Zaiste film jest dobry. Mam wrażenie, że spinoffy będą dla bardziej wymagającej, fanowskiej widowni, a tzw. "saga" - dla motł..., znaczy dla młodocianych rebeliantów spod znaku SJW. Kto wie, może nawet doczekamy się czegoś nie śmierdzącego na kilometr rebeliancką propagandą. Niemniej jednak w HS nie mam się do czego za bardzo przyczepić - mnóstwo smaczków i odpowiedzi na pytania o detale z przeszłości Hana, podane w strawnej formie i bez rażących głupot. Serdecznie ubawiła mnie krótka scena batalistyczna - Starhammer 40k: Imperial Guard :) Bynajmniej nie narzekam!
spoiler start
Już nie Sith... Jakoś połowa przeżyła i ma za złe.
spoiler stop
Rany, jak mnie tu dawno nie było...
Lim --> do HS podchodzę z ostrożnym optymizmem. Tzw. "E7" było dnem dna, RO okazał się dobry (jeśli nie bardzo dobry), tzw. "E8" przebił dno i raźnie pogrążał się dalej - zatem pora na coś lepszego. Zobaczymy wkrótce.
Panowie, opanujcie się! Czy moglibyście chociaż przez tydzień dać sobie spokój od okładania się nawzajem maczugami po głowach? Czy zdajecie sobie sprawę z tego, jak bardzo - obie strony barykady - jesteście wytresowani przez media?
Opowiem wam pewną historię, nieco odbiegającą od tematu przewodniego. Możecie nie wierzyć, bo nie macie możliwości zweryfikowania, czy to prawda, czy moja wybujała fantazja.
Przez kilka lat pracowałem w otoczeniu najpierw premiera Kaczyńskiego, potem Tuska - bardzo daleko od kamer, dziennikarzy i opinii publicznej. I nie mogłem pojąć jak bardzo różniło się to co widziałem od tego co pokazywały i opisywały media. Jak zupełnie różni to byli ludzie, jakby ich było czterech, nie dwóch.
Posiedzenia zawsze odbywały się w składzie: wierchuszka rządu + przedstawiciele opozycji. Nikt nie patrzył, mogli sobie pozwolić na wszystko. I wiecie co? Nie było śladu wrogości. Nikt nikogo nie obrażał, dyskusja była spokojna i rzeczowa, na przerwach nie widać było podziału na obozy. Premier Kaczyński - jakoby nadęty i agresywny - okazał się być wesołym, rozzbrajająco uprzejmym, okazującym na każdym kroku ogromny dystans do samego siebie i skłonnym do autoironii. Czasem zdezorientowany i zagubiony. Z kolei premier Tusk - na pozór elegancki, energiczny i wyszczekany - był wiecznie przemęczony, nosił trampki, jeansy i wymięte marynarki. Ale zawsze pilnował, aby być uprzejmym dla wszystkich i aby nikt się nie zagalopował. Jeśli na kogoś warknął, to na "swoich". Z ministrem Stasiakiem prawili sobie piętrowe komplementy i uprzejmości, wyraźnie ciesząc się rywalizacją w tej materii. Oczywiście różnice zdań były - i jakoś tak obie strony wyglądały wtedy na zakłopotane i zawstydzone. I nikt niczego na ostrzu noża nie stawiał, powolutku brnięto w stronę jakiegoś rozwiązania.
A potem stawali przed kamerami i jakby ich coś opętało...
Wnioski wyciągnijcie sami. Czy to ci ludzie są takimi diabłami wcielonymi, czy może wy sami - być może pod dyktando mediów - zmuszacie ich do odgrywania ról, w których wcale nie czują się dobrze? Może jeśli przestaniecie się żreć na dole to i tym na górze dacie szanse na pokazanie ich lepszych stron?
Pomyłka raczej w tekście - skoro bracia obawiają się marszu Shermana, to jest oczywistym, że są Konfederatami. Mundury prawidłowe.
Na marginesie - nie ma pojęcia, co liczni tu domorośli cenzorzy zauważyli obraźliwego w fragmencie filmiku o "cowgay'ach". Przecież to film wyniesiony przez dupołaków i ich wielbicieli pod niebiosa - trzeba się cieszyć!
Panowie redaktorzy - nie przepraszajcie idiotów zaczadzonych poprawnością polityczną. To niesmaczne.
Motywowany jakimś niezrozumiałym sentymentem do DoW nabyłem wersję "limitowaną". Niby z jakimś dodatkowym sprzętem dla devastatorów. Wszedłem na stronę CDP, wpisałem kod, dostałem w zamian inny kod i polecenie abym sobie go wpisał. Tylko gdzie niby? Ktoś wie gdzie ten kod się wklepuje?
Dziwny problem. Zanabyłem dziś DoW2 w Media Markcie, założyłem zgodnie z poleceniami konto na Steam, wpisałem klucz produktu i na chwilę wyskoczyło okno "Aktywacja klucza przez Steam". A potem wszystkie okna poznikały i na tym instalacja się skończyła. Nie działo się już nic. Ktoś wie może o co chodzi?
Sandro --> Czyli i tak fantasy :) 300 ludzi to ledwo do obsługi dział starczy na takim okręcie. 100-działowy "Victory" miał ok. 850 osób załogi...
Jeśli informacja o 300-działowych okrętach nie jest pomyłką autora a czymś, co funkcjonuje w grze, to E:TW trafi z szufladki "historia" do "fantasy"...
Zdenio --> Kolega chyba przesadził z ogólnością zainteresowania historią powszechną, w przeciwnym bądź razie pewnie by słyszał o np. Saragossie... A oblężenia zdarzały się wcale często i w XXw.
Pomijając niemiecką "precyzję", martwię się mocno o polonizację - ostatnio polskie tłumaczenia dzielą się na "złe", "upiornie złe" i "groteskowe" (patrz odpowiednio: "Fallout 3", "Sacred 2" i "Mount & Blade").
Smutna prawda. I dlatego gry naprawdę przełomowe lub innowacyjne wychodzą z "garaży" zapaleńców, a nie z taśm wielkich producentów.
bovva --> Cieniutkie było to uzasadnienie (nota bene rozpowszechniane przez polskiego dystrybutora i polską prasę, o zgrozo) - oficer, zwłaszcza SS-man, to nie jest ktoś, kto może zasłaniać się propagandą. Ponadto wrzucenie takiego uzasadnienia do gry - której przeciętny odbiorca jest kompletnym laikiem - bez jakiegokolwiek komentarza, jest, delikatnie mówiąc, podejrzane z edukacyjnego punktu widzenia.
Nooo, z CP:PI problem był raczej (jak dla mnie) taki, że główny "bohater" był SS-manem, a w odprawie przez pierwszą misją zbyt beztrosko posłuzono się niemiecką propagandą.
Sinic --> Nie przypadkiem piszę "sowiecka" zamiast "rosyjska" ;) Nawet jeśli pozmieniali sobie nazwy, sztandary i biżuterię służbową, to nadal są tą samą, wrażą Armią Czerwoną.
Sir Artus --> bovva chyba wyczerpał temat oceny - mnie zmartwiło to, że gra, która jest innowacyjna, wykonana niezwykle starannie jak na skromne środki, dostaje ocenę niższą niż gry które poza ładnymm opakowaniem kompletnie niczego sobą nie reprezentują. Słyszymy i czytamy "achy i ochy" nad produkcjami płaskimi jak blat biurka, a gdy pojawia się na rynku coś faktycznie odkrywczego, to obcina się ocenę za grafikę... Czy ktoś pamięta jak potężna Bethesda przy okazji Obliviona twierdziła, że nie da się w sensowny sposób zrobić walki konnej? A tu takie malutkie TaleWorlds udawadnia, że można, jak najbardziej.
"Uczą jak się głaszcze konia hehehhe , gra dla gejów i dziewczyn"
Odezwał się prawdziwy macho... Już dawno nie widziałem wątku, w którym wyżyło by się tylu nieletnich kozaków, co to co to jeszcze do myślenia używają organu zupełnie innego niż mózg...
Ideę gry pochwalam, ale obawiam się, że dzieciak, który się nią za bardzo zainspiruje, może mieć potem kłopoty z przystosowaniem się do nieco mniej cukierkowej stajennej rzeczywistości.
bovva --> Spokojnie :) Na razie wystarczająco dobrze bawię sie podstawką. A potem i tak najpierw będę musiał zassać v.1.011 - napaliłem się na "Wojnę Stuletnią", a tu zonk - z 1.010 nie działa :(
bovva --> Oj można się w tej grze nudzić :) Zadania typu "przynieś, podaj, pozamiataj", mało kombinowania strategicznego, młócka z wrogami sprowadzająca się po jakimś czasie do stałego schematu... Nuuuuda, panie Kolego! I siedzę taki znudzony przed monitorem, myślę czym by się tu zająć innym niż M&B, monotonnie klikam kursorem po mapie, nic sie nie dzieje... o, przebiega w polu widzenia 40 rozbójników... GONIĆ!!! (gra wyrabia odruchy jak u kota - coś ucieka, to gonię!) I tak się nudzę i nudzę i nie mogę od tej gry oderwać :) Chyba po tym właśnie poznaje się naprawdę dobrą grę.
Przyznam, że ocena mnie zaskoczyła - podobnie jak wytknięte minusy.
1). Polskawa wersja. Już się na nią nakląłem w innym wątku, więc nie będę się powtarzał. Ale to akurat nie jest wada gry, tylko leniwego i nierzetelnego wydawcy krajowego. Łatwość zdobycia dużo lepszej polonizacji lub wersji angielskiej eliminuje problem. Zatem "polonizacja" nie powinna moim zdaniem wpływać na ocenę końcową.
2). Grafika. Na litość boską! To jest gra zrobiona "w garażu" przez dwoje Turków, którzy przy nikłych środkach wykazali więcej troski o grę i jej odbiorców niż wszystkie potężne koncerny raczące nas "wypasionymi hitami" razem wzięte. Może gdyby tytułem zainteresowała się jakaś Bethesda albo inny potentat, to znalazły by się środki na dopieszczenie grafiki. Ale grę przygarnął Paradox, który z blaskomiotności wizualnej gier nie słynie. I bardzo dobrze się stało, bo akurat Paradox specjalizuje się w grach ambitniejszych od średniej światowej. Grafikę uznaję za absolutnie zadowalającą, momentami ładną i nie spodziewam się więcej - no dobrze, modele koni bezwzględnie wymagają przerobienia (czepiam się jako koniarz, nie jako gracz!).
3). Bugi. LOL :) A powiem, że ja żadnych właściwie nie doświadczyłem! W przeciwieństwie do gier zabugowanych jak jeż pchłami, które dostawały mimo to znacznie wyższe noty...
Moja ocena: 9/10. -1 za nadmierne uproszczenie rozgrywki i oczywiście za modele koni ;)
Z tego wszystkiego i tak najważniejszy jest Construction Set (jakkolwiek by go nie nazywali) - każdy malkontent, niezadowolony z gry, będzie mógł ją sobie przerabiać do woli.
Sinic --> O ile pamietam, w przypadku T-80 nie tylko turbina była problemem. Bodajże przy okazji masakry podczas szturmu Groznego wyszły na jaw jakieś inne niedomagania - nie wspomnę dokładnie, ale było coś o tym, że czołgi okazały się zupełnie nieodporne na ogień z antycznych RPG-7.
Nikt przy zdrowych zmysłach nie nazwie PT-91 czołgiem nowoczesnym - natomiast wydaje się nie ustępować jakością podstawowym czołgom sowieckim.
Na uwzględnienie w RTSie takich szczegółów jak zaplecze remontowe, przypadkowe awarie sprzętu, wozy zabezpieczenia technicznego i tym podobne smaczki, to ja bym za bardzo nie liczył. Dla masowego odbiorcy ważne jest aby grzmiało i błyskało. Absolutnie nie spodziewam się żadnych nowinek po grze robionej na silniku SS, w pośpiechu i w nadziei na szybkie wykorzystanie okazji "historycznej". Pomimo zapewnień dewelopera, jakoś czuję, że gra powstaje na fali patriotycznego uniesienia autorów, a może i na zamówienie polityczne - czego dowodził by jakże rosyjski tytuł - "Przymuszenie do pokoju". Choć kacapy potrafią zaskoczyć - dowodem "Kryzys kubański" - gra na silniku "Blitzkriega I", niskobudżetowa, przeszła prawie bez echa, a była nader udaną produkcją.
Sinic --> PT-91 obecny różni się nieco od tego z początku lat 90 - i wbrew pozorom stanowi dość istotny komponent naszych niewielkich sił pancernych, oraz pewien atut eksportowy. Dodajmy, że Rosjanie chyba nadal żałują wypuszczenia licencji do Polski, bo gdy to robili, wydawało im się, że przyszłością jest T-80 - tenże okazał się jednak ślepą i wąską uliczką, a podstawowy nowoczesny sprzęt pancerny armii rosyjskiej to modernizacje T-72 (z kolejnymi numerami). A nie stanowi przy tym wcale przytłaczającej większości, bo tą są nadal stare modele.
Co do awaryjności - wszędzie ten problem jest taki sam, po to armie mają szalenie rozbudowane zaplecze remontowo-naprawcze. A problem z naszymi F-16 jest taki, że prasa była od początku nastawiona negatywnie do zakupu (mnóstwo ludzi nadal wierzy w pierdoły o "wielkiej porażce") i jak się jeden samolot z tych kilkunastu zepsuje, to afera jest na całego. Powinniśmy kupić jeszcze ze 200 sztuk - wtedy, jak się 20 zepsuje, to nikt nie zauważy różnicy i będzie spokój. Przez analogię - wszyscy cmokają z zachwytu nad jakością marki Mercedes, a serwisy przecież na brak pracy nie narzekają...
Coście się tak uwiesili tej "awaryjności" F-16 i PT-91? Nie jest ani mniejsza, ani większa niż dowolnego przeciętnego sprzętu w dowolnej armii. Im wyższy poziom skomplikowania, tym większa podatność na awarie - o czym swego czasu przekonali się Niemcy, którym żadna z "przekombinowanych" jak na swój czas Panter nie dojechała na Łuk Kurski. Przestańcie się więc podniecać w ślad za dziennikarskimi papugami każdą usterką i na tej podstawie oceniać - podkreślmy - wyłącznie sprzęt naszej armii. Skąd się u diabła bierze taka masochistyczna skłonnośc do uwypuklania wad tego co własne, a umniejszania niedostatków i wyolbrzymiania przewag wroga?
Soplic --> Oczywiście, że nie ta skala. Ale atawizmy pozostają i czasami zaskakują. Jakoś mieli mnóstwo dat do wyboru, a na święto państwowe wybrali rocznicę kapitulacji polskiej załogi Kremla. Nie było bardziej efektownych wydarzeń?
Swoją drogą - wspomniany wyżej "Taras Bulba" zapowiada się na ciekawe widowisko :)
Lista jednostek polskich, jakie mają się w grze pojawić, jest nieco z d**** wzięta i widać, że autorzy nie za bardzo wiedzieli, co ta Polsza właściwie ma na stanie. Ale - w sumie kogo to obchodzi i o co hałas? Robią sobie Moskale igruszkę ku pokrzepieniu serc - a wolno im. A niech sobie postrzelają i polskich interwentów w Gruzji pogromią. Jeśli się przyjrzeć uważnie, to sprawa ma się jak z "1612" - niby na codzień mają Polskę za nic, ignorują i deprecjonują, ale od czasu do czasu gdzieś wyjdzie na jaw, że jednak ich boli, że uwiera i że w zakamarkach pokręconej rosyjskiej duszy ciagle widmo lasze straszy. I nawet mi się to podoba :)
Może kiedyś ktoś dorzuci to dziełko do jakiegoś pisemka, to i ja chętnie pogram - o ile będzie opcja grania po stronie aliantów ;)
Vanderhast --> Uprzejmie bym prosił o nieużywanie pierwszej osoby liczby mnogiej przy tego typu wypowiedziach. Nie przypominam sobie, abym upoważniał cię do wypowiadania się w moim imieniu.
L&T --> No popatrz... A ja czuję w tej grze i F1 i F2 i jeszcze ulepszonego Obliviona naraz. Czary jakieś?
Bioware zasłynęło ostatnio jedynie spapraniem KOTORa 2 i niewykorzystanym potencjałem Mass Effect. Szczerze wątpię aby Fallouta zrobili lepiej niż inne swoje nowsze produkty. A Bethesda faktycznie Fallouta wskrzesiła - niby taka genialna gra, cudowny setting, a jakoś przez 10 lat pies z kulawą nogą nie interesował się zrobieniem kontynuacji (Bioware też nie, BTW).
Czy ktoś wie, czy wersja na X360 będzie miała możliwość uruchamiania w angielskiej wersji językowej (tak jak np. Fable2)? Po zaprezentowanych na GOLu próbkach "polonizacji teatralnej" wiem, że jej nie strawię...
Czegoś nie rozumiem... Autor recenzji pojechał po grze aż się kurzy, a potem wystawia notę 81%. Z recenzji wynika, że gra jest mizerna i (jak zwykle) do pięt nie dorasta zapowiedziom - skąd więc tak wysoka ocena procentowa? Chyba, że w jakiejś nowej, zdewaluowanej przez co poniektóre czasopisma skali, 81% oznacza - słaba.
Miła wiadomość do wszystkich, których wkurza "polskawy" język "tumaczenia" gry: na oficjalnym forum S2 znalazł się link do paczki z plikami, których wklejenie powoduje zmianę języka na angielski :) Co ciekawe, sztuczka ta ma oficjalne błogosławieństwo Ascaronu. Brawo, tak trzymać!
I ciekawostka, na którą zwróciłem uwagę z racji hobbystycznego zboczenia: postać na koniu porusza się w galopie w eleganckim półsiadzie, a w kłusie - anglezuje! Kolejne brawa dla Ascaronu - jeszcze nie widziałem gry, w której zatroszczono by się o takie smaczki :) Ech, żeby jeszcze skok nie był wykonywany "z miejsca" i nie miał tak absurdalnego cooldown'u...
Posłuchajcie "ocenzurowanego" tekstu uważnie :) To jedno z łypnięć okiem autorów do gracza (trochę ich swoją drogą za dużo i klimat psują). Po pisku jest chwila milczenia i zdziwiony głos postaci: "And what was THAT?".
"Uprząż" to jeden z buraków zapodanych przez "tumaczy".
Szenk --> Można by się też pokusić o rozumowanie, że "+5% od trucizny" może oznaczać iż 5% zadawanych bazowo obrażeń zamienia się na truciznę. Wszystko to jednak się kupy nie trzyma wobec ewidentnego buga powodującego brak zmiany typu obrażeń po modyfikacji.
Ciekaw jestem, ile problemów ze zrozumieniem mechaniki gry wynikać może z tego, iż po raz nie wiem który gra była przekładana z orginału nie przez tłumaczy, a przez "tumaczy" i autotranslator z Googla. Jeśli czytam, że typ konia - "charger" - to po naszemu "ogier" (dobrze, że nie "ładowarka"), to nóż się w kieszeni otwiera. Dmuchawka stała się "rurką" itp, itd.
Z innej beczki - dociągnąłem do 16 lvl., a nie widziałem jeszcze niczego co mogło by być "bronią lub pancerzami z zestawów". Nie widziałem też żadnych obiecywanych siodeł i rzędów końskich. Ktoś trafił może na te dobra?
Szenk --> Jak na mój rozum, to bonus "+9% do trucizny" powoduje wzrost JUŻ zadawanych obrażeń tego typu o 9%. Jeśli masz broń, która nie zadaje takich obrażeń, to trudno żeby wzrosły. Gdyby to był bonus "+9 od trucizny" to wtedy pewnie dodało by te 9 punktów. Choć głowy nie dam. Mam dwa miecze - do jednego wsadziłem lawę i ładnie zamieniło mi obrażenia fizyczne na ogień. Do drugiego włożyłem perłę i wbrew obietnicy nie zamieniło fizycznych na magiczne. Coś jest skaszanione...
gujos --> Oficjalnym powodem zamknięcia polskiego forum był jakoby wyciek informacji na temat X3:TC. Rzecz sięgała jednak głębiej - w konflikt pomiędzy polskimi moderatorami i użytkownikami a niemiecką administracją. Szwabstwo z niejaką satysfakcją zastosowało odpowiedzialność zbiorową i pojechało po całości. W starych wątkach są jednak linki do nowego polskiego forum.
"Złożony BG" i "przegadany P:T"... Czyżby pokolenie Diablo i WoWa zaczęło pisać o cRPG?
A ja tam się nie zgodzę. Sam uważam grę za nazbyt uproszczoną i monotonną, ale mimo to bawię się przy niej dobrze i oceniam wysoko. Niestety o edytorze nie mam najlepszego zdania - ma spore ograniczenia, które niejako wymuszają tworzenie stworów mocno "kreskówkowych" - ale to chyba odpowiada założeniom gry...
Klucz można pobrać ze strony CDP po zarejestrowaniu gry. Nie żeby było jakoś szczególnie warto...
wilk morski --> Zdobyty abordażem statek można zabrać jako pryz tylko wtedy, gdy w załodze masz pierwszego oficera.
Ja cały czas czekam na Sea Dogs II... Age of Pirates miało potencjał, ale masa niedoróbek i bugów go zmarnowała. Jakoś nie wierzę, aby kacapy siadły wreszczie na tyłkach i dopracowały coś, skoro od lat wypuszczają półprodukty.
No, "prawdziwe" SimCity to to nie jest. Wczoraj jednym miastem zdobyłem wszystkie możliwe nagrody i medale w grze (korzyść niewielka, lub wręcz żadna) - miasto rzecz jasna nie miało nawet krzty sensu... Można w wolnej chwili pobawić się w układanie ładnych klocków, ale symulacji w tym za grosz. No i co chwila program mi się zawieszał, tak na dokładkę.
Rinces --> Otwórz ekran umiejętności ('K'). Po prawej stronie paska z klawiszami skrótów, przed oknem poziomu mocy, masz okrągłe okno służące przypisywaniu przycisku myszy. Klikasz LPM na ikonę umiejętności, która cię interesuje, przesuwasz na okno i klikasz LPM ponownie. Okno powinno zawierać teraz powiększoną ikonę umiejętności.
Amadeusz --> Komendant stacji powinien zlecić ci dostanie się do Charring Cross Station i odblokować przejście.
"Pograłem 2 godziny w betę..." Taaak, to jest podstawa do osądzenia gry i wydania miażdżącej opinii. Brawo. Nie ma to jak rzetelność.
Wspaniały scenariusz w Diablo? Litości...
Coż, Roper odchodząc z Blizzarda nie zabrał ze sobą programistów tylko designerów. W efekcie Flagship Studios ma dobre pomysły, a Blizzard dobrą optymalizację kodu :)
Cóż, jak widać wszystko jest kwestią gustu... Ja tam ani za hack'n'slash'ami ani za klasycznymi FPSami nie przepadam, a w HG:L gram z dużą przyjemnością... Nie oczekiwałem niczego wstrząsającego i nie jestem w związku z tym rozczarowany - to po prostu dobra gra służąca mi do odpoczynku od cRPG i strategii.
Ja także odnoszę wrażenie, że autor ma do "diabloida" pretensje o to, że jest diabloidem. Kompletnie nie zgodzę się przy tym z twierdzeniem iż walki sprowadzają się do klikania. Mam wrażenie, że autor nie pograł zbyt długo, bo im dalej, tym większe znaczenie ma build postaci, umiejętności i ich właściwe zastosowanie. Grając strzelcem, po dobrnięciu do poziomu umożliwiajaćego użycie trybu snajperskiego zupełnie zmieniła się walka - inne bronie nabrały znaczenia, inne taktyki, inne umiejętności... A i machanie mieczem nie jest tylko klikaniem - naprawdę niewiele znam gier, w których takie znaczenie miało by lanie wroga tarczą po pysku (swoją drogą ciekawa sprawa - mało kto zdaje sobie sprawę, że historyczna tarcza nie służyła wyłącznie do zasłaniania sie przed ciosami, ale stanowiła też ważną broń w rękach użytkownika).
Yogi --> Dzięki za info! Spróbuję jutro...
A tak BTW: jak się ma patch singlowy do wersji polskiej gry? Ktoś sprawdzał?
Ech... Brak doowego dostępu do sieci boli, bo pograło by się... A tak to tylko singiel pozostał.
Ogólne wrażenia z gry bardzo dobre, ale już ze strony sieciowej - jak najgorsze. Założenie konta powiodło się po chyba 5 próbie - hasło nie pasowało bez żadnej wyraźnej przyczyny. A gdy już konto założyłem, to przy próbie przejścia na forum zostałem wylogowany i poinformowany że mam się ponownie zalogować. Co się nie udało bo nie ma takiego konta! I tak do znudzenia...
Bodajże "Gorgon" nalezy do tej klasy. Wydaje mi się też, że widziałem je w osłonach konwojów ze złotem.
Dwie pierwsze misje herbaciarzy ukończone... Co się u licha dzieje z tłumaczami CDP? Czy tam nie ma ludzi, którzy by wiedzieli co tłumaczą? "Działko Howitzer"?! Litości!
Grę zanabyłem w MM w centrum M1 w Markach - coś ok. 84 PLN. A potem niemiłe zaskoczenie wersją "royal" - w środku zupełnie bezsensowna z mojego punktu widzenia talia kart, pognieciona mapa na cieniutkim papierze gazetowym i pudełko DVD z wyłamanymi klipsami trzymającymi instrukcję. Sama instrukcja, jakkolwiek wydrukowana też na marnym papierze i trochę jakby wyblakła, robi dobre wrażenie.
Kolejny zgrzyt nastapił po instalacji - wpisałem kod z pudełka i okazało się, że muszę jeszcze uzyskać kod aktywacyjny od wydawcy... Sieci w domu nie mam, a o 20:30 nie ma mowy o aktywacji telefonicznej. No i sobie nie pograłem, choć zapłaciłem. Mam wrażenie, że wydawca przedobrzył z tą aktywacją - toż to jawne lekceważenie klienta nie mającego dostępu do sieci. Coś jak w przypadku HL2...
Samej gry to jednak nie przekreśla - mam nadzieję...
W WoWa, Lineage czy nawet GW grają miliony w Obliviona i Gothica3 co najwyżej setki tysięcy
A biliony much jedzą g****. Czego to dowodzi?
Ja bym raczej nazwał to Port Royale 3
Ktoś tu chyba w PR nie grał :-/ To jakby Diablo nazwać Cywilizacją V...
A ja nie narzekam. Gra jest łatwa, prosta, ładna i przyjemna. Nie oczekiwałem po niej że pogromi GTA (co tam gromić?) ani Far Cry ani nawet Boiling Pointa - więc nie jestem rozczarowany. Tylo szkoda, że nie zauważyłem obsługi pada, bo gra się o niego aż prosi.
Pejotl --> O właśnie, jak tam M4 oceniasz? Bo ja jakoś nie mogę się doń przekonać i używam kombinacji FN FAL + MP5A2.
Dziwna sprawa z tymi konfiguracjami - gram na P4 3GHz, 1 GB RAM i GF 6600 z najnowszymi sterami - gra nie robi żadnych problemów. Raz się zwiesiła, ale wyłączenie slomo pomogło i od tej pory chodzi jak złoto.
Torn --> Drzwi są dość odporne. Władowałem w jedne trzy magazynki z MP5 i ani drgnęły, a otworzyły się po dwóch strzałach ze śrutówki. Od tej pory używam tylko śrutówek do otwierania - czasem trzeba mniej, czasem więcej śrutu, ale drzwi się otwierają. Lolita ma drzwi na balkonie (wejście po drabince z zewnątrz) - tamtędy spróbuj.
Geeepard --> A co to za popisy? Jeśli do tej pory nikt ci nie odpowiedział, to najciemniejszy arab by się zorientował, że widocznie nikt z piszących tutaj jeszcze tej misji nie robił. Nie histeryzuj.
Pejotl --> O proszę... Dzięki za info o schowku.
Nie miałeś żółwia?!
spoiler start
Na piętrze więzienia w stolicy stoi klawisz nazwiskiem Maya. Zapytany o sprawy więźniów informuje, że ma szamana-ćpuna, którego wypuści za 15K. Uwolniony szaman zaznacza na mapie lokalizację ruin.
spoiler stop
Pejotl --> Co rozumiesz przez "wożenie sprzętu w schowku"?
Wczoraj, zgodnie z radą napadłem na centrum Santa Rosa, rzecz jasna w nocy. Musiałem się tam kręcić przez dwie bite godziny, zanim wszystkich wystrzelałem. Ktoś już o tym wspomniał, ale też się wkurzyłem - nie da się wejść na piętro w rezydencji generała, bug ewidentny. Tak, czy inaczej Hummera zapchałem zdobyczami po brzegi i końcówkę musiałem nosić sam - zarobiłem, razem z kartami, jakieś 15-16K.
Zaczyna mi dokuczać brak jakiejś stałej kwatery / magazynu. Musiałem wynająć sejf w banku, żeby trzymać tam sprzęt, którego akurat nie używam, a którego nie chcę sprzedawać. W bagażniku samochodu panuje straszny bałagan, a gra nie pozwala na poukładanie jego zawartości.
Tymczasem w sprzedaży pojawiły się granatniki podlufowe - używał ich ktoś? Bo amunicji oczywiście do nich nie ma póki co...
Pejotl --> nie mów że w 21 dni nie zarobisz jakichś 55.000
A wiesz, że jakoś nie bardzo chyba. Coś mnie napadać nie chcą na drogach, a do pracy na dwa fronty nie jestem przekonany... Misji pobocznych też za dużo nie mam. Z resztą nie mam tyle czasu na granie, żeby rozegrać te 21 dni cięgiem.
CATAN --> nie mogę tylko pogadać z tą dziwką dla księdza (spowiedź grzesznicy), nie wyłażą z pokoi, co mam dobijać się? granacior?:)
spoiler start
Musisz najpierw pogadać z jej, ekhm, menedżerem na parterze. Nie jestem pewien, ale chyba można też dostać się do jej pokoju przez drzwi balkonowe.
spoiler stop
Odnośnie samochodów: ile kosztuje utrzymanie? paliwo? naprawy?
Na szczęście nic :) Choć nie było by to głupie...
Pejotl --> Z gotowizną zasadniczo nie mam poważnego problemu - zbliżam się własnie do uskładania tych 200K :) Ale resztki ekonomicznego wykształcenia podpowiadają mi, że nie powinno się nikogo zatrudniać, jeśli nie osiaga się stałego przychodu pozwalającego na regularną wypłatę wynagrodzeń.
A na posterunku byłem z zamiarem zarobienia na trofeach - czywiście w nocy. I w efekcie spotkałem tam rebeliantów... trzech. Chyba wypada się wybrać do matecznika zarazy.
To odbijanie magazynu - kto to zleca?
sajlentbob --> Żółw także podreperował mój stan posiadania. Za to od kiedy jeżdżę Hummerem, ilość napadów na drogach znacząco spadła :(
Tak z ciekawości: czy komuś udało się utrzymać drużynę większą niż jednoosobowa grając z wyłączoną opcją "łatwej kasy"? Wyliczyłem sobie chytrze, że odłożenie na koncie kwoty 200K powinno pozwolić mi na utrzymanie z odsetek tak ze dwóch najemników. Oczywiście okazało się, że zabezpieczenie "antycwaniackie" w postaci okazjonalnych napadów na banki nie pozwala na osiągnięcie przewidywalnego dochodu. Chyba będę musiał sam tę wojnę wygrać...
CATAN --> Działam w pojedynkę, a liczba wrogów i tak się zmienia. Początkowo bandytów na drogach było po trzech, teraz już po ośmiu...
A tak BTW: wierz mi, kiedy wpada granat to nikt nie nasłuchuje, czy coś syczy, czy nie. Na codzień mam do czynienia tylko z granatami airsoftowymi ale efekt zawsze jest ten sam - popłoch :)
Zaraza, nabyłem wczoraj dwie kostki trotylu i pognałem do banku. Efekt - żaden. Może otworzyć się da tylko sejfy przewidziane w konkretnej misji?
Geeepard --> Dokładnie tak. Bierzesz kostkę w łapę, klikasz ją PPM - pojawia się opcja "użyj jako granatu" - i rzucasz. Byleby kostka wylądowała pod drzwiami sejfu. 60 sekund i bum - otwarte.
Wczoraj naprawdę doceniłem rolę nocy, tłumika i kamuflarzu. Wykonywałem misję z żółwiem i planszę wyczyściłem nie będąc przez nikogo zauważonym. Wspaniałe :)
CATAN --> W pełnej wersji gry to PSG-1 dłuuuugo nie uświadczysz, a grając na normalnym poziomie trudności długo też nie będziesz mógł pozwolić sobie na snajpera. Gram już parę wieczorów i nadal latam sam i używam MP5A2 jako podstawowej broni.
Geeepard --> Ja użyłem kostki trotylu (uzytej jako granat). Niestety tylko raz udało mi się ją zanabyć, potem już w żadnym sklepie jej nie widziałem :(
Normalnie szczęka mi opadła, gdy zobaczyłem statystyki M16A1. To już jakieś grube nieporozumienie - zwłaszcza w kwestii zasięgu skutecznego.
Przy okazji - sprawdziłem obrażenia Minimi: 28-50. Ciekawostka, nieprawdaż? Ten sam nabój co w M16, ta sama długość lufy...
Pejotl --> Nie tylko praca dla przemytników obniża charyzmę - zadania uwolnienia synalka burmistrza Porto-Torro też pojechało mi po statystyce...
graf_0 --> Starsze typy amunicji 5.56 faktycznie tak miały - plus zła balistyka i koziołkowanie. Z energią też nie było najlepiej, skoro w Wietnamie odnotowano, że tor lotu pocisku jest mocno odchylany przez roślinność. O ile pamiętam wspólczesne pociski są dużo bardziej trwałe i stabilne. Niemniej zaczynam się skłaniać do poglądu, że moc tej broni jest w grze nieco zaniżona. Ciekawe jakie obrażenia zadawać będą pełnowymiarowe karabiny M-16 i inne posługujące się tą samą amunicją - jesli wyższe, to coś będzie mocno nie w porządku... Sprawdzę wieczorem - zdobyłem właśnie Minimi, więc porównam statystyki obrażeń.
graf_0 --> Poniekąd nie jest to takie bzdurne, jak się początkowo wydaje. Obejrzyj sobie pocisk kal. 5,56mm i pecynę 9mm, porównaj masę i kształt. Dodajmy, że pociski pistoletowe mają tendencję do grzybkowania. Pocisk pistoletowy ma za zadanie szybko i skutecznie posadzić cię na cztery litery, zaś pocisk pośredni ma mnóstwo innych zadań, z penetracją osłon na czele. Rzadko się o tym mówi, ale pociski broni wojskowej nie muszą zabić, żeby uzyskać pożądany efekt.
Pejotl --> Bynajmniej :) Szukam pracy dla mechanika z lotniska rządowego.
Rysław --> Czasami aż zbyt dosłownie tłumaczone z rosyjskiego. Włos mi się jeży gdy kościoły są nazywane cerkwiami. Cerkiew to po rosyjsku po prostu kościół - dowlny - a u nas jakoś się przyjęło, że oznacza kościół obrządku wschodniego. Chyba, że całe Palinero jest wyznania prawosławnego...
kordzio --> A niech to, wydawało mi się, że obszedłem to miasto dookoła...
Ad. 2) Czyli konto tylko za misję dla frakcji? Ech...
Ciekawe - mi gra tylko raz zrestartowała komputer - zawiniła gęsta strzelanina z włączonym "slomo". Po wyłączeniu tej opcji poszło gładko.
Nie doczekałem się odpowiedzi na poprzednie pytanie a mam dwa kolejne:
- czy ktoś wie gdzie się znajduje lotnisko przemytników?
- jak założyć konto w banku? Misję z płytami wykonałem, a wszyscy bankierzy twierdzą, że jestem zbyt niebezpieczny by ze mną interesy robić... Podejrzewam zbyt niską charyzmę (13).
A ja mam takie pytanie (powtórzone za poprzednikiem): czy ktoś zdołał zdymisjonować księdza-lubieżnika?
Czy ktoś widział tę grę w sprzedaży na terenie Warszawy? Łażę za nią od piątku i jeszcze nie znalazłem :[
Sądząc po demie, DM to nic innego jak tępa siekanina w stylu starego Crusaders of M&M, tyle że z ładnymi obrazkami dla maluczkich. Wielka szkoda, że tak zasłużona seria jak M&M zeszła ostatecznie na psy...
Ciekawe, czy w ramach urealniania gry będzie mógł się sowiecki mołojec urżnąć zdobycznym (lub własnym) "spiritem"...
Rozczarowała mnie ta rąbanka mocno - przypomina poziomy z jazdą czołgiem w starym CoD. Dla bardziej wymagających sympatyków pancerza na gąsiennicach zostaje teraz tylko "T-72" - o ile ktoś lubi walczyć jako kacapski najemnik po stronie Serbów...
Przyłączam się do pytania skierowanego pod adresem wielce szanownego polskiego dystrybutora: kiedy patch? Zwłaszcza naprawiający bugi w misjach i w zajmowaniu wysp...
Hmm... Pełna załoga... W sumie to nigdy pełnej nie potrzebowałem, ale spróbuję.
sami2006 --> Postać na full? To którą masz rangę? Bo do rozwinięcia na full potrzeba by chyba 100...
Z tą zwrotnością trójpokładowca to bym nie przesadzał. Mój ma ledwo 33 i zwinny jest jak stodoła. Prędkość to co innego - mam ponad 15 i doganiam korwety (o ile wieją prosto).
Jestem bardzo ciekaw jak to z tym poddawaniem się jest. W rzeczywistości 90% wszystkich starć żaglowców kończyło się kapitulacją i opuszczeniem bandery - zatopienia w sumie były dość rzadkie. A tu na odwrót. Jakby AI było obciążone kompleksem bohatera...
Odi --> Widzę, że chciałbyś tego samego, co i mnie się marzy - czyli symulatora, choćby i uproszczonego :) Do licha, robi się symulatory cholernych pociągów, a symulacji pełnorejowca ni widu, ni słychu...
Co do kwestii cena/jakość - oczywiście masz rację, ale zbyt długo na tę grę czekałem, żeby się teraz na siłę nie pocieszać :)
BTW: jeszcze raz zapytam - jak u ciebie z poddawaniem się przeciwników?
Na ile się w poprzednich grach orientowałem, to trzeba po prostu uciekać jak najdalej od szalejącej po okolicy trąby wodnej. Muszę przyznać, że sztorm to najgorszy motyw w grze - musi być koniecznie trąba, pioruny biją w statek, kierunek wiatru zmienia się cały czas i właściwie nie ma wiekszego znaczenia... Kompletny bezsens. Autorzy chyba uznali, że sztorm musi być jako atrakcja, a kwestie sztormowania, żagli sztormowych itp., to już nie na rozum przeciętnego gracza :/
Za to zdarzyło mi się wpaść w sztorm już w porcie i zdażyć wyjść na ląd - padał deszcz, pioruny biły, trąba szalała, wicher wył (nawet w tawernie słychać było burzę)... A morze gładkie było jak stół :)
Odi --> Faktycznie, patch by się tej grze przydał - ale jak na produkt za 30 PLN, to nie można zbytnio narzekać.
Pomijając bugi, mam do gry żal tylko o słaby model ekonomiczny, zręcznościowe pływanie po mapie główne, bezsensowne rozwiązanie sztormów i kretyńskie nazwy powymyślane dla okrętów liniowych. Ale ogólna tendencja jest słuszna i mój stary postulat połączenia SD z "Port Royale" może kiedyś się spełni :)
Odi --> Chyba przesadziłeś z utrudnianiem sobie życia :) Na średnim poziomie abordaże nie są tragiczne - kluczem jak zwykle jest użycie kartaczy do redukcji załogi przeciwnika. Przy wysokim morale i doświadczeniu załoga nie ma problemu z wyrżnięciem przeciwnika (no, czasami trzeba jakiś sztych z boku wsunąć...). Walka z kapitanem... Różnie bywa. Zaczynam zawsze od pistoletu a potem trzeba kombinować, dużo się ruszać, atakować raczej z doskoku niż stać i naparzać. Tak jak w SD warto wypatrywać momentu, gdy przeciwnik zużyje całą energię - wtedy można mu bezkarnie przylać. Bardzo użyteczne jest parowanie - wymaga refleksu, ale nie traci się energii jak przy zwykłym bloku.
Ciekawostka (nie wiem czy to wynikało z mechaniki gry, czy tylko komputer coś pokręcił, ale..): wpadłem fregatą na patrol żabojadów - szkuner i 102-działowy trójpokładowiec. Pomyślałem że pora cichutko się wycofać, ale patrzę i oczom nie wierzę - liniowiec siedzi w wodzie jak wielka gęś, żagle zwinięte i nic nie robi. Szkuner uwija się dookoła - posłałem mu salwę i uciekł. Liniowiec nadal nieruchomy. No to czemu nie? Niemrawo raz wystrzelił do mnie z pościgówek, abordaż i okręt mój. W charakterystykach znalazłem ikonę informującą mnie, że kadłub przecieka i grozi mi zepsucie towarów w ładowni. Jeśli gra uwzględniła ten fakt i zastałem żaby podczas naprawiania dziurawego kadłuba, czyli niejako z opuszczonymi gaciami... To przy wszystkich niedoróbkach - wielki szacunek dla autorów. Jeśli zaś był to przypadek - to oby takich więcej :)
emdok --> A ja w twoim poście doliczyłem się co najmniej 30 błędów.
Gryffin --> Odi ma niestety rację. Kilkukrotnie zdażyło mi się, że w porcie docelowym pasażer nie schodził na ląd (dalej figurował na liście pasażerów) lub też eskortowany statek nie chciał się odłączyć. Bug.
Ciekawi mnie natomiast jedna rzecz - poddawanie się przeciwnika. Z instrukcji wynika, że doświadczenie własnej załogi wpływa na szansę kapitulacji - ale jak na razie, z załogą na poziomie "Ideał", poddały mi się tylko dwie malutkie łupinki. Każdy przeciwnik, nawet tłusty kupiec na pokładzie barki, walczy do ostatniej kropli krwi, choć szanse ma jak bałwan w piekle. Nawet jeśli wykaże się instynktem samozachowawczym i zaczyna wiać na sam widok mojej łajby, to dogoniony nie chce się poddać. Bez sensu.
Zauważyłem za to, że po zniszczeniu masztów i żagli wzrasta skłonność do zapłacenia okupu. O ściągnięciu bandery nadal nie ma jednak mowy :/
Arrrgh... Czasami żałuję, że się z Wrocka do Wawy przeprowadziłem. Niech no tylko wybije 16:15 a gnam po wszystkich sklepach jakie znam - może gdzieś już będą mieli...
Tau... Musieli to wlepić... Najżałośniejsza i najbardziej nieklimatyczna armia w WH40K...
Niczego innego się nie spodziewałem :/ Cholerne konsole coraz bardziej psują rynek gier.
oficjalny wątek wszystkich gier "piraci z Karaibów: - LOL :)))
Fakt, poziom złożoności gry jest nieprawdopodobny - a polska instrukcja i niestety słaby (bo nie interaktywny) samouczek wcale nie pomagają. Najwięcej pomocnych informacji znajdziesz na oficjalnym forum gry: http://www.battlegoat.com/forums/
Ascaron to solidna firma :) Zapowiada się bardzo ciekawy tytuł - może to jeszcze nie będzie skrzyżowanie "Sea Dogs" z "Port Royale", ale dobrze, że coś się w materii dzieje...
Lepiej film - gra wygląda na kolejną konsolówkę obliczoną na wyciąganie kasy z popularnego motywu. Zapowiada się gorzej niż PotC.
Tia, mądry Polak po szkodzie... Ale tak się ucieszyłem na widok czegoś co wydawało się być kontynuacją Panzer Elite :( *wali głową w biurko*
Plułem sobie w brodę długo i namiętnie. Najgorzej wydane/zmarnowane pieniądze w tym roku...
LOL :) UE powinna ogłosić święto. Nareszcie Europa wyprzedziła USA w czymś, czego nie musi się wstydzić...
Fabuła brzmi idiotycznie. Ale może choć trochę poprawią niedociągnięcia wersji podstawowej - choć była tak zmarnowana, że nie za bardzo wierzę w możliwość poprawy...
D30 --> Nie podniecaj się. Dwójka nie dorównuje swojej poprzedniczce. Ładne obrazki i nic poza tym. Przeszedłem kampanię niemiecką i wróciłem do grania w BKI.
Cainoor --> Nie zupełnie :) Przyznasz chyba, że walka nie miała nic wspólnego ze zręcznościówką? Celowniczka na środku ekranu też nie miałeś, a zamków nie otwierałeś wywiając padem. Interfejs był wprawdzie typowy dla konsol, ale mechanika już nie. Tylko wyścigi i walki w kosmosie były konsolowe do bólu.
OldDorsaj --> Nie zasłaniaj się obrazą na taką, czy inną postawę TzymischePL, tylko odpowiedz na konkretne, zadane ci pytania. Chyba, że nie masz w istocie nic do powiedzenia...
MGR --> Nie porównuj TES:O do W8 czy M&M. Akurat W8 to szczyt gatunku znanego kiedyś jako "dungeon crawl", więc jakby coś zupełnie innego. A M&M to zabytek - choć akurat czułem się w tej serii swobodniej niż w TES:O - choćby dzięki większemu światu. Porównaj Obliviona do Fallouta albo (najlepiej) do Morrowinda. Jeśli coś od poprzednika rózni się tym, że jest prostsze, bardziej zręcznościowe i bardziej ograniczone, za to ma ładniejszą grafikę, to jest to dla mnie oznaka konsolowatości. I po co w ogóle mówić o PC-towym rodowodzie, skoro gra ma wszystkie cechy konsolowej - od interfejsu, silnika i sterowania po założenia rozgrywki?
TzymischePL --> Chyba jednak przesadzasz. Rozumiem, że jesli chodzi o poziom komplikacji mechaniki to W8 może przebijać KOTORa - możliwe (niestety w W8 nie grałem), bo KOTOR do wyrafinowanych pod tym względem nie należał. Ale pamiętaj, że główną zaletą KOTORa była fabuła i świat SW :)
DarkStar --> Faktycznie, porównanie W8 z KOTOR nie jest zbyt szczęśliwe...
BTW: w EoB grałem całymi tygodniami. Fable wyleciało z dysku po kilku godzinach :)
Cainoor --> Zgadzam się, że TES:O to typowa kontynuacja - ale typowa na specyficzny dla gier komputerowych sposób, czyli: lepsza grafika, uproszczenia i konsolowy target group.
Jak dla mnie Morrowind był grą polegającą na eksploracji bogatego i zróżnicowanego świata, gdzie za każdym wzgórzem odkrywałem nowe krajobrazy, znajdowałem nowe stworzenia do ubicia i nowe przedmioty do kolekcji. Mogłem rozwijać swobodnie postać wiedząc, że jeśli zrobię 10 leveli na samej Alchemii, to o ile nie zapuszczę się w niebezpieczne regiony, to nic mi się nie stanie. W Oblivionie natomiast poraża mnie piękny a jednocześnie monotonny do bólu krajobraz, losowo generowane przedmioty i przeciwnicy. Jeśli zrobię te pierwsze 10 leveli na Alchemii, to ubije mnie pierwszy spotkany za miastem zwierzak. Straciłem swobodę i to jest dla mnie coś, co stawia grę poniżej Morrowinda. W Oblivionie mój złodziej/kolekcjoner z Morrowinda nie ma racji bytu. Po co mam zaglądać pod każdy kamień w prowincji żeby znaleźć kolejne elementy daedrycznej zbroi, skoro dobiję do 20 levelu i każdy zbój na drodze będzie miał jak nie jej komplet to przynajmniej część? Po co mam na 2 levelu włamywać się z trudem do bogatej posiadłości, skoro silnik uznaje, że na tym poziomie znajdę tam tylko gliniane garnki i miotłę? Po co mam rozwijać postać, skoro przy odrobinie kombinowania mogę przejść całą grę z palcem w nosie i na 1 levelu?
TzymischePL --> Cóż, w sumie to z punktu widzenia fanboya każda krytyczna wypowiedź zasługuje na grzmiącą aczkolwiek merytorycznie pustawą reakcję, uwzględniającą treści jakich krytyk nie wygłosił, ale jakie fanboy telepatycznie wyczuł :) Gdzieś w innym wątku stwierdziłem jedynie, że TES:O niebardzo kwalifikuje się do kategorii RPG, a fanboye od razu napisali, że w Obliviona oczywiście nie grałem, a w ogóle to jak śmiem twierdzić, że Gothic 3 jest lepszy! LOL :)
TzymischePL --> Ejże! W swoim czasie "Taktyka Błędu" bardzo mi się podobała! Kolejne tomy były już niestety gorsze...
EDIT: Wcale nie uważam TES:O za badziew :) To po prostu gra dużo gorsza od TES:M - a miała być jeszcze lepsza...
OldDorsaj --> Czy mógłbyś napisać CO TOBIE się w TES:O podoba? Bo to fajnie wiedzieć, że to dobra gra, ale dlaczego uważasz ją za dobrą? Samo twierdzenie, że "jest dobra i już!" daje wyłącznie podstawę do przyznania tytułu fanboya i nic poza tym do dyskusji nie wnosi.
A co do tego, że "nikt prawie się z TzymischePL nie zgadza", to jesteś w błędzie - wejdź na oficjalne forum Elder Scrolls i poczytaj co tam się wypisuje.
A może zamiast się przerzucać argumentami typu "dobra gra" - "zła gra" spiszmy listę wad i zalet? Oczywiście wedle gustów. Jak dla mnie przedstawiało by się to tak:
+ bardziej ruchliwi NPCe
+ konie
+ edycja twarzy
+ bonusy za osiągnięcie kolejnych poziomów w skillach
+ ładna grafika :)
+ niektóre ciekawe questy
- naciągana i płytka fabuła
- scaling
- havok (żałośnie zaimplementowany)
- elementy zręcznościowe (walka, otwieranie zamków itp.)
- mechanika dialogów
- strażnicy-telepaci
- zmniejszenie liczby umiejętności
- zmniejszenie liczby czarów (gdzie lewitacja!?)
- zmniejszenie liczby broni
- zmniejszenie liczby NPCów
- prymitywny enchanting
- brak "otwartych" miast
- monotonia krajobrazu
- powtarzalność i schematyczność lokacji
- uboga flora i fauna
- jeden typ architektury!
- brak walki konnej (skoro już są...)
- "podróże przez mapę"
- kompas wskazujący miejsca, których nie widzieliśmy
- wyjątkowo obleśne gęby większości NPCów
- ludzkie nogi u Khaajitów i Argonian
Uff, można tak długo... Jak dla mnie: kolejne wielkie rozczarowanie (po KOTOR2 i Empire at War).
specmat --> Ależ to nie miało być śmieszne. I nie, nie jestem fanem Gothica. A banas1983 niestety ma prawo porównywać - to zbliżona kategoria gier konsolowych, choć akurat Oblivion jest lepszą grą.
upiordliwy --> Brawo. Czy ja coś pisałem o Gothicu? No? Gdzie? A w TES:O gram i stwierdzam, że to znaczący krok wstecz w porównaniu choćby z Morrowindem (który bardzo mi się podobał). Ale każdemu wedle upodobań.
KOLEJNY THE ELDER SCROLLS STAL SIE W KONCU PORZADNA GRA A NIE IMITACJA RPG TAKA JAKA BYL WCZESNIEJ !!!
LOL :) Jeśli ktoś woli konsolowe nawalanki od choćby przeciętnego cRPG, to faktycznie TES się poprawiło :)
Enzo_0 --> 1) Śmiem się nie zgodzić. Dopiero ISD może coś więcej zdziałać, a jest nieco słabszy od MC80. Do tego wszystkie prawie okręty bandytów mają możliwość wzmocnienia tarcz, co jest dużo bardziej przydatne niż wzmocnienie siły ognia u Imperium. Jeśli okręt Imperium użyje swojej zdolności równocześnie z taką samą akcją przeciwnika, to zostanie zgnieciony w ciągu sekund - jego strzały nic nie robią wzmocnionym tarczom, a sam traci swoje własne tarcze.
2,3) Wiem. Co wcale nie znaczy, że tak daleko idące odstępstwa od kanonu muszą mi się podobać... Wystarczyło zachować prawidłowe proporcje sił pomiędzy stronami aby zmienić historię :)
4) Zaraza. Zupełnie zapomniałem o "Opowieściach z Imperium"... Mój błąd.
6) Ciekawe... Ja takiej możliwości nie mam. Ale z drugiej strony nie działa mi też grupowanie jednostek pod Ctrl, więc może w mojej kopii coś jest nie tak.
macias7 --> Kilka godzin? Mogę się mylić, ale chyba w "Death Sta Technical Companion" stało coś o 24 godzinach.
A dlaczego uważasz, że ilość dział na DS miała by wykluczyć ją z rozgrywki? Że zbyt potężna by była? W końcu to "ultimate power in the universe". Niszczenie planet jest dozwolone, a strzelanie do okrętów już nie? Coś tu jest bez sensu. Skoro gra ma dopuszczać zmianę historii, to dlaczego wymuszać na graczu powtarzanie błędów Tarkina?
Im dłużej gram w SW:EaW tym bardziej mój początkowy entuzjazm opada. Do licha z ubogością taktyki, maleńkimi mapami i nudnymi misjami. To wszystko bym zniósł. Ale nie oszukujmy się: ta gra w warstwie merytorycznej ma mało wspólnego z SW. Bzdura tam bzdurę pogania. Kilka przykładów:
1) Jednostki rebeliantów są w każdej klasie lepsze od imperialnych. To po grzyba oni się tak w filmach chowali?
2) Obi i Han w siłach rebelii??? Obi nie zdążył się przyłączyć, a Han dołączył dopiero PO "czasach gry".
3) Kalmariański MC80 w składzie floty? Po raz pierwszy pojawiają się w siłach rebelii tuż przed RotJ.
4) Oplątanie AT-AT kablem? Tą taktykę wymyślił Skywalker w TESB.
5) Koreliańska korweta szybsza od ISD? Skąd ten przesąd o powolności niszczycieli? ANH zaczyna się od sceny schwytania korwety przez ISD - jakoś ją dogonił.
6) Tylko wieżyczki i baterie p-lot mogą strzelać do airspeederów? Na Hoth większość tych maszyn zestrzeliły AT-AT...
7) DS nie może strzelać do okrętów? Z superlasera nie powinna, bo jego łądowanie trwało dobę, ale w ANH powierzchniowe baterie turbolaserowe strzelają do myśliwców, choć są zbyt ciężkie do tego zadania.
Można tak długo...
... pewnie tak, bo jedyny.
LOL. A "Force Commander" i "Galactic Battlegrounds" to co? FPS-y?
EDIT: i jeszcze dodatek do "GB"...
Ablack Ajgor --> Inaczej: jesli chcesz pograć w dobrą grę, to SW:EaW jest całkiem OK. Jeśli jesteś natomiast fanem Star Wars - to omijaj "polską" wersję z daleka! Ma wszystkie grzechy pełnej polonizacji - tylko gorzej, bo to profanacja.
Jak dla mnie, sądząc po samym demie, to SW:EaW jest w sam raz - skomplikowane w wystarczającym stopniu i w wystarczającym stopniu zmuszające do myślenia. Nie jestem miłośnikiem RTS-ów, więc nie obsługuję ich w tempie tysiąca kliknięć na minutę. Bitwa lądowa na Tatooine skończyła się naszym zwycięstwem i moją kompletną porażką. Nasi opanowali oba lądowiska w 10 minut, choć moje rebelianckie szumowiny starały się jak mogły. Dla mnie jest OK. A klimat (co w sumie najważniejsze) jest znakomity.
A ja kupiłem i wiem co sądzić. GNIOT. Autor recenzji trochę przesadził pisząc, że Sentinels jest trudniejsze - IMHO, wręcz przeciwnie. Tyle, że jest to trudność na siłę (wróg jest liczny, lepiej uzbrojony i oszukuje). Gra stanowczo nie warta swojej ceny.
Dodajmy, że w filmie też zbyt wielu jednostek nie widzieliśmy, więc przesadą jest twierdzenie, że "wielu brakuje". Wręcz przeciwnie, chyba jest tam za dużo -ja na przykład cudactwa zastępujące Imperium czołgi widzę po raz pierwszy w życiu - to jakaś chora wariacja na temat idiotycznego TIE/Crawlera z "Dark Empire" i landridera z WH40K.
Brak B-Winga? Gra kończy się przed EIV, a B-wingi to wynalazek z okresu pomiędzy EV a EVI... Równie dobrze ja mógłbym narzekać na brak TIE Defenderów czy TIE/Adv.
Jednak porażka. Pierwsza misja zlecona: pozbyć się problemu z lokalnym bossem. Instrukcja powiada, że każde zadanie można wykonać siłowo lub (preferowane) skrycie lub dyplomatycznie. OK. Podchodzę do celu misji - trzy chałupy, dookoła szczere pole, kupa strażników a na dachu stodoły snajper (nie ma wyjścia na dach ani żadnej drabiny - facet musiał tam podfrunąć). Czyli ze skrytości pozostaje skrytość ducha. Próbuję wersji dyplomatycznej. Strażnik przy furtce poinformowany że idę do szefa (w dialogu kacap rzuca imieniem bossa, choć z opisu zadania wcale go nie znał) przepuszcza mnie każąc oddać broń. Dochodzę na środek podwórka (broni nikt mi nie zabrał), OK. Aż tu nagle kacap (zbrojny w PM z dwoma magazynkami) obwieszcza bez mojej interwencji 10 uzbrojonym po zęby strażnikom: "A teraz was wszystkich zap****olę". I strażnicy zmieniają status na wrogi. Dyplomata...
Gniot, proszę państwa. Wracam do SS i SS:S.
Kupiłem w piątek, w EMPiKu. Zainstalowałem i mam mieszane uczucia. Coś się chrzani z dźwiękiem - jest koszmarny pogłos, po prostu słuchać się nie da. Muzyka kiepska. Optymalizacja szwankuje, mimo naprawdę mocnego sprzętu już w drugiej misji nie dało się grać z powodu żabkowania. Dodajmy, że pierwsza misja (znaczy, następna po przejściu granicy) jest koszmarna, przeszedłem dopiero po czwartej próbie. Ale ogólnie koncepcja wydaje się być interesująca. Co prawda interfejs się w najmniejszym stopniu nie zmienił, ale jest akurat od początku OK. Natomiast, co z niejakim rozczarowaniem zauważyłem, w drzewku umiejętności żołnierza pozostały panzerkleiny... Nival chyba naprawdę jest do nich przywiązany, albo ma graczy i ich opinie w &*%$#.
Sowiecka armia po stronie ludzkości??? Tak czy owak - SS i SS:S zagrywałem się i nadal zagrywam, więc dziś czeka mnie wycieczka do sklepu. Czy wiadomo coś o dostępności gry na terenie Warszawy?
A ja mam nadzieję, że twórcy byli na tyle inteligentni aby dać graczowi wybór strony po której się ostatecznie opowie. Jak się okaże, że od początku do końca trzeba być wiernym komunistą, to mi Nival po raz pierwszy poważnie podpadnie.
BTW: wątek jakiegoś polskiego podziemia, z którym agent ma nawiązać kontakt bardzo mi śmierdzi...
Gra może być dobra, ale u nas niestety wydadzą wersję spolonizowaną - co gorsza będzie to polonizacja pełna, łącznie z lektorami. Polski dubbing w SW... Błeee...
Omg... Polscy lektorzy w SW:EaW? To równie obleśny pomysł jak oglądanie SW z polskim dubbingiem...
A że Oblivion wyjdzie w wersji angielskiej to się zdziwiłem. Najlepsza wiadomość miesiąca :) Wspomnienie spolszczenia Morrowinda nadal budzi we mnie niemiłe wspomnienia.
Jedynkę z dodatkami bardzo sobie cenię, ale wygląda na to, że dwójka będzie wersją uproszczoną, z obleśnie kolorowiastą grafiką i połową możliwości jedynki. Czyli czymś obliczonym na młodocianych fanów konsol... Źle to widzę :(
To miło, że Akella dalej pracuje nad doskonaleniem Storma, miło że da nam popływać ruskimi kajakami... Ale co do ciężkiej k**** nędzy z "Sea Dogs 2" ???!!!
zarith --> Za mało piratów? To w PR1 było ich po prostu za dużo! Teraz to jakoś sensowniej wygląda. No i nie trzeba co pięć minut prowadzić upierdliwych walk :)
Wcale byś nie wyrzucił kasy w błoto (poza tym w Media-Markt kupisz za 75 PLN). Gra jest bardzo dobra i pomijając mocno zręcznościowe walki, jest bardziej rozbudowana i urozmaicona niż PR1. PR1 dalej urzęduje na moim HD, ale chwilowo poszło do rezerwy.
kastore --> Nie przesadzasz aby? Idąc dalej twoim tokiem myślenia, to twórcy WH40K "ukradli" także Tolkienowi orków, a Lucasowi Imperium. Z tymi Eldarami jest nawet jeszcze gorzej - otóż widziałem billboardy reklamujące na ulicach bieliznę damską marki "Eldar"! To ci dopiero skandal i zbrodnia przeciwko Tolkienowi!
Tiaaa... Klasyczna polska premiera - we Wrocku sprzedawcy nawet nie słyszeli o PR2. Zapowiadano na 01 października, zapowiadano na 04... Ciekawe kiedy rzeczywistość dogoni zapowiedzi :/
No to się paru żółtkom niezła fucha trafi - będą siedzieć i grać, a żółte władze będą im za to płacić :)
Jeśli zniknie paskudny błąd z Line-of Sight (strzelanie na wylot przez budynki) i dodadzą przyjazny użytkownikowi edytor - to będę przeszcześliwy.
Nawet Ci się Zarith zrymowało :) W PR1 najlepsze dochody osiągałem na dłuższych wojenkach i listach kaperskich - przeciętnie 100.000 z jednego rejsu :) Ciekawym jednak wielce, czy w PR2 można będzie wreszcie zostać prawdziwym piratem, a nie tylko korsarzem w służbie tego czy tamtego...
Programiści poszli graczom na rękę i wzięli pod rozwagę ich skargi dotyczące panowania nad flotą podczas walk morskich.
Kpiny to czy smutna rzeczywistość? Programiści poszli tak bardzo na rękę, że zamiast ułatwić kontrolę nad flotą, w ogóle ta kontrolę odebrali. W sumie słusznie - skoro osły nie potrafiły sobie poradzić z prostą rts-ową kontrolą, to widać gracze są zbyt głupi żeby obciążać ich takimi wyzwaniami. Dziwne - Ascaron robiąc handlówki zawsze podnosił poziom skomplikowania, a teraz ruszają w przeciwną stronę - idą na rękę idiotom. Pogratulować taktyki...
zarith --> A toś trafił jak kulą w płot z tą numeracja wątków :) Poprzednio wątki numerowane były liczbami rzymskimi i dociągnęły do około 70 - razem z wątkami o nowej numeracji to już coś koło setki :)
Kush --> NWN faktycznie jest do kitu, ale KOTOR to zupełnie co innego. Pomijając wszystkie inne różnice, w NWN, choćbyś nie wiem jak się starał, to nie masz szans ukończyć gry jako... Stop. Sam sprawdź :)
Narobią smaku, naobiecują, a potem to co zwykle - obsuwa. Luty... Zaraza, to taaak długo!
Przyznaję, że fenomen Simsów zupełnie mnie dezorientuje. Patrzę na znajomych cierpliwie prowadzających sima w te i we wte, i za cholerę nie rozumiem co ich tak wciąga. Gry nie krytykuję - po prostu kompletnie jej nie rozumiem. Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, co w niej tak fascynuje?
MASHTRIX --> Dzięki :)
Ad. 1) Faktycznie grafika jest bardzo sympatyczna - ale kwestią samego gustu pozostaje, czy uważa się ją za coś co stanowi o jakości gry wojennej. Najlepsza nawet grafika nie poprawi zwalonej mechaniki gry.
Ad. 2) Hmm. Kryterium niejasne i ogólnikowe. Nie do oceny - każdy odbierze je subiektywnie.
Ad. 3) Faktyczny plus - ale jedynie w porównaniu do tych gier, gdzie autorzy uznali, że np. 12 misji to już dość. "Blitzkrieg" też ma 30 misji (w wersji podstawowej) + nieograniczoną praktycznie liczbę misji losowych.
Ad. 4) Wcale nie dużo. Typów dział tyle co kot napłakał, mało czołgów i dział samobieżnych (co najwyżej dwa modele jednego typu!), brak myśliwców. Tylko piechota wybija się na plus.
Ad. 5) To raczej oczekiwana norma niż wyróżniająca grę zaleta.
Ad. 6) Kwestia gustu - na mnie nie zrobili żadnego wrażenia, raczej zupełnie przeciętni.
Ad. 7) Prawie wszystkie współczesne gry mają taka opcję :)
Ad. 8) Cóż - nie gram po sieci, zdaję się na twoja opinię.
Ad. 9) To też norma :)
Ad. 10) Norma :)
Ad. 11) Znowu norma - przy czym zdobywanie czołgów jest wprost absurdalne.
Ad. 12) Jak w 8.
Ad. 13) I znowu norma :)
Ad. 14) Czyli inaczej nazwany tryb skirmish.
Ad. 15) ...pełna błędów merytorycznych.
Ad. 16) Takie samo jak w wielu innych grach.
Cóż, nadal obstaję przy opinii, że jest to całkowicie przeciętny RTS. Zgadzam się, że do łupania dla samej radochy, to jest niezły - ale niczego nowego nie wnosi, a z realiów IIWŚ robi sobie kpiny :)
specjalnie ściągnąłem (dla zweryfikowania wiarygodności pomówień o ośmieszaniu nas) wersję GER
Jak widzę nie dopatrzyłeś się także niczego złego w kradzieży, którą popełniłeś.
MASHTRIX --> Twoje prawo tak uważać. Ale czy mógłbyś przedstawić jakieś powody dla których tak własnie grę oceniasz?
(to nie sarkazm - ja naprawdę chciałbym wreszcie przeczytać czyjąś sensowną wypowiedź na temat zalet C:P)
Taneczna mini-gierka brzmi paskudnie :/ A walka pojedynczym okrętem zupełnie mnie dobiła - po kiego czorta mam w takim razie tworzyć własne eskadry?
wszystkie znane nam planety i obiekty kosmiczne odtworzyli z fotorealistyczną jakością na podstawie autentycznych danych astrologicznych
Ho, ho, jakość danych astrologicznych słynie od wieków :) Ale nie czepiajmy się.
Gra zapowiada się znakomicie, ale żal mi odejścia od koncepcji "Imperium Galactica" - czyli właśnie budowania imperium. W zamian dostaniemy tylko zwykłego RTT (nawet jesli bardzo dobrego)...
Nie wiem czemu wszyscy dajecie na ten ranking Medievala.
Nie przesadzaj, nie wszyscy, a część z nas uważą, że Shogun i Medieval w ogóle w tym zestawieniu nie powinny się znaleźć gdyż to niełaściwa kategoria.
Fraq --> W tym problem, że troche ich czytałem i znalazłem tam jakieś sugestie, że zrezygnowano z podziału fazy strategicznej na roczne tury i gra toczy się w czasie rzeczywistym. A gdyby tak się stało - to mielibyśmy wszystkie cechy RTSa. Mam nadzieję, że czegoś nie doczytałem, bo bez tur seria TW nie miała by sensu. A w demo grałem - nic się z niego nie dowiesz na temat fazy strategicznej, bo jej w nim nie ma.
Ciekawy link do definicji. Ale nawet tam zaliczono serię "Total War" do RTS...
Swoją drogą ciekawa kategoria: RTT :)
tomek_ka --> Witamy na Forum :) Zajrzyj jeno do FAQ - i nie pisz więcej o ściąganiu :)
A tak BTW: coś mi się nie pasowało w mundurze głównego "bohatera" gry (tj. Hansa, bo reszta postaci to tylko dodatki). Niby czarny mundur Panzerwaffe, ale... Przyjrzyjmy sie uważnie portretowi w prawym dolnym rogu ekranu. Mundur feldgrau, czapka Wehrmachtu, a na kołnierzu - ups, czyżby wystawały jakieś znajome łebki? Totenkopf? A jakże. Wszelkie wątpliwości nikną podczas misji nr 7 - Inwazja. W cut-scenie, w której Niemcy "pożyczają" samochód sowieckiego pułkownika, "bohater" Hans rozmawia z drugim "bohaterem", który ma w zdobycznym pojeździe zinfiltrować zamek. Wyraźnie i w dużym zbliżeniu widać popiersie dzielnego wojaka - furażerka na łbie, a na kołnierzach, tak, tym razem jasno i wyraźnie - trupie czaszki SS. Żeby nie było - posiadacz tych insygniów jest oznaczony jako bohater. Teraz trochę dedukcji:
1) podwładny Hansa jest SS-manem;
2) jednostki SS nie były oddawane pod komendę byle majora Wehrmachtu;
3) na portrecie Hansa widać kawałek Totenkopfa.
A zatem? A zatem główny "bohater" gry także jest SS-manem. Brawo. Ładnych się bohaterów doczekaliśmy. Nie dziwota, że w Reichu ta gra bije rekordy popularności...
No ale mieliśmy gry o mafiozach, pospolitych bandytach, psychopatach itp. Czemu więc nie gra z SS-manem w roli głównej? Wszystko się da zrobić :/
Czy ktoś mógłby zdefiniować pojęcie "RTS"? Mnie się zawsze wydawało, że jest to gra, w której cała rozgrywka dzieje się w czasie rzeczywistym, bez podziału na tury - wraz z budową infrastruktury, produkcją jednostek, wydobyciem surowców, walką etc. Taki kierunek nadała "Dune II". Z kolei gra, w której dysponujemy ograniczoną ilościa jednostek, bez jakiejkolwiek produkcji czy zaplecza to Real Time Wargame (początek: "Myth" bodajże). Z takiego punktu widzenia należało by z listy usunąć "Rise of Nations" (mix turowej strategi i rasowego RTSa), "Close Combat" (klasyczne RTW) i wreszcie "Medieval" (turówka + RTW). Ciekawym jest to, że "Rome: TW" zapowiada się właśnie jako typowy RTS :)
"Medieval" RTS-em???
*Long przewraca się razem z fotelem wywołując niejakie zdziwienie reszty biura*
Zaiste autor prowadzi gracza za rączkę, ale chwała mu za to. Zdziwiłem się tylko lekceważącym stosunkiem do moździerzy - to przecież rewelacyjna broń (mobilna, nieograniczona amunicja, olbrzymia jak na piechotę siła rażenia i zasięg) :)
"Jeżeli autor stosował cały czas taktykę - "rozpoznanie i artyleria" to szczerze mu współczuję, bo stracił cała przyjemnośc płynącą z grania."
Widać postawił na efektywność taktyki, a nie jej widowiskowość :)
Masz na myśli to wypuszczanie po jednym własnym statku przeciwko całej flocie wroga? Bad news: w nowych Pirates! ma być dokładnie tak samo. Pogłupieli zupełnie...
Mnie tam Galctic Battlegrounds też nie zachwyciło - litości, kampania Wookiech?! Już lepiej Huttów...
legrooch --> Ależ oczywiście, że "Blitz" daleko ma do realizmu :) Ale i tak bliżej niż C:P. Ale po kolei:
1. Co niby jest nie tak z piechotą w lesie? Że jest mało widoczna? A w C:P to niby jest lepiej? Wystarczy z resztą nadać jednostkom numery, a z ich odnalezieniem nie ma problemu. Drużyna piechoty w Blitzu uzbrojona jest tak jak normalna drużyna - mieszanina broni, karabiny, pistolety maszynowe, KM, broń ppanc. Jeśli chce się wyodrębnić np. kilka km-ów, wystarczy rozproszyć dwie, trzy drużyny piechoty. C:P ma wszystko ustawione na sztywno (choć ratuje to opcja doboru jednostek przed misją).
2. W Blitzu amunicja wyczerpuje się wszystkim, w C:P piechota ma nieograniczoną jej ilość (co sprawia, że moździeże są najbardziej użyteczną bronią na polu walki). Moździerze przy okazji mają jednoosobowe obsługi - w Blitzu jeden moździerz ma obsługę dwuosobową (i tak mało).
3. Artyleria. jej zasięg w C:P jest żenujący, niewiele większy niż pozostałych jednostek. W Blitzu jest, zgodnie z historią, królową bitwy. W C:P artyleria trafia w nieruchome cele ZAWSZE i KAŻDYM pociskiem. W Blitzu trzeba mieć sporo szczęścia aby uzyskać bezpośrednie trafienie. Ale jak już trafi, to rzadko trzeba poprawiać. Przy całej potędze, artyleria jest też bardzo delikatna i łatwo ją zniszczyć jeśli zostanie zlokalizowana - dzięki czemu można prowadzić ogień kontrbateryjny. Działa w C:P mają czołgowe pancerze, i wymagają równie dużo "uwagi" do zniszczenia jak czołg.
4. Niszczenie jednostek. W Blitzu rzadko kiedy potrzeba więcej niż 1-2 penetrujących pocisków aby zniszczyć czołg. Kaliber 88 niszczy prawie wszystko jednym strzałem. Małe kalibry często nie penetrują pancerza w ogóle. W C:P nie ma właściwie znaczenia co i do kogo strzela - uszkodzenia broni odejmowane są od "punktów zycia" celu i tak aż do ich wyczerpania.
5. Skuteczność broni. PzKpfw IVD i Panther mają ten sam kaliber działa. W C:P ich efektywność jest dokładnie taka sama. W Blitzu widać wyraźnie różnicę. I tak w nieskończoność.
6. W C:P piechota ukryta w budynku jest całkowicie niewrażliwa na ogień wroga - w Blitzu bynajmniej.
7. Lotnictwo. Widział ktoś w C:P myśliwce? Nurkowce pojawiają się znikąd i znikają. W Blitzu wysłanie odpowiednich samolotów w odpowiednim momencie ma kluczowe znaczenie. No i lotnictwo nie trafia w każdym ataku. Właściwe ustawienie dział p-lot może całkowicie popsuć szyki przeciwnikowi.
I można by tak dalej... Blitz nie jest doskonały, to oczywiste. Ale w porównaniu z C:P to prawie symulator :) Jedyna przewaga jaką widzę w C:P to możliwość samodzielnego decydowania o ilości i rodzajach piechoty w oddziale (ważne) oraz ładniejsza grafika (rzecz o znaczeniu drugorzędnym). Jeśli jednak ktoś przedkłada "grywalność" nad realizm (choćby i ograniczony) - to proszę bardzo.
Królestwo i pół księżniczki dla tego, który wskaże gdzie ja niby odciągałem, czy odradzałem zakup gry...
Soulcatcher --> Pijesz do mnie czy do von Izabelina? Bo ja, na ten przykład, nie grywam namiętnie w CM (jeno czasami) - dużo zaś czasu spędzam przy "Blitzkriegu" :)
legrooch --> Skoro gra ci się podoba ale nie zamierzasz wdawać się w dyskusję, to po kiego czorta czepiasz się moich wypowiedzi? Where is your mind?
legrooch --> A wiesz co to jest rzetelność? To jest takie coś, że jak wypowiadasz sąd na jakiś temat, to potrafisz go podeprzeć rzeczowymi argumentami wynikającymi ze znajomości tematu. Owszem - z dema wynikało, że gra jest kontrowersyjna, ale całości nie dało się ocenić. A skoro się zaangażowałem w dyskusję na jej temat, to i musiałem ją kupić, żeby mi potem żaden jej miłośnik nie mógł zarzucić, że nie grałem w pełną wersję a się czepiam. Wystarczy? A poza tym do czego zmierzasz? Ja stawiam tezę: gra jest wtórna i zaburaczona - po czym podaję na to przykłady. A ty? Gra jest super! A dlaczego? Bo ci się podoba. A czemu ci się podoba? Nie wiemy. Wiesz co to jest dyskusja?
Ziuziek --> Zasadniczo nic twojemu rozumowaniu zarzucic nie można - jako recenzent miałeś takie zbójeckie prawo, żeby odejmować i dodawać punkty wedle własnego widzimisię :) Niemniej stwierdzenie "to tylko gra" moim zdaniem nie jest usprawiedliwieniem. Ta sama CDV wydała "Blitzkrieg", w którym dało się oddać (choć nadal w pewnym uproszczeniu) rzeczywisty charakter poszczególnych broni - tam artyleria ciężka sięga na ogół przez całą mapę, co wcale nie pogarsza grywalności. A wręcz przeciwnie :) Rozmiar map też nie ma nic do rzeczy - jeśli na mapie jest co robić, to im większa tym lepiej. A jeśli jest pusta i nic się na niej nie dzieje, to nawet mała mapa zanudzi na śmierć. Ważna jest wyobraźnia autorów scenariuszy i map.
Ziuziek --> Szczegółów nie znam :( Oto co napisał na forum C:P przedstawiciel CDV:
There are a number of very specific restrictions, including mentioning actual Polish events from World War II, that are not permitted in German games. Thus the references to Poland have been replaced with a more generic flag and event reference for that version. It's a requirement, so that's what we have to do for the game in Germany.
(...)
_________________
Mario Kroll
Associate Producer, Codename: Panzers / English Language Community Manager
Aha, jeszcze jedno - pozwolę sobie nie zgodzić się z jednym zdaniem z recenzji:
Jednak nadal polecam Codename Panzers – szczególnie tym, którzy uwielbiają temat II wojny światowej.
Akurat ci, którzy uwielbiają tematykę IIWŚ (no, przynajmniej część z nich...) mają zagwarantowaną ciężką frustrację wywołaną brakiem realizmu i burakami merytorycznymi :)
legrooch --> Nikt mi nie płaci - jestem woluntariuszem. A płacę ja - za grę - i wymagam. A jeśli ktoś robi grę o historii, to wypadało by, żeby się jej trzymał. Gdyby Madziary zrobiły grę w klimacie fantasy lub SF, to kompletnie nie obchodziłby mnie realizm rozgrywki i mechanika gry - dopóki była by grywalna, to OK. Ale autorzy poszli ambitnie w IIWŚ - i przedstawili całkowicie absurdalny jej obraz. To nie jest gra w komwencji strzelanki FPP - to ma ambicje bycia strategią - a otrzymaliśmy zręcznościową łupaninę, która w pięknej oprawie graficznej ukazuje głębię ignorancji autorów w zakresie przedstawianego tematu.
Dwa nowe buraki dojrzane wczoraj:
1) kampania niemiecka, misja 5 - Francja, rok 1940, brytyjski universal carrier - i co on ma na burcie? Ano wielką białą gwiazdę. Wow.
2) kampania niemiecka, misja 6 - Kreta, 1941 r. - na brytyjskim lotnisku stoją samoloty. A jakie? Hawker Typhoon!!! LOL :)
Nie mam wątpliwości, że zamiarem autorów i wydawców było w pierwszej kolejności dobrze sprzedać grę na rynku niemieckim - stąd też kampania niemiecka liczy sobie misji 12, a pozostałe po 9. Te 12 misji załatwiają historię Hansa tylko do Stalingradu. 9 sowieckich i amerykańskich załatwia jednym zamachem cały okres ich walk. Czyli w "C:P Faza 2" dostaniemy kolejną porcję przygód głównego bohatera gry (Hansa) i coś tam jeszcze na odczepnego. Cóż Niemcy też gracze, muszą mieć jakieś gry dla siebie... Właściwie to nie mam o to do nich pretensji.
Przy okazji dysput prowadzonych na forum oficjalnym gry, wyszło na jaw, dlaczego w niemieckiej wersji gry polska flaga jest biało-niebieska, a nazwy pozmieniane. Otóż ponoć obowiązuje u nich prawo zabraniające podejmowania tematu wojny z Polską w 1939 r.! No to musieli biedaczki cenzurować. I to w sumie jest nawet gorsze od sławetnych cut-scenek. Z mocy prawa nie wolno w Niemczech pokazywać wrzesnia 39 bez fałszowania! Czyżby ta wojna miała z niemieckiej historii zniknąć?
NISKO?! A zauważyłeś jaką ocenę wystawili gracze? Bodajże 2,5... Ja osobiście daję 1 - za solidną rzemieślniczą robotę w zakresie silnika gry.
Po doświadczeniach z C:P, jestem wielce ostrożny wobec "II-go wojennych" RTS-ów. "D-D" wydali Francuzi - ciekwe co oni tam zmalowali, może dowiemy się, że na plażach lądowały wojska de Gaulle'a, które same wyzwoliły Francję i pokonały Rzeszę?
Yos_sarian --> Im dłużej gram, tym bardziej jestem przekonany, że wprawdzie faktycznie jest to kawał porządnej roboty, ale roboty czysto rzemieślniczej. Gra nie wnosi absolutnie nic nowego do gatunku. Kompletne zero oryginalności, ale za to pełno baboli urągających elementarnemu poczuciu rozsądku. Zwykła nawalanka RTS, tyle że nie można produkować nowych jednostek (też nic nowego).
Cudności tu można wyczytać...
"jest conajmniej bardzo dobra. ale z opiniami wstrzymam sie do pojawienia oficjalnej recenzji na gol... "
Jasne: gra jest super, ale nie biorę odpowiedzialności za własną ocenę. Niech się na GOL-u wypowiedzą. A może by sie kolega jednak odważył na samodzielną opinię?
"Polacy tam nie są pijakami i walczą o każdą ulicę.
No to kolega jakoś dziwnie grał. Pijaczek z kluczem jest... kluczowy dla scenariusza, a żałosna polska obrona to raptem 3 tankietki, 5 czołgów i 6 armat z garścią piechoty. Połowa planszy w ogóle nie jest broniona i bez jakiegokolwiek wysiłku przechodzi się misję bez żadnych strat.
"Co do "Desert Rats vs..." czy też innych "Blitzkriegów", to chyba nie wierzycie (patrz np. Wozu) w to, co piszecie. Że niby w czym są one lepsze??? Różnica jest kolosalna biorąc pod uwagę grafikę, engine, mnogość opcji i wszystkich innych. Owszem giera ma swoje wady (choć "Soldiers" ma ich moim zdaniem więcej...) ale Blitzkriegi i inne nie mają???"
Mega LOL :) A w czym niby C:P jest lepsze od Blitza? Bo ma kolorową grafikę 3D? Widać kolega jeszcze na poziomie oglądania obrazków... Jaka mnogość opcji? W C:P? No bez jaj proszę... Jakieś przykłady tej przewagi C:P w opcjach mógłby kolega podać?
"a ci wypowiadający mimo, że nawet w demko nie grali i bazujący na opiniach innych, mogą mnie cmoknąć wiadomo w co..."
A mnie autor tej wypowiedzi może cmoknąć w ... W dema grałem, grę mam. I nadal uważam, że jest żałosna. Ba nawet się w tej opinii utwierdzam.
"Tyle i nic więcej nie napiszę bo i tego czasu szkoda"
Święta prawda - nie pisz już...
"wiec gra - podobnie jak w soldiers - nadal skupia sie na szczeblu taktycznym"
"Fallout: Tactics" też skupia się na szczeblu taktycznym. Porównasz? Tryb real-time też tam jest...
"co prawda, nie stawia przed graczem zadan o niewykonalnym poziomie trudnosci (jak to czasami zdarza sie w soldiers)"
Taaak. Jeśli ktoś preferuje rozgrywkę w stylu C:P, to Soldiers z pewnością jest dlań niewyobrażalnie trudne... Proponuję trochę w "S" pograć, a potem się wypowiadać.
"ale w zalozeniach i realizacji niewiele od soldiers odbiega"
Powtarzam: pograć w "S", a potem się wypowiadać.
"a desert rats? moze i bylo wczesniej, ale cp ustepuje pod wieloma wzgledami - dla mnie to nie podlega dyskusji"
A pod jakimiż to? Chyba ilością misji. Jeśli można "C:P" z czyms porównywać, to właśnie z "DRvsAK", a nie z "S"...
"a w samej grze dysponuja sila militarna zdolna zarowno do ofensywnych dzialan, jak i tych defensywnych."
Nie zauważyłem. Może my w inne gry gramy?
"Inna sprawa, jesli cut- scenka przedstawia kapitulacje Warszawy. Wtedy to można nazwać nadużyciem."
Otóż wedle briefingu jest to oficer dowodzący obroną Warszawy. Nota bene, zamknięty w piwnicy do której klucz ma pijaczek dwie przecznice dalej. Wystarczy?
Gra jest po prostu całkowicie przeciętnym RTS-em. OK, niech będzie, że RTW, bo produkcji nie ma... Czy wniesiono coś nowego do gatunku? Nie. Nie tylko "DRvsAK" wyprzedziło C:P, ale nawet stareńki "Ground Control" dysponował tym wszystkim co ma C:P i miał niewiele gorszą grafikę. Góra urodziła mysz, a jedynym faktycznym powodem do wątpliwej chwały jest "wierność historycznym faktom" w postaci niemieckiej propagandy (co nieco ocenzurowanej przez Cenegę). Acha, i jeszcze można przyznać C:P nagrodę w kategorii: "Największa ilość bredni na temat realiów IIWŚ".
Tiaaa... "Rewelacyjna" gra... Dopiero zacząłem, więc w pełni się nie wypowiem, ale po pobieżnym przejrzeniu instrukcji dochodzę do wniosku, że albo nasi tłumacze jak zwykle zwalili sprawę, albo w oryginale też brednie pisano. Parę ciekawszych cytatów z instrukcji:
PzKpfw III - "Dodatkowe wyposażenie stanowiły podwójne karabiny maszynowe kaliber 32, jeden na wieżyczce, drugo z tyłu". Trzy babole w jednym zdaniu :/ Brawo. Czyli łacznie cztery karabiny maszynowe kal. 32mm (!) w tym dwa... w przedziale silnika? Z tyłu wieży?
Tiger II - "zagrozić mogły mu jedynie rosyjskie czołgi JS II i JS III". Czołgi JS? Eee... OK, chodzi o IS-y. Tak, IS-3 mógł zagrozić KT, podobnie jak T-55 i T-72 :/
PzKpfw V Ausf. D - "Dzięki funkcji automatycznego ognia błyskawicznego...". Że co? To jakiś niezły soft musiał być...
Jagdpanther - "dzięki zabójczej kombinacji działa przeciwpancernego 8,8 w wieżyczce...". Zaiste, "kombinacja" z wieżyczką jest zabójcza...
Firefly - "...z działem ppanc. 75mm...". Tak, w praniu się zwęziło...
7TP - "Z podwozia 7TP wystawały dwie wieże, we wczesniejszych wersjach każda z nich miała zamontowany jeden karabin maszynowy. Później Polacy zmienili jeden z karabinów na działko przeciwpancerne kaliber 37mm". I tu się historia 7TP kończy. Nie wiadomo skąd wziął się model z pojedynczą wieżą widoczny w grze...
A z samej gry dowiadujemy się, że takie 7TP i T-26 to czołgi... średnie.
Psycho_Mantis --> Jeśli oglądałeś "Uwagę", to zapewne wiesz, że MSZ już się tym zajęło i coś tam wystosowali do Niemiec :)
OK, jak tylko uporam się z poranna porcją papieru na biurku, wysmażę wstępniaka i ruszamy z wątkiem.
Zaraza, to chyba coś jest nie tak z moja klawiaturą, bo ani pause ani PrtScr nie działają :(((
Woytas1 --> Fakt, komplikuję :)
Eliash --> No to trzeba będzie spróbować.
Wszyscy --> A może byśmy tak założyli jeden wątek tematyczny? Bo rozmawiamy na co najmniej dwóch...
I czy ktoś może wie jak uruchomic pauzę? Bo mi klawisz nie działa, a innego przypisać się nie daje. I jak zrobić zrzut ekranu? Ten klawisz też jest niekonfigurowalny, a jego oznaczenie w opcjach sprawia, że w ogóle nie wiem o jaki autorom chodzi...
Woytas1 --> W demku zmartwił mnie brak mapy strategicznej, czyli tego co najbardziej w serii lubię :(
Teraz ty masz rację - skoro Niemcy to Wittman, to Tygrysy musza być, trudno się mówi. Ale nadal uważam, że u Amerykanów jest mocne przegięcie. IMHO, jakby w misji pojawił się jeden Tygrys, to dość, żeby wywołać stany lękowe u gracza. A tak to się Tygrys deprecjonuje, skoro czai się za każdym kamieniem. A skąd tam się wzięły królewskie?! Toż Amerykanie zobaczyli je tak naprawdę dopiero w Ardenach, a i tam mało było okazji aby z nimi walczyć, bo albo się wlekły daleko za oddziałami czołowymi, albo były zepsute, albo zabrakło paliwa, albo samoloty dopadły je pierwsze...
U Ruskich czołgów mało uświadczysz - w pierwszej misji parę PzIV a potem już sama drobnica. U Angoli też prawie nic, ale w 4 misji masz gwarantowaną Panterę albo (zależnie od poziomu trudności coś większego...). Mam wrażenie że kampanie zostały ułożone wedle stopnia nasycenia czołgami :)
Eliash --> Którym modem? Tym większym, czy tym mniejszym? I na jakim poziomie trudności? Chyba na test lepiej wybrać "Oficera" - mam wrażenie, że "Atak czołgów" nie przewiduje zakończenia misji, a jedynie próbę dotrwania jak najdłużej (liczba fal chyba nie jest ograniczona, ale pewności nie mam:)
Woytas1 --> Mam już demko :)))
A co do niegrywalności scenariuszy typu 2xSherman kontra 0,5 Tygrysa, to masz rację - zabawa była by krótka. No ale 8 Shermanów dawało radę (kupą mości panowie!). Tymczasem w misjach niemieckich 8 Shermanów kiepsko sobie radzi. Z drugiej zaś strony, te same Shermany w misjach amerykańskich poczynają sobie nader przyzwoicie. Tylko jedno jeszcze ALE: a niby dlaczego te 2-3 Shermany ZAWSZE muszą walczyć z Tygrysami i Panterami? Kotków wcale znowu tak wiele nie było, a połowa padała ofiarami lotnictwa lub artylerii, 1/4 się po prostu psuła, a to co zostało smiertelnie (sic!) straszyło załogi Shermanów. Dlaczego więc nie rzucić na gracza tych wszystkich PzIV, PzJg, StuG-ów itp? Przecież to one stanowiły przytłaczającą większość niemieckiej broni pancernej... No tak, ale przecież Tygrys jest taki cool! Jak to by tak bez TYGRYSA! Myślę, że radzieccy autorzy gry poszli na tę samą łatwiznę co autor "Czterech pancernych" - tam też co czołg, to Tygrys, a co działo samobieżne, to Ferdynand. W koncu herosi zwykli się bijać ze smokiem, a nie z pospolitą jaszczurką zwinką :)
Woytas1 --> Upraszczasz :) "Blitzkrieg" i "Call of Duty" też wyszły w podobnym terminie, miały podobną tematykę, a jakoś nikt ich nie porównywał.
ja tylko mam takie jedno małe pytanie - czy ktokolwiek z wypowiadających się tutaj, za i przeciw, grał w tą grę?
Noghri --> O ile ktoś nie jest oblatany w kapuścianym języku, to pewnie nie (chyba, że na stadionach i placach są już "polskije wiersje"). Ale całe zamieszanie wywołało pierwsze demo CD:Pz - pierwsze, czyli to, które trafiło do największej liczby odbiorców jako reklama gry. A jeśli w ten sposób reklamuje sie grę, to ja wysiadam. Pomijam już briefing - niech tam sobie kapuściane rozkazy cytują - ale nie widzę już powodu aby w cut-scenkach pokazywać nadal nazistowską propagandę (niemieccy nadludzie pokazują polskim podludziom gdzie ich miejsce). Takie manipulacje są chwytliwe - a wiara części tu obecnych w inteligencję przeciętnego odbiorcy gry jest co najmniej naiwna.
Gdzie indziej pisałem już o absurdach i burakach jakich mechanika gry jest pełna, a dodam jeszcze, że tak troskliwi o wierne oddanie przekonań bohatera-nazisty autorzy resztę historii olali. Zwrócił ktoś uwagę na mundur "polskiego" oficera? Jeśli on był polski, to ja jestem kapuściarzem. Pół smoka i ręka od księżniczki dla tego, który ustali co to był za mundur.
Acha, no i jeszcze przeciętny gracz wyniesie z gry przekonanie, że bohaterscy nadludzie trzema czołgami, jedną armatą i w 30 chłopa zajęli w ciągu godziny Warszawę tudzież pojmali dowodzącego obroną (zaiste nadludzie! Zwykłym kapuściarzom zajęło to cholernie dużo czasu i miasto skapitulowało zanim zostało zdobyte dom po domu). Ktoś mi teraz powie - to tylko gra, a nie podręcznik historii, a gry nie muszą się faktów trzymać. A ja powiadam, że to pieprzenie. To samo CDV wydało Blitzkrieg (nota bene dużo lepszy w sferze mechaniki), gdzie dysponuje się porównywalnymi siłami, ale nie zdobywa nimi stolic, a jeno wiejskie stacyjki, mostek na strumyku, chatę sołtysa w przysiółku Koziezady i arabską lepiankę za wydmą. Czyli można zrobić bardzo dobrą grę (nie podręcznik historii) i utrzymać przyzwoitą skalę. No ale nie gdy się robi grę historycznie oddającą wierzenia i czyny nadludzi!
A wicecie co jest najśmieszniejsze? Otóż ja tę grę kupię. Poważnie. Żeby nikt mi nie mógł zarzucić, że się czepiam, a nie widziałem całości. "Mein Kampf" też kiedyś przeczytałem, żeby wiedzieć o czym rozmawiam.
Marder --> Moda znajdziesz pod poniższym linkiem. Właściwie to trzeba ściągnąć 52 pliki i umieścić je w jednym katalogu, po czym rozpakować pierwszy (reszta zostanie rozpakowana automatycznie). Niezbyt wygodne, ale autor ponoć nie miał wyboru...
ANTEKFILOZOF --> Zasadniczo to wystarczy zabrać same miny ppanc. Z piechotą poradzą sobie zające i km czołgu.
Dziwne rzeczy... Dlaczego porównujecie Soldiers do CD? Przecież to zupełnie różne gry, o zupełnie różnych założeniach. Rozbudowany "Commandos" versus zręcznościowy RTS... Łączy je tylko zastosowanie czasu rzeczywistego i motywy historyczne.
Buczo --> "GW napisała że cała sprawa to jakieś niedomówienie ponieważ w grze nie jest powiedziane że to Polska napadła na Rzesze."
GW pisze też, że Jaruzelski to patriota, a Urban to autorytet... Wybacz, ale GW akurat na tematy tego typu wypowiada się wg. "poprawności politycznej".
Woytas1 --> Mówisz o "Rome:TW"? Mniam, też ostrzę sobie nań zęby :)
dir14 --> Ty się o bana prosisz :/ A kysz!
Woytas --> Ale już dużo mniej do przyjęcia jest T-34/42 tłukący się bez rezultatu z PzIIIG - strzelając kilkunastoma (!) pociskami ppanc w bok Niemca obróciłem go o 90*, ale nie uszkodziłem w widoczny sposób. Czy też zwykły Sherman, który bez większego uszczerbku przyjmował ostrzał z Pantery. Gdzie indziej jeden strzał z sowieckiego PTRS podpalił wieżę PzIVD, czego wcześniej nie zdołało dokonać kilkanaście pocisków kal. 76mmm. Odległość też chyba nie ma tu wpływu na przebijalność pancerzy.
Granaty - T-34 bezskutecznie ostrzeliwany przez 75mm Pak-a, wyleciał w powietrze po dwóch ręcznych granatach rzuconych nań z przodu. Wczoraj zaś jednym zwykłym "tłuczkiem" urwałem wszystkie koła w SPW 222 (ja rozumiem - przedziurawić jedno czy dwa, ale URWAĆ wszystkie?!). Dwa tłuczki zburzyły doszczętnie kamienny dom...
A mimo to uparcie gram... Aż dziwne. Skończyłem kampanię sowiecką i 3 misje brytyjskie. I tu się pojawia to czego w grach pretendujących do miana strategicznych nie znoszę: timer :/
Nie rozumiem ludzi z branży komputerowej olewających temat poniżania polskiego narodu w tej gierce.
Polecam recenzję w GameStarze :)
bodajże pierwsza gra, gdzie "widać" trochę polskie flagi
Primo: nie pierwsza, pierwsze ja przynajmniej widziałem w Panzer General :)
Secundo: akurat w CD polskie flagi są biało-niebieskie...
legrooch --> Taaak... I tu pewnie pojawił sie problem :)
Woytas1 --> Przyjemności grania w "Soldiers" nikt nie kwestionuje! Ale czym innym są wady AI i głupie zachowania jednostek, a czym innym całkowite odpuszczenie sobie realizmu - jak w przypadku niesamowitej odporności czołgów w"S" na ostrzał amunicją ppanc i ich ogromna wrażliwość na ataki ręcznymi granatami.
logistyk --> Gra jest przesympatyczna, dopóki nie walczysz czołgami lub z czołgami. Wtedy na scenę wkracza absurd :]
Marder --> Ten mod zmienia muzykę i głosy żołnierzy w grze - na duuużo lepsze. Niestety nie zmienia polskiego lektora, który jest koszmarny.
Nie wiem co to za błąd ci wyskoczył - być może wynika to z tego, że demo ma wszystkie błędy pierwotnej wersji gry. Pełna wersja PL jest upgradeowana do wersji 1.12.2, najnowszej, a też potrafi się wykrzaczyć (konkretnie to przy zapisywaniu stanu gry).
Marder --> I słusznie :) Ta gra ma swoje wady (walka czołgów!!!), czasami jest strasznie frustrująca, ale w sumie gra się bardzo przyjemnie. Nie zapomnij potem ściągnąć sobie mod "Cinema Sound".
Marder --> O ile pamiętam, to oficera można ewakuować dopiero na zakończenie misji. Lepiej jednak szybko pozbyć się nebelwerfera (HE z czołgu albo granaty żeby go przejąć i użyć przeciwko właścicielom). Jakby co, to w garażu po lewej stronie miasta stoi limuzyna, ale ja nie próbowałem go wywozić w trakcie zadymy... Acha, i uważaj na Tygrysa :)
n2n --> Doskonale cię rozumiem :) Ale tknij przynajmniej dema - trochę nieuczciwie jest krytykować grę, której w ogóle się nie zna, a pierwsze demo pozwoli ci wyrobić własną opinię zarówno na temat kontrowersyjnej treści jak i (równie kontrowersyjnej) mechaniki gry. Wtedy nikt ci nie będzie mógł zarzucić, że nie wiesz o czym piszesz, a argumenty dostaniesz podane na tacy :)
Marder --> ^Piotrek^ słusznie prawi :) Jest jeszcze jedna opcja: zamiast żołdaka z kanistrem, wyślij do PzIV delikwenta ze skrzynką narzędziową (też w "bagażniku" Shermana) - jeśli zdążysz go naprawić, to BUM! Masz drugi czołg :D Wtedy szanse na ubicie kociaka rosną, bo będzie musiała wybierać między dwoma celami. "Soldiers" to nie CM - zanim kocica popsuje nieodwracalnie któryś z twoich pojazdów, dotrze do niej przesyłka z granatami. Jeśli potraktujesz ją mołotowem, to przy okazji masz szansę zdobyć kolejny czołg :)
Tylko pamiętaj, żeby zdjąć kocie gąsiennice z maksymalnej odległości. Drugim pociskiem HE wysyłasz do Valhalli nadludzi jeżdżących PzII i spokojnie zaczynasz kosić piechotę (bardzo ważne!). Kiedy zabraknie PzII i piechoty, twój grenadier będzie prawie całkowicie bezpieczny o ile się będzie czołgał. Kicia wprawdzie będzie coś marudzić per armata, ale Sherman dużo zniesie.
Sprobuj napisac gre tego typu z "realizmem". Powodzonka.
Tak 100%? Racja - nie da się. Ale można próbować, vide "Blitzkrieg" + "Realism Mod v.1.3".
Marder --> O ile nie rozwaliłeś PzIV w drzazgi, to wepchnij jednemu ze swoich wojaków kanister w plecak (nie w łapę, bo wtedy biegać nie może) i gnaj do wraku. Tam przełóż kanister do ręki żołnierza, zatankuj z baku czołgu i wracaj do Shermana. Paliwo z kanistra wlej do baku. Jak ci się poszczęści to może ze dwa kursy zrobisz (jeśli podjedziesz w pobliże wraku to może i więcej). Kanister ma pojemność 20, a bak czołgu 200...
A panterkę potraktuj na dzień dobry pociskiem HE w kapcie, coby się nie wierciła i niech się strzela z Shermanem. A w międzyczasie, chyłkiem-tyłkiem podeślij do niej żołdaka z granatami ppanc lub mołotowami...
Gra jest naprawde super, o wiele lepsza od Soldiers HoWW2.
A ja mam wrażenie, że to zupełnie rożne gry :) Co je łączy, to realizm potraktowany "per noga" :/
No i mam problem - w poradniku raczej nic na ten temat... Nie działa mi w ogóle PAUZA. Nic jej nie włącza, nawet edycja pliku z klawiszami nie pomogła. O co chodzi?
Sympatyczne w tej grze jest to, że wszystkie chyba misje można przejść na różne sposoby - kampanię rosyjską ukończyłem zupełnie inaczej niż proponuje autor. W Szepel można spokojnie zaatakować pozycje dział od frontu - najpierw ostrzeliwując piechotę, a potem niszcząc nadjeżdżajacy transporter i Pz2. Działa można zniszczyć 2-3 pociskami HE (mój czołg zgubił przy tym kapcie, ale to żaden problem). Z kolei misja w klasztorze nie wymaga walki z oblegającymi go Niemcami. Wystarczy zabrać z ciał poległych kamratów broń (w tym rusznicę, która się przyda w następnych misjach), poczekać aż nadjedzie transporter, a towarzysząca mu piechota oddali się; przy pomocy Mołotowa zdobyć transporter i pojechać nim naokoło klasztoru na tyły. Tam wybijamy granatem dziurę w ścianie, zabieramy sołdata i wracamy tą samą drogą, którą przyjechaliśmy. Do rzeki, hop na drugą stronę i koniec. Z transportera można zabrać MG34. I tak dalej.
Do gry trudno się z początku przekonać (demo było bardzo wkurzające) ale po załapaniu o co chodzi, robi się bardzo przyjemnie :)
piotr44 --> bez komentarza :/
Jeszcze dwa buraki dotyczące artylerii:
9) Płyta czołowa działa (ciągnionego) ma właściwości pancerne! Od przodu ma wskaźnik pancerza jak czołg i może się z czołgiem bić face-to-face jak równy z równym.
10) Burak graficzny - niezależnie od okoliczności lufy armat (nie ppanc) pozstają stale uniesione pod kątem 45*. Zawsze. Może to tylko haubic dotyczy?
Generalnie zapowiedź rzetelna, ale z jednym stwierdzeniem pozwolę sobie się nie zgodzić:
"Ta gra to naprawdę smakowity kąsek dla znawców i maniaków wojskowego sprzętu z II wojny światowej.'
Obawiam się, że to jednak horror, a nie kąsek. Było nie było, mamy tu najzyczajniejszy RTS, luźno oparty na realiach IIWŚ - reazlizm sprowadza się właściwie do wyglądu i zastosowania jednostek, ale w swzczegółach jest już duuużo gorzej. oto parę buraków, które zauwazyłem w demach:
1) Pojedynek na paski życia. Co z tego, że czołga ma pancerz i nawet można mu go uszkodzić, skoro i tak czołgi tłuką się do wyczerpania paska? Może w póxniejszych etapach pojawią się czołgi zdolen wroga załatwić jednym strzałem, ale ja ich w 2 demie nie uświadczyłem.
2) Zasięgi broni. Generalnie różnią się między sobą niewiele (ok, miotcz ognia ma mały zasięg, a ciężka artyleria ciut dłuższy). Ale żeby czołg miał taki sam zasięg ognia jak piechota, a ciężka artyleria raptem o jakieś 20% większy niż moździeż 60mm? To już są jawne kpiny. Z tego wynika też bezsensowność pierwszego zadania w 2 demie - po kiego atakować baterię artylerii, skoro jej ogień nie sięga nawet nawet połowy odległości do plaży?
3) Ale za to artyleria trafia KAŻDYM strzałem w dowolny nieruchomy obiekt :/
4) Każdy typ działa może być pchany przez kanonierów na dowolną odległość - nawet haubica 150 mm. Ciągnik tylko przyspiesza ruch.
5) Miotacze ognia - otóż służą one właściwie tylko do zdobywania wrażych pojazdów. Czołg nie jest podpalany, tylko podgrzewany - gdy zrobi się nieznośnie gorąco, załoga ucieka. Gdy czołg ostygnie - jest w pełni sprawny i nie uszkodzony, gotów do obsadzenia własną załogą. Rozpacz.
6) Piechocie nigdy nie kończy się amunicja. Dzięki temu oraz dzięki ogromnej ruchliwości i typowej dla tutejszej artylerii celności, 90% przeciwników w pierwszym demie poległo od dwóch szwabów z rurą.
7) Leczenie, naprawa i uzupełnianie amunicji. Jak wiadomo polega to na miotaniu w kierunku leczonego/naprawianego ikonkami a to czerwonego krzyża, a to kółek zębatych i blaszek , a to nabojami artyleryjskimi. Na odległość. Piechota, za którą stoją w pewnej odległości medycy, jest prawie niezniszczalna.
8) Budynki. Do budynku może wejść JEDNA jednostka piechoty na raz. Nawet jeśli liczy tylko dwie osoby, to i tak już nikt inny się nie zmieści. Za to nie ponosi strat podczas ostrzału budynku - gdy ten legnie już w gruzach, nienaruszona piechota ląduje przy dawnym wejściu.
Tyle zapamiętałem. Jako RTS, to ta gra jest w sumie bardzo sympatyczna. Jako gra osadzona w REALIACH (czym chwali się wydawca) IIWŚ - jest porażką.
szwejos --> Myślisz, że to najlepszy kwiatek w tej grze? A co powiesz na Shermana przyjmującego na klatę 10 strzałów od Pantery z 20 metrów? Twardziel, nieprawdaż? I tąże Panterę wylatującą efektownie w powietrze po 1-2 granatach ppanc rzuconych przez piechocińca? Tutaj walka czołgów wygląda jak pojedynek zakutych w płyty rycerzy - stają naprzeciwko siebie i naparzają, aż któryś padnie :) "Realizm" jest taki, że po pewnym oswojeniu się z nim przecierałem oczy ze zdziwienia gdy zdobyczny PzKpfw III Ausf J zapalił jednym strzałem (od zaplecza) PzKpfw IV Ausf D z odległości 70m. Cud. Normalnie to by tłukły się w nieskończoność.
Odpuść - "Soldiers" to nie CM, to raczej skrzyżowanie "Commandosa" z "Blitzkriegiem" (więcej komandosa). Gierka w sumie miła, ale poważną strategią nie jest i nie będzie. Podszedłem do niej "z przymrużeniem oka", po długim oporze, i w sumie zaczyna mi się podobać :) To po prostu zupełnie inna bajka.
Ja zaś zainstalowałem ten większy mod (Realism Mod 1.0 beta) i parę istotnych zmian od razu dało się zauważyć. Testowałem na pierwszej misji sowieckiej i w chwili obecnej wiem, że:
1) wszystkie pojazdy zaczynają z pełnymi bakami;
2) zużycie paliwa spadło o ok. 35%;
3) zasięg działa t-34/76 wzrósł z 80m do 90m.
4) z pewnością wzrósł też zasięg niemieckich Pak-ów :)
Ale co najważniejsze, kamera została uwolniona i ma teraz naprawdę dużą swobodę ruchu (od prawie poziomu do prawie pionu, zbliżenie pozwala obejrzeć modele z wszystkimi szczegółami). Niestety przy tej okazji wyszły na jaw wady - otóż gdy widać zbyt wiele (przy obniżeniu kamery), obraz zaczyna żabkować (kwestia mojego średniego sprzętu:). Co gorsza widać też niedoróbki grafiki, i wiadomo już czemu w orginale kamera była tak sztywna :/ Otóż modele nie grzeszą dopracowaniem - tekstury się łamią, obiekty przenikają przez siebie (np lufa czołgu przez pasażerów). I najgorsze - nad horyzontem, zamiast błękitu nieba widać... czarną pustkę!!! Nie chciało im się zrobić najprymitywniejszego nawet nieba!!!
Nie wiem jak na razie czy poprawiły się parametry penetracji pancerzy - PTRS przestrzelił z 30 m wieżyczkę PzKpfw IV Ausf D... Coś mi to zbyt potężnie wygląda, ale o rusznicach ppanc mało wiem.
Dalsze testy w toku :)
peanut --> Ja tam leniwy jestem, szukać mi się nie chce :) Na Achtungpanzer jest cały worek linków i z nich na ogół korzystam. Jest też polska strona (Prywatny Instytut Badawczy Wojsk Lądowych) z bardzo ciekawymi materiałami no i oczywiście linkami :)
Zaraza - sieć z biura nie łączy mnie z o2 więc sprawdzę dopiero za jakąś godzinę, dwie... Coś jest mocno nie tak z o2.
Eliash --> Hmm... Brzmi nader interesująco :) Powiem szczerze, że do gry przekonuję się z trudem i dopiero wczoraj zdecydowałem się ją nabyć (bo w Media-Markt dorzucali "Iron Storm":). Ale już w pierwszej misji sowieckiej T-34 tłukł w PzKpfw III przez bardzo długą chwilę zanim go wreszcie zepsuł (nie zniszczył). Jeśli coś poprawi realizm walki pancernej, ukróci potęgę granatów i PTRB, to ja to chcę! Jeśli podrzucisz mi to na maila, to spróbuję się tym wieczorem pobawić :)
Eliash --> To są już takie mody? Skrobnij jakieś szczegóły jeśli łaska. A najlepiej zainstaluj i zdaj relację :)
Lucas_the_Great --> Cześć Lucasie. W sumie jopin ma rację o tyle, że faktycznie jest to dość dobre rzemiosło - z typowymi błędami. Od siebie dodam że gdy zobaczyłem w akcji artylerię to sie popłakałem - co z tego, że kółka się w armacie kręcą skoro lufa jest zaklinowana pod kątem chyba z 60 stopni i ani drgnie niezależnie od tego jak strzela? Toż w tak odsądzanym przez CDA (obecnie) Blitzkriegu gdzie żadnych cudów 3D nie było, armaty zachowywały się jakoś naturalniej. W ogóle z tą artmatą w CP miałem dużo uciechy - niby ciężka artyleria, a zasięg jeno o parę metrów dłuższy niż moździeża 60mm. No a jak kanonierzy na piechote przepchali taki kawał żelastwa przez całe miasto to już padłem. No i te piękne smugi za lecącymi pociskami :) Które oczywiście trafiają dowolny stacjonarny cel ze 100% pewnością pierwszym strzałem :D Kpiny z realizmu...
No tak. Na wątku pojawił się Smuggler i znowu rozleniwione i zgnuśniałe w upale szare komórki muszą się wysilić :)
Nie wiem co jest złego w protestowaniu przeciwko popularyzacji negatywnych stereotypów dotyczących własnej nacji - ogólnie przyjętą zasadą jest zwlalczanie równocześnie takich właśnie opinii i przyczyn je wywołujących (inni tak robią, czemu nam nie wolno?). Nasz kraj akurat nie może się pochwalić dobrymi wynikami ani w jednym ani w drugim polu, ale to nie znaczy, że mamy z pokorą przyjmować docinki ze strony sąsiadów. Woła się do nas o zachowanie obiektywizmu, a pod tym pojęciem rozumie się przyzwolenie na ocenianie całego narodu poprzez pryzmat jego zdegenerowanewgo marginesu. Dlaczego mamy zachowywać obiektywizm wobec tendencyjnych poglądów? Co z tego, że obrażamy się o 2 cut-scenki? A czemu nie? Na żadnych innych Polaków nie pokazano (chyba). Nazistowska propaganda tkwi nie tylko w briefingu ale i w tych scenkach - oto niemieccy nadludzie pokazują polskim podludziom gdzie ich miejsce.
Druga sprawa: nie mam pełnej wersji, więc nie wiem - czy w cut-scenkach dotyczących walk z Rosjanami (i w samej kampanii sowieckiej) pokazano pijanych krasnoarmiejców wymierzających giermancom (i nie tylko) radziecką sprawiedliwość (gwałcąc i kradnąc)? Założę się że nie. Mam jakoś wrażenie, że akurat Polakom jako jedynym przypadł zaszczyt pokazania jako "typów co najmniej podejrzanych".
Sprawa trzecia: misja w Warszawie (jako jedyna) była treścią pierwszego dema. A więc materiału, który trafił do największej liczby odbiorców. Może to przypadek (bo pierwsza misja kampanii niemieckiej), a może nie. W każdym bądź razie nawet ci, którzy samej gry nie kupią i ograniczą się do dema, to łykną spory kawałek propagandy - bez jakiegokolwiek kontekstu i wyjaśnienia. Jest się na co oburzać.
Afera światowa to z tego nie wyjdzie, bo PR mamy fatalny... A tak szczerze mówiąc, to 99% graczy z reszty świata ma problem głęboko w... Vide wypowiedzi na forum CDV. Ciekawostka: Niemcy grę wydali, ale wyczytałem, że autorstwo przypada Bułgarom :/
Swoją drogą naprawdę szkoda. Gra co prawda jest typowym RTSem, ze znikomym realizmem (czasami aż z wkurzającym jego brakiem), ale jest w sumie całkiem nieźle pomyślana, grywalna i bardzo ładna. Szkoda że akurat na nas musiało trafić... Żeby w ocenach nie być gołosłownym, pograłem w pierwsze demo i gdyby nie te nieszczęsne cut-scenki, to było by całkiem przyjemnie.
"Mówią Wieki", wg. infa na Onecie, właśnie się wycofały z patronatu nad grą.
Bodajże w jakimś komentarzu Cenegi wyczytałem, że w pudle z grą będzie ulotka z ostrzeżeniem o zawartej propagandzie nazistowskiej. Przyjemnie brzmi :/ To chyba pierwsza gra, w której tą propagandę się wykorzystuje - i to jeszcze szermując hasłami o "trzymaniu się faktów historycznych". Co prawda, to prawda - niemiecka propaganda szczekała o napaści polskiej (nawet Gliwice w tym celu spreparowali), pies z tym. Ale podanie tej propagandy bez słowa wyjaśnienia, to już ciężka przesada. No i jeszcze sposób przedstawienia Polaków - kto grał w pierwsze demo, ten wie o co chodzi. Gdzieś na tym czy innym forum ktoś napisał, że nie mamy się co oburzać, no bo jak muszą się czuć Niemcy grający w Call of Duty, MOHAA itp. Ano raczej nieźle, bo Niemcy tam pokazani jako wrogowie są po prostu wrogami - nie ma cut-scenek pokazujących ich jako pijaków, złodzieji i tchórzy. Nawet nie pokazuje się ich jako morderców i bandytów, którymi przecież w tamtych czasach byli. Ciekawe jak by niemiaszki zareagowały, gdyby np. w Call of Duty 2 znalazła się scena, w której gracz jest świadkiem masakrowania przez Wehrmacht jeńców (co bynajmniej nie było niczym rzadkim)...
Burza nie duża :) Przedstawiciel CDV całkiem zgrabnie się tłumaczył. A pierwszy post był jakby nieco "spieniony". Sam byłem wczoraj mocno wkurzony (i nadal jestem), ale faktycznie autor postu był mało konstruktywny...
He, he, staruszek Panzer General ma to do siebie, że w ogóle nie wiadomo jakiego rozmiaru jednostkę reprezentuje "żeton" na mapie :) Przynajmniej ja nie ustaliłem. Sądząc po rozmiarach map, to skala będzie chyba operacyjna.
Ja tam do scenariusza "Silent Storm" nie mam zastrzeżeń - to historia alternatywna, bez ambicji na wierną symulację realiów. I jako taka sprawdza się znakomicie. A Maxim dziurawiący mur to jeszcze nic - wczoraj wybiłem dziurę w solidnej murowanej ścianie strzelając z MP-40 :)))
Zależy co rozumiemy przez grę strategiczną, a co przez taktyczną. O ile mi wiadomo o poziomie strategicznym mówimy mniej więcej na szczeblu armii i wyżej, o poziomie operacyjnym na szczeblu korpusów i dywizji, a o taktycznym od batalionu w dół. W efekcie WIĘKSZOŚĆ gier jest w istocie taktyczna. Z niewiadomego powodu przyjeło się uważać, że taktyka to niemal wyłącznie coś na szczeblu drużyny. Suma sumarum jako gry taktyczne polecałbym Combat Mission i Close Combat lub (dla godzących się na pewne uproszczenia) Blitzkrieg i Sudden Strike. A Silent Storm, choć z realiami jest luźno powiązany, to faktycznie szalenie przyjemną i grywalną rzeczą jest :)
eJay --> Naprawdę uważasz, że "Silent Storm" jest "przekombinowany" w porównaniu z "Soldiers"? Ja odniosłem wręcz przeciwne wrażenie.
Przyznaję, że grałem tylko w demo, ale co jak co lecz realizm jest w tej grze co najmniej wybiórczy. Sherman strzela z 30 metrów do SPW 222 - za każdym razem trafia i dopiero 7 strzał niszczy samochodzik. Chwilę potem Sherman strzela z 10 metrów do PzKpfw IV Ausf D - wyczerpał amunicję, a stareńkiego gruchota nawet nie uszkodził. Chwilę potem na pole walki wyjeżdża Pantera i ... PzKpfw I !!! "Jedynka" w 1944?! I to by było na tyle.
Demo zniechęciło mnie wystarczająco aby samej gry nie dotykać. Z jednej strony maksimum realizmu (osławione tankowanie czołgu np.), a z drugiej - zero czasu na wykonanie tych wszystkich realistycznych czynności. No a kiedy niemiecki panzerwagen (bodajże 222) przyjął "na klatę" od Shermana 6 bezpośrednich trafień z 25 metrów i dalej walczył - to ja powiedziałem "pas!". Szkoda - to mogła być naprawdę dobra gra...
Po "Far Cry" Cenega ma u mnie żenująco niskie notowania, ale co z tego? "Sacred" chcę mieć i muszę się pogodzić z wydaniem przez kiepskawą firmę...
HA!!! Zawsze chciałem postrzelać do tych paskudnych Ewoków! Czyżby wreszcie czas odwetu się zbliżał?
"Zakon Jedi ukrywa się na Dantooine" - przedziwne, to chyba nie miejsce do ukrywania się... Ja wiem, że niby najciemniej pod latarnią, ale w końcu Malak zdemolował Akademię, a sam "odrodzony" Revan tamże się uczył. Jak więc można ukrywać się w miejscu, które wszyscy wrogowie znają doskonale jako gniazdo Jedi? Coś tu zatrąca brakiem logiki...
_Luke_ --> Żywię jednak nieśmiałą nadzieję, że będą jednak kontynuowali zasadę, którą tak pieknie zaimplementowali w KOTOR - jeśli nie, to moja od niedawna poprawiona opinia o LA podupadnie znowu. A żałowałbym bardzo.
Jeśli tylko LA nie cofnie się o krok do tyłu, i nie każe nam po raz kolejny obligatoryjnie ratować Galaktyki przed Sithami, to będzie wspaniale. Jestem tylko ciekaw jak wybrną z alternatywnych zakończeń KOTOR, tak, żeby miało to sens...
Woj@k --> Przepraszam, faktycznie cztery - czwarta dopisała się w ostatniej chwili :)
1) Ale przyznasz, że snajper jest jednostką stanowczo zbyt potężną? Realism Mod poprawił sytuację i oddał rolę zwiadu w ręce załóg pojazdów rozpoznawczych i zbrojnych w lornetki oficerów. Jest też bodajże jednostka obserwatorów artyleryjskich.
2) Aliantami grałem na samym początku i już nie pamietam, czy mieli problemy z przejmowaniem artylerii piechotą - Niemcy i Rosjanie na pewno to potrafią.
3) Jesteś usprawiedliwiony :) Treścią gry zasadniczo miały być jednostki pancerne, ale artyleria jest w stanie wyeliminować je z walki zanim cokolwiek zdziałają (zwiadowca+artyleria dalekiego zasięgu=90% misji zakończonych sukcesem).
4) Toś mnie zadziwił - ja początkowo myślałem, że dziwny LOS to bug, ale na oficjalnym forum CDV jest masa skarg , więc nie tylko mnie to dotknęło.
Artur20 --> Przyznam, że nie zdarzyło mi się aby wroga artyleria ostrzelała mnie bez "wiedzy" o położeniu. Zawsze miało to miejsce po kontakcie z wrogą jednostką, samolotem rozpoznawczym lub po otwarciu ognia przez moją artylerię (jako ogień kontrbateryjny) - czyli wszystko było ok. Dodam, że po zniszczeniu obserwatora mozna było spokojnie wycofać się spod ostrzału a wróg nie przenosił ognia i dalej łupał tam gdzie ostatnio widział moje jednostki.
Pomijając dyskusję nad realizmem gry, mnie tam ona wciągnęła, choć RTSów nie lubię z zasady. Autorowi recenzji wypomnę jedynie trzy sprawy:
1) zwiadowca nadaje się nie tylko do odkrywania pozycji wroga (choć wiąże się z tym bardzo ważna funkcja obserwatora artyleryjskiego) - jest wprost niezastapiony w eliminacji stanowisk artylerii polowej, ppanc i plot. Doskonale radzi tez sobie z niszczeniem pojazdów zaopatrzeniowych i technicznych oraz eliminacją piechoty. Po prostu superżołnież - aż do przesady.
2) Własna piechota potrafi przejmować zdobyte działa bez pomocy cieżarówek. Jeden drużyna może przejąć 3 działa i zostawić oficera do odbudowy składu.
3) Autor nic prawie nie napisał o roli artylerii w grze - a pomimo zabawy czołgami, to własnie artyleria jest treścią tej gry. Zasadniczo cała rozgrywka sprowadza się do wyeliminowania artylerii wroga i ochronieniu własnej.
4) Nie wspomniano także o istotnej wadzie gry jaką jest absurdalne rozwiązanie line-of-sight. Dopóki dwie wrogie sobie jednostki stoja po przeciwnych stronach budynku, to się nie widzą - ale niech no tylko jedna z nich zostanie wykryta przez kogoś innego, to budynek wprawdzie dalej stoi ale wszyscy walą przez niego we wroga jak przez puste powietrze. Prowadzi to do bzdur w rodzaju dwóch czołgów ostrzeliwujących się nawzajem przez cały rząd kamienic, bez uszczerbku dla budynków, ale z uszczerbkiem dla wroga...
Miłośnikom realizmu polecam "Realism Mod v.1.3" - miły ten modzik znacząco poprawia pewne uproszczenia gry i zmienia zupełnie jej charakter :)
Jak dla mnie, to dobrze sie stało, że najpierw była wersja angielska - szkoda, że nie jest to powszechna praktyka - wybór pomiędzy ENG a PL.
Brzmi obiecująco. Byle by się nie okazało, że to poprawna politycznie, ckliwa bajeczka o tym jak to Lord wraca na "jedynie słuszną" (tfu!) Jasną Stronę.
Ech, marzy mi się gra będąca kompilacją tego co do tej pory stworzono: system i zasady funkcjonowania świata z "Port Royale", walki z "Sea Dogs", grafika z "Pirates of the Carribean" i zarządzanie własną (z trudem zdobytą) wyspą jak w "Tropico 2"... Chciało by się...
Czołem :)
Wpadła mie włapki angielska wersja PR i łupię w nią ile wlezie. Co do porównania z SD - fakt, to zupełnie różne gry, ale się znakomicie uzupełniają. Tak na prawdę, to PR jest skrzyżowaniem Pirates! (bez szpad) z mało znanym u nas Patricianem (ten sam system handlu) - łączny efekt jest wspaniały!Handel z początku wygląda na trudny, ale szybko się łapie o co chodzi, chyba że konstruuje się automatyczne trasy handlowe - trzeba przy nich pogłówkować, ale bez automatyzacji handlu nie da rady wystawić sensownej eskadry wojennej (jej utrzymanie sporo kosztuje). Samodzielne zabawianie się w pirata jest dość trudne, widać że aby być dobrym piratem trzeba mieć odpowiednie zaplecze i umiejętnie rozgrywać sytuację międzynarodową. Ale też nic nie stoi na przeszkodzie aby obdarować statkiem jakiegoś niezależnego rabusia i dostawać potem procent od jego dochodów:)
Gra daje mnóstwo możliwości i sporą swobodę działania - pojawia się nawet pewien wątek fabularny (ale dość niewyraźny). Ogólnie gra na 5+. Dziwi tylko fakt, że piraci pływają po morzach całymi stadami - samotny pirat pojawia się rzadko, ale stanowi za to pewny łup :)
Jeżeli faktycznie można by się wreszcie opowiedzieć po słusznej stronie mocy, to by była rewelacja - do tej pory można było dusić i siać błyskawicami ile się chciało a i tak było się nadal rebeliancką szumowiną... Obawiam się jednak, że następcy TIE-Fighter'a w wersji dla symapatyków FPP raczej się nie doczekamy. Jakoś Lucasy nie potrafią zrozumieć, że mnóstwo ludzi wcale nie chce grać bandytami i terrorystami.