Gra niestety kiepska. Nadal są dużo lepsze propozycje w tym gatunku. A krytykowanie kapitalizmu na portalu pełnym pryszczatych kucy-piwniczaków zawsze będzie skazane na porażkę ;)
Pathfinder: Wrath of the Righteous i długo nic. Nie sądzę, żeby coś go mogło przebić w 2021, chyba żeby wydarzył się cud i wyszło BG3 albo Elden Ring.
Kwestia obycia, to na pewno. Ja też uwielbiam horrory, ale też już praktycznie nie zdarza się, żeby mnie coś takiego przestraszyło. Gry, książki już bardziej, bo to medium, z którym mam mniej obycia jeśli chodzi o horror.
Horrory mnie nie śmieszą, dobrze się przy nich bawię, ale też nie wywołują we mnie żadnego uczucia strachu, czy nawet niepokoju. Myślę, że obycie jest tu dużo bardziej istotne niż wiek, bo znam ludzi w moim wieku (35+ lat), którzy na takim Paranormal Activity mało się nie obesrali ze strachu, a ja się wynudziłem jak mops.
Od czasu do czasu zdarza się film, który potrafi we mnie wywołać takie uczucie niepokoju i ostatnio był to Climax:
https://www.filmweb.pl/film/Climax-2018-807718
Bardzo polecam, choć film jest dosyć nieszablonowy i pewnie nie dla wszystkich. No i nie jest to w zasadzie horror jako taki.
To samo. Sporo jest fajnych exów na PS, w które chciałbym zagrać, cała seria Uncharted, Last of Us 1 i 2, Spiderman itp. ale gdybym miał wybrać jedną, to wybrałbym Bloodborne bez mrugnięcia okiem.
Po pierwsze, nie istnieją takie badania i istnieć nie będą, z prostej przyczyny - nauka tak nie działa. Metoda naukowa nie może wykazać braku czegoś, może wykazać tylko, że coś jest, a nie, że tego nie ma.
Idąc dalej Twoim tokiem myślenia - w chwili wprowadzenia komputerów osobistych nie istniały badania przeprowadzane przez dekady, że są one w 100% (albo nawet 90%) nieszkodliwe dla zdrowia. Takich badań nie było też, kiedy do masowego użycia wchodziły: elektryczność, radio, telewizja, internet, kuchenki mikrofalowe, samochody, telefony po kablu, telefony komórkowe iiii... praktycznie wszystko inne.
Zawsze jeszcze można wszystko rzucić i wyjechać w Bieszczady, tam pewnie nie będzie zasięgu, problem rozwiązany.
O ludzie, nie miałem pojęcia, że GO, portal w zasadzie technologiczny są tak zinfiltrowane przez szurów xD
Panowie, nic się nie dzieje, folia na głowę, klatka Faradaya w domu, działo orgonowe w ogródku i jakoś przeżyjecie depopulacyjne zakusy rządu światowego xD
Jedna poprawka, zalinkowanego początku nie możemy pamiętać, bo w tv leciało to we francuskiej wersji językowej. Pamiętam, bo nazywałem tę kreskówkę "labilabi" od "la vie, la vie" występującego w piosence ;)
Jak dla mnie nie ma nic, na co czekałbym z wywieszonym językiem. Umiarkowanie czekam na Borderlands 3 i Outer Worlds ale poza tym bida. I w sumie to nie żałuję i tak mam jeszcze bardzo duże zaległości w tytułach :)
Jedna z najlepszych gier w jakie grałem w ciągu kilku ostatnich lat. Jest tym dla jRPG czym Wiedźmin 3 dla Action RPG i Divinity: Original Sin 2 dla izometrycznych RPG. I mówię to jako osoba, która nie lubi anime (oglądałem Dragon Ball 20 lat temu i to tyle), nie interesuje się kulturą japońską i nie przepada z jRPG (ze 20 lat temu skończyłem FFVII i rozegrałem kilka godzin w FFX). Genialna oprawa graficzna, bardzo długa fabuła, z jednej strony pełna klasycznych motywów ale podana świeżo. Świetni bohaterowie (może poza mdłym protagonistą). Bardzo prosty ale wciągający system walki. Strona dźwiękowa to najsłabszy element ale szczerze mówiąc niewiele to przeszkadza. Za to voice acting jest bardzo dobry, zwłaszcza Rab rozwala system. Gra stwarza iluzję otwartego świata ale naprawdę jest liniowa. Gra się w to trochę jakby oglądało się serial. Każda nowa lokacja ma swój wątek główny. Wątki są zróżnicowane, mamy slapsickową komedię w Gallopolis, romans w Lonalulu, trochę horroru, trochę pracy detektywistycznej. Generalnie jestem komplenie urzeczony tą grą. Dodatkowo śmieszą mnie opinie, że jest "dziecinna". Może dla nastolatka z kompleksami, który za wszelką cenę musi udowodnić swoją 'dorosłość'. Shrek czy filmy Pixara są dziecinne w tym samym sensie ale lubią je ludzie w każdej grupie wiekowej.
Jedna z najlepszych gier w jakie grałem w ciągu kilku ostatnich lat. Jest tym dla jRPG czym Wiedźmin 3 dla Action RPG i Divinity: Original Sin 2 dla izometrycznych RPG. I mówię to jako osoba, która nie lubi anime (oglądałem Dragon Ball 20 lat temu i to tyle), nie interesuje się kulturą japońską i nie przepada z jRPG (ze 20 lat temu skończyłem FFVII i rozegrałem kilka godzin w FFX). Genialna oprawa graficzna, bardzo długa fabuła, z jednej strony pełna klasycznych motywów ale podana świeżo. Świetni bohaterowie (może poza mdłym protagonistą). Bardzo prosty ale wciągający system walki. Świetne.
xD jako pierwszy komputer miałem Atari, potem Amigę 500 i dopiero PC, gdzie nie było jeszcze windy, dopiero po paru miesiącach zainstalowałem Windows 3.1, a dużo później Windows 95, więc windę znam od najstarszych wersji i Win 10 >>> Win 7 >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> Win XP > cała reszta.
Z tymi checkpointami to taki właśnie urok soulsów. Albo to pokochasz albo nie i się odbijesz. Grę możesz zapisać kiedy chcesz przy wychodzeniu z gry.
Co do turlania - uwierz mi, że da się uniknąć praktycznie każdego ataku, również 99% obszarówek, tylko trzeba umieć się turlać. Każdy unik ma tak zwane i-frames czyli liczbę klatek, w których jesteś nietykalny przy wykonywaniu przewrotu. Unik musisz robić na ułamek sekundy przed tym jak masz zostać trafiony. Zrobisz za wcześnie - twoje i-frames skończą się zanim skończy się efekt obszarówki i jesteś ugotowany, zrobisz za późno - wiadomo.
Musisz też znać ruchy przeciwników i wiedzieć kiedy zrobić unik do tyłu, kiedy na boki, kiedy w przód, a kiedy zrobić kilka uników z rzędu bo przeciwnik zaczął combo. W większości wypadków najlepiej turlać się albo do przeciwnika, dzięki czemu od razu po wyjściu z uniku masz go w zasięgu ataku, albo w stronę przeciwległą do wyprowadzanego ataku. Np. przeciwnik robi cięcie od Twojej lewej do prawej, to turlaj się pod cięciem, do lewej.
Tak na prawdę to jak już metodą prób i błędów nauczysz się turlać idealnie, będziesz się śmiał z poziomu trudności tej gry, jak w każdych innych soulsach.
Daj jeszcze szansę serii. Masz podobnie jak ja. Przeszedłem Wiedźmina 3 i ciągnęło mnie do jakiegoś RPG. Z tego wszystkiego wziąłem się za Soulsy. Poprzednio miałem kilka podejść do pierwszej i drugiej części ale zawsze kończyło się na godzinie grania, myślałem, że to nie moja bajka.
Jakieś 4 miesiące temu się przemogłem i postanowiłem pograć dłużej. Efekt jest taki, że jedynkę mam ukończoną 5 razy, dwójkę jakieś 12 razy (a to u mnie niespotykane, oprócz Wieśka ukończyłem może ze 3 gry w ciągu ostnich 3 lat) i nie jestem w stanie grać w nic innego, wszystko wydaje mi się jakieś bez polotu.
Polecam jednak zacząć od jedynki, bo według wielu jest znacznie lepsza od dwójki, mimo że akurat ja lubię obie tak samo.
Ja osobiście jestem fanem Falloutów od czasu jedynki. Dwójka to moja ulubiona gra wszechczasów ale czwórka póki co naprawdę daje radę.
- Rekordowa ilość gliczy? Moim zdaniem w tej kwestii nawet nie umywa się do New Vegas, które dalej, kilka lat po premierze, dziesiątkach oficjalnych i nieoficjalnych łatek jest tak zabugowana, że nie udało mi się dojść dalej niż do Stripu, gdzie ciągłe wyrzucanie z gry przy loadingach odbiera mi wszelką przyjemność. Mam nabite 40 godzin w F4 i przez te 40 godzin gra raz wyrzuciła mnie do pulpitu i tyle. Okazyjnie znika pipboy i broń ale wystarczy się przełączyć na chwilę na widok TPP i się naprawia. Jakieś pomniejsze bugi typu krzaczące się czasami animacje czy przenikanie obiektów olewam, bo nawet nie zwracam na to uwagi.
- Grafika? Wystarczająco dobra, klimatyczna. Czy jest "na miarę naszych czasów"? Pewnie nie ale to ma dla mnie najmniejsze znaczenie, to jest sandbox RPG, lepszej grafy mi nie trzeba.
- Questy? W każdym razie lepsze niż DA:I. Same questy często wpadają w tryb kurierski, przynieś to, idź tam, zabij tego itp. ale kreacja świata nadrabia, holotaśmy, terminale sprzedają genialne historie sprawiające, że świat wydaje się realny. Poza tym sam główny wątek póki co stoi na dobrym poziomie.
- Przez co absolutnie nie zgadzam się z opinią, że świat nie budzi emocji. Dla mnie dbałość o kreację świata jest na absolutnie najwyższym poziomie. Za każdym razem znajdując nową lokację jestem ciekawy jaką historię odkryję.
- System dialogów i rozwój postaci faktycznie spłycone ale do przeżycia. Trochę boli to, że nie czuje się tej ekscytacji przy awansie.
Ogólnie grę oceniam bardzo wysoko, nawet bez modów. Jest na ZNACZNIE wyższym poziomie niż trójka w dniu premiery i pod wieloma względami na wyższym niż New Vegas, który choć miał lepsze dialogi i questy, linię fabularną i świat przedstawiony miał odrobinę jakby z d..y. Jak się ma do 1 i 2? Nijak, bo to kompletnie inna gra.
@sickrabbit Nie ma w zestawieniu żadnego HnS, ani serii Diablo ani Sacred, Titan Quest itp. dlatego, że jeszcze kiedy wychodziło pierwsze Diablo, próbowano to podciągnąć pod cRPG. Już w czasach dwójki, a teraz to już w ogóle, było jasne, że Hack and Slashe to nie RPG.
Uwielbiam te narzekania. Ogólnie ludzie narzekający dzielą się na dwie grupy. Jedni krzyczą, że gra jest pay2win i do dupy z taką grą jak nie da się wygrywać bez wydania tony kasy na legendarki, a drudzy plują, że RNG i wszystko zależy tylko od szczęścia.
Jasne - ta gra polega na dociąganiu kart z losowo przetasowanej talii - dziwne, że dużo zależy od szczęścia? Dla mnie element losowości podbija emocje, a jak ktoś chce tą losowość całkowicie wyeliminować, niech sobie zagra w szachy.
Do tych co marudzą, że p2w - gówno prawda. Sporo ludzi doszło do legendy jadąc na deckach z samymi podstawowymi kartami. Ja sam wczoraj zrównałem z ziemą gościa co sypał legendarkami jak z rękawa i to mimo kilku moich błędów i kiepskiego dochodzenia kart. W tej grze możesz wydać pierdyliard kasy, a i tak zbierać cięgi.
Błąd jest. Jeżeli mamy zainstalowane SKSE to grę uruchamiamy z pliku skse_loader.exe.
Największą potęgą Skyrima, o czym dobrze wie Bethesda, jest społeczność moderska. Dzięki temu, gra, której niedługo stuknie 3 lata, jest dalej tak popularna. Dobiłem do twardego limitu 256 modów (+jakieś 80 poprawiających tekstury) i teraz Skyrim jest lepszy niż kiedykolwiek wcześniej.
Tutaj miałem nie lada problem. Rayman świetny ale doceniony. Blacklist to moim zdaniem jedna z lepszych gier tego roku i zdecydowanie nie dostała należnego uznania. Jednak w ostatecznym rozrachunku zdecydowałem się na State of Decay. Mimo kiepskiej grafiki, tragicznej optymalizacji i morza bugów - ta gra to absolutna perełka.
Taka "RPGzacja" to bardzo widoczna sprawa. Nawet w głupich flaszówkach widać, że żeby ludzie chcieli grać, trzeba dać poziomy, ulepszenia itd. Nie mam nic przeciwko temu, chętnie nawet przyjmę dalsze postępy w tym kierunku. A, że granice zaczynają się zacierać, to fakt. Taki Mass Effect 3 - nie wiadomo, czy to jeszcze RPG z dużą ilością akcji, czy gra akcji z elementami RPG. Ale w gruncie rzeczy, kogo to obchodzi jak się coś nazywa, ważne żeby sprawiało frajdę.
Nigdy nie będę w stanie zgodzić się z tą opinią The Final Cut ale widać jak bardzo można mieć równe gusta, lubiąc tą samą muzykę. Mi zawsze całe TFC wchodziło płynnie z wyjątkiem... Not now John, które wydawało mi się psuć stylistykę całej płyty i niezmiernie mnie irytowało, do tego stopnia, że zazwyczaj ten kawałek przewijałem.
Podobnie Pros and cons of hitchhiking to dla mnie świetna płyta. Radio K.A.O.S faktycznie odstaje poziomem ale gównem też bym tego nie nazwał. Zresztą, mogę to Watersowi wybaczyć - w 1992 wyda najlepszy album w historii muzyki rockowej ;)
Oczywiście, że łzawa, pompatyczna do granic możliwości, rozhisteryzowana i nadęta - wszystkie cechy, które najbardziej ujmują mnie w twórczości Watersa ;) Jak dla mnie Gilmour robił (robi) lepsze piosenki ale Waters robił lepsze albumy - spójne, przejmujące, z bardzo charakterystycznym rysem. Dlatego gdybym miał wymienić kilka najlepszych piosenek PF, większość byłaby autorstwa Gilmoura. Cóż jednak z tego, skoro całościowo The Final Cut czy solowe płyty Watersa (może z pominięciem Radio K.A.O.S) zjadają te piosenki na śniadanie. Ale stop - poczekam z kłótniami na dalsze odcinki :)
Sporo mam jeszcze do nadrobienia jeśli chodzi o filmy z 2013. Ale wiem już, że blockbustery zawaliły. Pacific Rim był w miarę OK ale spodziewałem się czegoś dużo lepszego, głównie fabularnie położyli ten film. Nie wymagam, żeby tego typu film olśniewał fabułą ale tu jest tragiczny rozkład ciężkości, akcja prowadzona jest bez sensu. Supermana obejrzałem ze dwa miesiące temu i już nie pamiętam z niego kompletnie nic. Nowy Iron Man mnie zmęczył do tego stopnia, że przerwałem seans 20 minut przed końcem i już do niego nie wróciłem. To już jest koniec - znajomi polecali, na blogach polecali, napaliłem się i LEDWO dałem radę obejrzeć. OK, na logikę biorąc to powinno to być śmieszne? Czemu nie było, to nie wiem.
Dream Theater skiepściło się po całej linii ale to nie wina Manginiego, już przedtem nie mieli pomysłów. Jak dla mnie ostani album, który wnosił cokolwiek ciekawego to Systematic Chaos. Ten nowy nie jest jakiś tragiczny ale jak dla mnie to po prostu nuda - zero polotu, czegokolwiek co by mnie przyciągnęło. To samo tyczy się koncertówki - fajnie zagrane to wszystko ale to już było i to lepiej na poprzednich koncertówkach.
Ja tu mam zdanie bardzo niepopularne :) Uważam, że to Dark Side Of The Moon jest najbardziej przereklamowanym albumem i skrzywdziła Floydów jego popularność. Przez to musieli zamknąć się na eksperymenty i podążać w tym, nie do końca ciekawym, kierunku. Każdy następny album był lepszy, aż do odejścia Watersa.
Animals to faktycznie bardzo niedoceniana płyta, jakoś zawsze się ją pomija, przechodząc w dyskusjach od WYWH do The Wall. Mnie to jednak bardziej boli całkowite olewanie The Final Cut, które jest dla mnie lepsze od The Wall. Ale to już chyba pomarudzę pod następnym odcinkiem :)
Obsidian od dawna robi najlepsze rpgi. Ich problemem jest zazwyczaj to, ze są niedorobione i napchane bugami po brzegi, widać, że nie potrafią pracować pod presją wydawcy i czasu. Jest szansa, że pozostawieni samym sobie bez bata nad głową, zrobią prawdziwe arcydzieło. Czekam z utęsknieniem na to i może nawet bardziej na nowego Tormenta.
Optymalizacja jest faktycznie dziwna. Gra chodzi mi płynnie na średnich ustawieniach na laptopie sprzed prawie 4 lat. Ale pomiędzy ustawieniami minimum a maximum jest raptem około 10fps różnicy. Sama gra mnie nie zawiodła, choć ocenę wystawię jak ukończę.
Żałuję tylko trochę, że z odsłony na odsłonę bieganie po dachach staje się coraz mniej ważne. Już w trójce lepiej było biegać po ziemi, czwórka w ogóle "olewa" ten element.
Już ciekawy jestem umiejscowienia kolejnej odsłony. Osobiście marzy mi się Paryż w XIXw, kabarety, namiętność itp. oraz samo miasto dawałyby niesamowitą mieszankę i klimat. Tylko pewnie AC nie wróci do koncepcji jednego wielkiego miasta, a szkoda.
Heh... ja nie wiem co jest grane ale Shogun 2 działa mi płynnie na najwyższych ustawieniach i wygląda cudownie. Rome II na średnio-wysokich ustawieniach osiąga max 10fps i wygląda gorzej niż pierwsza część.
Nie podejmę się takiego wyzwania :) Na pewno "Bracia Karamazow" Dostojewkiego, "Czarodziejska góra" Manna, "Mag" Fowlesa, "Moskwa-Pietuszki" Jerofiejewa, Dzienniki Gombrowicza. Ale już serię o Panu Samochodziku i Świat dysku traktuję jako całość i nie byłbym w stanie wymienić najlepszych części (chociaż akurat Równoumagicznienie jest moim zdaniem jedną z najgorszych części ŚD).
Nawiasem mówiąc nigdy nie byłem w stanie przebrnąć przez "Sto lat samotności", coś takiego mam, że jak literaturę rosyjską łykam w całości bez popity, tak hiszpańska i iberoamerykańska mnie po prostu odrzuca i nie dam rady nic z tym zrobić ;)
No i szacun za "Dzieci z Bullerbyn". Ostatnio jak się musiałem dwa razy wracać do sklepu po coś czego zapomniałem kupić, śpiewałem sobie pod nosem "kawałek kiełbasy dobrze obsuszonej" ;)
Z jednym ciężko mi się zgodzić. Bioshock Infinite - moim zdaniem to najbardziej przereklamowana gra ostatnich lat. Jedyne co trzyma tą produkcję na poziomie to wizja świata, oprawa artystyczna i sama postać Elisabeth. Poza tym gra jest archaiczna i nudna jak flaki z olejem.
swoonzi - wiesz, ja się odbiłem od Shoguna właśnie, ze względu na klimat. Nie jestem w stanie wczuć się jak należy, zbyt duża różnica kulturowa pewnie. Do tego bardzo małe zróżnicowanie jednostek. Za to pierwszy Rome pozostaje moją ulubioną odsłoną TW więc na II czekam z utęsknieniem.
Nie wiem czemu miałem wrażenie, że jakoś szybciej to wyjdzie, na przełomie 2013/14, a tu dopiero jesienią. Już przesadzają z tym nakręcaniem hype, zwiastuny na 1,5 roku przed premierą...
Swoją drogą, jak zawsze cieszę się z otwartego świata, tak tutaj raczej mnie to zmartwiło. Chyba, że będzie to rozwiązanie jak z pierwszych Falloutów.
Czekam z niecierpliwością. ES to najlepszy kosmiczny 4X ostatnich lat, brakowało mu tylko kilku rzeczy, np. bardziej rozbudowanej walki. Mam nadzieję, że Disharmony to naprawi.
A ja akurat uwielbiam powieści Sapkowskiego, część pierwszą gry łyknąłem w całości zaraz po premierze, a dwójki nigdy nie udało mi się skończyć. Niby lepsza grafika, niby lepsza walka itp, ale zaczynałem dwa razy. Raz doszedłem do połowy pierwszego aktu i odpuściłem. Po kilku miesiącach zawziąłem się i spróbowałem ponownie, grało się świetnie, dotarłem do połowy aktu drugiego i koniec. Znudziło mi się.
Ale pewnie spróbuję jeszcze raz. I też na niskim poziomie trudności, mam sporo gier, a czasu mało, nie ma sensu się zamęczać, zwłaszcza, że w RPG to fabuła jest dla mnie najważniejsza. Może za trzecim razem przejdzie. Miałem tak z nowym Deus Ex, zaczynałem kilka razy i dopiero za 4-5 podejściem udało mi się ruszyć poza pierwszy rozdział. Warto było.
Pograłem kilka godzin i moje przemyślenia są takie:
- Grafika bardzo ładna, technicznie nie jest to nic specjalnego ale design niesamowity.
- Klimat genialny.
- Walka "taka se", w kółko ci sami przeciwnicy, nie czuje się poweru strzelania, od ideału jakim w moim odczuciu jest F.E.A.R, lata świetlne.
- Świat czaruje bogactwem szczegółu ale z interakcji nici, 99% otoczenia jest statyczne. Stoi sobie taki piękny kosz owoców ale interaktywne jest tylko jedno jabłko, reszty nie ruszysz i tak ze wszystkim.
- Udźwiękowienie bardzo OK
- Klasa fabuły - jak w jedynce. Świetne pomysły, gorzej z wykonaniem. Zdarzają się ciekawe momenty ale pomiędzy nimi czeka nas wycieczka przez kilometry zabudowań i walenie w kółko do tych samych przeciwników. Generalnie mnóstwo zapychaczy czasu.
Póki co oceniając grę typowo jako FPS dałbym 4-5/10
Klimat i wykonanie - 9/10
W sumie 7/10 będzie, chyba, że dalsza rozgrywka czymś mi zaimponuje. Natomiast do całego hype na tą grę, jej realna jakość moim zdaniem nijak się nie ma.
Mimo, że jestem od lat zapalonym graczem i gry-online przeglądam praktycznie codziennie, nie wypowiadam się na forum. W tym wypadku zrobię wyjątek. Gra jest ABSOLUTNIE niesamowita. W dzisiejszych czasach powstają z jednej strony wielkie koncerny dające graczom to, co według badań najlepiej się sprzeda, albo z drugiej strony - wydawcy indie, we własnym, ograniczonym zakresie dający nam nowe, ciekawe pomysły. Nigdy nie spodziewałbym się po tak dużym wydawcy czegoś tak odjechanego. Mogę tylko mieć nikłą nadzieję, że to ni jednorazowy dowcip, a znak nowych czasów.
Jak dla mnie gra naprawdę świetna. Nie jest to stary Tomb Raider ale szczerze - olewam to. Max Payne 3 podobał mi się mimo tego, że nie przypominał pierwszych dwóch części, których jestem fanem, to samo jest z TR. Gra zupełnie inna od całej serii ale zrobiona z jajami. Świetna filmowość, animacje, wciągająca walka itp.
Mogłoby być trochę więcej sandboxa, trochę mniej liniowości i skryptów i przede wszystkim: jest odrobinę za krótka, przeszedłem w dwa wieczory na 73%, a niestety bieganie po zakończeniu fabuły tylko po to, żeby znaleźć brakujące geoskrzynki mnie nie bawi.
Tak czy inaczej - w swojej kategorii pewnie solidny kandydat do gry roku.
Z tym prowadzeniem reprezentacji to jak najbardziej krok w dobrą stronę tylko też to "wielkie usprawnienie" trzeba traktowac z lekkim przymrużeniem oka. Coś takiego było już 15 lat temu w niezapomnianym Sensible World of Soccer (nie wspominając, że były tam chyba wszystkie ligi świata z prawdziwymi składami). Mogliby to zrobić jak w SWOS właśnie, czyli prowadzisz drużynę klubową, a jeżeli będziesz odnosił sukcesy to możesz zostać wybrany na selekcjonera kadry. Taka prosta sprawa, a jakoś nikt o tym nie pomyśli.
Po 13stce nie spodziewam się jakichś większych zmian w gameplayu, tutaj już jest dobrze. To czego bym chciał to ulepszenie własnie trybu kariery, silnika fizycznego i co za tym idzie, nieraz dziwnych animacji.
Fifa w tym momencie oprawę ma niezłą, ale proooooooszę. Pod względem dopracowania grafiki, oprawy meczowej i klimatu nawet nie stała przy NBA 2k12.
Imix - trochę przesadzasz. Ja też się wychowałem na RPGach lat 90tych i też mam do nich wielką słabosć ale wydaje mi się, że to bardziej kwestia idealizowania wspomnień niż rzeczywistego stanu rzeczy. Wątki główne w Baldur's Gate I i II też nie miały specjalnych fajerwerków do zaoferowania, zbieranie ekipy nie różniło się bardzo od tego co serwują nam teraz produkcje Bioware, swiat też był oklepany, a fabuła liniowa ale nadrabiały postaciami i dialogami. Moje ukochane Fallouty miały co prawda niesamowicie wykreowany swiat, swietne zadania poboczne ale główna fabuła była prosta jak konstrukcja cepa.
Fallout I - Wyłaź i przynies Water Chip żeby uratować kryptę -> Co tam krypta, pokonaj złego Mistrza i uratuj Amerykę!
Fallout II - Wyłaź i przynies GECK żeby uratować wioskę -> co tam wioskę, pokonaj złą Enklawę i uratuj Amerykę!
Najlepiej do dzisiaj wychodzi Torment, bo wymiata i kreacją swiata i fabułą i dialogami i postaciami ale z kolei walka była, że powiem dyplomatycznie "kiepska".
Nie ma co wspominać Icewind Dale bo to był czysty hack&slash. Pomysł był w Lionhearcie ale wykonanie położyło grę. To samo Arcanum i Vampire Masquerade: Bloodlines - swietne pomysły, opakowane w kiepskie, maksymalnie niedopracowane i zabugowane gry.
Serie Elder Scrolls i Gothic są poza konkurencją bo to gry z zupełnie innymi założeniami. Neverwinter Nights było zwyczajnie kiepskie, częsć druga lepsza ale też specjalnie niczym nie zachwycała.
Bioware idzie utartym szlakiem od czasów pierwszego KOTORA, który faktycznie przebiag gry miał identyczny jak Mass Effect i Dragon Age
1. Zawiązanie akcji, wprowadzenie.
2. Odwiedzanie kiiku lokacji w ramach szukania wsparcia (lokacje możemy zwiedzać w dowolnej kolejnsci co ma dawać pozór nieliniowosci gry ale kto się na to nabiera :)
3. Konfrontacja z głównym przeciwnikiem, zakończenie.
Kotor, Mass Effect i Dragon Age serwują nam ten schemat tak wiernie, że wydaje się, że to ciągle ta sama gra, tylko ze zmieniontymi tekstrurami i przerobionymi dialogami i to faktycznie może irytować ale nie znaczy to, że to złe gry.
Bioware poszło w stronę "filmówek", które operują głównie na klimacie i epickoci i to im wychodzi na dobre. I może faktycznie Wiedżmin był lepszy, może Fallout: New Vegas ma nieporównywalnie lepsze dialogi i zadania ale żaden z RPGów wydanych w ostatnich latach nie oferuje takich emocji jak produkcje Bioware i tu trzeba szukać ich innowacyjnosci, a nie w grafice, swiecie przeddstawionym czy zadaniach. W zasadzie to tylko Torment pozwolił mi się tak wczuć w klimat. Jedna gra!
Więc nie marudzić i tyle! :)