Tak na marginesie, to z tego co pamiętam, to nawet Libratus chyba udostępnił podczas konfliktu Rosji z Ukrainą swoją platformę dzieciom z Ukrainy aby uczyły się języka polskiego i ogólnie poznały naszą kulturę. Chcieć znaczy móc, a mam wrażenie, że dalej tkwimy w pruskim modelu nauczania, który nie pomaga w kształtowaniu umiejętności potrzebnych w przyszłości...
Do tej całej listy myślę, że śmiało można dodać:
Libratus (bezpłatna nauka online dla dzieci spoza Polski)
Centrum Nauczania Domowego (podobna platforma do Libratusa, tyle że dla dzieci z Polski)
Khan Academy (projekt podobne do powyższy)
Nie mogę dodać odnośników, ale jak ktoś będzie chciał znaleźć, to znajdzie :)
Chciałabym odświeżyć temat, bo zaczął dotyczyć także i mojego dziecka. Faktycznie w 2020 nie byliśmy jako społeczeństwo bardzo gotowi do szybkiego przemodelowania nauczania na wariant online. Przede wszystkim, przynajmniej w mojej ocenie, problem był po stronie kadry. Nauczyciele, zwłaszcza ze starszego pokolenia, dosłownie nie radzili sobie z obsługą komputera, a co dopiero programów typu Zoom, MS TEAMS czy Google Meet. Niemniej zastanawia mnie, dlaczego wówczas nikt nie wpadł na pomysł wykorzystania gotowych platform edukacyjnych. Czy to pycha ministra edukacji, że potrzebował mieć "coś swojego" czy nie wiedział o ich istnieniu? Minęły 2 lata i w mojej ocenie wiele w tej kwestii nie zmieniło się. A Wy co o tym sądzicie?