keeeper

keeeper ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

23.05.2018 02:59
1
keeeper
27

Powiem tak - prawdopodobnie twój router jest większy od mojego peceta :-)

Z internetem i rozpikselowanymi indykami radzi sobie zacnie ale jednak FP to już znacznie wyższa poprzeczka - sprawdziłem i na start dostałem jedynie 15fps (minimalne, 720p) a dalej będzie już tylko gorzej. Jednak co się odwlecze to nie uciecze - kiedyś kupię coś mocniejszego i we Frostpunka zagram musowo, bo gra zacna.

22.05.2018 02:58
odpowiedz
keeeper
27

Póki co oglądam gameplay'e na YT i aż mnie korci, żeby sobie komputer ulepszyć tylko pod tą jedną gierkę. Jest naprawdę spoko! I jest *** wysoko! ;-)

16.01.2018 10:30
odpowiedz
keeeper
27

Znam to z autopsji, bo sam mieszkam i pracuję w Chinach, ale w moim przypadku musiałem o tym wpierw gdzieś przeczytać i dopiero potem sprawdzić, bo niemal stale używam VPNa.

Póki co to tylko drobne utrudnienie - ważne, że klient działa, a gry da się kupować i pobierać bezproblemowo. Szczególnie z tym nabywaniem jest świetnie bo w całym tym narzekaniu zapomniałeś wspomnieć o cenach gier w Chinach, które są znacznie tańsze niż na Zachodzie (w tym również w Polsce). Dla przykładu obecnie:

Max Max ze zniżką 66% kosztuje $6.8 (23zł), w Chinach 23 yuany (12zł)
Dead Cells to wydatek $19.99 (68zł) zaś w Chinach tylko 70 yuanów (37zł)
Elex w dolarach to niecałe $50 (170zł), w "renminbi" 169 (90zł)

Oczywiście to tylko kilka przykładów i czasami zdarza się, że cena jest taka sama (np. South Park: FBH) albo gra w ogóle nie jest dostępna w Chinach, ale z reguły na wszelkich promocjach można się tu obłowić po pachy. Kiedy przyjechałem tu 3 lata temu miałem na koncie mniej niż 50pozycji (i to w większości z czasopism), teraz jest już tego ponad 160, a wątpię abym wydał więcej jak 1000 yuanów. Tak jest - warto mieć konto w chińskim banku chociażby do zakupów na Steamie - uprzedzając pytania, tak, wszystkie tytuły działają bezproblemowo po powrocie do Polski, chociaż nie można przesyłać takich "zagranicznych" gier w prezencie do innych krajów poza Chinami.

04.01.2017 00:25
odpowiedz
keeeper
27

Do Underworlda mam szczególny stosunek i przez to do każdej części poza genialnymi 1 i 2 podchodziłem jak pies do jeża. O ile jeszcze "zerówka" okazała się fajnym i dobrze wykonanym rozwinięciem fabuły poprzedniczek to już dwie ostatnie części, po rezygnacji Speedmana, śmierdziały skokiem na kasę.

Z jednej strony oglądanie Beckinsale w swojej najlepszej roli to czysta przyjemność ale z drugiej aż żal się robi kiedy widzę jak spłycono tę serię. Najnowszy film jest wyraźnie lepszy niż poprzedni - elegancka rezydencja wampirów, walka o władzę niczym z Gry o Tron, charyzmatyczny przywódca Lycanów (choć daleko mu do Luciana) i świetne ujęcia w okolicach śnieżnej fortecy.

Gdzieś tak właśnie do sceny walki na lodzie U4 oglądałem z prawdziwą przyjemnością. A potem?

Wilkolaki znowu pokazane jako czarne charaktery i bezrozumne zwierzęta, Marius wcale nie jest takim bystrzakiem na jakiego pozuje a jego romans który mógł rozwinąć sie nawet w pelnoprawnego spinoffa kończy się niewiadomo kiedy, walka w pałacu wampirów trąci komizmem.

Osobiście już dawno zakończyłbym historię Selene i Michaela (najlepiej w jakiś otwarty, budzący domysły sposób) ale pozostawił piękne i mroczne uniwersum Underworlda nowym aktorom gotowym zagrać całkiem odmienne scenariusze. Historia na modłę Wywiadu z Wampirem? Czemu nie? Nastawiona bardziej na rozmowy niż na walkę opowieść o wewnętrznych knowaniach wampirów? Ballada w Lycanie chcącym żyć z dala od wojen, w świecie ludzi? Na wszystko znalazłoby się miejsce, nawet na wynalzki scifi jak jakieś Underworld 2077.

24.08.2016 05:08
odpowiedz
keeeper
27

Dzięki za cynk - dopiero co skończyłem oglądać i musze przyznać, że masz absolutną rację - serial genialny, wciągałem jeden odcine za drugim. 8 odcinków na sezon wydaje się mało, ale przez to każdy epizod jest napakowany akcją, napięciem i świetnie zrealizowany.

Wielki plus za muzykę i ..kostiumy - charakteryzacja ludzi i miasta na późne lata 80 udała się znakomicie!

28.07.2016 07:29
odpowiedz
keeeper
27

Zagrywalem sie swojego czasu w kampanie i nawet ukonczylem. Czy gra lepsza od AoE2? Ciezko powiedziec, bo to w sumie to samo.. Napewno glowna linia fabularna bardziej podobala mi sie w AoM, z drugiej strony w AoE2 sporo grywalem w pojedyncze scenariusze, podczas gdy fantastyczny odpowiednik juz nie mial takiej sily przyciagania - przeszedlem glowny watek i dalem sobie spokoj.

Dzisiaj z ciekawosci zainstalowalem gre na moim malym pececiku - niby staruszka, ale na zeszlorocznym Intel Atomie nie wyciaga wiecej jak 30 klatek na najnizszych detalach w HD. Mimo to potwierdzam - graficznie wciaz wyglada czarujaco, mozna grac bez obrzydzenia.

22.07.2016 11:50
odpowiedz
keeeper
27

@Irek22 - to odnosnie Dark Messiah of Might and Magic? Bo wlasnie tam mialem taki zwrot akcji - robie sie najlepszym zabojca na swiecie, podkradam sie do glownego zlego, podrzynam mu kark, a ten wciaz zyje..

Z drugiej strony w PT w Istota Wiekuista lotrzykiem walczylo mi sie latwiej niz wojownikiem (o magu nawet nie wspomne, bo to byla dopiero bajka..)

23.05.2016 04:27
odpowiedz
keeeper
27

swiat.jutra.ovh

Wlasnie calkiem niedawno pisalem o Pegasusie i obecnych grach zywcem wzietych z tamtych czasow. W najblizszym czasie wrzuce tez recenzje Broforce. Gdyby nie fakt, ze mieszkam w Chinach i pingi beda pewnie zabojcze to moze nawed udaloby sie zagrac w coopie, ale i tak mozesz dodac mnie na Steamie ( steamcommunity.com/id/keeeper ) - latwiej dasz znac jak znowu cos opiszesz.

18.05.2016 15:00
odpowiedz
keeeper
27

Na Broforce trafiłem parę dni temu. Raczej ślepy strzał - potrzebowałem mało wymagającego platformera do przetestowania kawałka elektroniki na swoim blogu. No to przeszedłem pierwszą misję i..

Pot na twarzy, ślinotok, permanentny banan, łzy nostalgii w oczach.. Zmian fizjologicznych było jeszcze parę, ale, że czytają to również dzieci to zakończę opis w tym miejscu. Grunt, że gra wymiata, budzi wspomnienia do złotych czasów Pegasusa, przepakowanych wymiataczy kina akcji i szkolnych dyskusji - "Kto by wygrał: Rambo czy..".

Jest akcja, jest moc, soundtrack wymiata. Pograwszy trochę samemu, przeleciałem YT szukając ciekawych letspley'i coby mieć zajawkę na zabawę w coopie (Izak & Rojo najlepsi, polecam). Następnie chciałem rzucić okiem na parę recenzji coby zerknąć co tuzy growego światka sądzą o Broforce. I - już tradycyjnie możnaby rzec - trafiłem na twoją recenzję.

Poważnie, kiedyś cię na swojego mecenasa sztuki zatrudnię ;)

Dobrze piszesz, szkoda, ze nie częściej. (I szkoda, że mi RSS Gameplay'a nie pokazuje nic o twoich nowych wpisach..)

24.04.2016 06:34
odpowiedz
keeeper
27

To nawet lepiej, ze nie ma jasnych powiazan z Projekt Monster, jak film okaze sie zacny to sam sobie dopowiem reszte, wyobraznia zrobi cala robote.

Jesli jednak 10C nie okaze sie warty uwagi to przynajmniej nie zepsuje posmaku po genialnym (w mojej, niestety raczej odosobnionej, opini) Cloverfieldzie, na ktorego prawdziwy sequel wciaz czekam.

(*)sa tacy, ktorzy uwazaja Cloverfielda za prequel Pacific Rim. Ciekawa teoria IMO.

02.02.2016 08:10
odpowiedz
keeeper
27

Z poczatku wydaje sie, ze jest nawet wiecej swobod obywatelskich niz w Europie ale im dluzej tu mieszkasz tym bardziej zauwazasz roznice w funkcjonowaniu np. Polski i wlasnie Chin. Wiele rzadowych postanowien nakierowanych jest na dobro calego spoleczenstwa, przez co cierpia jednostki - np. wlasnosc prywatna jest tu rzecza dosc umowna, przykladowo dom kupic mozna tylko na 70 lat a potem automatycznie przechodzi na rzecz panstwa. Ciekawy kraj, ale ciezko byloby tu zamieszkac na stale (rowniez przez problemy wizowe).

31.01.2016 10:05
1
odpowiedz
keeeper
27

Dzieki za artykul, dobrze napisany, masa ciekawych rzeczy. W PT gralem juz kilka razy, za kazdym razem swietnie sie bawiac. Tego klimatu nie da sie podrobic.

31.01.2016 04:38
odpowiedz
keeeper
27

Tu kazdy dzien to taka mini Wild Adventure :D Z Chinczykami to jak z gobinami - niby male i niepozorne ale jak sie juz pojawia to zawsze w grupie. ;)

"Nie zna życia ten co nigdy nie jechał chińskim autobusem".

post wyedytowany przez keeeper 2016-01-31 04:39:41
30.01.2016 13:12
odpowiedz
keeeper
27

W Chinach jest 7 godzin do przodu wiec mozna powiedziec ze tak jakby obecnie pisze z przyszlosci. Jak by ci trzeba bylo numery totka albo wynik jakiegos meczu to wiesz gdzie pytac ;)

A obecnie pocinam na zmiane w Knights of Pen & Paper 2 na tablecie i calkiem podobne do opisywanego wyzej DD - Legend of Grimrock (1). Niestety czasu malo, a kupka wstydu rosnie - ostatnio nawet szybciej, bo tu gry steamowe o polowe tansze sa :D

30.01.2016 06:17
odpowiedz
keeeper
27

Dlugo nic nie pisales, a szkoda. Co do DD to tak wlasnie podejrzewalem, ze klimat moze mi przypasc do gustu, teraz mam pewnosc ;)

16.07.2015 04:01
odpowiedz
keeeper
27

Simpsonowie nigdy mnie szczególnie nie interesowali, owszem - sporo epizodów obejrzałem i nawet dobrze się ubawilem, ale nigdy nie pojawił się u mnie "syndrom jeszcze jednego odcinka", czy nerwowe wyczekiwanie na nowy sezon. Te uczucia w całości były i są zarezerwowane dla South Parku, który po slabszych paru sezonach wrócił do najlepszej formy wraz z grą i ostatnią serią. Nieco tylko mniejszą sympatią darzę Futuramę, która niestety już dobiegła końca - dlatego z ciekawością obejrzałem R&M mając nadzieję na podobną rozrywkę w stylu futurystycznej kreskówki dla dużych dzieci.

Jest dobrze. Kreska i animacje przypominają pierwsze sezony SP - dość proste, ale z potencjałem dla przyszłych sezonów. Profesor to najlepszy element, jego asystent wypada słabiej, poboczny motyw z rodzicami to fajny pomysł. Naukowe podstawy pierwszych 2ch odcinków przypominają trochę Big Bang theory, ale trzeba jednak mieć jakieś wcześniejsze rozeznanie aby wiedzieć o co chodzi np. z unoszacymi się w pozaczasowej pustce kotami.

Serial bawi i potrafi zaciekawić, a to najważniejsze. W przeciwieństwie do takich Włatchów Much, którzy odrzucili mnie już na samym początku tutaj z chęcią obejrzę cały sezon i dopiero wtedy zobaczymy czy warto czekać na kolejne. Ale już teraz dziękuję Autorowi tekstu za info o R&M.

01.04.2015 10:01
odpowiedz
keeeper
27

Dobra wiadomość, mam nadzieję, że nie primaaprilisowa :)

Z drugiej strony ta historia zasługuje na uwagę Jacksona i znacznie większy budżet. Znacznie lepsza propozycja walentynkowa niż obecna moda na SM..

15.03.2015 15:41
odpowiedz
keeeper
27

Zabawę z systemem walki faktycznie rozpoczynało się od jego znienawidzenia, a kończyło na bezwarunkowej miłości - dobry skill gracza świetnie uzupełniał niedobory obrażeń słabej broni - i na odwrót - ktoś, kto próbował walić na oślep ginął nawet i z Urizielem. Szczęśliwie Gothic 2 tylko nieznacznie zmienił walkę - zamiast kombinacji z CTRL gracz używał pojedynczych PgUP/Down i reszty klawiszy z tego bloku, zazwyczaj zarezerwowanych dla edytorów tekstu. W tym również tkwiła porażka trójki - z niezrozumiałych względów postawiono na BMK (Broń Masowego Klikania, patent pending) i całą finezję szlag trafił :/

Dubbign był zaś tak dobry, że na zawsze zmienił postrzeganie odpowiedzialnych zań aktorów - właśnie dlatego nie byłem zdolny grać w polską wersję Wiedźmina - jak jeden z głównych NPCów zaczął nawijać głosem Bezimiennego to jakbym nie próbował skupić się na merytoryce wypowiedzi umysł sam przekierowywał myśli ku chwilom spędzonym z Gothicem. I tylko czekać kiedy powie "Za Gomeza!".. :)

14.03.2015 18:03
odpowiedz
keeeper
27

Akurat jest fajna oferta w Biedronce - gamebook ze Styxem za 25zł, do tej pory trzeba było wydać co najmniej 2x tyle.

14.03.2015 16:37
odpowiedz
keeeper
27

Z serii Thiefa grałem tylko w dwójkę, wiele lat temu. O ile pamiętam to była moja pierwsza przygoda ze skradankami i od razu bardzo udana. Przyczajanie się, ciche zdejmowanie przeciwników z dystansu, albo ogłuszanie pałką od tyłu - świetny klimat, doskonały dźwięk przestrzenny, wciągająca mechanika rozgrywki - tak zapamiętałem grę o złodzieju. I choć w kilku innych umożliwiających takie podejście grach (np. Dark Messiah) próbowałem takiej taktyki to do stricte skradanek nie wróciłem..

..aż do wczoraj. Mając jednak w steamowej bibliotece zarówno nowego Thiefa jak i Styxa: Mistrza cieni, wybrałem jednak tę drugą pozycję. Niby oceny w sieci podobne (Styx ma 71% na Metacriticu, Thief 70%) ale różnica spora - Thiefa starano się zrobić tak by podpasował wszystkim, Styx zaś robiony był na luzie, bez oczekiwań i przegiętej poprzeczki, właśnie dla fanów gatunku. Po pierwszej godzinie zapowiada się nieźle, zobaczymy jak będzie dalej..

14.02.2015 17:22
odpowiedz
keeeper
27

Fajna koncepcja z tym połączeniem uniwersów i też bardzo ciekawi mnie jak rozwiną motyw pajęczaka w Avengersach (polecam kanał YT "How it should have ended", w szczególności cykl Superhere Caffe gdzie Spidey jest pokazywany jako ten "not cool enough" żeby pokazywac się razem z takimi gigantami jak Kent czy Wayne).

Ze wszystkich filmów o superbohaterach jakie kiedykolwiek widziałem pierwsze dwa filmy z Tobeyem należały do moich ulubionych - świetna gra aktorska, nieszablonowe podejście - młody superheros, który musi zadecydować kim chce być, świetne sceny (Sam Raimi, redaktor naczelny, Osbornowie) i oczywiscie niezapomniana Kirsten Dunst. Tym bardziej przez to zawiodłem się na trójce, która do cyklu wybitnie nie pasowała.

Potem "Emejzingi" i Spidey-wesołek - dobre kino, choć szału nie ma, dalej człowiek pająk kojarzy się z T. Maguire'm.

Stary Spiderman? Na pewno Jake "Książe Persji" Gyllenhal wyglądałby dobrze w tej roli, ale nie wiem jaki miałby mieć ogólny profil - kogo brakuje wśród Avengersów? Mógłby pójśc w druzynowego jajcarza, ale szansa na powtórzenie afery J.J. Binksa może być zbyt duża. Mrocznych typów już tam mają, szlachetny na wskroś jest Ameryka i wystarczy, inteligentem jest Ironman, a tego już nie przebijesz, tym bardziej, że mają też prof. Hulka, który już zna się na biochemii - koniku Parkera. Na prawdę cięzko wyobrazic sobie sytuacje, kiedy ta ekipa zderza się z zagrożeniem, gdzie jedynym ratunkiem jest pomoc Spidermana. Z drugiej strony to on mógłby potrzebować ich - jeśli po śmierci ukochanej przeszedł na "ciemną stronę mocy" drużyna mścicieli mogłaby go do siebie przyjąć na resocjalizacje. :)

27.01.2015 15:47
odpowiedz
keeeper
27

Wszystko fajnie, tylko za tego "Pisskena" prawdziwy Snake Plissken wpakował by ci lufę między zęby, rzucił jakiegoś one-linera i pociągnął za spust. Potem wyjąłby papierosa, potarł zapałkę o zwłoki i spojrzał do kamery powoli się zaciągając. Zaciemnienie.

PS. Dzięki za Perturbatora, właśnie obaczajam w Spotify :)

20.01.2015 14:35
odpowiedz
keeeper
27

Odnośnie Hatred - popuśćmy wodze fantazji i wyobraźmy sobie, że akcja gry toczyłaby się np. w Pakistanie.. dodajmy do tego chwytającą za serce fabułę, że np. rodzina głównego bohatera zginęła w zamachu terrorystycznym, a on sam stoczył się na samo dno. Skorumpowane sądy, kłamliwi politycy, policja, która nie robi tego co do niej należy... Wszyscy wieszają psy na tej grze mimo, że widać było jedynie kilkuminutowy trailer, którego zadaniem było przyciągnąć uwagę kontrowersją (i udało mu się to znakomicie).

Może to nie będzie tylko głupawa sieczka polegająca na zbieraniu punktów za kombosy i fatality na uciekających cywilach. Może zwróci uwagę na poważniejsze problemy i podobnie jak sławny Planescape Torment spróbuje odpowiedzieć na pytanie "Co może zmienić naturę człowieka?".

17.01.2015 16:36
odpowiedz
keeeper
27

Komentarz z cyklu "nie znam się, to się wypowiem" - z poprzednich Witcherów grałem tylko w część pierwszą i pierwsze uruchomienie oczywiście było w wersji całkowicie spolszczonej. Jednak kiedy usłyszałem głos Geralta coś mi nie pasowało - niby poprawnie, ale jednak jakby sztucznie, mało klimatycznie, nie tak jak to sobie wyobrażałem czytając powieści. Postanowiłem jednak się przemóc i wytrwałem prawie do końca tutoriala - prawie, bowiem kiedy nasz główny przeciwnik zaczął mówić do mnie głosem Bezimiennego z Gothiców nie wytrzymałem i zmieniłem dialogi na angielski.
Od razu zrobiło się inaczej, można by nawet rzec "pierwszoligowo", "wysokobudżetowo" czy "hollywoodzko", może mniej swojsko ale bardziej klimatycznie.

Jak to ktoś kiedyś gdzieś napisał - polscy lektorzy w grach są świetni, tylko czemu to zawsze ci sami Fronczewski, Zborowski i Talar?

07.12.2014 10:25
odpowiedz
keeeper
27

Nie taka znowu krotka ta opowiesc, ale mimo to fajnie napisana i bardzo prawdziwa. Tylko, ze to tylko jedna strona medalu..

Owszem, gry premierowe co raz mniej nadaja sie do gry tuz po premierze. DLC i season passy staly sie czyms tak powszechnym, ze standardowa gra bez takich opcji budzi powszechne zdziwienie - cos co kiedys bylo na porzadku dziennym teraz jest "oldskulem" za ktory wydawca zbiera pozytywny PR od fanow. O produkcjach early access nawet nie ma co gadac, w kazdym razie ja bym nie potrafil bo jest to zjawisko dla mnie niezrozumiale.

Ale, ale! Od czasow kiedy chodzilismy do podstawowki i slinilismy sie na sam widok srebrnego krazka pojawil sie nowy potwor, jakim jest znana chyba kazdemu "Kupka wstydu" (lub podobnie nazywana) - nasza, najczesciej wirtualna polka, gdzie trzymamy dziesiatki wspanialych gier kupionych w promocji, na ktore anie ma albo czasu albo checi. Rynek gier to nie tylko premiery, czasem warto sprawdzic starsze tytuly - juz nawet jednoroczne pokazuja sie w edycji GOTY - zalatane, ze wszystkimi dodatkami, swietne tytuly za parenascie zlotych! Tego wczesniej nie bylo!

Na dobra sprawe zatem swiadomy gracz nigdy nie kupi gry na premierze (chyba, ze absolutnie ufa wydawcy), poczeka, pogra w inne tytuly, dobrych gier az nadto (pomijajac nextgeny - tam niestety premiery to zazwyczaj jedyne w co mozna grac). W koncu hype opadnie, kupi kompletny tytul za polowe ceny i tez sie pobawi. Szkoda tylko, ze takich ludzi jest garstka - wiekszosc robi preordery i nie zaluje $ na DLC, wydawcom takie zagrywki sie oplacaja i hajs sie zgadza. Nie ma sensu niczego zmieniac, za to ciekawosc/chytrosc kaze sprawdzac jak daleko mozna sie posunac w dymaniu klienta, poki ten nie zacznie sie skarzyc..

26.10.2014 23:06
odpowiedz
keeeper
27

Miałem Gunslingera na oku już od samej premiery. Tak mi się spodobała recenzja, że postanowiłem kiedyś zanurzyć się w drugiej (po Desperados) grze w realiach Dzikiego Zachodu. Niestety, o założeniu zapomniałem i dopiero ta wzmianka, przeczytana przed chwilą zmotywowała mnie do szybkiego zakupu i umieszczenia go na mojej steamowej półce wstydu, gdzieś pomiędzy Kijkiem Prawdy, Original Sin i nowym King's Bounty.

26.10.2014 22:39
odpowiedz
keeeper
27

Akurat kończę wspomnianego księcia i jestem w pełni zadowolony rozgrywką, nie tylko grafiką ale i parą głównych bohaterów - w szczególności tym jak dopracowany jest motion capture.

Poprzedni PoP w jakiego brałem to staruszek z pegazusa, więc nie mam porównania z Trylogią ukazaną wcześniej, jednak podejrzewam, że patrzysz na cellshadingowego Księcia z niewłaściwej perspektywy. Już sam fakt, że nie da się tu zginąć zmienia gatunek z typowo zręcznościowych na - z braku lepszego określenia - relaksujące.

Właśnie klimat Baśni.., miodna grafika i leniwe pchanie akcji do przodu jest esencją tej gry. I te założenia produkcja spełnia w 100%.

25.11.2013 06:28
odpowiedz
keeeper
27

Moze i z tym zbednymn gadżetem masz rację dlatego ja korzystam z tabletu 7", a telefon mam zwykły, przyciskowy. Za to zamiast ledwo dwóch dni wytrzymuje mi prawie trzy tygodnie na baterii ;-)

Smartfon ma za maly ekran by traktowac go jak cos więcej niż tylko telefon, a te z 5" ekranami za szybko zrą baterię. Dlatego czekam, na smartwatcha ktory wytrzyma minimum tydzien sredniego uzytkowania, ale bedzie kompletnym telefonem, ktorego tablet bedzie uzupelnieniem z duzym ekranem.

24.11.2013 21:33
odpowiedz
keeeper
27

1.AppSales - kiedy podoba mi sie jakas aplikacja, ale niekoniecznie juz jej cena to za pomocą menu share (z poziomu google play) dodaje ją do obserwowanych w AppSales i teraz jak tylko pojawi sie przecena wyskakuje mi powiadomienie. Dodatkowe powiadomienia moga sie tez pojawic jesli ustawimy odpowiednie filtry, np. kazda przecena od 50% w górę dla appki z oceną min. 4, kupionej min. 1000 razy.

2.D7RSS Pro - od czytnika Rss wymagam dwóch rzeczy - szybkosci i stabilności a D7 ma obie. Jest prosty i funkcjonalny, by dodac artykul do Pocketa wystarczy krótki gest palcem. Integracja z bazą rss Feedly.

3.Aquamail - osobiscie wolę tego klienta poczty od googlowskiego. Przyjemniejszy dla oka, multum konfiguracji, szybkie działanie, darmowy (do dwoch kont).

4.IM+ Pro - komunikator łączący kontakty z różnych baz: gg, facebook, skype i dziesiątki innych. Nie zamula sprzetu, ladnie wygoada.

5.Maps with me PRO - dla osob czesto podrozujacych alternatywa dla Map Google, mniej szczegolowa, za to szybsza w dzialaniu i calkowicie offline. Polecam z calego serca!

6.MeteoEarth - jesli zamiast patrzec na statyczne ikonki i cyferki w pogodowym widgecie chcielibysmy sie dowiedziec jak dokladnie to wyglada to MeteoEarth daje nam wgląd na całą planete z mapą pogodowa i prawie tygodniowa prognoza plynnie przesuwajaca chmurki za pomoca suwaka - osi czasu.

7.iMediaShare - dla osob ze smartTv. Kilka ruchow palcem i dowolny film/muzyke/obraz na sprzecie z androidem wyswietlamy na naszym TV.

8.Splashtop - cos jak UnifiedRemote, tylko ze tutaj obraz z monitora streamowany jest na tablet (nie polecam na malych ekranach). Przydatne dla leniwych ;-)

24.11.2013 18:55
odpowiedz
keeeper
27

"Najdłuższy teledysk Daft punka"? A to dobre jest i pasuje!

Obejrzałem Dziedzictwo, potem z ciekawości pierwszą część. Faktycznie - wybuchy, walki, akcja to podstawy dwójki, zaś jedynka to niesztampowa fabuła i zastanawianie się - co będzie dalej? jak to się skończy?

Ale dwójka ma dwie rzeczy, które film wyróżniają i czynią niezapomnianym - niepowtarzalną, urzekającą stylistykę i rewelacyjny, dający się słuchać do porzygu soundtrack. Jeden plus jeden i mamy świetny klimat. Tak doskonały, że gdyby nawet film był niemy (w sensie - aktorzy nic by nie mówili), bez Birdgesa i Olivii to i tak by się obronił. Jedna z tych produkcji, do których się wraca. Nie raz :)

12.11.2013 17:02
odpowiedz
keeeper
27

Podpisuję sie obiema rękami - nie wiem kto wpadl na ten pomysl, zeby zakonczenie Sagi interpretowac tylko w ten sposob. Dla odmiany, inne choc w pewnych wzgledach podobne, zakonczenie trylogii husyckiej nie daje takich mozliwosci roztrzasania co tam sie wlasciwie stalo na koncu - wszystko jest jasne i klarowne.

Towarzysze Wiedzmina - wiadomo jak bylo. Viglefortz - proste. Emhyr i sytuacja polityczna po wojnie - sporo sie mozna bylo domyslic. Ale Ciri, Yenefer i Geralt? Kazdy czytelnik ma wlasna wersje i to jest moim zdaniem w Sadze najpiekniejsze.

08.10.2013 22:16
odpowiedz
keeeper
27

Nie wiem, co to jest, ale zawsze jak myrmekochoria napisze coś o jakiejś grze, to ja akurat w to grałem i pozycja należy do moich ulubionych.

Z Sudeki zaposnalem sie dzieki plytkom dolaczonym swojego czasu do Clicka. Bylo to moje pierwsze podejscie do jrpg w stylu Final Fantasy (w ktorego zadna czesc wciaz nie gralem, nad czym troche ubolewam) i bylo to spotkanie na tyle udane, ze gra wciagnela mnie bez reszty.

Od samej skomplikowanej fabuly, po swietne animacje walk, areny typowo jrpgowe, rozwoj postaci, ciekawe ich rozmowy, slowem - wszystko dawalo rade! Nie powiem, zebym podchodzil do tematyki tak gleboko i politycznie jak myrmek.. ale roznice w podejsciu miedzy Sudeki, a zachodnimi Gothicami czy Dark Messiah (ciezko mi znalezc inne porownania..) czuc z miejsca - nic nie jest takie jak sie wydaje a landrynkowy swiat jak z produkcji dla dzieci to tylko pozory. Stop! Mam! Beyond Good nad Evil - chyba temu najblizej do Sudeki (ps. Jade jednak mocniej zapisala sie w mojej pamieci niz bohaterowie Sudeki).

11.09.2013 18:07
odpowiedz
keeeper
27

Ultra-gniota Dredd?

Nie przesadzasz waćpan? Ja rozumiem, że taka forma gdzie bohater ani na moment nie odslania twarzy a cała akcja rozgrywa sie w jedym budynku nie musi sie kazdemu podobac. Ale zanim zacznie sie uzywac takich epitetow dla bogu ducha winnej produkcji polecam zapoznanie sie z filmami, ktore daleko bardziej zasluguja na takie oceny, np. Griffin Attack czy 1 million BC.

26.08.2013 08:56
odpowiedz
keeeper
27

Była taka gra która dawala wiecej mozliwosci - Majesty z 2000r., ale to sim wiec nie podchodzi. Tym niemniej podpisuje sie pod artykulem obiema rękami :-)

22.08.2013 12:54
odpowiedz
keeeper
27

Owszem, za dobrą grę warto dać i 50zł i wiele więcej. Jest tylko jedno ale - konkurencja. Jesli będę sie dobrze bawil zarowno przy grze za 56zł jak i przy takiej za 3 czy 6zł to wybor jest prosty.

W swoim życiu nie mialem wiele stycznosci z jrpg (pewnie dlatego, ze nigdy nie ciagnelo mnie do konsol), moge wymienic tytuly w ktore gralem na palcach obu rąk (a te, ktore udalo sie skonczyc na jednej) i choć na zadnej sie nie zawiodlem to w ciemno kupowal nie będę (juz nawet na Ouya FF3 oferuje iles tam czasu darmowej gry).

20.08.2013 23:41
odpowiedz
keeeper
27

Wiem, że było taniej ale dla mnie 28zl to wciaz nie jest atrakcyjna cena za gre na (w moim przypadku) tablet gdzie gram okazjonalnie. Tym bardziej, ze nawet demka nie ma wiec jest szansa, ze mimo pochlebnych recenzji gra mi sie nie spodoba i kasa w bloto.

20.08.2013 18:23
odpowiedz
keeeper
27

Ech, już dawno bym w to zagrał gdyby nie ta cena z kosmosu. :-(

20.08.2013 13:19
odpowiedz
keeeper
27

Fajna lista, choć sam mam o wiele dłuższą. Co do klienta YT to polecam TubeMate - wyswietla mniej reklam i pozwala pobierac filmy na urządzenie (niestety zablokowany przez Google, trzeba samemu pofatygowac sie na ich strone po plik apk).

SolidExplorer jest faktycznie wart swojej ceny, a za to jak dziala w trybie panoramy to dalbym nawet 2x wiecej.

Zamiast Evernote uzywam prostszego Google Keep, ale to kwestia gustu.

Co bym dodał?
+Aqua Mail - klient poczty
+Pocket - archiwizowanie ciekawych artykułów (jak np. ten :))
+Czytnik Rss (ja uzywam i polecam prosty, tani i superszybki D7), choc rssy lepiej sie na tablecie przegląda
+Przegladarka (Smartfon - Opera Mini, Tablet - Dolphin)
+Komunikator IM+ Pro - jeden program a zbiera kontakty ze wszystkiego (fb, g+, gg, jabber, skype i wiele innych), niezbyt tani ale wart ceny (jest tez wersja darmowa bez skype i paru innych)
+Shazam - slyszysz piosenkę i nie wiesz kto spiewa ani jaki tytul? Shazam ci powie :-)
+Wifi file transfer - i juz nie trzeba kabelka byc cos przeslac miedzy pc, tabletem i smarfonem

02.08.2013 12:54
odpowiedz
keeeper
27

O tak, Królowa jest warta wspomnienia szczególnie za mocną muzykę. I za Alliah, która wypadła niesamowicie przekonująco w swojej roli. Ale do pierwszej dziesiątki bym tego nie wpuścił (policzmy: 3 Underworldy, Blade, Wywiad, Wampiry bez zębów, Dracula, Priest.. hmm moze jeszcze da sie wcisnac o ile zadne z artykulu mi nie podejda).

02.08.2013 12:32
odpowiedz
keeeper
27

Nic dodac nic ująć, wszystko wypisane jak na dłoni, dobry tekst - zgadzam sie w 100%. Moze wspomnialbym jeszcze o modach, ktore potrafia rozgrywke wywrocic do gory nogami, ale to w sumie wielu gatunków dotyczy.

Przyjrzyjmy się zagadnieniu z drugiej strony - za co crpgów nie lubimy?

Punkt 1 - zabugowanie, rolplaye sa na to narażone o wiele bardziej niz inne gry.

Punkt 2 - praktycznie zawsze bohater jest masowym mordercą i malo ktora gra pozwala na jej przejscie w pacyfistyczny sposob (z pamieci wymienie tylko Planescape i pierwsze 2 Fallouty, gdzie naprawde nie trzeba zarzynac wszystko jak leci dla XPków). A chcialoby sie moc wiele gier przejsc po cichu/przegadac przeciwnika czy liczac na farta uciekać i patrzeć jak przeciwnicy pechowo sami giną (genialny trait Jinx z Fallouta 2!).

01.08.2013 21:46
odpowiedz
keeeper
27

O! Lubie te klimaty I wielkie dzieki za pare swiezych tytulow, ktorych nie znalem.

Jesli chodzi o mnie to pierwsze miejsce zajmuja oba pierwsze Underworldy, ktore traktuje jak jeden film I jest to dla mnie gotycka opowiesc typu Romeo I Julia opowiedziana w nowczesny I niezapomniany sposob.

Zaledwie o wlos przegrywa z filme powyzej Wywiad z wampirem - niesamowicie zrobiony, doskonala muzyka, genialne aktorstwo, cudowna historia. W sumie obiektywnie przebija Underworlda tylko ze film z Kate Backinsale jakos bardziej trafia w mije gusta.

A trzecie miejsce dla komedii z Leslie Nilsenem - Wampiry bez zebow. Wlasne za samego komika I za to, ze nie tylko smieszy ale robi to w dobrym stylu.

Jest jeszcze Blade I za swoje podejscie w stylu mmrocznej siekaniny trzeba mu oddac hold. Bo to dobry film na wieczor jest, szkoda tylko, ze trzeciej czesci nie da sie powaznie ogladac (I nawet Jessica Biel tu nie pomoze).

Zeby bylo sprawiedliwie - Draculi wciaz nie widzialem, jeden z paru klasykow ktore trzymam na. Specjalna okazje.

13.07.2013 08:53
odpowiedz
keeeper
27

Fajnie, że przypomniales starego dobrego Firefly. Oglądałem całość z rok temu, samemu chcąc się przekonać czy serial zasługuje na takie uznanie wsrod fanów czy też może słusznie został zdjety z anteny. Szczególnie podobało mi się połączenie scifi z westernem, tak rzadkie a jednak tak udane - nie było tam rzadnych technicznych gadżetów tylko stare dobre rewolwery (fakt, że z deka unowoczesnione), ciekawa załoga i dzikie planety.

Podobny los co Firefly przypadł w udziale równie ciekawemu StarGate: Universe, gdzie zburzenie klasycznego motywu scifi nie przysporzylo mu popularności.

Co do Kowboya Bebopa - oglądałem pierwszy odcinek, starczy, dziękuję. Ani do Firefly, ani do Full Metal Alchemist startu to to nie ma.

05.07.2013 20:44
odpowiedz
keeeper
27

@Paul12

Polecam pewien eksperyment - weź szklaną butelkę, napełnij całkowicie wodą i szczelnie zakręc. Następnie włóż do zamrazalnika na noc. Rano zobacz jak to wygląda i pomyśl sobie, ze to samo dzieje się z każdą komórka żywego organizmu w niskiej temperaturze.

Aktualnie testowane są substancje, które zapobiegają pękaniu ścianek komorkowych, ale są one toksyczne - więc jedyna różnica, że czlowiek umrze od trucizny a nie zamrozenia. Co nie zmienia faktu, że Disney zamrozil się kiedy ta dziedzina nauki była daleko mniej zaawansowana i na 99.(9)% jest trupem. Zostawiam trochę niepewności, bo widzialem Piąty Element ;-)

05.07.2013 18:27
odpowiedz
keeeper
27

Dobry film, klasyka tamtych lat. Ale zamrażania ludzi (i ich późniejszego udanego rozmrażania!) dzisiejsza technologia nie opanowała - to by był dopiero przełom!

28.06.2013 12:50
odpowiedz
keeeper
27

@Awgwa - O co to to nie! Aribeth pięknie wykreowano w jedynce NwN i jej historia była głównym motorem, który sprawił, że skończyłem grę (i to nie raz..), zaś potem spierdzielono to wszystko w Hordes.., przede wszystkim zakładając, że bohater, który tam występuje pochodzi z dodadku SoU, a nie podstawki.

Poza tym, może i było pare fajnych wątków kiedy Aribeth była już właściwą towarzyszką, ale zobaczyłem je tylko cheatom bo pod koniec jej wątek się zawiesił (juz takie Hordes.. jest..), ale do Viconii z BG2 spoooooro jej brakowało i zmarnowano jej potencjał. Jeśli chodzi o pomocnika to Deekin był bezbłędny, ale to jednak facet, tu zaś mowimy o kobietach więc NwN odpada.

NwN 2 z kolei to Shandra - z początku mnie irytowala, ale podobalo mi sie jak w ciagu gry z byle wiesniaczki zrobila sie mistrzynią mieczy. Tylko, że.. no właśnie - ci co grali wiedzą o co chodzi...

A numerem jeden jest bezapelacyjnie Anna z Planescape. A jak komuś nie pasuje to niech się skurl szpicuje! ;-)

06.06.2013 16:42
odpowiedz
keeeper
27

Słusznie - gra na raz, ale za to jaki raz! :-)

Jedna z tych gdzie naprawde opłaca sie inwestować w umiejętności zlodzieja/zabójcy - pod koniec czułem sie jakbym gral w Thiefa! Naprawdę swietne lokacje (jaskinia z robakiem malo mnie o zawał nie przyprawila jak tam wpadlem za pierwszym razem :-) ), ciekawe umiejętności + rozne style gry, wiele interkatywnych elementów otoczenia i "devil inside" robią z niej tytuł w który i dzisiaj warto zagrać, tym bardziej, że grafika wcale nie odstrasza jak sugeruje autor.

05.06.2013 12:43
odpowiedz
keeeper
27

BG to przede wszystkim fabuła i postacie, IWD to klimat i walki. Świetna gra i jest duża szansa, że ci sie spodoba - zainstaluj, spróbuj, przejdź kilka lokacji - jeśli uznasz, że brak interakcji między postaciami ci nie przeszkadza to przejdź do końca, potem zajrzyj na drugą część i dopiero wtedy myśl o WoBG. Tym bardziej, ze oba Icewindy to dzieła skończone, a w World.. wciąż łatane są bugi i odczekać nie zaszkodzi.

Inna sprawa, że z Icewindami immersja jest najpełniejsza w zimie, kiedy za oknem szaleje sniezyca :-)

05.06.2013 12:01
odpowiedz
keeeper
27

Bo chciałoby sie po ukonczeniu gry zatrzymac swoją wypasiona drużynę i nastepnym razem zagrac nia w trybie Serce Furii gdzie byle poczatkowy goblin ma 100HP i poczuć sie z miejsca, ze kierujesz polbogiem z bandą zakapiorow, a nie drużyna nerdów, ktorzy dopiero co odstawili kostki, zarzucili przescieradla na plecy i ruszali szukac Przygody :)

Smiejcie sie lub nie, ale to jest wlasnie najwieksza zaleta BG2 w stosunku do jedynki, gdzie poczatkowe zagrywki taktyczne sa okrutnie ograniczone i sprowadzają sie do quickload kiedy glibbedringowi siądzie krytyk, oraz spania po kazdej walce coby drużynowy czarodziej mogl przypomniec sobie te dwa magiczne pociski i pajeczyne. :-)

04.06.2013 19:49
odpowiedz
keeeper
27

Ech, ledwo przed miesiącem skonczylem BG2 z dodatkiem (po raz 8my..) wiec trzeba z roczek odczekac na powtorke z rozrywki, ale jak juz to pewnie wlasnie toto wyprobuje. W IWD zawsze brakowalo mi bardziej zzytej druzyny, zas w BG2 lodowych klimatów i pustkowi, wiec teraz powinno byc idealnie :-)

A poki co to czekam jak ten głupi az wyjdzie BG Enhanced na Androida, bo o ile na PC mam swietne mody to z radością poswiecilbym kikka GB miejsca na tablecie, zeby sobie przypomniec stare dzieie. Szczególnie teraz, kiedy jestem za granicą i brak dostępu do blaszaka.

Ps. Te wyliczenia to chyba nie całkiem dokladne. Pamietam, ze BG 1 z dodatkiem miałem na 5CD=ok 3gb, ICW na 2ch=1.2Gb (oba z eXtra gry) a BG2 zajmowalo nie mniej jak 4.5GB z dodatkiem, wiec wychodzi z 9GB zamiast 7miu. Popraw mnie jesli masz to teraz na dysku, bo moge sie mylic.

03.06.2013 10:37
odpowiedz
keeeper
27

Eee tam nie ma co narzekać - nie każdy musi przeglądać codziennie cały internet. Liczy sie to czy wpis jest dobry czy nie, a to w ilu miejscach go znajdziemy to już widzimisie autora. Jakoś mi nie przeszkadza, że wiedzmińską sagę mogę kupić w każdej księgarni, a nie tylko jednej kolo mieszkania Sapkowskiego..

Co do samego tematu to zgadzam się - grupa odbiorców jest znacznie mniejsza niż dla takich Złych Ptaków i wlasnie przez to gra musi byc droga. Ale też niektórzy ewidentnie przesadzaja i pchają sie w piractwo (tj. zbojecka cena FF3, gdzie gra jest stara jak świat, dawno zyski przyniosła, teraz na szybko ją przeportowano by doić kasę) - nie wyobrażam sobie wydania wiecej jak 7$ na gre na tablet (a nawet mniej jesli chodzi o smartfony). I wlasnie dlatego iPadowcy mają WalkingDead, KOTORa, BG Enhanced i pare innych cacek na ktore fani androida będą musieli długo poczekac albo w ogóle obejdą się smakiem. Bo hajs musi sie zgadzać.

30.05.2013 17:25
odpowiedz
keeeper
27

A kto pamieta starenkie divine divinity gdzie do ekwipunku mozna bylo schować prawie wszystko, w teorii nawet meble jak szafa (przeszkodą był tu udźwig a nie brak interakcji)?

Jedna rzecz, ktora bardzo pozytywnie zaskoczyla mnie w pierwszym Gothicu to wlasnie takie duperelki, ze jak widze ognisko to moge na nim upiec mieso, na laweczce usiade, a bron wykuwalo sie po koleji używając paleniska, kowadla, wiadra z wodą i oselki. Swietnie to na klimat gry wplywa!

Z TES tylko w Morrowinda znam i tam tez czekala mnie spora niespodzianka, ale glownie w dziedzinie magii - naprawdę niewiele bylo ograniczeń w tworzeniu takich zaklęć jakie sie wymarzylo.

Bloodrayne - tutaj trupy nie znikaly, krew nie wyparowywala - posoka odddzialywala na sciany bardzo malowniczo i po dobrej jatce strach bylo sie rozgladac po pomieszczeniu. Ręka, noga, mózg na ścianie.. ;-)

27.05.2013 16:15
odpowiedz
keeeper
27

Bo wszystko zalezy od rodzaju gry i tego co po niej oczekujemy - w takim Quake przeciwnicy maja byc mocni, opancerzeni, szybcy i celni, nie potrzeba im dodatkowych motywacji poza paroma skryptami z zachodzeniem gracza od tyłu. Z kolei w Simsach rozrywka płynie z samego obserowania jak poczynają sobie nasi pupile i tam chciałbym żeby byli oni jak najsprytniejsi. Wrogowie z reguły mają jeden cel - "die hard", zginąć w efektownej walce co da nam satysfakcję. Co innego eNPCe, towarzysze naszego bohatera - tu chcemy być zaskakiwani, najlepiej inaczej z każdym nowym podejściem do gry, nie chcemy by ginęli głupio, zatrzaskiwali się w ścianach i gubili ścieżki.

Minecraft mnie nie porwał - a wspominam go tutaj dlatego, że jego tworca tym razem biedzi się nad nową produkcja (0x10^23 o ile mnie pamiec nie myli), ktora może być pod względem AI przełomowa. Z tego co wiem w grze jest wewnętrzna konsola, na której sami grający mogą mieć możliwość wbijania się w odizolowany kawałek kodu gry, pisania ulepszeń statku i skryptów jego zachowań. Nie podniecają mnie minecraftowe królestwa Gondoru, Hogwarty czy inne konstrukcje, ale jeśli gra będzie wymagająca, a mimo to ktoś zrobi w statku taki mini SkyNet samogrający w grę na poziomie przeciętnego usera to długo się bedę zbierał z podłogi. Zakładając oczywiście, że nie mylę się co do konstrukcji w/w gry.

Marzy mi się gra RPG w której nie tyle sterujemy postacią, co jesteśmy jej aniołem stróżem - dajemy jej sugestie, zachęcamy albo odżegnujemy od pewnych pomysłów bawiąc się w niewidzialnego, niematerialnego strażnika. A bohater, któremu pomagamy (przeszkadzamy? - bo czemu nie?) słucha nas, albo i nie, uczy się nam ufać (albo wręcz przeciwnie..) i nie robi ponownie raz popełnionych błędów. Nie kryję, że pomysł narodził się podczas gry w stare Majesty z 2000r. - symulację królestwa fantasy na wzór Simsów połączonych z Warcraftem 2. Wielokrotnie przeszukiwałem czeluście internetu by nie bacząc na prawa autorskie zdobyć dostęp do silnika gry, częsci odpowiedzialnej za skrytpy kierujące naszymi podwładnymi i następnie zmienić go nie do poznania dodając wielorakie zachowania, często całkowicie zbędne dla rozgrywki byleby tylko ze zwykłej symulacji pozwalającej nasyłać rycerzy na trolle stworzyć prawdziwe miasto, ktore żyje i się rozwija samo z siebie. Być może kiedyś developerzy będą się chwalić samodoskonalącym się AI, tak jak kiedyś takim featurem stały się dzwięk przestrzenny czy fizyka obiektów. Oby.

12.05.2013 20:26
odpowiedz
keeeper
27

Nieumarli zaraz za krasnoludami, a na równi z elfami byli jedną z najklimatyczniejszych ras. Demonami też się fajnie pogrywało, ale ludzką kampanię i w części 1 i 2 odwaliłem już tylko dla skończenia gry w 100%, jakoś niczym mnie nie zaskakiwali - klasyczne jednostki, taka sobie historia, słabe wczucie w klimat w porównaniu z resztą.

Co do zarzutu o zbytniej łatwości gier to przecież to zależało tylko od grającego - to jasne, że niektóre zespoły spisywały się lepiej od pozostałych - sam wybierałeś ekipe na początku misji i raz poznawszy siłę danej jednostki mogłeś ją zwyczajnie zastąpić inną, słabszą jeśli uważałeś, że tamta burzy blans. Stolicę, w zależności od jednostek można było zdobyć w 10ciu turach, albo w trzecim podejściu, po tym jak dwukrotnie drużyna już uciekała z pola bitwy. Do tego akcje takie jak paraliż działały w obie strony - mnie okrutnie wnerwaiły zespoły typu kraken + syreny. Jak się rybek nie wybiło w pierwszej turze to w zasadzie można było wczytać save, w szczególności w początkowej fazie gry.

11.05.2013 13:31
odpowiedz
keeeper
27

Zależy czy na profesje wybrales maga czy wojownika, w pierwszym wypadku życie jednostek nie regeneruje sie pomiędzy turami i pancerz jest wazny. Skalnego zatrzymywalem, zeby wciaz zadawal obrazenia od ziemi, duze ale pojedynczej jednostce. Do tego szybko awansowal i zadawal obraznia porównywalne z Synem Ymira, tez mial sporo hp, tylko brak odmrozen i niska inicjatywa. Ale dzieki temu alchemik/arcydruidka* decydowali czy dolozyc na koniec tury wszystkim przeciwnikom po 100 czy tylko jednemu za 250, z resztą na dlugich mapach i tak syn burz zadawal z arcydruidka po 250 kazdemu pod koniec, wiec skalny byl tylko na wypadek czyjejs odpornosci na powietrze.

Zarowno magiem jak i wojownikiem sie fajnie grało, ale lucznikiem tylko u elfow sie decydowalem i nieumarlych (wampir).

*alchemik lepszy bo daje drugi atak, a arcydrujdka i tak nie zwiększy dmg ponad 250, co olbrzymy osiagaja calkiem szybko (pomijajac burzowe)

11.05.2013 07:00
odpowiedz
keeeper
27

Grałem tyle razy, że przetestowalem chyba wszystkie opcje, z czego najskuteczniejsza byla ta z bohaterem - wojownikiem pośrodku, alchemik za nim, wladca burz z jednej strony zaś z drugiej kamienny olbrzym zastopowany w ewolucji. Z kolei Syn Ymira najlepiej sprawdza sie w zdobywaniu stolicy - obrażenia od lodu jakie zadaje nie sa redukowane przez pancerz Strażnika, a potrafią byc spore.

Pustelnicy tez daja rade, ale szybko robi sie nudno. A z wojownikow to tylko krasnoludzki krol wart jest uwagi, pancerz dobrze ich chroni i nie gina tak czesto.

09.05.2013 09:46
odpowiedz
keeeper
27

Komu serce mocniej nie zabiło, kiedy w czasie walki orkiestra wzbijała się na wyżyny swoich umiejętności. Kto raz zagrał, ten nigdy nie zapomni tego szalonego bębnienia, śpiewających chórów, a nawet tekstów zaklęć vide "Ignis demonija!"

Jestem fanem turówek i uwielbiam zarówno Heroes od 3 do 5 (w 6 jeszcze nie miałem przyjemności grać), każdą odsłonę King's Bounty jak i Disciples 1&2, ale to właśnie tę ostatnią darzę największą sympatię - właśnie za wykreowany świat, fabułę, klimat i statyczne-taktyczne walki.

O ile jedynka pięknie wyewoluwała w dwójkę, to dalej jest raczej na minus. Piszę raczej bo sam nie grałem - widziałem jak poczyna sobie kumpel, do tego intro bardzo mnie rozczarowało - lektor tak się spieszy z czytaniem tekstu, że nie idzie się wczuć. No i przede wszystkim - w trójce brakuje Klanów, a to moja ulubiona nacja i bez ich opowieści gra jest niekompletna.

A tak z ciekawości - czy jest tu ktoś, kto przeszedłszy Discoples 2 jedną rasą od razu nie zaczął gry kolejną? Wątpię :)

21.04.2013 11:30
odpowiedz
keeeper
27

O o o! I love this game! I love this game! - jakby powiedział Sid z Epoki Lodowcowej. :-)

Świetna zabawa, doskonały humor i zróżnicowanie postaci. Aż mi smaka zrobiłeś coby na powrót zainstalować. Nigdzie indziej szybowanie z jetpackiem nie dawało tyle radochy, a pożeranie wrogów, którzy wcześniej dawali się we znaki tyle satysfakcji! Ciekawe, czy pojawiły się jakieś mody poprawiające grafikę, w ogóle przydałby się pełnoprawny remake HD.

05.04.2013 00:50
odpowiedz
keeeper
27

Stety czy nie ja przygodę z pustkowiami zacząłem od sequela (tez CDA) i byl to mój najpierwszy cRpg w ogóle. Kompletnie mnie oczarowal i nie puscil póki nie zobaczyłem napisów końcowych. A i potem jeszcze sporo włączyłem się koło San Francisco toczac samodzielną krucjatę przeciwko obcym i mutantom.

Od jedynki za pierwszym razem się odbilem - pogralem troche, a tu nagle Game Over - bo trzeba sie spieszyć z dostawą wody. Ach, parafrazując Gargamela - Jak ja nie cierpię takich gier na czas! No, ale dobra, trochę czasu minęło, znów podeszlem i udało sie skończyc ale szalu nie było - do dwojki daleko, nie ta liga - bardziej ubogo, mniej ciekawie - nie wciagnelo mnie, mowiac krótko.

Potem jeszcze byl Tactics, z genialnym rozwinięciem systemu walki turowej i podrasowaną grafiką, ale w koncu się nudzil. W najnowsze wersje 3d nie grałem i jakoś mnie nie kusi.

Dlatego Fallouta cenie przede wszystkim za to, ze stworzył podwaliny pod niesamowity sequel.

29.03.2013 14:10
odpowiedz
keeeper
27

Można z gry dowiedzieć się kiedy toczy się akcja w porównaniu z singlowymi Neverwinterami?

28.03.2013 21:35
odpowiedz
keeeper
27

Podobala mi sie wstawka o Combofixie - sam się nauczylem tego używać jak mi sie jakis - nie bójmy się używać tego słowa - syf na pendrivach poukrywał i nie moglem zaznaczyc opcji "pokaz ukryte pliki". Combofix mi z tym pomógł, ale fakt - trza czytac co tam jest napisane.

A z wlasnej eksperiencji dodam, że największym zagrożeniem dla komputera są rodzice - wchodzą na wszystko co popadnie, akceptują kazdy formularz, podlaczaja pendrivy, które nie wiadomo gdzie wczesniej byly itp. O ile sam bez antywira spokojnie daje sobie rade to jak gdzieś wyjeżdżam to ochrona zostawiona musi byc.

27.03.2013 19:28
odpowiedz
keeeper
27

Też sie obawialem koniecznosci stałego bycia online ale jak sie okazało na przykladzie niedawno zakupionej gry Kings Bounty: Wojownicy Północy mozna grac offline.

Poza tym ciezko jest sie przestawic z pudełek na cyfrowe wersje, napewno pomagaja w tym osiągnięcia i automatyczne aktualizacje. Fajnie tez jest miec dostep do całej swojej biblioteki z dowolnego miejsca. Co zas niepokoi to fakt, ze płacimy za usługę, nie za produkt. Majac w domu oryginalną płytkę z gra, tez mozemy sciagnac jej kopie z torrentów i (nie wglebiajac sie zbytnio w legalnosc takiego procederu) i czuc się z tym uczciwie. Jesli zas Steam nagle zbankrutuje, czy w jakis drastyczny sposob zmieni politykę to zostajemy z niczym, a ceny gier (bez promocji) sa nierzadko wyższe niż tych w pudelkach...

Dlatego poki co ze Steamem pogrywam ostroznie i trzymam tam tylko gry z Cdaction, plus wspomnianą wczesniej Kings Bounty - moj pierwszy zakup.

27.03.2013 18:56
odpowiedz
keeeper
27

Eeej, spoiler alert! :)

A tak na powaznie to takie kino od ktorego nie oczekujemy absolutnie niczego tez ma swoj urok.

Fanklub na Filmwebie? Poważnie?

26.03.2013 21:39
odpowiedz
keeeper
27

A tak ogólnie - jeśli wlaczylbym tą grę nie wiedząc co to za tytuł to da się poznać, że akcja dzieje się w Fearunie? Są jakies powiązania z poprzednimi grami/książkami z tego uniwersum? Potwory te same, ktore można bylo spotkac w Baldurach czy Neverwinterach, czy moze poudziwniali? Co z mechaniką - jest Traco, Thaco, klasa pancerza - im niższa tym lepsza?

25.03.2013 18:51
odpowiedz
keeeper
27

Łoker nawet nie strasz!

...ale kto wie, moze za pare lat spojrzymy na dzisiaj i powspominamy jak było pięknie. A cennik bedzie wygladal np. tak:

Diablo 5 - 20E
Diablo 5 (które działa! jeden akt) - 30E
Diablo 5 (które działa i się nie wiesza! jedna postać "do wyboru", jeden akt) - 40E
Diablo 5 (wszystkie postaci, jeden akt) - 50E
Diablo 5 (działa! wszystkie postaci! wszystkie akty!) - 100E

24.03.2013 20:00
odpowiedz
keeeper
27

Sytuacja jest jaka jest dzięki rozwojowi internetu - kiedys robiono tylko porzadne dodatki, bo gdyby na CD albo lepiej - DVD wpadowano kilka tekstur razem o wadze 10mb to wszyscy by to wysmiali. Bylo sporo miejsca to trzeba było to zapełnić, a problem z aktualizacjami (pamiętacie patche dodawane do płytek z magazynów o grach) sprawial, ze gotowy produkt byl faktycznie gotowy, a dodatek solidny, dodajacy wiele do rozgrywki.

Problemem jest ustalenie ile to 100% gry. Niby uczciwie jest powiedziec, że to ta czesc, która powstala do czasu premiery wiec np. Capcomowe czy MassEffectowe dlc zawarte juz na plycie zakrawa na bezczelność. Ale jeśliby to samo zrobiono tuż po premierze to wszyscy byliby zadowoleni mimo, że tez trzeba byloby za to zapłacić. Dlatego to ten, kto wyklada kasę - producent, ustala ile ma byc w podstawce, a ile w DLC licząc sie jednak z tym, że jeśli przegnie to "zarobi" takze negatywny PR.

Dlatego spojrz na Obliviona, a potem na Wiedzmina. Znowu na Obliviona i jeszcze raz na Wiedzmina. Wiedzmin moglby byc taki jak Oblivion, ale nie ma zbroi dla konia. Spójrz na dół i w górę. Gdzie jesteś? Jesteś w sklepie, a na polce jest Wiedzmin oraz Oblivion. Spójrz jeszcze raz i włóż jedną z nich do koszyka. Wszystko jest możliwe ale ja wybralem Wiedzmina. Mimo, że nie potrafi siedzieć na koniu.

24.03.2013 17:53
odpowiedz
keeeper
27

Ostatnimi laty nie kupuję dużo nowych gier, zajrze od czasu do czasu co tam w CDA dodali albo przypomnę sobie cos z mojej kolekcji z sezonu 2000 - 2008, kiedy slonce bylo goretsze, trawa zielensza, a gry robione uczciwie.

Tak czy inaczej o mikroplatnosciach slyszalem ale byly gdzies tam daleko, malo mnie obchodzily. Do czasu kiedy kupiłem sobie Majesty Antologia za 29.99zł.

Instaluję, włączam i widzd tam opcje sklepu gry - klikam z ciekawości i sie okazuje, ze za pakiet ulepszeń kuźni musze doplacic 6EUR, a pare dodatkowych mapek drugie tyle. Pomyslalem sobie, ze mogliby dac mi przynajmniej buzi przed wydymaniem mnie...

22.03.2013 21:14
odpowiedz
keeeper
27

Age of Empires 2 - pierwszy RTS, przeskok prosto z pegazusa - A co to w ogóle jest gra strategiczna?
Heroes 3 - co do cholery, nic tu sie nie rusza!?
Quake 3 - dobra brat, ja chodze ty strzelasz!
Fallout 2 - ktoś w grze do mnie przeklina? i to po angielsku!
Baldur's Gate 2 - ale jak to, romanse w grze komputerowej?
Gothic - ej, ktos pomieszal Baldura z Quakiem, to tak mozna?
Larry 7 - chyba widzialem kawałek sutka! Kosmos!
Commandos - to chyba tylko dla masochistow! Tego nie mozna przejść!
Thief - juz nigdy nie gram po nocy!... join us.... join us....
The Longest Journey - przygodówka wciąga jak RPG, niesamowite!
Icewind Dale - jeszcze nigdy dźwięk wiatru nie byl tak realistyczny, ciarki murowane

To moje gry legendy (z tym, że Commandos 2), ale wciaz tylko Heroes 3 i BG2 lubie sobie przypomnieć, dla mnie nic a nic sie nie zestarzały.

19.03.2013 15:29
odpowiedz
keeeper
27

Wiele z tego pamietam, Zlote Miasta to moj faworyt, ale i tak najlepszą wieczorynką pozostają przygody Myszki Miki i Kaczora Donalda :)
(oczywiście z czasów, kiedy Disney jeszcze potrafił robić bajki dla dzieci)

18.03.2013 23:04
odpowiedz
keeeper
27

Poszukaj demka kickstarterowego Dungeonland - zupelnie jak DK, rozni się tylko nazwą (licencja) i nowymi stworkami. Impire też prezentuje sie smakowicie - poki co czekam na jakąś wyprzedaż.

A sam DK2 to klasyk nad klasykami - jedna z wielkiej trójcy strategii jakie pierwsze zagościły na moim pierwszym wlasnym pececie, zaraz obok Age of Empires 2 i Heroes 3. I do tej pory nie dam rady powiedziec, przy ktorej z nich bawiłem się najlepiej.

12.03.2013 00:23
odpowiedz
keeeper
27

O! Uwielbiam ten film! Drugi po Wysypie... (nie tak znowu strasznym jak prawisz, Bill Nighy zawsze podnosi ocenę) film o zombie gdzie apokalipse potraktowano z przymrużeniem oka jaki widzialem. I do tej pory nie znalazłem nic lepszego, choć muszę przyznać że pokladam wielkie nadzieje w Warm bodies.

Harrelson to klasa sama w sobie, ale warto tez wspomnieć o roli Billa Murray'a - świetny epizod!

Zombieland w trzech słowach - Familijny film katastroficzny ;-)

04.03.2013 19:07
odpowiedz
keeeper
27

Chyba nigdy nie znudzi mnie czytanie artykułów/recenzji Journey :-)

Jest to chyba jedyny tytuł, ktorego prawdziwie zazdroszczę posiadaczom konsol. I choć te dwie godziny rozgrywki moglbym sobie rownie dobrze obejrzec na YT to jednak podejrzewam, że jedyne co bym w ten sposób osiągnął to calkowite zespoilowanie gry i zepsucie wrażeń.

Nic to, pozostaje nadzieja, ze ktoś kiedyś przeportuje to na PC, bo dla jednej, całkiem krótkiej gry konsoli nie kupie.

A może jednak...

25.02.2013 23:47
odpowiedz
keeeper
27

Zastanawiam się po powoduje w ludziach takie jeżdżenie po filmach co najmniej średnich. Być może opis problemu i rozwiązanie znajduje się w 4 odcinku 15 sezonu serialu South Park, ale jest też inna hipoteza - Autor powyższego tekstu zwyczajnie za mało obejrzał NAPRAWDĘ ZŁYCH filmów. Tak kiepskich, że robią się przez to nawet ciekawe!

Zastanawia mnie jakby wyglądała recenzja Kroniki, gdyby wcześniej potraktować się np. Griffin attack i dołożyć Battleplanet...

Jak chce się być krytykiem filmowym, to trzeba mieć porównanie, a nie szprycować się najlepszymi hitami, by potem obsmarować bogu ducha winnych Jumpera i Pusha, które może i nie powalały wykonaniem ale były uczciwie zrobione i warte obejrzenia.

IMO Kronika filmem złym nie jest, a z pewnością nie tak złym jak przedstawiono to powyżej - była trójka różnych bohaterów i każdy miał inną rolę, aktorzy zagrali wiarygodnie jak na nieznane nazwiska. Fakt, że wątek miłosny wprowadzono chyba tylko by pozyskać fanów Zmierzchu, ale da się to przeboleć. Z drugiej strony Kronice sporo brakuje do klimatu Cloverfielda i nieuczciwie jest wpychanie tych dwóch do jednej ligi.

25.02.2013 23:21
odpowiedz
keeeper
27

Ralpha jeszcze nie miałem przyjemności obejrzeć ale polecam co innego - Roman Barbarzynca. Świetna animacja, kupa śmiechu i absolutny przymus obejrzenia dla fanów muzyki metalowej ;-)

25.02.2013 21:26
odpowiedz
keeeper
27

Oglądałem ten film kolo rok temu temu, z kumplem, który wzorem prawdziwego faceta na nim zasnął ;-)

A ja? Podobał mi się i to nawet bardziej niż przypuszczałem, w tym stopniu, że gdyby ktoś po seansie spytał się mnie: Gdzie jest mała dziewczynka?
-Spuscilbym głowę, pokazałbym palcem na siebie i cicho powiedział: Tu jest mała dziewczynka...

25.02.2013 20:05
odpowiedz
keeeper
27

Grało się... Niestety z pirackiej płytki niewiadomego pochodzenia, z rysą zawieszajacą rozgrywkę gdzies pod koniec więzienia. Fajnie by bylo gdyby wydano remake na androida, a tym samym na nadchodzącą Ouye, ktora wydaje sie byc idealną mini konsolką na takie właśnie produkcje.

24.02.2013 16:34
odpowiedz
keeeper
27

Podobne odczucia - swiat fajnie wykreowany, widoczna technlogia przyszłości przenikajaca sie z zepsuciem i brudem. Niezly pomysł na podróż przez srodek planety (choc w rzeczywistości wysmiano by pewnie kazdego, kto by cos takiego na serio proponowal). Co mi sie jednak nie podobało to Kate Backinsale, ale nie zrozumcie mnie źle - to jedna z moich ulubionych aktorek (a Underworld nie ma sobie rownych), ktora w ogóle nie pasowała mi do swojej roli tzw. "zimnej suki/fanatyczki" z którą Sharon Stone poradziła sobie znkomicie.

Ktos wie może jaka była jej motywacja pod sam koniec - kiedy wszystko bylo juz pozamiatane - zeby nadal probowac zabic głównego bohatera? Jeśli fanatyzm to ja tego nie kupuje.

No i też brak mi humoru obecnego w wersji z Arnim (np. postać Benny'ego).

21.02.2013 23:40
odpowiedz
keeeper
27

Ciałem jak glupi w Diablo 1 na informatyce w podstawówce, na dwójce zarywalem noce - wpierw w singlu, potem multi. A D3. Zaglosowalem portfelem i je zignorowalem - jak dla mnie prawie 200zl mozna żądać za gre wybitną, a nie po prostu rzetelnie zrobioną. Rzetelnie zrobione gry chodza po 30% tej ceny co widzimy na przykladzie Torchlighta 2. I do tego ten przymus ciaglego polaczenia z netem? No bez jaj - permanentna inwigilacja! O konieczności przechodzenia gry 3 razy zanim w koncu zrobi sie ciekawie autor juz wspominał. A dom aukcyjny to kompletna dewaluacja przedmiotów - juz sie nie ma co cieszyc z dropu.

Nie twierdzę, ze w D3 nigdy nie zagram - moze kiedys z ciekawości, ale biorac pod uwage niechec Blizzarda do obnizania cen swoich gier nawet w kilka lat po premierze nie nastapi to szybko. Jest jednak tyle innych tytulow wartych uwagi, ze nie ma co żałować.

09.02.2013 01:20
odpowiedz
keeeper
27

Ej no bez przesady! To, ze Sareth niespecjalnie chetnie sie odzywa i jest dosc malo interesujaca postacia to cechy trybu FPP - to nie Gothic czy Wiedzmin gdzie postacia sterujesz i jestes aniolem strozem glownego bohatera. Tutaj oczy protagonisty sa twoimi, a to czego on nie wypowiada na glos gracz dodaje sobie sam w wyobrazni. A przynajmniej ja tak rozrozniam TPP i FPP, zapewniam, ze podejscie dziala i nie szukam dziury w calym (czytaj swietnej grze jaka DMoM&M bez watpienia jest).

Zas co do pastelowatosci czy jej braku to mi to absolutnie nie przeszkadzalo - w Herosach jestes dowodca, a ci jak wiadomo nie lubia sobie brudzic łapek, wola szachwnice i czyste pionki na niej, zas w DM jeden z tych pionkow to wlasnie ty i trza sobie radzic w tym - jak sie okazuje - wcale nie tak bajkowym swiecie.

PS. Z tarczy nie korzystalem w ogole - zlodziejaszek ze sztyletami, nawet koncowego bossa (czarownika) tak zaharatalem :-P ...(choc plan do konca sie nie powiodl)

08.02.2013 00:50
odpowiedz
keeeper
27

Heh, na w jedynke ciałem na Celeronie 433MHz i wspomnianej Rivie 2, specjalnie nie klatkowalo, ale gra wlaczala sie ze 3min chyba a i loadingi trwaly tyle, ze naprawde strach bylo zginac :-) W ogole, to chyba pierwsza gra gdzie balem sie do lasu wejsc - te cieniostwory strasznie dobrze kamienie udawaly.

Hmm, dzisiaj 433MHz to wstyd do telefonu wlozyc wiec kto wie - moze to tylko kwestia czasu zanim jacys maniacy sportuja gre pod Androida. Graloby sie...

06.02.2013 21:31
odpowiedz
keeeper
27

Slusznie, gothic zakonczyl sie na Nocy Kruka. W trojke zagralem i nie powiem - gra dobra i bylo tam wiele fajnych momentów, ale fakt, że nawet pod koniec i tak moze cie zabic byle wilk (mimo ze masz najlepszy dostepny pancerz) puszczajac swoje "kombo" i nie czujesz tej potegi bycia totalnym przech... znanej z poprzednich czesci obniza mocno ocene. A brak outra - renderu z prawdziwego zdarzenia to juz zwykla kpina... Zaczalem z ciekawości, skończyłem dla spokoju sumienia.

Zmierzch Bogów zainstalowalem, dalem mu kilka godzin i bez żalu wypierdzielilem z dysku.

27.01.2013 17:08
odpowiedz
keeeper
27

Z tym mistrzem to niekoniecznie - tyle lat, a mi wciaz nie udalo sie przejsc misji Legendary heroes z Nothern... bez kodów :-(

26.01.2013 17:14
odpowiedz
keeeper
27

O to to! W jedynce przyjemność sprawialo samo obserwowanie jak sobie radza bohaterowie w wykreowanym przez nas swiecie, z tych zachowań można zlozyc osobne opowieści:

-Łotrzk przedziera sie przez mroczny las, skrada sie w kierunku zamku Króla Liczy, pofpierdzuela kilka monet, a tu wyskakują pająki i za nim. Nasz bohater spieprza do najblizszej gospody gdzie koi nerwy przy kilku glebszych. Juz uspokojony i z pelnym trzosem idzie do kasyna, gdzie traci połowę hajsu, a potem do elfiego burdelu bo to w koncu heros ktorego byle choroba weneryczna nie przestraszy.

-Agrelka sadzi sobie kwiatki gdzies na łące, nagle slyszy hałas zza pobliskiego zagajnika. Zakrada sie, a tu wojownik na skraju smierci ostatkiem sil walczy z czarciodzwiedziem. Czym predzrj opatruje biedaka i razem ruszają w kierunku przygody, rodzi sie miedzy nimi przyjazn, a moze nawet cos więcej. Historia ma jednak tragiczne zakonczenie: obudzony na cmentarzu wampir atakuje wojownika, kaplanka probuje go wystraszyc, ale jedynie rani potwora - ten odwraca sie ku niej, łapie za kark i wbija kły. Wszyscy wiemy co bylo dalej - wersja fantasy filmu "Uwierz w ducha" (w roli wojownika P. Swayze, D. Moore jako kaplanka)

-Barbarzynca niejasnego pochodzenia pomaga lowcy w walce z wilkami, ruszaja dalej razem w kierunku zamku, zbroją się i zmierzają do swiatyni kobiet-węży, ktore odopeiadaja za zniszczenie domu i osierocenie barbarzyncy, tam spotykaja Solarie ktora otulona plomieniami Helii stapa juz po truchlach wężoludzi. Trop wiedzie do pobliskiego zamczyska krolowej nieumarlych - cala trojka rozpoczyna natarcie. Lowca ucieka przed hordami szkieletow, Solaria radzi sobie dzielnie lecz popelnia blad - rzucony w kierunku Krolowej ognisty mlot odbija sie od magicznego zwierciadła i wraca do wojowniczki konczac jej zycie na miejscu. Rozwscieczony, barbarzynca wznosi swoj topor&pałeTM i jednym plynnym ruchem zabija nieumarłą. Czy chcesz zyc wiecznie? Historia lepsza niz z Conana. ;-)

A w dwójce co? Gów... Jak nie postawisz flagi to taki czarodziej wyjdzie przed gildie, pierdnie, splunie i wraca do wyra.

25.01.2013 20:38
odpowiedz
keeeper
27

W Majesty czesto wykonywalem zadana misje, a potem tworzylem swoje wymarzone krolestwo za pomoca "czaru" buildanything :-)
Zamek otoczony gildiami łotrów, burdelami, kasynami, oberzami i kanalami. Na dalekiej polnocy osada krasnoludow, wypasiona kuznia, sklad handlowy, oberza, siedliska gnomow. Poludnie zasiedlone przez plemiona okultystow, łowców i barbarzyńcow, gdzies na odludziu samotna wieża magów albo swiatynia Daurosa, w centrum ośrodek festynowy z gildiami wojownikow, zas daleko na wschodzie podnosi sie ze snu PradawneZłoTM czyli swiatynie Krypty otoczone cmentarzami gdzie gotyckie kapłanki przy dzwiekach Evanescence tworzą swoje tajemne eksprrymenta z pogranicza życia i śmierci.

Potem zostawiam kompa na noc i z samego rana patrze kto zasluzyl na uznanie króla. ;-)

Chyba tylko Dungeon keeper 2 wzbudzil u mnie podobne emocje, ale Majesty dalo mi wieksza swobode kreacji i bohaterow z imieniem.

25.01.2013 19:13
odpowiedz
keeeper
27

Majesty nie jest najlepszą grą w jaką grałem, ale z pewnością jest grą, którą najczęściej instalowałem. Pogram, pogram, starczy i albo deinstalacja, albo niech lezy i cierpliwie sobie czeka aż znowu będę chcial sobie przypomnieć czy lepiej inwestować w Krypty czy Agrelki. :-)

Przyznaje - jestem fanbojem Majesty. Grałem w podstawke, dodatek Nothern..., dwojke z dodatkami (choć Monster... jeszcze czeka na swoja kolej), gre browserową (zmarnowala mi kilkadziesiat godzin) i wersje mobilne (nie wciagnely). Ale tylko pierwsza wersja z dodatkiem to mistrz grywalnosci. Pomijajac ustalone misje uwielbialem korzystac z generatora map i sam ustalac wlasne zasady - Majesty to przede wszystkim gra wyobrazni. Czasem wysłałem Solarie na mroźną polnoc - tylko one mogly pomoc osadzie krasnoludow nekanych atakami Yeti. Innym razem osada gnomow opierajaca sie goblinom i jeden mag w swojej wiezy, zadnych innych jednostek. Miasto grzechu - sami łotrowie, zamtuzy, domy hazardu + plaga szczurów. Albo dziesiatki wojownikow w wojnie z trolami... Dlugo by jeszcze wymieniac.

Czego mi braklo w drugiej czesci?
-losowosci walki (teraz kazdy cios trafia w cel)
-Paladynek (kobiety-paladyni to dla mnie symbol Majesty)
-wiekszych map i braku ograniczenia ilosci budynków
-zroznicowania poczatku misji (dziesiatki sposobow w jedynce na udany start w zależności od nadciagajacych wrogów, np. nie zatrudniam elfow jak walcze ze szkieletami, w dwojce start jest tylko jeden: lotrzyce, wykupic wszystkie + umiejętności i dalej juz idzie)
-losowosci zachowan bohaterów - ci z dwojki sa bardziej przewidywalni, niby madrzejsi i nie gina tak czesto, ale widac, ze to tylko algorytmy, a do poprzednich mozna sie bylo przywiazac (jedni byli nieco odwazniejsi od innych, milo sie takich obserwowalo w okienku podglądu)
-mauzoleum zamiast cmentarza zniszczylo klimat - smierc ulubienca juz nie boli, teraz to czysta ekonomia (w Nothern tez bylo, ale z ograniczeniami)
-projekty Agrelek i Krypt - no bez jaj...

Podobalo mi sie:
-druzyny
-lotrzyce zamiast łotrów
-mapka 3d, z gorami, jeziorami i wulkanami (ta z jedynki strasznie płaska)

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl