Zagrałem, przeszedłem z ciekawości i odinstalowałem. Carmageddon to jest tylko niestety z nazwy. Dopiero co Painkillera zrobili tylko z nazwy a tu kolejna rzadka sraka wyszła. Podsumowując ten pseudo Carmageddon:
-Model jazdy wręcz fatalny
-Jazda na zamkniętych trasach (w poprzednich odsłonach zawsze były otwarte)
-Zwykły wyścig z rozjeżdżaniem zombiaków (w poprzednich odsłonach byli ludzie różnego rodzaju)
-Zakończenie jest na jeden sposób: ukończenie wyścigu na pierwszym miejscu lub w pierwszej trójce [w poprzednich odsłonach można było zakończyć na trzy sposoby (przejechanie przez punkty kontrolne, zniszczenie wszystkich zawodników lub rozjechanie wszystkich przechodniów)]
-Nieskończenie respawnowanie się zawodników
Całkowicie odradzam tą część, bo to co zrobili twórcy to jakiś żart i naplucie fanom serii Carmageddona. Już lepiej zagrać chociażby w poprzednią część Max Damage, przy której bawiłem się świetnie i do tej pory mnie cieszy.
Pograłem i wyrzuciłem. Nuda i jeszcze raz nuda. Nie wiem kto to wymyślił na każdym poziomie zbierać beczki z krwią, zabijać potwory koło nich i dopiero włożyć do określonych urządzeń. Na plus jedynie zasługuje, że można naparzać w potwory i tylko tyle. Minusy:
-boty niepotrzebne (więcej przeszkadzają niż pomagają)
-brak checkpointów i quicksaveów
-muzyka nie na poziomie
-można nosić przy sobie tylko dwie wybrane bronie zamiast cały arsenał
-Painkiller tylko z nazwy
Podsumowując wolę już w starsze części pograć chociażby w Czarną Edycję, Reloverdose (przesiadka z Overdose) czy Hell and Damnation
Wiem po co. Żeby schudnąć, bo przez stres szybko się chudnie. I jak widać poskutkowało
Gierka super. Miodnie pograć w taką rzeźnię niż w te gówna remaki jedynki i dwójki.
Nie polecam tej gry. Poprzednie części były dużo fajniejsze choćby ten na PSP Ultimate Carnage. Rozwalanie na arenie innych samochodów jeszcze ujdzie w miarę. Ale sam wyścig to już syf skopany. Gra wymusza na nas, żebyśmy co chwilę wciskali R żeby się odradzać. Bo to gleba to wypadanie z trasy. I jeszcze pilnować nitro. To odradzanie się co chwilę psuje zabawę i irytuje. Jeszcze ten model jazdy. Samochody ślizgają się jak masło na patelni albo gówno w kiblu przy spuszczaniu wody. Jeszcze ten komunikat "jeśli zwolnisz na zakręcie to samochód zacznie się ślizgać". Czułem się nieraz jakbym prowadził puszkę śledzi po zlewie albo stole. Już Destruction Derby jest sporo lepsze mimo iż starsze.
Czwarty epizod świetny. Zbiór wszystkich potworów naraz i oczywiście od początku wszystko na Nas się rzuca a trup ściele się gęsto i oto chodzi.
Początkowo miałem negatywne zdanie o tej części, ponieważ czułem niedosyt z powodu brakujących map (m.in. Wariatkowo, Stalingrad, Odśnieżony Most). Ale na szczęście DLC uratowało sytuację i są wszystkie poziomy z Czarnej Edycji dodatkowo też mapa o nazwie Szatańskie Jaja Wielkanocne. Zamiast dawać resztę map do DLC powinni dać wszystkie do fabuły głównej a do DLC mapy z Overdose. I tak byłby remaster trzech pierwszych części Painkiller: Czarna Edycja (Painkiller i Battle out of Hell) oraz Overdose.
Mieszanka Dooma i Blooda w jednym. 5 epizodów każdy w innej lokacji się dzieje i na koniec epicka walka z bossami tak jak w dawnych oldschoolowych fpsach
I właśnie na tej wersji mi najbardziej zależało. Pełny pakiet DLC i można ruszać losowo wybranym wozem jakim chcemy. Grałem parę lat temu w inną wersję mianowicie Burnout Paradise: The Ultimate Box, ale średnio mi się podobało. Tu w remasterze to całkiem inna sprawa. Bierzesz wóz jaki chcesz bez odblokowywania co jest dużym plusem. Inne można później odblokować. Kultowe wozy, do rozwałki, kaskaderskie, motocykle i w cholerę wyzwań jakie chcemy.
Metal Slug XX jest jeszcze na Nintendo DS pod nazwą Metal Slug 7. Polecam zagrać w tą wersję
Dwa nowe epizody=dwa razy trudniej można by rzec
Wszystkie stwory się na Nas rzucają. Mini bossowie co kawałek czego chcieć więcej. Rzeźnia na całego i do tego sekretne poziomy.
Zagrałem raz, przeszedłem i wyrzuciłem. Ostatnio zainstalowałem, pograłem ale uznałem, że nie dla mnie. Poziom w kanałach porażka i jeszcze ta kamera podążająca za antybohaterem całkiem do doopy.
Grałem i gram do tej pory. Te stare części są dużo lepsze takie jak Underground 2, Most Wanted Black Edition, Carbon, Hot Pursuit 2010 (oczywiście nie remake).
Przeszedłem 2 razy i wyrzuciłem. Syf i dno mułu. Szkoda, że z tą częścią się nie postarali.
Nie nie. To jest całkiem inne. Historia jakby na nowo opowiedziana. W Postalu 2 był fajny dodatek Eternal Damnation z klimatu survival horror
Idealny shooter z klimatu Blood, Doom i innych godnych uwagi oldschoolowych shooterów. Polecam. Rzeźnia idealna na odstresowanie się po robocie.
Idealnie zrobiona. Klimat rodem z Heretic czy Blood. Sekretne levele uwielbiam . Nie wybaczyłbym sobie jakbym ich nie odkrył. Wracam do niej tak często jak się da
Poziom Loony Park się powtórzył z Battle Out of Hell tyle że nie jechaliśmy na końcu kolejką tylko trafiamy na piracki statek (ciekawie bardzo). Mam swoje ulubione poziomy, które zapadły mi w pamięć tak jak w Painkiller Czarna Edycja:
Kataklizm, Japońska masakra, Pustynia, Asteroidy (mam skojarzenie z grą Grand Prix Evolution z 2000 roku futurystyczny klimat), Bagna moczary, Folwark zwierzęcy (ja bym to nazwał rzeźnia), Ragnarok, Nawiedzona dolina (mój ulubieniec kojarzący się z wycieczką do lasu) i Lunapark (znany z Battle Out of hell i później Hell and Damnation). Nie mam zastrzeżeń do tej części. Nie jest to co prawda takie samo jak Black Edition, ale zapadło mi w pamięć. Resurrecion mnie nudziło już (2 razy przeszedłem i wystarczy).