A jaki jest problem w nazwach? Wydali dwa patche 0.1.0d i 0.1.0e. Nie są to nazwy długie i nieczytelne. Jak wydadzą 0.1.1 albo 0.2.0 to pewnie będzie wiadomo co każda cyfra oznacza.
Eh, jak zawsze ludzie muszą iść w skrajność. "Woke", z którym większość (normalnych) ludzi ma problem, to jest po prostu skupianie się na tym, żeby wcisnąć swoje ideologie, zamiast stworzenie porządnej gry, która nie bedzie miałka, bo "niektórych rzeczy nie przystoi".
Ludzie, którzy robią te listy to najzwyczajniej w świecie bigoci. Jest miejsce na te listy, ale jak nie robia k*rwy z logiki i rzeczywiście wrzucają te gry które na to zasługują. Różnorodność i reprezentacja mniejszości nie jest niczym złym. Można to zrobić i nie mówić "Patrzcie, u Nas protagonista nie jest bialy" "Patrzcie ta postać jest homoseksualna! Nieważne, że w fabule i gameplayu nie ma to znaczenia. Jesteśmy tolerancyjni!"
Obie strony robią co raz większe bagno. Woke devi obrażają swoich klientów na lewo prawo, bo nie chcą w ich chłam grać, a z drugiej strony mamy rasistów, którzy znaleźli punkt zaczepienia, żeby szerzyć swoją nienawiść.
Oczywiście powrót Metzena to dla całego zespołu wielki boost kreatywności. Ale dla mnie brak Danusera jest chyba jeszcze bardziej odczuwalny. Nie hejtuje gościa, ale jego wizja na wowa nie wypaliła.
Chciałbym też wspomnieć o Marii Hamilton. Wszystkie wywiady przekonują mnie, że zależy jej na tej marce i napawa mnie to troszkę optymizmem, aczkolwiek sceptycznym zważając na historię blizzarda w ostatnich latach
Nie sugeruj się wypowiedziami ludzi w internecie. Większość graczy jest normalna i ta większość raczej gra w wowa, a nie siedzi i płacze na forach.
Serwisowi publicystycznemu zależy na wyswietleniach, które dają im zarobek. No kto by pomyślał, niespotykane
"Zagram w Days Gone i czuję się, że mogę oceniać gusty innych i mówić im, że sie nie znają, bo lubią gry popularne"
Mówisz o deficycie inteligencji twórców gier, a sam nią nie błyszczysz, jeśli uważasz sie za znawcę, bo lubisz inne tytuły od innych
Nie potwierdza niczego. Ludziom było mało po serialu, chcieli wiecej z tego świata wyciągnąć. A F76 został dodany do prime'a, czyli w tej samej subskrypcji co sam serial. Wygodnie było przerzucić się na grę. Sam odpaliłem F4 ponownie, bo serial mi przypomniał o marce, która według mnie ma świetny klimat.
Nazywanie ludzi prymitywami na podstawie tego w jaką grę chcą zagrać jest obrzydliwym uproszczeniem. Jest miejsce na nowe IP, które sobie radzą swietnie i jest miejsce na sequele, prequele i spin offy w światach już istniejących. Dla mnie prymitywami są ludzie którzy szufladkują innych na podstawie tego w co inni lubią grać, oglądać, czytać itp. Tylko dlatego, że uważasz, że Twoje piksele są lepsze od pikseli innych, nie znaczy, że jesteś lepszym i mądrzejszym człowiekiem.
To jest dokladnie tak samo debilny argument, jak argumenty wojowników konsolowych
Już bez przesady, to nie jest nic złego. Serial Fallout przypomniał o tej franczyzie fanom, którzy mogli sie od niej odbić po fatalnym starcie F76 (to mało powiedziane). Są też nowi fani tego uniwersum za sprawą serialu. A, że serial jest w tej samej subskrypcji co darmowa kopia F76 to oczywistym jest, że wszyscy co chcą więcej Fallouta skorzystają. Sam ściągnąłem, żeby zobaczyć czy ta gra jest lepsza niż kiedyś. Brzmi jakbyś czuł sie lepszy, bo nie idziesz za trendami. Nikomu sie krzywda nie dzieje, każdy może spędzić swój czas jak chce.
A co do przebitki cenowej, ta gra kosztowała 20$ w early access, wyszła z EA kosztowała 30$, teraz kosztuje 35$ ze względu na inflację (od roku jakoś), wiec podwyżka była ale o 50% wlasnie w sytuacji którą opisujesz. A te 5$ inflacji to norma, przecież dzisiaj gry AAA są 10$ droższe (było 60 jest 70). Nie wiem skąd masz te dane, ale wystarczy troszkę poszperać i znajdziesz odpowiedź .
Jeśli chcesz prowadzić konstruktywną dyskusję, to nie spłycaj calej mojej wypowiedzi do jednego podpunktu, przeczytaj całość i odnieś sie do całości. Podałem kilka argumentów nie bez powodu. W mojej opinii, to pojedynczy argument też mnie by nie przekonał, ale jak zbiore je razem do kupy, to jestem w stanie zrozumieć i zaakceptować decyzje twórców.
1. Gra jest wciąż rozwijana, więc imo wiek nie ma tu znaczenia
2. Jest to najlepsza gra ze swojej niszy i żadna inna nawet nie ma podejścia, nawet Satisfactory, które też jest świetne
3. Jest to jedyna gra którą tworzą i dopiero teraz dostanie pierwsze DLC
4. Gra jest warta każdej złotówki
5. Więcej godzin niż większość gier kosztujących dużo więcej (nie jestem fanem przeliczania zł/h, ale tutaj gra jest na pewno w topce)
6. Dev team jest jednym z najlepszych jakie widziałem. Polecam dev blog, bo fajnie pokazują jak gra działa od zaplecza.
Zgadzam się w 100% z twórcami, że ta gra jest warta tej ceny i jak ktoś nie chce to niech nie kupuje. Polecam ograć sobie demo i zobaczyć czy się podoba, bo jedynym problemem tej gry, że nie jest dla każdego.150 zł to wcale nie jest dużo jak na taką grę. A jak się ma z kim robić fabrykę to w ogóle jest super.
Nie wiem czy grasz w Wowa, ale na pewno nie jest cicho odnośnie shopu. Większość graczy sie zgadza, że dodanie go bylo jedną z najgorszych decyzji. A to, że Blizzard ma to gdzieś bo kase trzepie niezłą to inna sprawa.
GW2 uwielbiam, ale shop jest jednym z najgorszych aspektów tej gry. Na moje za dużo utility/QoL sprzedają w shopie. Dodanie Wizards Vault daje mi nadzieje, ze ten problem zostanie troszke pomniejszony.
Co? Anime to tak samo kreskówka jak Tom i Jerry. Co do Pixara to już bym nie nazwał to kreskówką, a animacją komputerową, więc jak dla mnie to DB jest kreskówką, a powyższy koncept jest bliżej "animacji komputerowej" (oczywiście to tylko obrazek, więc to nie animacja).
Czemu ludzie się zachowują jakby słowo kreskówka była jakąś obrazą anime. To tak jakby ktoś sie oburzał, że produkcje Bollywood nazywa się filmami. Osobiście uwielbiam kreskówki (albo dokładniej animacje wszelkiego rodzaju) i zaliczam w nie liczne anime.
Z tym, że dzisiaj dobry pixel art ma grafikę dużo lepszą niż gry z owych systemów. Jeśli liczyłeś, że dadzą gry AAA to chyba nie zdajesz sobie sprawy, że kosztują wielokrotnie więcej i może z tych 12 indyków miałbyś jedną grę.
Jest to praktyka zdrowa dla developerów. Gry AAA są zazwyczaj produkowane przez firmy, którym zastrzyk pieniędzy od Epic niewiele zrobi, czego nie można powiedzieć o twórcach niezależnych, którzy często dokładają do interesu.
I nie grafiką gry stoją. Masz wiele crapów z highendową grafiką i wiele świetnych gier z grafiką prostszą, ale wciąż dobrą (wspomniany HLD, Undertale, Stardew Valley, Fez i wiele innych). Osobiście wolę spójną grafikę i kierunek artystyczny niż fotorealizm czy RTX.
Gdybym miał Twoją mentalność ominęło by mnie dużo wspaniałych gier, starych czy nowych. Oczywiście fajnie jest sobie odpalić grę z mega zaawansowaną grafiką, ale zachwycenie trwa może przez 1h, potem już się człowiek przyzwyczaja i już grafika nie obroni jeśli tytuł jest beznadziejny.
Słowem zakończenia, polecam zobaczyć Cuphead. Jest to przepiękna gra z niesamowicie unikatowym, jak na gry, stylem artystycznym. Chyba nie było żadnej gry, która by robiła na mnie takie wrażenie przez cały czas jak w nią grałem.
A Ty obrażając ludzi, którzy mają inne upodobania od Ciebie, pokazujesz, że jesteś dupkiem. Nie będę się wypowiadał na temat Twojej inteligencji, bo nie znam i nie oceniam, ale lepszy idiota, który wie jak się zachować i nie obraża innych, niż wywyższający się dupek, który IQ ma wyższe od większości, ale jest debilem społecznym.
Dla mnie były to filmy okej. Zawsze lubiłem SW, ale podchodziłem do nich jak do przeciętnych filmów. Nowa trylogia była fajnym widowiskiem i tyle. Nie nastawiałem się na żadną rewolucję czy nawet głębie w tych filmach, ale rozumiem zagorzałych fanów i ich niezadowolenie. Filmy miały wiele problemów i zgadzam się z większością krytyki. Nie żałuję kupionych biletów, bo koniec końców przyjemnie się dla mnie oglądało.
A jeśli chodzi o łupienie z bananów, to muszę Tobie powiedzieć, że niestety tyczy się to zarówno mnie, Ciebie jak i każdej innej osoby, która ten film oglądała (legalnie), więc wstrzymałbym się z ocenianiem IQ odbiorców.
@Domuru
Zgadzam się z Tobą. Chciałbym tylko dodać, że analogia z samochodem jest beznadziejna, bo Epic Games Store jest jak dealer samochodowy, a nie samochód. Wybrakowany samochód to wybrakowana gra, a na to Epic nie ma wpływu.
A jeśli chodzi o monopol, to nie usłyszałem żadnych argumentów za tym, że steam nie miał monopolu. Ja uważam, że fakt, że gry nie mogły zaistnieć bez Steama jest dokładnie monopolem. Żadna platforma cyfrowa nie może sobie na tyle pozwolić co Steam. Jeśli chodzi o indie devów to bez Steama nie mogliby zarobić.
EGS teraz pozwala na alternatywe dla developerów. Chciałbym wspomnieć, że dla indie devów taki zastrzyk bezpieczeństwa w postaci gotówki pozwala im dokończyć grę i nie martwić się o to czy będą mieli co jeść. Sam EGS ma problemy i to duże, ale developerzy mają dobrą alternatywę (Epic bierze mniej niż Steam).
Osobiście uważam, że trzeba utrzeć nosa Valve i o ile nie zgadzam się z praktykami Epic jeśli chodzi o eksluzywność, to jestem w stanie to zaakceptować. Steam nie jest perfekcyjny, Valve jest ogromną korporacją i tylko zacierają rączki widząc jak ich konsumenci urządzają krucjaty na ich konkurentów (po co wydawać pieniądze na marketing jak Twoi konsumenci robią to za darmo?)
Gry są najważniejsze, platformy cyfrowe to tylko otoczka.
Edit: Oczywiście odnoszę się do punktów napisanych przez @kęsik
A co ma do tego Sony? Wydawcą tej gry jest Activision.