Angielski dubbing jest jakby co tradycją serii, każda jej część ma głosy aktorów ze Zjednoczonego Królestwa.
Ta gra NIGDY nie wyjdzie na PC - chyba, że mówisz o piracie.
Stray to raczej zupełnie co innego, a w opublikowanych materiałach była cała masa smaczków dotycząca dwóch wcześniejszych gier. Więc chyba tylko dzięki znajomości z nimi będzie się można dobrze bawić.
Delon >
Xenoblade to trochę takie Final Fantasy, gdzie każda część jest całkowicie niezależną historią.
Łączy je to, że oferują rozgrywkę w otwartym świecie, mają całą masę zadań pobocznych do wykonania, zaś system walki jest nastawiony na ataki specjalne. I jest tego rodzaju, że łatwiej go sprawdzić na żywo niż opisać. W każdym razie jest to coś absolutnie innego - chociażby z tego względu, że ani nie ma magii i czarów, ani też nie istnieją wykorzystywane w starciach przedmioty.
Obie części mają nieco odmienny charakter.
Pierwsza jest mentalnie dość zachodnia - dojrzalsza od chociażby Persony 5 i mającą jak na japońszczyznę chwilami uderzająco złośliwe poczucie humoru. Są tam pewne wątki romantyczne, ale zupełnie nie młodzieżowe.
Druga ma sporą ilość animkowych odchyłów - dziwne stroje, przerysowane biusty bohaterek, prawie każdy koleś to piękniś… Super moce są oferowane przez istoty nazywane Ostrzami (czyli Blade w angielskim tłumaczeniu), których jest kilkadziesiąt, wszystkie mają swoje własne warunki rozwoju i jeśli będzie się je chciało wszystkie doprowadzić do maksymalnego poziomu, to trzeba będzie farmić setki godzin. Już pomijam to, że samo ich zdobycie jest czasochłonne i upierdliwe.
Kolejność jest więc całkowicie obojętna. Natomiast trailer trzeciej części zawiera motywy z obu wcześniejszych jednocześnie, co dla osób je znających jest no właśnie dość niezrozumiałe. Światy w tych grach miały zupełnie odmienną genezę i nic ich nie łączyło, dlatego ciężko zgadnąć jak miały się ze sobą połączyć.
Trochę dziwny artykuł…
Specyfikacja telewizora jest moim zdaniem bardzo mocno związana z tym jak zamierza się z niego korzystać.
Jeżeli komuś wystarcza kablówka czy w ogóle telewizja - to nie ma sensu kupować niczego z obsługą 4K. Po prostu u nas nie ma stacji nadających w tym standardzie i też nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić.
Jeśli ma służyć serwisom VOD - to pytanie brzmi jaki abonament jest opłacany i w jakiej jakości oferuje on sygnał.
Do tego momentu nie ma sensu przepłacać i kierować się reklamą producentów.
Im tańszy tym lepszy.
W przypadku gier i kina domowego kluczową kwestią jest udźwiękowienie.
Bardzo się przydaje funkcja HDMI ARC, która sprawia, że jednym pilotem do telewizora można sterować odtwarzaniem filmu na konsoli i jednocześnie głośnością amplitunera/soundbara.
W pierwszej kolejności jaki sygnał generuje konsola lub odtwarzacz (rozdzielczość, ilość klatek, dodatkowe efekty jak HDR).
Druga sprawa jest taka, że obecne urządzenia audio otrzymują swój sygnał za pośrednictwem przewodu HDMI, same zaś wysyłają obraz do telewizora.
Więc jak się dobrze wybierze, to amplituner lub soundbar obsłużą i konsolę i telewizję. Rzecz w tym, że jeżeli konsola wygeneruje 120 klatek, ale system dźwięku przepuści tylko 60, to połowa w ogóle nie zostanie wyświetlona. Podobnie trzeba sprawdzić, czy w ogóle przejdzie HDR.
I dopiero pod to wszystko kupuje się telewizor. Sprawdzając w pierwszej kolejności czy ma on w ogóle jakąś funkcję wspomagania gier mniejszym opóźnieniem (i czy może ona działać na przykład jednocześnie z ARC).
Ponieważ w takiej sytuacji urządzenia podłączane są nie do telewizora a do urządzenia audio, to ilość wejść w telewizorze ma całkowicie drugorzędne znaczenie. O wiele bardziej liczy się ich JAKOŚĆ. Czyli właśnie czy jest ARC, HDMI 2.1, tryb gier...
Jeśli ma się zamiar korzystać z własnych plików, to trzeba dokładnie przemyśleć co DOKŁADNIE ma się zamiar robić.
Słuchanie muzyki przez telewizor nieco mija mi się moim zdaniem z celem. Po prostu chociaż efekt będzie lepszy niż na komputerze, to i tak głośników kina domowego lub soundbara nie da się przebić - a przecież mogą one pracować całkowicie niezależnie.
A oglądanie zdjęć może być wygodniejsze z tego bardzo prozaicznego powodu, że wygodniej będzie korzystać z pada, a nie z pilota.
No, ale to już jest kwestia bardzo indywidualna.
Co do obsługi za pomocą wgranej na telefon aplikacji to może to być bardzo przydatne.
Czy rzeczywiście telewizor musi być podłączony do tej samej sieci wifi, by można było nim w taki sposób sterować, to chyba zależy od producenta.
Sprzęt audio nie ma takich ograniczeń i na przykład w przypadku yamahy wystarczy mu aby całość szła przez ten sam ruter. Amplituner i odtwarzacz CD są u mnie połączone z nim przewodowo i aplikacja na telefonie doskonale sobie z nimi radzi.
Hałasować to mogą części mechaniczne, a w całym urządzeniu są takie dwie: napęd BD i wiatrak.
Więc bez przesady.
A gdyby dali dyski 2,5 to znowu ktoś by narzekał, że jest źle :D .
Przy takiej różnicy stawiam kasztany przeciw orzechom, że Sony odkuje się do nowego roku :D .
Zwłaszcza, jak pojawią się jakieś tytuły z płatną zawartością :D .
Większość ogłoszeń ostatnio rozczarowuje, więc nie mam wielkich oczekiwań.
Nie będę specjalnie zdziwiony jak znowu para pójdzie w gwizdek i oleją kwestię ceny.
jutro nowy mini direct z grami zewnętrznych firm.
Ciekawe kiedy N pokaże coś swojego...
Zamiast grać w gry powinien się zająć zarządzaniem, żeby nie podejmować decyzji ze szkodą dla swojej firmy.
Rezultaty jego działań są na razie takie, że żadna inna firma nie pójdzie na wojnę z Apple'm bo 70% zarobków z płatności to zawsze więcej niż 0.
Nie zatyka się po dłuższym okresie nieużywania.
Jeśli zdarza ci dłużej nie drukować, to tusz tężeje i później trzeba zmarnować masę stron, żeby przywrócić to to do nadającego się do czegokolwiek stanu.
Dla laserówki jest całkowicie obojętne czy przez dwa albo trzy tygodnie nic nie robisz, zawsze będzie działać tak samo.
Po za tym jakość druku jest moim zdaniem znacznie lepsza w przypadku lasera.
skończy się na tym, że Epic wymieni kierownictwo i wróci do sklepu Apple'a - na warunkach firmy.
Jeśli przy okazji dotychczasowe gry dostaną poprawki aby działały w tej rozdzielczości i jeszcze jakieś usprawnienia, to biorę na premierę.
To o wiele łatwiejsze pieniądze od tych Sony i Microsoftu, gdzie wydali miliardy na prace inżynieryjne.
Tylko te "używki" nie są jakoś wiele tańsze.
Więc nie ma znaczącej różnicy czy kupi się to teraz czy za chwilę.
Jakoś te zapowiedzi interesują mnie o wiele bardziej od tego co ogłosiła nvidia...
Komputery nie są od tego, żeby się na ich znać, tylko żeby bezawaryjnie działały.
Te przeznaczone do gier są dla zapaleńców, więc jak ich stać, to niech sobie kupują co im się podoba.
Jest też trzecia opcja: właśnie dlatego, ponieważ kogoś stać na komputer, kupuję konsole. Po prostu w ten sposób może zaoszczędzić zarówno na sprzęcie jak i na grach.
Peceta nie mam i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić. Moim obecnym komputerem jest MacBook Air 2018 i jeżeli będę się na coś przesiadał, to na iPada pro.
A PS5 kupię, kiedy wyjdzie na ten sprzęt jakiś dobry jpg, FF7R dostanie paczkę z teksturami, żeby w końcu jakoś wyglądać - a nie na poziomie ps3 i kiedy trafi na ten sprzęt druga część gry.
Budując kino domowe w oparciu o PS5 trzeba mieć amplituner - bo przecież głośników nie podepnie się ani do telewizora, ani konsoli. A ten będzie pobierał dźwięk przez kabel HDMI z konsoli i dopiero to urządzenie podłączy się do telewizora.
Więc siłą rzeczy wyjście optyczne nie ma teraz żadnego znaczenia.
Tak mi przykro, że z obecnego telefonu korzystam już czwarty czy piąty rok - i z następnym ma być dokładnie tak samo :D .
Osobiście mi wystarczy jeśli nowe urządzenie udźwignie Xenoblade w pełnym FHD i może z poprawioną grafiką.
Natomiast to co robi Apple jest karygodne i jest klarownym przykładem monopolu, takie praktyki należy tępić. Dlatego będę wspierał Epic Games. Dziwi mnie natomiast takie oburzenie u was, widoczne lubicie być wykorzystywani przez milairderów.
A co takiego strasznego robi Apple :D ?
Oprócz tego, że tworzy produkty i usługi, oferuje im wieloletnie wsparcie i dobrze się ceni :D ?
I o jakim u licha monopolu jest mowa, skoro urządzenia z androidem w przypadku telefonów to jakieś 80% rynku, a w przypadku komputerów windows ma jakieś 90% ?
Epic jest w tym temacie firmą, która chce mieć dostęp do platformy, bazy jej użytkowników, wsparcia technicznego i zabezpieczeń płatności - ale nie zamierza za to płacić tak jak wszyscy inni kontrahenci.
Firmy nikt nie zmuszał do tworzenia gry na iOS - zrobiła to sama bo widziała w tym dla siebie zysk i też świetnie na tym zarobiła.
Teraz narzeka, że została ukarana za złamanie umowy.
Nie wiem jak jest w twoim świecie - w moim jeśli się do czegoś zobowiązuje, to się tego trzymam.
BTW: Apple niedawno osiągnęło wycenę 2 bilionów dolarów, po praz pierwszy w historii i jest największe firmą na świeccie, właśnie dzieki wykorzystywaniu takich frajerów jak wy. TRZEBA Z TYM SKOŃCZYĆ.
Wolisz kłamców, oszustów i złodziei kradnących tożsamość czy odstawiające przy osobach w podeszłym wieku przekręty "na wnuczka"?
Apple doszło do swojej pozycji własną pracą i jej klienci wydają na produkty firmy swoje ciężko zarobione pieniądze.
Jak ci się nie podoba uczciwa praca, to nic się na to nie poradzi.
Tylko bądź łaskaw nie mieć za złe tego ludziom, którzy się jednak nią zajmują.
Ta gra nie miała jeszcze swojej premiery, poczekaj kilka dni.
Ja mam nadzieję swój egzemplarz dostać jutro.
Nie za bardzo jest co przenosić.
To chyba najgorszy jrpg z jakim się zetknąłem.
Fabuła nie istnieje - bo ciężko za nią uznać fakt, że banda gówniarzy pakuje się w kłopoty z przypadkowymi ludźmi.
A same postacie to denerwująca dzieciarnia.
Ann na początku zyskała w moich oczach, kiedy opiekowała się przyjaciółką. Ale potem kiedy koleżanka z pracy podjęła próbę wygryzienia jej z interesu szlag mnie trafił na miejscu. Problemem dla niej stała się dziewczyna, która w ogóle przykładała się pracy - na co blondyna miała wywalone.
No na litość boską!
Ryujiemu przydałoby się, żeby jednak na jakiś czas wydalili go - lub zawiesili w prawach ucznia. Serio, ten buc pakuje resztę ekipy w różne kłopoty, z których później muszą się razem wygrzebywać. Bo nikt go nie walnie i nie nawrzuca, że to jego wina.
A artysta przez lata był utrzymankiem i umie już tylko pasożytować. Zaproponowano mu przejście na zawodowstwo - a on się uniósł dumą, że no przecież on się nie będzie sprzedawał, bo zajmuje się SZTUKĄ!
Ciekawe kto mu rachunki opłaca.
Pierwszy raz spotkałem się z grą w której postacie TRACĄ na bliższym poznaniu.
Ta gra ma bardzo duże problemy ze scenariuszem i postaciami i chyba na tym powinni się skoncentrować - chyba, że pod tym względem jest nie do uratowania..
kukurydza -> fanów gry raczej to nie obchodzi. Na obecną chwilę gra wygląda obłędnie i zapowiada się bardzo dobrze lub wręcz wspaniale. Więc czemu musieliby się przejmować?
Jeśli będzie więcej takich części to tym lepiej dla graczy.
A dopiero co zgłaszałem w pracy, że na początku marca biorę urlop :D . I wczoraj opłaciłem kolekcjonerkę :D .
No nic, mam nadzieję, że europejski oddział wyślę grę tak, żeby na 10 była już w moich rękach.
Jeśli chodzi o Switcha, to rąbanka Persona 5 Scramble wyjdzie również na tą platformę.
A Atlus dłubie również przy Tokyo Mirage Sessions FE Encore.
Brakuje mi na liście Xenoblade Chronicles na Nintendo Switch.
Część "2" była absolutnie genialna.
Świetna oprawa i poziom techniczny - przebijająca jrpgi na ps4 - masa rzeczy do zrobienia, wcale nie najgorszy scenariusz.
Podobno jedynka - która pierwotnie wyszła na Wii - jest jeszcze lepsza, więc czekam z niecierpliwością.
Z tego co pamiętam, to wypalenie następowało wtedy, kiedy telewizor chodził przez kilka miesięcy po jakieś 20 godzin dziennie.
Nie wiem jak to się ma do grania z ekranami ładowania czy scenami przerywnikowymi.
No i jeśli kogoś stać na to, żeby wydać te kilka tysięcy na telewizor, to za jakąś formę zaciemnienia pokoju też go będzie stać.
Benitonater -> Fakt, że GW są powszechnienie znane i lubiane nie zmienia faktu, że no właśnie są w sumie prostymi bajeczkami. Fundamentalnie nie trzymającymi się kupy.
Sam komiksów super bohaterskich nie czytam - i szczerze mówiąc zupełnie się od filmu odbiłem.
Nie, zupełnie nie łapię na zachwytów dotyczące postaci Jokera. I jego przemiany.
To znaczy jestem skłonny docenić, że zostało to dobrze zagrane i zrealizowane.
Problem polega na tym, że ten film nie oferuje niczego więcej.
Nie dowiesz się właściwie niczego o mieście w jakim toczy się akcja, ani co jest źródłem aktualnej sytuacji.
Nie dowiesz się niczego o występujących postaciach.
Sama historia okaże się zbiorem dziur.
Bez przymknięcia oczu na masę uproszczeń, absurdów i nielogiczności można się Jokerem bardzo sparzyć.
Straszna bieda, nie umywa się do ostatniego Nintendo Direct.
Gry do ps+ to jakiś żart, mam nadzieję, że w Europie zestaw będzie inny.
Pierwsza pozycja jaką pokazali to bardziej jakieś demo technologiczne, a nie coś, w co można normalnie zagrać.
Produkcja reklamowana jako "ot twórcy katamari" to jakieś straszne dziwadło, tylko mi chodzącej kupy tam zabrakło.
Tylko to co wydłubał Techland coś sobą prezentowało (pomijając TLOU2).
Mój redmi note 4 ma już kilka lat i jak tylko uda mi się skompletować hartowane szkło i etui od mobiwear, to chyba sobie "11" wezmę. Z moich wyliczeń wynika, że wersja 64 giga wystarczy na prawie 3 godziny samych nagrań w 4K i 60 klatkach, więc jeśli nie będę szalał, to w zupełności mi wystarczy. A jakby co przerzucę pliki na maca.
Trzeba będzie obejrzeć film, żeby się przekonać.
Zasadniczo w trailerach pokazali, że Bruce Wayne ma maksimum 10 lat i żyjącego tatę, co automatycznie sprawia, że przedstawienie Batmana jest mało prawdopodobne.
Wstaję rano i tym samym przyciskiem na padzie włączam konsolę i telewizor, pilot służy mi tylko do uruchomienia głośników kina domowego w systemie 5.1 podłączonych kablem optycznym.
Telewizor od razu wyświetla mi menu główne konsoli, z którego mogę uruchomić odpaloną wcześniej grę - gotową do rozgrywki po maksimum kilkudziesięciu sekundach.
Jak mi się gra znudzi, to mogę sobie odpalić uruchomić netfliksa.
Do facebooka i pogody mam komórkę, a pocztę sprawdzam na komputerze, którym jest MacBook Air z ubiegłego roku.
Komputery z windowsem już miałem i już do nich raczej nie wrócę :D .
Odtwarzanie filmów 4K z płyty blu ray i paczka tekstur w tej samej rozdzielczości dla remake'a FFVII, a konsolę wezmę na premierę.
Obecnie, kiedy ps4 obsługuje chyba tylko FHD szkoda mi na to kasy. I mówienie, że jest to przepaść do rozdzielczości switcha to nieco śmiech na sali...
Nintendo tworzy gry dla osób, które nie potrzebują znaczka PEGI do udowadniania swojej dorosłości :D . I które lubią sobie okazyjnie pograć w coś dobrego.
Sony celuje bardziej w graczy, dla których gra jest celem samym w sobie.
Ale chyba nie powiedzieli, że tego nie będzie, tylko, że nieco zmieniają dialogi w trakcie...
Realistyczna Tifa prezentuje się o wiele lepiej od oryginalnej.
Podobnie rzecz się ma z Aeris.
Może wyglądają jak top modelki, które mogłyby reklamować kosmetyki albo modę (jak Lighting), ale to się kurczę sprawdza.
Nie za bardzo rozumiem to tłumaczenie. Przecież niezależnie od tego czy gra zaczyna jako tytuł na wyłączność czy jest jak to nazywasz portem, to programiści i tak muszą uwzględnić specyfikację każdego urządzenia i dopasować do niego kod.
Po za tym przepraszam, ale przecież gry z otwartym światem nie pojawiły się przy tej generacji, chociażby Infamous było świetne na PS3. A na switchu jest wspomniana wcześniej Zelda i XC2.
To nie jest kwestia sprzętu tylko programistów i wywiązania się ich ze swojej pracy.
Ale przecież Switch ma dwie gry z otwartym światem - Zeldę i XC2, więc w czym problem?
Pozwolę sobie nie czekać z niecierpliwością...
A jeśli ma wyjść, to niech wygląda jak Xenoblade Chronicles 2.
I kolejny wałek :D
https://comicbook.com/gaming/2018/12/18/fallout-76-bags-ship-in-4-6-months/
Nowe torby mają być nawet za pół roku :D .
Xenogears mogliby dać... Ta gra ma taką muzę i piosenkę finałową oraz reputację, że nawet mnie by to zachęciło do zakupu.
Na switchu gra będzie zajmować 10 albo 11 giga :D .
Nie ma jak granie na kompie - jeden dysk twardy w tą albo w tą :D .
Próbowałem obejrzeć "zemstę upadłych".
W połowie odpadłem z gwizdem, gdyż poziom debilizmu wywoływał śmiertelne zagrożenie dla istnienia mózgu :D .
Jeżeli to ma robić ta sama ekipa, to film musi być szmirą.
Jeśli dobrze pamiętam, to Jan Karski w swoim raporcie dla rządu w Londynie stwierdził, że stosunek nazistowskich Niemiec i społeczeństwa II RP do żydów jest IDENTYCZNY.
Zasadniczo kłamiesz jak najęty. Państwo Polskie przed drugą wojną nienawidziło żydów i bardzo energicznie z nimi walczyło. Nie chodziło wyłącznie o getta ławkowe - chodziło chociażby o przepisy dotyczące obywatelstwa dotyczące naszych obywateli za granicą czy obóz w Zbąszyniu.
Sugeruję zapoznać się z tematem, a nie klepać bezsensowne formułki nie mające żadnego związku z faktami.
Te "dziecięce gierki" mają świetny stosunek ceny do grywalności. W Xenoblade mam na liczniku 200 godzin i chociaż fabułę już ukończyłem, to wciąż mam masę rzeczy do zrobienia.
W Zeldę pograłem chyba 20 godzin - i jestem na samiutkim początku, niczego jeszcze chyba nie widziałem.
Więc jeżeli tak mają wyglądać "dziecięce gry" - to ja w to wchodzę.
Zelda jako taka nie przyciągnęłaby do siebie graczy, gdyby sama nie była bardzo dobrą grą.
Przecież Switch w niespełna rok sprzedał się lepiej niż WiiU przez 5 lat, więc z całą pewnością sprzęt zainteresował osoby, które wcześniej nie były produktami Nintendo zainteresowane.
Inna sprawa, że od nowego roku gra podrożała u nas o jakaś 1/4 i prawie nie ma używek - a jak ktoś sprzedaje, to gra jest warta tyle samo co nówka...
Więcej historyjek w rodzaju "kampania w Battlefroncie zajmuje jakieś 5-6 godzin i jest tylko treningiem przed multi, gdzie trzeba płacić za dodatki" oraz "w Zeldę gram 40 godzin i jeszcze nic nie widziałem" i Duckingman nic nie będzie stało na przeszkodzie aby Switch się wciąż świetnie sprzedawał :D .
Switch to świetna zabawka :D .
Jak tylko włączę Xenoblade w autobusie pół godziny znika nie wiadomo gdzie :D .
W sporcie wykorzystywany jest wysiłek całego ciała - po latach ciężkiej pracy i nauki.
Za esport można by w ostateczności uznać DDRy - ale każda inna gra polegająca na siedzeniu na tyłku nie jest, nie była i nie będzie sportem. Proste.
Trochę nie rozumiem tej mani dodawania YT czy różnych funkcji wideo do każdego sprzętu... Mam nadzieję, że to nie zmniejszy dostępnej pamięci na urządzeniu.
Nazwijmy rzecz po imieniu: żeby grać na emulatorze grę trzeba ukraść. Nie jest to moim zdaniem powód do dumy...
Zupełnie mi się to kupy nie trzyma Raykkaiz.
Producent platformy jest tym złym, bo płaci za produkcję gry, która jest dostępna tylko u niego - bo dzięki temu zarabia pieniądze? Bo zarabianie pieniędzy na czymś co się wyprodukowało jest nieakceptowalne?
Wiesz, może jestem starej daty, ale dla przykładem pasożytowania na klientach nie jest wydawanie produkcji na wyłączność - tylko wydanie gier za pełną cenę rynkową z zawartością, którą trzeba dokupywać za realne pieniądze. Ewentualnie okrajanie zawartości po macoszemu.
Na litość boską, kiedy słyszę, że ostatnia Zelda potrafi zaoferować jakieś sto godzin zabawy za te dwie i pół setki - a nowy Battlefront za te same pieniądze (na starcie gry) oferował kampanię na jakieś pięć czy sześć, no to przepraszam bardzo, co jest bardzo nie tak.
I ja mam w tej sytuacji mieć za złe Nintendo, że tworzy udaną grę - a EA jest tą dobrą firmą, bo prawie wszyscy mogą sobie zagrać w Gwiezdne Wojny? Serio?
Jeśli tak mają wyglądać gry dostępne na wszystkich platformach, to ja za nie dziękuję. Bez obrazy, ale w każdej innej gałęzi gospodarki byłoby to robieniem klientów w trąbę.
Wielki Gracz od 2000 roku -> a to stanie w tyle za konkurencją to konkretnie polega na...?
Sprzęt i gry na niego się sprzedają Ernest1991, co pokazuje, że ceny dla klientów Nintendo problemem nie są. Skoro im się podoba oferta firmy, to dlaczego TY uważasz, że jest z tym coś nie tak?
Do kupowania ani jednego, ani drugiego nikt cię nie zmusza, więc o co chodzi?
No a na czym polega problem Ernest1991?
Przecież do każdej gry jest masa opinii i materiałów.
Są opinie recenzentów i samych graczy, są zapisane filmy z rozgrywki - zarówno w singlu jak i w multi.
To naprawdę nie są lata 90' ubiegłego wieku, kiedy internet był dla bogaczy, yt jeszcze nie istniał i jedynym sposobem zdobywania informacji była papierowa prasa.
Jakoś gracze ich najwyraźniej kochają i nie ma to związku z dostępnością piratów i złodziei :D .
Trochę nie rozumiem tego narzekania...
Mam windowsa 8.1 w asusie t100 i uważam, że system wymiata, nie wiem kiedy poprzednie tak przyjemnie mi się pracowało na komputerze.
PitbullHans - To nie jest takie proste. Gdyby funkcje budzące tyle niechęci dały się wyłączyć, to nie byłoby problemu. Rzecz jednak w tym, że ani kamery, ani mikrofonu nie da się w ten sposób potraktować. One będą uruchomione przez cały czas. XSpy cały czas będzie rejestrował to co się będzie robić.
Po za tym podłączenie do internetu sprawi, że zdobytą o użytkowniku wiedzą będzie się dzielić z firmami, które będą za to płacić.
Przy takich założeniach jest XSpy jest w pierwszej kolejności urządzeniem do szpiegowania konsumentów, w drugim kombajnem multimedialnym i dekoderem - a dopiero w trzecim konsolą. I to właśnie jest fatalne.
Lale z seksshopów będą w cenie, posadzi się taką na cały dzień i zaraz wpadną osiągnięcia.
Zasadniczo jeśli chodzi o próby zdobycia kontroli nad użytkownikiem, to jeszcze nikt nie był aż tak szczery.
glimi -> ależ nowy XSpy będzie takim narzędziem, dzięki któremu zakup będzie tylko dodatkiem.
Wrzucasz płytkę, instalujesz - a potem 1/4 odbywa się na dekoderze, a resztę ściągają z sieci :D
Odpowiadając na pytanie: Sony jeszcze nie wygrało zbliżającej się generacji, co nie zmienia faktu, że jeśli Microsoft nie zmieni zdania w jakiejś kwestii, to może mieć bardzo ciężkie życie.
Gdyby XSpy był tylko konsolą do gier, to może coś by z tego było. Rzecz w tym, że nią nie jest.
Ma to być udostępniona firmom udostępniającym treści maszyna do szpiegowania konsumentów.
Konieczność regularnego podłączania do sieci prawie na pewno będzie służyła do sprawdzania z jakich treści (innych niż gry) użytkownicy korzystają. Kinect będzie sprawdzał ile dokładnie osób na jednym sprzęcie będzie się tym zajmowało. Jest w ogóle mowa o tym, żeby kontrolować osoby oglądające telewizje. Pomysły związane z płaceniem za używki to już tylko dodatki.
Sprzęt Microspoftu to trochę takie rozwiązanie jak uprawianie seksu na środku ulicy...
Ciekawe czy w Stanach włączą się instytucje walczące o prawa do prywatności. Na ich miejscu zażądałbym sprawdzenia co XSpy będzie rejestrował i przesyłał dalej...
Wszystko na forum będzie naprawione, a właściwie napisane od nowa. Tak jak mówiłem forum będzie dopiero zmieniane. Za tydzień, dwa znikną te rzeczy co są w pierwszym poście, za miesiac dwa będą nowe funkcjonalności.
To kiedy mamy się przenosić na inne serwisy?
Stronę zmieniliście tak, że korzystanie z niej stało się mordęgą.
Jeśli te same osoby, które odpowiadały za tą katastrofę ruszą forum, no to chyba już zupełnie trzeba będzie postawić na tym krzyżyk.
To w sumie dobra wiadomość, bo do zakupu nowej konsoli wcale mi się nie śpieszy...
Pożyjemy, zobaczymy... Jeśli ta część będzie dobra, to czemu nie.
Na Pis obecnie nie da się głosować, bo Kaczyński nie jest w stanie z nikim współpracować i w ogóle marzy mu się władza absolutna.
PO odpada, bo to ta partia przepchnęła tą ustawę i się pod nią podpisuje.
Chyba trzeba będzie oddać głos na Palikota, albo na partię, która zapowie wyjście z tego.
Zdenio -> Wydawcy są tacy biedni z piratami i handlem używanymi grami, że człowiek nie wie czemu im się chce męczyć z tym interesem... Może powinni sobie dać spokój i ustąpić miejsca tym, którzy lubią tą działalność :P
To nie jest oficjalna strona PS4, tylko czyjeś widzimisie. Nie wprowadzaj w błąd.
Może i będą winni Amerykanie, nie każdy w swoim kraju chce mcdonaldy.
Nikt nikomu nie każe tam jadać, to wolna wola.
Jeżeli zakaz działania danej firmy jest jedynym sposobem, dzięki któremu ludzie mają z niej nie korzystać, to znaczy, że osoby tworzące ten zakaz nie mają zaufania do własnych obywateli.
Chyba można założyć, że w pierwszej grze winnymi będą żydzi albo amerykanie :D
Rozsądku. Są gracze, którzy nie przytakują na każde słówko korporacyjnych molochów, są tacy którzy nie jarają się byle ochłapem jaki im się łaskawie rzuca i wymagają od produktu lub usługi przynajmniej minimalnego poziomu dopracowania technicznego, merytorycznego czy czysto rozrywkowego.
Myślę, że trochę się zagalopowałeś.
Gracze bowiem kierują się rozsądkiem. Tylko nie dotyczy on tych kwestii, które byś chciał.
Gry są to już bowiem tylko produkty. Takie jak cukierki na półce w sklepie, albo maszynki do golenia - kupuje się je, żeby spełniły ściśle określone funkcje. Tą funkcją jest zaś dostarczanie rozrywki. Po za tym one są produkowane dla coraz starszych graczy. Którzy grają po przyjściu z pracy i chcą się już tylko odmóżdżyć. W grze jest błąd? I co z tego? Czy naprawdę jakaś pierdółka w programie jest aż taką poważną sprawą, żeby się nią przejmować? Grunt, żeby działało i dało się przechodzić...
Jeśli chodzi ewentualną kwestię z anonimowymi czy atakiem na PSN, to moim zdaniem właśnie dlatego zakończyło się to wizerunkową klapą. Graczy po prostu nie obchodziło dlaczego coś takiego się stało. Kto ma rację. Obchodziło ich już tylko, żeby działała im sieć. Bo dzięki niej mogli się bawić. A po to kupili gry.
Dają się kupić korporacjom i duże firmy wciskają im co tylko mogą? Absolutnie tak. Z bardzo prozaicznego powodu - dostają od nich to czego chcą. I gry nie są ich hobby. Są tylko sposobem spędzania wolnego czasu. Kiedy coś jest hobby, to człowiek stara się dowiadywać o nich różnych rzeczy, co dzieje, jak i dlaczego... A to jest dla wielu osób jak sądzę strata czasu. Po co mają to robić? Co im to da? Lepiej się zająć zabawą, w końcu po to się wydało pieniądze...
Niewinnych klientów? Daj spokój, to właśnie dzięki tym rzekomo niewinnym klientom mamy to co mamy, bo zamiast używać mózgu i patrzeć trochę dalej niż czubek swojego nosa i następny dzień, łykają wszystko co korporacje im wmawiają, a co niektórzy jeszcze przy tym przyklaskują. Niewinni? Jest właśnie odwrotnie.
Czego się właściwie spodziewasz?
Gracze są zupełnie normalnymi konsumentami - wybierają dla siebie te opcje, które uważają za najbardziej dla siebie korzystne. Jeśli podsuwa im się pod nos grę, platformę czy jakąś usługę, to będą z niej korzystać.
Boją się? Hmmm... to że przenieśli cel ataku z fanboyów Sony, którzy zaczęli krzyczeć że Anonimki do banda złodziei i dzieciaków, bo przez 5 dni nie mogli pograć w Call of Duty, bezpośrednio na samych winowajców takiej sytuacji czyli pracowników (w tym i prezesów) oraz strony korporacji nie jest raczej wynikiem tchórzostwa, a pokazem litości nad bezmózgim motłochem. :)
Konsole i gry kupuje się, żeby grać.
Jeśli się tego nie rozumie, to już trudno.
I tak dalej i tak dalej... Pomijając fakt, że wszystkie moje wypowiedzi tutaj oparłem na konkretnych argumentach i szczegółach, cały czas starasz się je pomijać i ich nie zauważać, zupełnie jakbym rozmawiał z perfekcyjnym PRowcem, bo tak właśnie działa ta trudna dziedzina manipulacji, trwale stać przy swoim trwając w stosunku pacyfistyczno-pokojowym.
- Napisałeś, że nawet nie wiem jakie dane są o mnie zbierane przez firmy i państwo z fejsa czy w ogóle internetu. Nie napisałeś nic o tym jakie niby są to dane i jakie informacje można po sobie zostawić po jakoby nieświadomej obecności w internecie. Chociaż każdy komentarz pisze się przecież w pełni świadomie, świadome dokonuje się zakupów, a w internecie siedzi się, kiedy akurat czas na to pozwala. Każda z tych kwestii jest całkowicie kontrolowana przez osobę, która się tym akurat zajmuje.
Powyższą sprawę zbyłeś całkowitym milczeniem.
- Nie możesz wyjść z podziwu nad działaniami anonimowych. Nigdzie jednak nie znalazłem żadnej informacji, która miałaby mnie przekonać iż ich deklaracje były szczere. Oceniając natomiast ich działania, był to bardzo typowy atak, którego celem było zdobycie popularności. Nic ponadto. Tylko i wyłącznie rozpuszczana przez nich propaganda sugeruje, że chodziło o coś więcej.
Gdyby potraktować twierdzenia o tym, że anonimowym chodziło o dobro graczy, powinni oni ograniczyć się do działań, które miałyby poprawić ich bezpieczeństwo, nie narażały jednak na żadne niebezpieczeństwo. O ile mogę się zgodzić z założeniem, że być może sprawę trzeba było nagłośnić, żeby zmusić Sony do działania, to nie widzę żadnego związku między dbałością o graczy a wyłączeniem im usługi z jakiej korzystają.
- Przedstawiając anonimowych jako jakiś "wojowników o wolność internetu" nie podałeś żadnych argumentów pokazujących, że osoby wchodzące w skład tej grupy mają jakikolwiek plan działania. Że potrafią działać perspektywicznie i dążyć do realizacji jakiegoś celu co byłoby podstawą do zaoferowania im swego poparcia.
- W kwestii wolności o jakiej pisałeś, nie zająknąłeś się o odpowiedzialności za nią. Ma to być wyłącznie coś, co ci i innym się należy. Ale bez żadnych konsekwencji w przypadku wykorzystania ze szkodą dla kogoś.
- Sama firma Sony, robiąca u ciebie za głównego złego, oferuje graczom platformę do zabawy, oferuję usługę, dzięki której mogą grać w multi w internecie, oferuje świetne gry - a u nas jeszcze lokalizację. Takie cechy musi mieć skierowana do nich oferta. Każdy z tych punktów bije na głowę wszystko co mogli dla nich zrobić anonimowi. Jednak grające osoby, które chcą po prostu korzystać z oferowanych możliwości, z miejsca piętnujesz nazywając je fanbojami.
- Z punktu widzenia konsumentów, celem stosowania zabezpieczeń jest bezpieczeństwo ich danych. Pod tym względem sytuacja graczy przed atakiem po ataku była dokładnie taka sama.
Niewystarczające zabezpieczenia nie zostały wykorzystane do kradzieży tożsamości, a potem taka możliwość została jakoby skasowana. W tej sytuacji klienci wyszli na zero. Kwestia zabezpieczeń ma znaczenie głównie dla osób zajmujących się zabezpieczeniami, a nie dla osób które po prostu z czegoś korzystają i słusznie lub nie zakładają, że uch dane są bezpieczne.
Twoje opinia o mojej osobie nie miała absolutnie żadnego związku z tematem, a post który cytuje jest szczytem wodolejstwa i w prawie żadnym stopniu nie odpowiada na poruszane kwestie.
To jednoznacznie wskazuje na to, że ty nie chcesz dyskutować. Chcesz jedynie uczestniczyć w czym nad czym będziesz miał całkowitą kontrolę, gdzie będziesz się stykał tylko z opiniami takimi jak twoje własne i w ogóle wszyscy będą ci potakiwać. Ze swojej strony nie zamierzasz na nic odpowiadać, jeśli sytuacja nie będzie spełniała twoich oczekiwań.
racujesz w PR? :) Bo w sumie nic prócz ładnie brzmiącego bełkotu człowieka znowu bez jakiegokolwiek poparcia wiedzą i faktami, nie powiedziałeś. Zupełnie jak Platforma przed wyborami.
Innymi słowy powiedziałeś, że nie masz nic do powiedzenia.
Niczego nie wytłumaczysz, niczego nie przedstawisz.
Żadnych konkretów, żadnych szczegółów i żadnych propozycji. Kompletnie nic.
Atak na PSN sprawił, że przez 5 dni bez możliwości pogrania online, najbardziej dziurawa od strony zabezpieczeń usługa internetowa jaką było PSN, usługa przez którą każdy bez specjalnych umiejętności mógł wykraść interesujące go dane przy większym lub mniejszym wysiłku, została natychmiastowo załatana przez Sony, które zatrudniło do tego celu odpowiednie firmy. Tym samym LulzSpec przyczyniło się do zabezpieczenia twoich danych jak i milionów innych ludzi.
W czym korzystanie z PSN przed atakiem różniło się po korzystaniu z usługi po?
Dla graczy zabezpieczenie usługi to korzyść bardzo iluzoryczna - nawet jeśli istnieje.
I tym o to sposobem obaliłem wszystkie twoje argumenty :) dziękuję.
Umyłeś ręce i uniknąłeś dyskusji ponieważ nie potrafisz obronić własnego stanowiska.
Koncentrujesz się tylko na ideologi.
Tego nie obaliłeś z pewnością. Skupiłeś się na pierdołach, a nie zauważasz istoty problemu.
Istotą problemu są ustawy związane z działaniem internetu.
Severius bardzo chętnie wyciera się sloganami o "wolności" w związku z tą ustawą, ale jak ognia nie chce zauważyć, że wszelkie ograniczenia w korzystaniu z różnych dóbr wprowadza się w odpowiedzi na wykorzystanie "wolności" w niewłaściwy sposób.
Nie chce również zauważyć, że jeśli chce się coś wynegocjować od firmy, to nie można jej traktować jak swojego wroga. Trzeba zdefiniować cele, określić środki, przekonać do tego ludzi... Tego wszystkiego ani w jego opiniach, ani w działaniach anonimowych nie ma.
Ehhh Krzysiu, rozmawiamy, a ty nawet nie wiesz o jakich danych mowa.
Ty za to wiesz wszystko i uważasz bandytów za tych którzy o coś walczą.
Tylko dlatego, bo oni tak twierdzą.
Więc, rozmowy prowadzone przez chata - są zapisywane. Prywatne wiadomości - są zapisywane. Komentarze - są zapisywane.
Jeśli się nie mylę, to żeby przekazać drugiej osobie jakąś wiadomość przez internet, to owa wiadomość MUSI być gdzieś zapisana. Więc nie jest to żadna niespodzianka.
Wszystkie twoje wiadomości mogą być lustrowane w poszukiwaniu słów-kluczy, przez firmy niezależne lub instytucje państwowe.
Państwo i tak ma bardzo dużą wiedzę o obywatelu. To jedna sprawa.
Po za tym proszę - w zależności od popularności rozmowy (czy to na fejsie czy na jakimś forum) wiadomość może być przeczytana przez kilkanaście, kilkadziesiąt, kilkaset lub idącą w tysiące ilość osób i to jest w porządku, a jak przeczyta to jakiś urzędnik albo pracownik jakiejś firmy to już nie? Na czym konkretnie polega różnica?
I skoro już przy tym jestem, to co DOKŁADNIE kolejny atak anonimowych będzie miał wspólnego ze zmianą tego stanu rzeczy? I dlaczego? Jakie KONKRETNIE posiadają oni zasługi na tym polu? I dlaczego to konsumenci mają ponosić tego konsekwencje - bo dla nich nie ma żadnej różnicy kto ma przez nich problemy?
I takie postępowanie jest powszechne, każdy większy koncern handluje twoimi danymi nielegalnie - i to są zbrodnie. "O konsekwencjach swoich działań trzeba myśleć przed ich podjęciem, a nie po. " - tak, bo rejestrując się udostępniasz podstawowe dane na starcie, ale nie wiesz jakie dane udostępniasz później, bo tego nie ma w regulaminie (pomijając oczywiście fakt, że 90% ludzi nie czyta regulaminu, który jest napisany tak, aby właściwie nic z tego nie wynikało). Włączysz w końcu mózg i zaczniesz myśleć?
Z mojego myślenia wynika, że nawet jeśli firma będzie kupować moje dane, to zarobi na nich tylko wtedy, kiedy to ja zakupię jej produkt lub usługę. A to już zależy wyłącznie ode mnie.
"Nie wiesz jakie dane udostępniasz później."
Winę za wszystko ponoszą żydzi, masoni i cykliści...
Miej litość dla moich nerwów. I może sam zacznij myśleć bo jak to się czyta to chwilami nie wiadomo czy śmiać się czy płakać.
Strony odwiedza się zwyczajowo dlatego, bo szuka się na nich potrzebnych do czegoś informacji, albo są one jakoś związane z danym hobby. Tak czy inaczej ich przeglądanie jest czynnością w pełni świadomą. Aby sformować jakąś opinię do komentarza, to też trzeba ją wcześniej świadomie złożyć. Więc przepraszam bardzo, ale twierdzenie, że pełny władz umysłowych człowiek, który świadomie korzysta z internetu w porze jaka najbardziej mu odpowiada, nie wie co w nim robi, bo będą to za niego wiedziały bliżej nieokreślone firmy zbierające bliżej nieokreślone dane, wykorzystywane później w bliżej nieokreślony sposób... Trochę to zakrawa na paranoję.
Kolejny błąd. Zbrodnią nie jest "atak na dane", zbrodnią jest wykorzystanie tych danych w celu zarobkowym lub też publikacja w internecie by inni "chętni" mogli ci wyczyścić konto. Prawo reguluje pobieranie danych dla nas nie przeznaczonych jedynie jako wykroczenie, ale takim samym "wykroczeniem" jest handel twoimi danymi między korporacjami :)
Firmy dążące do osiągnięcia zysku są dzięki temu przewidywalne. Po za tym nawet jeśli handlują prywatnymi danymi, to w ich interesie leży również ich ochrona. Wyciek naraża je bowiem na pewne straty. Bandyci w rodzaju anonimowych są natomiast nieprzewidywalni, nie wiadomo po co mieliby mieć dostęp do tych danych, ani w jaki sposób je wykorzystają.
Uważasz mnie za marionetkę? Ja się uważam za człowieka, który ma otwarty umysł na wiedzę, który pracował w takiej "wielkiej korporacji" i zna mechanikę jej działania, ale przede wszystkim - ja wiem o czym mówię, w przeciwieństwie do ciebie.
Jesteś marionetką o tyle, że wierzysz w to, że działania takich osób jak owi anonimowi mają na celu coś dobrego i dzięki temu ich działania są usprawiedliwione.
Z mojej perspektywy są to oparte na fałszywych przesłankach nadzieje, niemożliwe do zrealizowania.
Sony to moloch, którego działalność opiera się na sprzedaży całej masy różnych produktów. Jeśli nie zostaną zniszczone dane według których działają taśmy produkcyjne tworzące telefony, aparaty, konsole, tłoczące muzykę i filmy - to wszystko co anonimowi będą w stanie zrobić, będzie tylko takim złamaniem paznokcia. Jeśli się też nie mylę, to nawet to niewiele by zmieniło, bo Sony zleca produkcję innym firmom. Gdyby coś one źle wyprodukowały, to sprzęt pójdzie na przemiał, a dobry zostanie dostarczony tylko nieco później i firma i tak dostałaby co jej się należy.
Tak więc wszelkie ogłoszenia anonimowych są wyłącznie czczą propagandą - takim błaganiem na kolanach, żeby ludzie ich dostrzegli i pogłaskali po główkach, bo oni się czują tacy samotni i zapomniani. Niczego nie osiągną, niczego nie zmienią. No ale w internecie każdy nieudacznik może zabłysnąć...
Aha, wbrew temu co twierdzisz, wcale mądrzejszy nie jesteś. Ogólniki, popieranie bandytów za puste hasła...
Nie. Za chęć POZBAWIENIA internetu autonomii i wolności. Na ludzi, którzy chcą obłożyć internet cenzurą i stworzyć getto. Tak, to należy uwalić i każdy, kto popiera cokolwiek takiego jak SOPA powinien być szykanowany. Nie twierdzę, że piractwo jest dobre, ale INTERNET jest autonomią, każdy, kto chce to zmienić, jest wrogiem publicznym numer jeden wolnych ludzi.
Przed 1865 rokiem też istniała wolność. Mogłeś popłynąć do afryki, wyrżnąć w pień pół wioski, resztę zakuć w kajdany i sprzedać z zyskiem w Stanach. Bo byłeś wolnym człowiekiem. Tylko ten cholerny Lincoln cię ograniczył!
Bez obrazy, ale wolność na którą tak chętnie się powołujesz nie jest wartością samą w sobie - jest czym z czego trzeba umieć korzystać. Piraci bardzo chętnie korzystają z tej wolności - efekt tego jest taki, że wydawcy i producenci wyżywają się na uczciwych klientach i wprowadzają mniej lub bardziej udane zabezpieczenia. Zakaz rozpowszechniania materiałów zawierających pornografię dziecięcą też zapewne z samej swej istoty jest złem absolutnym. No bo jak można czegoś zakazywać w internecie... W końcu liczy się wolność, prawda? Kto poniesie tego konsekencje nie ma już żadnego znaczenia... Albo raczej - lepiej udawać, że się tego nie wie. Klapki na oczach i do przodu!
Pogadamy jak poniesiesz jakąkolwiek stratę w wyniku działań Anonimków, bo jak narazie ŻADEN GRACZ nie ucierpiał od strony finansowej, a jedynie Sony (skupmy się na ataku PSN), bo dla mnie kilkudniowa przerwa w działaniu PSN nie jest żadnym problemem, tak samo, jak wypłynięcie moich danych z tejże usługi. Fakt faktem, że przez 5 dni nie funkcjonowania PSN Sony utraciło ok. 20mln $ dochodu (przynajmniej tak twierdzą źródła Sony, źródła Anonimków twierdzą zupełnie inaczej), więc w co to był atak? W graczy, czy w wielka korporację, która zostawiła rażące luki w zabezpieczeniach i NIE REAGOWAŁA na wcześniejsze ostrzeżenia?
Aha. Czyli konsumentom wała, ideologia jest ważniejsza. To, że miliony graczy nie mogły korzystać z gier i funkcjonalności konsoli się nie liczy. Liczą się tylko bandyci - i to tylko dlatego, bo podpięli się oni pod właściwą ideologię. To nic, że oni nic nie osiągnęli. To nic, że sytuacja nie zmieniła się w ogóle. Ważniejsza jest pusta pokazówka.
Zniszczenie lub uszkodzenie czegoś nie jest żadną sztuką. Sztuką jest sprawienie aby sytuacja firmy lub konsumentów zmieniła się w wyniku danego działania. Tymczasem ani Sony nie traktuje graczy lepiej, ani też w dłuższym okresie czasu oni nic na tym nie skorzystali. Innymi słowy nie ma ŻADNYCH efektów działalności anonimowych.
Najbardziej mnie bawi to, że mówisz iż Anonimkowie nie mogą mówić w imieniu graczy, a sam chcesz w ich imieniu przepowiadać :) Tylko wiesz jaka jest różnica? Anonimków na świecie są dziesiątki tysięcy, każdy Biały Kapelusz może wstąpić w ich szeregi, ich działania w większości są popierane przez społeczeństwo, co nawet pokazuje ten temat. Anonimowi są popierani przez wszelkie możliwe struktury walczące o wolność internetu, jak chociażby WikiLeaks czy sama Wikipedia (polecam zapoznać się z HiddenWiki, ale to trzeba wiedzieć czym jest .onion :). Przez kogo nie są popierani? Przez Fanboyów Sony, którzy ich cudowną firemkę mają za przykład solidności i wspaniałości, bo nie mogli pograć przez PSN, a ich niezwykle mały iloraz inteligencji nie pozwala im wyjaśnić samym sobie podstaw tego ataku :)
Ten temat pokazał tylko, że gracze są podzieleni i że część osób ich popiera, a część jest przeciwna. Nie jesteś "większością społeczeństwa" - niezależnie od tego co ci się wydaje.
Po za tym... Masz tak wąską perspektywę, że jest to wręcz śmieszne. Z jednej strony ty, twoi anonimowy i osoby które jakoby te działania popierają - z drugiej wyłącznie fanatycy. Chcę się dobrze bawić? Jestem fanatykiem. Chcę skorzystać z opcji internetowych? Jestem fanatykiem.
Podobny podział jest moim zdaniem typowy dla fundamentalistów, którzy osoby o innych poglądach z góry uważają za swoich wrogów. Skoro jednak takie rzeczy cię bawią...
Z mojej perspektywy sprawy które przedstawiłeś są bez znaczenia. Anonimowych jest dziesiątki tysięcy? Mają poparcie społeczne? Co z tego? Grupa, którą popierasz i pod której działaniami się podpisujesz sprawia, że jesteście tylko i wyłącznie kanapową opozycją. Towarzystwem wzajemnej adoracji. Żadnych osiągnięć, żadnych wyników, żadnych zmian. Tak było, tak jest i tak będzie. Z zasadniczego powodu - żeby coś osiągnąć czy coś zmienić, to trzeba umieć tworzyć. Trzeba zaproponować coś w zamian. Anonimowi nie będą w stanie tego zrobić, bo są nastawieni tylko na destrukcję. Na takie wirtualne wybijanie szyb w kiosku z gazetami. To oznacza, że są z góry skazani na porażkę. Sony będzie mogło sobie pozwolić na ich ignorowanie, bo nie będą oni w stanie zagrozić fundamentom jej działania.
Ting ting ting dong! ŹLE! FB pobiera dane, które nie są przedstawione w regulaminie usługi, tak samo jak Sony, Microsoft i wszystko inne. Teraz rozumiesz czy jeszcze nie bardzo?
Co to niby są za dane i skąd są one pobierane?
Skoro w pełni świadomie podałem dane potrzebne do rejestracji, komentarze są do mnie przypisane i usługa wie z jakie konta mam w ulubionych bo sam je wybrałem - to jakie niby jest ich źródło?
To trochę śmieszne. O konsekwencjach swoich działań trzeba myśleć przed ich podjęciem, a nie po.
Korzystanie z czegoś i narzekanie na to, że się to robi jest... No cóż...
Ting ting ting dong! ŹLE! Oferując dobrze wyglądającą usługę, z praktycznie zerowymi zabezpieczeniami nie reagując na ostrzeżenia (tak, PSN się kłania) nie oferuje się dobrej usługi, co więcej ty sądząc, że możesz walczyć o odszkodowania w wyniku niedopracowań od strony usługodawcy i nadużyć, jesteś ograniczony licencją/regulaminem, kryjącym wady usługi :)
Mogę być zły na to, że firma nie zadbała o wystarczające zabezpieczenia.
To jest błąd, a nie zbrodnia. Zbrodnią jest zaatakowanie danych związanych z klientami. To nie ma żadnego usprawiedliwienia - i żadne pitolenie anonimowych ani ich marionetek tego nie zmieni.
Załapałeś, że usługodawcy dopuszczają się nadużyć względem twoich danych, twoich praw i twojej wolności w użytkowaniu produktu czy jeszcze nie bardzo? (uzmysłowię ci to przykładem, kupując pudełko z grą, nie możesz go odsprzedać, bo stajesz się piratem - prościej się nie da) .
Żaden sklep w którym pozostawiłem dane swojej karty nigdy nie dokonał zakupu bez mojej wiedzy. Nigdy też nie dostałem reklamówki ze strony na jakiej się wcześniej nie rejestrowałem.
Więc nie wiem o jakich nadużyciach jest mowa.
Jedyne co widzę to usprawiedliwianie gości, którzy gdyby dać im taką możliwość to by mnie okradli - i uważanie tego za chwalebne.
Ting ting ting dong! ŹLE! Nikt tutaj niczego takiego nie napisał, back to school learn how to read.
Stajesz po stronie osób, które zapowiedziały ataki na osoby związane z rozrywką, które popierają tą ustawę. Które akurat ową rozrywkę tworzą. Skoro tak, jak mam to traktować?
Za prezentowane poglądy każdego można uwalić, bo w internecie można mieć tylko jedynie słuszne opinie?
Ting ting ting dong! ŹLE! Internet i globalna sieć gwarantuje mi anonimowość bo sieć globalna jest autonomiczna i niezależna od jakiegokolwiek rządu czy ludzi (jedno z podstawowych praw internetu, z bodajże lat 80'). Pomijam już fakt, że każdy kto chciałby moje dane, bez problemu by sobie je znalazł, właśnie dzięki korporacjom nie chroniącym moich danych, na co nie mam wpływu :)
Aha, czyli ty masz być anonimowy, ale jak jakiś bandyta zdobędzie dostęp do cudzych danych, to ten bandyta staje się tym dobrym, a wyłącznie firma, która nie dopilnowała zabezpieczeń będzie tą złą. Bo bandytom można absolutnie wszystko wybaczyć jeśli tylko przygotują sobie odpowiednią propagandę. To pochwalasz, to jest w porządku. Konsumenci mogą ponosić konsekwencje takich działań, więc mają się walić.
Po przeczytaniu początkowych komentarzy miałem z argumentować kolegów którzy są de facto za wprowadzeniem ograniczeń internetowych. Jednak mnie uprzedziłeś. Mimo wszystko myślę, że wynika to z ich niewiedzy, bo gdyby zapoznali się dobrze z tematem, też byliby przeciwko tymże ograniczeniom.
Błąd w założeniu Robak07. Gracze nie są za ustawą. Gracze są przeciwni temu, żeby anonimowi uważali się za stronę, która o coś walczy szantażując firmę, która oferuje im produkty i usługi. Bo za dobrze poznali ich poprzednie działania. My nie mamy za co być im wdzięczni. Zostaliśmy potraktowani przez ich jako ich wrogowie - chociaż nikomu nic nie zrobiliśmy - więc teraz to ich uważamy za swoich wrogów. Oni nigdy nie byli tymi dobrymi.
Severius -> Człowieku, dorośnij...
Jeśli chodzi o fejsa czy inne serwisy tego typu, to zupełnie pomijasz kluczową kwestię. Tylko po to, żeby pochwalić zwykłych bandytów.
Otóż dane gromadzone przez Sony, FB... To są tylko te dane, które wcześniej użytkownicy tym firmom udostępnili. Zrobili to z własnej nieprzymuszonej woli, godząc się w ten sposób na warunki użytkowania. Chociaż wcale nie musieli tego robić.
Firmy którym się owe dane powierzyło, oferują usługi osobom które to zrobiły - i skoro one z nich korzystają, to znaczy, że są zadowolone (w mniejszym lub większym stopniu) z tego co otrzymują w zamian.
Więc w tej sytuacji wyskakiwanie z jakąś walką z korporacjami, blokowanie usług, wykradanie informacji... Nigdy nie pozwoliłem żadnemu anonimowym przetrzymywać moich danych, więc jeśli je zdobyli przy pomocy włamu to zasługują wyłącznie na powieszenie ich przy pomocy drutu kolczastego za jaja. Nigdy żaden z anonimowych nie spytał się, czy może mnie reprezentować i działać w moim imieniu. W tej sytuacji nie mogę powiedzieć, żeby osoby dopuszczające się podobnej działalności coś dla mnie robiły. To nie oni o mnie dbają. Robi to natomiast koncern oferujący mi dobrą usługę.
Nie potrafię również poważnie traktować osoby, która uważa, że jak osoba tworząca muzykę chce, żeby jej za to płacić - to znaczy, że musi być ona zła. Bo za pracę nie należy się zapłata.
Po za tym jak tak bronisz tych bandytów, to dlaczego ukrywasz się za nikiem?
Podaj swoje dane: imię, nazwisko, adres zamieszkania, numer telefonu. Pesel też się przyda.
Pokaż, że jesteś w stanie coś zrobić, a nie tylko pierd****.
DanuelX -> to znaczy, że będziesz w pełni zadowolony jak cię włamią na konto, wykradną numery karty i zobaczą co ściągałeś. Co się stanie z tymi danymi cię nie obchodzi. Oni mogą to zrobić.
Rozumiem, że ustawa może być zła. Ale prowadzenie działań, których konsekwencje spadną na użytkowników, którzy nie mają z tym zupełnie nic wspólnego, nie jest wyrażaniem sprzeciwu. Jest wyłącznie dziecinadą.
Dzieci, zajmijcie się pracą. I odwalcie się od nas, nic i dla nikogo nie potraficie zrobić.
Nie wiem dlaczego właściwie osoby grające na konsolach miałyby jakoś specjalnie czekać na grę...
Jak wyjdzie to dobrze, jak nie to się nic nie stanie. I tak będzie w co grać.
Na czym ma polegać błąd?
Te pierwsze opcje za 27 złotych to nie jest gra, tylko zestaw dodatków.
Dodatkowe skórki dla Sarah i Noela, Omega do pokonania i dołączenia do drużyny, krótkie opowiadanie, grafiki i steelbook na samą grę. Jeśli się nie mylę, to jeśli przyjdzie się z rachunkiem za to do kasy, to kupując samą grę te 27 zostanie odliczone od ceny sklepowej.
Poczekam aż stanieje i wyjdzie wersja poprawiona, eliminująca zauważone błędy.
wickywoo -> Jedna uwaga. Gier - czy to pecetowych czy konsolowych - nie kupuje się dlatego ponieważ są one w jakiś sposób wyjątkowe. Kupuje je się dlatego, ponieważ oczekuje się po nich dobrej zabawy. Niezależnie od platformy.
Więc twierdzenie, że jakoby gracze pecetowi oczekują od gier czegoś innego niż konsolowi, jest oparte na fałszywych przesłankach. Im się to zdarza, ale nie jest to żadną zasadą.
Wbrew pozorom, nie wydali jednej gry w przeciągu 10 lat, więc to powyżej obala to co piszesz.
W którym konkretnie miejscu podanie dat wydań gier, które wyszły w podanym przeze mnie okresie, zmienia sumy pieniędzy potrzebnych do zakupu tychże gier?
Pogódź się z tym, że Blizzard robi gry, a MMO samo w sobie może być usługą internetową.
Przecież nigdzie nie twierdzę, że Blizzard gier nie robi, ani że MMO nie jest usługą.
Twierdzę jedynie, że jest firmą zajmującą się usługą internetową, która również produkuje gry.
W tej kolejności.
Blizz jest producentem który skupił sie na WoWie, bo zrobił swego czasu największego MMORPGa, w którego do dziś gra najwięcej ludzi. Sam ten fakt powodował, że nie mogli sie skupic na innych grach, bo musieli dodawać content do tej gry, ale to wszystko nie powoduje, ze nagle Blizz stał się czyms jak MS czy Sony.
Tworzenie gier czy usługi sieciowej to biznes. A każdy biznes opiera się na tych samych zasadach. Główną jest maksymalizacja zysku. Blizzard nie wydawał dodatków do WoW'a dlatego bo jak twierdzisz coś musiał. Robił to dlatego, ponieważ uważał, że na nich zarobi najwięcej.
Po za tym nigdzie nie było mowy o stawaniu się Sony czy Microsoftem.
Natomiast każda z tych firm na swój sposób zarabia na udostępnieniu swoich produktów działających tylko w internecie za pieniądze.
to juz głupota jest totalna. To co powiesz o firmach co nie maja kasy, a sprzedaja swoją grę nagle w kilku mln? Tripware i Red Orchstra 2 przykłądem.
Trafiło się ślepej kurze ziarno. Jeśli akurat producent się wstrzeli w zapotrzebowanie klientów, to może osiągnąć dobry wynik. Ale to łut szczęścia - a szczęście to zbyt niepewny czynnik by opierać na nim działalność firmy.
Po prostu nie zgadzam się z takim uogólnieniem, bo pod to co piszesz można praktycznie każdego producenta podpiąć, a Ty twierdzisz, że tylko Blizzard.
Ile pieniędzy musiałbyś wydać na poszczególne gry Blizzarda przez ostatnie 10 lat, biorąc pod uwagę wszystkie dodatki i wymagane do nich usługi? Między rokiem 2001 a 2011?
Diablo II: w 2001 roku wychodzi dodatek i to właściwie wszystkie wydatki. Powiedzmy, że 80 złotych (cena sklepu wysyłkowego w Secret Service numer 92).
Warcraft III: Diablo kosztowało u nas w dniu premiery jakieś 160 złotych, dodatek był za połowę. Jeśli założę że ceny się nie zmieniły a Blizzard zawsze się cenił to wyjdzie 240 złotych.
Starcraft II: W zeszłym roku w dniu premiery z tego co pamiętam kosztował około 200 złotych.
World of Warcraft: Podstawka za 160 złotych w dniu premiery, trzy dodatki - powiedzmy 90 złotych za każdy. Za same programy - 430 złotych. Do tego dolicz około 6 lat opłacania miesięcznego abonamentu od 2004 do 2011 roku.
Ja nie uogólniam. Ja jedynie twierdzę, że Blizzard to w pierwszej kolejności dostawca usługi internetowej a w drugiej producent gier na komputery, bo takie ma po prostu źródła dochodów.
Takie są fakty.
Hmm... Właśnie Starcraft 2 pokazał, że potrafią. W jeden tydzień sprzedali 4.5mln egzemplarzy. W dodatku na całym świecie w tej samej cenie. Nie wiem ile to będzie, ale powyżej 150mln skasowali za tą grę w jeden tydzień.
Blizzard pokazał, że jeśli ma się pieniądze, to można stworzyć grę na komputery, która się sprzeda.
Ale sam mógł ją stworzyć tylko dlatego, ponieważ posiadał dochody z działalności nie mającej nic wspólnego z tworzeniem i sprzedażą gier na komputery. A na ten luksus to bardzo niewielu producentów może sobie pozwolić.
Z tego względu twierdzenie, że skoro Blizzard może to inni też, jest oparte na błędnych przesłankach.
No to jak?
PSN i LIVe to platformy.
W takim razie, patrząc po tym co piszesz, platform do grania mamy już setki, bo praktycznie tyle jest gdzieś gier MMO z abonamentem.
Platforma - czy będzie to komputer, czy konsola - to tylko jeden z wymogów korzystania z danej usługi. Wcale nie najważniejszy.
MMO wymaga płacenia za grę, bo np. gra 11mln ludzi (WOW), na jednym serwerze siedzi do 100tyś ludzi (nie pamiętam dokładnych liczb, jeśli są inne, niech ktoś mnie poprawi). Blizzard jakby nie dał abonamentu, nie miałby kasy na opłacanie serwerów, które:
MMO - rodzaj prowadzonej działalności gospodarczej.
Blizzard - firma ową działalność prowadząca.
Czemu uważasz, że Blizz tak robi, skoro każda ekipa tworząca gry tak robi?
Może się nie zrozumieliśmy.
Nie mam mu nic do zarzucenia.
Uważam jedynie, że firma funkcjonuje nie dzięki temu, że tworzy gry na komputery.
Ona funkcjonuje dzięki sprzedaży usługi sieciowej - a tego typu produkt nie jest przywiązany do żadnej platformy. Może być tak samo stosowany na komputerach, konsolach, jak i na telefonach czy tabletach. Rzecz tylko w tym, czy firma, która będzie ją chciała wprowadzić, zaoferuje klientom produkt, za jaki będą chcieli oni płacić.
Z tego też względu uważam, że wskazywanie Blizzarda jako przykładu firmy, która umie sobie radzić na rynku gier komputerowych pomimo piractwa - jest z założenia błędne.
Na podobieństwach się kończy, bo to całkiem co innego.
Rozumiem, że byś chciał, aby było to co innego - ale tak nie jest.
Cele wszystkich podanych firm są takie same, różnią się wyłącznie środki jakimi je osiągają.
A zarówno Blizzard, Microsoft jak i Sony chcą zarabiać na graniu przez internet w swoich środowiskach - chociaż gracze i tak muszą płacić za sam dostęp do internetu.
Blizzard nie wymaga płacenia za granie w swoje gry, nie licząc WoWa.
To bardzo typowy podział działalności - na tą, która zarabia pieniądze oraz tą, która prowadzi badania rozwojowe celem wypuszczenia jakiegoś produktu w przyszłości. Przy czym ta druga nie mogłaby istnieć bez środków tej pierwszej.
Sony czy Microsoft mają dość pieniędzy by nie być zmuszonymi prowadzić tego w ten sposób - to znaczy finansować jednej działalności dotyczącej gier inną. Natomiast podział na część dostępną w abonamencie i na tą dostępną po uiszczeniu jednorazowej opłaty funkcjonuje u każdego z tych producentów.
U Blizzarda jeśli uznasz, że WoW cię interesuje, to będziesz za niego regularnie płacił. Jeśli nie - możesz przejść kampanię w Starcrafcie i wciąż się będziesz doskonale bawił. Za grę i tak będziesz musiał zapłacić - ale kiedy już to zrobisz, nie będziesz musiał ponosić innych kosztów.
W Sony możesz, wydać środki na PSN+ , jeśli jednak nie chcesz to równie dobrze możesz kupić Infamous - i niczego więcej do zabawy nie dokładać.
A w Microsofcie zapłacisz za grę przez sieć - jeśli będziesz nią w ogóle zainteresowany. Bo jeśli nie, to kupisz Fable III - i będziesz miał w pełni funkcjonalny produkt.
W każdym przypadku idea jest doskonale ta sama.
Serio mówię, jak chcecie o czymś gadać, ale nie sprawdzicie faktów, to lepiej nie gadać.
60 złotych zapłaconych za Battle.Net za WoW'a to będzie te same 60 złotych zapłacone w PSN+ czy Live Gold. To się nie zmieni, niezależnie od tego jak bardzo byś tego chciał.
Demilisz -> Nie wiem o co ci chodzi. Obecna oferta Blizzarda składa się z WoW'a i Starcrafta. Ten pierwszy program oferuje ci możliwość toczenia walk i kontaktów z innymi użytkownikami. Aby jednak móc w pełni korzystać z oferowanych możliwości, musisz zarówno wnosić zarówno jednorazowe wpłaty związane z kupowaniem określonych dodatków - jak i opłacać abonament za samą możliwość korzystania z opcji internetowych.
Po za tym firma ma model biznesowy bardzo podobny do tego, z jakiego korzysta Sony i Microsoft.
Blizzard oferuje darmową grę do bodaj 21 poziomu. Potem się płaci.
Sony oferuje darmowy dostęp do PSN. Płaci się za zniżki i szybszy dostęp do zawartości.
Microsoft oferuje chyba identyczny schemat jak Sony (albo na odwrót biorąc pod uwagę chronologię).
Dlatego uważam, że Blizzard jest podobną do nich firmą - a przynajmniej opartą na takich samych podstawach. Po prostu tak jak one oferuje płatną usługę opartą na internecie.
Aha. To nie ma żadnego związku z sympatią czy antypatią do jakiekolwiek platformy.
Takie są po prostu fakty. Jeżeli uważasz, że jest inaczej, to powiedz w którym miejscu napisałem nieprawdę.
Capibarez -> Blizzard nie za bardzo jest producentem gier na pecety. Owszem wypuszcza kolejne części Starcrafta czy Diablo raz na kilka lat - ale nie mógłby z tym tak zwlekać tak długo, gdyby nie czerpał zysków z abonamentu do WoW'a. I nie sprzedawał do niego dodatków.
Dlatego to już nie za bardzo jest producent gier, w większym stopniu jest raczej dostawcą pewnych usług internetowych. Takim jak Sony z PSN czy Microsoft z LIVE.
Po za tym w pierwszej lidze już raczej nie ma producentów gier tylko na pecety. Nawet Valve sobie odpuściło i teraz funkcjonuje jako wydawca dzięki Steam'owi.
Mogliby w końcu dać możliwość grania po stronie Higów. Jakoś o wiele bardziej mnie ona przekonuje.
Bieniu05 -> pytanie czy nie będzie też limitu na siły ataków ;) . W starszych Finalach było ograniczenie do 9999 punktów, a w XIII jest ograniczenie do 99999. I zniesienie tego było dość kłopotliwe...
W FFX bardzo dobrze mi się grało i z chęcią wrócę do Zanarkandu... Z oczywistych względów nie mogę powiedzieć, że z radością, ale tak czy inaczej gra wyląduje w czytniku.
W skrócie. Murzyn zrobił swoje, murzyn musi odejść.
Coś mi się wydaje, że firma została wykończona przez wydawcę, który nie zaoferował jej wystarczających środków na przeżycie...
Mamy tu jakiegoś zawodowego tłumacza? Przydałoby się zrobić wersję międzynarodową :D .
Nie wiem czego więcej się spodziewaliście po tej grze narzekacze... 5.0 jest oceną krzywdzącą, bo mimo swoich błędów gra dostarcza ogromnej dawki niezobowiązującej zabawy na całkiem przyzwoitym poziomie.
Pozwolę sobie odpowiedzieć. Otóż w moim odczuciu od gry można było oczekiwać, że będzie całkowicie odpicowana w każdym, ale to każdym aspekcie. Ona była w produkcji przez 14 lat!
Bugi mogą być w produkcji, którą tworzono jakieś 2-3 lata i w ostatniej chwili zabrakło czasu na testy. Nie jest to miłe, ale trzeba to znieść. W przypadku czegoś produkowanego tyle czasu, to co w innych produkcjach może się zdarzyć - tu jest nieakceptowalne. Każda wada i każde niedociągnięcie liczy się o wiele bardziej niż zazwyczaj. Bo był czas i był środki, żeby to naprawić.
W przypadku DNF nie ma absolutnie żadnego powodu, dla którego wobec gry należałoby stosować taryfę ulgową (którą, jak mi się wydaje promujesz jak tylko się da).
Jeżeli czytam, że grafika, AI, że coś nudzi - to znaczy, że gra jest zwalona. I nic tego nie usprawiedliwia.
babuniamegazorda -> A co sam rozumiesz przez obiektywizm? Wiesz, jak patrzę na twoje opinię to widzę jakiegoś fanboja, dla którego największą zbrodnią jest fakt, że ma się inne niż ty zdanie i jeszcze ma się czelność to powiedzieć... Wyluzuj trochę. Skoro się dobrze bawiłeś - to świetnie. Ale inni się tak dobrze nie bawili i po prostu o tym piszą.
Bez względu na to, co ci się wydaje - twoja opinia jest od początku do końca subiektywna i z obiektywizmem po prostu nie może mieć nic wspólnego. Więc nie ma sensu jazda po ludziach za to, że mają inne zdanie niż ty.
Nowa postać prezentująca się jak Yuna z FFX po zmianie płci i łzawa lala z podstawki jako jedna z głównych bohaterek... Zaczyna się dobijająco...
Lukanek23 -> Myślę, że większości osób to nie obchodzi. Meritum jest takie, że pewien element przestępczy walczy z graczami i uniemożliwia im korzystanie z tego co mają. Co za różnica jak to nazwiemy?
W tym sporze gracze nie mają nic do rzeczy. Po prostu hackerzy chcieli linuxa na ps3, ale sony chciało pokazać jakie jest mocarne i pozwało geohota. Potem padło psn, a teraz to.
To tłumaczenie jest z założenia nieprawdziwe.
Owi hakerzy koncentrują się przede wszystkim na utrudnieniu życia graczom - a ci z linuksem mają mało, lub zgoła nic wspólnego. Ataki na nich niczego w tej kwestii nie zmienią.
Upór z jakim pokazują jak strasznie nienawidzą uczciwych gracy nie przestaje mnie zadziwiać...
A to twierdzenie, że chcą zaszkodzić Sony jest już całkowicie oderwane od rzeczywistości.
No ale bandyci zawsze pozostaną bandytami.
Gerpir Feilan -> Krótka piłka: czy ktoś prosił ich o to, żeby gracze nie mogli kupować gier i grać w multi? Nie i nigdy. Więc nie stawaj w ich obronie, bo tego się obronić nie da.
Mają dobre chęci, ale nie wiem czy coś im z tego wyjdzie...
Pojechałem dzisiaj do nich z ME2 na PS3. Zacząłem grać i koniec końców po pierwszej przerwie nie kontynuowałem zabawy... Gra była używana, pojawiła się jakaś ryska, czy coś w tym stylu - normalna sprawa. Jak dotychczas sprzedawałem, albo wymieniałem gry, to nie był to wielki problem. Pokazuję im grę - a oni mówią: "niech pan to wytrze, bo tu są jakieś odciski palców". Zrobiłem co mogłem, uznali, że to są ryski i w związku z tym gry nie przyjmą.
Moje wrażenia są takie, że oni chcą, żeby płytki były zupełnie nowe i nie używane, wychuchane i tak dalej, no i robią wielką łaskę, że się w ogóle tym zajmują...
Jeśli miałbym wybierać, to zdecydowanie preferuje wątek fabularny. Reszta wychodzi różnie, a on był naprawdę wspaniały.
Mr_Hyde -> Przestań korzystać z internetu, będziesz miał porównanie. To gracze na tym najbardziej stracili i to na nich ci debile walczący z Sony najbardziej się wyżywają.
EMILL -> Jestem graczem, co mnie obchodzą jakieś dywagacje? Obchodzi mnie jedynie to, że przez jakieś wojenki i prywatne ambicje, nie mogłem grać w sieci i kupować gier. Sprawcą tej sytuacji są hakerzy, którzy postanowili, że będą szkodzić mnie i innym jak tylko mogą. Bo się im tak podoba.
Bo oni sobie uznali, że gracze mają ponosić konsekwencje za to, na co nie mieli żadnego wpływu.
Severius -> Czego oczekujesz? Na konsoli są dostępne świetne, kosztują one mniej więcej tyle, ile na innych tego typu urządzeniach. Sprawy o których wspominasz mają pewne znaczenie - ale dość marginalne. Kompatybilność wsteczna? Nie pamiętam kiedy z niej korzystałem. Lagi? Nawet jeśli się jakieś zdarzyły, to mi nie przeszkadzały. To nie jest żadne fanatyzm, tylko zupełnie normalny pragmatyzm.
Po za tym właśnie wszem i wobec pokazujesz, że jesteś wrogiem graczy i jako tacy nic cię oni nie obchodzą. Dla Sony problemy crakerami nie są jakieś bardzo istotne, tak czy inaczej firma da sobie radę. Ale podobne działania uderzają najmocniej właśnie w graczy, to oni są najbardziej poszkodowani, to ich dane są narażone na wykorzystanie przez postronne osoby. Oni zupełnie nic na tym nie korzystają. Dostają baty za nic.
Twoje hasła to zupełnie czcza gadanina.
Likfidator -> a twoim zdaniem daliby radę zrobić popularny filmik nie podczepiając się pod żadną istniejącą firmę, jej produkt lub usługę? Całkowicie niezależnie i bez nawiązywania do czegokolwiek?
Oni tak naprawdę zrobili dokładnie to, co gracze chcieli zobaczyć - i wykorzystali to do swoich celów.
Skoro osiągnęli taki wynik, to osiągnęli sukces.
PS.
Uprzedzając wpisy "no ale oni umożliwili to innym", to krótka odpowiedź - gdyby to było karalne gość by się z tego nie wywinął (ani nikt inny również i Sony nie miałoby od pewnego momentu nic do gadania). I panowie (co niektórzy), przestańcie patrzeć na to przez pryzmat oszustw na PSN (bo jakiś idiota nie potrafi się bawić inaczej niż ingerując w wynik zabawy), bo i owszem Sony ma prawo bronić swoich praw i interesów, ale nie za wszelką cenę (kosztem praw i interesów innych, bo dziś nie zmodyfikujesz własnej konsoli, a jutro własnego samochodu).
Chociaż twierdzisz inaczej, jesteś zwolennikiem złodziejstwa, oszustw i machlojek w grach.
Gdyby konsoli nie dawało się złamać, to ich ryzyko można by zminimalizować.
Ty jednak twierdzisz, że wykorzystywanie cracków jest usprawiedliwione.
To, że przez to wszystko cierpią wyłącznie uczciwi gracze absolutnie nic cię obchodzi.
Masz ich gdzieś.
Drau -> Rzecz w tym, że czasy kiedy hakerzy byli tymi dobrymi facetami walczącymi z tymi złymi firmami, należą do zamierzchłej przeszłości. Kiedyś tak było. Kiedyś.
Obecnie sytuacja jest skrajnie odmienna. Hakerzy łamią sobie zabezpieczenia, uważają, że dzięki temu coś pokarzą - ale to co robią odbija się na niewinnych klientach. To oni ponoszą tego konsekwencje. Więc dlaczego ma się z sympatią patrzeć na osobę, która postawiła sobie za punkt honoru zaszkodzenie uczciwym klientom, którzy płacą niemałe pieniądze za rozrywkę, jaką oferuje im firma? Dlaczego hakerzy tak bardzo chcą im szkodzić? Co owi klienci zrobili tym hakerom, że tak bardzo są przez nich nie lubiani?
Edycja:
Moge zapytac, z ktorej czesci newsa wyczytales to, ze to on bedzie ponosil odpowiedzialnosc, za to, ze ktos inny rozwinie temat przez niego zaczety? Jestem ciekaw ktore prawo pozwala na to, co wlasnie powiedziales. Bo raczej na pewno nie amerykanskie.
Z tego co wiem, nie będzie można "rozwijać tematu" nie stosując jego rozwiązań.
Istnieje jeden - i tylko jeden - sposób złamania PS3. Właśnie tego hakera.
Jego oprogramowanie, jego rozwiązanie - i za wszystko co jest z tym związane, on będzie ponosił konsekwencje. Sony moim zdaniem nie będzie obchodzić, kto konkretnie będzie to robił.
Będzie ich obchodzić wyłącznie to, że ktoś wykorzystał program, co do którego dogadali się, że nie będzie wykorzystywany.
Cyberstorm -> Wydaje mi się, że naoglądałeś się amerykańskich filmów i innych takich rzeczy. Załatwienie tego hakera może ładnie brzmi - ale jako takie niczego nie zmienia. Z punktu widzenia firmy, jedyną korzyścią jest zniszczenie programu, który umożliwiał granie na piratach. To ten program problemem i to on powoduje straty. Jego autor jest na drugim, albo jeszcze dalszym miejscu.
Co z tego, że przydzwoniliby mu jakąś karę? Co to zmienia? Nawet będąc spłukanym, będzie posiadał umiejętności aby móc program rozwijać. W więzieniu będzie mógł mieć dostęp do internetu... Sony skoncentrowało swoje wysiłki na meritum, a nie na sprawach nieistotnych.
Jeśli się nie mylę, było to jedyne rozwiązanie, dzięki któremu można było złamać konsolę.
Obecnie nikt nie będzie mógł tego wykorzystać, bo to on będzie ponosił tego konsekwencje.
A skoro tak - to mamy powtórkę sytuacji z przed jakiś 5-6 lat, kiedy konsola startowała.
Osoba, która będzie chciała napisać program, dzięki któremu uruchomi na na PS3 coś nielegalnego, będzie musiała zaczynać zupełnie od zera.
Czego więcej Sony mogłoby chcieć?
kefirek:
1. Kompatybilność wsteczna pozwalająca grać w wiele wspaniałych tytułów z NDS.
Czyli jak masz bibliotekę gier na DS'a i konsolę, to 3DS nie jest ci do niczego potrzebny.
2. Obecnie konsola przenośna z najlepszą grafiką, przez perspektywę.
Od kiedy to gry na konsolę Nintendo są sprzedawane dzięki grafice?
3. Wspaniały efekt 3D, który niektórym ludziom sprawia dyskomfort.
Ten efekt sprawia, że w grach nie można wykorzystywać akcelerometru - czyli nie można poruszać konsolą celem uzyskania jakieś reakcji gry. Samo 3D czeka jeszcze długa droga, zanim konsumenci uznają, że jest to coś przydatnego. Widziałem trochę prezentacji w sklepach i szczerze mówiąc, było to wystarczające dobre, żeby obejrzeć - ale nie na tyle, by wydać na to pieniądze...
4. Dostęp do internetu.
W zasadzie standardowa funkcja każdego urządzenia mobilnego. To, że konsola to posiada nie jest zaletą, jest to raczej pewne minimum, które powinno być oferowane.
5. Możliwość grania w "rozszerzonej rzeczywistości".
Jeśli się nie mylę to dotyczy to wyłącznie grania na tej konsoli. Skoro DS tego nie ma, to raczej nie można powiedzieć, iż osobom, które je mają jest czegoś brak, jeśli tego nie znają...
6. Aparat robiący trójwymiarowe zdjęcia.
Do obejrzenia tylko na konsoli, która nie ma jakiegoś dużego ekranu... Czy ten sprzęt ma wyjście HDMI, żeby można to było wrzucić na telewizor?
7. Wspaniałe gry w przyszłości, w stylu Nintendo, oraz delikatnie okrojone wersje konsolowe.
Czyli kupowanie tego teraz nie ma sensu, trzeba poczekać na odpowiednie gry i wtedy konsolę nabyć.
Grahf666 -> Nie bądź żałosny. Konsolę kupuje się dlatego, ponieważ podobają się gry na nią, lub jej możliwości. Nie dlatego bo jest się fanbojem - co właśnie napisałeś.
Po za tym ci hakerzy walczą tylko i wyłącznie z graczami. Nic innego ich nie obchodzi.
Co za debile. Jak im się coś nie podoba, to się wyżywają na graczach, którzy im nie zrobili.
I jeszcze szukają prywatnych danych.
To wyłącznie kryminaliści, jak tak walczą o swobodny dostęp do informacji, to niech zaczną od siebie i powiedzą gdzie ich szukać.
Zjem obiad, podłubie trochę w fansubie i siadam za kierownicę, bo grę już mam :D
Podobno gra jest dobra, GOL wystawił ocenę 9/10.
"Shift 2: Unleashed jest najlepszą częścią Need for Speed w historii serii." :D
To cytat z recenzji, jakim się chwali EA.
Czekam teraz na samą recenzję :D .
No cóż, jeśli się chce móc grać na każdym kompie i mieć tanie gry, to trzeba się liczyć z tym, że gry nie będą zoptymalizowane i będą się prezentować gorzej.
Powinni dać parodię DHL'a ta firma to taka padaka, że szkoda gadać :) .
Po 6 epizodzie sam ją miałem zamiar zastrzelić :D .
"Jeśli źle się z tym czujesz, to zawsze będę to mogła za ciebie zrobić. Taka mała przysługa między magical girls" - Mając na uwadze o czym jest mowa i że ta postać stoi po tej samej stronie co Madoka... One chyba nie będą żyć zbyt długo...
viesiek -> sypnij kasą, a będziesz mógł mieć co tylko chcesz. Kurczę, nigdy bym nie przypuszczał, że będę oglądać jakieś magical girls, a tymczasem ta seria potrafi pokazać pazur. I jakoś jestem pełen jak najgorszych przeczuć, co do tego jak to się rozwinie.
Coś mi się widzi, że Madoka jest tą pozycją , w której trzeba uważać, o co się prosi...
Bo życzenia czasami się spełniają.
http://www.youtube.com/watch?v=CDgy6Qzbf5Y&feature=player_embedded
Początek gry z naszym dubbingiem.
Moim zdaniem miazga :D .
PS Faceta nie uwalą, nie macie chłopaki co się żołądkować: tacy goście ze swoimi umiejętnościami dadzą sobie radę, bo są na wagę złota;)
I to jest właśnie wielka szkoda, że ludzie, którzy szkodzą jak mogą uczciwym graczom i powodują, że muszą sobie radzić z różnymi ograniczeniami, nie ponoszą konsekwencji swoich działań. A co jest jeszcze bardziej przykre - to, że są osoby, które ich działania usprawiedliwiają.
Ale kogo obchodzą uczciwi gracze, najważniejsze, to żeby było co ukraść, na płacących można się wypiąć... Kradnę, więc jestem!
Tak z ciekawości Drau... Straty firm developerskich może i są nie do udowodnienia, ale czy można to samo powiedzieć o graczach? Piraci moim osobistym zdaniem są ich zaciekłymi wrogami.
Bo to gracze, którzy płacą za gry, ponoszą konsekwencje faktu, że niektórzy lubią kraść. Że ich to bawi i uważają, że jest to w porządku. Im wszystko zwisa, wszystko mają gdzieś, bo to nie oni ponoszą odpowiedzialność za to co robią. Zwalają to na innych, na ludzi, dzięki którym mają co kraść.
To jest w porządku? To gracze, którzy KUPUJĄ gry muszą sobie radzić z zabezpieczeniami. To oni podlegają różnym ograniczeniom. To oni są karani za to, że niektóre osoby chcą mieć coś, za co nie płacą.
Osobiście mam nadzieję, że uwalą faceta tak, że się nie pozbiera. I innych też. Skoro złodziejom jest wszystko jedno, czy grają czy nie, niech odwalą się od gier. Bo niby dlaczego żerują na innych i pokazują im wała?
Mam nadzieję, że zostanie przykładnie ukarany. Przez hakerów i pieprzonych złodziei dostają w skórę uczciwi gracze. Bo ktoś sobie lubi kraść i uważa, że od tego jest super.
57 -> To było w czasach, kiedy gry miały kartonowe pudełka :D . Teraz to tylko opakowanie płyty i instrukcja :) .
Swoją drogą czekam na możliwość zamówienia w Ultimie.
Miszczogrzmot -> ten "najgorszy Final" sprzedał się w nakłądzie ponad 5 milionów egzemplarzy :)... Więc decyzja o zrobieniu kontynuacji nie jest taka głupia :D .
Mam tylko jedną prośbę: niech będzie jakiś prostszy sposób na zarabianie kasy. W podstawce to był koszmar.
Czy EA słyszy jak się dba o klientów? To to ja rozumiem, Sony jak zwykle nie zawodzi.
Nie ma naszej wersji językowej - nie ma zamówienia.
Skoro wcześniej dało radę, to nie pozwolę się traktować jak klient drugiej kategorii.
_Luke_ -> Lara ma na szyi chyba jakiś wisiorek, albo coś takiego. I jest brudna do niego, potem ma brudną twarz, ale sama szyja jakoś się uchowała :D . To taki detal :D
Bród i smród, mówienie o "dziewczynach" to tutaj nieporozumienie, to materace... ;)
Z chęcią kupię. I po cichu liczę, że jednak dadzą naszą wersję językową, przecież większa część jest już zrobiona...
Jeżeli komuś się wydaje, że kupi tego NFS'a i potem sprzeda, żeby się odkuć, to od razu mówię, że taki manewr jest mało prawdopodobny. Zanim się cokolwiek w grze zrobi, trzeba podać jednorazowy kod instrukcji... Nawet jeśli kupi się używkę, to swoje trzeba będzie zapłacić.
Przynajmniej tak jest z kolekcjonerką na PS3.
Aha, gra nie obsługuje kierownicy. Dla mnie małe rozczarowanie.
Trailer można obejrzeć po włączeniu i zarejestrowaniu Hot Persuit.
Przynajmniej na PS3.
Gdyby powiedzieli wprost, kiedy gra będzie, to bym ją zapewne kupił. A tak zamówiłem sobie nowego NFS'a, a GT5 kupię EWENTUALNIE w bliżej nieokreślonej przyszłości.
PS5 jeszcze chyba nie zaczęli projektować, a już robią na nią grę :D ?
mikecortez -> to sobie zmienisz, pewnie będzie taka możliwość. A skoro gra kosztuje 99 złotych...
Lothers -> Banialuki waść opowiadasz. Gry mogą się dobrze sprzedawać - ale to nie znaczy, że dzięki temu na siebie zarabiają. Po za tym wbrew twojemu strojeniu się w piórka ofiary, firma składa zupełnie uczciwą propozycję. Gra będzie mniejsza i będzie mniej kosztować.
To tylko ty deklarujesz, że będziesz nieuczciwy i wolisz kraść - bo tak twój post zrozumiałem.
Alien.pl -> założenie poniekąd dobre, ale wnioski już nie. Podstawkę musisz kupić, żeby w grę zagrać. DLC - niekoniecznie. Jeżeli komuś nie spodoba się sama gra, to wcale nie będzie musiał płacić za dodatki, które pewnie i tak mu się nie spodobają. A jeśli jednak graczowi program się spodoba, to dzięki recenzjom, czy opiniom innych graczy będzie mógł zadecydować, czy będzie to dla niego dobry interes.
xsas -> Jestem pragmatykiem. Lubię sobie pograć godzinkę czy dwie - czasami w jedną grę, czasami w kilka. Czasami zainteresowanie mi spada i gra leżakuje, chociaż sporo za nią zapłaciłem.
Jeśli będę mógł zapłacić mniej za program, którego i tak nie przejdę w całości, to czemu nie?
Gdzie tu logika? Sami sobie przecza. Zastanawia mnie jedno, czy oni graczy maja za totalnych debili czy oni sami maja tak male mozdzki, ze sie juz gubia w swych myslach. Stawiam na to pierwsze.
Obawiam się, że graczy akurat zna bardzo dobrze, a i sam pomysł nie jest w brew pozorom taki bezsensowny - ani osób bawiących się w ten sposób krzywdzący. Jeśli dobrze pamiętam odpowiednie badania, to dość nieliczna grupa osób zdobywa wszystkie możliwe trofea w grach.
Czyli przechodzi je od deski do deski.
Jeśli będzie możliwość przechodzenia odpowiednich poziomów w grze i jedynie dokupowania się kolejnych "plansz" na każdym z nich, to czemu nie.
Jeśli ultima nie nawali, to o tej porze będę się bawił własnym egzemplarzem...
Kazioo -> tak, kinect jest kamerką :D . Pozwól pytanie: co normalnego użytkownika ma obchodzić zastosowana w nim technologia, rozwiązania programistyczne? To są kwestię, które mają znaczenie dla inżynierów i programistów - tych od gier i samego urządzenia. Graczy ma interesować wyłącznie to, czy ta kamerka sprawdza się w grach i korzystaniu z konsoli.
Jakoś na razie nie potrafię się pozbyć wrażenia, że jest to numer z serii "kup pan cegłę".
Jeśli się nie mylę, to żadna z osób nie związanych z wypuszczeniem tego czegoś nie potwierdziła i nie udowodniła, że to rzeczywiście działa. Zamiast tego zebrali kasę, każąc płacić jak za zboże i w terminie, kiedy paczki powinny trafiać do ludzi "wyczerpał się nakład"...
Jeśli faktycznie konsolę złamali, to będzie o czym mówić, ale jeśli jest nabieranie frajerów, to dopiero będzie ubaw :D
a tak poza tym jeśli chcieli oddać symulacje prawdziwą to powinny być pedały ze sprzęgłem i normalną skrzynią biegów jak i kierownica z pełnym obrotem 360 stopni a nie 180 lipa ;/ pomijam że grafika to jakieś bagno
Ta kierownica to Driving Force GT Logitecha - który nie po to wykupił prawo do korzystania z loga serii, żeby teraz pokazywać na imprezie coś innego. Zestawy z trzema pedałami są - i kosztują z grubsza tyle co konsola, lub więcej. Osoba, która chce z nich korzystać, oczywiście może się w nie zaopatrzyć. Nic nie stoi na przeszkodzie.
Sama kierownica ma skręt 900 stopni, a nie żadne 180.
Czyli mam nadzieje, że od tej pory skończy się narzekanie pececiarzy jak to konsole psują rynek. Trudno uwierzyć zeby tak wielka siła jaką są komputery do grania ulegała takiej niszy jaką są konsole. Od dzisiaj mam nadzieje, że już normalnie będe mógł czytać newsy na GOL-u, bez żadnego lamentu.
Co do pierwszego - bez szans. Graczy nie obchodzi dlaczego grafika w grach wygląda tak a nie inaczej i czym są spowodowane ograniczenia. Więc lepiej sobie znaleźć coś, w co można walić jak w bęben - w tym wypadku konsolę - niż się zaznajomić z tematem. W końcu po co poznać fakty, jak nikomu nie są one potrzebne do życia...
Co do drugiego - jest to stawianie sprawy w zły sposób. Owszem, na świecie jest mnóstwo komputerów. Tylko po pierwsze, w zdecydowanej większości nie są one wykorzystywane do gier.
Po drugie ilość komputerów do gier i graczy nie przekłada się na pieniądze.
Pamiętajcie jedno, jakikolwiek argument o piractwie to ściema, chodzi o to , że grę pc trzeba bardziej dopracować niż konsolową wersje i trzeba też włożyć więcej pracy w sama grę, z kolei gra pc jest tańsza i tu prosty rachunek dla producenta - więcej pracy do wykonania, a kasy mniej z tego będzie, trzeba zrobić to szajsowato, jakby co na piractwo się wszystko zrzuci.
Gry na pecety i konsolę tworzy się z grubsza tak samo. Różnica polega w testowaniu: na pececie program trzeba dostosować do -nastu ilości konfiguracji - na konsoli masz jedną.
Otwórzcie oczy, nie chodzi o piractwo, rynek pc wcale nie umiera, to producenci gier chcą, aby tak myślano, bo pc przynosi im mniej zysku niż sprzedaż byle gówna na konsole, pc'towca byle szajsem nie da się omamić, a jak mu się nie spodoba to nie kupi tylko ściągnie z neta, bo tu klient ma przewagę i to się producentom nie podoba.
Tak, tak, od lat słyszałem jaka to fifa jest do niczego na pececie - i od lat gracze to kupowali...
Po za tym jeśli gracze lubią wydawać pieniądze na konsolach to chyba ich sprawa?
Przypomnę Tobie te słowa przy kolejnym radosnym raporciku NDP, gdzie naturalnie podadzą przychód, a nie zysk i równie naturalnie wrzucą wszystkie konsole do jednego wora :)
Część danych możesz mieć już mieć dostępnych. Zobacz jakie były przychody branży pecetowej, o ile wzrosły i podziel przez ilość nowych komputerów. Ciekawe co ci wyjdzie :D
Podstawowy fakt: nie każdy musi uwielbiać StarCrafta. Drugi fakt: SC 2 jest na rynku niecałe dwa tygodnie. Trzeci fakt: na razie nie biorą pod uwagę Korei, a tylko Europę i USA. Więc poczekaj, bo jeszcze możesz się zdziwić tym, ile kopii Stara zeszło z półek.
Starcraft jest chyba jedyną grą pecetową, która w ciągu ostatnich lat odniosła większy sukces.
Co jest raczej dziwne...
Dla propagandy wszystko :D .
Fajnie, że sprzedaje się tyle komputerów - tylko niech jeszcze powiedzą ile sprzedaje się gier, i czy przyrost nowych maszyn, przełożył się jakoś na rynek oprogramowania...
Trzy rzeczy.
Po pierwsze: Broussard nie może już nigdy znaleźć pracy w branży.
Po drugie: niech mu do głowy nie przyjdzie rozwalić innych firm developerskich wciskając im produkcje i uniemożliwiając ukończenie prac.
Po trzecie: uwalić 20 baniek na produkcje celem nie zrobienia gry - to trzeba umieć :D
kaszanka9 -> niestety cieciu, ja podaje ceny z polskiego sklepu, który ma już move w swojej ofercie. Jeśli się nie mylę podawanie adresów konkurencji jest tu zabronione, więc powiem tylko, że pierwsza litera to "U", druga to "L".
Sprawdź i sam zobacz jak mi nie wierzysz.
jkwiecien -> zestaw kontroler+kamerka+dema to wydatek 200 złotych. Drugi kontroler - 130 złotych. Razem 330 złotych, czyli jakieś 105$ .Tyle trzeba wydać na zabawę dla dwóch osób, bo reszta jest opcjonalna.
To jest o prawie 50$ taniej niż kinect...
BOLOYOO -> Powiem tak. W moim odczuciu granie jest uważane za sport przez osoby, które chcą to uważać za sport i w ten sposób w jakiś sposób to uhonorować. Żeby móc powiedzieć, że czemuś to w ogóle służy.
Podciąganie grania dlatego, bo jakoby dotyczy "formy aktywności fizycznej..." Przepraszam bardzo, schadzka z dziewczyną też może być pod to podciągnięta - i jakoś się zawodów w tej dziedzinie nie organizuje. Spacer też można odbyć dla przyjemności - a nie znajdziesz sponsora, który ci na dzień dobry kupi sprzęt, albo da nagrodę za to. Chociaż możesz powiedzieć, że celem było przejście z punktu a do punktu b w określonym czasie, czy przy wykonaniu określonej ilości kroków.
Przy odrobinie dobrej woli każdy ruch jaki się wykona, będzie można podciągnąć pod "aktywność fizyczną" - ale to wcale nie oznacza, że się uprawia sport.
Wiec o co chcesz sie klocic? Jak to ujales "A machanie myszą, czy wciskanie przycisków na padzie" klasyfikuje sie do ww regulki bo tutaj TRZEBA myslec, skupic sie, jest wspolzawodnictwo i nie wazne czy spocisz sie jak swinia klikajac czy nie TO JEST SPORT.
Super. Sport który nie istnieje bez komputera albo konsoli. Chociaż do biegów, skoków w dal, chodu, czy sztuk walki - nie potrzebujesz maszyny, która będzie decydowała o uznaniu bądź nie twojej działalności.
Przy krzyżówce też trzeba się skupiać, Monopoly też oferuje współzawodnictwo - a jakoś je traktuje się jako rozrywki bądź gry - a nie jako sport.
I prosze bardzo skoro tutaj nie musisz "powypruwać sobie żyły i płuca, żeby osiągnąć jakieś efekty" - To prosze bardzo - zacznij grac w CS 1.6 i zostan Mistrzem Swiata! Jupi! Rodzi nam sie kolejny mistrz! Tak trzymaj. BTW... Nawet sie nie spocisz.
A dlaczego miałoby mi zależeć na wynikach w jakiejś głupiej strzelaninie?
Po za tym co mi z tego przyjdzie? Uprawiając prawdziwy sport poprawię swoją wytrzymałość, siłę, może refleks, ogólny stan fizyczny. Na ile gra komputerowa - skoro upierasz się przy uznaniu jej za sport poprawia na plus stan osób, które w nią grają?
BOLOYOO -> zasadnicza różnica między tak zwanym e-sportem a prawdziwym sportem polega na tym, że w tym drugim trzeba powypruwać sobie żyły i płuca, żeby osiągnąć jakieś efekty.
A machanie myszą, czy wciskanie przycisków na padzie - to nie jest to samo. Facet, który przebiegnie maraton nie wykona tej samej pracy, co osoba siedząca w tym czasie przy kompie.
Po tylu latach to mogliby zrobić nową część, a nie na odwal się poprawiać starą.
W ogóle bym nie zaczął bo sterowanie na konsoli w strzelankach/strategiach jest wolniejsze i mniej precyzyjne. Nie lubię się męczyć ze sterowaniem.
Trzymajcie mnie, bo sam nie wstanę :D:D:D:D:D
Ty się przede wszystkim nie lubisz męczyć z grami, które wymagają od gracza pewnego wysiłku - w innych gatunkach. Są jeszcze mordobicia, kilka rodzajów wyścigów (gdzie można grać również przy pomocy kierownicy i pedałów), gry taneczne, kilka rodzajów muzycznych czy sportowych...
Ale u ciebie tego wszystkiego nie ma. To nie istnieje. Istnieje tylko to, do czego da się podpiąć mysz i klawiaturę - i w czym nie wiadomo czy sam jesteś dobry...
Grasz na konsoli = jesteś casualem
:D:D:D:D:D:D
Chyba rozumiesz, dlaczego sam nie grasz na konsoli i innych krytykujesz.
Bo po prostu jakbyś zaczął, to byś dostał łomot od tych "casuali"...
Aby miec jasny poglad na sytuacje PC wystarczy porownac kilka liczb. Na poczatku roku Valve oglosilo iz ma 25 mln kont aktywnych uzytkownikow przy czym liczba ta stale rosnie. Dla porownania mamy 40 mln sprzedanych egzemplazy X360. Jesli wziasc pod uwage iz steam jest tylko jedna z opcji dystrybucji gier to mozemy sie spodziewac iz liczba graczy kozystajacych z PC jest sporo wyzsza. (nie licze nawet graczy MMO bo to bardzo specyficzny segment.)
Na E3 podano, że na PSN jest 50 MILIONÓW kont. Na Live Microsoftu - 25 milionów.
A co do kupowania gier przez internet to nie ma pewnych danych dotyczących tego zjawiska.
Jeszcze jakieś porównanie?
Kreek -> Odpowiadając na pytanie: bo nie ma takiego zapotrzebowania. Skoro gry na konsole są optymalizowane pod pady, to po co obsługa jakiś klawiatur i myszy?
To jakoś gracze pecetowi są przeświadczeni, że inaczej nie można się dobrze bawić - a sami bawią się w gry, które od jakiś 15 zmieniły się mało - lub nie zmieniły się wcale...
Kobieta. The Boss, mentorka faceta po prawej, w przyszłości Big Bossa.
Scortch -> to chyba zależy od tego jaką zadymę lubisz. Jeżeli odpowiada ci gra, w której wszystko wokół ciebie wybucha, a przeciwników od czasu do czasu coś trafia - wybierz split second.
Ale jeśli lubisz osobiście wysadzać przeciwników z siodła... No to Blur jest chyba jedynie słusznym wyborem. Ja w każdym razie zdecyduje się właśnie na niego.
Ja chwilowo utknąłem w ostatniej lokacji, gdzie nawet jak uda mi się rozwalić oficerów, to dostaje łomot od gości z wyrzutniami rakiet. Ale ku mojemu zdziwieniu zabawa okazała się prostsza - jeśli można tak powiedzieć - po wyłączeniu precyzyjnego sterowania.
Jeśli zaś chodzi o to, że kieruje się padem i są opóźnienia...
Powiem tak. Złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy. Brak owego opóźnienia nie uratowałby mojej skóry, a do sterowania można się przyzwyczaić. Ale jak ktoś zwala na grę własne lenistwo...
Mogliby dać misję higami, w dwójce nie mogłem odżałować, że nie mogę nakopać tym ciołkom z ISA.
Może na przyszłość dawać więcej czasu na konkursy i nie przyjmować zgłoszeń wcześniej niż 24 godziny po ogłoszeniu? Jak patrze na te prace powyżej, to mi żal serce ściska...
Hmm, nie do końca rozumiem co masz na myśli, ale wydawało mi się jasnym co napisałem. Zarzuciłem HH błędy w przedstawionym teście i ferowanie wyroków podobnych jak ten, który kończy owy artykuł, na podstawie nieprzekonujących mnie paru zrzutów ekranowych.
A dlaczego twierdzisz, że owe zrzuty są dla ciebie nie przekonujące?
Zostały one wykonane w działającym programie i przedstawiają widoki, jakie gracz może zobaczyć.
Jeżeli celem przedstawienia zalet technologi trzeba dobierać odpowiednie kąty kamery czy stosowne lokacje - to znaczy, że zastosowanie owej technologii jest dość ograniczone i niereprezentatywne. A to oznacza, że gracz nie będzie miał z niej pożytku, bo tylko czasami mignie mu coś przed oczami.
Jeżeli DX11 rzeczywiście są dobrą technologią - to mają działać niezależnie od okoliczności.
A nie wtedy, kiedy będzie się manipulować obrazkami, celem pokazania, że jest to coś lepszego niż w rzeczywistości.
Jak napisałem, wartościowym byłoby dla graczy porównywanie nie zmanipulowanych, np. brakiem AA przy dx9, screenów a obejrzenie właśnie filmów z gier dx11 w min. 1080p prezentujących różnice pomiędzy poszczególnymi API ewentualnie z komentarzem twórców.
Fajnie, tylko AA jest jednym z wielu efektów, jakie są obsługiwane przez karty graficzne.
Brak JEDNEGO sprawia, że całe porównanie jest dla ciebie bez sensu. Tylko, że nawet gdyby było to włączone, to różnice byłyby raczej, jak ja to nazywam... Psychologiczne. Gra wyglądałaby odrobinkę lepiej - ale nie znacząco lepiej.
Po za tym zupełnie nie rozumiem, dlaczego upierasz się przy rozdzielczości 1080p.
Dlaczego jest ona taka istotna? To jakiś standard? Gry na kompa są optymalizowane dla tej rozdzielczości? Większość graczy z niej korzysta?
To są kwestie dla technofilów, a nie dla graczy, którzy muszą natychmiast i na pierwszy rzut oka zauważyć różnice - bo jest to być albo nie być dla zakupu czy przesiadki na nowszy system.
I jeśli na statycznych obrazkach różnic prawie nie ma, to na filmach również się ich nie zauważy.
Nie twierdzę, że pomiędzy dx9/10/11 nie ma różnicy, bo jest. Jednak nie oceni się tego na podstawie screenów, a takie reklamówki jak na HH, mogą co najwyżej zniechęcić potencjalnych klientów, bo nikt nie lubi czuć się manipulowanym.
A nie jest większą manipulacją namawianie graczy do zakupu nowych kart graficznych celem uruchomienia gier po to, żeby chodziły one gorzej? Najbardziej widoczna będzie zawsze płynność gry - jeśli będzie ona zauważalnie gorsza, to na co graczowi to całe DX11?
Artykuł na HH jest pisany z tezą. Pomijam już porównywanie statycznych obrazów. Jeśli chcieli rzeczywiście coś pokazać, to należało zamieścić filmy w splicie dx 11/10/9 w 1080p. Cieniowanie pokazane na smoku też jest ukazane tendencyjnie, SSAO jest wyraźnie przerysowane (na irionię w grach wygąda to lepiej stanowiąc plus na rzecz dx11)
A jakie powinno być twoim zdaniem stanowisko serwisu - jak rozumiem jedynie słuszne?
Kochani gracze, wyskakujcie z kasy, żeby kupować nowe karty grafiki, żebyście potem sami siebie przekonywali, że rzeczywiście widzicie, że gry lepiej wyglądają... A jeśli tego nie widzicie, to nie jest to wina gry, tylko wasza...
Wygląda to nieźle, ale nie wiem czy głównym bohaterem jest męska kobitka, czy zniewieściały palant... W każdym razie to chyba pierwsza europejska gra, gdzie głos faceta jest podkładany przez kobietę...
James_007 -> Ja nie mówię, że taka osoba jest od razu złodziejem - ale to bardzo jasno pokazuje, jakie ma ona priorytety. A jeżeli na dodatek okazuje się że wydawca jest tym złym, bo zabezpiecza swoją pracę, zaś osoby łamiące zabezpieczenia dla złodziei są tymi dobrymi... To trudno nie mieć innego skojarzenia.
Człowiek mógł sobie wybrać podzespoły do kompa i za nie zapłacić, mógł aktywować system operacyjny i pakiet biurowy, może korzystać z pakietu firewall/antywirus/cośtam - który zwyczajowo łączy się co kilka dni z serwerem, żeby pobrać aktualizacje . I to wszystko jest w porządku. A zabezpieczenie gry jest już nie w porządku, ciekawe dlaczego...
s1ntex -> gucio prawda. Piraci kradną gry, ponieważ lubią kraść. Lubią grać - ale im się nie chce płacić. Bo mają to mieć za darmo. Bo uważają, że bycie złodziejem - to to brzmi cool.
Skoro jakoby piraci i tak by nie kupili gry, którą ukradli - to dlaczego właściwie ją ściągnęli z sieci? Przecież można się dowiedzieć, czy jest ona warta uwagi.
I ludzie się dziwią, że pecetowcy są uważani za złodziei - przy takich komentarzach...
Franco, Franco :D
Nie ma już chodzonych mordobić w naszych własnych realiach :D
Jak fani slasherów mieli to kupić, skoro prawie w tym samym czasie wyszła Bayonetta, a na horyzoncie jawił się GoW3 ? :D .
Pojawienie się nowego podmiotu na nieco skostniałym polskim rynku wydawców gier powinno korzystnie wpłynąć na całą branżę.
Dawno się tak nie uśmiałem :D .
Painkiller Pandemonium to nic innego jak komplet wszystkich gier z serii - które od dawna są u nas przecenione, zaś ostatnia część jest taką kiszką, że w Saturnie widziałem to to chyba za 5 (słownie: PIĘĆ) złotych. Zaś Gothic to starocie.
Platformy Nintendo to już zupełna kpina. Przecież to nawet nie ma naszego oddziału, jest obsługiwana przez "oficjalnego dystrybutora", który nawet nie jest polską firmą, tylko oddziałem niemieckiej. Dodatkowo wychodzą z zupełnie niszowymi grami. Ile oni chcą tego sprzedać? sto sztuk w sumie?
Jedyne dwa hity to Torchlight i Spellforce, cała reszta ewidentnie pokazuje, że za interes bierze się firma, która nie ma pieniędzy na poważne tytuły. I która chyba nie oczekuje zbyt wiele, ot po prostu uda się, to dobrze, nie uda - mówi się trudno...
Gier nie przechodzi się z poradnikiem - człowiek korzysta z niego, kiedy z jakiegoś powodu potrzebuje pomocy.
Sam mam edycje kolekcjonerską oficjalnego i jest to świetne narzędzie.
Mam trochę inne odczucia dotyczące tych wymagań graczy konsolowych :D .
Otóż wydaje mi się, że trochę trudniej ich przekonać do zakupu gry - ta jest bowiem droższa i nawet jak zejdzie do platyny, to nie nie dojdzie do cen promocyjnych ze steama, czy innych miejsc, gdzie można je kupić taniej.
Z drugiej strony, jeśli tylko firmie uda się trafić w ich gusta, zrobić produkt, który uznają oni za spełniający ich oczekiwania - to nie będą sępić kasy na dodatki. Limitowana edycja podręcznika do Bayonetty jeż już chyba nie do dostania. Taka sama edycja przewodnika do FFXIII była w sprzedaży praktycznie do zachodniej premiery - a mówimy o nakładzie 200 tysięcy egzemplarzy.
Limitowanej edycji ścieżki dźwiękowej też się już chyba nie kupi.
W stosunku do gier pecetowych chyba nie ma takiego asortymentu gadżetów.
Kolejne rendery 3d w środowisku, które uniemożliwia zmianę kamery, animacja w trybie "kij od szczotki w rzyci", pompatyczne gadki i bohaterka latająca za mamutami - czyli Syberia 3?
Lepiej późno niż wcale.
Chociaż osobiście uważam, że jeśli kogoś stać na PS3 i gry na tą konsolę, to odpowiednią kartę w banku też ma.
CleoFu -> Przecież miałeś wybór, w czym problem?
Mnie w polską wersję grało się bardzo przyjemnie.
No ale skoro ty lubisz płacić za to, żeby anglicy, niemcy czy francuzi mieli swoje wersje językowe, to już wyłącznie twoja sprawa....
Obsada lepsza od gry? Jakoś ta ścigałka się nadzwyczajnie nie zapowiada...
matcon -> nie wiem czy to do mnie, pewnie nie, ale odpowiem. Jakoś sympatycy strzelanin nie narzekają na to, że bardzo często w samochodówkach występują nie zużywające się opony, a pojazdy mają niekończące się paliwo. Fani rpgów nie narzekają na to, że w strzelaninach strzały w głowę gracza nie kończą się natychmiastowym zgonem, tylko postacie są w stanie wytrzymać kilka porcji ołowiu?
Grę stworzono przy takich a nie innych założeniach i jedyne co ma znaczenie, to czy dobrze się z nich wywiązuje. Jeśli kogoś nie obchodzi - to może ją zwyczajnie zignorować.
Widzę, że dzieci neostrady mają używanie...
Gierka jest całkiem sympatyczna, jestem przy samym początku i dobrze się bawię.
Jak skończę FFXIII, to wtedy z przyjemnością zagłębie się w tą pozycję.
Chyba należałoby dać znać instytucji, która dała pieniądze, że jest robiony przewał. I trzeba patrzeć na ręce ludziom odpowiedzialnym za projekt :D .
Przeczytałem test na pclabie i lipa moim zdaniem.
Wydajnościowo nie jest najlepiej - a za tą cenę być powinno.
I to zarówno w nowych grach, jak i starych.
Jak jeszcze czytam, że sama karta hałasuje tak, że nie da się grać w słuchawkach, grzeje tak, że można sobie zrobić na niej jajko na twardo i żre prąd nawet w stanie spoczynku...
Nie tędy droga.
Żeby jeszcze CDProject przejął gry SquareEnix od Cenegi... Chciałbym za swojego życia zobaczyć jrpga przynajmniej z polskimi napisami...
BFHDVBfd -> Sony ma wielki plus - przynajmniej u mnie - za to, że w ogóle polonizuje gry, które pochodzą z wewnętrznych studiów. Bo wcale nie musi. Drugi plus ma za to, że nie sępi na to kasy i wybiera naprawdę bardzo dobrych i sprawdzonych aktorów. A trzeci za to, że się uczy na błędach i nie ma takich historii jak z inFamuos (gra wyszła u nas wyłącznie z polską wersję językową) czy Killzone 2 (kilka wersji językowych, ale jak się chciało zmienić wcześniej wybrany, to trzeba było skasować sejwa). Teraz można sobie oddzielnie ustawić dubbing i napisy, a ponadto również filmiki z twórcami są tłumaczone.
Kiedy sobie spojrzę na to jak naszych graczy traktuje Microsoft, to widzę, że na Playstation jest jakiś inny, lepszy świat...
A kiedy CDProject wyda Dzwonnika z Notre Dame?
Jedyny film Disneya, który z bliżej nieokreślonych powodów nigdy nie trafił do sprzedaży na DVD - i nie wiem czy był dostępny na VHS'ie. Nie mogę tego odżałować, bo to klasyk z czasów kiedy studio umiało jeszcze robić filmy...
FrN -> Bo FFXIII jest słaby - pod pewnymi względami. Pod innymi - bardzo dobry, wręcz idealny. Ja się przy tej grze bardzo dobrze bawię, spełnia ona wszelkie moje oczekiwania, jednak bardzo dobrze rozumiem osoby, dla których "to nie jest to".
Po prostu jeśli człowiek pozwoli się porwać historii, będzie grał po to, żeby ją poznać - wtedy gra odwzajemni mu poświęcony czas. Ale jeśli będzie się doszukiwał elementów, które w serii FF albo nie istniały, albo w bardzo ograniczonym zakresie - no to wtedy faktycznie może mu nie podejść.
Osobiście mam nadzieję na kontynuację, która będzie przynajmniej tak samo dobra.
RPGfan -> chciałbym zauważyć, że dysk twardy w xboxie czy usługa sieciowa, nie były rozwiązaniami konsolowymi, tylko pecetowymi. Więc twierdzenie, że ani jednego ani drugiego nie było w PS2 (co w obu przypadkach jest nieprawdą) i X był pierwszy, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
A co do innowacyjności... Jakoś MS planuje wprowadzenie kamerki w sytuacji, kiedy na PS3 jest ona od lat dostępna, no faktycznie, pionierzy...
bisfhcrew -> to mogą być różne rzeczy, ale logika zabawy pozostanie ta sama...
RPGfan -> Jak wygląda granie przy pomocy kamery doskonale już wiadomo. Wystarczy zobaczyć pozycję na EyeToya. Tylko, że one wielkiego sukcesu nie odniosły, dlaczego w przypadku Natala miałoby być inaczej?
Skoro firma dotychczas nie poczuła się w obowiązku wypłacenia premii, to na miejscu pracowników złożyłbym wymówienia. Skoro raz zrobili taki wałek, to nic nie będzie im przeszkadzać przed powtórzeniem tego manewru.
Mati_Akumu -> Szczerze mówiąc... Wygląda mi to nieco na stugębną plotkę, która zaczęła żyć własnym życiem. Zebrane w jednym miejscu negatywne opinie o grze oznaczają wyłącznie tyle, że ich autorom gra się nie spodobała. Bywa. Tylko, że wyciąganie wniosków opierając się wyłącznie na opiniach negatywnych jest w moim odczuciu nadużyciem.
Bo po prostu nie wiemy jak to się ma do ogółu recenzji. Więc twierdzenie, że jeśli ze zbioru negatywnych recenzji gra ma średnią 40% to znaczy, że taką jest i na więcej nie zasługuje, jest no wiesz...
Po za tym nagle zachodnie media recenzują japońską grę lepiej od Japończyków? Z tego co wiem, najsłabsza ocena FFXIII w anglojęzycznej prasie to 5/10. O wiele częściej widywałem jakieś 8/10 lub te okolice.
Do uwag graczy też ciężko się odnieść. Jestem na kilku forach dotyczących jrpegów i wcale nie odnoszę wrażenia, że narzekania są jakieś powszechne. Bardziej identyfikowałbym je z osobami, które chyba nie zetknęły się wcześniej z gatunkiem.
Mati_Akumu -> można prosić o link do strony zliczającej średnie z japońskich magazynów o grach?
Z tego co wiem, to Famitsu dało grze ponad 30 (na 40 możliwych) punktów, zachodnie media też dają okolice 80% - po prostu wydaje mi się bardzo mało prawdopodobne, żeby gra została tak źle oceniona. A w każdym razie - przez większość poważnych periodyków.
Gra jest bardzo dobra w swojej klasie, po prostu jest to inne spojrzenie na rpgi.
Trudno oczekiwać od gry, której gatunek od zawsze stawiał na liniową rozgrywkę jakiejś rewolucujnej zmiany.
Z XIII jest moim zdaniem tak, że albo się ją pokocha, albo znienawidzi.
To bardzo specyficzna produkcja.
Black666 -> Owszem. Niby pokonujesz wszystkie w danej lokacji, ale jak będziesz się chciał wrócić, to pojawią się ponownie. A kolejne walki raczej nie są potrzebne, ponieważ w grze istnieje szklany sufit - w danej części historii nie możesz rozwinąć danego zawodu ponad określony poziom.
SplaTt -> a grałeś? Zupełnie nie rozumiem zarzutu, że gra jest liniowa. W tym wypadku jest to zupełnie naturalne, byłoby wręcz dziwne, gdyby postacie mogły by się udać, gdzie im się żywnie podoba.
Rozumiem, że teraz, kiedy sandboxy są w cenie i człowiek lubi mieć wybór, na papierze takie rzeczy dobrze wyglądają. Tutaj jednak nie potrafię sobie tego wyobrazić.
Recenzję obejrzę w wolnej chwili, na razie jestem za bardzo zajęty samą grą.
A ta jest bardzo przyjemna, stary, dobry Final.
Lighting wymiata, Snow będzie miał z nią moim zdaniem skaranie boskie :D .
Masz bardzo ciekawe nastawienie do sprawy RPGfan :D . Bardzo.
Okazujesz lojalność wobec firmy - ale innym graczom nie masz nic do powiedzenia.
Jeśli nie mogą się zarejestrować na Polskę - to ty twierdzisz, że jest to w porządku.
Jeśli nie mogą ściągnąć dodatków do gier, albo kupić różnych rzeczy przez blokadę regionalną - to twierdzisz, że jest to w porządku. Od twej ulubionej firmy wychodzi odpowiedź będąca jednym wielkim błędem językowym - i nie masz żadnych wątpliwości, że jest prawdziwa. Że skoro gracze nie mają Liva- to tak ma być, to jest w porządku. Bo Microsoft z pewnością chce dobrze.
Zdecydowana większość osób krytykujących firmę, to w moim odczuciu osoby, które chciałyby być potraktowane poważnie. I które mają xboxa - nie zaś ps3. Tylko, że u ciebie nie ma możliwości, żeby od MS czegokolwiek wymagać. Osoby grające na sprzęcie Sony od dawna mają to, czego gracze na klocu nie mogą się doprosić - i wcale to nie oznacza, że firma dba o swoją ofertę.
Jak chcesz to sobie żyj w swoim własnym, oderwanym od rzeczywistości świecie. I zakładaj sobie, że bez względu na to jakiego wała MS pokaże graczom, to będzie jedynie znaczyło, że gracze powinni być szczęśliwi z faktu, że pokazało się im tego wała. Bo czy firma może zrobić coś lepszego niż stwierdzić, że mają się walić?
:D :D :D :D
Nie wiem czy to jest podróbka czy prawdziwe ale znalazłem to w necie ->>>>
Najpierw była odpowiedź majkroszoftu, a później pojawił się obrazek. Chyba :D .
Tylko, że ich działania oprócz w piratów uderzają także w uczciwych klientów, a dlaczego oni mają cierpieć?
Ponieważ lojalnie sekundują piratom i wychodzą z nieuzasadnionego niczym przekonania, że coś im się należy?
Czasami jak czytam komentarze graczy, gdy jest mowa o jakiś nowych zabezpieczeniach, to wydaje mi się, że "uczciwy gracz" jest oksymoronem. Wydawcy wprowadzają nowe zabezpieczenia, żeby złodzieje nie rozkradli ciężkiej pracy ich i producentów. I kto jest tym złym?
Wydawca. Producent. Bo oni utrudniają życie uczciwym klientom.
Tyle tylko, że oni nie robią tego specjalnie. Oni jedynie chcą, żeby im uczciwie zapłacić za to co zrobili. Jeżeli uzna się, że gra jest zła, bądź człowieka nie interesuje - to ją po prostu olać.
Jednocześnie o piratach, którzy są powodem dla którego się owe zabezpieczenia wprowadza, większość graczy złego słowa nie powie. To są święte krowy, w końcu rozróżnienie między "uczciwym graczem" a złodziejem jest dość płynne, skoro wystarczy podjęcie "niewłaściwej" decyzji przed producenta/wydawcę by postanowić, że grę się ukradnie...
Podobno istnieją naprawdę uczciwi gracze, którzy rzeczywiście płacą za gry.
Ale ciężko ich odsiać od ludzi, którzy wyłącznie takich udają...
Uncharted 2 został świetnie zlokalizowany, Heavy Rain też prezentuje się sympatycznie, więc daje Sony spory kredyt zaufania.
Mam nadzieję, że nie rozczarują.
Nożokradziej -> No właśnie jest wiele gier świetnych - ale absolutnie wyjątkowa jest tylko jedna :D . Sam jestem może dopiero na początku, właśnie zacząłem 8 rozdział, ale scenki przerywnikowe i teksty postaci są po prostu genialne.
Jak po wykonaniu trochę bardziej wymagającego skoku i przedostaniu się w trudno dostępne miejsce Drake powiedział Cloe "przyznaj, że ci zaimponowałem" a ta odpowiedziała "dostaniesz banana" to po prostu nie mogłem się opanować :D .
Krzych Ayanami - gra sie slabiej, biegnac przed siebie, nie zrobisz w ciagu ulamka sekund ruchu, aby za plecow na gorze w oknie wycelowac w kogos, kto zaczal w Ciebie strzelac.
W takiej sytuacji można się zorientować gdy ktoś do ciebie wali, kiedy człowiek widzi jak mu schodzi HP. A wtedy jest już raczej za późno, bo i tak ma przewagę. I w takiej sytuacji bardziej liczy się ukrycie za jakąś osłoną, niż próba odgryzienia się. Przynajmniej ja bym tak zrobił...
A zasadniczo nawet jeśli gra się słabiej, to nie przeszkadza to graczom. Halo - jakieś 4 miliony sprzedaży na część, Uncharted 2 - 3 miliony, MW2 na konsolach - około 7 milionów, MAG - około jednego miliona...
Nie wiem jak w ogóle można grać na padzie. Chyba z auto aimem, bo bez tego to powodzenia życzę w naprowadzaniu kursora za pomocą analogowego grzybka. Myszka jest o niebo szybsza i precyzyjniejsza!
Odpowiadając na pytanie: gra się zupełnie zwyczajnie. I to bez tego mistycznego auto - aimu, którego szczerze mówiąc nie widziałem na oczy w żadnej strzelaninie na konsoli. Po prostu wymaga to przestawienia się na nieco inne sterowanie.
Natomiast granie z automatycznym celowaniem to zwykłe oszustwo i tylko potwierdza, że pad do celowania się kompletnie nie nadaje.
Podobne opinie potwierdzają raczej, że najwięcej do powiedzenia o graniu padem w strzelaniny mają osoby, które ten sposób zabawy znają raczej tylko ze słyszenia ;)
Więc to wszystko takie narzekanie dla samego narzekania. Że jakaś funkcja jest na konsoli a na PC nie ma. Nie ma bo być nie musi, bo klawiatura i mysz są dużo lepsze.
Najwyraźniej jednak istnieje grono osób, które preferują granie padem.
Tego to ja nie rozumiem, czy to źle że gracze innych platform też mogą grać w gry? Czy według Microsoft'u wszystkie gry jakie wyszły od 2006 roku muszą być exclusivem dla ich platformy ?
Rozumiem że dla firmy liczy się przede wszystkim zysk, ale istnieje coś takiego jak zdrowa konkurencja.
To właśnie exclusivy sprawiają, że ludzie decydują na zakup danej platformy - bądź jest to jeden z ważniejszych powodów. Dlatego też płaci się producentom, aby w pierwszej kolejności wypuszczali dodatki na takie a nie inne platformy. Żeby gracze wiedzieli, że dany produkt dostaną jako pierwsi.
Na tym właśnie polega konkurencja. Kto pierwszy zaklepie sobie gorący produkt, będzie mógł przekonywać klientów do jego zakupu. Nikogo nie obchodzi drugie miejsce.
Po co komu w takiej grze obsługa pada?? To nie jest Street Fighter.
Nie, jest to strzelanina. A w strzelaniny można grać również na padzie. Wygląda to wtedy nieco inaczej, ale zabawa i tak jest przednia.
kristoo -> a co im ma zależeć? Zrobią DLC na konsole i zaraz się odkują, a jak jeszcze powtórzy się sytuacja z MW2...
Innymi słowy: słuchajcie, macie grę. Chcecie jeszcze czegoś? Na jakiej podstawie, my swoje zrobiliśmy, więc dajcie nam spokój.
Jak czytam tutejsze opinie, to mam spore wątpliwości, czy wszystkim zrzędom naprawdę zależy na grze. Skoro wychodzi ona na xboxa - to mówi się trudno. Może jest to dobra okazja, żeby się przesiąść?
Zaś sama decyzja Microsoftu jest jak najbardziej zrozumiała.
Firma zarabia na konsolach - ale z rynku pecetowego nic nie ma.
Więc dlaczego miałoby jej na tym zależeć?
Aki Evans -> A na czym polega różnica między mangami a komiksami japońskimi? :D
Słowo manga oznacza w języku japońskim po prostu "komiks" . Nie wiem nawet czy istnieje rozróżnienie na pozycje japońskie i niejapońskie.
Naczelny_polonista -> Niekoniecznie. Może być "z orgiami" w znaczeniu z jakiego miejsca. Ale może być również z kim, albo z czym. Pod tym względem jest to zupełnie prawidłowy zwrot.
Gra wygląda ładnie i mam nadzieję, że będzie się przyjemnie grało.
Tylko mam obawy co do płyty z muzyką jaka trafi do edycji kolekcjonerskiej.
Wczoraj przyszła do mnie limitowana edycja ścieżki dźwiękowej i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie, że mieliby coś tam wyciąć.
Jak myslicie, gdyby ta gra byla na x'a to tez by miala taka grafe ?
Owszem. Nie jest jakaś nadzwyczajnie efekciarska, po za tym nie wygląda wcale nadzwyczajnie.
Nie ma powodów, żeby Xbox tego nie pociągnął.
O wiele gorzej natomiast byłoby ze zmieszczeniem kilkunastu wersji językowych na płycie DVD.
truskolodz -> tak, tak, edycja kolekcjonerska na pewno kosztuje w Zjednoczonym Królestwie 99 złotych po przeliczeniu...
truskolodz -> gry na konsole są dla ludzi, którzy mogą sobie na nie pozwolić. Nie stać cię - zostań przy pececie.
A sama oferta chociaż dobra, to jednak nie dla mnie. Wolę odebrać osobiście w Warszawie.
Ciekawe czy gra będzie miała włączoną od razu funkcję auto-play :D .
Skoro ma być jak najprostsza... :D