Nie każdy potrzebuje społecznego "przytulenia" mmo. Gra jest generalnie prosta. Denerwuje system zwiększenia mocy, który deprecjonuje zdobycze i potrzebę optymalizacji buildu (czyli to co w h'n's najważniejsze). Gra się "byle jak" byle zrobić misję dzienną/tygodniową i podnieść moc o kilka punktów. Dopiero po osiągnięciu "maksa" (a to może trwać tygodnie a nawet miesiące) opłaca się coś pokombinować. To wielu bardziej ambitnych casuali po prostu odrzuca. W PvP spotyka się wielu graczy którzy grają "byle jak" na odbębnienie misji, nie dbając o optymalizację sprzętu i buildu - szkoda "rdzeni" na taką optymalizację przed osiągnięciem "max power". Czasami 1 gracz (np. ja) po kosztownej optymalizacji decyduje i wyniku potyczki 8 graczy - i tylko dlatego że reszta pyka rewolwerami i robi sobie grind.
Na pełnej baterii można pograć nawet 2-3 godziny. Możesz grać:
- w pracy (dużo prądu tam jest)
- w ogródku
- czekając na dziecko, żonę lub w trakcie pobytu u lekarza lub mechanika.
Generalnie gry mobilne bywają ok. ale z uwagi nachalne p2w i niski poziom trudności, inteligentny i asertywny człowiek nie zatraci się w rozgrywce tak jak w pecetowych tytułach. Wypróbujcie: Bladebound (goście z Zabrza) i Iron Blade (ciekawe sterowanie). Ale najlepiej potrafi doić dzieciaki i niedudaczników koreański Nexon - to są mistrze - np. Darkness Rises (bardzo rozbudowana).
No i jeszcze jest kwestia techniczna grania na wif-fi lub LTE - kiszka niesamowita ale "randomowy" wynik potyczki usłanej lagami i dc niektórym "graczom" nie przeszkadza.
Loot będzie do kupienia w losowych Lootboxach albo innych ciuloskrzyniach.
Oczywiście będą lepsze (za "piniądze") i gorsze lootboxy (za logowanie itd.). Czyli jak we wszystkich grach mobilnych.
Dlaczego ta wyjątkowa (niespotykanie zaawansowany i efektowny system walki) gra poniosła porażkę? W skrócie: polityka Nexona i gorset mikropłatności właściwy dla mmo.
Na początku Nexon braki w kontencie (kontencie który był dostępny w Korei!) zastąpił tonami grindu który odstraszył europejskich graczy w latach 2011-2014.
Jak się zorientowali to zrobili rzecz jeszcze gorszą - zlikwidowali grind tak jakby to on był problemem a nie brak kontentu. Braki w mikropłatnościach za przyśpieszenie grindu musieli jakoś zrekompensować. Zmodyfikowali więc mechanikę gry tak aby była mniej skillowa a bardziej oparta na bufach wspomaganych przez premiumsy. Przestało się liczyć "jak grasz" a zaczęło się liczyć tylko "ile masz potencjalnego dmg z bufami i topowym wyposażeniem wyhodowanym na premiumsach". Efekt - obecnie gracz napotyka na ścianę ok 85 lvl - oczywiście może grać skillem (jeśli go ma) ale bicie bossów jest bardzo długie i żmudne z małym dmg. Na tyle żmudne, że bez wsparcia "top lvl" graczy nowi gracze po prostu się zniechęcają. Kwadratura koła - graczy jest mało bo nie ma nowych graczy, nie ma nowych graczy bo graczy jest mało.
Przykładowo zgrałem sobie wczoraj RAID postacią 84 lvl z graczami ok. 85 lvl . Praktycznie tylko ja robiłem jakiś dmg - reszta biegała i smyrała bossa. Po ok. 10 min policzyłem że ubicie bossa zajmie ponad 2 godziny - ja tego nie wytrzymam kondycyjnie - poddałem się. W roku 2012 byłaby szybka piła - boss pozamiatałby dzieci w 5 minut ale miałby 10 razy mniej HP do zbicia.
Wszystko fajnie ale sama walka tj. "siekanie" jest nieco odstające od XXI wiecznych mechanik. Symptomem ubóstwa jest tutaj znacznie większa trudność zbudowania postaci "prawdziwie melee" oraz częste wrzucanie zwykłego chodzenia na LPM. Umiejętności mobilne "przeszkadzają" w pozycjonowaniu się wąskim obszarze widoczności (kamera znacznie bliżej niż w Diablo 3) oraz w zadawaniu obrażeń. Ciągle towarzyszy nam uczucie toporności i zbyt wolnej reakcji postaci na wydawane polecenia.
Generalnie to jest mega rozbudowany grinder z kalkulatorem obrażeń a nie slasher. Niestety dla klientów mmo to się bardziej liczy.
Ja już chyba jestem za stary... i chyba zacznę pisać recenzje. Po co porównywać z Borderlands jak Shadow Warior 2 jest praktycznie odświeżeniem Hell Gate London.
To kopia "demoniczno-komicznego" klimatu i mechaniki hack'n'slash, nawet proceduralne otocznie to też pomysł z Hell Gate London.
To były czasy, gdy z każdej gry próbowano zrobić na siłę MMO. Na siłę tj. szło się w ilość a nie w jakość (choć mi akurat Hell Gate się podobał) . Preferencje graczy też były inne - teraz MMO powoduje u niektórych wymioty.
Zacząłem na najtrudniejszym poziomie... Było trudno aż do "wydropienia" "kościanych ostrzy" (nie ma ich w poradniku). Broń z wybranymi ulepszeniami konwertuje obrażenia z ataku na pojedynczego przeciwnika (strzałka w górę + PPM) na obrażenia średniodystansowe i obszarowe od np. ognia. Do tego wysysanie życia i Chi i tylko biegamy bezmyślnie od przeciwnika do przeciwnika... Bronie dystansowe są za słabe na najtrudniejszym poziomie i wymagają stracenia zbyt wielu punktów umiejętności na upgrade "plecaka" i wypadanie amunicji. No niestety ja już tak mam że podświadomie szukam exploitów i psuję sobie zabawę ;-)
Jest jednak dosyć duży bug w mechanice walki. Nie będę Wam zdradzał szczegółów żeby nie psuć gry ale.... szybki atak + odpowiednie synergie + broń naszpikowana bonusami na "utratę równowagi" i można niektórych przeciwników klepać bezkarnie bez względu na różnice w poziomach. Żałuję że nie uruchomiłem od razu najtrudniejszego poziomu.
Gra fabularnie "rozwala system". To zupełnie inna jakość, właściwie to zupełnie nowy gatunek elektronicznej rozrywki. "Zadania" to zręcznie i z talentem opowiadane historie. To one tworzą szkielet gry a nie mechanika. Mechanika schodzi na drugi plan - to jest szok! Gra przypomina czytanie interaktywnej książki i tak na prawdę to mechanika i balans stanowią najsłabsze (choć nie twierdzę że słabe) ogniwa Wiedźmina 3.
Teraz będę się czepiał. Dla mnie za dużo tego szajsu z alchemią, rzemiosłem itd. Po co wszystko aż tak komplikować... przykładowo: szybki atak + uniki + Quen + synergie... i reszta klawiszy, olejów, ataków, bloków staje się zbędna. No chyba że tak miało być, że każdy gra jak chce. Ja lubię znajdować przedmioty a nie je wytwarzać, nowa kapa dla konia mnie nie interesuje ale dla innych to jest po prostu "must have". Ludzie są różni i chyba chodziło o trafienie do jak największej ilości odbiorców.
"Wolne sejwy" - czy ja wiem, to jest nawet zaleta ponieważ zmusza do uważnego grania.
Powróciłem do D3 po ponad roku z WoTa.... I co? Jest na prawdę dobrze, jest czysta rozrywka zamiast zdenerwowania. W WOT szło mi bardzo dobrze, w Diablo znaczniej gorzej (max 32 rift) ale przecież tu chodzi o odstresowanie.
Co więcej jakby poczytać moje posty z premiery D3 to widać że Bliz po kolei realizuje moje postulaty. Po premierze leżała itemizacja a jak w H'n'S leży itemizacja to leży cała gra. Teraz jest wreszcie dobrze. Po drugie teraz prawie każdy build jest efektywny - umiejętności zostały przeprojektowane. Po trzecie bardzo potężne klejnoty legendarne - można nimi praktycznie tworzyć nowe buildy.
Co jest "in minus".... Dominacja broni dwuręcznych spowodowana skalowaniem obrażeń wyłącznie na broni. Ale Bliz to widzi... jeśli podwyższą LOH (życie za uderzenie) to szybkie bronie jednoręczne powrócą do łask.
Vindictus miał najbardziej przyjazny system mikropłatności jaki można sobie wyobrazić. Jak ktoś skosztuje mechaniki non target to już nie będzie chciał grać w inne slashery... Jeśli następca będzie równie miodny (fizyka, mechanika, animacje bossów) to znów zabierze kilkaset godzin mojego życia. Czego się boję? Koreańskiego grindu - zabij bossa 800 razy żeby wejść na wyższy lvl. Mam nadzieje że znów dadzą jakiś mnożnik x5 dla Europejczyków.
Ja już nie raz żartowałem że idealna gra powstałaby z połączenia koreańskiej technologii i pracowitości z Blizardowskim polotem i "mistrzowskim szlifem".
Mam nadzieję że GOL poświęci więcej czasu następcy Vindictusa który, jeszcze przed dominacją WOT, udowadniał że nie każde mmo to "mechaniczny crap".
Proszę dajcie ktoś linka do spolszczenia - jak będzie. Mógłbym spokojnie grać w eng ale nie chce stracić choćby 1% z tej przepięknej gry.
A oczekiwałem że gra jest w trendzie wzrostowym po "naprawie" Napoleona i Shogunie 2. Niestety lubię grę solo ze sztuczną inteligencją na najtrudniejszym poziomie. Wiem że nigdy nie będzie ona doskonała ale dlatego S.I. ma różne bonusy ekonomiczne żeby dorównać inteligencji człowieka. Wymagam tylko aby S.I. nie serwowała graczowi ewidentnych exploitów i irytacji.
Co do recenzji GOL-a to jeżeli są one TAK subiektywne i odbiegają od wrażeń graczy to proponuje je umieszczać je na jakiś blogach np. "ja Asmodeusz". Wtedy będzie wiadomo że jakiś dziwak coś tam sobie pisze i szuka bratniej duszy.
Odpuszczę sobie Rome 2 i zaczekam na nowego Mediewala który swoim klimatem najbardziej przypadł mi do gustu.
...a mój GF8800GT na pasywnym fabrycznym chłodzeniu Sparkla nie chce się zepsuć. Szkoda ;-) bo kupiłby coś nowego i zagrałbym w nowe Metro.
Poradnik ok. ale... Zgadzam się z proponowaną ścieżką ale wolałbym mieć zarówno T-150 i KV-1S w VI tierze. Po co pchać się w VII tier jak VI tier jest ostatnim "bezpiecznym" tierem który zapewnia dochód nawet przy słabej grze? Po za tym T-150 i KV-1S to zupełnie inne czołgi ("Sportem" gra się jak czołgiem średnim) więc nie grozi nam monotonia. Po co mamić początkujących czołgami VII tieru? Te parcie na wysoki tier powoduje że oszczędzają na załodze i modułach - a to jest największy błąd. Najbardziej wybaczający błędy jest KV-1 - na nim powinno się uczyć grać. Nawet najlepsi gracze farmią na V-VI tierze więc można się dużo nauczyć obserwując ich poczynania. Ostatnio gość pokazał mi "taxi" - pchanie mojego KV-1 szybszym czołgiem na linię frontu. Piękna sprawa - mina przeciwników jak im nagle wyskoczyliśmy za plecami bezcenna.
Odwołuje większość złego z tego co powiedziałem o tej grze. Autospoting (wykrywanie) to rzeczywiście "młot" na kamperów a nie nieudolność twórców. Myślałem że wiem już wszystko ale czołgi >II tieru otworzyły mi oczy na kątowanie i unikanie ostrzału i wykrycia. Mam już 1 tytuł asa pancernego, kilka specjalisty i 52% zwycięstw (na randomach) a to jak na początkującego jest już coś. Do tego dochodzi umiejętność znajdywania słabych punktów w lepszych czołgach (mam) i umięjętność ostrzeliwania szybkich celów (mam) i opanowanie - zimna krew (tego czasami mi brakuje).
Pozostają zarzuty co do strzałów za zero ("to musiało boleć" za "0" ;-) ) i niewielkiej ilości map ale to jest beta.
Przyznaje się do błędu w ocenie. Nowym graczom polecam nie parcie na nowe czołgi ale doskonalenie starych i przede wszystkim ich załóg. Najlepiej mieć jeden czołg lekki, jeden średni, jeden ciężki, jeden niszczyciel i jedną artylerię. Nie ważny jest poziom - od III poziomu odblokowane są wszystkie mapy.
Gra ma ciekawy system ekonomi - ja zainwestowałem 300 złota które dostałem za zmianę hasła. I to starczyło... Przy obecnej promocji (1000 g i premium na 3 dni) to jest bajka. Oczywiście jedyny słuszny kierunek to wymiana złota na wolne exp... reszta to łupienie głupoli.
Ta gra w którą grają miliony ma ok 10 map na krzyż... Chciwość i masakryczny grind... lubię czołgi ale ile można wałkować to samo! "Odrealnione" zasady można ogarnąć w jeden łikend. Specjalnie piszę od "odrealnione" a nie "nierealistyczne". Najbardziej szwankują kolizje obiektów (ten silnik graficzny to z lamusa Łukaszenki wyjęty) oraz kwestia widoczności zamaskowanych obiektów - trudno powiedzieć czy w wyniku nieudolności twórców czy też miał to być "młot" na kamperów. Do tego dochodzi kupa bugów np. słyszę "strzał w dziesiątkę" a przeciwnik nieruszony... fale nieśmiertelności. Stoje sobie w otwartej uliczce za małą kupka gruzu i swoim BT2 rozwalam 3 średnie czołgi, 4-ty ucieka widzą że mój BT jest nieśmiertelny... albo napierniczam działem samobieżnym w bok lekkiego czołgu i rozwalam za 6 razem!
Wszystko jest nie tak w tej grze... mapy za małe i za mało, fizyka słaba, mechanika gry jakaś nieobliczalna.
I ten mmo grind... kontentu co kot napłakał a Oni myślą że będę gał 100 tysięcy bitew żeby se fajnie wyglądający czołg kupić.
Domyślam że że na team speaku grając fajną ekipą WOT może dać trochę przyjemności... którą mogą jednak skutecznie zmącić zastępy kamperów. Gdyby mapy były większe możliwe byłyby ataki oskrzydlające a tak to .... dziękuję za grę.
Co jak co ale pisanie że Skyrim ma mało zadań?! Porozglądaj się chłopie po świecie (podpowiem: miasta, gildie i gospody). Po przejściu gry oceniam ją trochę lepiej. Dalej mam uwagi co do balansu. Do 35 lvl ciągłe używanie aktywnej pauzy w czasie walki a po 35 lvl z młotem 2H z paraliżem właściwe nie ma potrzeby zjadania jakichkolwiek dopalaczy. Wtedy gra robi się płynniejsza choć zbyt łatwa nawet na najtrudniejszym poziomie trudności. Paraliż + "bug" z kraftowaniem sztyletów zniekształca bardzo balans.
Questy daedryczne wprowadzają trochę emocji w większości "czerstwe" zadania choć... tylko niektóre pozwalają na 2 wariantowe ich rozwiązanie. Wydaje się że honorowy Nord powinien mieć wybór i nie być zmuszany do robienia plugawych rzeczy w celu "przejścia questu". Powoduje to nasza postać staje się maszyną do przechodzenia questów zamiast postacią z którą się choć częściowo utożsamiamy. Jednak w ocenianym na "10" RPG MUSI być większa możliwość dokonywania wyborów które maję wpływ na fabułę i świat gry. Po prostu MUSI.
Twórcy nie powinni się bać że przy takich wyborach część kontentu pozostanie ukryta dla gracza (zmarnuje się) - pisał o tym już jakiś recenzent Wiedźmina.
Grajcie w bety mmo bo jak się skończą to będzie... pay to win, masakryczny grind i rozciąganie kilkunastogodzinnego kontentu na kilkanaście tygodni grania. ;-)
TW to moja ulubiona gra. Widzę że twórcy też widzą ;-) co kuleje. Gra nagradzała bardzo defensywne taktyki. Właściwie tylko w Miedievalu ciężką jazdą można było grać ofensywnie. Większe mapy powinny utrudnić obronę i nie będzie już możliwości wykrwawiania przeciwnika (najczęściej AI) na miastach.
Co jeszcze powinni zmienić żeby osłabić defensywę:
1. Spowolnić zmianę szyku i obracanie szyku
2. Osłabić jednostki miotające
3. Zmniejszyć widoczność jednostek wroga
4. Zwiększyć straty podczas bitew rozgrywanych automatycznie ale tylko w przypadku bitew między więcej niż 2 armiami. W Shogunie 2 można było wykrwawić całą Japonię ustawiając 3 armie w odległości ruchu w jakimś strategicznym punkcie.
W dzisiejszych czasach mówi się "subiektywny"... niedawno powiedziałoby się "nieprofesjonalny" jeszcze wcześniej "przekłamany". To można powiedzieć o recenzji i ocenie GOL'a.
Jak można dać 10 grze o tak topornym interfejsie i systemie walki, grze która pozbawiona jest wszelakiego balansu między postaciami i taktykami? OK. to nie jest slasher ale Gothic 2 miał już lepszy interfejs i system walki. Konieczność ciągłego stosowania aktywnej pauzy zabija płynność gry... no chyba że jest się op magiem ale wtedy satysfakcja z ubijania stworów jest porównywalna do wpisania "zrób obrażenia" w konsoli gry. Za wszystkie te ułomności dostajemy wielki świat oraz WYPRANĄ Z EMOCJI fabułę i dialogi.
Wielki świat... tego brakowało mi w Wiedźminie ale żeby w pełni radować się Skyrimem naszemu bohaterowi brakuje "udźwigu". Do tego dochodzą kwestie techniczne: "bugtrapy" w kilku miejscach, niemożność skutecznego zmapowania niektórych klawiszy (np. upuść/schowaj broń), frezy.
Moja ocena 8. Wystarczyło dać osobny klawisz na mikstury i klawisz zmiany: podstawowe uzbrojenie/magiczne uzbrojenie i byłoby 9.
W produkcjach tego wydawcy czuję się jakbym zwiedzał świat z workiem kamieni na plecach oraz nogami skutymi łańcuchem ;-) Fallout nigdy nie dorówna Stalkerowi ;-)
Trzeba czekać na Wiedźmina tylko czy RED ENGINE pozwoli na konsolach zbudować otwarty i duży świat?
Wie ktoś czy planowana jest jakaś wersja wydawnicza zawierająca wszystkie dodatki? Czy dodatki są "spolszczone"? Nie kupiłem jeszcze ME3 - interesuje mnie tylko singiel ale ze wszystkimi dodatkami. Czy dla "takich ludzi jak ja" pozostają tylko "piraty"?
Cały ten poradnik...
Podczepiasz się do gry publicznej do graczy o jak najwyższym lvl. Robisz taxi w exp (zbierasz przedmioty ponad swój lvl) i dopiero zaczynasz robić questy. Wszystko przez ten przegięty poziom trudności bazujący na różnicy lvl między graczem a przeciwnikiem.
Przeszedłem Dablo III inferno przed nerfami ale to co dzieje się po 40 lvl w B2 to już jest przegięcie. Zwykłe mobki które trzeba bić 10 headshotami, te silniejsze z bazylionem HP i respawnujące się helikopterki. Człowiek czuje się ZMĘCZONY jakby bił same elity na enrage'u w D3.
@kamczak1987
Znając chorą logikę lotu w grze grupowej stawiałbym na to że ktoś z twojej grupy wykorzystał klucz i zgarnął lup... a tobie gra też zaliczyła wykorzystanie klucza. Z tym grupowym łupem i zaliczaniem questów (bez możliwosci powtórzenia) to dają systematycznie ciała.
Podobnie jak Amadeusz... Borderlands 1 jest jak dobry klasyczny sernik. Borderlands 2 jest jak sernik z jagodami, rodzynkami, śliwkami, orzechami i makiem. B2 to już nie ten sam fps hack'n'slash. Zrobili z niego takiego Fallouta/Death Space'a gdzie 50% czasu człowiek spędza na przeglądaniu questów, zasobów, zmienianiu broni itd. Tak się "zanieczyszcza" gatunek żeby przyciągnąć nowych graczy.
Można mieć jedynie nadzieję że blisko max lvl (postacie+bronie) balans rozgrywki się poprawi i można będzie sobie pograć w "starym stylu b1".
Żeby grać i cieszyć się z gry (nie narzekać na zaskakujący spawn i respawn) trzeba:
1. Zrobić zadania poboczne (podbić level),
2. Założyć tarcze z "cierniami" od kwasu (upierdliwe stwory same się wykańczają)
3. Upgradować zasobniki amunicji
4. "Ubrać": strzelbę z ogniem, pistolet maszynowy z kwasem, karabin maszynowy na eksplozje, snajperkę z elektrycznością, granaty na wysysanie życia + kwas (na bossy można czasami "ubrać" rakietnicę - na 19 lvl miałem 3200 dmg + eksplozje + granaty od przeładowania). Najbardziej uniwersalne są bronie z eksplozjami.
...i wtedy można się "bawić" jak w B1.
@arkadius2
Pamiętam, ale w B1 było znacznie mniej dialogów i właściwie nie miałem żadnych problemów z ich zrozumieniem. Tłumaczenie nie było więc potrzebne.
Druga sprawa to że balans stopnia trudności w Borderlands opiera się głównie na różnicy między lvl postaci a przeciwników. Jest to prymitywne rozwiązanie ale było wystarczające dla B1. W B2 jest wiele pobocznych misji za które można otrzymać doświadczenie. Powoduje to że przy niskim lvl postaci przeciwnicy wymagają wpakowania w nich dużej ilości ołowiu - i to jest raczej irytujące a nie trudne.
Możliwe że przy max lvl wszystko się ułoży i będzie ok. ale na razie nie jest "przyjemnie" jeśli człowiek nie zrobi pobocznych questów. Na pewno takie rozwiązanie będzie miało także zwolenników ale dla mnie to jest taki ukryty gind.
Grałoby się "przyjemniej" gdyby była większa ilość słabszych przeciwników. W B1 walczyło się ze stadami skagów a w B2 mamy bardzo małe grupy przeciwników. Lokacje sprawiają wręcz wrażenie wyludnionych - przeciwnicy wyłażą z zaskoczenia małymi grupkami i trudno zaplanować taktycznie walkę. Przyjemne czyszczenie lokacji zostało zastąpione chaotycznym "pojawianiem się" wrogów jak w jakimś survival horrorze.
Jak na razie mam mieszane uczucia. Paradoksalnie wolałem prościutkiego Borderlands 1.
B2 ma jakiś dziwny balans rozgrywki - niektórzy przeciwnicy są po prostu irytujący (nie chodzi o to że są trudni) - respawnujące się śmigłowce, znikające stwory które bije się zbyt długo aby było to przyjemne. Bronie bez elementalnych obrażeń są po prostu bezużyteczne bo każdy przeciwnik ma albo pancerz, albo dużo HP (+ szybkość) albo tarczę albo inną osłonę. Ciągłe dostosowywanie broni do przeciwników i porównywanie dropu - w tym wypadku co za dużo to nie zdrowo. Możliwe że chodziło o to żeby nie przechodzić gry jedną "uber flintą" - ale wyszło imho "za bardzo": "spotykasz bosa - giniesz, przezbrajasz się - rozwalasz bez trudu".
Pomysł z bazą wypadową i bankiem wymuszający ciągłe "łażenie" przypomina jakieś badziewne mmo.
Jest fabuła, jest dużo gadania ale niektórych humorystycznych niuansów nie jestem w stanie wychwycić (może jakbym w logu questów mógł przeczytać wszystko jeszcze raz to zrozumiałbym). Za brak tłumaczenia - "podziękowania" dla Cenegi.
Borderlands, Torchlight... Cenega największy propagator torentów. W Borderlands utrzymywanie kompatybilności wersji "polskiej" z DLC byłoby organizacyjnie trudne i kosztowne a na polskim rynku największą rolę odgrywa cena. Ale z drugiej strony przecież był to murowany hit - jak nie robić spolszczeń dla takiej gry to dla jakich warto robić? Z Torchlight 2 może było podobnie ale TAKIE opóźnienie premiery jest po prostu karygodne.
Nie ma żadnej wojny. Porównując "fajne" liniowe, oskryptowane porty z konsol do "fajnych" gier z otwartym światem porównujemy tak jakby "fajny film" do "fajnej przygody". 10 godzin kontra 100 lub więcej godzin. Te drugie wymagają pewnej cierpliwości i wrażliwości.
Poza nawiasem pozostawiam większość MMO które bazują na socjotechnice i jest to imho czyste wynaturzenie i degeneracja rozrywki elektronicznej.
leon691 nie daj się zaszczekać. "Oni" nie widzą że Borderlands to już nowy gatunek - Hack'n'Slash FPS. Otwarty świat, bardzo bogata mechanika i klimat czysto rozrywkowy. To nie jest ciężkie, czasami śmieszne w swojej pompatyczności, oskryptowane CRPG. Tak jak Metro nie dorówna Stalkerowi tak oskryptowane i "przegadane" strzelanki nie dorównają Borderlands.
@Janek_Izdebski
ok. dzięki, rozumiem. To jest cena za same dodatki a nie za grę+dodatki. Ja "jestem w premiere club" więc ta oferta się dla mnie częściowo dubluje.
@Janek_Izdebski
Gdzie Ty widzisz takie cudo za 119 zł na muve.pl? Ja widzę tylko "Premiere club" a nie "Season Pass".
Nikt nie wspomina o PVP? PVP w B1 było bardzo ciekawe choć po pewnym czasie wszyscy mieli bronie co zabijają "na jednego strzała". Pamiętam grałem bronią "obcych" która dawała "natychmiastową śmierć" niezależnie od odległości niestety miała masakryczny reload i nie nadawała się do PVE. W sprawnych rękach tj. moich ;-) to był postrach dla przeciwników.
Co do drzewka... Są w grach rzeczy głupie i irracjonalne ale pozytywnie oddziałujące na "sferę emocjonalną" - tych elementów nie należy usuwać. Generalnie można przecież powiedzieć że gry komputerowe są "głupie" i będzie w tym dużo prawdy.
Lubie Wasze "gramy" - macie takiego "skilla" że czuję się przy Was jak jakiś Koreańczyk ;-)
Trochę krytykowałem PoE...ale chłopcy się starają - lagi znikają, animacje są naturalniejsze wraz ze wzrostem prędkości ataku w dalszym etapie gry. To jest prawdziwy następca Diablo a nie Diablo 3 które jest "H'n'S WOWem". Obawiam się jeszcze o "model F2P" i ostateczny balans. Na razie pomimo ogromnej ilości statystyk, w tym "stun recovery" (nie wyobrażam sobie H'n'S bez regulowanego parametru "stun recovery"), balans jest prawidłowy. Może jest trochę za łatwo jak się nie gra na Hardcore ;-) Postacie "ranged" i "magicy" nie są "przepałerzeni" - gra nie polega tylko na zawodach "w ile sekund wyczyścisz poziom".
Po co robić TAKIE materiały? Trzeba było zrobić galerię obrazków - wartość informacyjna byłaby taka sama. Jak nie masz odpowiedniego komputera rób "recenzencie" materiały z Metina. W takich "materiałach" naturalna toporność MMO zostaje tylko spotęgowana. Z drugiej strony MMO grindziarze i tak wszystko łykną...
"W końcu ten gatunek kojarzy się z umownym system kolizji czy drętwymi animacjami. " - racja i po co robić takie gry? To już lepiej w papierowe RPG zagrać. Bida z nędzą - żeby wycisnąć mechanikę "do psa podobną" z kolejnego gniota mmo to musieli ograniczyć instancje do 5 graczy. To już lepiej w Vindictusa zagrać. Ale mmo grindziarze i tak wszystko łykną...
Pograłem trochę w Path of Exile i ośmielę się ocenić:
1. Poziom trudności super - ma być trudno żeby nie było "teraz będę ciosał byle czym i spamował podstawowym skilem bo prawdziwa gra rozpoczyna się od 9 aktu"
2. Udźwiękowienie - super
3. System budowy postaci, modyfikowania umiejętności - super
i w tym miejscu koniec rumakowania....
Animacja walki - no niestety przypomina tą z Sacred 2 tj. postacie walczą i poruszają się jakby miały stolca w gaciach, "reagują na myszkę" jakby powietrze było gęste jak woda. Tak nie może być w dobrym H'n'S! Ja rozumiem że gracze MMO są mało wybredni ale... w H'n'S gracz musi "czuć" topór rozbijający czerep.
Po drugie występują opóźnienia efektów specjalnych uderzeń w stosunku do samych ciosów. Na początku myślałem że to brak "accuracy" i że po prostu nie trafiam ale zauważyłem że sytuacja robi się tragiczna gdy dużo dzieje się na ekranie. Nawet jeżeli nie jest to bug (i wynika to z jakiegoś algorytmu na "accuracy") to w odczuciu wielu graczy będzie to bug.
Niestety czuję że gram w kolejne oparte na kompromisach technologicznych MMO. Źle dobrany silnik grafiki czy też wada wynikająca z "bycia betą"?
Potwierdzam więc przypuszczenia mojego przedmówcy. Koreańczycy, Ci patologiczni grindziarze, mają problemy z tworzeniem ciekawej fabuły i klimatu. Drakensang Online na wyższych levelach ma wyjątkowo nieprzyjemny system mikropłatności i demotywujący model ekonomiczny.
Koreańczycy mają problem z EU. Ich standardowe grindery spotykają się krytyką graczy: "może jesteśmy odmóżdżonymi noliferami ale nie aż tak jak Wy" a nowoczesne mmo "non target" są za trudne i monotonne dla europejskich mmo kupojadków. Europejczycy wolą prymitywne mechanicznie gry z rozwiniętą fabułą. Koreańczykom brakuje polotu i tzw. "kopnięcia pegaza" aby stworzyć ciekawy, klimatyczny i "prawdopodobny" świat.
Cieszy mnie że tandetne mmo umierają i są zastępowane przez mniej tandetne. Może za 10 lat dorównają "zwykłym" cRPG slasherom z rozwiniętym multiplayrem realizujących potrzebę "przytulenia" poprzez forum a nie spamowany live chat.
"Po co Ci ten miecz skoro nim nie grasz?" - "mam bonusy od niego". Cała kwintesencja MMO czyli połączenia żałosnych mechanicznie i technologicznie cRPG i slashera. Gra dla chomiko_dark_knight_mech_warriorów co wciskają 1,2,3 skillcombosy. Fabuła? No ok jestem w stanie zrozumieć ale wolałbym sobie pooglądać Clone Wars na Cartoon Network. Gdyby to jeszcze było MMO "non target" ale po co? - społecznościowo niedopieszczone kupojadki i tak będą grać.
Mieszkałem 4 lata w Moskwie i grając w Stalkera z jego socrealistyczną architekturą przypominały mi się klimaty z dzieciństwa (choć trochę dziwnie to brzmi ;-) Stalker to była nostalgiczna przygoda nieporównywalna ze plastikowym klimatem Falouta. Zabugowany silnik graficzny Stalkera, projekt lokacji, oddawał to co dla innych fotorealistycznych gier było niedoścignione.
MMO miało być grą z rozwiniętym multi ze stale rozwijanym kontentem. A w rzeczywistości wyszedł oparty na technologicznych kompromisach odmóżdżający grinder ze sztucznie rozciągniętą fabułą i poziomem trudności zależnym jedynie od "wygrindowanego" poziomu postaci. Powoli na ludzi którzy w TO grają patrzy się jak na nałogowych palaczy - wstyd i obciach. I słusznie.
Tak, zrobimy MMO. 90% środków finansowych pójdzie na utrzymanie serwerów. Kupimy licencję na jakiś stary silnik graficzny żeby zaoszczędzić i żeby technologia serwerowa to "udźwigła". Ze resztę kasiorki zrobi się jakiś mały kontencik który zaleje się morzem grindu. MMO grindziarze i noliferzy i tak zapłacą.
Diablo 3 - nowe DLC do WoW'a. Dealer mmo robi promocję dla uzależnionych - to jest lepsze niż sprzedawanie darmowych dopalaczy przed szkołą.
http://eu.battle.net/d3/pl/forum/topic/2868708239
Nie wygląda to ciekawie. Na razie to rzuca się w oczy "efekt stolca w gaciach" w animacjach. Ciekawie w czym ta "niezależność" ma się przejawiać?
MMO choćby nie wiem jak było zabugowane, słabe graficznie i mechanicznie to zawsze znajdą się kupożercy i grindziarze żeby za nie płacić. Nawet 13 latek może poczuć się jak Kasparów-Emalienko bo może złoić tyłek 11 latkowi.
Straszny wstyd! Pójdzie w świat że Polacy to kupożercy. Tusk powinien to "zablokować" bo młodzież sobie krzywdę robi.
@up ...bo rozwój postaci to "bardzo trudna sprawa". Nie ma to jak podnosić bezmózgi grind + klik,klik,1,2,3 do rangi szachów. Później taki nolife "kopiuje" sobie builda z forum i jest guru dla małolatów.
Jak to nie ma singla - właśnie że można grać samemu a nawet są bonusy za przechodzenie instancji solo. Ta gra jest bardziej nastawiona na coopa i solo niż na mmo.
Nie oczekiwałem wiele po kolejnym azjatyckim mmo. Ku mojemu zdziwieniu nie jest aż tak źle. Gra jest połączeniem Hellgate z Bulletstormem. Ciasne i monotonne instancje rekompensowane są przez rozwiniętą mechanikę i fizykę gry. "Azjatycki grind" rekompensowany jest ciekawym system awansu i rozwijania umiejętności.
Cutscenka wyruszania z kompanami na wyprawę "bezcenna" - nawet za 100 razem wywołuje uśmiech.
Gra jest jeszcze w fazie bety - szwankuje kolizja obiektów i skalowanie poziomu trudności do ilości graczy. Inne bugi też są ale nie utrudniają za bardzo życia.
Podsumowując - warto zainstalować i pograć kilka godzin, tak do 20 lvl
GOL mógłby jako oficjalną stronę gry podać stronę EU (http://vindictus.nexoneu.com) bo na US nie da się grać z powodu lagów.
P.S.
Azjatycki gust w temacie płci żeńskiej w Vindictus jest mocno wątpliwy - taki manga pedofilski.
Gotówka w sensie realny pieniądz (a nie pieniądz gry). Przecież wiadomo że nie "gotówka" w znaczeniu zgodnym z definicją pieniądza.
Kiszka jak każde mmo - co tu się podniecać ładną grafiką i ciekawą mechaniką. Do 25 lvl można pograć a później czeka bezmózgi grind i konieczność płacenia dużych kwot gotówką. Mimo że jest w becie trzeba już teraz słono płacić za grę która contentem jest skromniejsza niż Torchligt 1 - ale jakoś na tą liczną "ekipę" trzeba zarobić. Gra jest spolonizowana ale jak widzę te ceny i liczbę polskich moderatorów forum i innych darmozjadów to może lepiej/taniej dla gry byłoby gdyby jej/ich nie było.
Mam nadzieje że jak wyjdzie Torchlight 2, Diablo 3 i Path of Exile to wszystkie śmieci mmo żyłujące gracza znikną z rynku i zrobią miejsce wartościowym produkcjom.
Po sukcesie takich krapów jak RoM i Metin wydawcy myślą że każde gówno się sprzeda - nawet produkt będący w fazie beta!
My ze szwagrem też będziemy robić mmo bo żeśmy znaleźli komp z softem na hasioku. Później będzie trzeba tylko trochę hajsu na banery żeby przyciągnąć bogatych bachorów, nolifów i grindziarzy. Będą aż 2 lokacje i IS co w nim będzie można kupić wielką pałę i kolorowego rumaka. Postacie będą mogły mieć 999 leveli - po osiągnięciu maxa w nagrodę wyjazd do Korei...Północnej lub do obozu farmerów złota w Chinach.
"Drugi problem związany jest ze sposobem wykreowania przestrzeni. Wszystko rozgrywa się na bardzo małym terenie" - niestety tak się projektuje gry pod konsole. Trzeba grać w stare STALKER-y i czekać na konsole nowej generacji które pozwolą tworzyć porządne gry. Co do Borderland's to gierka miała kilka minusów (np słaby balans PvE) ale była całkiem przyzwoita - lokacje były i tak zadziwiająco duże jak na port z konsoli.
Ja jestem wśród tych 300 tys. Doszedłem do 5 levela i the end. Może lepsze to do WOWAa ale kupa jak każde mmo. Sterowanie, mechanika gry i animacje walki są straszne, grafika udaje ładną i za to udawanie muszę płacić szarpaniem na 8800Gt.
Graczy ubywa bo coraz mniej ludzi daje się nabrać na gry niezdarnie udające hack and slashe i zupełnie na wyrost podpinające się pod RPG. Dociera do świadomości fakt że szkoda życia na takie grindery H'n'S gameplayowowo na poziomie XX wieku.
Czekam tylko aż wygaśnie zainteresowanie bezmózgim grindem - ale wtedy mmo znikną z rynku (czego im życzę) bo przecież "klasyczne" gry z rozwiniętym multi i coopem (np. Diablo, Borderlands) całkowicie zaspokajają normalnego, nieuzależnionego, gracza.
Dziwnym zbiegiem okoliczności ominąłem Portal 1. Portal 2 był dla mnie odkryciem pod względem klimatu i fabuły. Tak właśnie tego a nie zagadek które raczej były proste a pod koniec nawet irytujące ponieważ chciałem szybko dorwać "brzydkiego" i poznać zakończenie. Zakończenie które okazało się genialne, wręcz poetyckie. Widać w tej grze tzw. "kopnięcie pegaza" i dbałość o szczegóły. Co do zagadek to wcale nie mówię że się nudziłem (były ok.) - warto pochwalić wydawcę że z każdej zagadki można było wybrnąć nieważne jak się namieszało wcześniej. Gra po prostu świetna!
@mycota
A Ty zapodałeś screena z prologu Drakensanga przedstawiającego... hm... "nic" i porównałeś z lepszej jakości obrazem "centrum handlowo-rozrywkowego D3". Okrasiłeś to jeszcze wyssaną z palca teorią spiskową z Photoshopem która może mieć jedynie usprawiedliwienie w bugu w opcjach Drakensanga po ostatnim patchu (żeby mieć jakość obrazu jak przed patchem paradoksalnie trzeba zlikwidować ptaszek na opcji "lepsza jakość pełnego ekranu")
Gratuluję. Kończę dyskusję bo Drakensang Online w ogólnym zarysie nie jest specjalnie grą która chciałbym bronić lub "reklamować".
Ja jakbym miał zapłacić gotówką za eq w jakiejś grze to czułbym się jakbym płacił dziwce za sex. Są tacy co płacą, gardzę nimi ale mi to wisi. Może dlatego że nie gram z nimi w mmo ani nie rywalizuję ;-)
moonhunter o jakiej rywalizacji/trenowaniu Ty mówisz? To nie są szachy ani nawet Starcraft. Siedzisz przed monitorem całe dnie i bezmyślnie grindujesz. To trzeba leczyć a nie nagradzać.
Tak jak Hawkeye_75 liczę na singla i fajnego coopa. Dalczego Torchlight i Borderlands się tak dobrze sprzedawało? Bo jest jeszcze oldschool któremu zależy na czystej przyjemności z gry i fajnej rozwałce z kumplami. Te całe mmo i konsole ze swoich poziomem trudności dla idiotów to "samo zło" które powoduje że normalni gracze pozostają zaniedbani. Z drugiej strony zauważam że producenci zaczynają bezwzględnie wyzyskiwać grindziarzy - "chcesz szpanować to płać za eq", "chcesz siedzieć godzinami to płać abonament" itd.
@mycota
To tobie się Drakensangi pomyliły. Zlinkuję Cię do Gola https://www.gry-online.pl/S055.asp?ID=199215 (bo mi się nie chce wklejać printscreena) a Ty mi znajdź ładniejszy print scrren z Diablo 3.
Drakensang Online ma wiele słabości o których pisałem ale akurat grafikę ma ładną.
Nawet przeglądarkowy Drakensang Online wygląda lepiej niż D3. To kara za przedłużenie produkcji. Ale trzeba przyznać że balans, animacja i mechanika we wszystkich dzisiejszych i wczorajszych klonach Diablo mocno kuleje. Rzeczywiście tylko w Diablo czuć siłę topora walącego w czerep potwora, nawet nie wiem czy nie za bardzo.... tą feerię barw przy każdym ciosie to mogli sobie podarować. Ja rozumiem jak ktoś ma ognisty miecz to powinien przy ciosie dawać ognisty podmuch ale teraz jest jest tyle kolorków jak w jakimś tandetnym japońskim anime.
Co do Path of Exile.... Obawiam ze jak we wszystkich mmo potencjał zostanie zmarnowany przez bugi, brak balansu, monotonność losowo generowanych lokacji, brak fabuły, brak cutscenek narzucający się, wymuszony grind mający na celu sztuczne wydłużenie gameplaya.
Muszę niestety przyznać rację krytykom:
- gra zestarzała się technologicznie
- dużo pomysłów Bliza zostało już skopiowanych nawet przez tandetne mmo
- tekstury trochę biedne - może zrekompensują to wielkością świata
- widać "ścinki", animacje mało płynne
- czy te bum, paf i ciach muszą być aż tak oczojebne?
Może podratują D3 klimatycznymi cutscenkami i jak zawsze doskonałym balansem PvE i PvP.
Jesteś słaby ;-) Ale tak serio jak ktoś zaczyna na "hardzie" (jak ja) to tylko prolog i pierwsza walka po wejściu we mgłę pod koniec II aktu są trudne. Reszta walk to Quen+spamowanie LPM+fikołek+Quen+spamowanieLPM+fikołek i tak w kółko. Jest jeszcze trudna walka ze strażnikiem w III akcie (Quest "Sprzed stuleci"") gdzie użyłem zatrutych noży.
To już prawdziwa plaga z tymi mmo. Gówno, gówno i jeszcze raz gówno ale pryszcze i nolify będą płacić.
@Tlaocetl
Lepiej niż w G2 (klimat, mniej bezmyślnej rąbanki) ale ten Sith równie dobrze mógłby rzucać naleśnikami. Mechanika na poziomie prehistorycznego Dungeon Siege. Będzie cianizna jak wszystkie mmo.
Grafika kupa, animacje kupa, lokacje kupa, klimat kupa ale trzeba wybaczyć te "niedogodności" bo to przecież MMO.
Testuje betę. Gra ma przepiękną grafikę i udźwiękowienie jak na hack $ slash. Mechanika jest zadziwiająco dobra jak na grę przeglądarkową. Niestety gra jest z gatunku mmo czyli mega masywny obciach. Ekonomia jest tak wyważona, że płacimy nawet za "oddychanie" - na wyższych levelach brakuje "esencji" która potrzebna jest do umiejętności specjalnych a którą trzeba dokupić. Z moich obliczeń wynika że żeby sobie pograć trzeba na dzień dobry wydać kilkadziesiąt złotych. Im wyższe levele tym więcej esencji potrzeba i tym więcej kasy trzeba wydać. Oczywiście można grać bez esencji ale jest to prawdziwa mordęga. Zamiast sprzedać dobrą grę za nawet "blizzardową" cenę (200 zł) to pojawiają się kaszanki w stylu Mythos które porażają biedotą lokacji i treści koncentrując się na tym "jak wydoić gracza mikropłatnościami". Dla biednych grindziarzy producenci takich gier są jak dealerzy narkotyków i dopalaczy. Nie ulega wątpliwości że mikropłatności w Drakensag będą właśnie takimi dopalaczami - o równości graczy nie będzie więc mowy.
Może nie pójść ... Masz na pewno za cienkie kable jak na taki dobry sprzęt i będą się zapychały.
@up Do wymiany masz WSZYSTKO. Jak kupisz tylko nową grafę to ją procek będzie dusił. Sprzedaj na allegro poszczególne części i przymierzaj się do nowego mobo+procek+ram+grafika.
Myślałeś, że od komunii do bierzmowania na jednym kompie dociągniesz? ;-)
Do W2 to imho minimum jakiś Phenom II X2 + nieśmiertelny 8800gt... zwłaszcza że obniżanie jakości grafiki w W2 (z wyjątkiem uberpróbkowania) nie powoduje dużego przyrostu wydajności.
Z tego co zauważyłem to w W2 ginę jedynie gdy nie zdążę "zapuścić" Quen po zbyt przynudzającym dialogu lub spamerskim wstępie do walki. Po wrzuceniu wymaksowanego Quena pozostaje tylko spamowanie LPM, po pewnym czasie fikołek, znowu Quen i tak w kółko.
Ja jeszcze wykorzystuje noże - na prawdę jest wtedy trudno zginąć.
Nie sądzę żeby na insane było o wiele trudniej niż na hardzie. I akt może być najtrudniejszy bo jeszcze Quena nie można wymaksować.
... imho Quen jest źle zbalansowany na hardzie. Przeciwnicy zadają zbyt duże obrażenia w stosunku do własnych PŻ. 50% odbitych obrażeń rani ich niemiłosiernie mocno.
Zacznę od gustu...Należę do tych którzy uwielbiają Gothic'a ale nie przepadają za Dragon Age. Wolę klimaty bardziej s-f typu Stalker, Mass Effect niż fantasy.
Z tego punktu widzenia Wiedźmin okazał się dla mnie grą TYLKO dobrą. Dlaczego? Brakuje w pełni otwartego świata co w połączeniu z niewidzialnymi ścianami i brakiem umiejętności skakania jest po prostu uciążliwe. W dodatku nasz bohater nie jest właściwie nagradzany za tak uciążliwą eksplorację terenu - brakuje tajemniczych "nieoquestowanych" skrzyń i jaskiń z "wypasionymi"przedmiotami.
Gra czasami przypomina port - niektóre elementy wyglądają jakby były projektowane z myślą o konsoli np. interfejs, lokacje.
Co do warstwy fabularnej można się przyczepić o nadmierne epatowanie przekleństwami - "na siłę".
System walki/umiejętności jest ok ale przeciwnicy często padają ofiarą skryptów i można ich łatwo zaspamować "znakami" lub pułapkami (gram na "hardzie").
Moja ocena to 8 - co jest i tak wysoką oceną jak na grę która mnie nie wciągnęła.
Mi udało się dojść do "tworzenia postaci" i wypad... Dlaczego wszystkie gry "skośnookich" są takie badziewne? Wygląda tak jakby 2 Chińczyków za 5 dolców je robiło.
Gdyby autor doszedł do 17 levela to zetknąłby się z koniecznością wielokrotnego grindowania w tych samych lochach w celu dobicia levela i odblokowania dalszych questów i lokacji. To jest dopiero nuda! Do 15 levela to jest "sam mniód".
Gdyby gra miała wyglądać tak jak chcą klienci to miałaby mizerny stopień trudności (ukłon w stronę małolatów), można byłoby levelować postacie do 999 levela (ukłon w stronę grinderów i koreańców wszelakiej maści), miałaby 999 questów z 999 stronami spamerskich dialogów (dla RPG fanów), miałaby 999 dziadowskich lokacji i chatem na którym można porozmawiać o naprawie gaźnika (ukłon w stronę fanów mmo). Takiej "klienckiej" gry chcesz? Trzeba mieć spójną wizję i odwagę by ją realizować!
Ja z SI rozprawiam się bardzo szybko. Praktycznie nie inwestuje w żadne drzewka samurajów. Zalewam przeciwników ashigaru, wyszkalam generałów i po zdobyciu shogunatu lub krytycznej ilości prowincji ustawiam "bastion". 3 miasta z 3 armiami wspomagającymi się armiami. Wykrwawiam SI w następnych kilkunastu turach robiąc wypady łupieżce na sąsiednie prowincje i póżniej znów zalewam ashigaru.
Samurajów z łukami jest 90 a nie 120 w oddziale - właśnie po to żeby zrównoważyć armie.
Taka armia o jakiej piszesz nie miałaby bytu na b.trudnym poziomie trudności - jest za droga w utrzymaniu. Sztuką jest połączenie tanich i słabych jednostek ashigaru z silnymi tak aby otrzymać najlepszą synergię. Armia z samych samurajów to tak jakby stworzyć wojsko polskie z samych komandosów - bez sensu. To już lepiej atakować dwiema dobrze dowodzonymi armiami łuczników ashigaru z których każda ma + 1do2 jazda + 1do2 samurajów katanami + 1do2 Yari (niekoniecznie samuraje). Koszt będzie podobny a wartość bojowa ofensywna (możliwość ataku kilku celów) i defensywna (możliwość skutecznej obrony miasta z jednoczesną możliwością odsieczy i kontrataku) znacznie większa.
Po drugie jeśli nawet Ja spotkałbym Ciebie z taką armią po prostu bym nie atakował, okopał się w na jakiejś górce i czekał na Twój ruch (b.trudna SI tak często robi) albo czekał na Ciebie w mieście. I tu Twoja defensywna taktyka wzięłaby w łeb .
@ujemny @Falcao
Pomyślcie zanim coś napiszecie. Bunty w prowincjach SI (sztuczna inteligencja - "CPU") się zdarzają ale bardzo rzadko...Dlaczego? Ponieważ SI zazwyczaj stoi w swoim ostatnim mieście pełną armią wraz z głową rodu i jego duży garnizon utrzymuje porządek. "Komputer" jedzie wtedy na debecie ale od debetu to mu jednostki nie wymrą. Ja często na najwyższym poziomie trudności gram z zerowym skarbcem aż do złupienia jakiegoś miasta.
@Zawodowiec_M
Bo tak jest w rzeczywistości że dystansowe jednostki rules. Dlatego dziś nasi wojacy nie walczą pałami. Ale jeśli dobrze wykorzystasz szarżujące jednostki, np. samurajów z katanami to też z niewielkimi stratami wygrasz ponieważ Ashigaru łatwo wymiękają. Grając z człowiekiem dostałbyś łupnia opierając się tylko na Yari i łuczkach Ashigaru. Co innego w mieście gdzie Ashigaru stoją sobie za murem i strzelają i w każdym momencie do załatania wyłomów w obronie można rzucić doborowe jednostki samurajów no ale tak już jest w rzeczywistości że obleganie bez maszyn oblężniczych to rzeź.
@kamiloss
Szukaj gier z oznaczeniem PEGI 12. Znajdziesz wtedy gry z odpowiednim poziomem trudności. Chyba że jesteś po prostu idiotą? Gra jest słaba z wielu powodów, między innymi z powodu obniżenia poziomu trudności do poziomu ludzi takich jak Ty.
Mythos to bezmyślny grinder. Jeśli chodzi o mechanikę to wcale nie jest tak najgorzej i można to nazwać hack'n'slash ale cała warstwa fabularna to już klasyczny budżetowy mmo. Gra nie ma odpowiedniej zawartości i klimatu aby być dobrym H'n'S - rozciągnięto ją jak starą gumę w gaciach i żeby odblokować questy już w "fabularnej połowie" gry trzeba "czyścić" kilkadziesiąt razy ten sam loch aby osiągnąć odpowiedni level doświadczenia. Zbyt mały wpływ dropu (ekwipunku) na rozgrywkę powoduje że taki "bezcelowy grind" jest w stanie znudzić każdego "niepopieprzonego" gracza. Koreańce to lubią i najwyżej kilkudziesięciu Polaków też. Poziom trudności w grze grupowej, nawet w końcówce gry (do której większość osób nie dotrze z powdu porzygania od grindu), jest na poziomie 10-cio latka. Gra nie ma otwartego świata (jak np. WOW) a nawet kilmatycznych cut scenek. Współzawodnictwo między graczami i PvP na razie nie istnieje a nawet po poprawieniu balansu będzie możliwe po uzyskaniu 30 lvl co dla normalnego człowieka jest już kilka leveli za późno tj. po porzyganiu z nudów.
Jedynie polski support i lokalizacja trzymają poziom - chciałoby się powiedzieć "z zapałem godnym lepszej sprawy".
Panowie z czym do ludzi? Wyjdzie Torchlight 2, Path of Exile i Diablo 3 i w Mythos pies z kulawą nogą nie będzie grał.
@rekko
Po za tym, w dalszym etapie gry, jednostki ashigaru są zróżnicowane ze względu na morale, celność i doświadczenie.
Zagrałem sobie testowo na poziomie trudnym i muszę stwierdzić że jest kolosalna różnica między poziomem bardzo trudnym. Dla mnie jest za łatwo. "Trudna" SI jest zbyt mało agresywna - z łatwością wasalizujemy przeciwników, SI sama błaga o rozejm i umowy handlowe co jest nie do pomyślenia na poziomie bardzo trudnym. Gra na poziomie bardzo trudnym faktycznie rozpoczyna się po zdobyciu krytycznej ilości prowincji, wtedy pada handel i wszyscy (po pewnym czasie nawet sojusznicy nawet po rozwinięciu sztuk dyplomatycznych) rzucają się na Ciebie. Praktycznie gra się cały czas prawie na debecie i jeden plądrujący rajd lub desant ze strony SI i można szukać sejwa bo ściągnięcie z frontu armii nie jest możliwe a na nową nie ma kasy. Po za tym b.trudna SI nie wiadomo jakim sposobem produkuje armie a nawet grupy armii złożone z samych samurajów - to jest dopiero satysfakcja powstrzymać takie coś! Walczy się do ostatniej strzały próbując utrzymać fortece.. Bardzo przydają się samurajowie z katanami odporni na szok walczący do ostatniego żołnierza których przerzuca się na przełamane odcinki obrony niczym doborowe oddziały SS na froncie wschodnim II w.ś.
Podsumowując poziom bardzo trudny jest wyczerpujący ale za to satysfakcjonujący.
Człowieku wpisz sobie w google "Dell XPSL107" ....Nic. To
wejdź na stronę Della w wpisz w wyszukiwarce "Dell XPSL107"
Co wychodzi? Nic... Więc nie zawracaj ludziom głowy albo ogarnij się.
@grzesgogo
Czy konsole są mobilne? Są, ale to już konsolki a nie konsole PS3 i Xboxy. Dlaczego wymagasz od PC mobilności a od konsoli nie? Co do sprzętu za 6 tys też nie masz racji - 2 rdzeniowy procek AMD + starusieńki 8800gt + 4 GB taniego jak barszcz RAM-u + zasilacz firmowy 400W starcza do wszystkiego. Jak ktoś ma głowę na karku to w każdych czasach za 2 tys zł złoży fajny sprzęt i stać go później na zakup gier.
Dziwię się że pomoc techniczna z Tobą gada. Żaden producent gry nie daje gwarancji że gra będzie poprawnie pracowała na mobilnych kartach grafiki. Raczej skontaktowałbym się z pomocą producenta karty grafiki lub chipsetu.
Tylko ostrzegam ;-) gra na poziomie "bardzo trudny" (a co dopiero legendarny gdzie zapisywanie rozgrywki jest ograniczone) jest bardzo żmudna i wyczerpująca umysłowo. Momenty kluczowych decyzji trzeba zapisywać i niejednokrotnie"odsejwowywać" w przypadku gdy SI nas przytłoczy. Są w tej grze elementy nieprzewidywalne które mogą zepsuć całą ofensywę np. kierunek i odległość wycofania się obcej armii i floty, zasadzki. Jest też mały ale upierdliwy bug z nawracaniem na inną wiarę - trzeba wielu mnichów i wiele tur żeby status obcej wiary zaczął spadać poniżej 100%. W takich prowincjach jednego dnia nastroje są +1 a drugiego bez żadnych ewidentnych przyczyn -4 - unikam więc chrześcijan jak ognia ;-)
Nie ma w poradniku (przynajmniej w części "jawnej") dla jakiego poziomu trudności został opracowany. Gram na najtrudniejszym poziomie i niektóre uwagi zapisy wydają mi się śmieszne (np. "W żadnym wypadku nie powinniśmy wyłączać żadnej, nawet buntowniczej prowincji z opodatkowania – lepiej obniżyć nieco poziom podatków w całym państwie") albo przynajmniej zbyt uproszczone. Dla początkujących graczy powinna znaleźć się KLUCZOWA informacja po zdobyciu jakiej ilości prowincji wszyscy rzucają się na Ciebie. Moja strategia jest uniwersalna i elastyczna:
1. Elastyczna dyplomacja polegająca na stymulowaniu handlu, rozrodu dynastii i kupczeniu zakładnikami. Trudno to opisać dokładnie trzeba mocno i elastycznie myśleć.
2. Opanowanie faktorii flotą handlową (bez eskorty) - SI wydaje się nie rozpoznawać okrętów handlowych i wojennych i rzadko atakuje 10 okrętów zbitych w jedną "paczkę".
3. Po zdobyciu krytycznej ilości prowincji tworzenie bastionów które składają się z trzech miast położonych blisko siebie w których umieszczamy 3 armie które mogą się wspierać i wykrwawić wszystkie doborowe armie w całej Japonii i przy okazji łupić sąsiadującej miasta ("farmienie"). Polowanie flotą na pływające armie wrogów a najlepiej zblokowanie ich w portach (SI nie tworzy wtedy nowej armii i mamy spokój z przeciwnikiem) jest też bardzo pożądane.
Na najtrudniejszym poziomie SI robi desanty, plądrujące rajdy, zrywa sojusze i jest bardzo agresywna - poleganie więc na ekonomii może i pozwoli zdobyć shogunat ale nie zakończyć pomyślnie całą kampanię. Polecam więc strategię bastionów którą, w celu uniknięcia impasu, trzeba rozpocząć przy średnio rozwiniętej ekonomii Japonii tj. jak najwcześniej.
@ przemul13 i koble47
Nie przeginajcie brak AA jest tylko pewną niedogodnością.... a wywalanie gry na kartach AMD zostanie poprawione nie w patchu ale w sterownikach AMD/ATI.
Muszę znowu pochwalić SI na mapie strategicznej. SI w dalszym etapie gry robi desanty i plądrujące rajdy jeżeli tylko pozwolimy jej przedostać się za główny front walk. Gram na najtrudniejszym poziomie i jest rzeczywiście trudno. Ratować się trzeba zmuszając SI do wykrwawiających oblężeń i rolowaniem sojuszy za pomocą zakładników - ważne jest aby ród się dobrze rozmnażał ;-) Trzeba uważać na każdy punkt na mapie, próbować uwięzić obce floty z armiami na pokładzie w portach - "czacha dymi".
Czy komuś udało się si zdobyć "Czarny okręt" - niszczy moje jednostki jakby były z papieru? Niestety musiałem skupić się na rozwoju armii, dyplomacji i maksymalizacji podatków - na flotę nie starczyło.
A i jeszcze te zamaskowane armie czyhające w górach i lasach - potrafią zepsuć każdą ofensywę.
@up
I to w grze "firmowanej" przez AMD! Nic dziwnego że niektórzy wciąż wolą zapłacić "podatek cuda-phisicsa" zakupić kartę Nvidii. Ja od kilku lat jadę na nieśmiertelnym G92 8800gt pasywnie chłodzonym - wszystko śmiga pod DX9 na średnio-wysokich w oldschoolowej rozdziałce 1680x1050.
Nie jestem '"graficzną dziwką" ale udało Wam się uruchomić AA (Antyaliasing) pod WIN XP (DX 9)? Czy wiadomo coś o patchu w tej kwestii? Obecnie mogę włączyć tylko AF (Anisotropic filtering) ale w grach w których mamy wiele małych, poruszających się obiektów AA jest znacznie bardziej przydatne. Sterowniki Nvidii pobierałem tydzień temu.
@up
"komputer ze śmietnika tudzież hipermarketu" - bardzo adekwatne stwierdzenie ale "nie dla idiotów".
Dema nie będzie. Polecam kupno w ciemno chyba, że masz jakąś SZCZEGÓLNĄ awersję do konsolowych portów.
ok. masz rację, nie zauważyłem. Multi ze względu na długi czas rozgrywki i zbytnie faworyzowanie pasywnej gry w bitwach nie jest w kręgu mojego zainteresowania.
@Sawik und reszta
Grając z SI wykorzystuje głównie jej braki na mapie strategicznej. Większość bitew rozgrywam automatem - z wyjątkiem obrony miast i bitew w których zależy mi na całkowitym wyniszczeniu wroga.Mój osobisty log zmian i "braku zmian" w SI w Shogunie 2:
1. SI nie atakuje już bezmyślnie moich armii na mostach i przeprawach i nie jest totalnie masakrowana,
2. Kampanie rozpoczynamy z wrogiem na karku więc nie można tak jak w poprzednich TW w pierwszych 10 ruchach podbić 10 i więcej regionów,
3. Nie można oddawać regionów w trybie dyplomacji - nie można więc robić w konia SI jak w poprzednich TW. Trochę twórcy poszli na łatwiznę i pozbawili mnie głównego narzędzia wojny ;-) ,
4. DALEJ SI PRAKTYCZNIE NIE ROBI DESANTÓW WOJSK NA WYSPY! (wpadka)
5. SI rzadko atakuje faktorie handlowe choć raz prawie udało się jej mnie załatwić blokując niespodziewanie mój główny port handlowy - opłaca się rozwijać flotę kupiecką nawet bez floty wojennej (imho nie opłaca się rozwijać ekonomii z wyjątkiem portów).
6. SI ma duże problemy z atakiem na forty i twierdze bez specjalistycznego sprzętu oblężniczego - można zmasakrować całą grupę armii,
7. Poprawiono działania wojenne sojuszników na mapie strategicznej (ich armie rzeczywiście są pomocne i potrafią przejść przez Twoje terytorium żeby dostać się do wroga) - opłaca się rozwijać dyplomację.
8. W bitwach SI jest pasywne co paradoksalnie utrudnia walkę - trzeba kombinować, atakować szykiem (ja atakuje samymi łucznikami w formacji oskrzydlającej "L" a swoją jazdę i generała wykorzystuje jedynie do kontrataków na jazdę wroga i do pościgu za niedobitkami.
@soulman - oldschool ;-)
Potwierdzam Twoje odczucia. Bulletstorm to pełnoprawny następca Painkillera. Wydawałoby się wszystko już wymyślono a wciąż powstają oryginalne gry jak Bioshock, Stalker, Borderlands i Bulletstorm. Kolejność nie przypadkowa bo są to produkcje maksymalnie grywalne w których "suwak" przesuwa się od klimatycznej przygody do klimatycznej rozwałki. Call of Duty niestety straciło już swoje walory i padło ofiarą konsolowego podejścia gdzie gracz jest tylko naciskaczem pada w momentach określonych skryptem.
Szkoda tylko że Bulletstorm nie ma bardziej otwartego świata ale to już wina portowania z konsoli, silnika i doświadczeń z Geersami.
Problem piractwa jest złożony...Nie ulega jednak kwestii że chwalenie się piractwem, czerpanie korzyści oraz inne jego wspomaganie i propagacja powinno być tępione.
Gram w betę od dłuższego czasu. Paradoksalnie gra może paść ofiarą młodego "ciągnącego w swoją stronę" pokolenia nierozgarniętych graczy mmo pożądających łatwego poziomu trudności i bezmyślnego grindu. Gdyby jeszcze Mythos miał otwarty świat jak WOW to rokowałby nadzieję na lepsze ale tak to nie widzę tego projektu po premierze Torchlight 2, Path of Exile (DLACZEGO NIE MA INFORMACJI O GRZE NA GOL?!) i Diablo 3.
Mythos pochwalić jednak muszę za polską lokalizację, polskie forum i polskie wsparcie techniczne.
Mam nadzieję że będzie to mmo z rozwiniętym single-playerem ;-) Można powiedzieć że w grach mmo najbardziej denerwuje mnie prymitywna mechanika gry (przy której XX wieczne Diablo to majstersztyk)oraz inni gracze. Z drugiej strony klasyczne hack'n'slashe proponują nawijaną poziomami trudności, cykliczną rozgrywkę zgodnie z modelem kultowego Diablo lub przegadaną, zakręconą fabułę typu Sacred. Elastyczność i losowość kontentowa mmo takiego jak Mythos może być tu świeżym powiewem.
Jeszcze co do mechaniki...Nie chodzi o to żeby grafika była piękna ale że było widać, "czuć" i słychać zgrzyt metalu po soczystym ciosie toporem! Rzygać się chce jak Twój heros porusza się jakby miał kupę w gaciach a każde zadane obrażenie powoduje kolorowe światełka i zabawny fikołeczek atakowanego stworka.
To nie jest Starcraft! Rozgrywanie pojedynczych bitew w TW po multi nigdy nie będzie miało sensu. Pole bitwy jest za małe aby dokonać zaskakującego ataku na porównywane siły wroga (a gdyby pole było większe to bitwa trwałaby kilkanaście godzin). Co innego kampanie gdy dochodzi do "nierównych" bitew gdzie strona silniejsza musi atakować a strona słabsza skupia się tylko na zadaniu największych strat. Ale tu (w kampanii) znowu dochodzi to astronomicznego wydłużenia czasu współzawodnictwa - imho multi na ma przyszłości w takich rozbudowanych strategiach. Chyba że dla hardkorowych graczy...
@Kubyra
I to pisze "Centurion"? TW1 było mniej nudne niż TW2?! W dup... Ci się poprzewracało albo wyrosłeś z tego. Fabuła w TW2 jest sztampowa i wolno się rozkręca ale trzyma przyzwoity poziom w drugiej części gry. Ostatnio gram w multi i muszę powiedzieć że ma on ogromny potencjał! Obecnie za mało jest rozgrywek adventure ale jak jak dodadzą je w DLC lub patchu to multi może być równie "radośćdający" jak w Borderlands. Tryb wioska jako sposób na zrównoważenie ekonomii nawet ciekawy.
@TEMRO
Jeśli to nie Twój żart to na takim kompie nawet "Saper" będzie ciął. Tak na serio tylko MMO, Half Life + mody, Torchlight i jakieś klasyki sprzed kilku lat będą jako tako chodzić na tym sprzęcie.
Niestety też muszę ograniczyć moje wcześniejsze zachwyty.
Co z tego że walka taka "piękna" jak gra ma "defense buga" analogicznie jak TW1 maiło "cold buga". Ustawiając się w pozycji obronnej (PPM cały czas wciśnięty) i wykonując krótkie ataki (LPM) można zaciukać z minimalną stratą zdrowia 95% przeciwników (kłopot jest tylko z mrówkopodobnymi stworami). Gdyby nie to podtrzymałbym wysoką ocenę tej gry. Może na najwyższym poziomie trudności przeciwnicy lepiej kontrują ale brakuje możliwości zmiany poziomu w czasie gry.
Co do klimatu to paradoksalnie winny jest za duży świat. W G1 i G2 świat był mały ale doskonale skonstruowany, lokacje "przechodziły" jedna nad drugą, questy poboczne nie odciągały od głównego wątku a wręcz go wspomagały. W TW2 dochodzi jeszcze bardzo zniechęcający "brak nagrody za eksplorację" i brak kompasu który powoduje że co chwila trzeba przystawać i patrzyć na mapę.
Czekam na patch'a poprawiającego pomniejsze bugi i przechodzę drugi raz na "najtrudniejszym".
@ROJO.
Co z tego że walka taka "piękna" jak gra ma "defense buga" analogicznie jak TW1 maiło "cold buga". Ustawiając się w pozycji obronnej (PPM cały czas wciśnięty) i wykonując krótkie ataki (LPM) można zaciukać z minimalną stratą zdrowia 95% przeciwników (kłopot jest tylko z mrówkopodobnymi stworami). Gdyby nie to podtrzymałbym wysoką ocenę tej gry. Może na najwyższym poziomie trudności przeciwnicy lepiej kontrują ale brakuje możliwości zmiany poziomu w czasie gry.
Czekam na patch'a i przechodzę drugi raz na "najtrudniejszym".
Odporności są fajne - nie jest to idiotyczna Arcania. Są małe bugi np. kamiennych wojowników można zaciukać na bardzo niskim levelu atakując młotkiem z postawy defensywnej (PPM wciśnięty + LPM) i można w ciągu kilku minut zarobić kilka leveli. Jeśli ktoś chce grać magiem to jest to fajne miejsce żeby nabić expa bo na niskim levelu mag ma ciężko (później jest wręcz przeciwnie). Mały minus za za duży świat który powoduje flustrację z powodu niskiej "nagrody za explorację".
Technologia i optymalizacja: 10
Fabuła:8
Walka:8
Klimat:7 (za dużo sawanny)
Poziom trudności:9 (czyli nie dla debili)
Polecam.
Tylko idiota mógł się spodziewać że dotrzymają wszystkich obietnic. Jak sobie wyobrażacie "epicko-wielki" świat wypełniony "miodną" treścią? Przecież ktoś musi to wszystkie questy oskryptować, sfabularyzować, wyanimować bossów itd. Chcecie mieć epicki świat z miodną treścią to wypad do Afryki. Imho świat większy niż w Gothic III jest bez sensu - chyba że ktoś lubi szukać nowych gaci dla konia.
Martwi mnie jedynie "ukonsolowienie" gry. To już jest prawdziwa plaga.
Powiedzcie jaki poziom trudności, sterowanie, system walki - znowu zrobione dla "murzynów" z USA?
Przydałby się jakiś wydawca który na darmowych, starych, silnikach graficznych wypuszczałby gry dla hardkorowych graczy...Oczywiście są mody ale one jakieś takie niedopracowane są.
Gothic 4 to kupa. Nawet jeśli miał to być slasher to mechanika gry jest gorsza niż w Gothic 2. Na najtrudniejszym poziomie można umrzeć tylko przez przypadek np. po zablokowaniu się w trawie (!) lub skały. Ciach, ciach i fikołek w bok, no ewentualnie dużo ciachów i fikołek w bok, na konsoli musi być to rzeczywiście trudne.
Spróbuj zrzucić zbroję - może się wtedy przeciśniesz ;-) Inny bug: Jeśli do krypty "zaglądniesz" na np 1 lev to później przeciwnicy na poziomach krypty wygenerują się od bardzo niskiego levela. Jeśli po zabiciu Udraka masz bohatera na 30 lev to trzeba złazić bardzo głęboko żeby spotkać odpowiednich dla siebie przeciwników.
Innny bug: Aldrik generował mi niezniszczalne smoki, a później był zwis.
Inny bug: Przeciwnicy są generalnie łatwi ale niekiedy "kocica-demonka" załatwia jednym strzałem z błyskawicy.
Ogólnie raczej mało bugów w porównaniu...
Dodam łyżkę dziegciu... Gra ma koszmarną mechanikę i pracę kamery. Można wybierać pomiędzy "gówno widzę z góry" a "gówno widzę z FPP" - szczególnie w półzamkniętych przestrzeniach (np. dziedziniec zamku). Co do grafiki to jej sposób postrzegania jest podobny - gorzej niż w Gothic 1 w FPP a z góry to już szkoda gadać. Gra "trzyma" się na cut scenkach.
Za dużo spamu w dialogach - chyba że miarą dojrzałości jest cierpliwość. Nie wiem także czy wszystkie warianty odpowiedzi są oskryptowane - nie zdziwiłbym się gdyby tylko tylko mała cząstka miała wpływ na następne kwestie dialogowe i przebieg fabuły.
Sterowanie postaciami podczas walki koszmarne - przydaje się taktyka ale dlaczego ilość slotów na komendy jest tak mała? Niektóre umiejętności np. bardzo skuteczny stożek zimna są skuteczne w zastosowaniu tylko przy "ręcznym" sterowaniu postacią. Niedoskonałości w sterowaniu można przezwyciężyć aktywną pauzą ale to w połączeniu ze spam dialogami powoduje że gra ma żenujące tempo. Gram na trudnym poziomie i szlag mnie trafia jeśli za jednym razem przechodzę bitwę bez problemu a za drugim razem mam totalną porażkę bo mi się wrogowie/postacie rozlazły albo któraś dostała "obezwładniającego strzała" na wstępie. Obezwładnienie postaci z bronią dwuręczną powoduje że zanim zada ona swój pierwszy cios (a zamach ma iście "Jurandowski" tylko w slow motion) jest już "pozamiatane".
Dochodzę do wniosku że gra powinna składać się jedynie z cut scenek między którymi gracz wybierałby kwestie dialogowe - to dopiero byłby rasowy RPG.
Titan Quest na Nvidia 8800gt chodził mi znakomicie. Polecam Wam tą kartę nawet z drugiej ręki ponieważ wciąż jest to ok. 10% segmencie DX 10 więc producenci gier i sterowników testują i optymalizują produkcje pod kątem tej karty.
Legend było H'n'S ze wszystkim elementami na poziomie średnio-niskim (balans jeszcze gorszy niż Torchlight).
Polecam Wam Spellforce - nie jest to H'n'S ale smaczki i klimaty ma podobne. Na pewno lepsze niż jakieś gówniane mmo co udają H'n'S.
Co z Torchlight mmo? Obawiam się że tylko zniszczą grywalność Torchlighta dodając kupę spamerskich elementów jakich pełno w mmo.
Nie powinni bać się konkurować z Diablo 3 - niech polepszą balans, dodadzą powierzchniowe levele (podobno są już spektakularne chińskie mody), multiplayera i sprzedadzą to jako płatny dodatek.
@BdeG69 - w dobie DLC i torrentów nikt nikogo nie może zmusić do bycia dojonym.
Gierka warta swoich pieniędzy, do produkcji Blizarda brakuje jej jednak:
1. klimatu i fabuły (fabuła w tego typu grach ma być prosta ale "klimatyczna")
2. multiplayera
3. balansu postaci, ekonomi (co za idiota wymyślił że takie same przedmioty wypadają na easy jak very hard?), poziomu trudności - tylko Blizard potrafi tak zbalansować grę że jest ona grywalna przez lata bez patchy i modów (ale na to trzeba mieć czas/pieniądze).
4. oryginalności - Bliz w D3 na pewno wymyśli coś nowego/rewolucyjnego (rozwój postaci na podstawie działań/stylu walki a nie przydzielanych punktów może być całkiem fajny tylko trzeba to dopracować)
Zalety gry to:
1. mechanika gry/ engine /praca kamery - ładne animacje walki w odróżnieniu od Sacred gdzie postacie poruszają się jakby miały kupę w gaciach - o to chodzi w hack'n'slashach żeby poczuć moc swojego topora na czerepie wroga ;-)
2. muzyka przypominająca tą z Diablo I - mogli dodać więcej efektów potęgujących grozę...
3. mnogość przeciwników, skilli i czarów
4. modowalność - choć ja nie przepadam za modami
5. prosty w obsłudze i bardzo przemyślany interface
marcusdavidus - o czym Ty piszesz? Stalker COP łatwy i krótki - to chyba po jakiś bibliotekach grzebałeś i niedorobione mody wgrywałeś. No chyba że jakimś hardcorem jesteś co gierki z zamkniętymi oczami przechodzi albo wszystkie kwestie dialogowe to zna na pamięć z solucji. Widzisz, nie każdy ma czas filtrować mody na forach i wybierać pośród niedorobionego shitu najczęściej dodającego "nową zbroję dla konia".
Inna sprawa podaj (ludzkim językiem) jakiś wypróbowany zbiór modów w którym F3 zyskuje na grywalności i jednocześnie balansie - chętnie sprawdzę i inni uczestnicy forum też.
Stalker C.O.P choć podobny do F3 to jest lepszy pod KAŻDYM względem. F3 trzy przejął wszystkie wady gier aRPG z gatunku "kupię nowe gacie dla konia". Nie jest to gra zła lecz zaczyna nużyć po ok 2-3 godzinach.
Jak "Latający Ludzie" dadzą jeszcze jakieś unikaty (gadżety, skille itd.) do "pozyskania" to będzie ideał! Później tylko trzaskać DLC. Mam nadzieje że któryś wydawca w Polsce pomyśli wreszcie o Polskiej dystrybucji DLC (nie każdy posiada bowiem kartę kredytową do płatności w internecie).
Mechanika super, tekstury super, tempo super (mam nadzieję że będzie zróżnicowane na różnych mapach bo przy takim tempie jak w demie to po 15 min wypali się mózg).
P.S.
PCF - Nie potrzebujecie jakiś testerów? ;-) Nie zapomnijcie o zbalansowaniu gry lub/i dodaniu poziomów trudności.
...będzie jak Borderlands tylko bardziej ;-) Mam nadzieję że w Bulletstorm będzie także możliwość znalezienia/pozyskania "unikatów" wszelakiej maści.
...gra może nie zła w swoim gatunku. Niestety nie dla mnie. Tempo zbyt wolne, brak klimatu a raczej infantylny klimat podkreślany przez infantylną grafikę. Nie potrafię utrzymać koncentracji zabijając 10 dzika/hienę/czy inne coś. Dużo łażenia i wąchania tyłków. System walki uproszczony tak jak inne elementy w stosunku do zwykłego aRPG lub hack'n'slasha z multi.
Dochodzę do wniosku że "nie lubię ludzi" - wchodzenie w sojusze, gildie z różnymi gimbusami zawsze mnie brzydziło. Nawet w Ogame grałem jako samotny strzelec i drwiłem z różnych sojusików.
Czekam na Diablo i nowego STALKER'a, a czas zabijam Napoleonem TW.
Już ok. Mail szedł kilka minut i wylądował w spamie. Gram ale dalej nie mogę zarządzać kontem - coś do mnie interfejs www szprecha po niemiecku. Tej grze trzeba dać szanse - w każdym jej elemencie widać pewną "darmowość-toporność". Widać że twórcy nie umieli zaprogramować kamery więc stworzyli bardzo trudny i odpychający dla początkującego gracza system sterowania. Po kilku godzinach można się jednak przyzwyczaić. Boję się tylko że przy takiej wadze plików (ściągnąłem ponad 10 GB) mam na kompie soft który pozwoli w przyszłości Chiniolom zawładnąć światem ;-) Pytanie co w tej grze może tyle zajmować - przecież nie tekstury które są banalne? Sama gra podobna do wowa tylko jak wspomniałem wcześniej "darmowo-toporna" ale za to w pełni po polsku!
Tylko 3 godziny?! Mi o wiele dłużej - to jakaś masakra jest. Jak się aktywuje konto? Nie dostałem żadnego maila na onet...
Mam nadzieję że wykorzystają ten silnik (Unreal 3.0) na maksa, w szczególności efekty fizyki.
Spodziewam się czegoś w rodzaju UT3 + ciekawa fabuła (niekoniecznie obszerna) + bossowie - bo bez fabuły to po co przesiadać się z UT3? Mam nadzieje że twórcy grali w Borderlands - "podążajcie tą drogą".
Obniż sobie poziom trudności. Przez takich casuali producenci obniżaja poziom całej gry i nie dbają o balans i SI.
Wie ktoś może "skąd" jest muzyka do Napoleona TW? Muszę sobie zgrać bo jest super...
Może być spoiler...Jak grać z AI (SI) na najtrudniejszej mapie i bitwach:
1. Stawiaj armie na mostach i przeprawach. Walcząc na moście i przeprawie ustaw piechotę w U - na łuku ustaw altylerię a końcówkach "snajperów". Kawalerią rób wypady (dobrze mieć CO NAJMNIEJ 4 oddziały kawalerii i 2 altylerii w armii) w celu wymanewrowania i zniszczenia ochrony altylerii przeciwnika.
2. Armia ma priorytret przed ekonomią choć w TW Napoleon utrzymanie równowagi ekonomicznej jest najtrudniejsze. Staraj się łupić bogate miasta przeciwnika i od razu oddawaj je innym frakcjom w celu odgrodzenia się od wroga i trzymania go w szachu dyplomatycznym. Oddanie regionu zapewni twojej armii "automatyczne" wycofanie z niebezpiecznej strefy i możliwośc przerzucenia jej na inny front.
3. Farmienie: Ustaw armie koło stolicy wroga i dokonuj raz na 5 -8 tur łupieży. Możesz później oddać region w celu "rekultywacji" i negocjacji dyplomatycznych. Czasami nikt nie chce wziąć złupionego obszaru - można wtedy dorzucić kilka technologii i oddać go jakiejś nieznaczącej, neutralnej frakcji.
4. "Namów" sojuszników do wojny z przeciwnikiem (może to być "droga" sprawa) a później wycofaj się z niej (patrz punkt 2). Jeśli Cię ktoś napadnie zastanów się czy warto wzywać sojuszników - czasami warto, a czasami nie warto.
5. Jeśli oblegasz miasto to warto żeby rozstrzygnął bitwę komputer - jest szybciej, mniejsze straty w ludziach i najważniejsze w infrastrukturze miasta.
...to jest mocno poprawiony Empire TW. Lepsze wyważenie ekonomii, stabilność i "doprowadzona do używalności" dyplomacja. Co do SI to choć nieco trudniej podbić świat na najtrudniejszej mapie i bitwach to wynika to głównie z problemów ekonomicznych i większej aktywności dyplomatycznej. Walki na przeprawach przez rzeki to masakra dla SI, co do desantów to "mam kolegę co rozmawiał z kimś kto widział jak SI zrobiło desant na Wielką Brytanię".
Gra ok ale dalej uważam ze powinni poprawić Medievala zamiast "iść w przyszłość" (dodać walki na morzu, poprawić SI), bitwy w ETW i NTW trwają zbyt długo, są zbyt chaotyczne, nie ma widowiskowych oblężeń zamków i miast.
Niestety nie może im wyjść. Nawet Blizzard nie podołałby tak ambitnym celom. Ta gra to ma być "dla każdego coś miłego": MMO dla maniaków, slasher dla konsolowców, RPG dla fanów fantazy. Wyjdzie źle zbalansowany, zabugowany gniot z fabułą pisaną przez 15-to latka.
Jeśli im wyjdzie to będą dla mnie bogami elektronicznej rozrywki.
STALKER COP jest najbardziej "Falloutowy" ze wszystkich Stalkerów. Oceniając w skrócie:
Plusy: klimat, gameplay, poziom trudności ("weteran") nie dla dzieci, "odpowiednia" (imho po co lepsza?) grafika, klimatyczne zadania i ukryte schowki
Minusy: optymalizacja (mimo, że bufor na GPU to 512 MB a pagefile mam na RAMdisku to gra szarpie jak w Gothic 3)
Mały minus za nierównomierne wyważenie gry - wynika to z koncepcji otwartego świata i braku "leveli". Jak we wszystkich Stalkerach początek gry jest natrudniejszy - nieoczekiwana zgraja psów, 2 pijawki, lub jedna seria od zombiaka rozrywają nasz początkowy pancerz i trzeba robić odczyt sejwa.
Wolałem "bardziej zaludnionego" STALKER CLEAR SKY (oczywiście po wszystkich patchach) bo tempo akcji było szybsze. Fabuła COP rozgrywa się w głębi wyludnionej zony gdzie jest więcej mutantów i generalnie trudniej przeżyć - trzeba przyznać że trzyma się to kupy ;-)
P.S.
Ciekawe jak Stalker wyglądałby na CRYengine bo na pewno chodziłby lepiej.
@Syriusz Vlad
Borderlands czy S.T.A.L.K.E.R.Y. - to są bardzo przyzwoite tytuły lecz Borderlands jest połaczeniem Diablo i Fallouta. To zupełnie inna gra. Dla mnie Stalker to złoty środek między klimatycznym RPG a shoterem FPP.
W Falloucie było za dużo "wąchania" śmieci. Jaki ma sens gra jeśli ponad 50% czasu spędzasz na przeglądaniu ekwipunku w celu podmiany, naprawy i odciążenia?! I jeszcze ta aktywna pauza w trakcie której można sobie łykać healingi - porażka. Stalkery maja podobne elementy ale znacznie lepiej wyważone. Tempo akcji jest szybsze.
Te buraki myśłały że Borderlands będzie klapą. Mogliby zarobić na tej grze krocie organizując centrum dystrybucji DLC w Polsce. To jest chyba taka firemka prezes+sekretarka+fax+informatyk na pół etatu a reszta na umowę o dzieło.
Klasy też bez balansu - paradoksalnie najsłabszy jest największy Brick dlatego o jakiś pojedynkach ciężko mówić. Ja na 24 levelu znalazłem jakiś super rzadki (pomarańczowy) SMG + synergia z KILKOMA umiejętnościami Syreny i class modyfikatorem i wyszła praktycznie "nieśmiertelność" do 50 lev. Nawet naboi nie muszę zbierać bo mi się regenerują. Nie muszę też używać innych broni (np. snajperki) bo mój SMG przy ogromnej redukcji odrzutu, obrażeniach od ognia, zwiększeniu celności i szybkostrzelności służy do wszystkiego. Na youtube można też pooglądać inne "ostateczne" pukawki - fajne ale gra traci wtedy sens. Mogliby znacznie zwiększyć poziom trudności w co op na wszystkich planszach a tak do 50 lev czyli max to jest łatwizna (dopiero gdy przeciwnicy > 50 lev zaczyna się gra).
Ten Dr NED DLC możnaby kupić na spółkę. Każdy miałby 2,5 instala ;-) Ktoś chętny? Mogę kupić albo się dołączyć do kogoś.
Nie chce Wam psuć zabawy ale w tej grze najbardziej liczy się level postaci. Nie ważny jest build, gadżety, skille. Przy wyważaniu poszli na łatwiznę tak jak w Sacred. Ostatnia nadzieja w Diablo III. W diablo II też były levele ale można było rekompensować niski level buildem lub gadżetami, w borderlands algorym obrażeń w zależy w 90% od różnicy w levelu między tobą a przeciwnikiem. Dobre wyważenie gry musi być czasochłonne i w obecnej sytuacji rynkowej może sobie na to pozwolić tylko Blizzard.
Umcio dzięki...no to tylko potwierdza że dobry bild Bricka (Mięśnika) "jedzie" cały czas na berserku a więc nie korzysta z broni palnych. O jakim więc grindzie może być mowa - gra traci cały smak. Pozostaje tylko expienie bo siła ciosu zależy tylko od levela postaci. Szkoda mojego czasu zainwestowanego w Bricka.
Czy "kochana" Cenega może przetłumaczyć: "punching while berserk causes you to dash forward an additional 20 feet and slug your enemies"? Moż ktoś inny będzie tak miły?
Generalnie zgadzam się z MagicArt. "Mięsniak" jest jakiś niedorobiony - prosiłoby się umożliwienie strzelania podczas berserka (teraz można uderzać tylko pięściami) a tak to właściwie wyszedł im "kamikadze". W singlu najlepiej grać Syreną - można stosować najbardziej wyrafinowaną taktykę.
Zauważyłem też że po wyłączeniu autoaim'u moja myszka zrobiła się jakaś taka nieprecyzyjna i chyba pierwszy raz w życiu musiałem zmniejszyć jej czułość w menu gry. Grafika trochę za bardzo monotonna - już Hellgate London miał większe urozmaicenie.
...i pytanie za 100 pkt. Czy ja mam wypełniać wszystkie zadania czy też iść do przodu na mapie w celu znalezienia mitycznego skarbu? Tylko gdzie jest ten "przód"?
H.B.K - punkty nauki trzeba oszczędzać i ładować je w umiejętności zamiast statystyki. Alchemia na max (żeby móc ważyć mikstury m.in. siły i miksturami zwiększać statystyki) + zamki na medium lub max (trudne zamki można otwierać skrolami) + kowalstwo na max + górnictwo - reszta umiejętności jest w tej grze zbędna lub można je uzyskać poprzez biżuterie lub skrole. No i oczywiście główna umiejętność na min 6 lev - zależy co kto lubi.
Co to jest ta Cenega? Z tym patchem to jakaś porażka. Zamawiasz gotowy spolszczony produkt a dostajesz jakąś kiszkę którą trzeba patchować ze strony www. Jakie będzie pudełko - też angielskie? To może trzeba będzie sobie wydrukować etykietę na kolorze i samemu okleić?
System walki rzeczywiście jest ok - jak dla mnie ideałem był w tej kwestii Dark Messiah. Minusem jest brak wyraźnego głównego wątku, brak celu. Można to było zrekompensować motywem zbieractwa artefaktów i wypałerzonych itemów ale nie zrobiono tego (trzeba by wtedy levelować przeciwników i poświęcić więcej czasu na balas). Zapomniano też, że lepsza jest ciekawa liniowość niż nieliniowa nuda. W porównaniu do Gothica Noc Kruka świat wydaje się jakiś ciasny i zamknięty w leśnych ścieżkach. Gadanie 15 min żeby otrzymać quest za 30 goldów też nie zachęca do gry. Gra mimo wszystko nie jest zła - 7/10 - będąc klonem Gothica Noc Kruka jakością wykonania i "nowatorstwem" przypomina lepsze klony Diablo (Titan Quest był nawet nawet). Czekam na Two Words - mam nadzieję że nie skopcą znów systemu walki i balansu.
Spróbuj przeinstalować grę, odinstalować Vistę i zainstalować XP, przewietrzyć pokój itd. Jeśli nie pomoże Spróbuj reklamować w sklepie jeśli Twój komputer spełnia wymagania.
Dopiero po ostatnim patchu da się grać. Wcześniej grałem na wersji pierwotnej bez steama i patchu od Vitality ;-) i wywalało mnie tylko przy bitwach morskich gdy ilość flot była > 2 ( a tak to super stabilnie wszystko chodziło). Tak się zastanawiam czy nie prościej było zatrudnić Vitality do patchowania niż robić to samemu nieudolnie. Rozumiem niedoróbki techniczne ale ta gra miała przy premierze szereg dyskwalifikujących błędów merytorycznych w sztucznej inteligencji komputera. No i "recenzenci" - jak można było dawać 90% przy takich bugach.
Zalety:
- rozszerzenie opcji "strategicznego" podejmowania decyzji
- bitwy morskie
- bitwy morskie
- zmiana koncepcji wojny - nie bronimy miast i zamków jak w średniowieczu lecz walczymy armiami w obronie całych regionów (zgodnie z realiami XVIII w)
Wady:
- zmniejszenie wartości RTS-owej produkcji
- techniczna toporność połączona z piękną lecz imho mniej grywalną oprawą graficzną
- mniejsza możliwość pozyskiwania pełnej informacji o wrogu zwiększająca przypadkowość wojen i bitew
- średniowiecze jest fajniejsze.
- jak zawsze nie wyrabiające się AI
BurbonoPL - za 2 lata jak dorośniesz to D3 w sam raz będzie dla Ciebie. Co Ty gadasz - przechodziłem na singlu D2 na piekle (bez dostępu do neta, a więc bez dostępu do jakiś superhiper przedmiotów) wszystkimi postaciami. Było trudno ale się dało, trzeba było kombinować (taktyka, umiejętności, rozpoznanie terenu, przedmioty rekompensujące braki w umiejętnościach itd.), czasami nawet restartować grę bo "zły boss się wylosował" ale to właśnie powodowało, że gra była wyzywająca. Mam nadzieję że w D3 piekło będzie na granicy możliwości człowieka z IQ100. Ostatnio grałem w Sacred 2 i w tym względzie była to po prostu porażka. Kto powiedział, że KAŻDY musi przejść piekło z marszu? Jak jest cianki niech nabija levele i próbuje...
Uruchomiłem ponownie Sacreda po długiej przerwie i ...Po zainstalowaniu WSZYSTKICH patchy gra dalej nie jest najlepiej wyważona. Mój 76 lev akwizytor może grać na niobie ale niestety żadnej zdobytej "rzeczy" nie jest w stanie założyć - zbyt duża różnica leveli. Poprawili efekty, dodali bosów - ogólnie tyleż pożyteczne co oczywiste zmiany. Poprawili bug multiplikacją mojego stałego dublera który sprawiał, że walczyłem całą armią akwizytorów. Ostatnim dużym problemem tej gry jest levelowanie wrogów - level powinien mieć znaczenie (kara lub bonus) ale nie tak duże. Autorzy poszli na łatwiznę bo zamiast wyważać grę, artefakty, umiejętności przejechali wszystko wskaźnikiem różnicy leveli między postacią a wrogiem. Tak jak już pisałem: po cóż nam te tysiące statystyk, modyfikatorów jak i tak liczy się tylko level i nawet małpa zrobi skuteczny build postaci. Lepiej dać mniej modyfikatorów w ręce gracza ale uczciwie wyważyć grę (patrz założenia projektowe Diablo 3).
Cracki swoja drogą ale jak ktoś ma GF8600 który nie spełnia wymagań hardwarowych to co się dziwi że mu wywala. Inna sprawa że kupić Quada i Gf8600 to trzeba być mądrym inaczej (podkręcony A64X2 + 8800Gt - za małe pieniądze starcza do wszystkiego).
Jeszcze raz powtarzam - jest to nudny i za łatwy hack&slash! Szkoda że nie można połączyć takiego rasowego dynamicznego hack&slash jak HellGate London z nieruchawym aRPG Sacred - może byłby to złoty środek (rąbanka z fabułą i urozmaiconym światem). Generalnie jednak sprzeciwiam się mieszaniu gatunków - uważam że otwarty, duży świat w hack&slash to pomyłka. Ciekawiej było podążanie wąską ale długą i urozmaiconą (odmienne lokacje i questy) ścieżką z dobrze wyważonymi przeciwnikami. Pozostaje czekać na D3.
Czarę goryczy w Sacred 2 przelał poziom NIOB na którym mogę spokojnie grać ale wszystkie przedmioty mają za wysoki level żeby je ubrać - no gorszego zbalansowania gry nie można sobie wyobrazić.
NicK - w 100% racja. Ta gra to "latanie w kółko i tłuczenie bez sensu" w odróżnieniu od Diablo II i nawet Titan Quest gdzie jest "fajne, dające satysfakcję tłuczenie i wyzywający bosowie".
Zaczekałbym jeszcze. Niektóre postacie są ewidentnie "przepałerzone" (inkwizytor, elf). Niektóre umiejętności są niedopracowane np. inwestujesz w "wiedzę o prędkości" która zwiększa prędkość walki a po patchu okazuje się że jest to "wiedza o prędkości chodzenia" - totalnie nieprzydatna bo są wierzchowce (umiejętności nie można resetować). Inny przykład - siła czaru jest pochodną obrażeń broni trzymanej w prawej ręce lub broni dwuręcznej - jaki to ma sens? (ci co zainwestowali w walkę na 2 bronie obudzili się z "ręka w nocniku" bo do czarów liczy sie tylko broń w prawej ręce). Trochę lepiej wygląda to w grze sieciowej gdzie po najnowszym patchu można od razu grać na najwyższych poziomach trudności.
Gra powoli nadaje sie do grania. "Powoli" bo dalej występują bugi typu:
1. "Kowal partacz" - po załadowaniu gry broń powraca do stanu poprzedniego bez zwrotu pieniążków.
2. "Zdychający koń" - czasami koń zdycha tymczasowo a "koń specjalny" zdycha całkowicie gry pasek życia jest mniejszy niż ok 5% (dla mnie koszt zakupu nowego to ok 2 mln).
3. Ciemne kwadraty na terytorium orków.
4. Lepsze ale nie idealne wyważenie - inkwizytor ciągle nie może umrzeć no ale jak ma się stałego sobowtóra (inkwizytor po śmierci zamienia się w sobowtóra) o 25 lev większego niż postać główna to...Odpowiednio stworzony kombos zabija WSZYSTKICH - jedyna trudność to zgromadzenie powyżej 10 przeciwników w jednym miejscu (im więcej tym lepiej). Zazwyczaj bosów zabija mój sobowtór i jego duplikaty wtórne (czasami gram drużyną 5 inkwizytorów - rzeźnia!). Szkoda że nie można "przełączyć" postaci na "Hardcore".
5. Co to jest i czy te bonusy w ogóle działają: "zabójcze uderzenie", "śmiertelne rany" i "obrażenia wściekłych przeciwników".
6. Ciągle za mało minibosów (nuda!), chempioni mogliby być bardziej odporni na czary.
Po ostatnim patchu gierka jest już bardziej "grywalna". GF7300 - pójdzie ci na minimum w 1024x768 ale w miastach będziesz miał pokaz slajdów. Na minimum Sacred 2 traci 90% swoich zalet. Kup sobie używanego 8600Gt to zagrasz na średnich (jak 9600GT/8800GT/9800GT to w średnio wysokich w 1280x1024)
Nowy patch wprowadza także zmiany w balansie. Zmniejszono konwersję obrażeń na obrażenia specjalne oraz zmniejszono efekt obrony i niektórych sztuk walki - zadajemy mniejsze obrażenia ale częściej trafiamy (przeciwnicy również). Tyleż słuszna co oczywista zmiana - jak ktoś ładował w atak żeby nie czesać powietrza to "krew w piach". Zmniejszono monotonię świata wprowadzając ciekawsze efekty pogodowe (efekt działania obrażeń specjalnych jest także bardziej spektakularny) i nowych mini bosów. Może zatrudnią kogoś z Blizarda na pół etatu żeby im te patche "napisał"? ;-) Może wersja na PC jest poligonem doświadczalnym dla wydania konsolowego?
Nie wdając się w długą i zaciekłą dyskusję z stg.Olo pytam: Gdzie te ukryte skarby i bosowie? Nie przypadkiem nowy patch daje "nagrodę z eksplorację" (nowi bosowie) bo świat Sacreda jest wielki i nudny. To samo z nowymi teleportami - nie tylko mnie irytowało to łażenie. Może po wielu patchach zrobią coś z tą grą i wyważą ją po ludzku...Inne gry też bywały zabagnione ale Sacred miał błędy krytyczne, które uniemożliwiały przejście gry np.znikające postacie z głównego wątku.
Ad: 9 Wysoki stopień trudności nie ma polegać wyostrzaniu koncentracji u gracza ale na wymuszeniu zastosowania taktyki opartej na umiejętnościach bohatera. Co to za hardcore jak jedynym zagrożeniem jest pogryzienie kabla myszki przez psa. Na boga to jest hack'n'slash. Nawet w Titan Quest nie wystarczało stać przed bosem i klikać.
Ad. 2 Jeśli wyposażyć postać w losową kombinację umiejętności, modyfikatorów itd to jej obiektywna siła i stosowana taktyka nie uległaby dużej zmianie w stosunku do postaci "głęboko przemyślanej".
Twórcy Sacred popełniają dokładnie te błędy, których twórcy Diablo 3 próbują uniknąć.
Gra jako hack'n'slash jest całkowitą porażką i całkowitym zaprzeczeniem założeń projektowych Diablo 3.
1. Słabe animację walki - ma się wrażenie że nasz bohater walczy z musu chodzi z kupą w gaciach.
2. Skomplikowany system umiejętności i bonusów który po dokładnym przeanalizowaniu sprowadza się do tego żeby mieć jak najwyższy level bo stwory i tak są levelowane.
3. Bezowocne misje i słabi przeciwnicy które sprawiają że nie chce się siekać..
4. Misje polegające traceniu godzin na łażenie z punktu A do B żeby zdobyć mikroskopijne doświadczenie.
5. BUGI
6. BUGI
7. Wolne tępo gry - właściwie w połowie gry gubi się wątek główny.
8. Multiplayer nudny bo koszmarnie łatwy - dropy zbyt duże.
9. Bardzo ciężko zginąć...Klikasz i jesz healingi.
Zamiast Sacred 2 proponuje "Sacred Irytacja" - dla dzieci z zacięciem RPG ok.
Ale ja miałem 48 lev i grałem. Na jakim patchu grasz? Podczas ładowania postaci widać tabelkę postaci - masz tam poziom trudności - trzeba go zmienić na złoto. Chyba że nie zmieniłeś i zacząłeś ponownie grę na srebrze i jakiś bug powoduje że teraz pupa. Ale ogólnie złoto jest przereklamowane - akwizytor ;-) ma za łatwo i dalej jest kupę "bezowocnych" lokacji - tak jakby zabrakło im czasu na powiązanie lokacji z kłestem lub bosem.
Jesi - ty chyba nie w tą grę grałeś, albo bez patczy ;-)
Grałem inkwizytorem na "cieniu" i:
1. Jest złoto po srebrze - wiem bo własnie przeszedłem na srebrze (skończyłem na 48 lev choć wiem że niektórzy na tym lev są w połowie gry) a teraz i gram na złocie ("złoto" jest do wyboru w menu postaci). Mapa jest "wyżółcona" ale kłesty są do zrobienia od nowa...i stwory silniejsze.
2. Zabiłem co najmniej 2 smoki - jeden w kłeście pobocznym a zrobiłem ich ok 90%.
P.S
W miarę trudny jest tylko kłest "klątwa szejka" (jakoś tak) - reszta gry prosta na inkwizytora. Spotkałem jednego drzewca (przypadkiem, bez kłestu) który leczył się tak szybko że nie było można go zabić - jakiś bug. Jest kupę lokacji niezaludnionych i że tak powiem bezowocnych (znajdujesz super zamaskowaną świątynię a tam pupa - żadnych gadżetów i bosów) - może na "złocie" jest lepiej.
Niestety jaskinie pod wyspą to prawdziwy labirynt - minimapa jest nieprzydatna. Napisz w jakim etapie kłestu jesteś...Jest taki moment że żeby dojśc w prawo musisz iśc w lewo po slimaku żeby wspiąc się na przejście prowadzę do uciekinierów i smoka. Co do gry to w VI, VII, VIII akcie robi się ciekawie - stwory i lokacje ciekawsze. Z bugami można sobie radzić "przeładowując" kłesty i czasami "reloadami". Koń jest bardzo przydatny choć czasami znika. Gra jest BARDZO długa.
Ricoset - tak to jest z tymi kompami na komunię. Luppus napisał Ci prawdę. Mam lepszego kompa A5600+ i 8800Gt (złożonego rok temu) i chodzi mi płynnie tylko na średnio-wysokich ustawieniach.
Następny bug. Po maksymalnym ulepszeniu umiejętności golem (stały golem) stajesz się bogiem. Ulubionym czarem twojego golema jest właśnie "golem" co powoduje że masz do dyspozycji całą armie duplikatów. Nie możesz zginąć bo po śmierci zamieszasz się w swojego golema. Musiałby ktoś Cię dopaść ponownie zanim odświeży się czar golema. Na bugi w kłestach pomaga przeklikanie wszystkich niespełnionych kłestów w dzienniku.
Właśnie o to chodzi, że mapka pokazuje mi miejsce w samym centrum miasta - chyba tam gdzie się do mnie przyłączył. Już kilka razy miałem taki bug - kółko pozostawało na dawcy kłestu i nie przeskakiwało na właściwą lokację (ustawiało się poprawnie dopiero po ponownym uruchomieniu gry). Gram na ostatnim patchu itd...
Lord Sarikari w "zabójczej eskorcie" - wiecie jak się go pozbyć? Mam go zabić inkwizytorem w jakimś ciemnym zaułku ale nie mogę! Gości włóczy się za mną od dawna i przeszkadza w walce.
Gra zainstalowała się u mnie bez problemów, chodzi stabilnie jak na wszystkich składanych i konfigurowanych przeze mnie kompach ale...:
1. Gra jest koszmarnie wyważona - beta testerzy chyba grali w coś innego?! Pierwsze 5 leweli na srebrze to koszmar, czesanie powietrza i łykanie hilingów jak aspiryny. Później znowu jest łatwo, a wykorzystanie bóstwa jest jak atomówka. O jakim testowaniu może być mowa skoro ostatni patch praktycznie całkowicie przekonstruował umiejętności. Dobrej broni trzonkowej nie uświadczysz za to legendarnych mieczy co nie miara...
2. Kłesty przy swojej ogromej ilości i braku skutecznego teleportowania są irytujące. W następnym patchu powinni dodać F13 ;-) - "spier..." czyli "postacie towarzyszące idżcie sobie"
3. Zauważyłem jakieś portale w poście powyżej - czy w dalszej części gry będą jakieś portale?
4. Irytujące jest tez poczucie humoru twórców - naciągaczy i partaczy.
Panowie, pewne rzeczy należy oddzielić. To że ktoś kupuje quada i 9600gt do grania to znaczy że się słabo zna na sprzęcie. Ponadto nie wiem czy wiecie, że właśnie Vista ma problemy ze sprzętowym wspomaganiem EAXa (dźwięk 3D i efekty środowiskowe). Dobry dwurdzeniowy procek podkręcony do 3 GHZ, 8800gt i 2 GB szybkiego RAMu i wszystko śmiga na XP SP3. Do tego przydałoby się dobry/nowy HDD w technologii conajmniej 250GB na tależ lub macierz RAID. I wcale nie trzeba wydawać fortuny...
Druga sprawa do bugi - i tu rzeczywiście ręce opadają. Po prostu sami zmuszają do ściągania grywalnego demo z Osiołka! Blizard - jedyna nadzieja dla Nas!
Czy ktoś natrafił już na zablokowane lub wadliwe skille lub czary?
Nie no, za 11,50 zł na allegro - można kupić dla zaspokojenia głodu na D3 i Sacred 2. Ponieważ bossowie w tej grze są żenująco słabi gra celuje raczej w segment dzieci i młodzieży nieuzdolnionej ;-)
Jak ktoś już wcześniej napisał "grze brakuje mistrzowskiego szlifu". Metroseksualny bohater, brak multiplajera a nawet profili w singlu, niektóre skille zablokowane lub działające topornie, czasami spowolniona/zakłócona interakcja z potworami trudno powiedzieć czy w wyniku niewydolności silnika graficznego czy też niedopracowanych skilli. Ogólnie koncepcja oryginalna - mniej stworów niż w D3 i Titan Quest ale za to silniejszych.
Może na dwójkę będą mieli więcej czasu i pieniędzy choć z drugiej strony nikt nie ośmieli sie konkurować z D3.
P.S.
Na 8800gt i kręconym dwurdzeniowym A64 chodzi przyzwoicie na 1280x1024. Ludzie, teraz prawie wszystkie gry mają optymalizację na 2 rdzenie więc nie płaczcie że wam na 1 rdzeniu Crysis chodził a Legend się tnie. Po instalacji gry trzeba przeprowadzić egzorcyzmy na kompie (uwaga na zabezpieczenia), wygonić wszystkie daemony i unikać alcoholu ;-)
Najważniejszy jest balans! "Podstawka" była koszmarnie wyważona i przez to nudna. Zamrażanie przeciwników zabijało tą grę.
Czy tak trudno wziąć system walki z G2 lub Dark Messiah i dodać do tego AI przeciwników umożliwiające im losowe bloki i odskoki?! Po co kombinować i psuć grę!! I te składanie przedmiotów - może i fajny pomysł ale mogliby zmniejszyć ilość upuszczanych przedmiotów - po każdej siekaninie zmarźlaków pół godziny na przebieranie między broniami! Wydawcy hack'n'slashy już się zorientowali że trzeba robić "Diablo II" + plus małe co nieco od siebie. Jeśli ??RPG mają iść w nudnawe dziwadła a'la Oblivion/Wiedźmin zmiksowane z Gothic1&2/Dark Messiah to takie hybrydy są niewypałem. Albo zmienianie gaci, długie spacery i podziwianie przyrody albo ciekawa akcja bez spamchatu i dynamiczne pojedynki.
Ja ustawiam najbardziej doświadczonego zabójcę pod murami Rzymu. Jak Papież się rzuca to... i wszystkie grzechy odpuszczone.
Wszedłem z ciekawości...Ja nie bawię się w żadne dyplomacje, kupców, religię itd. nawet nie inwestuje we własne miasta i zamki. Prę do przodu i żyje z eksterminacji i okupów. Trzeba tylko uważać żeby sie nie zatrzymywać (i tu trochę papież przeszkadza) i nie popełnić kardynalnych błędów bo każdy przestój grozi bankructwem. Przy obleganiu miast włączam "auto" ponieważ przy przewadze liczebnej i małej ilości sprzętu np. jednej baliście zdobycie miasta na auto jest "łatwiejsze" i wywołuje mniejsze straty (normalnie zdobycie twierdzy szturmem, bez oblegania z 1 balistą nie jest możliwe). Gram na patchu 1.2 na najtrudniejszym możliwym poziomie (na niższych poziomach nie musiałem się nawet przejmować papieżem). Gdy oblega cię gościu z katapultami to bronisz się się w wąskich uliczkach, w przeciwnym wypadku na murach - jeden odział wielokrotnie wyszkolonych spieszonych rycerzy weteranów (ze wsparciem chłopów lub milicji jako mięso) wystarczy żeby powstrzymać całą armię w wąskiej uliczce lub na murze (a twoje balisty robią masakrę wśród stłoczonych przeciwników). Cały więc aspekt ekonomiczno-dyplomatyczny jest imho dla bab. ;-)
Gdyby nie pasywne AI przy wypadach z oblężenia (komp jest mięsem armatnim dla balist i katapult) byłoby prawie idealnie. To samo z pchaniem się taranem pod grad strzał. Po patchach jest lepiej, ale dalej pokojowa rozgrywka z kupą kupców i dyplomatów nie ma sensu. Ciekawe jest rozwiązanie ze szpiegami i zabójcami - zwłaszcza, że "wyhodowanie" zabójcy w późniejszym etapie gry nie jest opłacalne ponieważ przeciwnicy są bardziej doświadczeni i trudni do likwidacji. Trzeba go więc szkolić jak najwcześniej.
P.S.
Papież jest strasznie upierdliwy. Lepiej żyć w ekskomunice niż liczyć na jego nagrody za uciążliwe zadania.
Gierka i tak katastrofalnie wyważona (nawet po najnowszym patchu) - chodzisz, zamrażaszasz przeciwników, a pózniej już tylko pozostaje nap... ich znieruchomiałych ciał.
Gierka i tak katastrofalnie wyważona - chodzisz, zamrażaszasz przeciwników, a pózniej już tylko pozostaje nap... ich znieruchomiałych ciał.
Został zatopiony przez lotnictwo...Ale to była misja samobójcza tego okrętu...Jeżeli chodzi o taktykę walki podwodnej do Japończycy byli bardzo do przodu w stosunku do przeciwników! I jeszcze Amerykanie mieli te wspaniałe torpedy, które nie wybuchały...
"czy moze bratacie sie z bestiami?" - tak, szczególnie z Łyżwińskim i zębaczami. Istnieją 2 rozwiązania/zakończenia - dobre i złe. Jeżli zabijemy szamana w Geldern to jestśmy skazani na dobre zakończenie. Opłaca sie wykonywac wszystkie questy - nie opowiadać się po żadnej ze stron. Jeżeli w mieście mamy 100% reputacji (czyli prawie wszystkie questy zrobione) to możemy wyrżnąć orków, ale zostawiamy kilku żeby miasto pozostało niezdobyte - w ten sposób nie blokujemy sobie sobie współpracy z orkami po zdobyciu 4 miasta. Całkowicie nieopłacalne jest wycinanie miasta przed zdobyciem 75% reputacji - pacyfikacje miast lepiej sobie zostawić na koniec gry. Poza osadami można wycinać wszystkich - najlepiej wziąc zlecenie na jednych (inosowych) i drugich (beliaroowych). Zasada prosta - zdobyć jak najszybciej 50% reputacji u buntowników i kupić zbroję paladyna lub nauczyć się regeneracji many. Póżniej już można zmienić pioziom trudności na HARD...
Czy komuś udało się znaleźć 12 ognistych pucharów? Podobno jest tylko 11 - taki bugggg! Tylko nie wiem czy w patchu 1.08 tez jest?
Na takich słabych pamięciach - 533Mhz? ;-) Aż dziwne, że na takim złomie Ci poszło ;-) Grasz już na Viście pod DX10? ;-)
Gościowi chodziło o to że jak ma 60 klatek to ma "gwarancje", że mu przy zaciapach nie spadnie poniżej np. 24. Na 1 GB RAM jest tyle samo klatek co na 2 GB tylko wystepują małe zaciapki co 30 s. i duże raz na kilka minut. Na 7600GS/podkręcony6600GT można już płynnie pograć na medium (1024x768).
Optymalizacja piliku ge3.ini oraz pliku stronicowania windows bardzo tej gierce pomaga. Ale w porównaniu do Gothic 2 Noc Kruka gierka wypada blado. Lepsze jest wrogiem dobrego. To tak jakby G2 był pełnym akcji, nieoczekiwanych zwrotów i wyczynów kaskaderskich filmem przygodowym,a G3 przegadaną telenowelą z nieskończoną ilością odcinków, bez jasno określonego celu za to z niezliczoną ilością wątków pobocznych.
Spróbuj...Na ustawieniach producenta nie dało się grać nawet 800x600. Tych ustawień sam przecież nie wymyśliłem - zagooglałem na forum gothica i pclab. Wole żeby mi gra chodziła płynniej niż piekniej. Walka ognistym mieczem z wyskoku lub półobrotu to jest to ;-)
Może te pamięci 256bit na GF 6800 coś pomagają. Jam mam GF 7600GS 500/1200Mhz 256MB z 128 bit (jak wszystkie 7600 i 7300). No cóż za 400 zł nic lepszego nie było ;-) Ale w mieście chodzi mi teraz płynnie po zaczytaniu obiektów.
Jeżeli Ci dobrze chodzi to nic nie zmieniaj. Ciekawy jestem jaki masz dysk twardy? Te nowe SATA250 są bardzo wydajne i może dlatego wczytywanie tekstur przy dalekim widoku ładnie Ci się ładuje. Tam gdzie jest mowa o "cache" zmienia się sposób zarzadzania zasobami, a tam gdzie jest mowa o "quality" zmienia się jakość lementów grafiki. Ale ja pomiędzy quality ultrahigh a normal różnicy jakościowej nie zauważyłem a wydajnościową owszem!
Do tego DUŻY (>2 GB) SWAP najlepiej na oddzielnej partycji FAT32; zbyteczne procesy, antywirysy, firewalle, explorery do wykillowania; sieć też wyłączam. Zwiększyłem jeszcze próbkowanie myszki, ale to już kosmetyka.
Podaje konfiguracje ge3.ini (domyślam, że Ci którzy pozytywnie wypowiadają się o Gothicu już to zrobili) - efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania:
Render.MeshLoDQuality=Normal
Render.AnimationLoDQuality=Normal
Render.ImageLoDQuality=Normal
Render.DisableMeshLoDQualityFragmentString=lowpoly
Optymalne ustawienia dla 1Gb:
Cache.SizeImage=128000000
Cache.SizeMesh=57000000
Cache.SizeSound=18000000
Cache.SizeMaterial=21000000
Cache.SizeCollisionMesh=16000000
Cache.SizeAnimation=30000000
Cache.SizeSpeedTree=10000000
ResourceCache.u32ImageMaxMemUsage_Medium=128000000
ResourceCache.u32MeshMaxMemUsage_Medium=57000000
ResourceCache.u32SoundMaxMemUsage_Medium=18000000
ResourceCache.u32MaterialMaxMemUsage_Medium=210000
ResourceCache.u32CollisionMeshMaxMemUsage_Medium=16000000
ResourceCache.u32AnimationMaxMemUsage_Medium=30000000
ResourceCache.u32SpeedTreeMaxMemUsage_Medium=10000000
Obecnie gram na 1024x768 medium detal + Shader 3.0 i jest cool (moja konfiguracja kilka postów wyżej).
P.S. Jeżeli ktoś zobaczył jak kradniecie idźcie do strażnika przy bramie dajcie mu grzywne a jak będzie sie dalej rzucał to wyciągnijcie go z miasta i w zaciszu pozbawcie go życia. Nikt tego nie zobaczy, pieniądze mu odbierzecie, a w mieście nikt Waszych występków nie będzie już pamiętał.
Całkowicie się zgadzam z przedmówcą. U mnie na jednojajowym A643800, 1 GB DUAL 800Mhz i 7600GS gra na srednich 800x600 (są wtedy małe tekstury) i wyłaczonych cieniach tnie jak cholera - szczególnie przy jednoczesnym bieganiu i ruszaniu kamerą. Efekt jest taki że trace panowanie na postacią i biegnie ona w przepaść lub wali nosem po ścianie (ruchy myszki są kolejkowane i postać macha mieczem jak cepem jesze kilka sekund po odejściu od kompa). Efektywna ucieczka lub walka z unikami w biegu nie jest możliwa. Może gdybym miał RAIDa na dwóch SATA 250GB to lepiej by poszło (a mam jednego Seagate ATA 120GB 8MB cache).
Pomysł z likwidowaniem "zaciapów" patchami kosztem utraty kontroli na postacią (bo tak to właśnie wygląda) jest żałosny.
Ostatni raz kupiłem wysokobudżetową grę!
Sama gra ciekawa, ale totalnie niegrywalana. System walki nie taki zły jak się wyadaje na początku ale trudno wykonywać jakieś kombinacje jak się nie makontroli nad postacią. Chyba że ktoś lubi takie gry tylko dla "zmieniania gaci" i łażenia... (ja w takich sprawach wybieram REAL).