
Gry-Online, to jednak stan umysłu. Jak Wasze recenzje traktować poważnie po takim czymś?
A kiedy Gry-Online napisały cokolwiek sensownego w recenzjach? Przecież oni słyną z durnot w recenzjach, a potem świat to wszystko weryfikuje.
Nie inaczej jest tu,
Dziś recenzje nic nie znaczą, bo w 100% mijają się z rzeczywistością, bo niestety, ale recenzenci mają odgórnie zakaz mówienia pewnych rzeczy, by za bardzo nie pojechać po produkcie, gdy ten jest fatalny, bo jeszcze wydawca/producent się obrazi na redakcji i nici ze wczesnych dostępów itd.
A to jest kasa. Jeżeli nie masz szans zrecenzować danego tytułu w tym samym czasie co inne wydawnictwa, to ludzie pójdą czytać tam i kasa z tytułu odwiedzin i klików nie trafi do Twojej kieszeni.
Co do Indiany, to liczę po portu na fajną grę akcji w klimatach filmów. Bardziej od słabej walki na pięści czy strzelania, interesuje mnie fabularny aspekt.
Jeżeli rzeczywiście jest to połączenie Wolfa i Unchantera, to będzie świetnie.
Aby nie była tak zabugowana jak inne gry. A skoro gra od Gola dostała 7/10, a u nich jedna z najbardziej zabugowanych gier ostatnich lat dostała 8/10, to trochę sie obawiam. Chyba, że u nich im więcej błędów, tym ocena wyższa.
Jakmi naprawianiu Wy ciągle piszecie? To już któryś Wasz artykuł o fatalnym stanie Stalkera 2, że trzeba go namawiać. Skąd Wam to się wzięło? Przecież Wasz recenzent mówił, że to jedna z najlepszych gier ostatnich lat - 8/10 to topka przecież.
A tak w ogóle:
Ciekawostka.
Na GamePass w Stalker 2 zagrało około 3 miliony graczy.
Microsoft przez przypadek podał dane.
Podał info, że obecnie wszystkie osiągnięcia graczy w Stalker 2 sumują się do liczby 9 193 296.
Samych osiągnięć można zdobyć 58. Uwzględniając procenty każdego osiągnięcia, wychodzi około 3mln.
Ciekawostka.
Na GamePass w Stalker 2 zagrało około 3 miliony graczy.
Microsoft przez przypadek podał dane.
Podał info, że obecnie wszystkie osiągnięcia graczy w Stalker 2 sumują się do liczby 9 193 296.
Samych osiągnięć można zdobyć 58. Uwzględniając procenty każdego osiągnięcia, wychodzi około 3mln.
Czy to dużo czy mało. Trudno ocenić.
Ciekawostka.
Na GamePass w Stalker 2 zagrało około 3 miliony graczy.
Microsoft przez przypadek podał dane.
Podał info, że obecnie wszystkie osiągnięcia graczy w Stalker 2 sumują się do liczby 9 193 296.
Samych osiągnięć można zdobyć 58. Uwzględniając procenty każdego osiągnięcia, wychodzi około 3mln.
Ale Ty masz wąskie horyzonty. Wszystkie komedie z Nickem Patrickem Harisem, gdzie nabijają się dosłownie z wszystkiego, od żydów, po ataki terrorystyczne przez muzułmanów porywających samolot, po jezusa wciągającego koks.
Wszelkiej maści kreskówki jak Yelowstone, Family Gay, Brickbery i cała masa innych.
Dodać jeszcze jakiś procent, który uwzględniałby jak dobrze jest schowana i tyle. Im gorzej, tym większe prawdopodobieństwo, że ktoś ją splądruje. Tak jak my robimy to przez 90% czasu innym NPCom.
Doszedłem do momentu ataku na Zalisje - mimo kolejnych łatek, dalej ta misja nie działa. Tak, ze musze z czystym sumieniem wystawić tej grze 0/10. Najgorsza premiera w tym roku, jak nie ostatnich lat.
Nie przypominam sobie nowszej gry, która miałaby tak dużo poblokowanych misji przez błędy.
Niektóre popchnąłem za pomocą komend, ale dalej już nie mam siły.
Gra, w której nie działają podstawowe rzeczy jak misje, przez co nie da się jej ukończyć, zasługuje na potępienie. Czekam na wersje goty i może wtedy zagram ponownie.
Indianę na wszelki wypadek też przetestuje w Gamepasie za 4zł.
Szkoda, bo gra się spoko. Gdyby nie błedy, które dotyczą każdego aspektu w grze, to spokojnie mozan by nawet 6/10 dać. Momentami nawet 7/10 - np. za te misje bardziej w klimatach horrorowych, gdzie wchodzimy w nocy do ciemnych budynków, a tam pełno mutantów wyskakujacych za rogu, czy zombie.
Jakby dodać lepsze audio, bo to jest tragiczne, to mega klimatyczne misje by były.
Doszedłem do momentu ataku na Zalisje - mimo kolejnych łatek ,dalej ta misja nie działa. Tak, ze musze z czystym sumieniem wystawić tej grze 0/10. Najgorsza premiera w tym roku, jak nie ostatnich lat.
Nie przypominam sobie nowszej gry, która miałaby tak dużo poblokowanych misji przez błędy.
Niektóre popchnąłem za pomocą komend, ale dalej juz nie mam siły. Czekam na wersje goty i może wtedy zagram ponownie.
Indianę na wszelki wypadek też przetestuje w Gamepasie za 4zł.
Obie formy są poprawne, choć warto wiedzieć skąd się wzięło "W Ukrainie".
Ten zwrot to rusycyzm, czyli słowo zapożyczone z j. rosyjskiego i też z niego się wywodzi.
Jest poprawne, bo przeszedł do naszego języka jako normalny zwrot, ale warto jednak używać w pełni polskiego zwrotu.
RU: proizoszło w ukrainie
PL: wydarzyło się na Ukrainie
A co to komentarze nie obsługują ruskich liter?
Ciekawe jak długo będzie trzeba czekać na mod, który pozwoli prawilnie zagrać w tę grę, bez męczarni FPP. Do Dooma rozgryźli, to w miesiąc, a że to ten sam silnik, to liczę, że będzie szybciej tutaj. Szczególnie że gra ma segmenty gemeplayu tpp.
https://youtu.be/9Y0alM51Z64?si=goEX9z4UYRmp-s-C
Ciekawe jak długo będzie trzeba czekać na mod, który pozwoli prawilnie zagrać w tę grę, bez męczarni FPP. Do Dooma rozgryźli, to w miesiąc, a że to ten sam silnik, to liczę, że będzie szybciej tutaj. Szczególnie że gra ma segmenty gemeplayu tpp.
https://youtu.be/9Y0alM51Z64?si=goEX9z4UYRmp-s-C
I ma racje. Gry do tych 20 paru godzin są najlepsze. Można je ukończyć w stosunkowo krótkim czasie, nawet mając niewiele czasu na granie. A takie molochy jak RDR2 czy Wiedźmin 3, zanim się ukończy, to dawno się zapomni, co było na początku gry. Całkiem inaczej odbiera się zakończenie gry, gdy dokładnie pamiętasz poszczególne dialogi czy relacje między bohaterami, bo wyłapujesz smaczki.
Chociażby takie pierdoły, że pamiętasz jakieś zdanie rzucone mimochodem przez jakiegoś NPCa, które w tamtym momencie było nic nie znaczące, ale w kontekście charakteru postaci, kluczowe.
Oczywiście nie każdą grę da się tak zrobić. Niektóre muszą być rozwleczone, bo potrzeba jednak czasu, by wszystko opowiedzieć.
Autor takich artykułów po prostu jest mało inteligentny i nie rozumie zależności.
Jakby wydawca gier miał cokolwiek wspólnego z jakością tych produkcji - autorowi chyba się tak wydaje :D
To jakby napisać "Nowa powieść wydawców Rozdroże Kruków - "Posoka Smoka" ":D
Twórcy testują kolejną granice - płacenie za grę F2P, by wcześniej pograć w coś co jest w domyśle darmowe. Ciekawe co następne wymyślą.
Już były pomysły, by płacić za życie w grze singlowej, za wczytywanie gier, ale to tylko skrajne odloty.
Szkoda, że gracze to najgłupsza grupa popkulturowa, jaka istnieje. Dadzą sobie wcisnąć wszystko i jeszcze tego będą bronić jak Niepodległości.
Szkoda, bo powoli ten rynek stacza się na sam dół.
Przekupywanie recenzentów, dostarczanie niedorobionych gier, kasowanie gier z konta, opłaty za pierdoły w grach singlwoych i inne chore rzeczy, które jeszcze jakis czas temu, by nie przeszły.
Akurat miałem kupić Niezwyciężonego, więc fajnie, że wpadł. Reszta to jakieś gówna, więc nawet nie dodaje do steam.
Jak to? Jakieś błedy? Brak podstawowego mechanizmu? Ktoś tu kłamie i to nieźle. A-L 2.0 musi w tej grze działać bardzo dobrze, inaczej recenzent na pewno by na to zwrócił uwagę i nie wystawił 8/10 za brak podstawowej rzeczy.

Jestem po bagnach i idę do SIRCI. Tak wygląda mój szpej. Gram na średnim i dość dużo eksploruje. Odwiedzam każdą miejscówkę, która po drodze jest do punktu docelowego. Teraz już wiem, że to błąd. Ilość apteczek, bandaży czy alko jest tak ogromna, że jesteśmy nieśmiertelni. Wgrałem sobie mod, który niweluje wagę z apteczek i jedzenia, bo nie chciało mi się co chwile latać, by kolejne łącznie 100 apteczek alko i bandaży, zanosić, po kilkunastu minutach gry.
Dodatkowo na samym początku gry, będąc na wysypisku znalazłem gdzieś SSP-99 ulepszając go do 4 gniazd. Wrzuciłem najlepsze artefakty jakie miałem - w zasadzie od samego początku mam te, co w kombinezonie.
Moim zdaniem artefakty też powinny się zużywać. Można by je ładować w jakimś polu czy coś. Bo tak to jesteśmy niewrażliwi w zasadzie na nic. Szczególnie po nerfie na koszt naprawy kombinezonu. A jak dołączymy mój sposób gry czyli - do prostych misji pobocznych, jakieś eksploracji, zakołatałem inny kombinezon, brałem broń z ziemi, by właśnie nie niszczyć tego podstawowego, to nasz SSP-99 starcza na bardzo długo.
Dość szybko też można znaleźć drugi taki kombinezon, który pamiętam, że znalazłem w bazie obok Wioski Nowicjuszy.
Następnym razem jak będę grał, to nie będę na siłę eksplorował, bo to psuje grę.
Zmienię na pewno poziom trudności na najwyższy.
Ma ktoś doświadczenie z poziomami. Grał ktoś na środkowym, a potem najwyższym - jest jakaś różnica w ilości apteczek i innych rzeczy? Czy poziom trudności nie ma tu nic do rzeczy?
Na środkowym potrafi być po 5 apteczek u bandyty, który się zrespił mi za plecami.
Gdyby twórcy Wukonga nie zrobili nas w balona i rzeczywiście gralibyśmy Wukongiem tym prawdziwym, to do kategorii "Najlepsza gra aktorska", spokojnie mógłby wejść, a możliwe, że i wygrać Mark Takeshi Ota, który podkłada głos pod Wukonga tego w początkowej fazie.
Ogólnie to sprytna zagrywka od twórców. Dostajemy fajnego, charyzmatycznego bohatera, który ma cięty zabawny język, humor specyficzny, by po parunastu minutach, grać kompletnie kim innym i to w dodatku niemową. Oczywiście, że w dalszej części prawdziwy Wukong miałby głos.
W sumie w wersji chińskiej Lin Qiang też spoko wypada.
https://www.youtube.com/watch?v=xu8LHlmgjwk

Nie oczekuj od Gry-Online rzetelności dziennikarskiej. Oni tylko kopiuj z innych serwisów. Nie mają swoich autorskich artykułów.
To jest po prostu przyzwyczajenie. Gracze kiedyś dostawali dobre gry raz za razem, więc byli przyzwyczajeni i szybko wyłapywali bubla. Teraz od dawna praktycznie każda gra na premierę, to niedorobiony bubel, więc gracze nie mając porównania, nawet na to nie zwracają uwagi. Z każdym kolejnym rokiem, z każdą kolejną dużą premiero, jakość spada, a jednocześnie, ocena od graczy rośnie.
Jakby teraz wyszedł Gothic Arcania, to myślę, że miałby oceny bliższe 8/10 niz jak w okolicach premiery, gdzie został zjechany.
Ta garstka graczy musi się pogodzić, ze większość wybrała co wybrała. Większość ma w nosie czy grę zabiorą, czy będzie można nią grać za jakiś czas, czy nie.
Mają w nosie jakość produkcji, mają w nosie pudełka, mają w nosie ceny gier, mają w nosie, że twórcy sprzedają niedorobione produkcje, przekupując recenzentów (stalker 2, SW:O, DA:V i wiele innych), mają w nosie, że za grę FTP trzeba zapłacić, łykają jak świeżynki remastery i rimejki zamiast nowości itd. Gracze wybrali.
Na steam mamy jedne z najwyższych cen na świcie - Polacy olali sprawę, bo min Łowcy Gier chcieli to zmonetyzować, zarobić kase na akcji, przez co wywiązał się konflikt miedzy organizatorami akcji o niże ceny, a pasożytami z Łowców Gier.
Oryginalni twórcy przestali promować, a ŁG jak zobaczyli, że kasy z tego nie będzie, to też zaprzestali. I tak akcja spaliła na panewce przez chciwość.
Więc tak, świat growy schodzi na psy i my sami go w tę stronę pchamy.
I nic się z tym nie zrobi, bo jest on zbyt rozwodniony. Kiedyś gracze, to była paczka, grupa, która myślała podobnie, chciała tego samego itd, ale to dlatego, że gry były niszowe. Teraz każdy jest graczem i każdy decyduje, przez co nie ma zgrania i nie będzie.
Wcale sie nie zdziwię jak recenzje indiany będę kupione jak Stalkera, Otwlasta czy Dragon Ejdźa i dostaniemy w recenzjach 8/10, a od graczy 6/10. Obym się mylił, bo Indiana to jeden z moich ulubionych filmowych uniwersów.
Mam GP. Naprawa tylko pogorszyła :D Muzyki nie ma, nie ma też dzwięku o tym, że ktoś nas atakuje :D
Nagle przestała działać muzyka. Resetowanie, wczytywanie itd nie pomaga. Ma ktoś jakiś pomysł?
Wiem, że w tej grze nie działa praktycznie nic, bo robili ją partacze, ale bez muzyki gra się gorzej.
Nagle przestała działać muzyka. Resetowanie, wczytywanie itd nie pomaga. Ma ktoś jakiś pomysł?
Wiem, że w tej grze nie działa praktycznie nic, bo robili ją partacze, ale bez muzyki gra się gorzej.
Nie ma czegoś takiego. Przeciwnicy zawsze są w tych samych miejscach. Nigdy nie śpią. Przy większych lokacjach, nie zdążysz przejść do końca, a na początku lokacji Ci się znowu zaspamują, mimo że ich dopiero co wybiłeś. Co do spamowania w drodze poza miejscówkami, to losowo się spamują. Raz bandyci z wojskiem, raz zombie, a raz potwory. Jako że ten nowy patch jeszcze bardziej popsuł przeciwników, to teraz widzą nawet jak są odwróceni, za ścianą itd. Potrafi dojść do takich absurdów, że jak atakuje bandytów dzik, a my jesteśmy w pobliżu, to bandyci automatycznie nas też biorą na cel, mimo, że kompletnie nie byliśmy w ich zasięgu. Teraz nie ma znaczenia w ogóle ukrywanie, podchodzenie po cichu itd, bo i tak zobaczą cię z każdej pozycji, za każdą przeszkodą. Chowanie w cieniu nic nie dawało wcześniej, ani nic nie daje teraz po łatce.
Przeciwnicy mają aimbota, a że strzelają przez ściany i mają telepatie, bo jak jeden włączy tryb walki, to automatycznie wszyscy wokoło, to lepiej wpaść szybko wybić hedshotami.
Przed łatką jeszcze było tak, że jak szybko walnąłeś hedshota, to przeciwnik nie zdążył telepatycznie połączyć się z resztą. Mała szansa, ale byłą na to. T
Przed wczorajszym patchem wykonywałem misje dla Wyspy, gdzie są zombie. Teraz praktycznie na całej mapie spamują mi się Zombie zamiast normalnych bandytów. Tak ma być czy to ta wspaniała gra 8/10?
W takim tempie, to oni tę grę naprawią za 5 lat. Jedno naprawiają drugie psują.
Zresztą co tu naprawiać jak gra 8/10, więc prawie jedna z najlepszych w histori.
Ta łatka poprawiła wydajność, ale pogorszyła wczytywanie modeli.
Nie działa teraz wykrywanie przez wroga gracza. Wcześniej wróg widział przez ściany, ale musiał być odwrócony w stronę gracza. Teraz wystarczy znaleźć się w pobliżu. Dodatkowo jak przeciwnika atakuje inny np. dzik, a my jesteśmy blisko, to automatycznie przeciwnik włącza tryb ataku na dzika i na nas. Telepatycznie każdy przeciwni kw okolicy atakuje nas i dzika. Mimo że byliśmy poza wzrokiem i obszarem przeciwnika.
Nie kasują się też znaczniki Emisji. Cały czas pokazuje na mapie, by się schować, mimo że już dawno po emisji.
Handlarz Siniak dalej nie dizała.
U mnie wszystkie zapisy działały po 1, to samo z modami. Nic nie odinstalowywałem. Z drugą łatka też działają. Zniknęły po drugiej, te mikroprzycinki i spadki fpsów przy NPCach, ale pojawiły się inny błędy. Przeciwnicy widzą nas przez ściany nawet jak są tyłem odwróceni. Wcześniej czasami się darzyło, że widzieli przez ściany, ale teraz to już przegięcie.
Dodatkowo jak przeciwnika atakują np, Dziki i ja jestem w pobliżu, ale nie w zasięgu ich wzroku, to i tak włącza im się trym atakuj i na mnie i na dziki.
Ewidentnie autor recenzji musiał grać w inną gre. Może mu sie ze starszym jakimś stalkerem pomyliło.
Po łatce gra działa gorzej. Często przycinki i spadek fpsów przy dużej ilości NPC.
Dodatkowo nie kasuje się znacznik kryjówki z Emisji. Nawet jak się pojawi kolejna, to tamten stary znaczni jest jako niewykonana misja.
Siniak tez zabugowany, ale to chyba jeszcze przed łatką było.
Zaniosłem broń tamtemu, ale każdy dialog kończy się walką. Siniak z kilkoma osobami ucieka i staje się zwykłym NPC, który patroluje. Nie ma opcji handlu.
Cp2077 przy tym dziadostwie, to mistrzostwo świata.
Siniak tez zabugowany, ale to chyba jeszcze przed łatką było.
Zaniosłem broń tamtemu, ale każdy dialog kończy się walką. Siniak z kilkoma osobami ucieka i staje się zwykłym NPC, który patroluje. Nie ma opcji handlu.
Cp2077 przy tym dziadostwie, to mistrzostwo świata.
Po łatce gra działa gorzej. Często przycinki i spadek fpsów przy dużej ilości NPC.
Dodatkowo nie kasuje się znacznik kryjówki z Emisji. Nawet jak się pojawi kolejna, to tamten stary znaczni jest jako niewykonana misja.
Za każdym razem gdy uruchamiasz grę, to musi ona wczytać shejdery. Taka ułomność UE5. Przy pierwszym uruchomieniu trwać to może nawet kilkanaście minut. Później już kilka minut za każdym razem. Przypomina to lata 2000, gdzie włączało się PC, szło zrobić herbatę i dopiero komp się wczytywał do pulpitu. Mod to kasuje. W niczym to nie pszeszkadza. Tylko przed wgraniem moda należy przynajmniej raz uruchomić grę
Nic nie naprawiałem, nie odinstalowywałem modów - gra po patchu się uruchomiła, wczytała zapisy. Działa. Pograłem kilka minut, więc nie wiem, czy jakieś błędy są.
Mody działają jak działały.
Jedynie zauważyłem, że po wczytaniu zapisu, teren i modele ładują się z milisekundowym opóźnienie. Wcześniej tego nie było.

Przed instalacją zróbcie sobie kopie zapisów, bo patch potrafi usunąć zapisy.
Ale jak to możliwe, że tyle błędów? Coś czuje tu ściemę, że ta gra ma 650 błędów. Przecież w recenzjach się zachwycali. Byle co 8/10 nie dostaje.
To jest randomowe chyba, bo też żadnego crasha i wywalenia do pulpitu nie miałem.
jedynie gra się przycina na kilka sekund, gdy wchodzimy do podziemi bazy na zachód od Wioski Nowicjuszy.
Tak to gra działa u mnie na maksymalnych detalach w Full HD powyżej 60, a praktycznie częściej w okolicach 100 klatek.
Jakieś sporadyczne spadki w okolice 55.
Zauważyłem, że teraz gdy wykonałem kilka misji na Wyspie, to pojawiają się sporadyczne przycinki w miejscach, gdzie wcześniej ich nie było.
Pod względem optymalizacyjnym na chwilę obecną u mnie gra działa bardzo dobrze. Szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę, ze w tej grze nic nie działa dobrze. Ale też trzeba przyznać, że grafika, detale modeli, tekstury czy rysowanie świata, szczegółowość dalszego obszaru w tej grze nie jest jakoś powalajaca. Ot po prostu bardzo dobrze wygladająca gra, ale w bliskim otoczeniu.
Kupiłem 4x.
Są 3 wersje okładkowe i każdą kupiłem dodatkowo ebooka, by sobie zrobić audioobooka z Rozenkiem, bo w tym roku nie będzie jeszcze oficjalnego, a ja lubię słuchać aniżeli czytać.
Przedpremierowe wydanie kupiłem za 4zł, a reszta po 30. Więc w sumie wydałem za 3x 64zł.
Po przeczytaniu fragmentu w Nowej fantastyce jestem pozytywnie nastawiony.
Wygląda na to, że będzie to najdłuższe opowiadanie Sapka. Czuć klimat właśnie opowiadań, a nie Sagi. Na to czekałem.
Zalisja się buguje i nie da się dalej fabuły pchnąć. Jak jakimś cudem komuś się uda, to znowu inne misje się blokują. Nie pojawiają sią postaci, znaczniki, nie da się rozmowy rozpocząć itd. Ogólnie gra się sypie. Dlatego ja sobie odpuściłem i robię misje poboczne i zwiedzam.
Twórcy pisali, że mają naprawić ten problem występujący po Instytucie w najbliższym patchu.

Jak ktoś ma problem z kasą, to polecam to miejsce. Jest zabugowane.
Jest to posterunek na południe od Kordonu.
Wybiłem wszystkich żołnierzy, przeszedłem wokoło bazę, nie było nikogo więcej.
Wszedłem do budynku i nagle na drodze spamuje się oddział, które z automatu wie gdzie jestem i już jest w pozycji atakuj. Nie ważne, że jest na drodze, ze murem budynku i płotem betonowym.
Po wybicu ich, wszedłem ponownie do budynku, bo nie sprawdziłem całego. Wyszedłem, a przed wejściem w stronę wioski zespamował się kolejny oddział :D
Do wioski blisko, więc można przeciążonym biegać w te i z powrotem.
Nie wstrzymuj się. Ta gra ma kilka bolączek, ale to pierdoły. Jest to obecnie jedna z najlepszych gier w historii. Nie byle co dostaje 8/10 ;)
Ktoś ogarnia czemu artefakt się nie pojawia, mimo że powinien tam być?
Chodzi o lokacje Pole Elektryczne - to obok wysypiska, gdzie ratujemy stalkera. W teorii powinien tam przy dźwigu być artefakt, ale za żadne skarby się nie pojawia. Skaner pokazuje 3m i nic nie wyskakuje. Zbijam wszystkie pola elektryczne w około i dupa. Potrzebuje Szafir do misji i tam powinien być.
Gra na 8/10 - recenzent chyba w inną grę grał. Może przez przypadek odpalił Cień Czarnobyla. Nazwy podobne.

Powtarzałem to wielokrotnie tutaj - gracze to najgłupsza popkulturowa grupa, jaka istnieje.
Koleś wymienia same wady, bez plusów, ale i tak daje pozytywkę, bo może kiedyś tam twórcy naprawia błędy :D
Gram w S2 i nawet spoko mi się gra. Nie jest to nic wybitnego, ale też nic specjalnego.
Gra, w którą można pograć, mimo że ma masę błędów np. z niedziałającymi zadaniami. Masę irytujących błędów, bo praktycznie każda mechanika tutaj jest skopana. Widzę te błędy, gra mi się oki, ale nie wystawiłbym tej grze żadnej oceny, bo po prostu byłaby ona nie sprawiedliwa w moim odczuciu.
Za to, że w grze można się zablokować i nie da się ukończyć gry, produkcja powinna dostać 0/10, bo jest to bubel. Ale też jakoś tam sobie gram z tymi błędami, więc obiektywnie ciężko ocenić.
Hałas w tej grze nie działa, to jest problem. Chodzisz obok przeciwników kopiąc puszki i beczki, gdzie dodatkowo echo w budynku to roznosi, a przeciwnik stojący 3m obok tego nie słyszy.
Innym razem - idziesz wzdłuż budynku, pojawia się wskaźnik, że przeciwnik Cie usłyszał i od razu telepatycznie wszyscy wokoło znają twoją pozycję, automatyczni strzelają z aimbota. Mimo, że byłeś za grubą ścianą, bez okien, a i tak przeciwnik Cię usłyszał i automatycznie te hałasy uznał za przeciwnika. Normalnie to powinien powiedzieć coś w stylu "ej coś słysz, bądźmy czujni, pójdę to sprawdzić", a nie od razu bez wahania włącza się tryb przeciwnik.
Poczekajmy aż gracze dojdą do instytutu, o którym nic a nic recenzent nie wspomniał. Ciekawe czemu.
Dlaczego nie ma żadnej wzmianki o tym co dzieje się z grą po instytucie?
Recenzent dostał jakąś inną wersję gry niż wszyscy?
Ci wszyscy, którzy piszą o błędach blokujących muszą kłamać, bo w żadnej recenzji tej gry nikt o tym nie wspomina.
Gra dostała 8/10 czyli musi nie mieć tych błędów, a Ci co tak piszą, zwyczajnie kłamią.
Przecież recenzent np. Dariusz Matusiak musi pisać prawdę o grze. Nie mógłby kłamać.
Ktoś korzysta z jakiegoś moda na dłuższy dzień? Jak ogólnie działa czas w tej grze? Widziałem w opisie jednego moda, że 1 minut, to 20 minut w grze czy coś takiego.
Czyli instalując moda po prostu zmienią się proporcje?
Czyli jak dzień będzie w realu trwał 1h, to i noc 1h?
Ktoś wie czy w grze jest ekwinokcjum? W sumie to byłoby idiotyczne.
Ten pistolet jest chyba zabugowany albo zadanie, bo oglądałem lajwa u Wagona i on też miał go zepsutego i u niego kosztował 10k, a u mnie 8k i był dobry. Nie w pełni.
To samo z tymi skrytkami, gdzie wódkę wrzucamy. Jak zabierzemy rzeczy przed włożeniem wódki, to gra zaliczy jako kradzież, a jak włożymy wódkę, wyjdziemy z menu i znowu wejdziemy do skrytki, to można śmiało nawet wraz z wódką zabrać, bez konsekwencji.
Ogólnie praktycznie żadna misja poboczna jest nieopłacalna, gdy idziemy ze swoim codziennym sprzętem. Na takie misje poboczne trzeba zabierać sprzęt, którego nam nie szkoda wyrzucić. Wtedy jako tako na plusie wyjdziemy. Ja tak gram. Na misje główne mam sprzęt przyszykowany, a na poboczne, biorę co akurat mam w plecaku/skrzynce. Misje poboczne są proste i niewymagające.
A biorąc pod uwagę to, że mamy zapis gry więc de facto nieśmiertelność, to w ogóle luz.
No i też kwestia wyborów. Np. w misji z Obrazem na Polu Maków, możemy dostać pistolet, którego możemy sprzedać za kilkukrotność tego co dostaniemy, gdy damy obraz zleceniodawcy.
Brak oceny, bo gra ma kardynalne błędy, które uniemożliwiają rozgrywkę. Gra się sypie w pewnym momencie. Błędy uniemożliwiające przejście gry powinny skutkować brakiem oceny albo ocena 0/10.
Dziwne to jest, bo żaden recenzent o tym nie wspomina. Nawet wzmianki w recenzjach nie ma o tym, że po Instytucie coś nie tak z grą się dzieje.
Też go mam. Jaskinia, w której występuje, jest jedną z najbardziej klimatycznych w grze jak do tej pory, przez to co tam się dzieje.
Ogólnie gra dość mocno kręci się wokoło ukrytych skrytek pozostawionych przez różnych stalkerów ale i innych. Powinno być coś takiego, że sami możemy taką skrytkę stworzyć zostawiając plecak tak jak inni stalkerzy. Oczywiście połączona z innymi naszymi skrzynkami. Dodać jakiś procent na to, że w danym czasie jak nie zrobimy coś ze sprzętem tam trzymanym, to on przepada. Ale to już zbyt skomplikowana mechanika na tych partaczy.
Jak gra, która ma zabugowane misje może dostać 8/10 - toż to plucie czytelnikowi w twarz. Jeszcze nie doszedłem do misji, które blokują ogóle przejście gry.
Napotkałem już kolejną misje, która jest zepsuta.
Misja dla Soczewki, gdzie musimy tam jednego gościa poszukać. W teorii pomógł mu Monolita. Przyszli też ludzie Soboty, wziąłem ich stronę, by odbić tamtego gościa Soczewki. Zabiliśmy razem tego Monolite, idę do Soczewki, a ten z pretensjami do mnie, że pomogłem Monolitowi i nikt mi tego nie wybaczy.
Ok, może źle coś zrozumiałem i to ci co przyszli, byli z Monolitu.
Ale nie, słucham uważnej dialogów, ale dobra. Wybiłem tych gości i to samo. Pretensje, że pomogłem Monolitowi.
Żeby misja poszła tak jak powinna musimy zabić tego Monolitę zanim w ogóle rozpoczniemy z nim rozmowę. Od razu jak tylko wejdziemy na strych, trzeba strzelić. Wtedy nie będzie scenek z tamtymi ludźmi, bo ich nie będzie, a Soczekwa pochwali nas, że dobrze zrobiliśmy.
Gra z takimi błędami 8/10
Pomyśleć, ze Wiedźmin 3 dostał ledwo 0.5 punkta wiecej - komedia te Gry-Online.
Jak gra, która ma zabugowane misje może dostać 8/10 - toż to plucie czytelnikowi w twarz. Jeszcze nie doszedłem do misji, które blokują ogóle przejście gry.
Napotkałem już kolejną misje, która jest zepsuta.
Misja dla Soczewki, gdzie musimy tam jednego gościa poszukać. W teorii pomógł mu Monolita. Przyszli też ludzie Soboty, wziąłem ich stronę, by odbić tamtego gościa Soczewki. Zabiliśmy razem tego Monolite, idę do Soczewki, a ten z pretensjami do mnie, że pomogłem Monolitowi i nikt mi tego nie wybaczy.
Ok, może źle coś zrozumiałem i to ci co przyszli, byli z Monolitu.
Ale nie, słucham uważnej dialogów, ale dobra. Wybiłem tych gości i to samo. Pretensje, że pomogłem Monolitowi.
Żeby misja poszła tak jak powinna musimy zabić tego Monolitę zanim w ogóle rozpoczniemy z nim rozmowę. Od razu jak tylko wejdziemy na strych, trzeba strzelić. Wtedy nie będzie scenek z tamtymi ludźmi, bo ich nie będzie, a Soczekwa pochwali nas, że dobrze zrobiliśmy.
Gra z takimi błędami 8/10
Pomyśleć, ze Wiedźmin 3 dostał ledwo 0.5 punkta wiecej - komedia te Gry-Online.
Jest mod :D
Ogólnie bugi jak w każdej grze na premiere. Pełno takich gliczy w każdej produkcji.
https://www.nexusmods.com/stalker2heartofchornobyl/mods/389
Jeszcze nie byłem w instytucie. Dlatego nie czytam co napisałeś. Wróciłem do Zalisji porobić misje poboczne.
Ogólnie staram się grać tego złego, który chce za wszelką cenę odzyskać co stracił, ale z drugiej strony trzymam sztame ze stalkerami. Dodatkowo też staje po stronie naukowców i wojskowych, mimo że przesłanki są jak wyżej opisałem.
Jestem po rozmowie z Porucznikiem Kornuszovem oraz Profesorkiem Dalinem i mam szczerą nadzieję, że twórcy nie poszli po linii najmniejszego oporu z fabułą. Bo ta rozmowa w zasadzie mówi nam wszsytko - obym się mylił.
spoiler start
Porucznik wydaje się dobrym człowiekiem. Chciałby w Zonie spokój i dyscyplinę, by bez spiny opanować sytuacje.
A profesor wydaje się, że pobudki początkowo ma dobre, chciałby rzeczywiście to o czym mówi, ale w głowie świdruje mu chęć kontrolowania ludzi i to jaką władzę może dać to, nad czym pracują. Przez co stanie się on poniekąd protagonistą, albo przynajmniej pośrednim protagonistom.
spoiler stop
Życzę sobie, że mnie zaskoczą.
Jestem po rozmowie z Porucznikiem Kornuszovem oraz Profesorkiem Dalinem i mam szczerą nadzieję, że twórcy nie poszli po linii najmniejszego oporu z fabułą. Bo ta rozmowa w zasadzie mówi nam wszsytko - obym się mylił.
spoiler start
Porucznik wydaje się dobrym człowiekiem. Chciałby w Zonie spokój i dyscyplinę, by bez spiny opanować sytuacje.
A profesor wydaje się, że pobudki początkowo ma dobre, chciałby rzeczywiście to o czym mówi, ale w głowie świdruje mu chęć kontrolowania ludzi i to jaką władzę może dać to, nad czym pracują. Przez co stanie się on poniekąd protagonistą, albo przynajmniej pośrednim protagonistom.
spoiler stop
Życzę sobie, że mnie zaskoczą.
Najlepsze tłumaczenie to takie, które tłumaczy sens, ale nie treść.
Masło maślane, ale takie jest najlepsze.
Masz np. Berła - ich nazwa główna danego przedmiotu powinna być po angielsku, ale nazwa ogólnie kategorii już po polsku.
Shadow Scepter jako nazwa ze świata gry, a w opisie statystyk już Berło.
A gdy w opisie ogólnym przedmiotu pisze np. Berło Cienia, to potężna broń wykorzystywana przez ..., to sama nazwa odnosząca się, też powinna zostać oryginale.
Shadow Scepter, to potężna broń używana przez... .
Zmieniam zdanie. Jedna z lepszych miejscówek, jakie przypadkowo odwiedziłem. Jest tam misja z Nestorem, ale polecam pójść tam jeszcze raz już po misji. Koniecznie w nocy przy burzy. Jest klimacik. Za pierwszym razem jak tam byłem, to przed misja, przez co tylko skrytki były.
Po misji jest ciekawie.
spoiler start
W podziemiach biega ten, co przejmuje kontrole nad pistoletami. Jak wejdziemy do budynku, to słychać jak coś biega, ale nie wiadomo co. Fajny tworzy sie klimat właśnie grozy. Dlatego najlepiej iść tam po misji z Nestorem, w nocy przy burzy.
spoiler stop

Jak ktoś ma kłopot z małą ilością apteczek, wódki i kiełbasy, to polecam to miejsce na mapie. Jest tam tego pełno - na średnim poziomie trudności.
Ogólnie fajna miejscówka do chodzenia. Sporo korytarzy, przejść czy sekretów.
Szkoda tylko, że w samej grze nie stworzono takiego jakiegoś poczucia zagrożenia. Chodząc tymi pustymi, ciemnymi korytarzami nie ma żadnej obawy, że coś wyskoczy, bo gra nie buduje napięcia, narracji, że na każdym kroku coś czyha, bo nie czyha. Na drugim terenie - Wysypisku. Droga między Wysypiskiem a Zalisją.
Jestem w podziemiach skrytka, ale nie mam pojęcia jak się do niej dostać. Obszedłem cały teren i nie idzie znaleźć wejścia. Możliwe, że jest tam jakaś misja, bo teren wydaje się pod takową zbudowany.
Ogólnie to obrażeń nie zadaje jakiś wielkich. Nie stanowi problemu, bo porusza się po tych samych ścieżkach. Tak mnie tylko ciekawiło co to jest.
Obrażenia od granatu sprawiają, że znika na chwilę.
Jedna z najbardziej rzetelnych recenzji:
https://arabgamerz.com/reviews/s-t-a-l-k-e-r-2-heart-of-chornobyl-review/

Czym są takie pioruny kuliste, które latają po pomieszczeniach po określonych ścieżkach?
Da się to jakoś "pokonać" czy to po prostu durna przeszkoda, ala goniące beczki?
Jestem na początku gry, mam 13h rozegrane. 2 albo 3 misje na wysypisku plus kilka pobocznych. Apteczki leżą na każdym kroku. Z jednego pudełka z lekarstwami potrafi 5 wypaść. Może ktoś nie wie, ale pudełka z krzyżykiem da się rozwalić z niego wylatują apteczki. Ludzcy przeciwnicy mają więcej amunicji niż potrzeba do zabicia. Staram się eliminować ich po cichu, dzięki czemu jeden pocisk idzie na jednego gościa. A taki przeciwnik jak go zdążymy rozwalić, zanim wyciągnie broń, ma trochę tych pocisków w plecaku i samych pistoletach.
Na chwilę obecną najtrudniejszą walką było 5 na raz tych niewidzialnych. A to dlatego, że nie gram uzbrojeniem zmodyfikowanym, tylko jak się zużyje, to biorę z ziemi kolejny, przez co celność z takiego AMK spora część pocisków idzie w ziemię.
Walki nie unikam, a jak mi się trafi potyczka żołnierzy z bandytami, to się dołączam. Gram na średnim. Będąc teraz na wysypisku, mam oprócz misji głównych, może z 10 miejsc w okolicy odwiedzonych, które są poza misjami czy to głównymi, czy pobocznymi.
Kluczowe jest też dobieranie ekwipunku. Biegam tylko z 9mm, Szturmowym - nie pamiętam nazwy lub AMK. Strzelby nie używam na chwile obecna, bo jest mało celna. Wole kilka kul z maszynowego przestrzelić, ale móc trzymać dystans. Do tego mam tylko jeden rodzaj pocisków, a nie kilka dla danej broni.
W kamuflażu też nie stawiam na jego jakość specjalnie, bo różnice są niewielkie na tym etapie gry. Odporność na obrażenia np. redukuje apteczkami. Wole by dał mi więcej udzwigu.
Jestem w okolicach Zalisji i wysypiska i tutaj w budynkach nie ma nic. PDA znalazłem z 4 może. - takie bez misji ,w samej eksploracji. Notatek papierowych poza wysypiskiem i Zalesią żadnej.
Samych budowli do zwiedzania i miejsc jest dużo, ale są nudne. Kopjuj wklej i nic więcej. W znalezionych PDA też nie ma zbyt wiele informacji. Ot jakieś miejsce skrytki i tyle. Dobrą kase za PDA dostajemy tylko za te, gdzie mamy na nie misjie. Znalezione ot, tak, są nic niewarte.
Naboi mamy całą masę, więc czy wystrzelamy jeden na hedshota czy 5, to różnicy nie robi.
W chwili obecnej miałem takich przeciwników:
Bandytów w ilości hurtowych, żołnierzy w tej fabularnej bazie wojskowej, cała chmarę psów (chowają się gdy wejdziemy na podest - ekstra), szczury, klika mięsaczy na raz, kilka dzików na raz, pijawki, 5 na raz Poltigisterów w miejscu, gdzie musieliśmy przepędzić bandytów. Z innymi nie walczyłem. Te były proste, bo mamy masę apteczek i amunicji.
No i zwróćmy uwagę, że autor zachwyca się urbexem, czyli musiał eksplorować nie tylko główne fabularne lokacje, bo chyba byłby dzbanem roku, gdyby uznał, że w grze eksploracja jest na najwyższym poziomie, tylko przez pryzmat głównych kilku kolacji.
Staram się grać tym złym - nie mam litości dla nikogo, ale chce byc lojalny wobec Stalkerów. Zawsze jak jest możliwośc wybieram ich stronę. Gram tak, żeby tworzyć taka frakcje Stalkerów. Odgrywam po prostu rolę. Szkoda, że twócy to partacze i o czymś takim nie pomyśleli. System reputacji tutaj byłby strzałem w 10.
Autor recenzji chyba grał po łebkach biegnąc przed siebie. Jestem w pierwszej lokacji Zalisji i dopiero wykonałem 2-3 misje na wysypisku. Ilość apteczek jakie posiadam - 132. Ilość opatrunków - 93, ilość wódki i kiełbas - po około 100.
Amunicji cała masa. na tyle, że gdy wracam do wioski/wysypiska, muszę odkładać amunicję do schowka, bo zbyt ciężka jest. Apteczki leżą wszędzie, a amunicja wala się tonami. Nie wiem, czy autor wie, ale pistolety po przeciwnikach da się rozładować.
Jedynie kwestia samej kasy, ale jakbym zbierał wszystko, co znajduje, to też myślę, że na podstawie naprawy by starczyło.
Na chwilę obecną kasa nie jest specjalnie potrzebna przy moim trybie gry.
Gram tak, że zużyty sprzęt wywalam, a nie naprawiam. Nawet jak jest spoko.
Jedynie te legendarne kamizelki trzymam w schowku na wszelki wypadek.
A tak to pistolety jak się zużyją, to wywalam, a biorę z ziemi następny.
Gdyby eksploracja była ciekawsze, to sprzętu można by do wioski tonami przynosić. Ale, że eksploracja w tej grze leży, to nie ma się ochoty łazić po kolejnym takim samym budynku. Okolica przynajmniej w tej pierwszej lokacji jest nudna.
Liczyłem na doświadczenie urbexowe, ale nie ma czegoś takiego.
Kopiuj wklej, do tego jakościowo słabe modele tych budynków, z permanentnym migotaniem tekstur. Najbardziej chyba uderza pustka, ale taka negatywna. Chodzę czasami na urbex i w takich opuszczonych po rozkradanych budynkach jest zawsze coś ciekawego. A to jakieś stare dokumenty, notatki, zdjęcia itd. Tu kompletnie tego nie ma. Puste budynki z jednym dwoma krzesłami na krzyż, bez żadnych notatek, ciekawostek itd. Nie chce się iść do kolejnego takiego samego budynku, gdzie jedyne co znajdziemy, to kiełbasę i chleb.
Autor pisze, że taktyka na Rambo się nie sprawdza - włąśnie to najlepsza taktyka, gdy nie chce nam się walczyć i szybko chcemy się pozbyć np. bandytów.
Wybiegniecie, szybki strzał w głowę i po temacie.
Przeciwnicy mają aimbota z 1km, a jak dodamy do tego, że często strzelają przez ściany, to chowanie nie ma większego sensu. Albo skradanie, które de facto nie działa, albo hura na juzia. Zauważyłem, że tłumik w 9, działa tylko z pewnej bliskiej odległości. Jak strzelamy z dalszej odległości i trafimy bezpośrednio w głowę, to i tak zaalarmuje to przeciwników. A jak podejdziemy bliżej, to przeciwnik nawet może być 1m od celu i nie zareaguje.
Szkoda, że tej gry nie robili Redzi, bo błędów byłoby tyle samo, ale jakość gry byłaby stokroć lepsza.
Misje są prostolinijne bez żadnego zaskoczenia, ciekawostki czy rozwiniecia, gdy już ją zakończymy. Kończymy misje i każdy o niej zapomina.
U Redów coś takiego by nie przeszło.
Uratowałem Stalkera na farmie. Dał mi swoją skrytke za to, ale że z rozmowy i ogólnie skrytki wywnioskować mozanbyło, że nie wiedzie mu się najlepiej, postanowiłem ze skrytki nic nie brac, tylko zostawić mu sporo jedzenia i picia. Efekt - żaden. Stoi tam od kilkunastu godzi i nic. Zero reakcji. U redów byłoby to jakoś uwzględnione.
To same z tymi skrytkami gdzie alko musimy wrzucić. Jak okradniemy je przed wrzuceniem alko, to gra zalicza nieudanie misji, a jak wrzucimy alko i dopiero okradniemy, to gra nic sobie z tego nie robi.
Stalker idealnie się wpisuje w kanon gier bezpiecznych, bo nie robi nic ponadto co znamy ze stalkerów. Sztucznie wydłuża i zapycha czas, przez ww rzeczy. Ekonomii jest rozwalona tak, by trzeba było spędzać dziesiątki godzin na lutowaniu nudnych tych samych powtarzalnych lokacji itd.
W poprzednie stalkery grałem bardzo dawno i nie bardzo pamiętam.
Czy na emisje jest jakaś rada? Jakiś kombinezon czy coś?
Bo zauważyłem, że na NPCów to nie działa. Napotkałem bandytów z psami w jakiejś wiosce. Zaczęła się emisja, a ci sobie normalnie chodzili po drodze i mnie szukali.
To samo z tym Polteigestrem. Też na niego nie działa. Musiałem z nim walczyć w budynku, podczas gdy na zewnątrz panowała emisja. Anomalie też mu nic nie robią.
Dzikom, pijawką czy psom już tak.
Jakie bezpieczne gry? Co to za kolejna nowa moda? Bezpieczna gra, to taka, która nie drażni większości graczy, a większość to normalni ludzie. Stalker właśnie taką grą jest - tzn. był w zamyśle. Gra nie wprowadza nic innowacyjnego, co mogłoby nie przypaść do gustu fanom Stalkerów, nie rozwija żadnych już będącym w tym uniwersum mechanik, nie stawia na narrację zbyt mocno, wszystkie mechaniki, jakie były tu są i nie są rozwinięte. To jest po portu stary pamiętający początek XXIw w grach, Stalker. Kłopot w tym, że wszystkie mechaniki w grze są, ale nie działają poprawnie.
Pewnie na myśli macie nowego Dragon Age - to nie jest właśnie bezpieczna gra. Tylko idąca po bandzie dla ułamka procenta odbiorców.
Dlatego została zjechana, a nie wychwalana. Zdanie tej garstki osób, chwalących za "inkluzywnosć" nie ma znaczenia, bo normalnych graczy jest po stokroć więcej.
Teraz tak, ale przez większość czasu epiczek był lepszy, bo miał kupony a wtedy ceny wychodziły lepsze niż wszędzie.
Ogólnie przez brak pudełek, gry na PC są drogie gdy weźmiemy pod uwagę datę premiery.
Ludzie się jarają po 5 letnia gra staniała na 150zł, gdzie normalnie przy pudłach kosztuje 50zł.
Ja mam to w nosie, bo założyłem sobie konto w Rumunii i płace grosze na steam.
A co to juz 1 kwietnia, że żarty Was się trzymają?
Steam i wyprzedaże - wybierz jedno :D
Steam to najdroższe miejsce do kupowania gier.
Czyli nie działa, a nie wbrew pozorom. Dlatego, że raz przeciwnicy reagują na Twoja obecność, a drugim razem możesz wokoło nich biegać. Raz cię widzą przez ściany innym razem nie, No i nie możesz mieć rozeznania gdzie są przeciwnicy, bo ci na większym obszarze sie pojawiają w kółko.
Przykład bazy wojskowej. Szedłem wokoło powoli wybijając po kolei każdego, tak by nie wstrzeli alarmu - doszedłem gdzieś do połowy i zdobyłem osiągnięcie "wyeliminuj wszystkich w bazie zanim włączą alarm" czy coś takiego, przeciwników jeszcze było sporo. Jak zatoczyłem koło to w początkowym miejscu - przy bramie i na wieży znowu się pojawili przeciwnicy.
https://www.youtube.com/watch?v=gizMUwA1nWs
nie trzeba nic kombinować. Wszystko zapisuje się lokalnie, gdy coś nie tak wywali. Nie tylko w głównych plikach zapisu.
Działa też na steam.
Czy na pistolety 9mm można założyć kolimator, bądź jakiś celownik?
Potrzebuje coś z tłumikiem, ale małego do szybkiej eliminacji, by grać z ukrycia.
Ale do tej pory nie znalazłem żadnego celownika do 9mm.
Tak wiem, że skradanie w tej grze nie działa, ale próbuje, bo tak ma największą frajdę.
Skradanie nie działa, bo przeciwnicy widzą nas przez ścianę, porozumiewają się telepatycznie i jak jeden nas zobaczy, to automatycznie wszyscy wokoło wiedzą gdzie jesteśmy, nawet jak zmienimy pozycje.
Ten wskaźnik nad przeciwnikiem informujący o wykryciu też nie działa.
Ogólnie mam wrażenie, że sprzęgnięte jest wykrywanie wzrokiem i słuchem.
Idąc na zewnątrz budynku przy ścianie, przeciwnik nas słyszy i pojawia się ikonka wykrycia. Wykrywa nas bez problemu i od razu wszczyna alarm.
Powinno to być oddzielne, że najpierw mówi, że coś słyszy, idzie tam sprawdzić, i dopiero jak nie zmienimy pozycji, to nas wypatrzy.
To samo z cieniem - jesteśmy w pełnym mroku pokoju, gdzie kompletnie nic nie widać, a i tak nas wypatrują. Jest mechanika rozbijania żarówek, by worzyć mrok, ale on nic nie daje.
Przeciwnicy też nei reagują na zwłoki tzn. podchodza do nich, sprawdzają puls, ale poc chwili nic z tego sobie nie robią. Znowu w innej sytuacji, gdzie koleś podszedł sprawdzić puls, zestrzeliłem go z pistoletem z tłumnikiem, a że to była krawędź, to spadł na dół. Wtedy przeciwnicy na dole zaczeli szukać mnie. Byli czujni i chdozili powoli przeszukując.
Raz można biegać na kuckach w około przeciwnika i ten nie zareaguja, by drugim razem zobaczył nas przez ścianę odwrócony plecami.
Dotego odłosy od komniętych puszek, beczek i innych metalowych rzeczy w żaden spoób nie działają na przeciwnikiw.
Szkoda, ze twórcy to partacze i nic tu nie działa. np takie skradanie w tej grze byłoby fajne.
Takie cos miały dobrze zrobione już gry w latach 2000, a mamy 2024 i to nie działa, mimo, że zamysł był, by działało, bo mamy misje typowo skradankowe i nawet dostajemy sprzęt do nich.
Czyli jak zwykle winni są gracze :D
Ach te wypowiedzi Pół-Prezesów.
Bo po prostu nie wiesz jak to działa. W HF2 jak i każdej grze bez RT, te odbicia, to tekstury, które imitują to co jest po przeciwnej stronie. Jak zmodyfikujesz obiekt po przeciwnej stronie, to nadal w odbiciu będzie ten, co na początku, bo to tylko tekstura. Gdybyś zmodyfikował to okno z Twojego przykładu i wstawił tam ścianę, to na ziemi nadal miałbyś odbicie okna.
Wygląda to dobrze, ale nie oddaje realistycznie otoczenia. Nie odbijesz w ten sposób w czasie rzeczywistym obiektów takich jak np. postać. Dlatego np. w GTA nie masz ruchu ulicznego odbitego w oknach.
Błędy na kasę, to normalna rzecz. Występują w każdej grze, gdzie jest ekonomia. Po prostu testerzy nie sprawdzają takich dziwnych nietypowych rzeczy. Glicze na kasę, to normalka.
Często trzeba zrobić jakąś abstrakcyjną rzecz, by go wywołać. W CP2077 np. trzeba było przy wejściu do sklepu wcisnąć dwa przyciski naraz. Kompletnie niepowiązane z jakąś akcją itd. Jedynie przypadek, że ktoś to odkrył.
Od ładnych kilku lat, duże gry, które miały być hitami, w dniu premiery okazują się "grami, które mają potencjał", gdyby tylko twórcy przyłożyli się do dosłownie wszystkich mechanik w grze trochę bardziej, a nie tylko zaimplementowanie ich.
Tak też jest ze Stalkerem.
Od samego początku gra wzbudza mega nostalgię, do początku lat 2000. Grając czuje się jakbym ogrywał najlepsze FPSy z okresu 2000-2005. FEAR, Halflifa 2, Red Faction, Wolfeisteina, Prey, SWAT, MoH i wiele innych z tamtych lat.
Fajne uczucie. Gdyby S2 miał zamknięty, korytarzowy świat, to spokojnie można by pomyśleć, że to gra z tamtych lat, a nie współczesna.
Twarze, lokacje, jakość modeli przypominają te z HL2. Mechanicznie gra jest toporna jak pierwsze FPSy. AI nie działa w ogóle. HL2 bije na głowę S2 pod tym względem.
Napotkałem gościa przy ognisku. Wyświetlił mi się ten znaczek, że wróg mnie wodzi. Podszedłem do niego, chodziłem chwile, cały czas pasek był. Przeciwnik sobie posiedział chwilę, wstał, przeszedł kilka metrów i dopiero zaatakował.
To samo z bandą, która miała dać mi info o ki,ś tam, nie pamiętam. Wybiłem wszystkim na górze, a koleś co robił sobie pompki, nadal je robił. Podszedłem do niego, pogadałem i nic sobie z tego nie zrobił, że przed chwilą wybiłem jego towarzyszy. Dopiero po jakiejś minucie zaczął atakować.
Responsywność leży i kwiczy - wszedłem w anomalie, by zebrać łup. Jakiś koleś, krzyknął, by wyciągnąć jego brata z tej anomalii. Zero info, gdzie ten koleś jest, co krzyczał, zero info o jakieś mini misji nic. Wyszedłem z anomalii, obszedłem ją w około, kolesia brak. Wczytałem ponownie i się pojawił.
Zabrałem ciało jego brata, z dala od niego, za górkę, ograbiłem, a mimo to i tak krzyknął, że go ograbiłem. Mimo że byłe setki metrów od nas i zasłonięty górą.
Otwarty świat i efekty pogodowe mogą tylko delikatnie podpowiadać, że to gra po 2010, a nie wczesne FPSy.
Graficznie, gempleyowo, mechanicznie, to 20letnia gra.
W tej grze na chwilę obecna podoba mi się ten klimat lat 2000 i on mnie trzyma, bo dawno nie grałem w grę osadzoną technicznie i wizualnie w tamtych latach.
Ta podskoczyć albo wspiąć - ta gra mechanikę ma gorszą niż gry 2000-2005.
Wczytałem poprzedni zapis. Poszedłem tam jeszcze raz i jakie moje zdziwienie, że nie mogłem przez ten "korytarz" z wodą przejść tak jak za pierwszym razem. Postać zrobiła kilka kroków do przodu w ślimaczym tempie i dalej nie szło iść. Jedynie mogłem się wrócić. Mimo że za pierwszym razem powoli, bo powoli, przez tę wodę dało radę przejść, bo zresztą tam na wzniesieniu, do którego prowadzi ten tunel, leżą zwłoki. Muszę chyba pokukać jakiegoś moda na free-cam i teleport, bo takich sytuacji z klinowaniem jest sporo w grze.
Aleks jak zwykle bredzi. Stalker 2 dostał downgrejd graficzny. Wygląda gorzej niz na prezentowanych materiałach.
Cyberpunk 2077 dostał upgrejd graficzny i za to był właśnie chwalony, ze jako jedyna gra w tamtym okresie prezentowała się graficznie lepiej niż na prezentacjach.
Sterowanie w tej grze jest skopane na maksa, jak zresztą 99% rzeczy.
Woda jest po kostki, a idzie z prędkością ślimaka. Dodatkowo się blokuje i nie da się wyjść. Trzeba wczytać zapis :D GOTY jak nic.
https://www.youtube.com/watch?v=BiWzHI99u2w
Odpalam grę po 2 dniach - co widzę, brak zapisów. Cudowna gra, nie pozwala, by ją czasem ukończyć i przestać grać.
Gry, które wypuszczają twórcy, to coraz większe niedopracowane gówna.
Kasowanie zapisów, to jeden z najpoważniejszych błędów. TO jest karygodne, że cos takiego występuje.
Oczywiście shidery też musiały się na nowo wczytać. Tak jakby gra myślała, że ją piewszy raz odpalam.
"Może to dlatego że od Ubikacji się więcej wymaga?" z takim nastawieniem, to każde gówno gracze łykną. Nie dziwota, że od bardzo dawna nie było hitu, który zmiótłby wszystkich z planszy. Tylko dostajemy niedopracowane, miałkie, bez polotu produkcje.
Nie ma czegoś takiego " mniej się wymaga", to produkt konsumencki i powinien spełniać odpowiednie standardy. Płacisz za to. Podejście, że ktoś może dostarczyć gówno, bo jest mniejszy, to sranie do własnego gniazda.
To jakby od sklepu lokalnego nie wymagać, by sprzedawał normalny dopieczony chleb, bo przecież nie ma takich możliwości jak duże molochy.
Gracze to najgłupsza grupo kulturowa jak istneije. Kupią każde gówno i jeszcze z e smakiem zjedzą.
Graczy PC i Xboxa jest 55% - pomijając, ze ludzie czasami mają to i to.
55% rynku growego, to jest jakieś 1.8 miliarda graczy, czyli potencjalnych nabywców gry PC/Xbox. To jest ledwo 5% wszystkich graczy. Naprawdę tak niewiele potrzeba, by kreować rynek growy. Twórcom to wystarczy, więc mają w nosie te 95%,
Słaby to był rok, zapomnę go szybko.
Wukong jest oki, tylko dlatego, że mamy powiew świeżości w postaci chińskiej mitologii. Gdyby nie to, byłby to kolejny generyczny souslik, jakich co roku pełno.
Jest jednym z elementów, więc tal, gdyby postaci z mitologii chińskiej istniały w naszym świecie realnie, to byłby kwalifikowane jako osoby bezpłciowe.
W pewnym sensie wygrała gra LGBT, bo spora części postaci z mitologii chińskiej nie ma określonej płci :D
"Bo w założeniu poruszanie się pojazdami jest niebezpieczne - za dużo anomalii o zmiennym położeniu lub niewidocznych" Tymczasem gra:
jedziemy głośną wielką ciężarówką, a obok nas latają helikoptery, gdzie piloci w żaden sposób nas nie widzą.
Jak komuś zacina, ma mało klatek itp. to polecam zainstalować starsze sterowniki do Nvidii - te sprzed tych dedykowanych Stalkerowi. Ja nie miałem ich zainstalowanych. Gra chodziła w granicach 55-100 klatek. Nie spadało poniżej 55, przez większość czasu bardziej intensywnego w wymagania, było w granicach 60 paru zazwyczaj. Gra ustawiona na maksa - jedynie DLSS na jakość.
Zainstalowałem te nowe sterowniki, które są już od jakiegoś czasu. Efekt taki, że do 100 już praktycznie nie dobija, a w miejscach, gdzie było 55, spada często w okolice 45 i niżej. Gra je tyle Ramu ile jest w PC.
Przypomniało mi się, że przecież jest Xcloud i zanim się pobierze, to można pograć, ale jak szybko odpaliłem, tak szybko wyłączyłem. Poczekam aż się pobierze, bo może zawiera jakieś poprawki wersji PC.
Już na samym starcie napisy nie zgrywają się z mową - wyprzedzają wielokroć. Dodatkowo dialogi w wersji angielskiej są fatalnej jakości. Jakby pojedyncze zdania nagrywano osobno po kilka razy, zamiast ciągłości mamy wrażenie, że każde zdanie jest wypowiadane osobno. Poczekam na pobranie.
Siedzą na mobilnym, bo nie potrzebują światłowodu. Według danych aż 9.5mln gospodarstw domowych ma dostęp do szybkiego internetu światłowodowego, a podłączone jest tylko 40% z tych 9.5.
W Polsce mamy 12.5mln gospodarstw domowych, czyli ponad 70% kraju ma dostęp do światłowodu. Czemu nie chcą, to nie wiadomo.
Dla dzisiejszego pirata nie ma to kompletnie znaczenia i tak by pograł w dniu premiery. Czy by było Denuvo czy nie :)
Nie było. Były średniaki, przemieszane z trochę ponad średniakami. W bardzo optymistycznym scenariuszu można nazwać je grami spoko. Aby w ogóle przypomnieć sobie, jakie gry były, to musiałem sprawdzić w internecie.
Gier, które zapadły w pamięci, które spokojnie będą brane pod uwagę jako Najlepsze gry dekady, będzie w zasadzie tylko Baldur i może Athomic Heart jako gra w kategorii najlepsze umiejscowienie gry czy coś takiego. Gier wartych ogrania praktycznie wcale.
Oceniłem i nie zasługują. Sami twórcy może tak, ale starczy tego wspierania Ukrainy, gdy ich przywódca nie docenia tego wszystkiego, co dla nich robimy, tylko pluje nam wszystkim w twarz.

Sam żeś sacam. Dokładnie tę samą ofertę wrzuciłeś, tylko z zawyżoną o wielokroć cenę. Jest to trial przeznaczony dla nowych kont, ale zdarza się, że może zadziałać na starym koncie. Na tym koncie miałem ostatnio GP ponad rok temu, a kod ten, który wysłałem zadziałał. Więc jak nie masz pojęcia, to nie wprowadzaj w błąd.
Poza tym wyraźnie napisałem, ze jak nie zadziała na starym, to się robi nowe konto.
A co się dziwić jak dobrych gier wychodzi praktycznie 0. W zeszłym roku gdyby nie DLC do CP2077, to byłby dramat, bo z bardzo dobrych gier był tylko BGIII. Reszta to średniaki. Coby nie mówić, to PL bije na głowę wiele pełnoprawnych wysokobudżetowych gier, a to tylko DLC. Nie jedna firma sprzedałby PL jako Cyberpunk 2.
W tym roku dokładnie to samo. Jakieś losowe Solslaji, jakieś z czapy indyki, remastery remasterów i "duże gry", które okazują się czasami poniżej średniaków.
W zeszłym roku przynajmniej tych dużych gier średniaków było więcej.
Teraz jakby nie dodatek do Eldena, to same średniaki z jedna bardzo dobrą grą - Astro.
Jedynie Indiana i Stalker może uratować ten rok.
Pisząc o dobrych grach, mam na myśli gry, w które warto zagrać, których odpuszczenie w jakimś stopniu jest niewłaściwe, gdy jest się graczem.
To gry, gdzie nie grając, coś z tego świata growego tracimy.

Nie kupuje tego co wysyła Krypta76, bo najtańsza oferta to 5.69zł. Nie wiem, po co wrzuca najdroższą ofertę. Może ma z tego kasę.
Edit: jeżeli na swoim głównym koncie nie miałeś przez dłuższy czas GP, to możliwe, że ten trial aktywujesz na nim. A jak nie, to nowe konto i jak ww.
Przecież internet na wsi jest lepszy niż w miastach, bo teraz dosłownie wszędzie kładą światłowody.
Ale co to za różnica czy komuś będzie się pobierało 10 minut czy 5h? Co to za różnica czy zacznie grać o 17:00 czy o 21:00? żadna. To nie multi, że już od pierwszych minut można ranking zdobywać czy coś.
A tak w ogóle to w Polsce średnia prędkość internetu to 50MB/s więc przeciętny polak w miarę szybko to pobierze. Spójrzmy na inne dane. W Polsce jest 12.5mln gospodarstw domowych. Dostęp do światłowodu ma 9,4mln. Czyli 75% gospodarstw domowych ma dostęp do szybkiego internetu. Dostęp, bo spora część nie chce się podłączyć.
Więc w teorii 75% społeczności ma możliwości na szybki internet.
Reszta ma LTE, którego prędkość średnia w Polsce wynosi 45 Mb/s.
Przypominam, że zasięg LTE pokrywa 99.99% kraju.
Więc kto w Polsce nie ma szybkiego internetu?
Raczej jak ktoś interesuje się grami, to ma czy to LTE czy właśnie światłowód.
Dane niszczą argument, że "ktoś ma słaby internet". Jakaś mały odsetek pewnie tak, bo nie potrzebuje szybszego.
A co mam mówić? Kupują, bo chcą. Nie ma to kompletnie w związku z tematem.
Pobranie tej gry to kilka do kilkunastu minut. Gry to nie chleb, że potrzebujesz tu i teraz. Dodatkowo to gra singlowa, która kompletnie nic nie oferuje za to, że zagramy o 17, a nie o 17:10.
Po co ludziom wcześniejsze pobieranie? Po co na kompie trzymać pliki, które nic nie dają? Przecież i tak w dniu premiery trzeba pobrać by było pewnie z 20gb jak nie więcej. Co to za różnica czy grę odpalimy o 17:00 czy 17:10? Ile te 150GB przy dzisiejszym internecie się będzie pobierało - 10 minut?.
Gracze Pecetowi to najgłupsza grupa popkulturowa jak istnieje.
Dodatkowo pewnie przygotowanie takiego pliku, to jakieś koszta, więc dobrze, że firma nie marnuje na durnoty kasy.
Przecież ostatnio pisałeś, że nie zagrasz, bo u Was zakazali tej gry.
6zł kosztuje trial jednomiesięczny na Kinguin, czyli tam gdzie kupiłeś swoją kopię. Chyba aż taki tępy nie jesteś. Czegoś was w tej rosji chyba uczą.
Tylko nie próbuj tego aktywować, bo u was w rosji nawet odpalenie gry będzie podobno karalne.
Na moim steam kosztuje obecnie jakieś 130zł, ale dla mnie za dużo, by w aż takiej kwocie wesprzeć Ukrainę. Dlatego poleciał Gamepass za 4,3 zł. W miesiąc spokojnie się przejdzie. Jak kiedyś spadnie w okolice 50zł, to zakupie.
Na moim steam kosztuje obecnie jakieś 130zł, ale dla mnie za dużo, by w aż takiej kwocie wesprzeć Ukrainę. Dlatego poleciał Gamepass za 4,3 zł. W miesiąc spokojnie się przejdzie. Jak kiedyś spadnie w okolice 50zł, to zakupie.
Sony chyba nigdy w swojej historii nie było tak słabe - nie chodzi o finanse, a o całą otoczkę, ilość gier czy piar. Ale też podejście graczy, którzy mają już dość kolejnych remasterów remastra. Mimo to, MS nie jest w stanie nawiązać żadnej walki z nimi.
MS ze swoim zapleczem powinien ich w tej generacji zmieść.
Minęło 5 lat gdy pierwszy raz Spencer powiedział "patrzę z nadzieją na kolejny rok" i co - i nic. Żaden kolejny rok nie był rokiem Xboxa.
Lepszej okazji nie mieli. Teraz w Sony PlayStation zmienił się CEO, więc zaprzepaścili swoją szanse.
Związki zawodowe to rak współczesnego rynku pracy. W firmie, w której kiedyś pracowałem (duże centrum dystrybucyjne), związki namówiły kilka osób do zapisania, potem kolejne i tak spora część pracowników do tych związków należy. Efekt taki, że skończyły się wszelkie premie, które były normalnie dla wszystkich pracowników. Pracownicy dostają standardową podwyżkę co roku, mimo że wcześniej jak nie było związków, to te podwyżki w jakimś tam stopniu uwzględniały wydajność. Teraz nie. Zero dyskusji jest tyle i koniec kropa. Premie światecznie - koniec, premie dla niektórych działów - koniec. Jak były jakieś zgłoszenia od pracowników, że coś tam im nie pasje np. buty, to firma starała się ogarnąć inne, by sprostać oczekiwaniom. Teraz nie ma nawet opcji.
I można tak wymieniać i wymieniać.
Jak on pisze, że do ogarnięcia tych umów potrzeba specjalisty prawnika od IT, to widać, jakie on ma pojęcie. Tam kompletnie nie ma nic skomplikowanego w tych zapisach licencyjnych. Jest to napisane prostym, zwięzłym językiem, bez używania specjalistycznego nazewnictwa. Tak, że zwykły kowalski spokojnie to ogarnie. W zasadzie konsumenta interesuje tylko kilka paragrafów tam zawartych, a nie cała umowa. Większą część umowy stanowią zapisy związane z podmiotami, które współtworzyły grę, więc aż tak bardzo to konsumenta nie interesuje. Bo co go obchodzi, że nie może czegoś tam robić z zastrzeżonymi znakami podmiotów trzecich - nic. Ważniejsze są paragrafy, które mówią o samej licencji użytkowej.
Myślę, że GrzegorzGrek to potencjalny miliarder - gdy on wytoczy wszystkie pozwy przeciw tym wszystkim dystrybutorom, którzy sprzedają gry w Polsce, to siana tyle, że do końca życia nie wyda. Mam nadzieje, że to zrobi, bo mając wiedzę o przestępstwie, mamy obowiązek prawny, takie przestępstwo zgłosić.
Proszę, możesz się wykazać - podaj jakikolwiek przykład z umowy licencyjne z jakiejkolwiek współczesnej gry, która łapie polskie prawo?
Jeżeli masz na to dowody, to śmiało do sądu. Cała masa kasy leży na ziemi. Przecież każdy dystrybutor by się pod to łapał. Może albo wszystkich w jednym pozwie pozwać, albo pojedynczy. Smiało - to Twój czas. Tyle siana.
Niby dlaczego mają się stać piratami? To, że sąd wyda wyrok, że obecne umowy są zgodne z prawem, nie sprawi, że gracze staną się w świetle prawa piratami, bo przecież posiadają umowę licencyjną.
no właśnie o to chodzi, że lubimy gry i dlatego widzimy, że ten rok to kaszana jak i poprzedni.
Warte ogrania gry w tym roku to tylko Astro, DLC do Eldena i Wukong, tylko dlatego, że jest chińska mitologia, której w grach mało. Gdyby w tej grze była inna mitologia, to gra niewarta nawet odpalenia.
Reszta gier to mega średniaki, na które w normalnym roku z wieloma hitami, byłby zepchnięte na margines.
Ograłem Stellar Blade, Rise of the Ronin, Silient Hill czy wróciłem do Finala, ale żadnej z tych gier nie poleciłbym do ogrania.
Jedynie gdy nie mamy kupki wstydu i mamy taki rok jak ten - czyli miernoty przeplatane średniakami. Wtedy można zagospodarować trochę czasu na te gry.
Przecież GrzechuGrek, to typowy domorosły znawca wszystkiego. Nie ma bladego pojęcia nawet jakimi paragrafami i ustawami się tutaj podpierać w przypadku umów licencyjnych, które w świetle polskiego prawa są pełnoprawnymi umowami jak każda inna forma, a co dopiero ogarnąć proste jej zapisy.
Przez takich ludzi właśnie jak GrzechuGrek rynek cyfrowy wygląda jak wygląda.
Bezmyślne przeklikanie instalatora, bezmyślne klikanie w sklepach przy zakupie cyfy, a potem zdziwko, że nic nie jest jego.
Najgorsze jest to, że On nawet nie zdaje sobie sprawy, że jest jednym z winowajców takiego stanu rzeczy.
Mógłby w końcu ten proces sie odbyć, zakończyć może wtedy domorośli prawnicy z internetów ogarnęliby co jest pięć. Ale znając życie i tak pewnie byłby płacz, że sąd, który wydał wyrok się myli.
Umowa licencyjna w świetle polskiego prawa jest taką samą umową jak każda inna.
Podlega dokładnie pod te same elementy jak każda inna umowa. W takiej umowie nie można zawierać klauzur, które łamią ogólne prawo handlowe. Podpisywane umowy licencyjne na gry nie łamią żadnych postanowień handlowych, żadnego prawa konsumenckiego czy jakiegokolwiek innego.
Ktoś, kto podaje przykład GTA i MTA kompletnie nie ogarnia podstawowych praw i umów, które podpisuje. Nawet szkoda czasu na tłumaczenie. Tacy ludzie to domorośli prawnicy, lekarza, biolodzy czy klimatolodzy. Wiedzą wszystko a tak naprawdę nic.
Poczekajcie na wyrok sądu, a wtedy może w końcu gracze PC się obudzą i ogarną, że nie są właścicielami niczego na PC.
Żadna z tych gier nie zapadnie na dłużej w pamięci. Do żadnej z tych gier nie wróci się po latach. Żaden z tych tytułów nie będzie w przyszłości kandydatem do Best of the Decade - może Astro. Może tylko jedna, gdy wymogiem będzie wybranie minimum jednej z danego roku.
Moim zdaniem jedynie Astro trzyma poziom Best, bo to w sumie najlepsza gra w swoim gatunku od wielu lat.
Steller Blade i Wukong, to po prostu średniaki souslaikowe. Wyróżnia je jedynie świat. Gdyby nie mitologia chińska, która de facto raczkuje w grach, to sama gra była bardzo przeciętną grą.
Rok gier, które są epizodyczne - grasz w okolicy premiery i świat na wieki o nich zapomina.
Ktoś kiedyś, może za 50 lat w jakimś cyklu retro gier wspomni o którejś z tych gier z listy.
Stalker i Indiana mogą ten rok uratować.
2023 był fatalny pod względem premier, ale ten 2024, to już przegięcie. Rok średniaków i krapów. Ciekawe jak Indiana czy dorówna Unchanterowi czy nie.
W zasadzie jeszcze Stalker i tyle na ten rok. Żeby się znowu nie okazało, że najlepszą grą będzie DLC jak w zeszłym roku.
No to jak ktoś chce zostać milionerem, to prosta sprawa. Star up, który zrobi grę skierowaną bezpośrednio na tamten rynek. Zanurzony w mitologii hinduskiej, czepiący pełna garścią z Wed Indyjskich np. z Mahabharaty. Niczym Wukong dla chińczyków. Jeżeli jakościowo byłby to produkt na poziomie Wukonga, to sprzedaż kilkunastu milionów, to pestka.

Piractwo jest ogromne w dzisiejszych czasach. Przecież dziś już złodzieje nie pobierają torentów czy innych serwisów za jakimiś trojanami, tylko bezpośrednio ze steam czy ubi, epica czy innych serwisów. Piractwo kwitnie i to mocno, bo jest z tego kasa. Kiedyś na piractwie zarabiały torenty i serwisy warezowe, a dziś każdy oszust indywidualnie może zarabiać.
Masz przykład nowych Star Warsów - tylko jedna osoba sprzedała ponad 10k w ciągu ostatniego miesiąca.
10k x 100 Rubli, to masz jakieś 40k zł w 4 tygodnie. A to tylko jedna osoba. Na tym serwisie jest ich cała masa. Takich serwisów też jest bardzo dużo. Tylko trzeba wiedzieć gdzie szukać.
obrazek
Wolny człowiek nie musi wybierać.
Athomic Heart uważam za jedna z najlepszych gier ubiegłego roku, ale grałem w wersję piracką, bo nie będę wspierał ruskich.
Mimo, że w życiu codziennym jest to ciężkie, gdyż powiązania między firmami są tak duże, że się nie da.
Np. nie wiem, czy wiesz, ale właściciel Gry-Online jest też właścicielem największego wydawnictwa książkowego w Rosji. To wydawnictwo generuje setki milionów do budżetu rosji.
Czy to znaczy, że mam nie wchodzić teraz na gry-online? Nie, bo redaktorzy nie mają wpływu na to gdzie lokuje kase ich właściciel.
Wolny człowiek nie musi wybierać.
Athomic Heart uważam za jedna z najlepszych gier ubiegłego roku, ale grałem w wersję piracką, bo nie będę wspierał ruskich.
Mimo, że w życiu codziennym jest to ciężkie, gdyż powiązania między firmami są tak duże, że się nie da.
Np. nie wiem, czy wiesz, ale właściciel Gry-Online jest też właścicielem największego wydawnictwa książkowego w Rosji. To wydawnictwo generuje setki milionów do budżetu rosji.
Czy to znaczy, że mam nie wchodzić teraz na gry-online? Nie, bo redaktorzy nie mają wpływu na to gdzie lokuje kase ich właściciel.
E tam bez odbioru. Jak widać mega Cię to interesuje, bo aż 2 razy skomentowałeś :D
I pewnie jeszcze t odczytasz, więc 3 razy się tym przynajmniej zainteresowałeś. Ba, nawet łapkę w dół dałeś. Ale hipokryta z CIebie :D
Ale się zbłaźniłeś :D
Jak już zainstalujesz, to przecież nie potrzebujesz już internetu do grania. A uruchamiając przez PSN w ogóle tego internetu nie będziesz potrzebował.
Np. na Steam w trybie offline grać można tylko przez pewien czas. Dopóki certyfikat nie wygaśnie. Wtedy trzeba ponownie się zalogować.
WIęc czysto praktycznie opcja PSN daje Ci możliwość grania bez internetu. Bez tego co jakiś czas musisz się logować na steam.
Poczekam aż będzie za grosze, albo trafi się GamePass za 4zł. Nie wspieram Ukrainy. Wystarczy już tej pomocy.
Jakby dali liczbowo, to można by w pewien sposób oszacować ilość sprzedaży poprzez trofea.
Mi to pasuje, bo mnie osobiście wkurza, ze w wielu grach zapisy się nie synchronizują. Gram na PS, potem chciałbym kontynuować na PC i dupa, muszą od nowa zaczynać. Głupota.
Najlepszym rozwiązaniem moim zdaniem, byłoby to, że PSN łączy się ze Steam i zasysa zapisy z tej platformy. Tak, by nawet w gry nie od Sony dało się grać tu i tu.
Dlatego szkoda, że to tylko dla gier od Sony będzie miało zastosowanie.
Powieści Lovcrafta świetnie oddają klimat tego gatunku. Nie musi być ponuro, by występowało to Dark.
Z seriali np. Dom Grozy z Eva Green jest też fajnym przykładem.
W DA groze właśnie stanowił świat, jego budowa, bohaterowie.
Czuć było, że w tym świecie nie jest wesoło jak się zwykłym szarakiem.
W nowym DA wszystko jest w koło takie "sweet". Huzia na juźa na najpotężniejsze istoty, przy okazji trochę pośmieszkujemy, powalimy głupa itd.
Nie ma tego poczucia, że jak nie zbiorę dobrej drużyny, to czeka bohatera coś strasznego i to nie śmierć.
Halo BioWare - patrzcie tu jakaś popierdółka rodem z gazetki kioskowej, jest bardziej mroczna niż wasz najnowszy DA, który powinien być kwintesencją dark fantasy.
Finiszer or finiszer nie ma znaczenia jak go się wywołuje. Mi osoiście ten rodzaj bardziej odpowiada niz automatyczny. Nawet z takiej podstawowej mechaniki nie potrafisz korzystać, to jak ciebie brać na poważnie.
Pisząc, że nie ma mechaniki, która jest, po prostu nie warto brać reszty Twojego tekstu na poważnie. Mechanika jest, tylko jak widać przerosła twoje zdolności manualne czy intelektualne, bo w grze dobrze jest wytłumaczone jak korzystać z finiszerów.
Na konsolach masz pudełka, a to jednak robi ogromną różnice. Jako, że danych na temat obrotu pudełkami jest niewiele, bo Sony tylko raz się wygadało, że U4 ograło 63mln, przy 15mln sprzedaży, to można mnożyć każdą sprzedaż razy 2-3.
Całkiem możliwe, że te 4mln graczy zagrało do tej pory.
Graficznie naprawdę nie jest jakoś świetnie. Jest bardzo dobrze, ale nic nadzwyczajnego. Jeszcze te ujęcia na zachód i wschód słonica, gdzie w kadrze jest wiele zieleni, dają radę. Wygląda to wtedy naprawdę świetnie. Ale gdy kamera przekręci się w stronę budynków, obiektów "ludzkich", to już jakoś to wygląda jak gry sprzed wielu lat. Chyba problem jest z pracą światłem i cieniem. Do tego szczegółowość modeli nie jest najwyższa. Np. nadkola w autach są kanciaste, a nie zaokrąglone. Takie rzeczy psuja cały odbiór. Na szczęście ta seria grafika nigdy nie stała. Ma inne mocne strony i to na nie liczę.
Obejrzę dla pani Koleśnik - jestem ciekawy jak wypadnie w takiej komedii pełną gębą.
Serial wygląda jak jakiś projekt yutubowy. Jakby go Darwini robili - niski budżet i próba wyciśnięcia z tego ile się da.
Sam Mario to postać z Donkey Konga. Tam też miał uratować Księżniczkę.
Bo łamanie gier nie ma dziś już żadnego znaczenia. Pirat i tak zagra w dniu premiery i tak. Kiedyś był prestiż i grupy się prześcigały, która pierwsza złamie, a dziś pirata to kompletnie nie obchodzi. Nikt na to nie czeka, to i nikt się tym nie zajmuje na większą skale. Złodziej i tak gra we wszystko, co wyjdzie i ma w nosie pobieranie jakiś cracków i czekanie na nie.
"dlatego do dzisiaj z gier wydanych z Denuvo w 2022 złamana została 1 a z 2023 żadna"
a mimo to złodziej ogra każdą z tych gier.
Zresztą na tych forach płatnych są też działy, gdzie ludzie udostępniają konta do gier.
Dziś tak wygląda piractwo. Kupujesz za 100 rubli konto i sobie grasz. Nikogo już crakwoanie nie obchodzi, bo nie ma to dla pirata kompletnie znaczenia.
Jak wszystko i piractwo się zmienia i dostosowywuje do rynku.
Na początku miałeś fora warezowe, potem P2P, potem torrenty, a teraz konta z grami. Jak widać po sprzedaży złodzieje przerzucili się na tę metodę.

Tak jak wyżej. Dla pirata nie ma znaczenia takie zabezpieczenie, bo kupi sobie dostęp do konta za 100Rubli - tylko kosztują konta. Więc i tak zagra i tak. Nawet sprzedają konta do ger typowo online jak Diablo IV, gdzie można sobie za te 100 Rubli kupić dostęp na np. 2 tygodnie by przejść fabułę.
W grach singlowych masz nieograniczony czas.
Takich kont sprzedaje się w setkach tysięcy od jednego użytkownika, a "sprzedawców" jest cała masa.
Jedynym działającym zabezpieczeniem antypirackim jest ograniczenie w ilości aktywacji danej gry z jednego konta - tak jak jest na PlayStation - tam kont z grami nie ma, właśnie przez to ograniczenie.
I bardzo dobrze. Uczciwy gracz nie będzie cierpiał z powodu gorzej działającej gry przez to zabezpieczenie jeżeli ma ono na to jakiś wpływ.
Dla pirata i tak to wsio jedno, bo czy by było Denuvo czy nie, to i tak zagra w dniu premiery, więc sens stosowania tego jest zerowy.
Dobra gra się obroni sama. Masa gier miała takie wątki, a mimo to się sprzedała i ludzie odbierają je dobrze. Tutaj gra leży u podstaw. Jak ktoś dobrze porównał, dostaliśmy Gothic 1,2,3, a potem Arcanie - Veilguard jest taką Arcanią w świecie DA.
Żeby chociaż był Gothiciem 3.
Doszedłem do tego pierwszego miasteczka i dalej nie mam ochoty grać. Nic kompletnie w tej grze nie jest ciekawe, a jestem osobą, która lubi zwiedzać wirtualne światy patrząc na architekturę, projekt miast itd. Zbierać wszystkie przedmioty, by je przeglądać. Bohaterowie są bez emocji, bez charakteru.
Historia jakich setki. Zero zaskoczeń. Gdyby chociaż ten Krasnolud zginał, albo umarł na tym łóżku po jakimś czasie.
Zero reakcji bohaterów na moje poczynania - postanowiłem zostawić Burmistrza, by go zwierzęta zjadły. Żaden z NPCów specjalnie się tym nie przejął. To już o zgrozo, w Starfildzie jak robiliśmy coś złego, to nasi towarzysze robili nam awantury, odchodzili czy niektórzy się cieszyli. A tu zero jakiejkolwiek reakcji. Pamięć złotej rybki.
Jak średnia jakie zaniżanie? Co to ma wspólnego? Przecież jemu chodziło o to, że osoby wystawiające niską ocenę przywalają się tylko o lgbt. Policzyłem wszystkie wystawione oceny z przedziału 0-5 na gry-olnine, które mają jakiś komentarz, bo on twierdził, że połowa komentarzy wystawiających takie oceny, przywala się tylko o lgbt. Sprawdziłem ile tych ocen było a było ich na tamten moment 20 z czego w 5 jedyną krytyką były wątki lgbt. W 15 krytykowano inne aspekty gry.
Czytaj to co komentujesz, bo to nic trudnego, by zrozumieć prosty tekst.
szkoda że nie wspominasz o potrójnym dawaniu 0/10 na trzech różnych sprzętach tzn pc ps i xbox co zaniża ocenę gry przez co nawet to że ponad 2x więcej osób poleca grę to i tak wyłapuje ocenę 2.5/10. O tym nie wspomnisz mimo iż na bank to widziałeś ale soooory nie pasuje to do twojej narracji XDDDDD
przecież napisałem, że cytuje : "Na ocenę ogólną na Golu nie ma co patrzeć - sama ocena bez komentarza nie ma żadnej wartości. "
Sama ocena czy to tu czy na Meta nie ma znaczenia, bo jest bezwartościowa. Dlatego tak jak u jak, tak i baeyuri uwzględniliśmy tylko oceny z komentarzami.
Puste wystawienie 0/10 3x nie ma w tej dyskusji znaczenia, bo nie liczy się średnia, tylko to jak argumentują ocenę 0-5 użytkownicy.
Na 20 komentarzy osób, które wystawiły ocenę i napisały komentarz, tylko 5 krytykował LGBT, a 15 resztę gry.
WIec on próbował zamanipulować, że cytuje jego słowa: "Szkoda, że nie zwracasz uwagi, że połowa komentarzy tutaj ocenia grę 0 tylko przez pryzmat czterech liter alfabetu. Bo tylko to mnie bawi. Skowyt, bo można wybrać zaimki i w grze występuje osoba niebinarna. Woah, sporo."
Co obaliłem prostym sprawdzeniem tych komentarzy.
Co się stało z GRY-Online? Czemu już u Was nie ma najnowszych informacji i najważniejszych z branży, tylko same gówno artykuły. Nasmarowaliście 50 artykuł o Dragon Age, a o tym, że wystartowało głosowanie do Złotych Dżojstików czy jakieś info o PGA zero.
Serio już u was w redakcji nie kogoś normalnego, kto śledzi branże i ogólnie jest jej ciekawy?
Nie wierzę w to, że każdy dziennikarz zGRy-Online zatrudnił sie z myślą o klepaniu durnych artykułów o tym samym w około. Jakieś ambicje, przyzwoitość dziennikarska czy coś.
Co się stało z GRY-Online? Czemu już u Was nie ma najnowszych informacji i najważniejszych z branży, tylko same gówno artykuły. Nasmarowaliście 50 artykuł o Dragon Age, a o tym, że wystartowało głosowanie do Złotych Dżojstików czy jakieś info o PGA zero.
Serio już u was w redakcji nie kogoś normalnego, kto śledzi branże i ogólnie jest jej ciekawy?
Nie wierzę w to, że każdy dziennikarz zGRy-Online zatrudnił sie z myślą o klepaniu durnych artykułów o tym samym w około. Jakieś ambicje, przyzwoitość dziennikarska czy coś.
Mogli wykupić ten ostatni film interaktywny, który sprzedawano na Steam, to marketingowo coś by rozreklamowali - Senua's Saga: Hellblade II.
Po co taką propagandę siać? Przeliczyłeś, chociaż te komentarze z oceną 0 i ile z nich wytyka LGBT? Pewnie nei, bo nie pasowałoby to do Twojej narracji. Zrobiłem to za ciebie.
Od 31 do dziś 05 - z wszystkich wystawionych ocen i komentarzy, które dały 0-5, tylko 5 jest czysto o LGBT na 20 ocen z komentarzem 0-5. Czyli mamy tylko 5 komentarzy, gdzie podludzie płaczą tylko o lgbt, a 15, gdzie ludzie wytykają masę błędów - kompletnei nie związaną z lgbt.
Więc statystycznie skowyt jest o jakość produkcji tj, dialogi, fabułę, mechaniki, świat, miałkich bohaterów itd.
Chyba że wybrałeś te 5 komentarzy i uważasz je za całokształt ocen 0-5 (z komentarzami), bo pasują do Twojej narracji.
Dlaczego chciałeś zmanipulować danymi? Niczym się to nie różni od tych podludzi, którzy krytykują tylko za te wątki.
Na ocenę ogólną na Golu nie ma co patrzeć - sama ocena bez komentarza nie ma żadnej wartości.
Gra należy do najpopularniejszego gatunku gier na świecie w segmencie single player, czyli Fantasy RPG, więc te 80k, to jest dramat.
Jeżeli nie pochwalą się sprzedażą w ciągu tygodnia, to znaczy, że sprzedaż była tak fatalna, że może mocno nadszarpnąć budżet na nowego ME.
Momentami gorsza momentami lepsza. Poziom właśnie współczesnych gier cool.
Dialogi Bellary, to taki cringe, że aż zęby bolą.
Jakość dialogów jest gorsza niż w Starflidzie. To poziom nowoczesnych gier z segmentu "We are all cool". Jak chcesz sobie porównać, a nie zrobić spojlerów, to obejrzyj sobie jakikolwiek gameplay z Forzy5 czy The Crew Motorfest.
Nawet w opcjach wyboru nie masz możliwości nakrzyczenia na kogoś, zbesztania go, czy po prostu powiedzenia wprost, że gada głupoty.
Przykład parafrazujący dialog, w którym musimy stanowczo powiedzieć komuś, że nie czas na pierdolamento tylko czas ruszać:
„Eee… wiesz, może moglibyśmy już, no… zacząć się zbierać? Znaczy, jak oczywiście chcesz, nie to, że coś narzucam! Tylko, no… bo tak pomyślałem, że im wcześniej, tym, no wiesz, może szybciej dojdziemy, a nie chciałbym przeszkadzać czy coś, ale może jednak… eee… moglibyśmy już iść, jeśli to dla ciebie okej?”
Ciekawe jest to dlaczego oni tego patcha 60klatek nie robią. Do innych gier zrobili, to tego nie. Jest to mega dziwne, bo gra chodzi w 60 klatkach na PS4 Pro, więc tym bardziej na PS5 będzie śmigać. Może jakieś chore zapisy w umowie z FS, bo nie ma żadnego sensownego wytłumaczenia. Sama gra też nie wykrzacza się w 60 klatkach, działa tak samo, nalicza wszystkie ataki i punkty tak samo.
Jak ktoś mówi "nigdy" to należy przestać go słuchać.
Bum na AI jest ogromny, ale kładzie on nacisk na stworzenie SuperAI, a nie zajmuje się takimi pierdołami jak gry. Dlatego postęp w grach w porównaniu do reszty jest wiele wolniejszy. Poza tym jest to cholernie droga rzecz. Wygenerowanie na swoim PC jednego obrazka, to koszt około 3gr, czyli tyle ile naładowanie przeciętnego telefonu. Logiczne, że nikt o zdrowych zmysłach nie będzie tech pchał na większą skalę.
Gry, to w najprostszym opisie, zapis matematyczny. AI bez kłopotu może wykonać każdy element, jaki w grach jest. Od scenariusza, dialogów, voice actingu, po pisanie samemu kodu źródłowego.
Jest np. projekt Google Genie , które generuje bardzo proste platformówki ze szkicu, rysunku czy opisu. Może też i 3D zrobić, ale to jeszcze badziewie. Ale platformowe są jak najbardziej grywalne. Coś, co w NES Makerze zajęło by kilka godzin, tutaj AI robi w kilka sekund.
Jest też DreamWord, gdzie promtami opisujemy przedmiot, a ten pojawia się przed nami.
Nie dziś, nie jutro, ale AI to przyszłość gier.
Nie będzie narzekania jak na ostatniego Dragon Age, gdzie nasi kompani są bezużyteczni, bo dzięki AI będzie można im nadać cech takich jak ma normalny gracz. Będą się zachowywać jak gracz.
Zresztą namiastkę tego mamy w Modzie do Skyrima, który min. podpina pod NPCa ChatGPT. Wystarczy, że nakierujemy kamerę na przeciwnika, powiemy przez mikrofon, co ma nasz NPC zrobić np. zaatakować tamtych i on to zrobi. A to mod zrobiony przez społeczność dawno temu.
Walka jest banalna i nie ma znaczenia na jakim poziomie. Klikasz A i z zamkniętymi oczami pokonujesz przeciwnika. O każdym ataku gracz jest informowany. Masz okręgi, gdzie obszarowy zaraz uderzy, masz linie, po której będzie leciała strzała, masz pokazane, z której stronę atakuje przeciwnik. Jest to chyba jeden z najgorszych systemów walki, z jakim kiedykolwiek miałem do czynienia. Kompletnie nie ma żadnego wyzwania.
Kompani są i tyle o nich można powiedzieć. Możesz im wydawać bardzo okrojone rozkazy, by np. połączyć ich ataki w kombosy, ale tak to ich obecność nie ma żadnego wpływu. Są nieśmiertelni - przynajmniej u mnie nigdy nie zginęli.
Błędem projektowym jest moim zdanie brak możliwości wydawania podstawowych rozkazów naszym kompanom jak np. idź tam, strzel tam, zaatakuj tamtego itd.
Jest misja, w której masz zniszczyć pewne elementy z odległości, bo nie da się do nich podejść. Pierwsze co chciałem zrobić, to rozkazać kompance, która jest łucznikiem, by to zestrzeliła - oczywiscie gra nic takiego nie oferuje.
Kompani nie są kompletnie nam do niczego potrzebni. Nie ma żadnych ani negatywnych, ani pozytywnych zdarzeń wynikających z tego, że wybrałeś do misji taką, a nie inną postać. Jeżeli nie zabierzesz takiej, która przyda się w misji, to gra i tak daje Ci możliwość skorzystania z koła ratunkowego i wezwania tej postaci, mimo że jej nie chciałeś - debilizm. Skoro kogoś nie zabrałem, to chce tego konsekwencje.
Przykład - w jednej z misji musimy naprawić pewne urządzenia, ale ze sobą nie zabrałem "mechanika". Oczywiście to żaden problem, bo gdy trzeba było naprawić, to magicznie ten towarzysz przybywał na ratunek - nawet nie fizycznie tylko magicznie.
Więc tak, drużyna, wybory z nią związane w tej grze nie mają kompletnie znaczenia.
Eksploatacja leży. W misjach fabularnych, bo te tylko wykonuje obecnie. Trasa jest liniowa. Masz przejść z A do B po dosłownie linii prostej. Czasami odbijając w którąś strone. Pomieszczenia ukryte, skarby ukryte czy przedmioty są widoczne na mini mapie. Błąd projektowy po prostu. Jak podejdziemy do ściany, to na mini mapie widzimy, że tam za nią jest jakieś pomieszczenie, a nawet pokazują się ikonki skrzyni i innych elementów tam będących. Dostanie się za tą ścianę, to albo poszukanie kryształu, który jest w promieniu 20m ściany, albo przekierowanie lasera, który też jest widoczny, a droga do niego zaznaczona na mini mapie. Ewentualnie rozwalić taką ścianę czy to mieczem, czy balistom.
Na mini mapie zaznaczone są też drabiny. Możemy się do nie nawet nie zbliżyć, a i tak na mini mapie ją pokaże. Zbyt duży obszar rysowania mini mapy względem gracza. Błąd projektowy.
Wszystkie miejsca "ukryte" są banalnie dostępne i dosłownie kilka metrów od głównej ścieżki. Nie ma tak jak w Dark Solsach czy tego typu grach, że ukryta ścieżka prowadząca, przez ukryte komnaty, była dłuższa niż główna.
Tutaj mamy główną ścieżkę podzielona na punkty. Każdy z punktów ma jakieś elementy czy to bramę, którą musimy otworzyć, czy usunąć przeszkodę czy inne elementy, które pozwolą przejść dalej. Ukryte lokacje zawsze są tylko przy takich punktach. Idąc między punktami nie trzeba się nawet rozglądać, bo nic tam nie będzie.
Eksploracja tutaj jest nie potrzebna, bo ani nowe przedmioty nic nie dają, ani nic tam specjalnego nie ma, ani rozwój naszych kompanów nie ma sensu, bo są niepotrzebni, ani rozwój naszej postaci jest nie potrzebny, bo walka jest prosta.
Zakładam tylko te przedmioty, które przypadkowo znajdę, a są lepsze. Nie ulepszam, nie rozwijam. Nawet postaci. Mam z kilka punktów wydanych, a w zanadrzu z 20.
Już na samym starcie wiesz jak fabuła się skończy. Zarówno nasza drużyna to nieudacznicy, jak i nasi główni przeciwnicy. Nie będę tłumaczył już dlaczego, bo spoilery byłby za duże.
Ależ ta fabuła jest durna. Tu naprawdę trzeba wyłączyć myślenie, bo co chwile widać dziury czy brak logiki.
Czemu ci bogowie sami po ten sztylet nie poszli? Leżał sobie ot, tak na ziemi niczym niechroniony. Oni mają informacje o nas, wiedzą, że nasza drużyna to zbieranina nieudaczników, która nic nie potrafi. Zamiast polecieć, zabrać go osobiście, to wysłali jakiegoś randoma.
Nasza grupa nawet podjazdu by nie miała do nich. Reszta świata ma wywalone na nich, więc nikt by nam nie pomógł.
Durnota goni durnotę w tej grze.
Sens zbierania drużyny jest żaden. Po co mamy kogokolwiek wybierać, jak i tak w kluczowych momentach gra daje hendikap w postaci możliwości przyzwania każdego członka drużyny, którego nie zabraliśmy. Debilizm.
Skoro kogoś nie wziąłem, to chce poczuć tego konsekwencje zarówno pozytywna jak takie będą jak i negatywne.
Sensu w rozwijaniu postaci czy drużyny też nie ma. Można klikać A z zamkniętymi oczami, a i tak każdego pokonamy.
PCtowcy jak zwykle 100 lat za resztą. Jak nie dostaną portu 14 letniej gry, to 11 letnie funkcje w grze :D
To pokazuje po portu ułomność twórców. Każda gra nastawiona na fabułę musi mieć prolog, albo przynajmniej flimik wprowadzający na samym początku, by gracz wiedział co było wcześniej. Przynajmniej na tyle, by wiedzieć co się dzieje.
To jest podstawa, która jest obowiązkowa. Ale jak widać partacze z Bio nawet tego nie potrafią.
No właśnie w grze nie ma kompletnie żadnego wytłumaczenia na początku. Nie interesują mnie poprzednie gry, bo w nie nie grałem. Wpadliśmy na plac, przewróciliśmy posągi i tyle. Zero innych elfów pomagających itd.
Dla mnie to fabularnie kompletnie nielogiczne. Co z tego, że część elfów nie przepada za nim. Są rzeczy ważniejsze ponadto, a odzyskanie tych straconych elementów, to powinien być priorytet dla każdego elfa, nie zważając na to czy ktoś jest lepszy, czy nie. Po za tym z dialogów można wywnioskować, że z 3 bogów, ten był "najlepszy".
Tylko po przez odzyskanie swoich :przywilejów" Elfy mogłyby odbudować swoja "potęgę". Bez tego są nic neiznaczącym pyłem.
Pytanie fabularne.
Dlaczego nikt kompletnie nie pomagał temu Elfowi, który odprawiał ten rytuał?
Gra nie posiada żadnego prologo, przez co kompletnie nie wiadomo co się dzieje w świecie.
Wiemy tylko, że ten Elf zrobił coś, że wszystkie Elfy straciły swoje przywileje wynikające z krwi, czyli min. nieśmiertelność. Rytuałem chciał to naprawić więc dlaczego nikt mu nie pomagał? Przecież to powinno być w interesie dosłownie każdego żyjącego elfa.
Mnie też to strasznie odpycha. Można zrobić baśniową grę dla dorosłych jak i młodszej grupy co pokazało, chociażby Fable.
A tu jedną z najgorszych rzeczy jest klimat i budowa świata niczym współczesne gry wyścigowe jak Forza, Motorfest czy nowe NFSy - czyli taki klimat ziomalski, cool, aż do porzygu. Wszyscy jesteśmy fajni, równi itd. Nie ważne, że na świat zstąpiło zagrożenie, jakiego do tej pory nie było - jakby w Diablo na ziemie zszedł sam Diablo wraz z Ojcem i Dziadkiem, świat żyje dalej jakby nigdy nic. Mocarstwa, państwa, organizację itd. mają to w nosie. Jakiś random bez umiejętności sam musi ogarnąć problem.
Drugim fatalnym elementem są "wybory" dialogowe, które w zasadzie nic nie znaczą, bo są takie same. Nie możemy przyjąć stanowiska, że "ej kur*a, zaraz w najlepszym przypadku wszyscy zginiemy, więc się ogarnijmy" - czyli takiego prawdziwego twardego bohatera. Tylko mamy możliwość takiego głaskania niczym małego dziecka po główce. Żeby tylko zbyt mocno czegoś nie powiedzieć. Mega bezpieczne. Nie ma znaczenia czy komuś przyznamy racje, czy powiemy "bardziej stanowczo". A stanowczo w tej grze to:
„Eee… wiesz, może moglibyśmy już, no… zacząć się zbierać? Znaczy, jak oczywiście chcesz, nie to, że coś narzucam! Tylko, no… bo tak pomyślałem, że im wcześniej, tym, no wiesz, może szybciej dojdziemy, a nie chciałbym przeszkadzać czy coś, ale może jednak… eee… moglibyśmy już iść, jeśli to dla ciebie okej?”
Z pierwszym zdaniem się zgodzę. Po przegraniu kilku godzin jedną z najgorszych rzeczy jest klimat i budowa świata niczym współczesne gry wyścigowe jak Forza, Motorfest czy nowe NFSy - czyli taki klimat ziomalski, cool, aż do porzygu. Wszyscy jesteśmy fajni, równi itd. Nie ważne, że na świat zstąpiło zagrożenie, jakiego do tej pory nie było - jakby w Diablo na ziemie zszedł sam Diablo wraz z Ojcem i Dziadkiem, świat żyje dalej jakby nigdy nic. Mocarstwa, państwa, organizację itd. mają to w nosie. Jakiś random bez umiejętności sam musi ogarnąć problem.
Drugim fatalnym elementem są "wybory" dialogowe, które w zasadzie nic nie znaczą, bo są takie same. Nie możemy przyjąć stanowiska, że "ej kur*a, zaraz w najlepszym przypadku wszyscy zginiemy, więc się ogarnijmy" - czyli takiego prawdziwego twardego bohatera. Tylko mamy możliwość takiego głaskania niczym małego dziecka po główce. Żeby tylko zbyt mocno czegoś nie powiedzieć. Mega bezpieczne. Nie ma znaczenia czy komuś przyznamy racje, czy powiemy "bardziej stanowczo". A stanowczo w tej grze to:
„Eee… wiesz, może moglibyśmy już, no… zacząć się zbierać? Znaczy, jak oczywiście chcesz, nie to, że coś narzucam! Tylko, no… bo tak pomyślałem, że im wcześniej, tym, no wiesz, może szybciej dojdziemy, a nie chciałbym przeszkadzać czy coś, ale może jednak… eee… moglibyśmy już iść, jeśli to dla ciebie okej?”
Ależ te postaci w grze DA:V są bezpłciowe. Nie wiem, czy oni tak specjalnie, czy po prostu nie potrafią charyzmatycznych charakterystyk napisać.
Jedynie ten Elf, któremu przeszkadzamy daje rade (mam nadzieję, że finalnie jednak mu pomożemy i połączymy siły, bo to, co on chciał zrobić to przecież dobra rzecz. Szkoda, że nie dało się mu pomóc, tylko trzeba było przeszkodzić)
Reszta postaci jest tak nijaka, że musiałem w googlach sprawdzać ich imiona podczas wyborów dialogowych. Tu też wychodzi brak doświadczenia w reżyserii scenek. Kamera powinna być w takich momentach tak skierowana, by nawet bez pamiętania imion, było widać, że te dialog to postać z lewej, a ten do z prawej.
Czuć tu mocno zwykła generyczność jakiegoś losowego świata fantasy. Niczym z jakiegoś generatora. Jedynie aspekt odebrania "przywilejów" Elfom, jakoś się wybija. Gdybyśmy nie przerwali rytuału, to gra skończyłaby się po 5 minutach.
Jak się nie poprawi dalej, to o fabule, postaciach i samej grze nikt nie będzie pamiętał za miesiąc.
Ależ te postaci w grze DA:V są bezpłciowe. Nie wiem, czy oni tak specjalnie, czy po prostu nie potrafią charyzmatycznych charakterystyk napisać.
Jedynie ten Elf, któremu przeszkadzamy daje rade (mam nadzieję, że finalnie jednak mu pomożemy i połączymy siły, bo to, co on chciał zrobić to przecież dobra rzecz. Szkoda, że nie dało się mu pomóc, tylko trzeba było przeszkodzić)
Reszta postaci jest tak nijaka, że musiałem w googlach sprawdzać ich imiona podczas wyborów dialogowych. Tu też wychodzi brak doświadczenia w reżyserii scenek. Kamera powinna być w takich momentach tak skierowana, by nawet bez pamiętania imion, było widać, że te dialog to postać z lewej, a ten do z prawej.
Czuć tu mocno zwykła generyczność jakiegoś losowego świata fantasy. Niczym z jakiegoś generatora. Jedynie aspekt odebrania "przywilejów" Elfom, jakoś się wybija. Gdybyśmy nie przerwali rytuału, to gra skończyłaby się po 5 minutach.
Jak się nie poprawi dalej, to o fabule, postaciach i samej grze nikt nie będzie pamiętał za miesiąc.
Przy dzisiejszej technologi i łatwości zdobywania kasy, założenie studia i robienie własnej gry nie stanowi problemu. Problem stanowią ludzie - brak twórców z pasją, którzy zrobiliby grę taką, w jaką sami chcieliby grać. Takich jest niewielu. Gier rocznie wychodzi kilka tysięcy, a z tego może jeden dwa tytuły są rzeczywiście warte ogrania. Większość się ogrywa, bo to jedno z hobby, a nie dlatego, że to coś mega dobrego.
Zapaść twórcza też nie pomaga. Nie ma zbyt wielu innowacji w rozgrywce.
W zasadzie co stworzono w latach 90-2010 jest tylko rozwijane.
Gta VI będzie tym samym GTA co III, tyle że dostosowana do współczesności. Może jakiś drobiazg wprowadzą, na który będzie jakiś hejp przez pół roku. Jak z 3 grywalnymi postaciami przez prawie 90% fabuły.
Tak PGA, czeski błąd. Mienią się największym portalem growym, to powinien być ich obowiązek, by tam być i zdać relacje. A nawet mieć swoje stanowisko.
Nawet nie z samej czysto biznesowej strony, ale jako portal growy, który ma ludzi, których "jara" ten temat.
Chyba że rzeczywiście żaden pracownik z Gry-Online nie ma nawet grama ambicji. W normalnej redakcji to pracownicy powinni się zabijać o to kto tam pojedzie.
Dlaczego na Gry-Online nie ma żadnej relacji z TGA? Przecież to największe targi growe w naszym regionie. To jakby portal sportowy nie robił relacji z Euro.
Kiedyś potrafiliście robić porządne relacje z targów. Nawet stronę w specjalne banery zmienialiście. Dużo artykułów, relacji, ciekawostek itd. A teraz cisza.
Czemu?
Czyli potencjalnie kolejny krap w tym roku. Po inflacji ocen 7/10, to już naprawdę padaka.
Taki Avatar: Frontiers of Pandora dostał 8/10, to zbyt dobrze o DA nie świadczy.
Ciekawe, jaką grę będzie robiła Tokarczuk, bo zgarnęła 17mln na produkcje gry z grantu FENG.
Niech się weźmie za robotę, bo od premiery nie dodał nic co skłoniłoby do ponownego odpalenia.
Jak on ma takie tempo, to ta gra nigdy z prealha nie wyjdzie.
Dostać nagrodę od Amnesty International, to jak otrzymać nagrodę pokojową od ISIS.
Po za tym to gry, które nie wywołują zbyt wielu emocji, a refleksji nawet nie ma co wspominać.
To już TLOU emocjonalnie i refleksyjnie w porównaniu do tego, to rolerkoster.
Łatwo się takie frazesy mówi z pozycji osoby, która w branży nic nie znaczy i nic nie może. Może sobie tak mówić, bo jego słowa nie mają żadnego znaczenia dla rynku. To samo ze sprawnością - może całe elaboraty pisać o tym, jakie to by dana gra nie osiągnęła wyniki, to, że deweloperzy stracą prace, przez politykę jaka jest od kilkunastu lat, bo nie ma na to wpływu.
Gracze wybrali już dawno i zdecydowali co chcą. Jego gadanie nic nie zmieni.
Gracze określi, że chcą gry wypożyczać, nie bardzo liczy się dla nich jakość produkcji, a biorą to co marketingowo dobrze stoi.
Niestety smutne to, co z rynkiem gier się stało.
Mimo to pirat ma na to wywalone i sobie gra w D4. Jak zresztą w każdą grę, jaka wyszła na PC.
Dlatego piractwa nie ma na PS, ale na PC i Xboxie jest. Nie ma obecnie gry czy to na PC, czy na Xbox, której pirat nie spiraci w dniu premiery. Nie kompletnie znaczenia, jakie zabezpieczenia ma gra ile Denveo i innych pierdół. Pirat gra od dnia premiery.
Blizzard myślał, że skuteczne będzie wrzucenie większości plików gry na serwer, by gra odczytywała pliki na bieżąco z serwerów. Nic to nie dało. W Diablo4 pirat gra kiedy chce.
G2, to dla mnie jedna z najlepszych gier w historii. Zarywałem dla niej noce.
W zasadzie dopiero Wiedźmin 3 dał mi te same emocje, o G2.
G1 to dla mnie gówno pod każdym względem. Wolę G3 od G1.
Dubbing w G1 leżał i kwiczał.
Jestem graczem od początku lat 90 i dobrze pamiętam tamte lata. Grało się w każde "gówno", bo tak mało gier było dostępnych. Dema katowało się po kilka set razy.
nie, dubbing w G1 nie należał do dobrych. Każdy, kto grał w okolicach premiery, wie, że nie on odpowiadał za sukces.
Brzmi o wiele lepiej niż w oryginale. Co by nie mówić, to dubbing w G1, to była ta słabsza część gry. Bezimienny mówił tak sztywno, że czasami zastanawiałem się, czy Bezi, to nie jest jakiś Zombie, którego wskrzesili magowie. W zasadzie żaden głos nie zapadł mi w pamięci z G1. Wszystkie takie jakieś robotyczne.
Ciekawe jak tutaj będzie brzmieć Bezi. Te głosy co pokazano, brzmią spoko.
Nie wystawię grze oceny, bo musiałbym dać 1/10. Nie ingeruje się z fabułę gry i smaczki przygotowane przez oryginalnych twórców. Można coś zmieni, by dostosować do rynku, ale nie globalnie tak jak zrobiono z zakończeniem i wywaleniem języka japońskiego.
Czyż nie po to wypuścił płatną wersję pre-alpha, żeby mieć fundusze na rozwój?
Niech zatrudni kogoś, kto ogarnia UE5, a nie sam paprze. Z takim podejściem, to ta gierka nigdy nie wyjdzie z pre-alpha.
Jak ktoś nie chce czekać, to może sobie obejrzeć serial Elfen Lied - ST, to zrzynka z tego serialu, dość mocno przypudrowana, by nie była tak brutalna.
Ciekawe jak z fabułą. Scenariusz do Dead Space był inspirowny powieścią Stanisława Lema, więc jako tako dał radę. Zobaczymy jak tu.
Grając w Wukonga miało się wrażenie, że juz się tam było. To właśnie ogromny minus UE5, że gry tego samego gatunku i podobnym świecie, będą wyglądały tak samo. Jeżeli twórcy UE5 nie porobią jakiś modyfikacji, która da trochę artystycznego kunsztu, to będzie zalew tego samego. Gdyby zamiast tej babki wstawić Wukonga, powycinać fragmenty i skleić z Trailerem Wukonga, to nikt nawet by się nie skapnął.
Przecież nie ma już kompletnie różnicy między NFS, Forza, Crew, TDU i innymi z ostatnich lat. Wszystko robione na jedno kopyto. Można spokojnie zamienić np. w Forzie 5 logo początkowe na TDU i nikt się by nie zorientował. To samo z każdym innym tytułem wyścigowym arcadowym.
Wszystkie te gry, to jedne wielkie g.
Nie no weźcie w końcu wymienicie tych paprochów, których macie w redakcji.
"Oglądaj z nami pokaz gier Microsoftu. Xbox Partner Preview odbędzie się dziś wieczorem"
Jak tytuł ma się do stanu faktycznego? Po co kłamać?
"Dziś Microsoft zaprezentuje produkcje od studiów zewnętrznych w ramach wcześniej zapowiadanego wydarzenia Xbox Partner Preview."
Dokładnie tak. Sam Liu był u mnie w domu i przystawił mi do głowy pistolet mówiąc, że muszę teraz korzystać z 6G. Chory świat. Zmuszają ludzi do korzystania.
Aż tak tępym nie możesz być
Czy w sumie jak każde tego typu gra, gdzie poziom trudności określi ilość lutu w świecie. Standardowa mechanika. Mniej amunicji, więc bardziej trzeba uważać, nie wypstrykać się tak szybko z zasobów i postawić bardziej na omijanie.
Na normalnym powinno być tyle tego, by niedzielny gracz się nie odbił.
W poprzednie części grałem gdzieś w okolicach 2011. Czuć już wtedy było kwadratowość gameplayu. W porónaniu do innych FPSów z tamtego okresu, to Stalekry mocno odstawały pod względem movementu, frajdy ze skradania, czy nawet fabuły. Jak na tak rozdmuchany w świecie growym tytuł, to gra nie stanowiła większego wyzwania. Pamiętam, że instalowało się właśnie wtedy jakiegoś moda zmieniającego balans, by podnieś wyzywanie, bo oryginał był banalny. Zobaczymy jak będzie tutaj.
Mam nadzieje, że od tego czasu się rozwinęli i gra nie będzie używała tanich chwytów udających trudność jak w poprzednich.
Ciekawi mnie klimat, bo tego w poprzednich częściach nie było za bardzo. Nie miało się wrażenia takiego, że jest się gdzieś za wschodnią granicą w czasach i klimatach bardziej postsowieckich.
Konkurencja w przypadku Metro i Athomic Heart jest sporo. Tamten klimat aż wylewa się z ekranu.
Fajnie. Jak co roku od 2020, wyjdzie Spencer i powie "rok 2025 będzie rokiem Xboxa". Po czym zaprezentują jakieś nikogo obchodzące indyki, jakiś traser Fable czy innej dużej gry od MS, która wyjdzie na świętego Dygdy,
Przynajmniej może coś o tym nowym wariancie Xcluda powiedzą . Ciekami mnie, jaki oni na to mają pomysł w szczególności, że konkurencja odjechał i oferuje dużo lepsze warunki za mniejsze pieniądze.
Plotki mówią o nowym abonamencie tylko dla Xclouda i tym, że będzie można odpalać gry ze sklepu MS. Byłoby spoko. Patrząc na konkurencje, to taka usługa musiałby kosztować maksymalnie 19.99zł na miesiąc.
Bardziej Microsoft, bo kiedyś na E3 Microsoft odpalał gry na PC, stawiając na stoisku do grania konsole. Ludzie grali, myśląc, że grają na Xboxie.
Gdzie Ty widzisz obronę? To zwykłe stwierdzenie faktu jak 2+2=4.
Osoby, które twierdzą, że Nintendo robi źle, że broni własnego majątku, lecą do kolejnych wątków, by płakać, że gry się "wypożycza". Skoro dla nich firmy nie mogą bronić własnej rzeczy, to chyba trochę hipokryzją zalatuje, gdy gracze bronią "zakupionych gier". Przecież dla nich pojęcie własności nie istnieje.
Nie ma czegoś takiego jak moralność, bycie dobrym itp. w biznesie. W biznesie jest ważne prawo i jego przestrzeganie. Ważny jest rynek, który weryfikuje co chce klient. Dla jednych sprzedawanie BGII za 250zł, to niemoralne, a dla drugiego sprzedawanie za pełna cenę wersji pre alpha gier jest ok.
Moralność nie istnieje, bo każdy człowiek, to hipokryta.
Ludzie płaczą, że steam nagle uszczelnił nazewnictwo i że gry się "wypożycza". Mówią, że to złe, niemoralne i niehonorowe. Poczym idą i kupują te gry.
Gracze to naprawdę debile. Nintendo pewnie, że ma emulatory do odpalania gier na PC zrobione przez siebie i je wykorzystuje. Więc czemu mieliby siebie pozować?
Dobrze, że Nintendo walczy z kolejnymi emulatorami. W końcu ich gry ich system należą do nich. Są prawnie zastrzeżonymi produktami itd.
W wolnym świecie obrona własnego majątku, własnej rzeczy to podstawa wolności.
Gier nie tworzy się po to, by na nich zarabiać, tylko z pasji, by uszczęśliwić kogoś - kiedy BG i inne tytuły Larian będą za darmo?
Wszystkie filmy z Nickem Patrickiem Harisem, to zbiorowisko gagów i żartów dosłownie z wszystkich. Od Muzułmanów, którzy chcą porwać samolot, po Jezusa bawiącego się na imprezie i robiącego głupoty, po śmianie się z żydów itd.
Ale mamy też takich reżyserów jak Lars von Trier, Vincenta Gallo, Eli King i wielu wielu innych.
Film o córce Mahometa (The Lady Of Heaven) - no bardziej chyba nie da się odjechać. Mimo że w krajach Muzułmańskich zakazany, to w VOD jest powszechnie dostępny. To samo w kinach było.
Nie pamiętam tytułu, ale był taki film, który też wywołał burzę w krajach muzułmańskich a w stanach czy wielkiej Brytanii powszechnie dostępny. Przedstawiał Mahometa jako złodzieja, gwałciciela i kobieciarza. Albo film w którym Muzułmanin odkrywa, że był adoptowany, a prawdziwi jego rodzice są Żydami :D Nawet nasz serial 1670, gdzie żartów z żydów jest cała masa.
Serial z 2021 We Are Lady Parts opowiadający o Brytyjskim zespole pankowym w którego skład wchodzą same Muzułmanki. Też odlot na temat stereotypowego traktowania i postrzegana Muzułmanów i gagów z tym związanych.
Albo serial w stylu Family Gay - The Great North, gdzie chyba córka bohaterów ma muzułmańskiego chłopaka. Też masa żartów z tym związana.
No właśnie i serial Yellowstone, gdzie dosłownie walą we wszystkich i wszystko po równo. Mahomet tańczący w stroju Hawajskim wraz z Jezusem? Nie ma problemu, Maryja tańcząca z Buddą? no problem itp.
Nawet Hinduski serial Special Ops 1.5 zawiera wiele wątków muzułmańskich odnoszących się do terroryzmu z nim związanego. Pokazujący w prost Muzłumanin=Terrorysta.
Czy Brytyjski serial z 2019 - Ramy - też pełno gagów.
Przykładów jest cała masa. Od seriali, filmów, po książki, muzykę czy anime. Nie tylko w zachodnim świecie, ale też jak wyżej wymieniłem w daleko wschodnim.
Przecież, to nie jest sponsorowany. Chciałeś zabłysnąć, to było się brokatem posypać, skoro czytać za bardzo nie umiesz ;)
Nie jesteś właścicielem, tylko licencjobiorcą. Korzystasz z licencji, która jest Ci przyznana na jakiś czas. Nie musi być on ściśle określony.
To tak jak z każdą inną usługą, którą ktoś Ci świadczy. Dostawca internetu też może Ci nagle przestać dostarczać internet, a Ty będziesz musiał wtedy odesłać sprzęt należący do tej, że firmy. Tak samo jest z licencjami i czy chcemy czy nie, tak to działa od nastu lat i będzie tak działać, bo żadne korpo nie zgodzi się na to, by dostarczać usługi dożywotnio. Byłby to chory przepis. Zresztą, który bardzo szybko korpo by obeszło. Dwie spółki - jedna robi gry, druga sprzedaje. Po wycofaniu gry, skółkę sprzedającą się zamyka i tyle. Nie ma firmy, nie ma podmiotu odpowiedzialnego. Wypuszczenie wersji offline, to koszty. Po co firma ma ponosić koszty jak nie musi.
Było płakać jak wprowadzano na PC cyfrę, a nie potulnie przyklaskiwać i cieszyć się, że będzie wygoda.
Przestańcie panikować. Gry to nie jest nic, o co warto walczyć czy się spinać. Ani to dobro kulturowe, ani żadne inne. Prosta rozrywka dla prostych ludzi.
Jakieś popierdółki freeddmr są, ale to zwykły chwyt marketingowy, bo nadal obowiązuje umowa licencyjna, i taka kopia np. z goga bez licencji jest tym samym co kopia pobrana z torentów.
Oczywiście, że najlepiej jakby producenci wypuszczali łatki offlinowe, gdy już dany produkt wycofają i zaprzestaną go sprzedawać, ale to się nigdy nie stanie. Prędzej wszystkie gry przejdą w tryb online - będą single niczym Diablo IV czy III. Nikt nie zmusi Microsoftu do wydania łatki do tych gier, by działały bez serwerów, mimo że 2 działa. I to może czekać wszystkie inne gry.
Niestety, ale takich czasów dożyliśmy, że większość rzeczy nie będzie nasza.
Raczej wszystko wskazuje na to, że za te kilka lat nie będzie w ogóle gier w klasycznym wydaniu, a usługi pełna gębom. Granie przez chmurę, a nie lokalne trzymanie plików, Gry jako dobro abonamentowe jak dziś seriale czy muzyka.
Ludzie tego chcą, a że większość ma w nosie jakąkolwiek wolność, to nic z tym nie zrobimy. Zamiast zaprzątać sobie głowę tym, że kiedyś może nam jakaś głupie giereczka zniknąć z konta, to lepiej zrobić w tym czasie coś pożytecznego.
Dorosły chłop, a się zabawkami bawi - świat w złym kierunku idzie.
Gracze to naiwna i głupia grupa społeczna. Żadne przepisy się nie zmienią, by produkt cyfrowy był własnością Waszą z możliwością odsprzedaży. Dlatego, że kropo na jedne durne przepisy, znajdzie 10 obejść.
Zakaz handlu w niedziele? - otwieramy czytelnie.
Nakaz przeniesienia pracownika z umowy śmieciowej po pewnym czasie? - przerzucenie pracownika do spółki pośredniej. Itd.
Napisałeś ten posta w takim tonie jakbyś się obraził, że ktoś śmiał powiedzieć, że to proste. Tak, dziś to proste i wygląda tak jak napisałem. Wyciągasz tekstury z gry, grupujesz na rodzaje, wrzucasz ścieżkę do folderu z teksturami, do programu, a ten sam sobie mieli całość i wypluwa, w jakiej chcesz jakości tekstury. Nie obrażaj się na to, że technologia poszła do przodu i co kiedyś robiło się ręcznie, dziś robi automat.
Logiczne, że jak ktoś się tym zajmuje latami, tak jak ten koleś - bo robił takie mody do wielu gier, to ma swoje sposoby na przyspieszenie pracy. Różne triki itp.
Ma też pewnie dobrze dostrojone programy - by uzyskać jak najlepsze efekty.
Jakby ktoś chciał zaczynać teraz, to logiczne, że musiałby sie, chociażby nauczyć wyciągać tekstury z gry, obsługiwać program itp. Ale kompletnie nie musi znać się na obróbce graficznej. Możesz sie obrażać, i pisać durnoty, ale tak to dziś wygląda.
Przykład z drzwiami jest inwalidą. Wstawienie drzwi jest proste, ale jak nikt tego wcześniej nie robił, to zajmie mu to więcej czasu. Tak sami ze skalowaniem tekstur. Nie obrażaj się, tak wygladać dziś po prostu skalowanie tekstur do gier.
Pobierz sobie tego mdoa i przeanalizuj pliki - nie znajdziesz tam za wiele plików zwiazanych z modelami 3D. Zrobione są tylko bardzo proste modele.
A np. już zdobień metalowych na drzwiach nie poprawił. Jest tylko lepsza tesktura. Bo to juz bnardziej skomplikowane niż podmiana modelu gruszki.
Nie jesteś właścicielem, ani licencji, ani produktu, ani niczego inengo - podpisujesz umowę jak każdą inną.
UOKiK nic z tym nie zrobi, bo nie ma co. Nie ma tu nic niezgodnego z prawem, nic co by było złamaniem jakiś naszych wewnętrznych praw.
Bodaj w 2012 roku TSUE wydało wyrok, że kupując produkt cyfrowy możesz nim zarządzać jak chesz - sprzedać licencję na produkt cyfrowy itd. I co i nic. Minęło 12 lat i nic się nie zmieniło, bo w świetle prawa zarówno EU jak krajów Europejskich czy innych, nie otrzymujesz żadnej licencji na własność, tylko podpisujesz umowę licencyjną, a to kompletnie dwie różne rzeczy. Gdyby było inaczej, to wszystkie korpo musiałby się dostosować do wytycznych TSUE, a minęło 12 lat i cisza. Inne kropo jak np. Aple musiało pozmieniać swoje produkty od razu jak tylko UE coś zmieniła.
Ile dni minęło od sprawy w Kalifornii związanej z licencjami - kilkanaście? I już masz zmiany chociażby na stem, który teraz jaśniej i klarowniej informuje, że przyznaje Ci licencje. Kluczowe jest słowo przyznaje. Słowa mają ogromne znaczenie w prawie.
Bardzo dobrze, że w Polsce mamy takie prawo, bo z jakiej paki ktoś miałby mnie zmusić do dożywotniego świadczenia usług na rzecz licencjobiorcy? Chore by to było. Nawet MS nie ma obowiązku świadczenia usługi związanej z Windowsem - państwa musiały specjalnie dopłacić MS za to, by ten przez powinien czas po zaprzestaniu dostarczania usługi Windows 7, nadal to dla nich robił, bo nie mogli tak od razu przejść na inny system. Brak takiego wsparcia równałoby się z brakiem możliwości korzystania z takiego systemu.
Oczywiście chciałbym, by korporacje zaczęły wprowadzać tryb offline dla gier singielplayer, gdy kompletnie wycofają dany produkt z rynku nawet zrywając umowy.
Tyle, że to nigdy się nie stanie. Jakby jakimś cudem takie prawo weszło, to to obejdą, chociażby tym, że gry zawsze będą online. Jak np. teraz Diablo 4 czy 3.
Nich ich nie zmusi, by gra onlinowa, miała wersje oflinową.
Napisałem wyraźnie, że ziemniak użyty jest w kontekście tego na jak starym sprzęcie możemy grać, a nie w kontekście jego mocy.
Ziemniak w kontekście dzisiejszego sprzęt, bo to sprzed sprzed 6 lat. WIec to mega fajne, że w dzisiejszych czasach nie trzeba wymieniać sprzętu co rok, tylko spokojnie na te kilka ładnych lat sprzęt wystarcza.
Ja to ograłem 14 lat temu. Nie jestem takim nieudacznikiem, że muszę na taką pierdołę jak gra czekać 14 lat, czy pewnie podobnie tyle ile Ty masz obecnie lat :D
Przecież CYberTron ma racje. Gra na PC ma jedynie obsługę 4k i 144. Tak to nie różni się wizualnie od ostatniego odświeżenia na PS5.
Na chwilę obecną nie. Przecież wprowadzenie tylko cyfrówek na PC, też nie było dość szybkie. Najpierw powolne przyzwyczajenie, a potem na maksa.
Tak samo jest z tym.
Jest też pewna rzeczy, o której się nie mówi - tak gra zużywa zasoby np. Steam.
Powiedzmy, że jako niezależny producent wypuszczam grę na Steam. Gra się sprzedała fajne, ale dalej nie idę w gry. Zamykam studio, wycofuje się z branży, wycofuje możliwość kupowania gry na steam.
Jaki interes miałby Steam, by na wieczność trzymać moją grę na swoich serwerach, skoro nic z tego nie ma? To jest ciekawa kwestia, szczególnie, że gier coraz więcej na steam. Rocznie z 15k jest nowych.
Nic nie kupujesz i nic nie wynajmujesz - lduzie skąd Wy takie brednie bierzecie? Nie wymyślajcie sobie nowych zwrotów, nowego prawa, tylko zajrzyjcie do przepisów. Nie mieliście w szkole Podstaw Przedsiębiorczości czy jak? Licencja, to zwykła umowa cywilno-prawna.
Umowa licencyjna w polskim prawie jest umową cywilnoprawną, w której jedna ze stron – licencjodawca – udziela drugiej stronie – licencjobiorcy – prawa do korzystania z określonego dobra niematerialnego, najczęściej w postaci utworu chronionego prawem autorskim. W kontekście utworu cyfrowego, może to obejmować program komputerowy, oprogramowanie, aplikacje, muzykę, filmy, gry komputerowe czy inne treści dostępne w formie cyfrowej.
Podstawą prawną dla umowy licencyjnej w Polsce są przepisy ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 roku.
luki431 - przecież masz taki zapis w licencji, którą podpisujesz. Zgadzasz się na to, że podmiot udzielający licencje, może w każdej chwili zaprzestać udzielać CI tej licencji ale też może dokonać zmian w produkcie.
Jak ktoś ma kartę z serii RTX, to sam może sobie taki mod zrobić. Można też na CPU, ale dłużej to potrwa. Potrzebna jeszcze umiejętność wypakowania tekstur z gry i ponowne ich wgranie.
Nie wiem ile tekstur zawiera gra, ale pewnie trzeba by kompa na kilka nocy zostawić, by przerobił je wszystkie.
Te tekstury robi się za pomocą zwykłych skryptów wykorzystujących skalowanie AI.
Nic skomplikowanego.
Była kiedyś taka strona upscale.wiki, gdzie była masa silników AI, które właśnie zajmowały się skalowaniem. (teraz openmodeldb) Tylko widzę, że niektórych modeli tam nie ma. Odpalało do się w phytonie. Modele do różnych rodzajów tekstur/plików. Czy to zwykłych obrazków, plików tekstowych, po pliki video.
Popłakaliśmy nad wymaganiami, teraz czas na popłakanie nad ceną. Ach ten rynek PC. Tzn. margines płacze jak zwykle, a karawana jedzie dalej. Powoli RDR Idze w górę na liście bestselerów w Polsce na Steam - jest obecnie 17.

Ta "gra" jest dla osób kreatywnych, który potrafią spojrzeć na daną rzecz z różnych perspektyw. Bez kłopotu da się zrobić most.
Ty serio idź na jakieś lekcje z j. polskiego, gdzie nauczysz się czytać prosty tekst ze zrozumieniem.
Jak widać po statystykach steam, najpopularniejsze karty, to właśnie takie, które bez problemu uciągną RDR, więc nie wiem skąd ten ciągły płacz.
I co z tego, że gra jest z 2010 - nie ma to kompletnie znaczenia skoro i tak uruchomi się ją na ziemniaku. Gra jak na dzisiejsze czasy ma niskie wymagania, bo bez problemu uruchomi ją sprzęt sprzed 6 lat. Co mi po tym, że gra uruchomiłaby się na sprzęcie np. z 2010 jak i tak nikt już normalny nie ma takiego sprzętu?
Liczy się tu i teraz i to jaki dziś jest sprzęt.
2070 i i5-8700 to przepaść względem dzisiejszego sprzętu. Względem lat, a nie mocy. I5 to jest 7 generacji do tyłu( czy tam która jest teraz), a z kartą 2.
I to jest właśnie dziś autu, gdzie stary ziemniak jest w stanie uruchomić nowe gry jeszcze w dobrych parametrach. Ktoś, kto pamięta lata 2000, gdzie dosłownie po roku sprzęt ledwo ciągnął nowe gry, wie jak dziś jest dobrze.
Napisałem przecież wyraźnie, że współczesny biurowiec miałby lepsze parametry niż sprzęt z 2010, a nie 2070 i i5. Dlatego nie miałoby kompletnie znaczenia, że w zalecanych byłby sprzęt z 2010, bo nikt normalny nie ma takiego sprzętu do grania. Jak Ty czytasz?
Zamiast cieszyć się, że w końcu zagra się w jedną z lepszych gier i do grania wystarczy stary sprzęt sprzed 6 lat, a pewnie i starszy, bo to tylko zalecane.
Pewnie gra ruszy nawet na którejś karcie z serii GTX, to nie, lepiej płakać po forach :D Nawet statystyki steam pokazują, że na aż takich ziemniakach ludzie nie grają, by wymagania RDR stanowiły problem, a i tak płacz.
Dokładnie. Gracz to gracz do statystyk się wlicza. Gry kupuje, a co za tym idzie, wpływa na kształt rynku.
I standardowo - wychodzi gra na PC, to pecetowcy co robią? płaczą jak zwykle o wymagania. Kiedy to się w końcu skończy? Kiedy w końcu gracze pecetowi wymienią te swoje złomy, by nie martwić się takimi pierdołami? Chyba nigdy. Jestem graczem od lat 90. Najpierw konsole, potem po 2000 PC i konsole - od zawsze słyszę na rynku pecetowym płacz o wymagania. Wręcz kultowe pytanie "czy mi pójdzie?"słyszane i czytane na forach pod początku lato 2000.
Co z tego, że gra ma w zalecanych 2070 i i5-8? Przecież to sprzęt sprzed 6 lat! - toż to w świecie growym przepaść. Jakie to ma znaczenie, że taka gra, która wygląda jak gra z 2010 roku ma takie wymagania? Pewnie w normalnym świecie miałaby mniejsze, ale co to za róznica jak i tak w zalecanych jest ziemniak.
Co by to zmieniło jakby gra miał w zalecanych sprzęt sprzed 10 lat? Jak to już w ogóle byłby śmietnik. Zwykły biurowiec współczesnym miałby lepsze parametry.
Osobiście nigdy tego marudzenia nie zrozumiem. Zawsze jak komp już niedomagał, to wymieniałem na mocniejszy. Kompa kupuje się na tak długo, że nie jest to kłopot. A jak już mój PC był w okresie, gdzie należało go wymienić, to sobie ogrywałem dany tytuł na konsoli jak już nie dawał rady komp.
Jak widać mało kogo to obchodzi, Gracze mają na to wywalone, bo są przyzwyczajeni, że i tak nie są właścicielami wypożyczonego produktu.
Gry są po prostu prostą rozrywką od czasu do czasu, więc mało kto będzie walczył o poprawienie warunków. Gry to też taki rodzaj rozrywki, który ma określony czas ważności. Nie ma w zasadzie gier ponadczasowych w które grałyby miliony nawet po wielu wielu latach. Nawet tak popularna gra jak CS dostała nową wersje i ludzie grają w nią. W GTA Online ludzie grają 10 lat, ale jak wyjedzie kolejna, to się przerzucą i nikt nie będzie płakał jakby nagle R* wycofał w ogóle możliwość instalacji V.
Gry to prosta zabawa. Jest gier tyle, że brak możliwości instalacji głupkowatego produktu po kilku latach nikogo. Zresztą to widać po tej akcji, która gracze zlali.
Graczy ponad 3mld, w czym w EU pewnie spora część, a ciężko znaleźć kilka tysięcy podpisów.
Szacuje się, że około 20mln jest graczy w Polsce, a podpisało ponad 30k - sukces.
Być może nie będzie miała wersja PC zabezpieczeń, to bez problemu drugi raz sobie ukradniesz- złodzieju ;)
Ile książek kupiłeś napisanych przez powstańców bądź napisanych we współpracy? - w końcu swoje przeszli.
Po co powstał ten film? Przecież wiadomo, jaka wojna jest. Kto nie zdążył uciec bądź nie miał kasy poszedł bronić ojczyzny. To chore, że w 21w ludzie muszą jeszcze iść i walczyć z tak głupiego powodu. Dla normalnego człwoieka, to jest nie do pomyślenia jak można z tak chorych powodów zaatakować inny kraj.
Rosja jest tak wielkim krajem z tak wielką możliwością rozwoju gospodarki, zasobem ludzkim, że już dawno powinni być takim USA, tylko w EuroAzji. Wtedy taka Ukraina nie miałaby kompletnie znaczenia. Tylko ci debile nie rozumieją, że potęga Cesarstwa, to nie tylko zasobność terenów, ale głównie gospodarka w dzisiejszym świcie.
Przez taką głupotę Chiny się rozwinęły i powoli stają się takimi USA Azji. Nie wiem co lepsze.
Co do filmiku - to jak każdy inny. Ile firm tyle tragedii, ile ludzi, tyle historii.
Dla konsumenta liczy się produkt, a nie kto go robi.
W nosie mam to, że do stworzenia tej gry pośrednio wykorzystywane są dzieci. W nosie mam, że robiąc cokolwiek dziś, gdzieś tam daleko w kongo w kopalniach kobaltu pracują dzieciaki, by zaspokoić popyt na elektrośmieci "zachodu".
W każdym waszym min. urządzeniu elektronicznym są ślady pracy małych rączek, gdzieś daleko w kopalni. I dotyczy to nie tylko sprzętu, ale praktycznie każdej rzeczy pochodzącej z dlatego wschodu. Podglądajcie sobie filmy z fabryk w Bangladeszu skąd macie koszulki, Indii skąd macie szkło, czy reszty śmieci z Chin. Dla nich praca dzieci to normalna rzecz.Bo w zasadzie bardzo często, by zjeść muszą pracować. Wrzucają takie filmiki, bo dla nie to normalne jak dla nas noszenie kasku na budowie.
Konsument ma to w nosie, bo liczy się dla nich produkt.
Gra będzie dobra, to się sprzeda. Biało rycerzyki niewiele będą miały wkład na sprzedaż.
Taka ogromna marka, nie potrafią dobrego serialu animowanego zrobić. Może kiedyś doczekamy się animacji z prawdziwego zdarzenia. Animacji, która pasuje do świata, a nie kolorowa popierdółka. Oglądając różne serie ma się wrażenie, że to takie teletubisie w kosmosie. Infantylne dialogi, pełne zażenowania. Fabularnie dziury większe niż kratery na księżycu. Postaci tak cukierkowe, ze mogłyby reklamować cukier.
To zwykłą darmowa wersja dla szaraków. Jest to początek w ogóle generatorów filmów z pojedynczej klatki. Jak na start wygląda bardzo dobrze. Jak wyglądały pierwsze zdjęcia Midjurney, a jak teraz - nie do odróżnienia. Jak wyglądał Smith jedzący makaron w pierwszej wersji, a jak wygląda dziś.
Wygenerowane filmy przez darmowy Kling są nie do odróżnienia momentami, a to darmowe narzędzie. Co potrafi Sora, to też kosmos względem chociażby początku roku, a teraz,
https://www.youtube.com/watch?v=iL8J8HaZxAE
Jacek Dukaj mówił w ostatnim wywiadzie dla Didaskalia, że testował ChatGPT pod względem przetłumaczenia jego powieści. Pod względem zrozumienia przekazu czyli czytający anglik bez kłopotu zrozumiałby powieść radził sobie świetnie.
Na 1 z 10 przykładów tłumaczenia danego tekstu ChatGPT wpadł na sposób tłumaczenia, który nawet jego tłumaczka nie wpadała i było to lepsze, bo nietuzinkowe i to wykorzystał. A warto wspomnieć, że CHatGPT w żadnym momencie nie był projektowany pod tłumaczenia.
Według producenta w pełni naładowane wytrzymają 4 godziny, a etui naładuje je jeszcze 3 razy, więc w sumie mamy 16 godzin słuchania.
Łukasz Michalak a Tobie ile faktycznie trzymały te słuchawki? Jest duża różnica między słuchaniem muzyki a np. audiobookami? jak to u siebie zaobserwowałeś?
Sam byłem gdy Tulia podpisywała umowę. Widziałem na własne oczy jak Redzi przystawili pistolet do głowy i mówili musicie podpisać taką umowę.