Fakt, pierwsze sound blastery były kijowe. Ale przy covoxach czy adlibach, nie mówiąc o pc speakerze to były demony dźwięku ;)
Misiu, każdy komputer się zawiesza. Amiga nie była wyjątkiem. Zwłaszcza, że miała tylko częściowy multitasking i jeden program mógł bez problemu wywalić drugi działający w tym samym czasie.
Dodatkowo, Amiga nie była łatwa do oprogramowania, mnogość układów dodatkowych ułatwiała napisanie zbugowanego kodu, który wywalał komputer.

" Amiga praktycznie się nie zawieszała a jej system był stabilny oraz wydajny."
Zależy jaką miałeś kartę dźwiękową. Ja miałem 486 + Gravis Ultrasound i Amiga nie miała podskoku
Programy takie jak ProTracker to 4 lub 8 kanałowce, 8-bitowe, z samplowaniem na poziomie 22kHz. To fajne do zabawy, ale nie nadaje się do profesjonalnego studia muzycznego - nawet w latach '80 czy '90. Na płycie CD masz 16-bit 44KHz, do miksowania cyfrowego potrzebujesz jeszcze lepszych parametrów.
Owszem, do Amigi można było podłączyć MIDI, co nie zmienia faktu, że standardem MIDI był Atari ST + Cubase.
"Grafike rowniez sie na niej tworzylo."
Owszem, ale znowu to nic profesjonalnego. W tamtych czasach do profesjonalnej grafiki używało się sprzętu firmy Silicon Graphics. Do plansz na osiedlowej kablówce wystarczało.
"ale bogactwo oprogramowania na sprzet Jacka Trzmiela zwalala z nog do tego stopnia, ze latwo bylo o nich zapomniec"
Nie wiem czy wiesz, ale Commodore 64 to akurat dziecko Jacka Tramiela. Tak naprawdę, to Amiga jest następcą Atari XL/XE, bo nad tymi komputerami pracowało część tych samych osób i w Amidze został mocno rozwinięty system dodatkowych układów wspomagających CPU znanych z "małego Atari" (Pokey, Antic, etc)
Zdecydowanie wolę Super Frog. Dla mnie długo #1 platformówek (obecnie Rayman Legends :) )
Oczywiście, jeżeli chodzi o gry to Atari ST z każdym rokiem wypadało gorzej od Amigi. Nie pomogło nawet wypuszczenie Atari STE, chyba w roku 1989 - z lepszym dźwiękiem i blitterem na pokładzie. Ale przyczyny tego stanu są bardziej złożone - wydawanie gier na Atari ST się słabo opłacało - scena piracka kontrolowała praktycznie rynek i to nie tylko we wschodniej Europie.
A co do Shadow of the Beast - gra zrobiona pięknie..... i nic więcej. Przez wielu uważana za słabo grywalne 'tech demo'...
Mylisz 2 rzeczy: dźwięk który generuje komputer, a dźwięk które generują profesjonalne instrumenty sterowane poprzez interfejs MIDI i komputer. To drugie rozwiązanie to była domena Atari ST. Wiele zespołów tworzyło muzykę w ten sposób (np. polskie Kombi itd)
" amiga generowala obraz poprzez blitter,"
To nie tak. Biltter służył do kopiowania fragmentów obrazu z jedego miejsca do drugiego, nakładając różne 'maski' na to. Blitter przydawał się, ale nie wszędzie był użyteczny.
"Tak, multitasking w amidze to byl pelny"
Nie był. Multitasking wymaga dwóch rzeczy: pełnego wsparcia systemu operacyjnego i pełnego wsparcia sprzętu (procesora). Motorola 68000 nie ma trybów ochrony pamięci, poza prymitywnym przełączaniem między trybem użytkownika a trybem nadzorcy. Bez tego bez problemu jeden proces może napisać drugi proces i masz po multitaskingu.
"ST byl dobry wylacznie do muzyki - to fakt, wiekszosc sceny siedziala na ST z powodu wlasnie midi,"
Scena nie siedziła na Atari ST ze wzgledu na MIDI. MIDI to była domena profesjonalnych muzyków.
"Nie wiem o co chodzi z tym 1 piksel 1 bajt"
Amiga miała bitplanowy tryb graficzny, koszmar do oprogramowania i praktycznie bloker dla robienia bardziej zaawansowanych rzeczy 3D (jak np. teksturowanie)
Sam jesteś troll.
Nigdzie nie napisałem, że Atari ST miało lepszą grafikę czy dźwięk od Amigi. Atari ST praktycznie nie miało żadnych sprzętowych akceleratorów, więc Amiga w kwestii multimediów/gier biła Atari ST na głowę. Co nie zmienia faktu, że do profesjonalnego studia nagraniowego wybór było tylko jeden: Atari ST + sekwenser MIDI
Amiga była niezłym komputerem, ale wydźwięk tego artykułu jest stronniczy - bo jak każdy komputer i Amiga miała swoje wady: wolna stacja dyskietek, średnio stabilny system, zbyt skomplikowana do oprogramowania obsługa podzespołów, 16-bitowa szyna danych wpięta w 32-bitowy procesor, słabe taktowanie (~7MHz w A500)
I celowo napisałem o Wolfenstein 3D - ta gra to nie jest gra 3D. To gra 2D, udająca 3D. Podobnie jak Doom. Wykorzystuje ray-casting do 'emulacji' 3D. Coś, co nie jest specjalnie trudne, było nie do zrobienia sensownie na Amidze przez jej wydziwnione, bitplanowe tryby graficzne (tak, Atari ST też miał te gówniane bitplany). Ale takie to były czasy.
"potrafiła wyświetlać 32 lub 64 kolory z palety 4096 barw, co było absolutnym przełomem w czasach, gdy konkurencyjne maszyny ledwie radziły sobie z paletą 16 kolorów. "
Eno, Atari ST z 1984 miało paletę 512 kolorów
"AmigaOS oferował prawdziwy multitasking"
Owszem multitasking, ale daleko mu do prawdziwego.
"muzyka cyfrowa powstawały właśnie na Amigach. "
To tylko zabawa, profesjonalna muzyka była tworzona na Atari ST (złącze MIDI i świetny Cubase). Ale fakt, w planszach telewizji kablowych Amiga rządziła.
W grach Amigę zabił PC i tryb 13h. Czyli tryb 1 piksel = 1 bajt. Bez tego ultraprostego trybu graficznego nie dało się zrobić sensowengo portu gry która zmiotła Amigę - Wolfenstein 3D