź w dół).
Wszystko zależy od tego, jak się firma umówi z Benefitem. U mnie karty dla dodatkowych osób wychodziły w zeszłym roku 150 zł/mies, ale trzeba było od razu na 2 lub 3 miesiące kupić. Teraz nawet nie wiem, czy jest taka możliwość, ale na pewno taniej niż poprzednio nie będzie.
Poniedziałek już od wtorku poszukuje kota w worku... Bry, Smokate, jaki (nie)miły dzień ;)
Mitologią pracy na co dzień dostaję przez łeb, w zależności od nastroju albo się złoszczę, albo wzruszam ramionami. Propaganda sukcesu i wpływu na własną karierę sączy się cierpliwym strumyczkiem z góry, tylko zdaje się dół to glina i nic nie wsiąka, ino błocko się robi.
Wrocławianie - koleżanka właśnie dostała pracę w Waszym pięknym mieście, więc za czas jakiś może się uśmiechnę o jakieś spotkanie po latach przy okazji odwiedzania jej. Na pewno będzie też szukać mieszkania do wynajęcia, macie jakieś dobre rady?
Bry, Smokate, sraniedziałek jak zwykle.
tygrysku, swego czasu Svyturys przeniczny był jednym z moich ulubionych napitków, innych rodzajów nie próbowałam, ale jeśli są takiej samej jakości, to tak - moc :)
Hola Smokate, też Was Kocam z nowym rokiem. Mam nadzieję, że będzie dla mnie bardziej pod znakiem grania niż poprzedni, pod choinkę dostałam Carcassonne, a skuszona bonem do empiku sama zabezpieczyłam Diablo 3 na PS3 - póki co znacznie wygodniej mi grać z kanapy, niż przy biurku.
Znacznie zimniejsze uczucia mam odnośnie do powrotu do pracy, po 2 miesiącach zwolnienia to jest wielka trauma. Coś czuję, że sraniedziałek będę teraz miała non-stop kolor, błeee
A propos wątroby, jak mnie diagnozowali w szpitalu, to w tomografii wyszło lekkie otłuszczenie jakiegoś fragmentu, zaczynam się sypać nie tylko wypadkowo ;)
Dzięki chłopaki, oby się udało. O koniach tak czy siak pewnie dopiero na wiosnę zacznę myśleć, ale na kravkę to jak najszybciej chciałabym wrócić.
Ja z pytaniem formalnym - gdzie wysłać CV? Żeby nie było, nie moje, tylko koleżanki programistki, i nie na to konkretne stanowisko, ale z tego co pamiętam kiedyś pisałeś, że zbierasz też inne na przyszłe okazje.
Tak pokrótce - jechałam autobusem, on zahamował, ja upadłam. Problem polegał na tym, że on jechał dość szybko i zahamował bardzo gwałtownie, a ja się trzymałam poręczy, którą szarpnięcie wyrwało mi z ręki, ale za to nadało mi odpowiednią trajektorię, tak że uderzyłam plecami o krawędź podestu (niskopodłogowy był). Najlepsze, że się pozbierałam przy pomocy innych pasażerów i poszłam do domu nie wzywając karetki, dopiero następnego dnia ból mnie pokonał.
Teraz lecę na rehabilitację, niby spokojne ćwiczenia, a naprawdę pomagają :)
Jak już się tak tygrysek skarży, to się przypomnę, czemu nie.
Tylko nie bardzo mam o czym pisać, bo od 1,5 miesiąca siedzę na zwolnieniu i nic się w moim życiu ciekawego nie dzieje. Nawet przy kompie dopiero od tygodnia siedzę, bo wcześniej głównie leżałam oglądając po fyfnaście razy te same odcinki seriali lub grając w popierdółki na telefonie.
Jak ktoś chce znienacka spowolnić swoje życie gorąco polecam połamanie kręgosłupa, ostrzegam tylko, że jest się mało samodzielnym w pierwszej fazie.
Kanonu, na parę odcinków o przygodach Emila też się załapałam ostatnio, patrząc na to niestety mało się widzi perspektyw na ukaranie strażników. Niby żadna praca nie hańbi, ale dla psich kup ciężko się zmusić do szacunku, gdzie nie spojrzysz zakompleksiona gnida.
Jestem tego samego wzrostu i wygodnie mi się prowadziło Toyotę Corollę Verso. Bardzo fajny pojemny samochód, nie wiem tylko, czy w tych rocznikach zmieścisz się w 30 tys.
Ha, to teraz już wiem, czemu mój TŻ bywa czasami taki niedostępny - pewnie nie zdejmuje. Jak znam życie, instrukcji na oczy nie widział, dzięki za wskazówki.