Cytując Obi-Wana - "I have a bad feeling about this". Przy całym sentymencie do Mass Effect, gdzie Część 1 skończyłem z 4 razy, 2 z 3 a nawet trójkę zmęczyłem razy dwa (a nie było łatwo, bo uważam tę część za fabularnie najbardziej "dziurawą")... tutaj nie wygląda to dobrze.
Ok, jest ładnie, jest dużo "pew-pew", ale... historia wygląda jakby była pisana dla 14-latka z problemami z percepcją. Tu już nie chodzi nawet o "subtelne" wskazywanie, że coś można zeskanować.
Tu pół gameplayu jest wypełnione tekstami "pathfinderze, jeśli zeskanujesz to, dostaniesz tamto i może stać się sramto!". I tak w kółko - walka, pseudo-zagadka, komputer tłumaczy jak masz ją rozwiązać, kilka skoków, spłukać i powtórzyć.
W ogóle atmosfera wydaje się ułagodzona, chyba tylko po to, żeby dostać niższy rating PEGI.
Że z momentami fajnie mrocznej space-opery zrobili w ciągu trzech części pompatyczną, pełną niedomówień i bzdur strzelankę - przeżyłem. Ale tutaj mamy do czynienia z komedią młodzieżową klasy B.
Obym się mylił.
Nie będę powtarzał tego, co już wielokrotnie było powiedziane - o zabiciu serii itp. - jedynka jest dla mnie kultowa, kiedy nie mogłem w nią zagrać, żałowałem. Jak już mogłem - zarywałem noce. A z kolejnymi częściami tylko tendencja spadkowa i odcinanie kuponów.
W ogóle mam za złe twórcom, że pseudo-urealnili grę. Strzelanie w jedynce, mimo, że system walki był trochę ułomny, miało fantastyczny klimat przez to, że każda broń strzelała w systemie "hit-scan" - pociski uderzały w cel praktycznie w momencie naciśnięcia spustu.
I to dla mnie było mimo wszystko fajne (wiem, że nierealistyczne, ale, kurna, to przecież świat SF!), zwłaszcza łącząc to odgłosami i ogólnym uczuciem bycia w środku wielkiej rozwałki.
Tymczasem od dwójki dostajemy zamiast karabinu szturmowego jakieś "pitu pitu", które wydaje odgłosy jak przy pluciu do kałuży i wyrzuca z siebie świecące na niebiesko "cholerawieco". Ble.
Zgadzam się i z autorem i z wszystkimi, którzy swoje podejście do gier opisują pokrótce jako fabuła>all.
Kiedy zacząłem interesować się grami, kultowymi pozycjami były "fajnale", "baldury" czy perełki w stylu Grim Fandango. I z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że gier z TAKIM klimatem, póki co, nie ma. Mass Effect 3 dosłownie skończył dla mnie serię. Skończył, bo dopóki go nie przeszedłem, jedynkę i dwójkę potrafiłem ukończyć po kilka razy, teraz nawet nie mam ochoty wracać do tego uniwersum. Jest wyprane z jakiejkolwiek logiki, spójności i sensu, wszystko na rzecz iście hollywoodzkiego nabijania kabzy.
Pamiętacie np. Force Unleashed? Gierka o ogromnej ilości bugów, kijowy port z konsoli, dokładając jeszcze beznadziejne walki z bossami - jedno wielkie techniczne barachło. A jednak obie części lubię sobie odświeżyć, bo mają fajną i spójną historię, z postaciami utrzymanymi w klimacie SW.
A Darksiders? Pomimo swojego "slasherowatego" rodowodu - potrafi utrzymać mnie przy komputerze, bo jest po prostu grą ciekawą.
Niestety, żyjemy obecnie w czasach, w których lwia część graczy łyknie każdą ładnie opakowaną produkcję, gdzie będzie jeden z elementów przewodnich typu - cycki, OMG HAXORRZZZ ITAMZ, ciśnięcie po noobach albo jakiekolwiek inne formy powiększenia sobie ePenisa. Pal sześć, jeżeli potrafią to zauważyć i robią to świadomie, ale ludzie, którzy wychwalają fabułę w D3, bo "noproszecie WEEEEŹ SUPER FABUŁA" bez jakiegokolwiek merytorycznego podejścia... Brak słów.
Tylko niestety taka prawda - jaki popyt, taka podaż. Dopóki gracze będą chcieli (w większości) zjadać mielonkę, ktoś ją będzie produkować, bo to się po prostu opłaca - dlatego czekam niecierpliwie na cudeńka z Kickstartera jak choćby nowy RPG od Obsidian - Project Eternity. To coś w rodzaju "dobrego mięcha na zamówienie".
Aż dziw, że jeszcze nikt nie wspomniał o pierwszym Dungeon Siege! Temat przewodni do dziś przyprawia o przyjemne "ciary".
Już na GryOffline mówiłem, jak był stand z tym czymś, że to jakieś nieporozumienie i próba sprawdzenia do jakiego stopnia zidioceni są gracze. Dobrze, że widać jak na dłoni - nie skretynieliśmy do reszty.
To jest kompletna bzdura jakaś a nie MoH. Allied Assault to był MoH. No.
Cała nadzieja w tym, że BioWare nie skopie nowego DA.
No wybaczcie, ale zrobić lokację większą od wszystkich z DA2 razem wziętych to nie jest wielka sztuka.
Na dobrą sprawę ile było wszystkich lokacji w dwójce? Kilka? Kilkanaście?
Mimo wszystko po DA2 i ME3 do duetu BioWare/EA nie mam za grosz zaufania.
Skończone.
No nie urwało mi głowy, ale jednocześnie nie mogę powiedzieć że się zawiodłem.
Na pewno warto było zagrać. Muszę się przekonać, co by spróbować zagrać na high chaos.
Tymczasem... Farawell Corvo ;)
Trochę inaczej sobie to wyobrażałem, ale naprawdę świetnie "było być".
Udało się pogadać bez problemu i poznać paru fajnych ludzi - impreza na plus.
Po dzisiejszym pokazie nowego NFS na GryOffline... Podpiszę się pod Waszymi słowami - Criterion się dziwnie czuje chyba produkując NFS - ten najnowszy jak dla mnie jest Burnoutem, który w żaden sposób nie premiuje widowiskowej kraksy.
Takie tam beleco :P
W ogóle ta gra nie ima się ocenianiu jej pod kątem "techniczno-ukończeniowym". Co poniektórzy nie pamiętają może już czasów, w których oceniało się tzw. "grywalność" dużo bardziej subiektywnie niż teraz. Czasy mamy takie, że większość produkcji jest robiona pod gracza "przeciętnego" - jak muzyka pop. Dishonored oprócz głupiej siekanki/znajdowania bonusów i powiększania ePenisa daje coś, czego próżno szukać w większości gier z ostatnich miesięcy.
KLIMAT! Matko z córką. To jest tak niesamowicie wciągający, pokręcony świat (mimo że Bioshock był dla mnie zbyt mroczny i miałem opory - do Dishonored się jednak postanowiłem przekonać) + genialnie zarysowane postacie... że już o tym jak nasz styl gry wpływa na całość...
Dawno nie było czegoś tak dopieszczonego pod względem MERYTORYCZNYM a nie technicznym.
Ludzie, którzy są tzw. "napinaczami", "hejterami" czy po prostu burakami ze słomą wychodzącą z butów mogli by się ogarnąć i albo poczytać więcej książek, albo po prostu nie ładować żółci publicznie i wrócić do mniej wymagających intelektualnie zajęć.
Ale jeździć po recenzencie czy po grze, której się po prostu nie rozumie... Boże widzisz i nie grzmisz.
Nooo... podobało mi się - demko krótkie, acz treściwe. Jest klimat, jest akcja, jednocześnie nie czuje się człowiek jakby go ciągle kopano do działania (turowa rozgrywka rulez).
Ciekaw jestem "strategiczności" i elementów ekonomicznych, bo to, co można było obejrzeć w Przeglądzie Tygodnia musiałbym obmacać sam, żeby stwierdzić na ile taki system mi wystarczy.
Ogólnie nie żałuję pieniędzy wydanych na preorder :)
Miałem się niby nie interesować, ale jak sobie przypomniałem, ile godzin straciłem z Ufo Aftermath... mimo wszystko jej nie skończyłem. Teraz przez te ostatnie materiały stwierdziłem że basta, będzie dobrze - preorder złożony. ;)
Mnie się fantastycznie te filmiki ogląda - może i bym narzekał na jakość video i sam odtwarzacz, ale już przeboleję.
Dla mnie gra zbyt chyba depresyjna, żebym sam zagrał - może się skuszę jak będę mieć pada - ale oglądanie takiej opowieści z boku to fajowa sprawa.
Więcej, więcej ;)
@up
Oj chłopie, rozbawiasz w ten nudny, pracowniczy dzień.
Ja nie wiem czego Ty szukasz oglądając filmiki na TVgry. Ja na przykład lubię pooglądać różne tytułu, od różnych stron. Na pewno nie po to, żeby toczyć pianę. W ogóle nie widzę sensu takiej przepychanki słownej.
Jak chcesz pokazywać jak grać lepiej - załóż jakąś akademię. W ogóle wpadło Ci do głowy, że jakby Lord posłał do piachu tego bossa bez problemu, to nie było by sensu tego filmu oglądać? Głowę dam, że na TwojejTubie jest masa instruktaży do Dark Souls.
Peace out.
Z platformowych elementów póki co płakałem trochę przy Breached Wall. Ale za to satysfakcja jednak była, jak się już to przeszło.
Swoją drogą, Dellu - nie lubisz autoloota? ;). Ja to się przestawiłem na ciągłe klikanie F i nigdy mi nawet miejsca w plecaku nie brakuje. Ciągle coś rozkładam i odsyłam. No i taka prośba, jak już pokazujesz że "gdzieś jest pewien element" to w miarę możliwości pokaż go - jak choćby tą skrzynkę - przecież video editing macie świetnie opracowany :). Głupio tak oglądać 3 minuty filmu jak się spodziewasz, że coś zobaczysz a potem zonk ;D
Trolololo, a ja doskonale rozumiem całą frustrację i to, jak ciężko było ubić tego bossa. Ba - ja to rozumiem, mimo, że nigdy nie miałem w rękach Dark Souls a filmik oglądałem w pracy, bez dźwięku. Doskonale jednak zdaję sobie sprawę z tego, jak ciężko jest się czasem przestawić na "optymalną drogę działania", którą każdy z łatwością potrafi przedstawić na spokojnie. W tym przypadku wszystko sprowadza się do nerwów i napięcia (ja tak mam jak gram PvP), a jeszcze dodać, że nagrywa się materiał, który będą potem oglądać tacy ludzie, jak Ictius, którym od wyzywania innych i uświadamiania, że na pewno lepiej sami GRAJOM W GRE rośnie ePenis.
Konkluzja - strasznie mi się ten materiał podoba, bo widać, jak ta gra może człowieka zmęczyć a poza tym jakbym chciał oglądać pro-potyczki, to bym sobie streamy z StarCrafta albo DoTA 2 puścił.
A, jeszcze coś mi się przypomniało, @demonq - ja też jak czasami gram, to zapominam o upgrade'ach i buffach. Choćby w GW 2 - kompletnie nie pamiętałem, żeby kamyki wrzucać do ekwipunku. Było trudniej trochę, ale i tak mi się fajnie grało. Jak dla mnie to przyjemniej, kiedy gra wciąga w taki sposób, że się czasem nie zwraca uwagę na jej "pełnię możliwości".
Ja też czekam na nowe, odświeżone Wrota Baldura. Dlaczego? Nie dlatego, że to gra ponadczasowa i piękna i och i ach. Nawet nie dlatego, że jest to jedyna gra, która po tylu latach, znając jej wszystkie dotychczasowe mankamenty i ułomności systemu - urzeka swoją spójnością, bogatym światem, fantastycznymi dialogami (Imoen z pierwszej części... och Sweet Leapin Jesus). Ja na nią czekam, bo będzie to fantastyczna okazja, żeby pokazać światu, że kiedyś można było robić gry, od których nie trzeba było odcinać kuponów przez kilkanaście lat. One były same w sobie pełne, długie, satysfakcjonujące i warte wydanych na nie pieniędzy. Nie znam bowiem nikogo, kto kupiwszy Baldura, pierwszego bądź drugiego, nie skończył by go i nie mówił o nim, że gra to była, jest i będzie wielka. Albo po prostu mam mało znajomych :).
a tak swoją drogą to czy redakcja już zapomniała o konkursie na recenzję Diabełka? Miało być rozwiązanie 15.06 a tu ani widu ani słychu. no chyba że ja gdzieś przeoczyłem.
Mimo wszystko dla mnie gra jest genialna. Łączy zalety jedynki i dwójki, pomijając bugi (będą połatane raczej) to jako pełnoprawny premierowy produkt daję spokojnie 9/10.
Nie podoba mi się potraktowanie zakończeń po macoszemu jednak całość jest tak porządnie sklecona, że musiałbym się bardzo czepiać, żeby doszukać się poważnych błędów. A że epickość historii i sposób jej prowadzenia nie pozwala mi się skupić na drobiazgach - w to mi graj.
Po cichu liczę na poprawienie zakończeń. Ale nie jest to dla mnie bezwzględnie konieczne. Nie żałuję ani jednej złotówki wydanej na pre-ordera. Zastrzeżenia można mieć do EA, której praktyki handlowe są wręcz skandaliczne, jednak co do samej gry... miód ;)
@smuggler
Ja nie twierdzę, że nie skłania do refleksji i że nie wywołuje ładunku emocjonalnego. Jeśli o to chodzi to jest ok.
Ja mówię o tym, że zakończenie nie trzyma się kupy! Dlaczego do jasnej ciasnej
spoiler start
towarzysze z ostatniej misji, którzy powinni być martwi tuż obok Sheparda ew. pół-żywi nagle cali i zdrowi pojawiają się na Normandii? Dlaczego Normandia zwiewa z pola bitwy i wykonuje skok bóg-wie-po-co i bóg-wie-gdzie? Jeżeli jakimś cudem udało się zabrać squadmate'ów na Normandię, czemu Sheparda nie wzięli?
spoiler stop
nieścisłości można mnożyć i mnożyć.
Wszystko pięknie zgadzam się w całej rozciągłości, bo ME 3 jest naprawdę porządną produkcją... ale chciałbym, żeby recenzent odpowiedział na jedno już wspomniane pytanie - jakim cudem finał może być doskonały, skoro składa się z przynajmniej trzech rażących nielogiczności i jednego plot-hole?
O "różnorodności" tych zakończeń już nawet nie mówię.
Kod do sieci cerberusa można bodaj albo zakupić nawet na allegro albo kupić na stronie BioWare, gdzie po założeniu konta kupujesz go jak każde inne dlc, za BioWare points.
niestety, popieram wielu przedmówców. coś niedobrego podziało się z "gramy". o ile filmy z Lordareonem vel Krzyśkiem w roli głównej trzymają poziom i są... po prostu konkretne tak Del dziwnym trafem nie domaga.
na początku było całkiem fajnie a teraz stara się być jakiś taki "elo spoko fajny" na siłę. ani to ciekawe ani zabawne. polecam trochę odpocząć i spróbować zmienić formę.
a sam Hard Reset... aaa taki sobie. do pyknięcia na chwilę. nie urwał :)
@up
lepiej do psychiatry.
ja się nie mogę doczekać, dobrze że kumpel też ma y550 i jak kupi to będę wiedział z pierwszej ręki czy gra śmiga ;) preorder znajomych rox.
A ja się podepnę jeszcze z pytaniem, które już chyba ktoś zadał. Olaliście konkurs filmikowy z Mass Effect 2? :P. Jak tak to powiedzcie, to przynajmniej nie będzie bezsensownego czekania :D
No bo trzy tygodnie bez rozwiązania to trochę lipa ;)
albo mi się wydaje albo teksty typu "i tak nie wygram" lub "nie łudźcie się że wygracie" to jakieś specjalne zaklęcie albo mantra lol O_o.
wygrać ma szansę taką samą każdy. bo to losowanie chyba, nie? :) na pewno nie ma szans wygrać ten, kto nie gra. więc stfu noobzorz, grać i trzymać kciuki za siebie xD.
ha, zawsze warto grać bo istnieje uzasadnione prawdopodobieństwo że się wygra XD
i teraz mam zamiar pomóc szczęściu i zagłosować. a co?
jiker ---> fakt, fakt :) kajam się, moje niedopatrzenie
tak czy tak... ME jest grą dla której szczerze mówiąc kupiłbym X360 gdybym:
a)wcześniej ją przetestował choć chwilkę
b)miał na to kasę ;P, cóż, może po wypłacie
hmm... fakt... przyznam rację
chóć w EoB nie grałem ;), w stonekeepa ciupałem godzinami
ale mimo wszystko zejście z utartej drogi jakoś mi się nie widzi, chociaż może i będzie to dobre rozwiązanie? nie wiem, po prostu na pierwszy rzut oka nie pasuje mi to :)
wiesz, kiedy zaznaczam przeciwnika i nawet z odległości 5 m moja postać pudłuje... no to jakoś mogę sobie wyobrazić że się zdarza, ale jak ja wcelowuję mutkowi w głowę i prażę ogniem pojedynczym z takiej beretki i pomimo niskiej odległości nie trafiam to już dla mnie niepojęte, zbyt się przyzwyczaiłem do fpsów ;)
ja bym tych dwóch gier nie porównywał... ME a F3 to zupełnie inna sprawa
chociaż mnie strasznie dobił fakt nowej formuły Fallotuta. RPG z widokiem z pierwszej osoby? :/
Swoją drogą już nie mogę się doczekać żeby w to zagrać żeby zobaczyć jazdy podczas Chuunin Exam ^^. Wyobraźcie sobie duel Naruto z Nejim albo wymiatacza-numer-uno jeżeli chodzi o pokręcone i szybkie postacie - Rock Lee XD. Pewnie na rzecz multiplayera dla niego wymyślą specjalny bullet time dla trybu, gdy zdejmuje ciężarki z nóg :)
Grr... miałem już ustalone - w wakacje robota i zarabiamy na upgrade PC żeby się w pełni nacieszyć różnymi nadchodzącymi cudami jak Starcraft 2 albo Witcher itd.
A tu kurna taki klops i aż mam ochotę pędzić i kupować X-a.
Ciekawe jak rozwiążą multiplayer (btw, w zapowiedzi jest muTLIplayer :P). Fajnie gdyby to nie była zwyczajna naparzanka tylko coś bardziej odkrywczego.
Marzę o wypeleniu komuś z Chidori xD
Nie wiem czemu... ale u mnie na Sempronie 2500, Radku 9600 pro i 512 mb ram, przy ustawieniu wszystkiego najwyżej jak się da gra chodzi płynnie. Ma momenty, gdzie animacja przytnie, ale są one śladowe. Zonk?
Hmm... mnie nie skaczą fpsy, tylko przy dużych detalach mam ten upierdliwy "zwis" który świadczy o tym, że komp sobie doczytuje mapkę. Jak sie poobracam kilka razy wokół własnej osi problem znika i jest superpłynnie, do czasu kiedy przejdę jakieś 50 m bo wtedy komp znowu musi doczytać mapę... BTW, ja napisałem że Sempron jest sic, bo kiedyś miałem Bartona ;] I różnica jest ;]
Kriszo---> Pardon, biję się w piersi. Po prostu po tym jak napisałeś, że high mi nie wejdzie nawet jak kupię dodatkowy ram, to zacząłem kombinować i wyszło że jak dam sobie wszystko oprócz tego co wcześniej napisałem na medium, to wszystko idzie gładko. Ja odczuwam tylko problem taki przy wszystkim na high, że jak już się zaloguję na serv, to wszystko staje na chwilę, potem jak już się zespawnuję to też sobie coś doczytuje, a jak się próbuję rozglądnąć to już jest zwiecha na minutę, ale jak już się rozglądnę to nie ma problemów i się trzyma 30 fps. Potem tylko jak przejdę sobie np. 1/3 mapy to się znowu musi doczytać, więc granie na takich ustawieniach jest niemożliwe. Miałem kiedyś na starym kompie takie same problemy z Max Payne'm a jak dorzuciłem ram to wszystko się uspokoiło, więc myślałem że jak dorzucę sobie jeszcze 512 ram to i Battlefielda uda mi się oswoić ;]
Hmm... tedy nie widzę potrzeby kupowania dodatkowego ramu, bo teraz wszystko ładnie chodzi na średnich detalach, z tym że oświetlenie, cieniowanie i tekstury terenu mam na high a antyaliasing na x4. Bez problemów, nie schodzi poniżej 25 fps i nie ma zaciachów żadnych.